Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pracodawcy oferują pracę za mieszkanie i jedzenie.

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.10, 10:14
    Duża międzynarodowa firma pod Wrocławiem szuka przez firmę rekrutacyjną
    specjalistów z konkretnej dziedziny. Wymagania normalne: studia podyplomowe z
    tej dziedziny, uprawnienia i doświadczenie. Problem w tym, że oferują pensję
    3000 brutto "docelowo", czyli można rozumieć, że od na wejściu zaproponują mi
    jeszcze mniej. Jak wynajmę mieszkanie, opłacę rachunki, to zostanie mi na
    jedzenie. Podkreślam, że firma z założenia nie szuka małolatów, ale ludzi,
    którzy wiele lat pracowali na swoje kwalifikacje i nie wystarczy im , że po
    opłaceniu rachunków zostanie im kieszonkowe na dyskotekę.
    Obserwuj wątek
      • helena_5 Praca na etacie - małe ryzyko - cena rynkowa 17.02.10, 13:07
        Pensja nie może zależeć od listy potrzeb pracownika. wtedy byś była
        zła, że za ten sam zakres obowiązków Ty dostaejsz 4k, a kolega 11k,
        bo on ma potrzebę wczasów na Karaibach 2 razy do roku, a Ty nie.

        Wysokość pensji to teoretycznie tyle, na ile daną pracę wycenia
        rynek. I tu obowiązują zwykłe rynkowe zasady - im mniej
        specjalistów, a więcej pracodwaców ich poszukujących, tym wyżej
        wyceniania jest ta praca (ponad Twoje potrzeby). A jak specjalistów
        jest na pęczki, to pracodawca wybierze najtańszego i kropka.

        Jeśli pracodawca oferuje pensję poniżej rynkowej, to masz zawsze
        wybór i nie bierzesz tej pracy. Jak okaże się, że za tę stawkę nikt
        mu nie chce pracować, to będzie musiał podwyższyć stawkę. Podobnie w
        sytuacji, jak "najtańszy" po okresie próbnym mu zrezygnuje i
        kolejny "najtańszy" też.
        • Gość: Loki Re: Praca na etacie - małe ryzyko - cena rynkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.10, 13:14
          "> Pensja nie może zależeć od listy potrzeb pracownika. wtedy byś była
          > zła, że za ten sam zakres obowiązków Ty dostaejsz 4k, a kolega 11k,
          > bo on ma potrzebę wczasów na Karaibach 2 razy do roku, a Ty nie"
          Po co przedstawiasz skrajność ? Autorka pisze o podstawowych potrzebach, nie o
          wycieczkach na Karaiby. Akurat mieszkanie i jedzenie to potrzeby pracownika na
          które pensja powinna wystarczać.
          "Jak okaże się, że za tę stawkę nikt
          > mu nie chce pracować, to będzie musiał podwyższyć stawkę."
          Na szczęście są lokalne media i politycy, którzy wmówią oszołomionym
          absolwencikom jakie to prestiżowe firmy im oferują pracę i jak to nigdzie
          indziej pracy nie ma. Potem się ci absolwenci kiszą w rozpadającej kamienicy po
          6 w 40metrowym mieszkaniu i zasuwają za mizerne pensje. Firmy zaś już dbają by
          im dalej prać mózg papką propagandową.
          • Gość: menell Re: Praca na etacie - małe ryzyko - cena rynkowa IP: 83.238.170.* 17.02.10, 13:28
            Wyobraźmy sobie, że zamiast systemu kapitalistycznego, obowiązuje system
            niewolniczy:
            Przedsiębiorca musi kupić sobie pracownika, zapewnić mu dach nad głową i
            jedzenie. Musi mu opłacić edukację i znaleźć mu pracę bo zainwestował w niego
            już kupę kasy, a utrzymanie bezrobotnego niewolnika kosztuje.
            Jak jest w systemie kapitalistycznym nie muszę chyba tłumaczyć? "Wolny"
            człowiek, sam musi się wykształcić, wyżywić i opłacić dach nad głową. Musi
            prosić pracodawcę aby dał mu pracę za darmo. Pracownik pracodawcę nic nie
            kosztuje, sam przychodzi, w każdej chwili można go wykopać na bruk. Zarabia na
            pracodawcę, dostaje kieszonkowe na jedzenie i mieszkanie.
            • helena_5 Wniosek: zostać pracodawcą 17.02.10, 13:40
              Skoro tak miło jest być w Polsce pracodawcą, to zamiast szukać pracy
              jako najmnik podejmij ryzyko, załóż firmę i daj absolwentom takie
              pensje, żeby mogli mieć w 3 lata swoje mieszkanie.

