Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kto nalewa, ten rządzi

    IP: *.cdma.centertel.pl 28.02.10, 11:01
    Barmani w wiekszości prostaki, ktorzy myśla że wszystko mogą bo drinki
    nalewają, a to klient płaci i wymaga. Wyjdzie z zabaru i pojdzie liczyc
    grosiki, a zgrywa niewiadomo kogo
    Obserwuj wątek
      • Gość: sknera nie daję napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.10, 11:37
        chyba, że jest wyjątkowa obsługa. Kolega był barmanem w klubie we
        wroclawiu. (nie mały ale też nie duży, taki średniak) miesięcznie
        wyciągał nie mniej niż 1700, ale to rzadko bo przeważnie nie
        schodził poniżej 2800. Na rękę, bez podatku.
        Zaś koleżnaka w restauracji (nie fast food typu pizza hut,tylko
        lokal z kartą, obrusem...) miała co mies. nie mniej niż 3000. Jej
        rekord to niemal 5000.

        sory ale u mnie jak ktoś liczy na napiwek, bo tak trzeba to jest w
        błędzie.
        • Gość: Gosc Re: nie daję napiwków IP: *.dsl.bell.ca 01.03.10, 06:39
          Ciezka sprawa z tymi napiwkami, prawda jest taka, ze nie jestesmy przyzwyczajeni
          ich dawac, PRL zjada, ale normalnie to jest okolo 15% rachunku. Najlepsze jak
          idziesz na strip, zamowisz perien za 10$ bo prowadzisz i musisz zadbac o kumpli,
          ktorzy akurat pija, i czekasz na swoja cholerna wode godzine, bo kelnerka wie,
          ze nie wydusi bo nie jestes pijany. Piwo by mnie kosztowalo taniej, wiec jak
          cos takiego sie zdarza, to nie mam problemu powiedziec, ze nie jestem zadowolony
          z obslugi. Natomiast przykro jest sluchac o "walkach" i tym podobne. PRL znowu
          sie klania... Mis sie przypomina, chcesz cos kupic a expedientka Ci mowi ze
          przeszkadzasz.

          Wole isc do restauracji, kupic dobre wino ( jest wiele takich, ze mozesz
          przyniesc swoje wlasne) i miec naprawde fajny wieczor ze swoja polowka,
          natomiast palenie w klubach... itd... wydawalo mi sie, ze to jest zabronione,
          mimo ze pale, nigdy nie pale w domu, nigdy nie pale w samochodzie mojej zony.
          To chyba jakis respekt, albo wogole nie wiem o co biega w tym cholernym swiecie.

          Dobry barman, barmanka nie jest tylko od sprzedazy, jest od trzymania dobrej
          atmosfery w klubie, jak ktos slusznie zauwazyl. 6 kostek lodu? Takie kluby
          omijam z daleka.
      • Gość: Łukasz Kto nalewa, ten rządzi IP: *.as.kn.pl 28.02.10, 12:41
        "Rachunek podaję im o 10 procent większy, bo dobijamy serwis."
        Co za bezczelna szmata. Organy ścigania powinny wyekzekwować od gazety podania
        nazwy tego lokalu i zakmnąć go na cztery spusty. Serwis... śmieszne, prowizję
        macie barany którą w cenniku umieszczacie a reszta to złodziejstwo.
        • Gość: burak Re: Kto nalewa, ten rządzi IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.02.10, 12:55
          przez ludzi takich jak ty nie chodzę od dawna do 'popularnych
          klubów'. Wolę spokojne knajpki z atmosferą, bez tłoku i miłą
          obsługą, która mnie zna i lubi.

          Bo naprawdę wściekać się za to, że do Polski bocznymi drzwiami
          wchodzi włoskie coperto to nieporozumienie.

          Znam kilka dobrych miejscówek we Wrocławiu, gdzie za 20-30 zł da się
          pobawić 'jak ludzie', zostawić napiwek i jeszcze wrócić do domu
          taksówką (a niekiedy i ktoś z obsługi cię podwiezie pod dom). I ja
          nie mam nic przeciwko 10% serwisowi na rachunku, traktuję to jako
          rzecz naturalną.

          Uważam, że szczytem buractwa jest chodzenie do klubu z wyliczoną
          gotówką i awanturowanie się, że rachunek jest o te 3-5 zł zawyżony.
          To nie restauracja, wiadomo. Jednak bydło takie jak ty nigdy nie
          zrozumie, ile warte jest piwo z dębowej beczki, albo naprawdę dobrze
          przyprawiona kuchnia meksykańska w roli przekąski. Dla ciebie to
          jest abstrakcja, najlepiej czujesz się w knajpach z napisami
          'promocja studencka', 'piwo za 4 zł' czy też dyskotekach, gdzie
          sączysz colę z dolewką wódki z piersiówki.

          Każdy ma prawo chodzić do klubu, czy burak, czy kulturalny człowiek.
          Ale mam wrażenie, że niektórych w lokalach kultura przerasta. Jakby
          nie można było pójść do knajpy dla relaksu a nie tylko po to, by się
          napić i wydać jak najmniej...
          • Gość: burak Re: Kto nalewa, ten rządzi IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.02.10, 23:40
            to teraz szybciutko biegnij do mamusi na skargę. Albo idź po
            starszego brata.

            Ja użyłem prostych argumentów, dostosowałem ich formę i treść do
            twojego poprzedniego postu.

            Internetu mi nie zabiorą bo nie pobieram nielegalnie (dżizas, ale ze
            mnie frajer, nie?), i regularnie płacę rachunki, bo mnie na to stać.

            Podpisuję się burak, żebyś łatwiej utoższamiał mnie z każdym, kogo
            tak nazywasz.

            Uważam, że dyskusja ma swoje prawa, obrzucanie siebie nawzajem
            błotem nie pomoże. Ty zacząłeś, a ja nie jestem z tych 'co drugi
            policzek sami nadstawią'.

            Dalej uważam, że powinieneś nieco stonować i nie nazywać ludzi,
            którzy ci wytkną błędy w zachowaniu czy też w argumentacji
            'chamami'.

            Jeśli chodzi o kulturę wypowiedzi:
            "Mniemam iż jaśnie przedmówca opacznie zrozumiał moje sugestie
            jakoby był 'prostakiem i chamem'. Pragnę z całej duszy przeprosić
            szanownego rozmówcę, gdyż nie był to atak personalny lecz atak na
            poglądy przez korespondenta głoszone. Jeżeli przedmówca czuje się
            urażony takim sformułowaniem, niezmiernie przepraszam i mogę tylko
            ubolewać nad własną znajomością rodzimego języka, która w odczuciu
            korespondenta dysfunkcjonuje."

            Potrafisz tak? Bo ja tak. I to bez słownika wyrazów obcych i
            bliskoznacznych...
            • Gość: Dude Re: Kto nalewa, ten rządzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.10, 02:29
              Pfff...
              To cały komentarz do przedostatniego i ostatniego akapitu Twojej wypowiedzi.
              Więcej nie trzeba.
              Nie wiem kto wyrządził Ci tak wielką krzywdę, że musisz podnosić samoocenę
              poprzez tak tanie sztuczki jak powyższe, ale jeżeli sprawia to, że czujesz się
              lepiej, to ok. Nie mnie w to wnikać.

              A jeśli chodzi o kulturę i o kulturę wypowiedzi - archaizacja nie załatwia
              sprawy, a wręcz przeciwnie, prowadzi jedynie do śmieszności, co zdaje się nie
              było celem, bo przecież miałeś wyjść na istotę wyższą... No cóż, postaraj się
              lepiej następnym razem. Przy użyciu innych środków, jeżeli masz jeszcze jakieś w
              zanadrzu.
      • Gość: naman Re: Kto nalewa, ten rządzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.10, 12:48
        Niestety, to trochę prawda z tymi barmanami. Czasami obsługa bywa bardzo powolna
        i niemiła, wręcz robi łaskę, że spojrzy w twoja stronę... Zwłaszcza w knajpach,
        które uchodzą za "popularne". Pewnie jak sie ma te 21 lat, brak wykształcenia i
        ambicji, to dostanie się do popularnej tancbudy w Krakowie czy Warszawie jest
        wystarczającym powodem, żeby czuć się lepiej niż tłum gości... Tyle, że goście
        się pobawią i wracają do domu, a oni całą noc stoją za barem nalewając chrzczone
        alkohole i browar, potem jeszcze muszą ogarnąć lokal i padają na pysk, kiedy my
        idziemy w kolejne miejsce:)

        A po co chodzimy w takie miejsca? Po to, żeby potańczyć, pogadać, pośmiać się,
        wypić kilka drinków, pobyć z ludźmi, poznać kogoś nowego. nie interesuje mnie,
        że alkohole są chrzczone, bo nie przychodzę tam dla mocy trunków. Flaszkę mogę
        wychylić w domu - tylko po co? Zależy mi na czym innym. A w większości mieszkań
        ludzie nie mogą urządzać imprez do 5 rano, czy pomieścić 15 przyjaciół, którzy
        będą tańczyć, o poznaniu nowych osób zapomnij, chyba że z tv.
      • Gość: Alkoholik Kraków buahahahaha, ale marzenia IP: *.chello.pl 28.02.10, 13:22
        "przepraszam pana! Czy mogę porosić piwo? O świetnie, dziękuję bardzo!".


        po pierwsze; zanim wyjde, to sie wstępnie nachleje, zeby nie przepłacać

        po drugie; podchodze do baru i mówie "to piwo proszę", jak sie barmaństwo nie ruszy w ciągu 0,2 sek. to wychodze do innej knajpy, których w Krak jest z kilka setek

        tak postepuje profesjonalista
      • otis_tarda Kto nalewa, ten rządzi 28.02.10, 14:25
        "Nam jak koleś nie pasuje, to będzie czekał na drinka w nieskończoność i albo
        się uspokoi, albo do końca wieczoru będę udawał, że go nie słyszę i nie widzę"

        Fiu, widzę, że PRL wraca i to w wielkim stylu.
      • Gość: od-do Głupie gadanie o PRLu. IP: 109.243.76.* 28.02.10, 16:02
        Ekspedientki i lekarza raczej nie wita się: "Ej, czarna! Podaj
        chleb/receptę!", co - niestety - lokalowe buractwo miewa w zwyczaju. W takiej
        sytuacji też bym ignorowała, a że za bardzo nie mogę - mam inne sposoby
        karania niesubordynowanej klienteli w zanadrzu. Jak się już ktoś uważa za
        bywalca, to niech chociaż udaje, że coś sobą reprezentuje. Nawiązując jednak
        do wypowiedzi mojego znajomego - bardzo łatwo pogardzać czymś, kiedy nigdy
        samemu się tego nie robiło.
        • Gość: Otis Tarda Re: Głupie gadanie o PRLu. IP: 213.134.176.* 28.02.10, 16:06
          Akurat tak się składa, że robiłem jako ktoś w tym stylu. Co prawda, było to
          barowanie wakacyjne, do tego ograniczające się do lania piwa - ale i tak nie ma
          we mnie żadnej pogardy.
          Tym niemniej opinię o PRL podtrzymuję. Choćby ze względu na przechwalanie się,
          jak to fajnie skubać klienta i pracodawcę.
        • twurcapunktu Re: Głupie gadanie o PRLu. 28.02.10, 18:11
          Gość portalu: od-do napisał(a):

          > Ekspedientki i lekarza raczej nie wita się: "Ej, czarna! Podaj
          > chleb/receptę!", co - niestety - lokalowe buractwo miewa w
          zwyczaju. W takiej
          > sytuacji też bym ignorowała, a że za bardzo nie mogę - mam inne
          sposoby
          > karania niesubordynowanej klienteli w zanadrzu. Jak się już ktoś
          uważa za
          > bywalca, to niech chociaż udaje, że coś sobą reprezentuje.
          Nawiązując jednak
          > do wypowiedzi mojego znajomego - bardzo łatwo pogardzać czymś,
          kiedy nigdy
          > samemu się tego nie robiło.


          "karania niesubordynowanej klienteli w zanadrzu."

          Ale z Ciebie glupia koza - dlatego Ci placa, zeby wykonywala
          dobrze swoja robote czyli nalewala i podawala. A jak Ci sie nei
          podoba to sobei strzel w leb - bedzie wiecej powietrza dla innych
        • Gość: gosc LA Re: Banda złodziei i cwaniaków IP: *.socal.res.rr.com 28.02.10, 16:50
          wczoraj ogladalem program o zawodzie barmana w Polsce(mieszkam w
          USA), nie ma sie co ludzic wszedzie barmani oszukuja ale to co
          uslyszalem jest absolutnym oszustwem, pijalem drinki lepsze i gorsze
          ale w Stanach przy barze widzisz wszystko, barman nie ma prawa
          nalewac alkoholu plecami do ciebie, poza tym zawsze dostaje napiwek
          15%.NIe zdzrzylo mi sie czekac na drink wiecej niz kilka minut ,
          ludzie sa kuluralni i nikt sie nie upija.Zupelnie inny swiat
          • jolka.online Re: Banda złodziei i cwaniaków 28.02.10, 18:16
            Mam propozycję, zamiast oglądać programy o barmanach- idź do baru.
            Do baru w restauracji najlepiej.
            Nalewanie plecami do mnie? Po co? Przecież jak chce chrzcić, to zrobi to
            normalnie. I też po co ma to robić? Żeby mieć mniej klientów?

            Te programy są o barmanach-studentach dorabiających w pubach, klubach i
            dyskotekach.
            Profesjonalny, etatowy barman w klubie zarobi na tysiącu rzeczach (nie będę ci
            tłumaczyć, bo dorosły jesteś więc wiesz), ale chrzczeniem alkoholu nawet sobie
            nie będzie głowy zawracał (sam alkohol jest już dostarczony odpowiednio
            "przygotowany" i to nie biznes barmana, więc się nie miesza). I tak jest w USA,
            Niemczech i na Kamczatce.
      • jolka.online Barman jak menadżer. 28.02.10, 17:35
        Za nalanie dobrego drinka barman dostaje pensję. Ale za stworzenie takiej
        atmosfery, w której odpocznę i odprężę się, barmanowi należy się porządny
        napiwek. Traktuję to jakbym go wynajmowała do zapewnienia atmosfery odpoczynku
        i relaksu, albo dobrej zabawy (w zależności od potrzeb). A jak dostaję to, to
        za to płacę.

        Mam zaufanie do barmanów, bo najczęściej są jak dobrzy menadżerowie w swoich
        barach, czyli umieją zadbać o to, żeby goście przy barze nie przeszkadzali
        sobie nawzajem i nie psuli sobie relaksu. Nie oczekuję od barmana, że będzie
        mnie czarował. Nie chodzę do baru na podryw. Wręcz przeciwnie, zachowuję się
        nienachalnie i ufam, że barman umiejętnie zadba o zabawę innych gości i nie
        będą oni z nudów zajmować się obcą kobietą. Nie zawiodłam się na barmanach.
        Zawsze umieją narzucić spokojny klimat, nawet jak przy barze siedzą podpici
        ludzie różnych płci. No jak ktoś jest "awanturny", to już ochrona wkracza, a
        nie barman. Ale cóż. Przy barze i tak bywa.
        Nie oczekuję od barmana, żeby robił za mojego bodyguarda albo niańkę. Radzę
        sobie świetnie sama, ale o taksówkę w obcym mieście zawsze zapytam barmana. Bo
        kto lepiej wie?

        A poza tym, to nie powinno się wchodzić do baru, jeżeli nie zamierza się
        stracić swoje ciężko zarobione pieniądze na zabawę. Liczykrupa nabawi się
        niepotrzebnego stresu zamiast się odprężyć.

        A kelnerki zawsze są miłe. To czemu mam być dla nich niemiła?

        Pozdrawiam barmanów i kelnerki.
      • Gość: buc Przepraszam Pana... IP: *.toya.net.pl 28.02.10, 17:43
        ""przepraszam pana! Czy mogę prosić dwa piwa? O świetnie, dziękuję bardzo!"
        hehhe. Bez przesady!!! Może jeszcze "przepraszam, że przeszkadzam". Kontakt
        wzrokowy i "piwo poproszę" w zupełności wystarczy. I jeszcze ta ich zawodowa
        duma że kradną heh.... czesc :/
        • twurcapunktu Re: Przepraszam Pana... 28.02.10, 18:17
          Gość portalu: buc napisał(a):

          > ""przepraszam pana! Czy mogę prosić dwa piwa? O świetnie,
          dziękuję bardzo!"
          > hehhe. Bez przesady!!! Może jeszcze "przepraszam, że
          przeszkadzam". Kontakt
          > wzrokowy i "piwo poproszę" w zupełności wystarczy. I jeszcze ta
          ich zawodowa
          > duma że kradną heh.... czesc :/


          Kolego, to wszystko dlatego, ze barman musi byc profesjonalista a
          nie jak ten z tego artykulu - jakis durny malolat ktory
          "rzadzi"...To jakis idiota a nie profesjonalista
      • Gość: tt Sami złodzieje... IP: *.acn.waw.pl 28.02.10, 18:23
        Jak widać, obsługują nas sami złodzieje. Ale przecież tego tak nie nazywają -
        robią "wałki".
        "- Tego ci nie powiem. Ale klienci na pewno na tym nie tracą."
        Klienci - nie? Tak Ci się tylko wydaje, ale to za skomplikowane, żebyś
        zrozumiała. Okradasz po prostu swojego praodawcę. Jeśli nie zatrudnił Cię
        dlatego, że robisz mu loda (wtedy jesteś zwykłą szmatą), tylko dlatego, że
        zdecydował się zapłacić Ci pensję - jesteś zwykłą złodziejką.
        Boże, żeby się łakomić na kilka-kilkanaście złotych dziennie... Złodziejstwo w
        Polsce jest głęboko zakorzenione w mentalności. A potem kończy taka studia,
        szuka "dobrej pracy" i - kradnie dalej... Tu zszywacz, tam ryzę papieru...
      • Gość: Miś Kto nalewa, ten rządzi IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.02.10, 18:28
        Ostatnio w knajpie obsługiwała mnie bardzo grzecznie dziewuszka, która była
        "najfajniejsza" w całym gimnazjum. Zadzierała nosa, była agresywna, gnoiła
        innych i wszyscy, no prawie wszyscy chcieli się z nią kolegować.
        Teraz musi być bardzo sfrustrowana.

        Żeby być jak Doda Robaczewska, trzeba mieć jej IQ :P
      • escott Re: Kto nalewa, ten rządzi 28.02.10, 21:10
        każdy taki kant uderza w klienta, knajpa zdycha, ceny rosną...
        Na szczęście od momentu wejścia w życie zakazu palenia przestanę mieć
        ochotę chodzić w ogóle i problem niedolanych drinków też nie będzie
        mnie wkurzał :)
      • gelbigel barani 28.02.10, 22:54
        Barmani chyba jedyna profesja, która czerpie przyjemność z serwowania fekaliów pewnego grzyba. Jeszcze robią z tego halo i fochy udając panów swojego zadymionego świata ;)
      • Gość: asd Kto nalewa, ten rządzi IP: *.chello.pl 01.03.10, 00:14
        całe szczęście mieszkam we Wrocławiu i jest tu w promieniu 5 minut piechotą co
        najmniej kilkadziesiąt klubów/knajp itd, ale w jakieś mniejszej miejscowości z
        dwoma knajpami taki barman naprawdę rządzi. Za takie podejście do klienta
        powinni ich na ryło z pracy wyp... - chyba, że właściciel ma w d.. dobre
        samopoczucie klientów.
        • gelbigel Re: Kto nalewa, ten rządzi 01.03.10, 00:23
          Tu raczej nie chodzi o pójście do baru gdzie jest 3 ludzi w tym 1 kelner i 1 barman i zamówienie drinka, co raczej nei stanowi problemu. Gorzej jak jest to np. stołeczny zatłoczony lokal o 2giej w nocy gdzie jedyny kontakt z barem to wciśnięta na siłę ręka między osiłka a wypindrzoną lalę i próba zamówienia 5 piw dla siebie i znajomych. Bez extra tipu atencja gagatów zza baru jest raczej wybiórcza.
      • Gość: Ann Kto nalewa, ten rządzi IP: 109.243.127.* 01.03.10, 09:49
        Zawsze daje napiwki i ochrzaniam znajomych jak nie dają, zawsze mówię "a tobie
        by się chciała usługiwać ludziom w piątkowy lub sobotni wieczór" ? No ale jak
        tu usłyszałam o tym serwisowym, to się wkurzyłam, 100 % marża, napiwki,
        serwisowe, i co jeszcze ? uśmiechowe, umilne, sobotnie, wieczorne ?! Oj, będę
        teraz sprawdzać rachunki, na pewno. Albo będziemy się szanować, albo kopać po
        tyłkach.

        Przypomniała mi się jeszcze jedna historia ze "stolycy". Generalnie nie lubię
        mocnego alkoholu. Raczej zamawiam wino, lub martini 1/4 martini z 3/4 wody
        niegazowanej, a i tak jest dla mnie za mocne. Kiedyś byłam na szkoleniu w
        Warszawie i w hotelowym barze spędzaliśmy wieczory, zamówiłam Martini z wodą,
        próbuję - sama woda, poszłam do barmana, zwracając mu uwagę, a on się wśiekł,
        że wymyślam bzdury, więc poprosiłam samo Martini i poczułam lekko wyczuwalny
        smak alkoholu. Żałosne, zwłaszcza, że koszt drinka to połowa ceny butelki.
        Potem już piłam tylko Desperado, bo chyba nie mają jeszcze sposobu by dolewać
        wodę do zakapslowanych butelek.
        • Gość: inc. Re: Kto nalewa, ten rządzi IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.10, 11:21
          Ann oni nie pracuja tam charytatywnie tylko za pensję. Mi jakos nikt
          w mojej pracy napiwków nie daje mimo, że mam kontakt z klientem.
          Mało tego, taki "napiwek" mógłby być widziany jako łapówka. Owszem,
          jesli ide do restauracji coś zjeśc i rachunek powiedzmy wyniesie 47
          zł to zostawiam 50 i wychodze - pod warunkiem ze obluga była miła co
          niestey nie czesto się zdarza. Natomiast jesli ide do kanjpy i
          kupuje piwo za 8zł - lane, przeważnie stare - to czekam na moja
          resztę. Cena piwa i tak ejst z kosmosu, zreszta tak samo jak
          drinków. Nie widze powodu dla którego miałabym jeszcze z wlasnej
          woli doplacać. Niestety w polskich kanjpach obsluga i jakośc to jest
          totalna żenada.
      • grubymisiek1 Kto nalewa, ten rządzi 01.03.10, 14:17
        Kolejna profesja, której sie wydaje, że "rządzi". tak jak "styliści"-dawniej
        fryzjerczycy czy "designerzy"-dawniej krawczyki.
        A ludzi fascynuje "koloryt" profesji. Następni na bohaterów pracy
        kapitalistycznej-parkingowi.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka