Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wyjazd integruje czy psuje?

    22.06.10, 16:54
    To jest pozytywne, jesli na wyjezdzie integracyjnym stanie sie
    oczywistym, ze szef jest niedorajda.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Gabrysia "Po imprezie stracił pracę" IP: *.chello.pl 22.06.10, 16:58
        Facet miał gorszy dzień, nie udało mu się wspinanie na drzewo i
        psycholog ocenił, że to się przekłada na całe jego życie zawodowe?
        No to "gratulacje". Nie dość, że jedna nieprzemyślana opinia
        psychologa (nota bene, naukowcy spierają się, czy psychologia to
        rzeczywiście dziedzina, którą można uznać za obiektywną, a nie takie
        pierdu-pierdu, co się komu podoba, a co nie) może zrobić z człowieka
        idiotę, to doszła teraz zależność pomiędzy zachowaniem stanowiska, a
        robieniem z siebie kretyna na wyjeździe integracyjnym, oczywiście
        pod czujnym okiem "specjalistów" od psychiki ludzkiej.
        • Gość: Luis Re: "Po imprezie stracił pracę" IP: 91.189.74.* 22.06.10, 20:33
          No ale doczytaj dokładnie - ten koleś nie wyleciał za to, że sięnie wspiał tylko
          za to ze sie chciał wyręczać innymi - bo i pewnie tak na codzień robił "pzynieś
          podaj pozamiataj" z innych ludzi
          Dobrze mu tak! Nie trawię takich typów!
          • valana Re: "Po imprezie stracił pracę" 23.06.10, 08:29
            Gość portalu: Luis napisał(a):

            > No ale doczytaj dokładnie - ten koleś nie wyleciał za to, że sięnie wspiał tylk
            > o
            > za to ze sie chciał wyręczać innymi - bo i pewnie tak na codzień robił "pzynieś
            > podaj pozamiataj" z innych ludzi
            > Dobrze mu tak! Nie trawię takich typów!

            Swoją drogą to ciekawie też ta sytuacja świadczy o przepływie informacji w tym
            przedsiębiorstwie - skoro potrzeba dopiero takiego wyjazdu, by wyższe szefostwo
            uznało, że jeden z niższych szefów jest jednak do bani. To wcześniej nikt się
            nie skarżył? Dziwne.
            No i powala ta wiara w psychologów.
            • Gość: Luis Re: "Po imprezie stracił pracę" IP: 91.189.74.* 23.06.10, 09:06
              A może to co sie działo na wyjeździe to było powierdzenie tego co na codzień?
              Bierz pod uwage skróty dziennikarskie - ja nie wierze zeby kogoś wywalili za
              pojedynczy incydent - to musiał być jakis wyjątkowo oporny kmiot. Sam takiego
              znałem i dlatego ich nie cierpię. Nie ruszył tyłka żeby sobie skserowac dokument
              na xero we własnym gabimecie tylko wzywał przez telefon sekretarkę. nóż się w
              kieszeni otwierał. A wszystko po to zeby pokazac kto jest ważny. Moim zdaniem
              ludzie którzy cały czas wsyztskim musza pokazywac ze sa wazni a ich wazność nie
              wynika saa z tego ze ini ich szanuja i sie słuchają - nie nadają sie na
              stanowiska powyżej szeregowego. Ciąć takich równo z trawą. Na wyjeździe czy nie
              na wyjeździe.
        • maith Re: "Po imprezie stracił pracę" 23.06.10, 03:37
          A to nie jest tak, że rolą psychologów jest takie przygotowanie
          zajęć, żeby poprawić relacje?
          I nauczyć ludzi unikania szkodliwych błędów?

          Ludzie często boją się, że podczas takich imprez będą oceniani.
          Podstawową rolą psychologów w tej sytuacji jest zbudowanie zaufania i
          wyjaśnienie ludziom, że nie o ich ocenianie tu chodzi.
          Jeśli dziennikarz nie zawalił sprawy, to podał nazwę firmy, która...
          zawaliła sprawę.

          Oczywiście wiadomo, że istnieją źli przełożeni. Ale akurat tego
          psycholog nie powinien oceniać w tak nietypowych okolicznościach, jak
          wyjazd integracyjny.
          A może ten szef był np. chory na serce i akurat tego ćwiczenia nie
          mógł wykonać. Albo na cokolwiek, co akurat w zabawach ruchowych
          przeszkadza, a w normalnej pracy umysłowej nie.
          • maith Bo same wyjazdy integracyjne to 23.06.10, 12:59
            Bo same wyjazdy integracyjne to może być fajny pomysł, jeśli zostaną
            dobrze pomyślane.
            W naszej firmie, prowadzonej przez szefa dość eksperymentalnie,
            pracowali też psycholodzy, na innych stanowiskach.
            I poprosił ich o przygotowanie takiego programu.
            Efekt mnie naprawdę zadziwił.
            Pamiętam, że nie cierpiałam faceta, z którym musiałam współpracować.
            I nawet powiedziałam, że nie chcę, żeby cokolwiek nam tam kazali
            robić razem, bo wystarczająco się z nim szarpię w firmie. Ale
            spokojnie przekonali mnie, że po to jest ten wyjazd i dali nam akurat
            takie wspólne zadanie, że po tym już zupełnie inaczej na siebie
            patrzyliśmy i współpraca faktycznie nam się poprawiła. A nie
            wierzyłam, że to będzie możliwe.
      • wielki_czarownik Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo 22.06.10, 16:58
        Wyjazdy integracyjne to dziadostwo do kwadratu. Traci się cenny, prywatny czas po to, aby dać sobie wyprać mózg ku chwale firmy.
        Ludzie o normalnych relacjach społecznych wolny czas spędzają z bliskimi a nie na pseudozabawach ze współpracownikami i szefostwem. Ciekawe kto na takie wyjazdy się pisze. Chyba tylko pracoholicy i karierowicze bez rodziny i przyjaciół, którzy jedynie w ten sposób mogą zaspokoić swoją potrzebę kontaktów interpersonalnych.
        Ja się integruję sam - chcę z kimś się bliżej poznać, to się poznaję. Ale nigdy na siłę czy w sposób narzucony.
        • Gość: Z. Re: Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.10, 17:24
          Wszyscy się piszą na takie wyjazdy - bo muszą. Nigdy nie spotkałem
          się z sytuacją, żeby wyjazd integracyjny był dobrowolny.
          • Gość: eventhorizon Re: Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo IP: *.chello.pl 22.06.10, 20:10
            Musisz w bardzo smutnej firmie pracować.
            U mnie imprezy integracyjne w żadnym wypadku nie są obowiązkowe (i
            jak ktoś nie chce albo mu temat nie odpowiada to nie idzie) ale
            zdecydowana większość robi to bardzo chętnie, bo z reguły jest to
            świetna zabawa za kasę firmy. Tylko, że u nas się nie zbiera porzyganych prezesów z podłogi, tylko pływa skuterami wodnymi, biega
            po parkach linowych, gra w paintball, ściga gokartami albo
            żaglówkami, zjeżdża z mostów na linach... i uwierz mi, zabawa jest
            świetna i niewymuszona.
            I na takie imprezy większość z nas jedzie z wielką przyjemnością.
            A o alkoholu z reguły mowy nie ma w ogóle - bo są ciekawsze rzeczy do
            roboty.
          • Gość: g Re: Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo IP: *.uz.zgora.pl 22.06.10, 20:53
            To przykro mi. W żadnej z firm, w których pracowałem nie było przymusu udziału w
            takich imprezach. O dziwo frekwencja była bardzo duża.
          • Gość: X Re: Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo IP: 213.155.168.* 23.06.10, 09:35
            Za zmuszanie do sądu. To wolny kraj, a kto myśli inaczej jest żałosnym frajerem
        • Gość: divak2 Re: Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo IP: 91.90.162.* 22.06.10, 21:37
          zgoda,

          Wyjazd w piątek koło południa, potem dwa dni chlania, taplania się błocie
          (quady,paintball,itp) i powrót w niedzielę o 22.30. tylko raz byłem na takim
          spędzie.
        • Gość: Mimi Re: Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.10, 21:49
          Zgadzam się w 100%. Wyjazdy integracyjne są wymyślone po to aby wręcz odciągnąć od rodziny i bliskich. Jeżeli ktoś się z kimś prześpi na takim wyjeździe to tym lepiej bo potem będzie wolał spędzać czas w biurze a nie w domu.
          • Gość: djdrachulik Re: Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo IP: *.chello.pl 23.06.10, 02:53
            A ja mimo mialem okazje uczestniczyc dwukrotnie w podobnych imprezach. Za kazdym
            razem byly calkowicie dobrowolne (frekwencja w okolicach 60-75% firmy) i jedyny
            przymiotnik jaki mi sie nasuwa to 'dobra zabawa'.

            W naszym przypadku bylo chlanie (nawet na umor jak mniemam przy nielimotowanej
            ilosci wodki/piwa/wina) ale obylo sie bez przegiec (jakie niejedna postac
            pamieta z czasow studenckich) bez jakikolwiek opcji na seks z pannami
            w-sam-raz-na-jeden-raz. I to mimo braku bardziej ambitnych rozrywek czy zajec.

            Moze puenta jaka z tego wynika to zespol i ludzie z ktorymi sie pracuje. W
            jednych firmach sa to postaci na poziomie wyzszym w innych na nizszym, a
            psychologia tlumu mowi o usrednianiu w dol.

            Pozdrawiam.
        • teyoo Re: Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo 23.06.10, 08:31
          wielki_czarownik napisał:

          > Wyjazdy integracyjne to dziadostwo do kwadratu. Traci się cenny, prywatny czas
          > po to, aby dać sobie wyprać mózg ku chwale firmy.

          Dokładnie to samo myślę. Wkurzające jest, że zmuszają cię do "integrowania się" z kimś, kogo np. wcale nie lubisz. W ogóle nie znoszę wszelkich działań "na siłę", z przymusu. Nie da się komuś kazać, by polubił kolegę:/
          No i niestety, ale u mnie w firmie "obecność obowiązkowa". Aż mnie trzęsie ze złości, jak pomyślę, że będę musiała zmarnować mój prywatny czas (za który nikt mi nie zapłaci!) na głupawe zajęcia z ludźmi, z którymi chcę mieć tylko do czynienia w pracy.
        • Gość: Boreicz Re: Wyjazd integracyjny - największe dziadostwo IP: *.centertel.pl 23.06.10, 09:30
          @wielki_czarownik

          Podpisuję się obiema rękami - dla mnie to strata czasu, który
          mógłbym spędzić z rodziną lub przyjaciółmi. Dlatego też nie
          zamierzam pracować w korporacji - tam takie wyjazdy są najczęstsze.
          Mój sąsiad pracuje w PZU - tragedia, co drugi tydzień (no,może
          przesadziłem, ale bardzo często) wyjazdy integracyjne na przemian
          ze "szkoleniami", a w tym wszystkim chodzi o to żeby się po prostu
          nachlać.....
      • Gość: gruby $ Więcej integracji! IP: 212.180.160.* 22.06.10, 17:06
        Koleżanki się upijają i mają ochotę na seks.

        Nigdy się tyle na na ciupałem co na wyjazdach integracyjnych...
        • Gość: g Re: Więcej integracji! IP: *.uz.zgora.pl 22.06.10, 20:54
          Co fakt, to fakt.
      • not_so_serious Wyjazd integruje czy psuje? 22.06.10, 19:18
        hm..
        przez jakiś czas zajmowałem się organizowaniem "wyjazdów integracyjnych".
        Wszystkie te "aktywności", o których mowa w artykule to wyłącznie teoria.
        W rzeczywistości w 95% przypadków firma, życzy sobie żeby zapewnić
        duże ilości alkoholu. Reszta "aktywności" to margines...
        Zdarzało mi się osobiście zbierać zarzygane "prezesostwo" i wrzucać pod
        prysznic, żeby nie smierdziało, zdzierać pijanycch "przedstawicieli
        handlowych" z ich niekoniecznie zadowoloncych koleżanek.
        Bydło, proszę Państwa, bydło.
        Za żadne pieniądze nie wrócę do takiej pracy...
        • Gość: Bolo Re: Wyjazd integruje czy psuje? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.06.10, 19:39
          Pecunia non olet
          :-)
      • Gość: Wahacz Wyjazd integruje czy psuje? IP: *.toya.net.pl 22.06.10, 19:46
        Wyjazdy integracyjne z głupawymi konkursami i zabawami to kolejny
        przejaw "amerykanizacji" naszych firm. Zwykle jest najpierw sztywno,
        nudno i bez sensu, a dopiero na kolacji robi się nieco weselej
        dzięki sporej dawce wódzi. Ogólnie to strata czasu i pieniędzy.
        Jeżeli ktoś szuka w firmie oszczędności powinien zacząć od
        likwidacji tych durnych imprez.
      • Gość: mkuleba@wp.pl A u nas w GZWMemie nie było wyjazdów :(jak tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.10, 21:10
        robiłam :(
      • Gość: Gość Ale imprezy są fajne a koleżanki chętne IP: *.chello.pl 22.06.10, 21:14
        Tak to ujmę - nigdy nie stukałem tyle co na integracjach. I jakie akcje tam
        były :) Rewelka, kto był, ten wie o co chodzi. Przecież to własnie po to jest!
      • szlag_mnie_trafi To chyba jakiś Japończyk musiał wymyślić, że 22.06.10, 21:53
        da się "zintegrować" ludzi, których łączy jedynie kilka(naście) pokoi,
        korytarz i wkur..enie na szefa. Natomiast dzieli ich wszystko. Od wieku, po
        poglądy polityczne.
      • Gość: an Mój najlepszy wyjazd integracyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.10, 22:06
        Był taki, kiedy chyba z okazji pogody nie wypaliły plany jakichś nie wiem
        raftingów czy czegoś i siedzieliśmy sobie całym zespołem na luzie. I
        popijaliśmy piwko i gadaliśmy o różnych głupotach z daleka od pracy. O
        dzieciach, rozwodach, książkach, łowieniu ryb :-) i tym podobnych. Gwiazdy z
        naszego HRu szczęśliwie nie dojechały. I fajne to było, okazało się np. że
        jakoś tak zaczęliśmy patrzeć na siebie jak na ludzi, a nie na świrów,
        pracoholików itp.
        Mnie się zawsze jakoś udawało wymigać od tych wyjazdów, bo pracowałam w
        międzynarodowych zespołach i zawsze udało mi się znaleźć jakieś spotkanie,
        szkolenie projektowe, które ku mojej rozpaczy :-) nie pozwalało mi na wyjazd
        integracyjny. No sami wiecie, znaleźć pasujące loty nie jest łatwo, a projekt
        na pół świata rzecz święta :-)
        Raz jednak musiałam pojechać, rzecz polegała na jakichś zabawach
        survivalowych, które miały wzmocnić "team spirit". No to wzmocniły.Skutecznie.
        Tak, ze na miejscu prawie doszło do rękoczynów, a po powrocie rozpętały się
        prawdziwe wojenki...
        • Gość: H2O Re: Mój najlepszy wyjazd integracyjny IP: *.166-131-66.mc.videotron.ca 22.06.10, 22:40
          Jak na razie szczęśliwie wykręciłem się od wszystkich tzw. "wyjazdów
          integracyjnych".
          To co obserwuję po powrotach "zgranego teamu" z takich wypadów to koszmar: ktoś
          komuś dał po ryju, starzy kumple stają się nagle wrogami, starzy wrogowie mało
          sobie gardeł nie popodgryzają, bywają i rozwody.
          Sypią się za tym zwolnienia z pracy i roszada stanowisk.
          Kiedy organizowano u nas pierwszą taką imprezę, powiedziałem otwarcie
          dyrektorowi że po kilku drinkach robię się rozbrajajaco szczery i nie mogę sobie
          pozwolić na powiedzenie prawdy kilku osobom.
          Od tamtej pory mam święty spokój i tylko sobie obserwuję "układy" i "układziki"
      • Gość: Filip Kilometras A derektor Kaczmarski zawsze nayebany. IP: *.spray.net.pl 22.06.10, 22:54
        Tak się bawi, tak się bawi ercepe!
      • Gość: gość WX Dyrektor zarządzający! Jakie to amerykańskie! IP: *.lublin.mm.pl 22.06.10, 23:38
        Tylko nie wiadomo czym zarządza!
        • Gość: H2O Re: Dyrektor zarządzający! Jakie to amerykańskie! IP: *.166-131-66.mc.videotron.ca 23.06.10, 03:16
          Gość portalu: gość WX napisał(a):

          Tylko nie wiadomo czym zarządza!
          ______________________________________________________________________

          Zapewne "zasobami ludzkimi" ... wręcz uwielbiam ten termin :)
          • Gość: mac Re: Dyrektor zarządzający! Jakie to amerykańskie! IP: 57.66.195.* 23.06.10, 08:41
            Chyba masz na myśli zasoby krasnoludzkie?
            :P
      • Gość: Kaśka Nic nie przebije integracyjnych orgietek! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.06.10, 00:24
        Uwielbiam to, zwłaszcza kiedy facetów jest więcej niż dziewczyn.
      • Gość: radek Wyjazd integruje czy psuje? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.06.10, 00:24
        Chory artykuł pisany przez ludzi którzy nie mają pojęcia o relacjach
        interpersonalnych. Chory pogląd na fasadową hierarchię polskich
        firm - w feudalnym stylu. Naprawdę zintegrowanie się z pracownikami
        na zdrowych zasadach nie zabija dyscypliny. Dyscyplinę zabija chora
        polskomentalna hierarchia w której nie deleguje się obowiązkó i nie
        daje ludziom szansy na realziację bo istnieje omnipotentny szef.
      • Gość: susan Król jest ...nagi! IP: *.nycmny.east.verizon.net 23.06.10, 00:31
        Ciekawe kiedy firmy wreszcie oprzytomnieją i wyrzucą za drzwi te
        wszystkie doradcze survivalowe biznesiki i ich pseudonaukowych
        przebierańców, którzy naczytali się in nakopiowali tłumaczeń z
        zachodniej literatury nijak nie pasujących do polskiej mentalności
        ani warunków. Wciskanie zachodniego kitu, wzorów zachowań i
        infantylnych teorii oraz gotowych regułek jest nieprzydatne, a
        często wręcz kuriozalnie smieszne w polskich firmach, gdzie i tak
        liczy się tylko kult siły, podlizywanie oraz dogmat o nieomylności
        szczeniakowatych "bosów". O słabości i ściemnianiu tych doradczo-
        pseudopsychologicznych czarnoksięzników świadczy fakt, ze wyjazdy
        integracyjne, pomimo stosowania "zawsze najnowszych" teorii
        psychologicznych, nie potrafią osiagnąć swych pozornych celów
        bez ...alkoholu. Tzn. nawet namiastek profesjonalnej integracji nie
        potrafią oni stworzyć bez wódki, ktorej "integracyjnie" od setek lat
        uzywają zarówno dzikie plemiona, menele jak i zwykli bezrobotni. Te
        wyjazdy "integracyne" faktycznie organizuje i załatwia Polmos i
        Żywiec, a nie "doradcy" w kółko organizujący głupawe zabawy i
        klepiący w pseudonaukowe morały.
        • Gość: gosc Re: Król jest ...nagi! IP: *.socal.res.rr.com 23.06.10, 07:18
          mieszkam i przcuje w korporacjach wUSA od 20 lat i nie slyszalem o
          takich bzdurach jak wyjazdy integracyjne, po pierwsze u nas nikt by
          nie wyjechal bez zony, meza lub rodziny,Po drugie moze by wypil dwa
          piwa maks. po trzecie zaden szef gdzy nie musi lub pracownik nie
          bierze udzial w imprezach.Nie ma takich integracji w USA poniewaz
          nie potrzeba, ludzie realizuja pewne cele w zespolach i sie poznaja,
          seksu tu nie ma , wodki tu nie ma a kazdego stac zeby kupic sobie
          quada i wynajac jacht i spedzic trzy dni weekendowe z przyjaciolmi,
          nie wyobrazan sobie spedzic trzy dni np z ludzmi z pracy , z wieloma
          nie ma o czy gadac,apoza tym u nas sa ludzie od 20 do 70 lat
          • Gość: kate Re: Król jest ...nagi! IP: *.dyn.optonline.net 23.06.10, 09:09
            Wlasnie, ja tez juz dlugo mieszkam i pracuje w USA i nie slyszalam o
            zadnych wyjazdach integracyjnych dla pracownikow.
        • wielki_czarownik Amen! /nt 25.06.10, 10:52

      • teyoo Wyjazd integruje czy psuje? 23.06.10, 08:25
        Mnie niestety też czeka wyjazd "integracyjny". Czyli chlanie i głupie zajęcia dobre dla przedszkolaków, a nie dorosłych ludzi.
        Nie wiem, po co istnieją te głupie wyjazdy. Są kosztowne, a jak idzie się prosić o podwyżkę, nawet małą, to nieodmiennie można usłyszeć "nie ma pieniędzy". Marnowanie pieniędzy na idiotyczne imprezy to owszem, dla pracownika kasy nigdy nie ma..
        A szkolenie można zrobić w siedzibie firmy w godzinach pracy, a nie zmuszać wszystkich do poświęcania SWOJEGO PRYWATNEGO CZASU WOLNEGO (weekend) na wyjazd. Dziwne, że przepisy na to pozwalają..
      • easz Wyjazd integruje czy psuje? 23.06.10, 09:01

        Przecież wiadomo, że wszystko zależy od tego jaka jest atmosfera w pracy na co dzień.
      • Gość: romek Re: Wyjazd integruje czy psuje? IP: 213.192.65.* 23.06.10, 09:17
        Nie jeżdzę i jeździć nie będę. Prosta zasada. Na szacunek pracuję solidną
        robotą, a nie uczestnictwem w imprezach. Zwłaszcza, że z ludzi po wódzie
        wychodzi cała szczerość i prymitywizm...
        Być może pojadę kiedyś na jakiś wyjazd, gdy firma zaprosi mnie i moich
        współpracowników Z ŻONAMI/MĘŻAMI. Inaczej, niech się w dupę ugryzą. Wyjazd
        dezintrgujący to co najważniejsze - rodzinę - to dla mnie kicha i stres, a nie
        zabawa. Dlatego nie jeżdzę. Ale mnóstwo osób lubi takie imprezki - darmowe
        picie, wyrwanie się od zrzędliwej żony, może "coś" lepszego uda się poderwać...
        Żenada. Im bardziej jesteś szczęśliwy prywatnie, tym mniej chcesz uczestniczyć w
        spędzie. Poza tym wolny czas wolę spędzać z rodziną i sprawdzonymi przyjaciółmi.
        To oczywiste. Ale wcale nie dla wszystkich.
      • Gość: Raaa Większego rzygu nie ma jak integracyjne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.10, 16:08
        Fekalia. Oczywiście są przymusowe-ot jedna z wielu form mobbingu w polskich
        gułagach zakładanych przez korposhity.
      • Gość: M Wyjazd integruje czy psuje? IP: *.2.141.191.tvksmp.pl 23.06.10, 17:31
        Takie wyjazdy to jedna wielka farsa. Człowiek-korporacja nigdy tego nie
        zrozumie a człowiek-normalny nigdy nie uzna tego za coś fajnego.
        To zwykły pic na wodę i durni są ludzie którzy wierzą że za darmo mają
        zabawę... co jeszcze mają to się przekonają ja wrócą z takiego wyjazdu ;)
        Zawsze jest tak że część ludzi łapie się na darmowe uciechy, szkoda mi ich,
        może kiedyś zmądrzeją.
        Przykro tylko że w niektórych firmach wyjazdy takie są obowiązkowe.
      • Gość: ewa Wyjazd integruje czy psuje? IP: *.cable.ziggo.nl 25.06.10, 00:26
        w Holandii na wyjazdy integracyjne jezdzi sie z żoną czy mężem. I
        nie jest to obowiazkowe, chociaz nieobecnosc nie jest zbyt dobrze
        widziana. Bylam na kilku, ale kompletnie mi sie nie podobało, nikt
        sie nie zintegrował, a głupawe zajecia były robione na siłę. NIgdy
        wiecej nie pojade na cos takiego. I nie mam zamiaru, aby moje
        pieniadze szły na to. Bo w mniejszych firmach z kazdej pensji
        potracane jest na fundusz pracowniczy i potem jezdzi sie na takie
        imprezy za te pieniadze. Dla mnie zabawa na siłę, w infantylny
        sposób to nie jest recepta na mile spędzenie wolnego czasu. I nigdy
        nie będzie. I poza tym - nie mam ochoty ogladać twarzy zlepku osob,
        ktore widze przez 3/4 swojego zycia. Mam ich dosc. Wole popatrzec na
        swoje dzieci.
      • Gość: MaRiO Wyjazd integruje czy psuje? IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.10, 12:00
        Pytanie polega na tym, po jaką cholerę? Jak kończę pracę to nie mam ochoty
        oglądać i słuchać ludzi, z którymi spędzam większą część aktywnego życia.
        Integracja z szefem to największy idiotyzm jaki można wymyślić (spoufalony
        szef to gorsze niż wszystkie plagi egipskie do kwadratu). Pracuję w jednej z
        firm już od 10 lat i do tej pory udało mi się zachować stosowny dystans z
        szefem, Ci którym podobało się spoufalanie popracowali góra 2 lata (koledze
        szefowi nie wypada odmawiać) - proste i jasne jak słońce zero integracji mniej
        problemów. Tylko idioci biorą przykład z firm japońskich i amerykańskich tam
        tak musi być taki u nich styl pracy, u nas ta kalka zupełnie się nie sprawdza.
        Pozdrawiam NIEZINTEGROWANYCH!!!!!!
      • Gość: MaRiO Sonda w temacie wyjazdów integracyjnych IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.10, 12:10
        [sonda=Czy chciał(a)byś uczestniczyć w wyjeździe integracyjnym]
        [*]Tak bardzo chętnie
        [*]Nie
        [*]Raczej nie
        [*]Tak ale z partnerem (partnerką)
        [*]Za nic
        [/sonda]
      • www.malibu.lublin.pl Wyjazd integruje czy psuje? 16.07.10, 00:55
        Nie zgadzam się z opiniami o negatywnej roli wyjazdów, czy też
        firmowych imprez integracyjnych. Niektóre z opisów komentatorów
        wskazują na patologię, a ta zdarza się w każdej dziedzinie
        działalności.
        By przynieść zamierzony efekt, impreza integracyjna musi być
        zorganizowana przez specjalistów. Doświadczeni organizatorzy mają
        własne wypróbowane sposoby, by dostarczyć uczestnikom imprezy
        integracyjnej maksimum atrakcji, rozrywki i sprawić, by przez swoją
        niepowtarzalność miała pozytywny na nich wpływ.
        Dobrze zorganizowana impreza integracyjna potrafi przynieść
        zaskakujące efekty. Pracownik wraca wypoczęty, z poczuciem aktywnie
        spędzonego czasu, gotowy stawić czoła czekającym go obowiązkom.
        Efektem, którego nie da się osiągnąć w żaden inny sposób aniżeli
        poprzez tego typu imprezy, jest zwiększenie identyfikacji pracownika
        z firmą, co oczywiście przekłada się wymiernie na jego wyniki w
        pracy.
        Jeżeli zaś chodzi o opisywane przypadki "zszargania" autorytetu
        szefa, są one przejaskrawione. Przede wszystkim podczas korzystania
        z atrakcji rekreacyjnych nie powinno być przymusu. Każdy też
        powinien mierzyć swoje siły na zamiary. Poza tym, rzecz w tym, aby
        różnego rodzaju konkursy, zabawy traktowane były na wesoło
        i "z przymrużeniem oka". Szef może zyskać sympatię współpracowników,
        zarówno jeżeli zaskoczy ich swoją wyróżniającą się sprawnością, jak
        również, gdy z poczuciem humoru da przykład, że w takiej "sportowej"
        rywalizacji nie liczy się zwycięstwo, ale sam udział, zabawa, zabawa
        i jeszcze raz zabawa.

        Stefan
        Odój

        www.malibu.lublin.pl

        Aktywny adres e-mailowy
        • marry-and-more Re: Wyjazd integruje czy psuje? 10.09.10, 12:03
          "Jeżeli zaś chodzi o opisywane przypadki "zszargania" autorytetu
          szefa, są one przejaskrawione."
          A czemu nie popatrzeć na to z innej strony? Takie wyjazdy pomagają zrozumieć pracownikom, ze szef to tez człowiek - co wg. nie nadszarpuje jego autorytetu, a czyni go bardziej ludzkim. Nie mówię o skrajnych przypadkach. Ale wg. mnie takie wyjazdy są potrzebne i mogą przynieść masę pozytywnych skutków. Powinny być jednak organizowane przez profesjonalistów jak np. megatravel. Doświadczenie pozwala tego typu firmą na organizowanie wyjazdów na najwyższym poziomie.
      • losiu4 Re: Wyjazd integruje czy psuje? 10.09.10, 14:40
        wyjazdy integracyjne? Zawsze mnie śmieszyły. Znaczy Bóg wie jakie cele i co to miałyby dać a w rzeczywistości i tak kończyły sie jednym (i czasem drugim ;)) Teraz już zdrowie nie to...

        Pozdrrawiam

        Losiu

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka