Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Pracodawcy sobie, a studenci sobie

    13.07.10, 11:28
    Tak, bo na pewno absolwenci kierunków technicznych mają bardziej rozwinięte
    'kompetencje społeczne'... :)
      • Gość: stan Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.tcd.ie 15.07.10, 13:25
        Czyli autorzy artykulu chca powiedziec ze lepiej jest byc bezrobotnym
        magistrem kierunku scislego niz bezrobotnym magistrem kierunku
        humanistycznego? Mysle ze studenci decyduja slusznie, skoro i tak nie ma pracy
        to lepiej wybrac studia latwiejsze niz trudniejsze :)

        Jedynym chyba zawodem w ktorym wszedzie mozna znalezc prace jest wszelkiej
        masci informatyk. Czy uczelniom nie przyszlo do glowy zeby np zamiast
        biochemikow, ktorych jest wszedzie za duzo a pracy dla nich nie ma nigdzie,
        ksztalcic cztery razy wiecej informatykow, ktorych wyksztalcenie kosztuje z
        grubsza cztery razy mniej?
        • Gość: polo Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.chello.pl 15.07.10, 13:44
          a ja też na razie pierdziele studia .... nie ide na dzienne
          postanowiłem iść do szkoły medycznej i zrobić zawód a studia zrobić za
          jakiś czas zaoczne...
          • Gość: Humanista Techniczni to przewaznie kolki IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 15.07.10, 21:55
            Jestem humanista, pracuje jako programista w Anglii, zarabiam kilkadziesiat tys
            zl miesiecznie i z tego co przewaznie widze absolwenci kierunkow techniczni, to
            przewaznie ograniczeni ludzie, ktorzy wybieraja te kierunki, zeby zarabiac jakos
            pieniadze. Zero wiedzy o otaczajacym ich swiecie, ucza sie jak obslugiwac jakis
            program, jak dodawac do siebie liczby.
            Jak ktos jest dobry to potrafi tworzyc cos i byc kreatywnym w pracy. Najlepsi
            programisci, geniusze matematyczni to ludzie o szerokich horyzontach.
            • Gość: abc Życiowe łajzy i nieudacznicy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 09:02
              Świadomie ukończyłem kierunek humanistyczny oraz humanistyczne studia
              podyplomowe. Pracuję świadomie za 1600 zł netto. Każdy jest kowalem własnego
              losu. Jojcenie, że studia kosztowały tyle a tyle (pieniędzy, wysiłku, stresu) i
              pretensje do całego świata o to, że się nie ma po nich pracy są po prostu
              żałosne. Kiedy ludzie wybiją sobie w końcu z główek, że "w życiu coś im się
              należy"? Nic nikomu się nie należy!
            • Gość: ilga Re: Techniczni to przewaznie kolki IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 12:06
              Podpisuję się pod tym, człowiek może wyuczyć się czegoś na pamięć, a wrażliwości na otaczający go świat nie nauczy się nigdy.
      • Gość: psychonautic Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: 86.47.59.* 15.07.10, 13:42
        Nie wazne co studiowales- wazne kogo znasz lub kogo znaja Twoi rodzice.
        • Gość: Ormowiec Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.centertel.pl 15.07.10, 13:50
          > Nie wazne co studiowales- wazne kogo znasz lub kogo znaja Twoi
          rodzice.

          To poznaj se kogoś. Masz problem z nawiązywaniem znajomosci? Ja się
          nie dziwię, że wyalienowanych nikt nie zatrudnia.
          • Gość: j Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: 86.47.59.* 15.07.10, 17:05
            O czym Ty piszesz? Zupelnie nie rozumiesz sensu poprzedniej wypowiedzi.
            • Gość: 1 Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.home.aster.pl 15.07.10, 18:01
              dokladnie odwrotnie niestety
      • Gość: biker Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: 193.111.166.* 15.07.10, 13:57
        z pewnością by być ekspertem te kompetencje sa najważniejsze, sic!
        potem inzynierowie musza pracowac na humansitow - bzdeciarzy ktorzy
        lokuja sie w szkolach, urzedach itp
      • klaun.szyderca Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 13:58
        "Kompetencje społeczne" - kolejny sztuczny wymysł tworzony przez absolwentów
        róznorakich kierunków humanistycznych. Chcesz powiedzieć, że jako absolwent
        politechniki nie potrafię funkcjonować w społeczeństwie i normalnie komunikować
        się z innymi ludźmi?
        • Gość: q-ku nie przetłumaczysz;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 15:03
          "humaniści" to po prostu ludzie którzy nie umieją matematyki i fizyki


          wszyscy znani mi inżynierowie doskonale funkcjonują społecznie, są zaradni i
          pracowici, weseli i komunikatywni

          (nie piszę o sobie - miałem dziwne szczęście odebrania edukacji technicznej i
          pedagogicznej potem
          2 w jednym)
        • gostkow Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 16.07.10, 00:46
          nie zrozumiałeś ironii i lekkiego naśmiewania się z nowomowy
      • Gość: ss Inzynierow???? moze chociaz raz konkretnie IP: *.backiel.com.pl 15.07.10, 14:02
        ktore to firmy tak naprawde, bo w wszystkich artykulach jakis specjalista z manpower albo work service tak gada a prosze mi nazwy firm podac, czy umowa o prace i za ile????? odrzucamy oferty w mlodym dynamicznym zespole - bo to obozy pracy, nielimitowany czas pracy - 20h/dobe i najnizsza kajowa... itp tylko sensowne oferty
      • dystansownik Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 14:04
        "Pracodawcy RP uważają, że na rynku pracy jest brak równowagi. Zdecydowanie
        więcej osób studiuje na kierunkach humanistycznych niż technicznych.
        Tymczasem, według pracodawców, ukończenie kierunku humanistycznego nie
        gwarantuje znalezienia pracy i osiągnięcia sukcesu zawodowego. I tak, wiele
        polskich uczelni de facto kształci potencjalnych bezrobotnych.
        "

        Pierwsza sprawa, kierunki techniczne tak samo nie gwarantują znalezienia pracy
        i osiągnięcia sukcesu. To, że po raz n-ty napisze się artykuł o tym jak
        pracodawcy błagają absolwentów kierunków technicznych, żeby łaskawie przyszli
        do nich pracować, wcale nie sprawi, że tak się stanie. Za to na jedno
        stanowisko inżynierskie kandyduje od kilkudziesięciu do nawet kilkuset osób.

        Po drugie, co z tego, że brakuje równowagi na rynku pracy. Nam naprawdę nie
        potrzeba miliona inżynierów (studentów mamy przeciętnie ok. 2 mln, a zakładam,
        że przez równowagę rozumie się pół na pół). Śmiem twierdzić, że kilkaset
        tysięcy to i tak za dużo, bo spora ich część nie będzie miała szansy na pracę
        w zawodzie.
        My ogólnie mamy za dużo studentów. Zwiększenie procentowego udziału
        "technicznych" w całości może i jest słuszne, ale łatwiej tego dokonać
        ograniczając ilość humanistów, bo zwiększając tych pierwszych, oni też będą
        wpadać od razu w bezrobocie po studiach.

        Aha i piszę to jako student kierunku technicznego, któremu została już tylko
        obrona i który szuka bezskutecznie pracy od kilku miesięcy.
        • krzysztofsf Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 14:10
          dystansownik napisał:

          >
          > My ogólnie mamy za dużo studentów. Zwiększenie procentowego udziału
          > "technicznych" w całości może i jest słuszne, ale łatwiej tego dokonać
          > ograniczając ilość humanistów, bo zwiększając tych pierwszych, oni też będą
          > wpadać od razu w bezrobocie po studiach.
          >

          Cos w tym jest.
          kompletnie brak szkolnictwa zawodowego , praktycznego, na wysokim poziomie, za to kazdy chce studiowac ( i studiuje, bo ma taka mozliwosc).

          Z kolei pracodawcy wymuszaja taka tendencje, bo nawet na operatora powierzchni plaskich zycza sobie osobe z wyzszym wyksztalceniem.

          Przydaloby sie (jesli juz jest taka rzecz w naszym ustawodawstwie) powiazac place minimalne z wyksztalceniem. Spora czesc smieciowych staniowisk urealnilaby kryteria naboru.
          • dystansownik Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 14:24
            > Cos w tym jest.
            > kompletnie brak szkolnictwa zawodowego , praktycznego, na wysokim poziomie, za
            > to kazdy chce studiowac ( i studiuje, bo ma taka mozliwosc).
            >
            > Z kolei pracodawcy wymuszaja taka tendencje, bo nawet na operatora powierzchni
            > plaskich zycza sobie osobe z wyzszym wyksztalceniem.

            Teraz nawet studia techniczne powoli odchodzą od praktycznego nauczania. Owszem,
            nadal są zajęcia w laboratoriach, czasem jakieś w terenie, ale często w ogóle
            nauczanie bywa oderwane od praktycznego zawodu. Organizuje się jedne lipne
            praktyki wakacyjne, które student musi sobie załatwić na własną rękę i bez
            problemu może dostać papier z jakiejś firmy, że je odbył, a na dobrą sprawę, już
            po 3 roku studenci powinni być na stałe zatrudnieni w firmach jeśli mają się
            rzeczywiście praktycznego zawodu uczyć.

            Fakt, że często osoby teoretycznie "wykształcone" pracują na stanowiskach, które
            danego wykształcenia wcale nie wymagają, to nie tylko wymuszanie przez
            pracodawców, co raczej za duża podaż absolwentów. Jesteśmy w sytuacji, gdzie
            często na starcie pracuje się za "możliwość zdobycia doświadczenia", bo
            pracodawca zdaje sobie sprawę, że jak absolwent nie zgodzi się na pensję
            minimalną czy staż, to na jedno miejsce będzie 10 chętnych, którzy się zgodzą
            bez robienia problemów.
        • kazjenka Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 16:57
          > My ogólnie mamy za dużo studentów. Zwiększenie procentowego udziału
          > "technicznych" w całości może i jest słuszne, ale łatwiej tego dokonać
          > ograniczając ilość humanistów, bo zwiększając tych pierwszych, oni też będą
          > wpadać od razu w bezrobocie po studiach.

          Też się z tym zgodzę. Znam biotechnologów, geodetów, którzy pracują w sklepie. I
          na to nie ma siły, choć humanistów faktycznie powinno być mniej. Mam koleżankę,
          która kończyła po kolei: handlową zawodówkę i technikum, licencjat z
          politologii, uzupełniające z dziennikarstwa. W międzyczasie pracowała w handlu.
          Mówi, że niepotrzebnie się tyle uczyła. Odpowiedzi na jej CV są wtedy, gdy nie
          wpisuje wyższego wykształcenia.

          Niezbędne jest też wprowadzenie obowiązkowych praktyk dla wszystkich
          studentów, co także przyczyni się do ich lepszego przygotowania zawodowego

          Tak jest we Francji. Tam na ostatnim semestrze studiów magisterskich jest
          kilkumiesięczna praktyka na każdym kierunku. Na licencjacie też są praktyki, ale
          krótsze. Nie mówiąc o tym, że na rok przyjmuje się 20 osób, a nie 120. Również w
          przypadku uczelni prywatnych, tylko tam często praktyki są równolegle z
          zajęciami i trwają ok. 2 lat.

