Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Samotność w wielkim mieście

    30.06.10, 09:19
    Cytat:'' Wybierałyśmy sie do barów w celu zapoznania kandydatów..''
    Koniec cytatu.

    I co Państwo na to????
      • volflarsen Brak słów na debilizm tych kobiet 30.06.10, 09:24

        Następny cytat''jeśli byłabym bogata tak jak one(bohaterki filmu)
        to facet byłby mi niepotrzebny''.To już w ogóle kuriozum!!!!!

        A potem jak jest w związku to znowu mysli że fajnie byłoby być samą.
        Brak równowago hormonalnej drogie panie!!!
        • Gość: meszata Re: Brak słów na debilizm tych kobiet IP: 195.117.29.* 30.06.10, 10:32
          "Fajnie byłoby być znowu samą"- nie bardzo rozumiem, albo się kogoś
          kocha, bardzo lubi itp i CHCE się z nim być albo nie? Po co
          komplikować sobie życie? Czy teraz jest się w związkach tylko z
          wyrachowania - bo tak mi lepiej? Ja mam 29 lat, wysłam za mąż z
          miłości, i owszem, czasem zastanawiam sie jakby potoczyło sie moje
          życie, gdybym nie znała mojego P,ale nigdy na zasadzie "a może by
          coś zmienić z nudów".....
      • Gość: skończyłem szkołę Nowy JORK!!! nie "Nowy York" do szkoły!! (n/t) IP: 213.77.27.* 30.06.10, 10:02
      • Gość: Mewa Samotność w wielkim mieście IP: *.chello.pl 30.06.10, 11:00
        Nie, no, nie przeginajmy. Raz, że te panienki strasznie puste są to i się nie
        ma co dziwić, ze samotne. Bo panowie wolą, gdy kobieta ma coś w głowie, a nie
        tylko zgrabne ciało przykryte błyszczącym opakowaniem (jak to się stało, że
        tak wielu dziewczynom nikt tego nie powiedział, gdy dorastały?).
        Po drugie, samotność to problem cywilizacyjny i dotyczy nie tylko największych
        miast. Mieszkałam przez jakiś czas i w małym, polskim miasteczku i tam ludzie
        byli tak samo samotni jak ci z Londynu (w Londynie też przemieszkiwałam).
        Dziś, porównując mój rodzinny Gdańsk widzę tyle samo samotności co wszędzie
        indziej. Nawet i na wsi już tak jest, bo ludzie mają internet, gry, telewizję
        i odcinają się od sąsiadów. Więc nie ma co akurat Londynowi czy Nowemu Jorkowi
        łatki przypinać.
        • martica ludzie w Polsce nie sa samotni? 30.06.10, 12:10
          Ciekawa skad pochodzi owa Dominika, z jakiej wiochy i jakie ma
          znajome? Zdecydowana wiekszosc moich kolezanek w weiku okolo 30 jest
          samotna. Wiadomo, ze zaden facet nie bedzie chcial kobiety ktora ma
          cos w glowie - ach, mewa, masz chyba 15 lat piszac takie bzdury...-
          bo takie to material na kochanki. W domu czeka posluszna, nie
          zawracajaca glowy, glupiutka i bez wlasnego zdania oraz bez
          wyksztalcenia. Takie sa realia duzych miast wszedzie.
          • mahadeva Re: ludzie w Polsce nie sa samotni? 30.06.10, 14:16
            a skad wiecie, ze Dominika pochodzi z wiochy? albo, ze ma pusto w
            glowie (raczej nie tak zupelnie skoro jest prawniczka)
            bezsensowne ataki...
            • Gość: inżynier Re: ludzie w Polsce nie sa samotni? IP: *.aster.pl 30.06.10, 15:13
              nie ma inteligentnych prawniczek ani lekarek - to nie możliwe,
              bo inteligentna kobieta zajmuje się czymś inteligentnym;)
          • Gość: le ming Re: ludzie w Polsce nie sa samotni? IP: 85.222.87.* 30.06.10, 15:26
            > Wiadomo, ze zaden facet nie bedzie chcial kobiety ktora ma cos w
            > glowie

            Tiaaa, jasne... Tak pisza zwykle wlasnie te niunie, ktore pomylily "cos w
            glowie" z dyplomem studiow wyzszych. A czasem wrecz z matura. Nic dziwnego, ze
            sa same.
          • Gość: szuszu Re: ludzie w Polsce nie sa samotni? IP: *.187-82-b.business.telecomitalia.it 30.06.10, 16:46
            tylko duzych? malych takze, nawet przede wszystkim malych, a wiec
            wszedzie jest tak samo i wcale nie zalezy to od wielkosci miasta tylko
            chyba od lutu szczescia albo tolerancji, ktora trzeba miec wobec
            glupoty ewentualnych kandydatow na partnera
          • Gość: me Re: ludzie w Polsce nie sa samotni? IP: *.me.uk 30.06.10, 18:49
            > Wiadomo, ze zaden facet nie bedzie chcial kobiety ktora ma
            > cos w glowie - ach, mewa, masz chyba 15 lat piszac takie bzdury...-
            > bo takie to material na kochanki. W domu czeka posluszna, nie
            > zawracajaca glowy, glupiutka i bez wlasnego zdania oraz bez
            > wyksztalcenia. Takie sa realia duzych miast wszedzie.

            Tak, tak
      • Gość: niespodziewany Samotność w wielkim mieście IP: *.chello.pl 30.06.10, 11:05
        I tak w zyciu wszystko dzieje sie przez przypadek,a raczej zbior niezaleznych
        od siebie przypadkow......fajnie jest byc i wolnym i jednoczesnie miec
        kogos.............Jestem w stanie zrozumiec obie strony,malzenstwo odbiera
        wolnosc,( a jesli dodac jeszcze dziecko to w dwojnasob)dajac w zamian
        stabilnosc.......dokad tego nie zaznasz nie zrozumiesz.............I moge
        jeszcze dodac ,prosze sie nie kierowac filmem ""sex in the city"" ,mieszkalem
        20 lat w Nowym Jorku,wiec to tylko czesciowo tak wyglada..........amerykanki (
        WASP, ci co mieszkaja w USA lub w Anglii wiedza o czy mowie) nie traktuja w
        wiekszosci znajomosci przelotnie,wrecz przeciwnie az za serio....
        I dodam jeszcze jedno ,w polsce WSZEDZIE czlowiek czuje sie jak w
        samotni......straszna wiocha i prowincja.....udupienie maksymalne.......
        • Gość: Gabrysia Związek (także małżeński) też często=samotność IP: *.chello.pl 30.06.10, 15:52
          Ja i parę moim koleżanek miałybyśmy wiele do powiedzenia w tej
          sprawie. Ja winię za to dwa główne czynniki: rozwój technologii (TV,
          Internet) oraz brak czasu (intensywne życie zawodowe). Dlatego nóż
          mi się czasem w kieszeni otwiera, kiedy widzę swojego "oblubieńca"
          odwróconego do całego świata plecami, przed ekranem komputera albo
          TV. Doszło nawet do tego, że lepiej rozmawia nam się przez telefon
          albo komunikatory, a w domu milczymy albo ja snuję monologi, choć
          nie są one poświęcone głównie "zupom i kupom".
      • Gość: moher Tradycyjne wartości są jednak coś warte? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.10, 12:21
        Bycie singlem nie jest już kul i dżezi?

        Szok!
      • mahadeva Re: Samotność w wielkim mieście 30.06.10, 12:23
        dopiero zaczelam czytac, a juz mam 2 uwagi - panna 39 lat i wścieka
        się, ze w Anglii zla kultura i meza znalezc nie moze - ja to
        wiedzialam od poczatku i dlatego nie chcialam wyjezdzac z PL, nim
        nie znajde faceta na stale - teraz mozemy wyjechac razem :)
        dwa - sama mam kota, bo nie potrzebuje tyle opieki, żaden pracujacy
        czlowiek nie bedzie mial psa, ktory musi wyjsc na siku... po co
        meczyc zwierzeta... takze kot w domu zamiast psa to nic szokujacego..
      • Gość: buc Re: Samotność w wielkim mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.10, 13:03
        Wiele cywilizacji zaczynalo swoj upadek od tego, ze ludzie mieli wszystko w d* i wiedli hedonistyczny tryb zycia bez zadnych zobowiazan, az do usranej smierci. Od pracy mieli niewolnikow (dzisiaj tania sila robocza z calego swiata), sami zatracali wszelkie potrzebne umiejetnosci (przemysl wedruje do Chin, w mumii stawia sie na uslugi, ktore nie maja wielkiej wartosci dodanej z technologicznego punktu widzenia). Nie plodzili dzieci, nie chcieli zakladac rodziny itd. Moze to i brzmi jakbym byl moherem, ale naprawde bardzo daleko mi do sekty rydzola.

        Kto nie wierzy niech poczyta dziela madrych ludzi, ktorzy z troska i trwoga opisywali sytuacje w starozytnych Grecji i Rzymie. Bardzo podobne motywy jak opisane w artykule (zabawa i "manie" wszystkiego w d*). Jak skonczyly te cywilizacje wiadomo - upadek z glosnym hukiem. Mozna sie tylko zastanawiac czy euro-kolchoz nie upadnie w podobny sposob.

        Tym razem przyczyna upadku nie beda barbarzyncy, ktorzy przyszli ze wschodu (nomen omen Slowianie w duzej mierze przyczynili sie do upadku Rzymu ;-)), ale na przyklad muzulmanie. Oni maja po 7-8 dzieci na rodzine, rdzenni Europejczycy zostana singlami do konca zycia albo zdecyduja sie na jedno, gora dwoje dzieci. Latwo mozna policzyc ile pokolen wystarczy do tego by agresywnych w krzewieniu swojej wiary muslimow bylo liczebnie wiecej niz europejczykow (chodzi glownie o populacje mlodych mezczyzn). A wtedy prosta droga do drugiej Jugoslawii, ale na duzo wieksza skale.
        • czlowiek.epoki Re: Samotność w wielkim mieście 30.06.10, 13:18
          napisz od razu, ze maja po 17-18, bedzie to rownie prawdziwe. polecam "Mozliwosc
          wyspy" Houellebecq'a, od razu wyluzujesz z ta paranoja :)
        • mahadeva Re: Samotność w wielkim mieście 30.06.10, 14:25
          zupelnie nie rozumiem tego zamartwiania sie o przyszlosc
          cywilizacji, życie ludzkie jest krótkie i każdy raczej patrzy na nie
          ze swojego punktu widzenia niż cywilizacji - to oczywiste! jesli
          wygodniej jest byc hedonista i nie miec dzieci, to jak zamierzasz
          namowic ludzi, zeby mieli ich po 10?? absurdalne...
        • dystansownik Re: Samotność w wielkim mieście 30.06.10, 23:52
          > Tym razem przyczyna upadku nie beda barbarzyncy, ktorzy przyszli ze wschodu (no
          > men omen Slowianie w duzej mierze przyczynili sie do upadku Rzymu ;-)), ale na
          > przyklad muzulmanie. Oni maja po 7-8 dzieci na rodzine, rdzenni Europejczycy zo
          > stana singlami do konca zycia albo zdecyduja sie na jedno, gora dwoje dzieci. L
          > atwo mozna policzyc ile pokolen wystarczy do tego by agresywnych w krzewieniu s
          > wojej wiary muslimow bylo liczebnie wiecej niz europejczykow (chodzi glownie o
          > populacje mlodych mezczyzn). A wtedy prosta droga do drugiej Jugoslawii, ale na
          > duzo wieksza skale.

          Paradoksalnie islam łatwiej może podbić świat przez imigracje do zachodnich
          krajów i pokojowe "podbijanie" niż przez terrorystów zasłaniających się dżihadem. ;)

          Co do samego Twojego wywodu w zakresie ilości dzieci w porównaniu do rdzennych
          mieszkańców, to ciężko do końca przewidzieć jak się to będzie rozwijało. Po
          prostu opierasz się na czynnikach najbardziej rzucających się w oczy.
          W tym problemie pojawia się druga strona medalu. Jak ktoś żyje w slumsach i ma
          kilkoro dzieci, to te dzieci na 99% też będą żyły w tych warunkach i co najwyżej
          z bezrobotnych żerujących na socjalu awansują w społecznej hierarchii na tanią
          siłę roboczą. Przejście do klasy średniej zajęłoby im w najlepszym przypadku
          kilka pokoleń, a do wyższej praktycznie mają zamknięty dostęp.

          Ostatnio czytałem artykuł na temat problemów młodzieży kończących studia wyższe
          (w całej Europie), gdzie autor pisał o straconym pokoleniu, które pomimo dobrego
          wykształcenia, wcale nie będzie mogło odnieść oszałamiającego sukcesu. Dlaczego?
          Bo najlepsze stanowiska będą dziedziczone. Dostęp do najlepszego wykształcenia
          będą uzyskiwać dzieci ludzi, którzy już je otrzymali, a następnie najlepsze
          stanowiska też będą przejmować ci, których ktoś "wprowadzi" do gry.
          W tej sytuacji, gdy przeciętny rdzenny europejczyk będzie miał problemy ze
          znalezieniem pracy mającej podnieść jego status społeczny, jakie szanse będzie
          miał na to muzułmanin z wielodzietnej rodziny? Owszem, ilościowo będzie ich
          więcej, ale zdecydowana większość dalej będzie się kotłować na samym dole
          drabiny społecznej.
      • Gość: gość Samotność w wielkim mieście IP: *.xdsl.centertel.pl 30.06.10, 13:35
        aha bidolenie jak to jest zle i ze sami karierowicze a jednoczescie siedzenie
        tam w celu zarabiania pieniedzy zamiast zmiany kraju/miasta/. Hipokryzja
        kobiet jest nieograniczona :(
      • Gość: Porządny Facet Sama sobie winna. IP: *.chello.pl 30.06.10, 14:23
        Tak taaak...

        A gdzie była mając 20lat? 25? 30?

        Teraz jest biedna jak jej już nikt nie chce.
        Też podróżowałem, zmieniałem miasta, byłem samotny.
        Ciężko mi było znaleźć partnerkę przez wiele lat.

        I wiecie co się zmieniło?
        Stuknęła mi trzydziestka. Nagle stałem się popularny, nagle te wszystkie 30 -
        35cio latki się ochocze zrobiły, chętne i mniej kapryśne. A ja byłem taki sam.

        Prawda jest taka, że chłopa nie potrafiła przy sobie zatrzymać albo była
        kapryśną paniusią za dobrą dla zwykłego faceta, a teraz płacze.

        A niech se płacze.

        P.S.
        Nie trolluję ani nie robię flejma. Jestem normalny, zdrowy, wykształcony, w
        trwałym udanym związku.
        Tylko hipokryzji nie znoszę. Wszystkiemu faceci winni.
        • cartahena Re: Sama sobie winna. 30.06.10, 15:21
          Co to znaczy "zatrzymac przy sobie faceta"? Chyba najlatwiejszym sposobem jest
          niespodziewanie zajsc z nim w ciaze i szybko podazyc do oltarza. A jak sie czeka
          uczciwie az sie pan zdecyduje, to mozna sie nie doczekac. A lata leca. I to jest
          najczestsza przyczyna tego, ze fajne, wyksztalcone kobiety sa same.
          Wyksztalconych facetow, ktorzy mogliby byc dla nich partnerami jest za malo.
          Dlatego nie kobiety sa winne, ze sa same, tylko demografia.
          • Gość: le ming Re: Sama sobie winna. IP: 85.222.87.* 30.06.10, 15:29
            > najczestsza przyczyna tego, ze fajne, wyksztalcone kobiety sa same.

