Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Mówi o mnie pierwszy sekretarz

    25.06.10, 10:03
    Zagadka: Kto był "nowego człowieczeństwa Adamem" we wczesnym okresie
    twórczości poetessy? Dla ułatwienia dodam, że nie naczelny "Gazety Wyborczej" :)
      • Gość: Autor Mówi o mnie pierwszy sekretarz IP: *.chello.pl 25.06.10, 10:55
        WISŁAWA SZYMBORSKA

        Ten dzień
        o śmierci Józefa Stalina

        Jaki rozkaz przekazuje nam
        na sztandarach rewolucji profil czwarty?
        - Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
        Wzmocnić warty u wszystkich bram!

        Oto Partia - ludzkości wzrok.
        Oto Partia: siła ludów i sumienie.
        Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
        Jego Partia rozgarnia mrok.

        Niewzruszony drukarski znak
        drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
        nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
        A to słusznie. A to nawet lepiej tak.
      • Gość: Autot Mówi o mnie pierwszy sekretarz IP: *.chello.pl 25.06.10, 10:59
        "Partia. Należąc do niej, z nią działać, z nią marzyć, z nią w planach
        nieulękłych, z nią w trosce bezsennej - Wierz mi to najpiękniejsze, co się
        może zdarzyć w czasie naszej młodości - gwiazdy dwuramiennej."

        Były też wiersze do towarzysza Stalina, "Młodzieży budującej Nową Hutę",
        "Robotnik nasz mówi o imperialistach", "Lenin"... Cała gama trujących
        zachwytów, budzących dziś obrzydzenie, w dodatku wątpliwych pod względem
        warsztatu, nie mówiąc o polocie. Co więc robi nasza bohaterka? Konsekwentnie
        pomija ten okres milczeniem, korzystając z orwellowskiej formuły mówiącej, że
        to, co nie nazwane, nie istnieje. Tego jednak nie da się wymazać z pamięci.
        Dopiero w 1991 roku zaczęła nieśmiało nawiązywać do tamtej twórczości,
        szukając jednak dla siebie (i swych "dzieł") usprawiedliwienia: "Należałam do
        pokolenia, które uwierzyło. Ja uwierzyłam. Wypełniałam swoje 'wierszowane
        zadania' z przekonaniem, że robię dobrze. Jest to najgorsze doświadczenie w
        moim życiu".
        Można powiedzieć, że każdy ma prawo do błędów. To prawda - miała je zatem i
        Szymborska. Ale błędy należy naprawiać, należy głośno i wyraźnie się od nich
        uwolnić. Na to już poetki nie było stać. Może brak odwagi w rozgrzebywaniu
        przeszłości, która jest - jak już dobrze wiemy - bardziej ponura, może jednak
        nostalgia za młodymi laty, okresem wzniesień i głębokiej wiary (choćby i w
        Lenina czy Stalina)? Tego się niestety, od Szymborskiej dowiedzieć nie można.

        Dziś poetka nie zamyka się w swej literackiej "twierdzy" i nie ogranicza swej
        aktywności do poezji. Jest aktywna politycznie - służy swym nazwiskiem
        konającej Unii Wolności (którą wspiera zresztą od początku). Z całkowitym
        oddaniem poparła Adama Michnika i jego gazetę w walce z lustracją w 1992 roku.
        Czy to tylko konsekwencje wstąpienia do PZPR pod koniec lat 40-tych? Wtedy też
        dawała przykład innym, jako początkujący literat, opisując "egzamin kandydata
        na członka":

        Pytania brzmią ostro
        ale tak właśnie trzeba
        bo wybrałeś życie komunisty
        i przyszłość czeka
        twoich zwycięstw.

        Wielbienie PZPR to była nie tylko bierna akceptacja zbrodniczego ustroju. To
        była jego afirmacja, to był wybór drogi życia. Formalnie - była w partii dwie
        dekady. Mentalnie - tkwi tam jeszcze znaczną częścią swej przeszłości, jeśli
        nie chce się od niej zdecydowanie uwolnić. Swym krytykom z tych właśnie
        pozycji dała zdecydowany "odpór", poetycko wyrażony w wierszu: "Pochwała złego
        o sobie mniemania":

        Nic bardziej zwierzęcego
        niż czyste sumienie.

        Sama zatem odrzuca taki wybór. Woli zachować takie sumienie, jakie ma. Andrzej
        Szczypiorski (inny "autorytet" lewicy) tuż po przyznaniu jej Nagrody Nobla
        napisał: "To wzorowa etycznie postawa wobec rzeczywistości, którą poetka
        zawsze demonstrowała, nawet w najtrudniejszych czasach. Jest tak suwerenna
        duchowo postacią, że nawet najostrzejszy krytyk niczego nie mógłby wytknąć."
        Jak widać Towarzystwo Wzajemnej Adoracji istnieje i ma się dobrze.
        Śmiać się czy płakać? Takie mamy obecnie "autorytety moralne", tak, jakby na
        inne nie było nas stać. A przecież to nie wszystko.

      • Gość: jakos mnie naszlo Mówi o mnie pierwszy sekretarz IP: 194.239.66.* 25.06.10, 10:59
        a czy juz kiedys tego wywiadu nie drukowali w Wyborczej? .....
      • Gość: Autor Mówi o mnie pierwszy sekretarz IP: *.chello.pl 25.06.10, 11:00
        O ile Apel Wawelski w sprawie poparcia integracji Polski z UE jest - jak na
        razie - ostatnim takim aktem, podpisanym przez noblistkę, to warto
        przypomnieć, jakie były jej początki w tym zakresie.
        Pod koniec 1951 roku UB dokonało licznych aresztowań w Kurii Krakowskiej. Do
        więzień trafiło kilkunastu księży, którym władze komunistyczne postawiły
        fałszywe, na ogół kryminalno-polityczne zarzuty, ze szpiegostwem, dywersją i
        zdradą włącznie. Na początku 1953 roku zapadły wyroki: trzy kary śmierci i
        kary długoletniego więzienia. Księża byli torturowani, znęcano się nad nimi
        również psychicznie, co było zresztą wówczas regułą i wszyscy o tym wiedzieli.
        Gdy skazani oczekiwali w celi śmierci na wykonanie wyroku, krakowscy literaci,
        którzy wierzyli w Stalina wiarą Szymborskiej, uchwalili "Rezolucję Związku
        Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego". Warto
        przytoczyć jej treść, bo to rzadko dziś przypominany dokument, oddający ducha
        tamtych czasów:
        W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich
        powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953
        r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy
        bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe
        stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec
        narodu i państwa ludowego, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo
        i dywersję.
        Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali
        knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki
        kulturalne.
        Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej
        bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o
        socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu - dla dobra Polski silnej i
        sprawiedliwej.
        Wyobraźmy sobie dziś taką rezolucję, skierowaną przeciwko...sygnatariuszom
        owych apeli i rezolucji. Ale byłby rejwach i oskarżenia o sianie nienawiści. A
        krakowską rezolucję, domagającą się śmierci skazanych księży, podpisały 53
        osoby. Była wśród nich Wisława Szymborska w towarzystwie między innymi:
        Andrzeja Kijowskiego, Adama Włodka (jej pierwszego męża), Kornela Filipowicza
        (późniejszego męża Szymborskiej), Władysława Machejka (współpracownik
        gadzinowej prasy hitlerowskiej w Krakowie, po wojnie oficer Urzędu
        Bezpieczeństwa), Jana Błońskiego...
      • Gość: autor Mówi o mnie pierwszy sekretarz IP: *.chello.pl 25.06.10, 11:02
        Jeden z największych filozofów XX w., Martin Heidegger, był przez wiele lat
        członkiem NSDAP. Po wojnie, mimo jego wielkości i sławy, objęła go lustracja
        antyhitlerowska. Został przeniesiony na wcześniejszą emeryturę, otrzymawszy
        zakaz wykładania na wyższych uczelniach. Problem Heideggera polegał też i na
        tym, że nigdy się nie pokajał i nie odciął wyraźnie od hitleryzmu. Jeden z
        jego uczniów napisał nawet książkę o związkach filozofa z hitleryzmem, której
        zresztą nie mógł przez długie lata wydać, bo tak wiele środowisk chciało za
        wszelką cenę chronić Heideggera (udało mu się ją opublikować dopiero w USA).