          Trzeba w końcu przyjrzeć się przyczynom tego stanu i coś zaradzić. Wszechobecna
          propaganda, że młodzi chcą mieć łatwe studia. A po co iść na polibudę, jeśli się
          miało się zagrożenie z matmy? A co z ludźmi, których z politechniki wyrzucono,
          bo braki z liceum były za duże? Mimo że oceny ładne i wyniki z matury też.
          Wprowadzenie obowiązkowej matematyk
        • kazjenka Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 17:04
          > My ogólnie mamy za dużo studentów. Zwiększenie procentowego udziału
          > "technicznych" w całości może i jest słuszne, ale łatwiej tego dokonać
          > ograniczając ilość humanistów, bo zwiększając tych pierwszych, oni też będą
          > wpadać od razu w bezrobocie po studiach.

          Też się z tym zgodzę. Znam biotechnologów, geodetów, którzy pracują w sklepie. I
          na to nie ma siły, choć humanistów faktycznie powinno być mniej. Mam koleżankę,
          która kończyła po kolei: handlową zawodówkę i technikum, licencjat z
          politologii, uzupełniające z dziennikarstwa. W międzyczasie pracowała w handlu.
          Mówi, że niepotrzebnie się tyle uczyła. Odpowiedzi na jej CV są wtedy, gdy nie
          wpisuje wyższego wykształcenia.

          Niezbędne jest też wprowadzenie obowiązkowych praktyk dla wszystkich
          studentów, co także przyczyni się do ich lepszego przygotowania zawodowego
          Tak jest we Francji. Tam na ostatnim semestrze studiów magisterskich jest
          kilkumiesięczna praktyka na każdym kierunku. Na licencjacie też są praktyki, ale
          krótsze. Nie mówiąc o tym, że na rok przyjmuje się 20 osób, a nie 120. Również w
          przypadku uczelni prywatnych, tylko tam często praktyki są równolegle z
          zajęciami i trwają ok. 2 lat.

          Trzeba w końcu przyjrzeć się przyczynom tego stanu i coś zaradzić. Wszechobecna
          propaganda, że młodzi chcą mieć łatwe studia. A po co iść na polibudę, jeśli się
          miało się zagrożenie z matmy? A co z ludźmi, których z politechniki wyrzucono,
          bo braki z liceum były za duże? Mimo że oceny ładne i wyniki z matury też.
          Wprowadzenie obowiązkowej matematyki na maturze to za mało. Trzeba naprawdę
          podnieść poziom jej nauczania w szkołach, od podstawówki począwszy.

          Nie można w demokratycznym kraju zabronić komuś wyboru kierunku zgodnie z
          zainteresowaniami. Ale można śmieszny próg 30% na maturze podnieść do 50.
          Wątpię, żeby uczelnie same z siebie zmniejszyły limit miejsc i nie wiem, czy
          można je do tego zmusić (są niezależne...). Ale można je rozliczać z tego, ilu
          ich absolwentów ma pracę (zwłaszcza w zawodzie). Z tego, co słyszałam, jakieś
          organizacje mają się tym zająć.
          • dystansownik Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 17:17
            > Niezbędne jest też wprowadzenie obowiązkowych praktyk dla wszystkich
            > studentów, co także przyczyni się do ich lepszego przygotowania zawodowego
            > Tak jest we Francji. Tam na ostatnim semestrze studiów magisterskich jest
            > kilkumiesięczna praktyka na każdym kierunku.

            Najlepsze pod względem edukacyjnym byłoby, gdyby student już na 4 roku miał np.
            3 dni zajęć na uczelni, 2 dni siedział na praktyce. Oczywiście żaden pracodawca
            na coś takiego nie pójdzie i jest to logistycznie bezsensowne, ale obecny system
            w ogóle się nie sprawdza.

            Teraz najczęściej obowiązują miesięczne praktyki wakacyjne, wymagane do
            zaliczenia semestru po którym mają się odbywać.
            Jaki jest tego efekt? 1/3 studentów łapie się na rzeczywiście porządne praktyki
            (część nawet dostaje później propozycję pracy), 1/3 siedzi na praktyce i nic nie
            robi, bo nie ma co, albo szef czy kierownik ma ich gdzieś. Najżałośniejsze jest
            to, że pozostała 1/3 osób w ogóle praktykę zalicza tylko na papierze. Znam np.
            inżynierów budowlanych, którzy nigdy na budowie nawet nie byli, a wielkie studia
            "techniczne" skończyli.

            > Wprowadzenie obowiązkowej matematyki na maturze to za mało. Trzeba naprawdę
            > podnieść poziom jej nauczania w szkołach, od podstawówki począwszy.

            Niestety u nas już tak jest i raczej tego się nie zmieni, że jak np. zdawalność
            matury jest zbyt niska, to zamiast naciskać na szkoły, żeby lepiej uczyły, to co
            się robi? Oczywiście obniża poziom matury, a potem można się zachwycać
            wspaniałymi jej wynikami.
            • bubocz Prace w zawodzie maja tylko najlepsi. 14.09.11, 17:53
              Jest dokladnie tak jak mowi Dystansownik. Moga sobie produkować dziesiątki tysięcy inżynierow , ale to wcale nie będzie oznaczało ze jest dla nich praca. Generalnie ciekawej pracy dla inzynierow w Polsce jest mało. Prace w dobrych firmach , w zawodzie znajda tylko najlepsi inzynierowie. Reszta bedzie pracowala na stanowiskach technika albo calkowicie poza branza na stanowiskach ktore powoduja ze 5 lat na polibudzie jest zmarnowane. Nastepna kwestia to jakosc mlodziezy naplywajacej na politechniki. Wiemy ze dramatycznie sie ona obniza, pracodawcy tez sobie z tego zdaja sprawe. Inzyniera zatrudnia sie za doswiadczenie, potencjal, zdolnosc rozwiazywania problemow i jakies tam podstawy teoretyczne. Wiekszosc ludzi ktorzy teraz ida na studia nigdy nie bedzie mialo atrybutow powyzej, bo sa to ludzie bardzo przecietni ktorzy nie powinni miec wstepu na politechniki, a jest jak jest.

              Pozdrawiam
      • Gość: socjolog 6700PLN - po socjologii IP: *.pg.com 15.07.10, 14:10
        Studiowałem socjologie na UW- pracę zdobyłem 1 miesiac po studiach
        bez zadnych znajomości. Pierwsza płaca 6700PLN- po 4 latach , 2 razy
        tyle.
        Aha - dodam że przedmiotów matematycznych miałem ok. 420godzin
        (statysytyka, logika, analiza matematyczna, matematyka dyskretna,
        algebra liniowa, rachunek prawdopodobieństwa, analiza danych
        ilosciowych, dobór próby, demografia, teoria gier, modele formalne
        etc.) - taka to jest humanistyka...
        • Gość: stan Re: 6700PLN - po socjologii IP: *.tcd.ie 15.07.10, 14:16
          Z tego co piszesz wyglada na to ze zarabiasz za granica :)

          Co do "przedmiotow matematycznych" na socjologii to nas dopiero rozbawiles :)
          • Gość: socjolog Re: 6700PLN - po socjologii IP: *.pg.com 15.07.10, 14:21
            Czym rozbawiłem??
            • Gość: stan Re: 6700PLN - po socjologii IP: *.tcd.ie 15.07.10, 14:26
              ...a tym pytaniem jeszcze bardziej :))))))
        • Gość: qwe Re: 6700PLN - po socjologii IP: 81.15.223.* 15.07.10, 14:23
          jako, ze piszesz z pg.com to pewnie pracujesz(a raczej piszesz na
          forum w godzinach pracy) w procter and gamble. ciekawe na jakie
          stanowisko wzieli swiezego absolwenta socjlogi z placa 6700pln
          • hollowcat Re: 6700PLN - po socjologii 15.07.10, 14:43
            > ciekawe na jakie stanowisko wzieli swiezego absolwenta socjlogi z placa 6700pln

            6700 brutto to jakieś 4500zł. Załóżmy że jest "inżynierem sprzedaży", pracuje 6 dni w tygodniu po 10 godzin to jest to możliwe.
            • Gość: stan Re: 6700PLN - po socjologii IP: *.tcd.ie 15.07.10, 15:00
              No tak ale on twierdzi ze teraz zarabia dwa razy wiecej.
              Chcesz powiedziec ze teraz pracuje 12 dni w tygodniu i 20 godzin dziennie? A
              moze jednak troche mu popuscily wodze fantazji?
              Zreszta zalozmy ze to nawet prawda i ze taka prace mozna dostac bez znajomosci.
              Czy jest to regula czy raczej szczesliwy wyjatek na polskie warunki?
              Na 100 osob po socjologii ile osob dostaje taka prace? 1?
              Na 100 osob po studiach wyzszych ile osob dostaje taka prace?
              I jeszcze: pracowalem w Niemczech, Irlandii i USA, ile osob po studiach dostaje
              na swiecie tak dobrze platna prace?
              Jesli komus sie to przytrafilo sa tylko dwa wytlumaczenia: albo mial cholerne
              szczescie, niewytlumaczalne, albo mial uklady :)
              Zaprzecza drugiemu, wiec moze jest szczesciarzem.
              Kazdy kto ma jednak jakiekolwiek doswiadczenia w szukaniu pracy, chocby nie wiem
              jak byl obrotny wyczuwa w tym jednak falsz.

              • Gość: Romek Re: 6700PLN - po socjologii IP: 89.204.1.* 15.07.10, 15:55
                Nie ważne czy uważasz się za humanistę czy nie to się skompromitowałeś - jesteś
                ignorantem i tyle.

                Jakby pracował 12 dni w tygodniu _I_ 20h dziennie to by oznaczało, że pracuje
                _4_ razy więcej.

                Takich rzeczy uczą jeszcze w podstawówce...
              • dystansownik Re: 6700PLN - po socjologii 15.07.10, 16:06
                > Zreszta zalozmy ze to nawet prawda i ze taka prace mozna dostac bez znajomosci.
                > Czy jest to regula czy raczej szczesliwy wyjatek na polskie warunki?
                > Na 100 osob po socjologii ile osob dostaje taka prace? 1?
                > Na 100 osob po studiach wyzszych ile osob dostaje taka prace?

                Zawsze i tak znajdzie się ktoś kto wyciąga wyjątek i próbuje go przedstawiać
                jako regułę. Każdy myślący człowiek zdaje sobie sprawę, że bez szczęścia,
                znajomości, albo naprawdę wyjątkowych zdolności, zdobycie pracy z wynagrodzeniem
                na starcie powyżej 2 średnich krajowych jest po prostu niemożliwe.
                • Gość: kasia w firmach takich jak ACNielsen Polska po IP: *.jmdi.pl 15.07.10, 19:34
                  socjologi czy ekonomi na poczate dostaje sie 7000 brutto wiec to nie wyjatek...
                  nie wiem skad to przekonanie ze po socjologi sie kiepsko zarabia , to ze jest na
                  jedno miejsce 100 osób oznacza ze tylko ze jest wielu chetnych a nie ze konczy
                  milion, limit na uw to kilkadziesiat osob i tyle tez konczy co roku. To mało jak
                  na potrzeby rynku , nawet bardzo mało
                  • dystansownik Re: w firmach takich jak ACNielsen Polska po 16.07.10, 09:29
                    > socjologi czy ekonomi na poczate dostaje sie 7000 brutto wiec to nie wyjatek...
                    > nie wiem skad to przekonanie ze po socjologi sie kiepsko zarabia , to ze jest n
                    > a
                    > jedno miejsce 100 osób oznacza ze tylko ze jest wielu chetnych

                    Wyjątek nie musi być jeden, ale jeśli mniej niż 10% absolwentów dostaje taką
                    kasę na początek, to moim zdaniem można całkiem słusznie założyć, że takie
                    przypadki są wyjątkami.
                    Czemu ludzie zawsze wyciągają jeden z wielu przypadków i próbują go przedstawiać
                    jako regułę? To tak jakby stwierdzić, że nie ma sensu iść na studia, bo Bil
                    Gates ich nie skończył, a został jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Mamy
                    przykład, ale czy każdy osiągnie taki sukces? Nie.
                • Gość: ee Re: 6700PLN - po socjologii IP: *.chello.pl 16.07.10, 10:34
                  Oczywiście, tylko jeśli ktoś jest naprawde zdolny a do tego ma
                  skłonności pracoholika to może sobie radzić bez znajomości bo takich
                  ludzi pracodawcy zatrudniają bo są po prostu najlepsi, ale nie każdy
                  ma takie zdolności i chce się tak poświęcać, nikt przecież głośno
                  nie mówi, ale tacy ludzi często na nic nie mają czasy a do tego dużo
                  stresu, wrzodu itd.
                  Po drugie to jest Polska i tutaj trzeba mieć znajmości, najlepiej w
                  rodzinie ludzi na stanowiskach lub prowadzących udanie jakieś
                  interesy. A po trzecie to jeszcze opróczapierku z uczelni trzeba
                  mieć w sobie sporo inteligencji, obrotności i być kompetentny. Ale
                  znajmości to praktycznie połowa sukcesu, najpierw niech to się
                  zmieni w kraju oraz cały system edukacji od podtaw, aby uczyć ludzi
                  pod zawód, pod ich zainteresowanie, zachęcach ludzi do rozwoju a nie
                  tak jest teraz, dużo wkuwania o świecie, i jakichś poetach, a na
                  studiach to samo, też mnóstwo teorii na pamięć, a pożniej idzie
                  człowiek do pracy i widzie, że tak naprawde będzie się uczyć od
                  początku...
                  Polska jest po prostu zapóżniona cywilizacyjnie do krajów bogatych i
                  dopóki nie zacznie się zmieniać prawo, edukacja, podatki na wzór
                  modeli zachodnioeuropejskich bądź na takie jakie są np w Kanadzie,
                  dalej będzie Polska w tyle i to już nawet za naszymi sąsiadami
                  którzy razem z nami weszli do Unii, wyprzedzać Bułgarię i Rumunię w
                  całej Unii to naprawde nie tyle co wstyd co utrudnianie rozwoju
                  kraju...
      • Gość: stan Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.tcd.ie 15.07.10, 14:25
        ...a tym pytaniem jeszcze bardziej :))))))
      • Gość: Obserwtor Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: 194.181.108.* 15.07.10, 14:29
        Ja skończyłem studia humanistyczne - największa moja porażka życiowa a
        skończyłem je na UMK kierunek, który swego czasu - wejście polski do UE był
        maxymalnie na topie - stosunki międzynarodowe. No i co moi drodzy, pracuje w
        firmie dobrze prosperującej i zarabiam powyżej średniej, zajmuje się ciekawymi
        sprawami i ogólnie nie jest źle aczkolwiek mimo wszystko uważam, że same studia
        to bzdura, nic mi nie dały i były stratą czasu jeśli chodzi o sprawy zawodowe bo
        imprezy i życie towarzyskie było ok:) Jednym słowem jak ktoś jest obrotny i
        potrafi zadbać o siebie i się wkręcić to da rade i po humanie aczkolwiek nie
        polecam tych studiów - studiuje się super ale potem jest wielkie G. Chociaż jak
        patrze na ufoków z polibudy to czasem sobie myśle, czy to też takie dobre
        miejsce. Każdy wybiera humany bo chce mieć lekkie studia i najlepiej lekka pracę
        tzn, przeżucić pare papierków, ubrać się jak do biura i jest fajnie ale Panowie
        i Damy pieniądze ma ten kto się stara, walczy i jest odważny a do tego mądry i
        inteligętny, czasy sprytnych chłopów się skończyły, rynek jest już bardzo mocno
        zagospodarowany i nie powstaną już firmy z niczego do miliona a najlepiej to
        mają teraz usługi i lekarze bo tego nie zrobi się w Chinach:) Pozdrawiam
        wszystkich absolwentów szukających pracy - nie traćcie nadziei walczcie a w
        końcu coś się uda.
        • Gość: hillel Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: 78.133.208.* 15.07.10, 15:42
          Powiem Ci że co do słowa napisałeś to co miałem w myślach. Jednym słowem jak
          chcesz to sobie poradzisz. 10/10
          • Gość: aa Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 02:34
            To stwierdzenie nie ma sensu. Liczba miejsc pracy jest znacznie
            mniejsza niż kandydatów, więc nawet gdyby wszyscy bardzo chcieli, to
            i tak poradzi sobie niewielka część. Praw fizyki nie przeskoczysz.
        • Gość: ufoludek Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.finnradiator.com 16.07.10, 06:45
          Ty piszesz o ufokach z polibudy, a my na polibudzie zawsze się
          śmialiśmy z humanistów - rozciągnięty sweter i Hemingway pod
          pachą. :)
      • hollowcat a po co się męczyć na politechnice? za 2000zł/ms? 15.07.10, 14:38
        żartowałem - absolwenci politechniki np chemii bardzo rzadko zarabiają wiecej jak 1800zł netto.
        Nie dość, że trzeba sie meczyć 5 lat to nie ma po tym żadnych perspektyw.

        W tym kraju nie potrzeba inżynierów. Potrzeba techników za 1200zł/ms.
        • Gość: Macho Re: a po co się męczyć na politechnice? za 2000zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 15:30
          W tym kraju w ogóle nie ma pracy. Płaca jest tutaj nieistotna.
          • Gość: Macho Ide pobawic sie swoja mala fujarka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 19:57
        • Gość: Ktoś Za to jak się wyjedzie, różnice są drastyczne IP: *.static.sdyl0430.digis.net 15.07.10, 17:39
          Humanista jedzie na zmywak. A chemik po politechnice, niech no przeliczę... 24 tysiące złotych na miesiąc.
          • hollowcat :) 15.07.10, 17:49
            > Humanista jedzie na zmywak. A chemik po politechnice, niech no przeliczę... 24
            > tysiące złotych na miesiąc.

            Ale to niby w Polsce piszczą że jest za mało inżynierów...
            • Gość: Ktoś Re: :) IP: *.static.sdyl0430.digis.net 15.07.10, 17:54
              W Polsce było tylko nieco ponad 7 tysięcy, więc za słabo piszczą.
        • Gość: shpack Re: a po co się męczyć na politechnice? za 2000zł IP: *.dslextreme.com 15.07.10, 18:44
          chemia akurat jest tez na uniwerku ,wiec trudniej po ty akurat
          kierunku o prace
      • nowaczynska_76 Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 15:36
        Faktycznie humanistów jak mrówek... z drugiej strony znajomi młodzi
        inżynierowie wcale nie są tak rozchwytywani przez pracodawców jak sugerują
        artykuły o zamawianych kierunkach...
        • Gość: d Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.chello.pl 15.07.10, 15:53
          ale to trzeba iść na uczelnie i ręcznie wytłumaczyć "producentom",
          że kierunek jest wadliwy bo nie ma po nim pracy powyżej 3000 netto a
          należy się!
      • Gość: agrimon Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 16:47
        w sumie to po co nam az tylu humanistow? w szkołach do nauki dzieic
        młodziezy nie trzeba az tylu. w sumie co humanista może robić oprócz
        swojego mądrego wzniosłego gderania? w sumie to nic, gdzie takiego
        umiescic? w logistyce, transporcie spedycji? jako osobe
        odpowiedzialną za cykl produkcyjny w jakiejs fabryce? nie. trudno ze
        z wyzszym wyksztalceniem siedza w markecie na kasie albo w
        budowlanece pracują i są niezadowolonymi pracownikami z większymi
        aspiracjami. Ale tak naprawdę dla gospodarki czy potrzebne az tylu
        wszelkiej masci politologów, socjologów, historyków? są to zawody
        nie wytwórcze!! taka prawda
      • Gość: <<<<<<<<<<<< Ja widzę u siebie w pracy praktykantów IP: *.ver.abpl.pl 15.07.10, 16:52
        studiów technicznych, dają im zadania które ich nic nie nauczą.
      • Gość: megi Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.xdsl.centertel.pl 15.07.10, 17:02
        TO NIE SĄ HUMANIŚCI! Humanistą był Michał Anioł, Leonardo da Vinci -
        ludzie wszechstronnie wykształceni, także w naukach ścisłych z
        wiedzą praktyczną, techniczną i rzemieślniczą. Nazywajmy tych
        bezrobotnych: ABSOLWENTAMI UCZELNI NIETECHNICZNYCH, lub też
        pozostającymi poza nawiasem nauk ścisłych.
        • klaun.szyderca Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 20:45
          Święte słowa. Powtarzam to przy każdej okazji, ale niestety u nas "humanistą"
          nazywa się człowieka, który jest zbyt tępy żeby zrozumieć matematykę.

          Szkoda, że takie osoby wycierają sobie gęby słowem "humanista" nie zasługując
          jednocześnie, aby tak je tytułować.
          • Gość: gosc Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.10, 00:24
            ""Kompetencje społeczne" - kolejny sztuczny wymysł tworzony przez absolwentów
            róznorakich kierunków humanistycznych. Chcesz powiedzieć, że jako absolwent
            politechniki nie potrafię funkcjonować w społeczeństwie i normalnie komunikować
            się z innymi ludźmi?"

            Swoim postem powyżej odpowiedziałeś sobie na cytowane przeze mnie (twoje)
            pytanie. Nie potrafisz funkcjonować w społeczeństwie i komunikować się na
            wysokim poziomie kultury osobistej, który dla osób posiadających rozbudowane
            kompetencje społeczne jest naturalny.

            Ciszę się, że zrozumiałeś matematykę ale co z tego skoro pozostałeś chamem...
      • sselrats Na studiach najwazniejsze jest nauczenie sie 15.07.10, 17:10
        jezyka angielskiego - i to dobrze. Bez tego na zmywak trafia sie w
        UK tylko do Polaka, a to jest przechlapane, taka Little Poland. Z
        angielskim na zmywak mozna trafic do Pakistanczyka a z dobrym
        angielskim, do McDonaldsa.
        • Gość: Ktoś No, można jeszcze pouczyć się fizyki, chemii, mate IP: *.static.sdyl0430.digis.net 15.07.10, 17:53
          ...matyki. Wtedy zmywak u Pakistańczyka wygląda znacznie mniej atrakcyjnie, w
          porównaniu z dostępnymi możliwościami.
          • Gość: 1 Re: No, można jeszcze pouczyć się fizyki, chemii, IP: *.croy.cable.virginmedia.com 15.07.10, 19:24
            ...a co tam ktoś w kraju czarnych Rad może o tym wiedzieć? W Bulwa trza mieć
            pieczątke i wujka to i pewnikiem na zachód od Odry tak samo.
      • Gość: JuX Zamawiane kierunki, zamawiane artykuły... IP: 83.243.107.* 15.07.10, 18:25
        Oj propaganda sięga zenitu. Zamawiamy artykuły, by pieniądze na zamawiane
        kierunki jakoś rozliczyć.
        Problem w tym, że nasza gospodarka tych milionów inżynierów nie potrzebuje
        (jak zauważono już na tym forum). Sztuczne nakręcanie wskaźników przez kolejne
        ekipy, scholaryzacja na siłę, wpychanie całkowicie ograniczonych osobników na
        studia... I co? Nic. Studia zrobić zwyczajnie trzeba. Nawet w szkole prywatnej
        (99% z nich to maszynki do klepania kasy i prostytuowania się intelektualnego
        kadry akademickiej). Po co to komu? Po co statystyki, pokazujące jak dużo u
        nas magistrów i abiturientów? Jak się one mają do rzeczywistości?
        Więc teraz będą nowe statystyki. Nowych inżynierów. Których także trzeba
        będzie traktować z przymrużeniem oka...
        A przecież gdy się spojrzy na kraje, którym naprawdę się udało przodować w
        innowacyjności (ot Finlandia na przykład), widać, że tam zaczęto od budowy
        bardzo solidnej bazy, tj. oświaty podstawowej. Bo ani Uniwersytet, ani
        Politechnika nie zaczyna się dopiero po zdaniu matury...
        • Gość: ama Re: Zamawiane kierunki, zamawiane artykuły... IP: 109.243.57.* 15.07.10, 20:24
          Jeszcze zostały kierunki przyrodnicze i medyczne. Za chwilę ruszy na nie nagonka
          i będziemy się śmiać z poziomu naszych biologów czy lekarzy.
          Jaki to ma wszystko sens? Krótkoterminowy jest jasny-zarobić jak najwięcej-ale
          czy takie sens powinien przyświecać publicznym uczelniom?
          Dziwne, przy takiej liczbie studentów w Polsce jakoś nigdzie nie słyszę o planie
          wprowadzenia choćby jednej polskiej uczelni do pierwszej powiedzmy 150tki w
          rankingu szanghajskim.
      • Gość: shaqu Wszyscy i tak są bezrobotni, nie ma znaczenia czy IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.07.10, 19:03
        ktoś skończył politechnikę czy kierunek humanistyczny. Polska rzeczywistość
        jest taka że bez znajomości i bez doświadczenia nie ma szans na pracę po
        studiach za więcej niż 1500 do 2000 zł netto. Tylko tyle, że studia
        humanistyczne są wiele łatwiejsze od technicznych.
        Niestety w Polsce liczą się znajomości. Wiedza jest w kolejności za
        doświadczeniem.
        • Gość: fs Re: Wszyscy i tak są bezrobotni, nie ma znaczenia IP: *.chello.pl 15.07.10, 19:42
          "Tylko tyle, że studia
          humanistyczne są wiele łatwiejsze od technicznych."

          a skąd to wiesz skończyłeś oba rodzaje?
          • black_halo Re: Wszyscy i tak są bezrobotni, nie ma znaczenia 15.07.10, 21:15
            ja skonczylam filologie angielska i automatyke i moge sie uprzec, ze
            filologia to znacznie latwiejsze studia. moja nauka na egzaminy na
            filologii to byl srednio jeden weekend przed sesja, na polibudzie
            musialam sie przylozyc o wiele bardziej. filologii nie wpisuje nawet
            w cv teraz i sie nie przyznaje - jedyne co moge po tym robic to uczyc
            w szkole.
        • Gość: ama Re: Wszyscy i tak są bezrobotni, nie ma znaczenia IP: 109.243.57.* 15.07.10, 20:29
          Jakie konkretnie znajomości? I jeśli są takie istotne, dlaczego o owe znajomości
          nie walczysz?
          Czy to po prostu wymówka dla wysyłania setek identycznych CV idąc na ilość bez
          chwili refleksji.
        • Gość: wt Re: Wszyscy i tak są bezrobotni, nie ma znaczenia IP: *.internetia.net.pl 16.07.10, 08:23
          Śmiem twierdzić, że w wielu miejscach bez znajomości nie ma szans na pracę nawet
          za tyle...
      • Gość: dziadek Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.xdsl.centertel.pl 15.07.10, 19:43
        Absolwenci, studenci, obudzie się i zróbcie to co 1968r.Etam nie macie iskry,
        teraz mozecie jechać do Indonezji i obierać krewetki za 20 funtów miesięcznie,
        macie prawdziwą wolność.
        • cloclo80 Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 22:09
          Ci który zrobili 1968 rok rządzą teraz światem i UE. Z jakim skutkiem? Mamy
          największy kryzys w historii który absolutnie nie ma ochoty się zakończyć.
          • Gość: am Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: 109.243.57.* 15.07.10, 22:22
            Mylisz się. Największy kryzys w historii to Wielka Depresja z lat 30tych.
            Oczywiście tu możemy sobie podyskutować o autorach, rzecz miała źródło w USA i
            odbiła się bardzo ciężką czkawką także i w Polsce, natomiast oliwy do ognia
            dolał rząd amerykański i ówczesny FED. Bardzo prawicowi i konserwatywni goście.
            Natomiast jeśli chodzi o obecny kryzys są tacy, którzy twierdzą, ze to nadmiar
            kapitału z Chin rozpętał to bagno (a Chińczyków to chyba u nas w 68' nie było).
            • dystansownik Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 16.07.10, 09:32
              > Natomiast jeśli chodzi o obecny kryzys są tacy, którzy twierdzą, ze to nadmiar
              > kapitału z Chin rozpętał to bagno (a Chińczyków to chyba u nas w 68' nie było).

              Ta, najłatwiej zwalić na kogoś innego, standardowa polityczna spychotechnika. Ja
              jednak wolę wierzyć w tezę, że kryzysowi są winni bankowcy.
      • annataylor Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 20:07
        rozwiązaniem problemu nadwyżki absolwentow są limity na studia. po co
        przyjmować na rok 200-300 polonistów, pedagogów czy filozofów?
        Czy nie lepiej by było jakby na jednym roku było tylk 30 studentów?
        wtedy byłoby mniej bezrobotnych humanistów
        • black_halo Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 21:29
          Na kierunki techniczne tez powinien byc limit - max. 30-50 studentow
          na roku, dla ktorych mozna znalezc sensowne praktyki.

          Zwiekszenie limitow bylo odpowiedzia na bardzo duze zainteresowanie
          studiami w przeszlosci. Na wiele kierunkow bylo po 20-30 osob na
          miejsce a czasem i wiecej a na studia techniczne szlo sie w razie
          niedostania sie na inne jak np. zarzadzanie co jest czesta praktyka
          na politechnikach. 8-10 lat temu tak wlasnie robiono - na zarzadzanie
          bylo po 30 osob na miejsce, na mechanike czy elektonike zglaszalo sie
          15 osob na 150 miejsc wiec reszte dokoptowywano z innych kierunkow.
          Stad mamy inzynierow jakich mamy. Dawanie pieniedzy sprawi jedynie
          to, ze ci z dobrymi ocenami pojda studiowac na polibudzie,
          przebimbaja rok i sprobuja gdzie indziej. A co zaradniejsi odloza na
          bilet na zachod po obronie.
          • dystansownik Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie 16.07.10, 09:40
            > Na kierunki techniczne tez powinien byc limit - max. 30-50 studentow
            > na roku, dla ktorych mozna znalezc sensowne praktyki.

            Imho to powinno zależeć od konkretnego kierunku, ale limity powinny być. Tylko
            powinny opierać się na realnych danych, a nie sztucznym zapotrzebowaniu
            wykazywanym przez niektóre firmy.

            > Zwiekszenie limitow bylo odpowiedzia na bardzo duze zainteresowanie
            > studiami w przeszlosci. Na wiele kierunkow bylo po 20-30 osob na
            > miejsce a czasem i wiecej a na studia techniczne szlo sie w razie
            > niedostania sie na inne jak np. zarzadzanie co jest czesta praktyka
            > na politechnikach. 8-10 lat temu tak wlasnie robiono - na zarzadzanie
            > bylo po 30 osob na miejsce, na mechanike czy elektonike zglaszalo sie
            > 15 osob na 150 miejsc wiec reszte dokoptowywano z innych kierunkow.
            > Stad mamy inzynierow jakich mamy. Dawanie pieniedzy sprawi jedynie
            > to, ze ci z dobrymi ocenami pojda studiowac na polibudzie,
            > przebimbaja rok i sprobuja gdzie indziej. A co zaradniejsi odloza na
            > bilet na zachod po obronie.

            Dokładnie, choć ci co stypendia dostaną nie będą mogli przebimbać roku, bo w
            razie zrezygnowania kasę muszą oddać. Problem tkwi w tym, że ludzie, którzy w
            ogóle się w danym zawodzie nie widzą zrezygnują i sam pomysł okaże się niewypałem.
            Cóż, na studiach technicznych i tak mało kto wylatuje, bo uczelnia chce się go
            pozbyć. Zwykle odchodzą ci co już nie mają siły i ochoty walczyć, a reszta ma do
            dyspozycji powtarzanie przedmiotów, warunki, itd. Każdy jeśli tylko chce jest w
            stanie się prześlizgnąć przez uczelnię techniczną.
            Przyciąganie kasą i złudnymi obietnicami sprawi tylko tyle, że więcej osób
            będzie porzucało studia w ich trakcie.
        • Gość: uos Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 17:58
          Za to byliby bezrobotni absolwenci szkół średnich:)
      • Gość: ama Rynek pracy woła? IP: 109.243.57.* 15.07.10, 20:20
        Gdzież ten rynek tak rozpaczliwe woła? I kim są owi mityczni pracodawcy,
        potrzebujący inżynierów? Którzy dokładnie pracodawcy tak bardzo potrzebują
        tych setek tysięcy inżynierów? Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale czy aż tak
        przemysł i inne dziedziny wymagające inżynierskiej wiedzy tak u nas prą do
        przodu, że 300 tys absolwentów rocznie spokojnie będzie mogło pracować i się
        rozwijać?
        Skończyłam studia 12 lat temu, tak sobie obserwuję te mody i "wołania rynku" i
        powiem Wam jedno. Jeśli z każdej strony słyszycie, że kierunek x, y, z jest
        przyszłościowy, ze jest ssanie na rynku na coś tam to trzymajcie się od tych
        kierunków z daleka
        • cloclo80 Re: Rynek pracy woła? 15.07.10, 22:11
          Trzymajcie się z daleka od tego czego mogą nauczyć się Chińczycy. Na 100% będą
          próbowali was zastąpić.
          • Gość: am Re: Rynek pracy woła? IP: 109.243.57.* 15.07.10, 22:24
            czyli masowa produkcja wystandaryzowanych produktów niskiej jakości. To robią
            Chińczycy.
          • dystansownik Re: Rynek pracy woła? 16.07.10, 09:42
            > Trzymajcie się z daleka od tego czego mogą nauczyć się Chińczycy. Na 100% będą
            > próbowali was zastąpić.

            Coś w tym jest, w końcu nie ważne jak się jest w czymś dobrym, bo i tak znajdzie
            się gdzieś chińczyk, który zrobi to lepiej i zapewne taniej. :)
      • cracken001 Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 20:23
        O FUCK!! Na czym do cholery polega "komunikacja spoleczna"???czyzby chodzilo o
        rozklad jazdy autobusow miejskich?Bo moim zdaniem "absolwenci" takiego
        kierunku TYLKO do tego beda sie nadawac
      • popisuarka Pracodawcy sobie, a studenci sobie 15.07.10, 22:41
        RACZEJ NIE!
      • Gość: maxmex Re: Pracodawcy sobie, a studenci sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 23:13
        nie bo wszyscy mają lewe ręce do pracy i lewą edukacje za sobą do kopania rowów ich weźcie to jednego dnia nie wytrzymają słabi ludzie i ich jałowe dociekania
      • moa.k Pracodawcy sobie, a studenci sobie 16.07.10, 00:17
        Tak długo jak w Polsce nie zmieni się nastawienie na "STUDIA =
        INWESTYCJA" zamiast "STUDIA = HOBBY" NIC SIĘ NIE ZMIENI


        Proponowałbym wprowadzenie czesnego w rodzaju 3000zł rocznie, które
        zaczyna się spłacać po zatrudnieniu. Wtedy by sobie te matoły z
        historii szutuki i socjologii przemyślały sprawę.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja