Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      cieżki współpracownik

    01.06.10, 12:43
    pracuje w jednym pokoju z palantem, który nie przepuszcza okazji,
    zeby mi dopiec. jakieś potknięcie czy problemik-od razu wybucha
    śmiechem, ironizuje. jak szef coś mówi, włazi w dupę bez wazeliny.
    przykład: szef komuś zwraca uwagę, to on natychmiast:"no właśnie,
    nie wolno się mylić!!!". u nas w pracy jest tak, ze ludzie pracują w
    tzw. parach, tzn. jeden wprowadza, drugi kontroluje itp. byłam w
    parze z gościem który przeszedł na wyzsze stanowisko i chwilowo
    jestem bez pary. wg szefa moje dane moze wprowadzać każdy. dziś
    poprosiłam, aby ktoś wprowadził mi coś do bazy, cisza jak makiem
    zasiał. i tu odzywa sie ten skurwiel:"my mamy pary a ty nie masz
    czyli sie nie parzysz cokoliwek to znaczy. Ja wiem, co to znaczy!" i
    brech. co byście zrobili takiemu pojebańcowi?dodam, ze on jest
    dobrym pracownikiem, ma matematyczny łeb i jest ceniony przez
    kierownictwo, wiec skarga odpada.mam nadzieję, ze kiedyś będę miała
    okazje nawalić mu w ten paskudny ryj
      • Gość: Dominik Re: cieżki współpracownik IP: 167.83.9.* 01.06.10, 16:44
        Droga Malwo200,
        jak na moj gust masz max 15 lat-przynajmniej mentalnie, moze fizycznie masz 30.
        jezeli w taki sposob codziennie zachowujesz sie w biurze nic dziwnego ze facet
        jezdzi po Tobie jak po burej suce. Skarga? Nawalic w ryj? Pracujac w korporacji
        takie spory rozwiazuje sie raczej glowa i jej zawartoscia anizeli rekoczynami.
        jezeli jestes w stanie inteligentnie mu dopiec, zrob to. jesli nie-zmien prace.
        Jezeli reagujesz na tego faceta w taki sam sposob jak tu, na forum, zycze
        szczescia. Takze najpierw zastanow sie nad soba i swoja postawa, potem dopiero
        przejdz do dziela.
        • malwa200 Re: cieżki współpracownik 02.06.10, 08:37
          wiesz, co? kiedyś zapytałam go z czego się śmieje, ona na to:bo mi
          się tak podoba.będę robił co będę chciał. i koniec. weź takiego
          gościa inteligentnie załatw jak jesteś taki mądry
      • zwierze_futerkowe Re: cieżki współpracownik 01.06.10, 21:12
        Generalnie, są dwie szkoły pacyfikowania palantów: albo wyhodować sobie słoniową
        skórę i udawać głuchą i ślepą, albo odpłacać pięknym za nadobne. W pierwszym
        przypadku, jest ryzyko, że kolesiowi niestety się nie znudzi, a Ty w którymś
        momencie nie wytrzymasz i będzie burza z piorunami. Zanim zastosujesz drugą
        metodę, musisz być pewna, że dasz radę go przegadać i że umiesz kopnąć poniżej
        pasa. Jeśli nie, to lepiej w ogóle nie zaczynaj.

        Parę pytań pomocniczych:

        1. On tak do wszystkich, czy tylko do Ciebie?
        Jeśli do wszystkich, to widać taka jego palantowska uroda. A jeśli tylko do
        Ciebie, to kiedyś go spokojnie (!) zapytaj przy ludziach, i najlepiej także przy
        szefie, co konkretnie ma Ci do zarzucenia. Żądaj merytorycznych argumentów!
        (Oczywiście, musisz być stuprocentowo pewna, że takowych nie ma! - inaczej Twoja
        broń zwróci się przeciwko Tobie).

        2. Od jak dawna siedzicie razem? Jesteście na równorzędnych stanowiskach? A
        jeśli tak, to które z Was ma dłuższy staż?
        Jego zachowanie może być formą "zaznaczania terytorium". Czyli albo
        odstraszaniem obcej (jeśli to Ty dołączyłaś do "jego" ekipy") albo walką o
        pozycję samca alfa (jeśli to on pracuje krócej). Tak czy inaczej, koleś musi być
        cholernie zakompleksiony...

        3. Od początku Ci dosrywał czy kiedyś było OK?
        Bo jeśli nie zawsze tak było, to znaczy, że jest jakaś konkretna przyczyna.
        Warto by było ją znaleźć (najpierw we własnej pamięci, potem - patrz punkt 1.).

        4. Na aluzje o charakterze seksualnym (jak np. te o "parzeniu") jest tylko jeden
        sposób: zgłoszenie tego do Waszego działu HR. Jeśli pracujesz w korporacji,
        takie zgłoszenie ma dużą szansę zostać potraktowane poważnie. Nie musisz od razu
        krzyczeć o molestowaniu - wystarczy, że odnotują sobie, że taka sytuacja ma
        miejsce, i wezmą gościa pod lupę.
        • malwa200 Re: cieżki współpracownik 02.06.10, 08:36
          zaczął sie tak zachowywać odkad szef zaczał go faworyzować (bo jest
          inteligentny i bardzo szybki). odtąd obrasta w piórka i jest coraz
          bardziej pewny siebie. ja mam dłuższy staż ogólnie w firmie ale
          akurat w tym dziale w którym razem pracujemy-on jest
          dłużej.rzeczywiście zna się lepiej od nas wszystkich na
          zagadnieniach więc trudno na tym polu mu dowalić lub go przeskoczyć.
          zauważyłam też, ze kiedy jesteśmy sami w pokoju (ja i on), jego
          zachowanie staje się diametralnie inne-staje się milutki, grzeczny i
          pokorny. jak tylko pokój się zapełnia, zaczyna swoje jazdy.wkurwia
          mnie to bo to jest śmiech sarkastyczny, mający na celu ponizenie
          drugiej osoby. tak czy owak, moze i jestem infantylna ale wkurwia
          mnie ten gosć niesamowicie, choć nie daję tego poznać po sobie
          • emilia.wawa Re: cieżki współpracownik 02.06.10, 12:43
            malwa200 napisała:
            > zauważyłam też, ze kiedy jesteśmy sami w pokoju (ja i on), jego
            > zachowanie staje się diametralnie inne-staje się milutki, grzeczny i
            > pokorny. jak tylko pokój się zapełnia, zaczyna swoje jazdy.

            Widocznie potrzebuje widowni do popisów. A jak jesteście sami bywa normalny.
            Może trzeba z nim porozmawiać na osobności? Zapytać dlaczego tak się zachowuje,
            czy ma jakieś problemy ze sobą/w domu.
            • malwa200 Re: cieżki współpracownik 02.06.10, 13:53
              próbowałam ale powiedział, ze on tak "żartuje". gdy oznajmiłam mu,
              ze takie zarty są dla mnie przykre, powiedział, że będzie robił co
              chciał bo ja nie jestem żadnym guru zeby mówic mu co ma robić
              • Gość: Bleh Re: cieżki współpracownik IP: *.acn.waw.pl 03.06.10, 02:03
                Typ toksyczny. Musi miec publiczność dla swoich chamskich żartów.
                Jeżeli po jego dowcipach zapada charakterystyczna cisza możesz
                skomentować spokojnym tonem bez cienia uśmiechu: hmm jaki śmieszny
                żart, dobrze, że chociaż ciebie rozśmieszył.
                Jeżeli inni z jego dowcipów się śmieją to nie wdawaj się z nim
                dyskusje i ignoruj typa, chyba, że potrafisz mu odpowiedzieć równie
                złośliwie.
              • Gość: Lukasz z USA Re: cieżki współpracownik IP: *.c3-0.grn-ubr1.chi-grn.il.cable.rcn.com 10.10.10, 05:32
                Mialem takiego goscia tutaj w USA.

                Jestem super spokojnym i milusinkim w biurze wiec malo kto mnie zaczepia ale niestety okazalo sie ze za bardzo bylem milusinskim.

                Wiec gosciowi powiedzialem ze musimy powazenie porozmawiac - TAK, TERAZ - poszlismy na dwor, powiedzialem ze jeszcze jeden wybryk i ide do HR.

                I skonczylo sie - nie rozmawia do mnie, ciut sie mnie boi bo widzi ze mi nie zalezy na tej pracy (chce wakacji!) i jestem ciut niebezpieczny i moge namieszac.

                Malo tego - w czasie meetingu powiedzial ze ja dobra robote wykonalem w jego projekcie - ze tak naprawde jego czesc byla mala i ja duzo sie wykazalem itd itp.

                Glowa do gory.

                Proponuje powiedziec ze ty nie masz poczucia humoru i jeszcze jeden wybryk i bedzie wizyta w HR.


                Z tym ze to w USA, w Polsce moze jest inaczej jak sa kuzyni, dzieci , zony, kochanki itd...
              • karrinkaa Re: cieżki współpracownik 17.03.11, 19:46
                no nie wiem, to w takim razie pokaż mu komplketnego ignora...
          • zwierze_futerkowe Re: cieżki współpracownik 04.06.10, 20:56
            A jak inne osoby w pokoju reagują na jego "dowcipy"? I jak w ogóle odnoszą się
            do Ciebie? Wyczuwasz z ich strony wrogie nastawienie? Jeśli nie, to może
            spróbowałabyś poszukać w nich sojuszników? Porozmawiaj z jedną,
            najsympatyczniejszą czy najbardziej zaufaną osobą. Tak jak ktoś tu napisał, ten
            koleś potrzebuje publiczności. Jeśli Wasi współpracownicy przestaną usłużnie
            rechotać, może odechce mu się popisów. A przy okazji, na następną przysrywkę
            warto mu odpowiedzieć wprost (może nawet w obecności szefa), że to, że jest asem
            w pracy, nie daje mu prawa do chamstwa i traktowania innych pracowników z góry.
            No wiesz, coś w rodzaju: "Na... /tym czym się zajmujecie/ może się i znasz, ale
            manier cię mama nie nauczyła".
            • malwa200 Re: cieżki współpracownik 07.06.10, 09:06
              niestety, wszyscy się śmieją, tzn. 2 osoby oprócz mnie bo siedzimy w
              pokoju we 3-kę. śmioeją się dlatego, że on jest bardzo obcykany we
              wszystkim i oni często potrzebują jego porad dot. wykonywanej
              pracy.ja się go nie "radzę" i staję okoniem, więc dokucza.ciota z
              niego i tyle
              • Gość: emilla111 Re: cieżki współpracownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.10, 20:21
                > ja się go nie "radzę" i staję okoniem, więc dokucza.ciota z
                > niego i tyle

                I tu jest pies pogrzebany.
                Chłopak się wścieka kiedy nie ma 100% posłuchu w zespole.
                • malwa200 Re: cieżki współpracownik 10.06.10, 10:57
                  chyba tak. moja koleżanka, która również siedzi w naszym pokoju nie
                  odzywa się w takich przypadkach. twierdzi wprost, ze sama potrzebuje
                  często jego porady, pomocy w myśleniu, więc musi z nim dobrze żyć
                  • Gość: p7 Re: cieżki współpracownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 18:35
                    dżiz. jak kogoś z jakichś względów nie trawię, to głównie dlatego, ze jest nie w porządku. a jak jest nie w porządku, to choćby był samym papieżem nie będę go lubić. a jeśli go nie lubię, nie będę z nim dobrze żyć.
      • Gość: playazzz Re: cieżki współpracownik IP: *.kalisz.mm.pl 28.06.10, 08:46
        Wszystkie malwiny to ku... więc prawdopodobnie ma racje.
        • Gość: j. Re: cieżki współpracownik IP: 194.176.105.* 09.07.10, 11:51
          ja bym sie z nim tak nie cackala, na taki tekst z tym parzeniem bym
          sie wprost zapytala co ma konkretnie na mysli? i dotad czekala az da
          mi konkretna odpowiedz, ktorej oczywiscie dac nie moze, bo byloby to
          jawne naruszenie prawa. Pewnei by sie krecil wymigiwal itp. ja bym
          wtedy po prostu zrobila niezla awanture -bez zadnych chamskich
          docinkow, i krzykow, ale na spokojnie, a na koniec i tak bym poszla
          na skarge do HR powiedzialabym ze probowalam z kolega najpierw
          wyjasnic sprawe ale skoro to nie daje wyraznych rezultatow to niech
          oni mi pomoga i poradza co robic w takiej sytuacji. I tu musza cos
          zrobic konkretnie. Jesli to ja bym po tym wszystkim miala miec
          problemy w firmie to proste ze bym odeszla.
          Poza tym rzucanie takich tekstow to jest molestowanie seksualne (ale
          ja pracuej w UK wiec tu jest pewnie inaczej), ja bym spisala kazdy
          taki incydent, i na pewno bym nei spucila glowy, praca praca ale na
          pewno nikt by mnie nie ponizal.
          • Gość: bh Re: cieżki współpracownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.10, 14:07
            Gość portalu: j. napisał(a):

            > na taki tekst z tym parzeniem bym
            > sie wprost zapytala co ma konkretnie na mysli? i dotad czekala az da
            > mi konkretna odpowiedz, ktorej oczywiscie dac nie moze, bo byloby to
            > jawne naruszenie prawa.

            Popieram drążenie dwuznacznych tekstów kolejnymi pytaniami - są skuteczniejsze od ciętych ripost, pokazują, że się nie boisz, Ty nie mówisz nic kontrowersyjnego, co możnaby Ci potem zarzucić, i stawiają żartownisia w bardzo niezręcznej sytuacji, bo to on musi się tłumaczyć i z niego zaczynają się śmiać.
        • malwa200 Re: cieżki współpracownik 21.07.10, 12:21
          nie sądź swoją miarą.jak sie lubisz ku...ć-nie znaczy, ze malwiny też
      • Gość: Ela Re: cieżki współpracownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.10, 19:30
        Musi mieć palant jakiś słaby punkt. Może to gej. Wazelinuje szefowi, nie dosyć,
        że gej to kapuś. Nie myli się tylko ten co nic nie robi, jeśli on się nie myli
        tzn, że nic nie robi, oczywiście poza włażeniem w dupę szefowi. Gej jak nic, a
        jeśli ma żonę to to tylko ściema.
        Na ra głowa do góry i olej śliskiego geja.
        Pozdrawiam Ela
      • salvea Re: cieżkia współpracowniczka 15.07.10, 08:48
        A co zrobić z ciężką współpracowniczką? Dodam, że to stara panna
        dobiegająca 50-tki. Prywatnie do rany przyłóż. Miła uczynna itd.
        W pracy miła, uczynna jest tylko dla tych którzy stoja wyżej lub
        jest od nich w jakiś sposób uzależniona służbowo. Współpracownika
        równego sobie traktuje jak zło konieczne. Wręcz powiedziałabym
        psychicznie mobinguje. Szefowej już tak głeboko wlazła w d.. , że ta
        zrobiła sobie z niej lokaja i posługaczke. Pomimo, że wiedze ma
        praktycznie taką jak każdy, niczym nie błyszczy, w niczym specjalnie
        się nie wykazuje to i tak traktowana jest o wiele lepiej niż reszta
        ludzi. Wiele więcej jej "wolno" niż pozostałym. Momentami jest to
        wręcz rzenujące i wkurzające. Taki przydupas szefowej. A szefowa
        oczywiście ślepa z zamydlonymi oczami wiele rzeczy nie widzi i to
        toleruje bo jej pewnie tak wygodnie. Ma służącą, która na zawołanie
        poleci zrobić kawke, przygotować śniadanko, zrobić zakupy.. itd
        I co tu z takim kimś zrobic? Zawsze spadnie na cztery łapy. Zawsze
        jej sie wszystko upiecze. Ciężki kaliber.
      • Gość: kOKOS Re: cieżki współpracownik IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.10, 19:15
        A spróbuj mu odpowiedź w stylu "Stul pysk" albo "Zamknij się debilu", może myśli
        że jesteś cichą myszką i sobie pozwala.
        • malwa200 Re: cieżki współpracownik 21.07.10, 12:20
          w ten sposób to bym sie mocno naraziła szefowi. szef go bardzo
          poważa bo jest dobrym pracowniekiem. prawie się nie myli, szybko
          wszystko łapie i ma łeb sześć na dziewięć. a żonę ma-bardzo brzydka
          ale miłą ponoć. wiem bo widziałam ich wiele razy. jestem przekonana,
          ze gdybym powiedziała o tym szefowi-ten by wział go w obronę. szkoda
          nerwów
          • Gość: fellicja Re: cieżki współpracownik IP: *.chello.pl 23.07.10, 11:28
            Następnym razem zapytaj go wprost, przy wszystkich i SPOKOJNIE, bez
            emocji: "popisujesz się przed kolegami? chcesz im zaimponować?"
      • jot.kaa Re: cieżki współpracownik 23.07.10, 13:55
        Zwracaj się do niego w towarzystwie per "maleńki" z dwuznacznym
        uśmieszkiem zerkając od czasu do czasu na jego rozporek. "Dobrze
        maleńki", "tak maleńki", "oczywiście, że masz racje maleńki :-)".
        To zawsze dla facetów brzmi pejoratywnie
        Tego rodzaju "cudowni mężczyźni" często mają kompleksy na tym tle a
        jeśli nawet ich nie mają to ostatnią rzeczą jakiej by chcieli to
        przypuszczenie otoczenia, że taki kompleks mógłby się pojawić.

        a tak na poważnie...
        jeśli nie jesteś mu wstanie "oddać" jakąś ciętą, w miarę
        inteligentną ripostą to pozostaje Ci olać sprawę bo tupaniem nóżkami
        i grożeniem mu w duszy, że jak go kiedyś dorwiesz to mu z d. nogi
        powyrywasz - nic nie wskórasz

      • Gość: Le.O.N. Re: cieżki współpracownik IP: *.ip.netia.com.pl 23.07.10, 18:13
        Zostaje corpo?
        • Gość: obywatelkax Re: cieżki współpracownik IP: *.adsl.alicedsl.de 21.10.10, 19:39
          Ja mam na takich typow swoja metode - z usmiechem potakuje i mowie cos w stylu : tak jest szefie, masz racje o boski , jak zwykle musze sie z toba zgodzic itp...

          Jak do tej pory zawsze skutkowalo i jesli chodzi o upierdliwe kolezanki, jak i o palantow szujakacych rozrywki czyims kosztem ;)
      • Gość: aut-or-ka Re: cieżki współpracownik IP: *.acn.waw.pl 11.02.11, 22:09
        nagraj docinki na dyktafon, poskarz sie szefowi i jak nic sie nie zmieni to idz do prawnika niech przygotuje pozew o mobing
        • malwa200 Re: cieżki współpracownik 15.02.11, 14:06
          odpada! on często przy szefie tak gada a szef nic bo bardzo go ceni jako pracownika i lubi
          • zigomar Re: cieżki współpracownik 22.02.11, 12:12
            Niech cię odwiedzi w biurze twoj starszy brat taki minimum 1,90 wzrostu na 140 w klacie. U mojej przyjaciółki, która miała problemy z pewnym typkiem wszedł taki misio do ich pokoju siadł na biurku tego kolegi tyłem do niego i uciał sobie pogawędkę "braciszek" zachowywał się tak jakby kolegi z pracy g w ogóle nie było. Gosć zrozumiał aluzję i odtąd nigdy nie pytany się słowem nie odezwał. Jest tylko jedno niebezpieczństwo - nie wiem, co zrobiłby jeśli tenże zwróciłby mu uwagę, że siedzi na jego biurku. Prawdopodobnie dostałby w papę za to że zaczynał. Siostra potwierdzilaby wersję brata, że ten został zaatakowany przez kolegę. Najlepszy numer jaki znam to babki, której szef zalecał się do niej w bardzo ordynarny sposób. Pewnego dnia do biura wpadł jej mąż z zoną jegomościa i bez żadnego wstępu z miejsca go znokautował. Żona powiedziala, ze jak bęzie chciał wnieśc o pobicie to poświadczy, że to on wszczał bójkę, a tak na marginesie to przywiozła mu papiery rozwodowe. Na koniec dodała, że jak zwolni jego żonę albo nie da jej spokoju, będzie z jej meżem przyjezdzała codziennie i powtarzała kuracje, aż do skutku :) Ale na to to trzeba mieć jaja :)
      • kosmaty_007 Re: cieżki współpracownik 21.02.11, 12:14
        malwa200 napisała:
        > przykład: szef komuś zwraca uwagę, to on natychmiast:"no właśnie,
        > nie wolno się mylić!!!".
        tu odzywa sie ten sku...el:"my mamy pary a ty nie masz
        > czyli sie nie parzysz cokoliwek to znaczy. Ja wiem, co to znaczy!" i
        > brech.

        Ile toto ma lat?! Dzieciuch straszny. Pytasz, co bysmy zrobili takiemu?
        Ja bym przez kolano i natrzaskal, az by zrozumial, ze doroslym ludziom dzieci maja nie pyskowac.
      • Gość: ... Re: cieżki współpracownik IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.11, 21:48
        No i co? Czym się możesz nam pochwalić po kilku miesiącach od tej smutnej historii?
        Poczyniłaś jakiekolwiek kroki w kierunku poprawy swojej sytuacji?
        • malwa200 Re: cieżki współpracownik 24.02.11, 12:44
          nie. dalej to samo. zależy jeszcze czy ma dobry humor czy zły. niedawno dostał podwyżkę
          • Gość: czarna Re: cieżki współpracownik IP: 31.63.58.* 02.04.11, 13:03
            Skoro koleszka zachowuje się jak duże dziecko to tak go traktuj. I możesz zwracać się do niego tak, jeżeli jest w miarę logiczny pewnie zrozumie aluzje i może się troszkę zastanowi nad swoim zachowaniem. Powiec mu kilka tekstów typu: o widzisz jaki ty mądry jesteś? No brawo!.. albo jak ładnie sobie poradziłeś, zuch chłopak z ciebie! Ewentualnie możesz zastosować taką tajemniczą metodę. Zacznij go niedyskretnie obserwować, do tego stopnia żeby koleszka zorientował się że jest obserwowany,możesz się delikatnie uśmiechać do niego. Wzbudzisz poczucie że coś kombinujesz i poczuje się zdystansowany. Nie pozwól żeby cię zgasił jakiś chamskim tekstem typu "co się gapisz?". Możesz mu odpowiedzieć że przecież możesz się gapić,zacytuj jego głupie teksty. Wydaje mi się że koleś wyczuł że dominje nad tobą i bedzię robił wszystko żebyś czuła się poniżona. Myśle że powinnaś mu się odgryść lub obrucić jego żarty przeciwko niemu np tekstem jaki ty bystry jesteś,jeszcze niedawno tak muwiono o tobie i jak szybko załapałeś? Po kilku twoich bluzgach widzę że nie jesteś cichą i nieśmiała myszką więc nie daj po sobie jeżdzić! A jeżeli taką chora sytuacja zacznie się przeradzać w wojne,zastanów się czy taka praca, w takich warunkach jest warta twoich nerwów? Czy nie wartobyło by poszukać może mniejpłatnej czy mniejciekawej pracy niż urzerać się z takim kretynem?
    Pełna wersja