Gość: sprytniejszy od re
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.04.10, 15:29
1 raz w zyciu to ja stanalem po stronie decydujacego "o sobie". pani rekrutujaca mnie znalazla "na necie" a ja jej, ze mnie nie interesuje :) zupelnie i prosto z mostu - tak jak mowisz na imprezie do natarczywej, brzydkiej dziewczyny: GOŃ SIĘ !!!!
to naprawde mega-fakin-SŁITAŚNE-UCZUCIE !!!!!!!!!!!! mowie wam poszukujacy pracy - wezcie se tak od czasu do czasu zarzuccie negatywa pracodawcy :) to taka sama ulga jak przy rzucaniu dziewczyny / chlopaka :) poczujecie sie dobrze i rozluznicie napiecie psychiczne. a HaEry i inne badziewia beda mialy mniejsza "prowizje" za nieudany werbunek "pracownika" - hahahahah
polecam zwlaszcza WYCOFANEMU - zeby se tak porobil pare razy ^__^