        Dlaczego o tym przypominam? Jednak najpierw warto zadać inne pytanie: jaka
        jest różnica pomiędzy hitleryzmem a stalinizmem? Czy Heidegger, nie
        opuszczając przez cały okres trwania hitleryzmu murów uniwersyteckich, robił
        coś gorszego niż Szymborska, która sławiła Stalina, należała do PZPR -
        zbrodniczej organizacji? Czy poetka nie powinna odciąć się, przeprosić,
        zadośćuczynić za swoją przeszłość?

        Dlatego warto przypominać o ścisłych związkach noblistki ze stalinizmem, o jej
        służbie dla tego zbrodniczego ustroju, o tym, że nigdy w sposób wyraźny, wbrew
        zresztą temu, co napisano w uzasadnieniu werdyktu nagrody ("Dawno temu, w
        latach pięćdziesiątych, Wisława Szymborska uległa socrealistycznemu
        zniewoleniu umysłów. Poetka odcięła się od dwóch pierwszych wydanych w 1952 i
        1954 tomików"), nie potępiła stalinizmu i nie wyraziła skruchy z powodu
        swojego dla niego poparcia, jak również nigdy nie próbowała zadośćuczynić
        negatywnym owocom swojej "politycznej" działalności.
        Nie powiedziałbym złego słowa o Szymborskiej, gdyby zadośćuczyniła za swoją
        przeszłość. A jak ona postąpiła? Raczej ukrywała się w prywatności.

        Wiadomo, że w czerwcu 1992 r., w czasie "nocy teczek", wsparła Michnika, gdy
        ten atakował lustrację przeprowadzaną przez premiera Olszewskiego, pomagając w
        obaleniu jego rządu. Michnik, po obrzuceniu obraźliwymi epitetami zwolenników
        lustracji, napisał wtedy: "Ale czasem język polityki okazuje się nazbyt suchy
        i płaski. Wtedy przemawia literatura. Wisława Szymborska Wielka Dama Polskiej
        Literatury przesłała nam swój nowy wiersz. Niechaj jego przesłanie będzie i
        naszym głosem w sporze z nikczemnością i nienawiścią".

        Obok, na pierwszej stronie "Wyborczej" wydrukowany został wiersz Szymborskiej
        pt. "Nienawiść":
        "Spójrzcie, jak wciąż sprawna,
        jak dobrze się trzyma
        w naszym stuleciu nienawiść.
        Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
        Jakie to łatwe dla niej - skoczyć, dopaść.
        Religia nie religia -
        byle przyklęknąć na starcie.
        Ojczyzna nie ojczyzna -
        byle się zerwać do biegu".

        Problem Szymborskiej to jednak nie tylko kwestia oddania się artysty w służbę
        zbrodniczemu totalitaryzmowi. Chodzi też o jej nadzwyczajną gorliwość w tej
        służbie. Świadczy o tym choćby wiersz W. Szymborskiej, napisany po śmierci
        Stalina, w którym poetka nie tylko wyraża swą rozpacz, ale również wzywa do
        pogłębienia stalinizmu:
        "Pod sztandarem rewolucji wzmocnić warty
        wzmocnić warty u wszystkich bram".

        W tym samym wierszu, chwaląc Stalina, Szymborska pisała:
        "Oto Partia - ludzkości wzrok
        Oto Partia siła ludów i sumienie?
        Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie".

        A przecież można było inaczej. Dała temu wyraz chociażby moja Matka (słowo
        "matka" my, Polacy, zawsze powinniśmy pisać wielką literą), która jako młoda
        dziewczyna nagabywana w pracy, by napisała do zakładowej gazetki ściennej, co
        czuje po śmierci Stalina, napisała: "Czuję to, co cały Naród Polski".
        Komuniści byli zadowoleni. Koledzy się śmiali i gratulowali Mamie odwagi.
        Notabene nie jest to jedyny wiersz poetki, w którym Szymborska wielbi PZPR,
        jak zresztą przystało na wieloletniego członka partii. Napisała m.in. utwór
        zachęcający młodych, by wstępowali do PZPR, która "rozgarnia mrok". Szymborska
        tak przedstawia wstępną rozmowę z kandydatem:
        "Pytania brzmią ostro,
        ale tak właśnie trzeba
        bo wybrałeś życie komunisty
        i przyszłość czeka
        twoich zwycięstw".

        Noblistka zapewnia też, że:
        "Partia. Należeć do niej.
        Z nią działać. Z nią marzyć. Z nią w planach nieulękłych.
        Z nią w trosce bezsennej. Wierz mi to najpiękniejsze
        co się może zdarzyć".

        Wisława Szymborska gorliwie wielbiła rewolucję bolszewicką, w ramach której
        wymordowano miliony niewinnych ludzi. Tak opowiadała o wydarzeniach w Pałacu
        Zimowym:
        "Gdy się wdarli na te schody marmurowe,
        kołowały światła złoceń jak w lichtarzach,
        dygotały ściany płowe, stropy płowe
        i warczało echo kroków w korytarzach.
        Stary świecie oto przyszła noc zapłaty.
        Gdzie się kryjesz przed wyklętym, który powstał
        (...)
        Więc zapadaj się jak w topiel w głąb zwierciadła
        jazdo moru, jazdo głodu, pańska jazdo
        z każdą chwilą podobniejsza do widziadła
        Kawalerio kapitału, na dno, na dno".

        Poetka nie zapomniała oczywiście o stojącym na czele rewolucji Leninie,
        poświęcając mu specjalny wiersz. Jej zdaniem, Lenin to
        "nowego człowieczeństwa Adam".

        W innym wierszu poetka wyraża swoje głębokie przekonanie, że wszyscy w Związku
        Sowieckim są zachwyceni "dobrodziejstwami" rewolucji:
        "Nie znam mowy ludu Turkmenii
        myślę tylko, że słowo Październik
        znaczy tyle co woda źródlana
        pragnącemu z miłością podana".

        Znakiem komunistycznej gorliwości poetki były też hołdy składane Związkowi
        Sowieckiemu. W zakłamanych wierszach Szymborska wkładała w usta żołnierzy
        Armii Czerwonej, którzy czekali aż wypali się Warszawa w 1944 r., tych, którzy
        zniewolili i okradli Polskę, którzy dokonali eksterminacji tylu polskich
        patriotów, następujące słowa:
        "Kruche bywają ściany domów
        gdy pocisk wojny godzi w domy
        Nie płaczcie polskie dzieci w schronach
        Będziemy oszczędzali gromów
        Nie chcemy ranić waszych miast
        Nie chcemy ranić waszych wsi".
        • age.kruger ten sekretarz to niezly gej 25.06.10, 16:37
          gej o nacelowaniu geriatrycznym
      • polakonly policzmy ile lat wtedy miała...pewnie była wtedy 26.06.10, 17:01
        ideową idealistką i wierzyła Partii jak my wierzymy do dziś Kościołowi. Nie
        zgorzkniała z biegiem lat. Pozostała uśmiechniętą, skromną osobą z poczuciem
        humoru i wiary w urodę życia. A z wiersza o Stalinie i Partii przebija talent,
        podobnie jak z wczesnego wiersza K.I.Gałczyńskiego o Leninie, czy z wierszy
        ideowego do końca W.Broniewskiego. A Majakowski jakim wspaniałym był poetą (o!
        zgrozo!-radzieckim!!) pomimo że pisał o Partii i Rewolucji.. Zostawmy poetów w
        spokoju. To nie są cwaniacy.To ludzie naiwni jak dzieci. Skoro nie masz
        zaperzony bojowniku ucha do poezji, to krytykuj lepiej nadal "gajowego".
        • kasiaprim Re: policzmy ile lat wtedy miała...pewnie była wt 15.09.10, 01:17
          polakonly napisał:
          > ideową idealistką i wierzyła Partii jak my wierzymy do dziś Kościołowi. Nie
          > zgorzkniała z biegiem lat. (...) Skoro nie masz
          > zaperzony bojowniku ucha do poezji, to krytykuj lepiej nadal "gajowego".

          Dobry komentarz...
          Ale nikt z wczesniejszych Cie nie zrozumie.
          Bo Ty jesteś polakONLY, zaś kazdy z nich to polakPRAWDZIWY.
          -K'
    Pełna wersja