Gość: qwer
IP: 78.9.72.*
24.03.10, 17:14
Witam ! Wybaczcie, że się wyżalę ale nie mam gdzie tego zrobić indziej. Szukam
pracy od 8 miesięcy. Z poprzedniej (mojej pierwszej) zwolnili mnie - bo
kryzys. Od tej pory robię z siebie pajaca. Wysyłam cv i to co najgłupsze i
najgorsze - listy motywacyjne.
Wszystko to bez odzewu. Szlag mnie trafia jak widzę ogłoszenie, gdzie spełniam
wszystkie wymagania (wykształcenie, doświadczenie itd.) aplikuje i za
tydzień......widzę je znowu.
Wiem, zaraz pojawią się tu LIBERAŁY. Zapewne jestem leniem i głupkiem. Nie
pracuję bo.......wiadomo.........niechcę mi sie. Otóż nie. Dorabiam robiąc
drone zlecenia (ogłaszam sie w internecie). Wyciągam z nich...300-400 zł
miesięcznie. Czyli śmiech na sali ale lepsze niż nic.
Już mi się nie chcę wysyłać cv i tracić czas na pisanie listów motywacyjnych.
Mam jakieś dziwne wrażenie, że to mi nic nie da. Skoro tyle wysłałem i nic.
Dzwoniłem, pytałem i nic. Walczę z tym ale coraz trudniej nie popaść w obojętność.
Mam studia, doświadczenie, konkretna wiedzę ale nikt mnie nie chcę. Mam 26 lat
i biednych rodziców. Mieszkam w mieście wojewódzkim - Gorzów Wielk. Chciałbym
sie usamodzielnić, kupić samochód. Ale teraz widzę, że żyję w chorym kraju.
Według badań publikowanych w Wyborczej w Polsce są większe różnice w płacach
niż w Rosji, Puerto Rico, krajach Ameryki Łacińskiej. Jesteśmy pod tym
względem ścisłą czołówką światową. Czyli, że albo jesteś bogaty albo biedny. W
poprzedniej pracy zarabiałem 1 600 zł.
Liberali zaraz powiedzą...twoja wina, że nie masz kontaktów, znajomości, masz
na co zasłużyłeś. Ale ja nie mam nikogo wpływowego w rodzinie. Studiowałem.
Pracowałem na studiach (jako kelner przez 3 lata aby obciążyć rodziców). Teraz
gdy już jestem po to chciałbym mieć normalną pracę za jakieś godne pieniadze.
Takiej nie ma. Na tablicy w UP same oferty z dopiskiem "1 300 brutto"
I weż teraz idz do takiej pracy nawet jak by Ci ktoś z łaski ją dał. NIe
zdechnę z głodu ale też niczego w życiu nie zbuduje. Co najwyżej nawalę się
piwem z biedronki raz w tygodniu.
Nie chcę mi sie żyć. Szukałem aktywnie pracy przez ok. 6 miesięcy. Pukałem do
dzwii, dzień w dzień na portalach internetowych o pracy, dzwoniłem, pytałem.
Byłem nawet nachalny. I nic. Teraz już brakuje motywacji do szukania i życia.
Liberalna Polska mnie wkurza. Premier chwali się wzrostem i mówi młodym
ludziom, że sobie poradzą. Mają łatwiej.Jakoś tego nie czuję. Jak ma się
rodziców biednych to start jest tak cholernie trudny. Praca za 2 tys. netto
wydaję mi się być marzeniem na szóstkę w Totka. A kiedyś mślałem, że to
realistyczny plan i że chodzę po ziemi a nie bujam w obłokach. Boże, czemu nie
urodziłem się w Szwecji !! NIe dlatego, że tak sa zasiłki ale tak jest
POLITYKA SPOŁECZNA. Państwo pomaga w znalezieniu pracy i pilnuje aby obywatele
nie byli poor workers- biednymi pracującymi. Efekt- bezrobocie małe, nie ma
konfliktów społecznych
Mam nadzieję, zę coś mnie przejedzie.