Gość: qwer
IP: *.ssp.dialog.net.pl
27.04.10, 16:29
Jestem już pół roku bezrobotny. Mam konkretne kwalifikacje. Certyfikat
językowy. Dwuletnie doświadczenie (mam 26 lat) zawodowe. Wcześniej prace na
umowę-zlecenie. Pracy od pół roku znaleść nie mogę. Po prostu.
Wysyłam na oferty w swoim zawodzie, który jest równocześnie moją pasją. Nie
dostałem ani jednego telefonu ani jednej propozycji rozmowy.
Gdy przeglądam oferty to czasem mnie szlag trafia jak widzę, że poszukują
kogoś z 4, 6 letnim doświadczeniem i to jeszcze w miedzynarodowej korporacji.
JESTEM DOBRY W TYM CO ROBIĘ. Mam realne osiągniecia - artykuły w prasie
branżowej, udziały w konkursach branzowych. Wszystko za mało
Mamy teraz nowy trend na rynku pracy - PRACA TYLKO DLA NAJLEPSZYCH. Nie, że
dla każdego chętnego, każdego kto coś umię tylko dla MEGA, HIPER, UBER orłów.
Tylko najlepsi z najlepszych mogą pracować. Tzw. zwykły człowiek nie mam prawa.
Pomimo doświadczenia w branży, realnych osiągnięc, faktu, że mój zawód to moja
pasja życiowa (na studia poszedłem z pasji) pracy dla mnie w zawodzie nie ma.
To kogo oni przyjmują skoro do mnie nawet nikt nie oddzwania ???
Jestem młodym człowiekiem a już powoli zaczynam tęsknić za PRL. Przynajmniej
jak ktoś był w czymś dobrym to mógł w tym pracować i ta pracę miał. Teraz mamy
kapitalizm a'la Balcerowicz i pracę ma się po znajomosci albo mając 10 lat
doświadczenia w wieku 25, najlepiej z dyplomem zagranicznej uczelni. Cała
reszta do supermarketu na kasę aby Polska mogła się pochwalić wzrostem
gospodarczym +0,1. Bo koszty społeczne rząd ma w d####.
Wysyłam te wszystkie cv i listy motywacyjne. Srednio z 1-2 dziennie (przy
długimk okresie to imponująca liczba) i wyszło, że z moimi kompetencjami,
doświadczeniem i osiągnieciami jestem w Polsce zbyteczny. Mogę pójść na kasę w
Biedronce, wyjechać na zmywak do UK licząc na szczęście albo się zabić nim
zrobi to głód.