            Najczestsza tego przyczyna jest wygorowane mniemanie tych "wyksztalconych
            kobiet" na swoj temat oraz kosmiczne wymagania wobec ewentualnych partnerow,
            majace sie nijak do tego, co same moga zaoferowac.
          • ja-kub Kolejna sfrustrowana pańcia. 30.06.10, 16:18
            To takie polskie, za wszystko obwiniać innych.

            Sama sobie świadectwo wystawiasz prezentując podejście że tylko "na brzucha"
            złapie faceta. Kobiety które nie mają nic do zaoferowania tak właśnie myślą, że
            trafią na "głupka" który będzie człowiekiem honoru.
            • cartahena facet o niskiej inteligencji 30.06.10, 21:33
              No, inteligencja to Ty nie grzeszysz. Zupelnie nie zrozumiales
              tresci mojego posta i wyciagnales odwrotne wnioski. Takiego malego
              bystrego factea omijalabym wielkim lukiem. W razie czego musialabym
              mowic drukowanymi literami i p o w o l i, zeby zajarzyl o co mi
              chodzi....
              • ja-kub Zacznij od pisania po polsku. 30.06.10, 22:26
                Zacznij od pisania poprawną polszczyzną.

                Frustratko.
                • cartahena Re: Zacznij od pisania po polsku. 30.06.10, 22:40
                  Pisze poprawna polszczyzna.

                  I to ty chyba jestes sam sfrustrowany, skoro innym zarzucasz
                  frustracje. Nie grzeszysz inteligencja i w zwiazku z tym musze cie
                  zmartwic, bo umysl to najbardziej seksowna czesc ciala mezczyzny.
                  Wynika z tego, ze jestes malo seksowny. Wyrazy szczerego wspolczucia.
                • Gość: szczesliwy Re: Zacznij od pisania po polsku. IP: *.b-ras1.chf.cork.eircom.net 30.06.10, 22:54
                  Boze, jak ja sie ciesze, ze jestem facetem. Jest tyle fajnych inteligentnych
                  lasek na swiecie...
                  Nieraz myslalem, jak to przesrane musi byc fajna inteligentna laska. Ilu jest na
                  swiecie fajnych, normalnych, inteligentnych i ciekawych facetow? Ilu jest takich
                  w Polsce? Tylko sie pociac.
          • dystansownik Re: Sama sobie winna. 01.07.10, 00:09
            > A jak sie czek
            > a
            > uczciwie az sie pan zdecyduje, to mozna sie nie doczekac. A lata leca. I to jes
            > t
            > najczestsza przyczyna tego, ze fajne, wyksztalcone kobiety sa same.

            Są same, bo czekały, aż ich facet się zdecyduje? Coś mi się nie wydaje. Jak są w
            tym wieku same, to dlatego, że we wcześniejszym inne kobiety pozajmowały
            najatrakcyjniejszych facetów, a sami zostali tylko tacy, którzy nawet po
            obniżeniu wymagań są nieakceptowalni.

            > Wyksztalconych facetow, ktorzy mogliby byc dla nich partnerami jest za malo.
            > Dlatego nie kobiety sa winne, ze sa same, tylko demografia.

            Wykształcenie nie ma tu aż tak dużo do rzeczy. Kobiet wykształconych jest ledwie
            kilka procent więcej niż facetów na tym samym poziomie. Kobiety są sobie same
            winne, bo spora ich część szuka księcia z bajki.
            Oczywiście najczęściej twierdzą, że szukają "normalnego" faceta, jednocześnie
            narzekając na ich brak w społeczeństwie. Tyle, że tych, których pod definicję
            takiego "normalnego" można podciągnąć, jest może 20% męskiej populacji, z czego
            prawie wszyscy dawno zajęci.

            Sam jestem w wieku, gdzie ludzie myślą najczęściej o dwóch rzeczach, albo
            robieniu kariery, albo zakładaniu rodziny (czasem o obu). Znam sporo kobiet,
            które już mają facetów z którymi będą się żenić. Jakoś wykształcone babki
            potrafiły sobie bez problemu znaleźć równie wykształconych facetów.
            Z drugiej strony są kobiety niezainteresowane. Jakby się pojawił jakiś
            imponujący facet, to zapewne chętnie by go zajęły, ale na przeciętniaków nie
            mają ochoty, więc ich olewają.
            • cartahena Re: Sama sobie winna. 01.07.10, 09:29
              Swoja wypowiedzia potwierdzasz moja teze. Sa same, bo fajniejsi
              faceci zostali pozajmowani, podczas gdy one latami czasem tkwily w
              zwiazku, ktory okazal sie niewypalem. Znam mnostwo takich historii.
              A potem ie bylo z kogo wybierac. Kobiety nie szukaja ksiecia z bajki
              na ogol. Szukaja mezczyzny na swoim lub lepszym poziomie. A im
              kobieta jest bardziej wyksztalcona, atrakcyjna i przedsiebiorcza,
              tym ma mniejszy wybor w populacji. Oczywiscie, niektorym sie udaje,
              a niektorym nie (za mala podaz facetow). Sa badania socjologiczne
              ogolnie znane na ten temat i dziwie sie, ze takie oczywistosci musze
              tu tlumaczyc.
              Analogicznie jest z rolnikami na wsi - tam jest duzo kawalerow, ale
              nie maja z kogo wybierac, bo atrakcyjne dziewczyny sa zajete lub
              pojechaly do miasta. I co, moze teraz wsiadziecie na rolnikow jacy
              to oni wredni i egoistyczni, bo szukaja ksiezniczek? Zaraz mi jakis
              matolek napisze, ze jestem sfrustrowanym rolnkiem, he he.
              • dystansownik Re: Sama sobie winna. 01.07.10, 13:04
                > Swoja wypowiedzia potwierdzasz moja teze. Sa same, bo fajniejsi
                > faceci zostali pozajmowani, podczas gdy one latami czasem tkwily w
                > zwiazku, ktory okazal sie niewypalem.

                Nie do końca to tak jest. Po pierwsze, nie fajniejsi faceci zostali pozajmowani,
                ale najfajniejsi, którzy cieszyli się największym zainteresowaniem. Po drugie,
                piszesz jakby to była wina facetów, że nie są wystarczająco fajni. Imho to wina
                kobiet, że nie szukały od razu facetów z którymi byłyby jakieś perspektywy. Po
                trzecie, w jakich związkach tkwiły. Równie częstymi przypadkami są kobiety,
                które wcale się nie chciały wiązać, a przynajmniej nie z facetami, którzy byli
                dla nich dostępni. W międzyczasie były więc na etapie wybrzydzania i tzw.
                korzystania z życia.

                > A potem ie bylo z kogo wybierac. Kobiety nie szukaja ksiecia z bajki
                > na ogol. Szukaja mezczyzny na swoim lub lepszym poziomie. A im
                > kobieta jest bardziej wyksztalcona, atrakcyjna i przedsiebiorcza,
                > tym ma mniejszy wybor w populacji.

                Z tym się całkowicie zgadzam. Tyle, że kobieta nawet nie szukając księcia z
                bajki (wg swojej opinii), tak naprawdę szuka faceta o kryteriach, które spełnia
                może 5-10% męskiej populacji i nie mam tu na myśli wymarzonych szczegółów, ale
                same ogólniki.
                Skoro nie szukała faceta wcześniej, gdy zasób tych wolnych był większy, to nie
                ma się co dziwić, że nie może znaleźć, gdy większość jest pozajmowana, a z tych
                najlepszych praktycznie wszyscy.

                Masz oczywiście też rację co do wyboru kobiety. Ona szuka na swoim lub lepszym
                poziomie, więc ma ograniczony wybór. Natomiast facet szuka na swoimi lub trochę
                niższym poziomie, więc wybór ma większy.
                Teraz załóżmy, że w grupie zainteresowań kobiety jest górne 10% najlepszych
                facetów, który są jej równi lub nawet od niej lepsi. W takim wypadku facet z tej
                grupy szuka na swoim poziomie lub w dół i ma w swojej grupie zainteresowań
                jakieś 50% kobiecej populacji. Skoro tak, to nawet zakładając, że jest wolny,
                niby dlaczego miałby wybrać akurat tą kobietę? Co ona ma mu do zaoferowania? To
                że jest wykształcona, atrakcyjna, przedsiębiorcza? Przecież dokładnie to samo
                może mu zaoferować 10 innych kobiet, które już czeka w kolejce.

                > Analogicznie jest z rolnikami na wsi - tam jest duzo kawalerow, ale
                > nie maja z kogo wybierac, bo atrakcyjne dziewczyny sa zajete lub
                > pojechaly do miasta. I co, moze teraz wsiadziecie na rolnikow jacy
                > to oni wredni i egoistyczni, bo szukaja ksiezniczek? Zaraz mi jakis
                > matolek napisze, ze jestem sfrustrowanym rolnkiem, he he.

                Nie, ale winą rolników jest fakt, że rolnikami chcieli pozostać. Są tacy co
                poszli np. do budowlanki i bez problemu znaleźli sobie partnerki.
                • cartahena Re: Sama sobie winna. 01.07.10, 14:03
                  Caly Twoj wywod, skadinad w wielu miejscach sluszny, sprowadza sie
                  do mojego stwierdzenia, ze winna jest demografia. Co juz napisalam
                  kilka postow wyzej i pare godzin wczesniej.
                  Poza tym, wszystkim przydaje sie tzw. lut szczescia.

                  Piszesz:
                  Imho to wina
                  > kobiet, że nie szukały od razu facetów z którymi byłyby jakieś
                  perspektywy...

                  No coz, na poczatku kazdy ma jakies perspektywy, a to wlasnie czas
                  (slowo w tym przypadku kluczowe) pokazuje, ze ten mezczyzna okazal
                  sie nie najlepsza inwestycja. Nikt na czole nie ma napisane "jestem
                  malo perspektywistyczny i lepiej uciekaj ode mnie daleko".
                  Tak samo bywa nie tylko w przypadku samotnych panien, ale tez
                  rozwodek, ktore zle zainwestowaly uczucia.
                  • dystansownik Re: Sama sobie winna. 01.07.10, 17:38
                    > Caly Twoj wywod, skadinad w wielu miejscach sluszny, sprowadza sie
                    > do mojego stwierdzenia, ze winna jest demografia. Co juz napisalam
                    > kilka postow wyzej i pare godzin wczesniej.

                    Ale demografia to ledwie jeden z czynników. Ważne są też oddziaływanie mediów,
                    które np. sugeruje na każdym kroku czekanie na księcia z bajki. Równie ważne co
                    wpływ demografii, są same nierealne wymagania wobec facetów stawiane przez kobiety.

                    > No coz, na poczatku kazdy ma jakies perspektywy, a to wlasnie czas
                    > (slowo w tym przypadku kluczowe) pokazuje, ze ten mezczyzna okazal
                    > sie nie najlepsza inwestycja. Nikt na czole nie ma napisane "jestem
                    > malo perspektywistyczny i lepiej uciekaj ode mnie daleko".
                    > Tak samo bywa nie tylko w przypadku samotnych panien, ale tez
                    > rozwodek, ktore zle zainwestowaly uczucia.

                    Czasem jednak to wiadomo, a jednak kobiety dalej decydują się na związek, łudząc
                    się, że facet się zmieni po ślubie, albo po urodzeniu dziecka, a tu zonk i facet
                    w pewnym momencie znika. :P
                    Zresztą, ja cały czas piszę raczej o kobietach, które nie tyle źle ulokowały
                    uczucia, co raczej odkładają poważny związek na dalszy plan. Potem budzą się
                    jako stare panny, książę nie przyjechał na białym rumaku, a jedyni dostępni
                    faceci jacy zostali, to wybrakowane egzemplarze. :)
      • Gość: fd w warszawce to samo IP: 195.12.34.* 30.06.10, 14:24
        W warszawce to samo. Żeby daleko nie szukać.
      • jacab do pani Dominiki 30.06.10, 14:35
        Moze warto zaimportowac sobie meza z polski, w razie co ja jestem
        chetny, facet z podobnym poziomem wyksztalcenia, w wieku podobnym,
        kulturalny, wrazliwy i czuly, moze nie mister kraju, ale ponoc
        fajny :D, tylko z tzw. odzysku, w razie czego prosze pisac maila :)
      • Gość: psycholog Samotność w wielkim mieście IP: *.aster.pl 30.06.10, 15:11
        natura jest na tyle mądra, że eliminuje egocentryczne kretynki
        a pozwala się mnożyć uległym i mądrym laskom, które zdają sobie
        sprawę, że mają być kobietami swoich facetów a nie leczącymi
        kompleksy feministkami czy biznesłomenami.

        Potomstwo dostaje tożsamość i osobowość od ojca a ciało od matki.
        Dlatego kobieta ma być ładna i zdrowa a facet mądry ;)

        Taki jest boski plan i każdy kto go chce zmieniać ginie bezpotomnie;)
        • sllepyhead prosze znalezc jakies hobby albo psychologa 30.06.10, 15:21
          "Nie znoszę chodzić sama do kina czy do parku, cierpię wtedy bardzo".
          Wlasnie proponuje zaczac chodzic SAMA do kina czy do parku. Z
          drugiej strony jezeli pani tak bardzo cierpi to chyba zawsze mozna
          wrocic do Polski do rodziny.
        • cartahena Re: Samotność w wielkim mieście 30.06.10, 15:23
          Taki z Ciebie psycholog jak z koziej pupy traba. I przy okazji jeszcze teolog
          oraz genetyk. Na wszystkim sie znasz... Czyli na niczym.
        • Gość: szczesliwy Re: Samotność w wielkim mieście IP: *.b-ras1.chf.cork.eircom.net 30.06.10, 22:57
          Po tygodniu z "uległą i mądrą laską porzygałbym się z nudów". Nawet do łóżka na
          jedną noc nie ma sensu z taką iść, bo czym mnie taka zaskoczy?
      • Gość: szuszu Samotność w wielkim mieście IP: *.187-82-b.business.telecomitalia.it 30.06.10, 16:43
        to nie jest problem tylko Londynu, ja mieszkam we wloszech i tu to
        takze jest norma; tu babka powinna rozlozyc nogi juz na pierwszym
        spotkaniu - tak zostaje przyjaciolka, jesli nie to sie z nia nie
        wychodzi, a wychodzi sie tylko na grupowe spotkania gdzie nie mozna
        poglebic znajomosci a tylko poblablac o niczym, popic piwa i
        posluchac najczesciej durnowatej muzyki, po czym oczywiscie wykonuje
        sie dziekczynny seks gdzie przyjemnosc kobieca jest ostatnia o
        jakiej mysli facet, takze nic tylko zaakceptowac i CIESZYC sie z
        samotnosci, bo lepiej byc sama niz w zlym towarzystwie
      • wwlkb Samotność w wielkim mieście 30.06.10, 21:43
        Rozpad rodziny.
        Może tylko w Londynie?
        Bom jak inaczej wytlumaczyc ,ze sa dużo lepsi od nas.
        A Damie ku pamięci...znam 200 Niemcow żonatych z Polkami .
        I dwóch Polakow żonatych z niemkami.
        • dystansownik Re: Samotność w wielkim mieście 30.06.10, 23:59
          > A Damie ku pamięci...znam 200 Niemcow żonatych z Polkami .
          > I dwóch Polakow żonatych z niemkami.

          Bo kobiety zawsze mierzą wyżej. Zwykle pod względem wykształcenia czy statusu
          społecznego. Dlatego dla Polki Niemiec będzie atrakcyjnym kandydatem na męża, a
          dla Niemki Polak już niekoniecznie. Tak samo Polak prędzej ożeni się z np.
          Rosjanką, niż Polka z Rosjaninem.
    Pełna wersja