              Ten, kto ponosi większe ryzyko (pracodawca), ten ma więcej (bo i
              więcej może stracić).

              Słodkie życie pracodawcy, to chodzące po galeriach handlowych
              pracownice na L4 od dnia testu ciążowego (33 dni choroboweg płatne w
              każdym roku z kieszeni pracodawcy i dodatkowy wydatek na zastępcę),
              to konieczność płacenia 3-miesięcznych odpraw w sytuacji, gdy musi
              zredukować zatrudnienie, bo jest kryzys, a przez kodeks ma ludzi na
              umowach na nieokreślony itd.
              • Gość: Loki Re: Wniosek: zostać pracodawcą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.10, 14:15
                "Skoro tak miło jest być w Polsce pracodawcą, to zamiast szukać pracy
                > jako najmnik podejmij ryzyko, załóż firmę i daj absolwentom takie
                > pensje, żeby mogli mieć w 3 lata swoje mieszkanie."
                Porównujesz niebo i ziemię. Co taki biedaczek ma wspólnego z wielką
                międzynarodową korporacja, która dostaje ulgi podatkowe za samo zaistnienie na
                polskim rynku ?
              • Gość: menell Re: Wniosek: zostać pracodawcą IP: 83.238.170.* 17.02.10, 16:23
                Helena, pracodawca nigdy wcześniej, w żadnym systemie (niewolnictwo, feudalizm,
                socjalizm) nie miał tak dobrze jak teraz. Inna sprawa, że kapitalizm sprzyja
                powstawaniu monopolów, wielkich korporacji, z którymi konkurować się nie da w
                przypadku gdy ktoś startuje od zera. Można tylko podczepić swoją malutką firemkę
                pod korporację, lub zająć się czymś czego korporacja jeszcze nie zauważyła i nie
                wchłonęła.

                Śmieszą mnie twierdzenia, że kapitalizm daje wszystkim równe szanse i jest
                najsprawiedliwszym systemem - że "każdy może osiągnąć bogactwo". Tak było i jest
                w każdym systemie - nawet niewolnicy dochodzili czasem do bajecznych fortun -
                jak na swoje czasy oczywiście.
              • Gość: nick Re: Wniosek: zostać pracodawcą IP: *.icpnet.pl 18.02.10, 20:32
                > Skoro tak miło jest być w Polsce pracodawcą, to zamiast szukać
                pracy
                > jako najmnik podejmij ryzyko, załóż firmę i daj absolwentom takie
                > pensje, żeby mogli mieć w 3 lata swoje mieszkanie.
                >
                Jak ja uwielbiam takie skrajności, palnij się kobieto w głowę.
                Nikt nie mówi o 10tys zł brutto, nawet o 5tys zł brutto, mówimy tu o
                pensji dla specjalisty na poziomie 700 euro brutto, no poprostu
                świat z taką pensją pada ci do stóp...
              • Gość: menell Re: Praca na etacie - małe ryzyko - cena rynkowa IP: 83.238.170.* 18.02.10, 10:29
                Oczywiście. Niewolnicy kosztują, są leniwi, trzeba wynająć lub kupić następnego
                niewolnika aby stał nad nimi z batem. Buntują się, uciekają, mogą zabić swojego
                pana w przypływie złego nastroju..
                Zdecydowanie lepiej jest dać im wolność - niech sami żywią siebie i swe dzieci -
                i wynajmować ich pracę za grosze kiedy są w wieku produkcyjnym. Od razu lepsza
                motywacja do pracy, i koszty o wiele wiele mniejsze.
          • Gość: tomeczek Re: Praca na etacie - małe ryzyko - cena rynkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.10, 17:12
            Gość portalu: Loki napisał(a):

            > Autorka pisze o podstawowych potrzebach, (...)
            > Akurat mieszkanie i jedzenie to potrzeby pracownika na
            > które pensja powinna wystarczać.

            Tak, ale te potrzeby tez są zróżnicowane: jednemu wystarcza kawalerka a drugiemu dopiero apartament, jednemu zupki z torebki i konserwy a drugiemu wyłącznie jadanie w dobrych restauracjach.
        • Gość: Jolka Re: Praca na etacie - małe ryzyko - cena rynkowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.10, 13:40
          Helena, proszę nie wyjeżdżaj mi z prawami rynku, bo je znam. Oczywiście, że nie
          przyjmę tej pensji, bo mnie po prostu nie stać na jej przyjęcie (naprawdę tak
          samo na zero wyjdę nie ruszając się z domu i siedząc na zasiłku), a pracodawcę
          stać na dużo wyższą pensję, tylko liczy na ludzi, którzy nie spełniają wymagań,
          dopiero się będą uczyli pracy, ale mają wyrozumiałe rodziny albo niski czynsz,
          tacy się zgodzą na byle co.
          I rozumiem, takich pracowników, bo przecież gdzieś się muszą nauczyć. Ale
          pracodawcom typu "wiodący lider" "międzynarodowa firma" itp to się bardzo dziwię.
            • helena_5 Firma pisze o sobie, co chce... 17.02.10, 14:31
              ... a czytający niech to przesieje przez sito.

              Ja też mogę o sobie napisać Miss Polonia i nie musi mieć to związku
              z rzeczywistością. Dlaczego firma miałaby pisać, że jest średniakiem
              w branży? Marketing i tyle.
                • Gość: Jolka Re: Firma pisze o sobie, co chce... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.10, 20:44
                  Loki, to jest naprawdę różnica.
                  Małe firmy, które pracują detalicznie mogą zrezygnować z niektórych wymagań, bo
                  sam właściciel jest w stanie nadzorować jakość. Taka firma może sobie zatrudnić
                  ćwierćspecjalistę i go dopiero szkolić.
                  Ale koncern, w którym tysiące ludzi produkują miliardy podzespołów, od których
                  zależy życie ludzkie reklamuje się w branży, że największe dobro dla niego to
                  jakość i bezpieczeństwo klienta a tymczasem szuka ludzi, którzy nie mają pojęcia
                  o tym, co determinuje bezpieczeństwo ani praktyki w tym jak to wychwycić, ale za
                  to są tani, to znaczy, że coś jest bardzo nie w porządku. Mam tu na myśli realną
                  jakość takich "dóbr" jak super samochody rodzinne, kuchnie gazowe i artykuły
                  spożywcze.
          • Gość: m Re: Praca na etacie - małe ryzyko - cena rynkowa IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.02.10, 00:00
            "Helena, proszę nie wyjeżdżaj mi z prawami rynku, bo je znam. Oczywiście, że nie
            przyjmę tej pensji, bo mnie po prostu nie stać na jej przyjęcie (naprawdę tak
            samo na zero wyjdę nie ruszając się z domu i siedząc na zasiłku), a pracodawcę
            stać na dużo wyższą pensję, tylko liczy na ludzi, którzy nie spełniają wymagań,
            dopiero się będą uczyli pracy, ale mają wyrozumiałe rodziny albo niski czynsz,
            tacy się zgodzą na byle co. "

            ###

            Podstawowym błędem jest używanie określenia "pracodawca" w stosunku do
            diametralnie rożnych podmiotów. Kim innym jest pracodawca - pani Ania prowadząca
            warzywnik, a kim innym jest pracodawca - olbrzymia ponadnarodowa korporacja z
            bajońsko opłacanymi prezesami. Pani Ania wstaje o 5 tej, jak trzeba przywieźć
            towar, ma wszystkie kontrole, jakie są w tym kraju, ponadnarodowa korporacja
            rozlicza się w rajach podatkowych, ma tyle kasy, aby uciszyć każdą kontrolę, a
            swoim prezesom wypłaca miliony premii.
            I zaprawdę powiadam ten drugi podmiot STAĆ na wypłacanie godnych wynagrodzeń, w
            przeciwieństwie (często) do tego pierwszego. Ktoś już kiedyś pisał na forum, że
            montownie zanim weszły do Polski zrobiły rozeznanie, za jaką najniższą stawkę
            Polacy będą pracować. Stad był potem szok i niedowierzanie jak montownia LG
            Philips oferowała najniższą krajową.
            Dla pracujących to pracodawca i to pracodawca.Mimo że nie są oni równi wobec
            prawa i fiskusa. Trudno mówić tu o równości skoro jeden obraca miliardami i
            chronią go najdroższe kancelarie prawne, a drugi zastanawia, co miesiąc się czy
            nie zwijać sklepiku.
            Stąd ze pewną dozą zrozumienia można podejść do fakt poginania w warzywniaku za
            1000 na rękę, jednak niewiele większa pensja oferowana przez bogate koncerny za
            doświadczenie i specjalizację to już chciwość koncernów i ich prezesów kosztem
            wyzysku krajów rozwijających się.
        • Gość: fef Re: Praca na etacie - małe ryzyko - cena rynkowa IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.02.10, 00:15
          "Wysokość pensji to teoretycznie tyle, na ile daną pracę wycenia
          rynek. I tu obowiązują zwykłe rynkowe zasady - im mniej
          specjalistów, a więcej pracodwaców ich poszukujących, tym wyżej
          wyceniania jest ta praca (ponad Twoje potrzeby). A jak specjalistów
          jest na pęczki, to pracodawca wybierze najtańszego i kropka."

          >

          Gdyby obowiązywały tu rynkowe zasady "im mniej specjalistów, a więcej
          pracodwaców ich poszukujących," to może nie było by jeszcze tak żle. Tymczasem
          jest wiele branż zamkniętych korporacyjnie, np.: adwokat, notariusz, radca ...A
          następną branżą która planuje się "zamknąć" na napływ obcych branża doradztwa
          finansowego GW o tym pisała.
          Wolny rynek pracy w PL to mit skrzętnie podtrzymywany przez opiniotwórcze media.
          Pracę godnie płatną mają genetycznie predysponowane dzieci branży prawniczej,
          lekarskiej, wzg. innych ustawionych rodziców. Pracę, której nikt im nie
          odbierze? Widział ktoś bezrobotnego adwokata? I nie mam tu na myśli absolwenta
          prawa bez aplikacji. Cała reszta musi się szarpać z tym kęsem tzw. rynku, który
          im pozostał, czyli niestety głównie: montowniami, akwizycją, supermarketami. No
          i tu obowiązują prawa proste: bierzesz te tysiąc zeta, bo setka innych czeka na
          twoje miejsce
          • helena_5 To zagłosuj na tcyh, co rozwala korporacje 18.02.10, 09:02
            Fef, masz rację. Wolny rynek w Polsce jest szczątkowy i nie tylko
            chodzi o limitowane korporacyjnie zawody, które pławią się w
            luksusie /lekarze czy stomatolodzy w prywatnych gabinetach bez kas
            fiskalnych też!/, ale też o to, że jest niesamowite przywolenie
            społeczne na gospodarczą działalność instytucji państwowych.

            Czytałeś kilka dni temu, że w zakresie zainteresowań przeciętnego
            Polaka jest ZUS i świadczenia społeczne?

            Zmiana jest możliwa, jeśli w kolejnych wyborach pojawi się partia,
            która rzeczywiście odchudzi aktywnośc państwa polskiego wierząc, że
            Polacy w tych dziedzinach sami mogą skuteczniej prowadzić firmy i
            itworzyć miejsca pracy. I jeszcze rzesze wcześniejszych emerytów i
            nierobów, którzy za 1,5 K do pracy nie pójdą, powinny przestać
            glosować na tcyh, co uprawiają rozdawnictwo i uginają się przez
            wrzeszczącycymi związkami zawodowymi.
            • Gość: menell Re: To zagłosuj na tcyh, co rozwala korporacje IP: 83.238.170.* 18.02.10, 11:13
              Skąd u ciebie taka wiara w wolny rynek? Pan Adam Smith - twórca kapitalizmu -
              uważał że da się ludziom wolny rynek, i będzie dobrze. Nie wiedział z jakiej
              racji miałoby być wtedy dobrze, więc napisał o "niewidzialnej ręce rynku" która
              wszystkim pokieruje. Równie dobrze mógł napisać "w bogu nasza nadzieja".
              Teraz jesteśmy mądrzejsi o doświadczenie i powinniśmy widzieć że wolny rynek to
              walka z konkurencją, aż do jej wykończenia i stworzenia monopolu. "Niewidzialna
              ręka rynku" właśnie w ten sposób działa. Wolny rynek sam się zamyka. Wolny rynek
              to utopia. Zysk jest w monopolach. Wolny rynek był zaraz po zmianie ustroju -
              teraz jest ograniczony, wkrótce zniknie.
              Dlaczego ludziom tak zależy na ZUSie? "Głodny sytego nie zrozumie" - masz
              pojęcie jak ciężko znaleźć obecnie pracę na etat dla przeciętnego człowieka?
              Wszędzie tylko umowy zlecenie i umowy o dzieło. Piszesz że przedsiębiorca ponosi
              ryzyko, a pracownik nie? Powiedz to tym którzy czekają na swoje wypłaty, a
              zainwestowali pieniądze w dojazdy. Powiedz to tym którzy mają pracować za
              1000zł, ale muszą podpisać odpowiedzialność majątkową na 30tys. Powiedz to tym
              którzy muszą pracować na % od obrotu.
              Co do nowej partii - nie ma takiej siły. Wszyscy w polityce mediach i biznesie
              to jedna klika. Niech wyskoczy nowa partia spoza tego układu, to skończą z nią
              jak z Samoobroną czy LPR. Przecież to populiści, bez wykształcenia, z nich
              należy się śmiać, ich należy się wstydzić za granicą - w ten sposób rozbraja się
              potencjalną opozycję. "Talibowie w Klewkach"? hahaha, ale z tego Leppera idiota.
              Teraz widać że mówił prawdę, miał jakieś przecieki. Od razu mówię że nie jestem
              fanem żadnej z partii politycznych.
          • Gość: Jolka Re: Praca na etacie - małe ryzyko - cena rynkowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.10, 10:28
            Rynek jest taki, że specjalistów w mojej branży jest akurat adekwatnie. Reszta
            się albo dopiero przyucza albo już jest niereformowalna. Tacy są zawsze
            zatrudniani pierwsi, bo są tani. Nie żądają więcej niż 2-2,5 tys brutto i
            koniec. Potem dopiero zaczyna się szukanie kogoś wykwalifikowanego, żeby
            posprzątał. No i też dobrze.
            Problem polega na tym, że nie tylko ja zmądrzałam. Mam też kolegów, którzy
            zaczynają stawiać żądania (rozsądne): mieszkanie+stawka jak dla specjalisty. Z
            tym że nie stawka specjalisty zaczynającego pracę (!) , bo żadne z nas nie jest
            w branży od teraz i żadnych umów "tylko na początek, a potem (kiedy??) będzie
            podwyżka", bo to są stawki rzędu max 2000 brutto, czyli, jak już ktoś napisał
            życie dla pracy.
            Przed tzw "kryzysem" koncerny nie miały z tym problemu. W poprzedniej pracy
            woleli dać mi służbowe mieszkanie zamiast płacić. No i ok. Koledzy też nie
            narzekali. Ale ostatnio znowu zaczynają zabawy w kotka i myszkę. No trudno. Ja
            poczekam.
      • Gość: mirek Re: Pracodawcy oferują pracę za mieszkanie i jedz IP: *.anonymouse.org 17.02.10, 21:50
        bardzo chcialbym miec prace, ktora pozwoli mi na zaspokojenie podstawowych
        potrzeb mieszkaniowych i zywieniowych.....co prawda nie mieszkam na poludniu
        kraju, ale tez mam wyksztalcenie podyplomowe, nie najgorsze doswiadczenie w
        swojej dziedzinie i po roku szukania pracy przystalem na bezplatny
        staz......wlasciwie platny bo wydaje 4stowy na paliwo zeby dojechac do pracy.....
      • insomnia.1 Re: Pracodawcy oferują pracę za mieszkanie i jedz 19.02.10, 06:08
        W Poznaniu w koncernach oferty dla inżynierów tak samo żenujące. W Łodzi nędza
        jak zawsze. Kończy się tym, że nikt poważny nie chce brać tej roboty i te same
        oferty są powtarzane po pół roku. Albo HR i prezesiki zmądrzeją, albo ja z głodu
        zdechnę, bo dopłacał im do interesu na pewno nie będę.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka