Gość: ja
IP: *.lanet.net.pl
08.02.10, 14:10
Witam,
szukam porady, poniewaz ja i moje kolezanki zostalysmy posadzone o
kradziez pieniedzy z pracy.
sytuacja byla taka: kierowniczka pewnego dnia zauwazyla brak
kilkuset PLN z koperty z pieniedzmi. tylko ona korzystala z tych
pieniedzy, aczkolwiek mialysmy do niej dostep, poniewaz byla w
szufladzie z utargiem. Zadna z nas nie liczyla nigdy tych pieniedy,
bo nie bylo potrzeby. (byly to pieniadze z zaliczek, a kierowniczka
miala swoj system, przekladania tych pieniedzy, takze te kilka set
zl, moze nawet tysiac, byly caly czas w owej kopercie..)
kierowniczka nie zapisywala nigdy, kiedy sprawdzala sumie pieniedzy.
kilka dni temu zauwazyla brak i osadzila, ze to ktos z nas (pracuje
nas 8 osob). podobno ma swoje podejrzenia, ale nie chce powiedziec,
bo nie zlapala nikogo.
zastosowana do nas w pewnym sensie szantaz: albo skladamy sie po
kilkadziesiat PLN albo sprawa pojdzie do wyzszych kierownikow i
wszyscy pojda. niestety glosy sa podzielone 4:5. co robic w takiej
sytuacji? przeciez nie pracuje sie po to, aby dac zlodziejom
zarobic. kierowniczka moze nas podejrzewac, ale moim zdaniem nie
moze nas zmusic do placenia. praca nie jest warta swieczki-
zarabiamy marne grosze(200-300zl). praca na zlecenie, wszystkie
studiujemy.