Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wielka walka o małe sprawy

    IP: *.sds.uw.edu.pl 14.07.10, 23:51
    Sama agencja Think Kong ma już na kącie bardziej agresywną kampanię

    Aha.
    Obserwuj wątek
        • agulha Re: Wielka walka o małe sprawy 24.07.10, 19:16
          Robotę bez kwalifikacji można dostać nie tylko w "GW".
          Dzisiaj wyczytałam na losie promocji firmy Pepsi: "PRÓBÓJ dalej". Aż mną
          wstrząsnęło i odechciało mi się próbować.
          Ale jeszcze lepsza była "promocja" szacownych firm KLM i Air France - wypełnij
          ankietę, pomóż nam ULEPRZYĆ nasz serwis. Postanowiłam pomóc i napisałam do KLM,
          żeby zajęli się bardziej na serio sprawdzaniem materiałów reklamowych, ale nie
          zaszczycono mnie odpowiedzią (ponad miesiąc już minął), więc najwyraźniej albo
          tam też pracują analfabeci, albo nie trzeba dbać o relacje z klientem :-)).
          • pompompom Re: Wielka walka o małe sprawy 15.07.10, 22:58
            Gość portalu: kalmar napisał(a):

            > A czy 600 netto miesięcznie jest już Twoim zdaniem wystarczające?
            To zależy co się umie i czy ma się chęci nauczyć i rzeczywiście
            pracować.
            Mój kuzyn np. niewiele umie, w życiu nie przepracował więcej niż
            trzy miesiące w jeden pracy, bo go zwalniali (spóźnienia, powolność,
            brak inicjatywy), ale na propozycję pracy za 1700 pokręcił nosem
            (praca na tzw. państwowym), bo on nie będzie dojeżdżał pół godziny
            do pracy. Praca ma być najwyżej 5 minut spacerkiem od domu.
            I jego przeciwieństwo - kuzynka. Skończyła studia (ciężko sobie na
            to zapracowała, kuzyn ledwie przędzie na czymś tam niby prywatnym,
            popprawki, poprawki, kolejna prywatna "uczelnia" , bo w poprzedniej
            za ciężko itd.) Zarabia moze ciut wiecej (nie dwa razy wiecej, czy
            pół. Dojeżdża ponad godzinę w jedną stronę i z pasją opowiada o
            nowych zadaniach, o swojej pracy. W przeciwieństwie do kuzynka,
            który wciaż tylko narzekał w każdej pracy, ze go wykorzystują, ze za
            mało płacą, że za daleko, że ... w ogóle każą pracować.
            Kuzynka z pewnością do czegoś w życiu zawodowym dojdzie. Kuzyn?
            Najpierw coś z siebie trzeba dać, a potem wymagać.
            • Gość: K. Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 212.182.35.* 16.07.10, 08:48
              Bo lepiej ponarzekać i nic nie robić.
              Zarabiam 740 netto. Wcześniej przez dwa lata 1200. Nie narzekam, nie lamentuje.
              Staram się być dobra, szukam nowych ścieżek. Zaczyna praktycznie od zera ale nie
              zamierzam usiąść na dupie i płakać że mało mi płacą. Są prace dorywcze, na
              czarno (nie mam tu na myśli zbierania owoców za granicą itd., zawsze można komuś
              coś naprawić, pomóc zrobić za przysłowiową złotówkę.Rośnie sieć kontaktów, rosną
              zyski. Ludzie myślcie przyszłościowo, a nie pilot do ręki i nic nie robię bo
              jestem zmęczona/y).
              Pozdrawiam,
              K.
        • black_halo Re: Wielka walka o małe sprawy 15.07.10, 18:50
          Za granica kasjerka na tej samej kasie przy podobnych cenach w
          sklepie zarabia ok. 1200-1500 euro czy funtow na reke, zazwyczaj nie
          narzeka. Mysle, ze 5500-7000 tys na reke to wystarczajaca zaplata dla
          kasjerki skoro ceny mamy zachodnie.
          • Gość: Kroolik Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 77.236.28.* 15.07.10, 23:10
            Z niecierpliwością czekam, aż założysz własną firmę i zapłacisz
            pracownikom fizycznym po 7000 zł netto, menadżerom po 15, a sam
            będziesz zarabiał milion miesięcznie. Bredzić o tym, co się
            pracownikom "należy", to każdy potrafi. Pokaż co umiesz po drugiej
            stronie stołu. A co do kasjerek, to każdy kto robi zakupy w hiperze
            wie, ze są różne. Uśmiechnięte, sprawne i ponure, opryskliwe i
            ruszające się jak muchy w smole. To nie zależy od zarobków, tylko
            osoby. Jestem pewien, że zawód kasjerki zostanie w ciągu
            najbliższych kilku lat wyparty przez kasy automatyczne. Zobaczycie
            wtedy jak Solidarność będzie protestowała w obronie tych tak
            pogardzanych miejsc pracy. Po prostu dla znacznej większości osób
            tam pracujących, to jedyna opcja.
            • black_halo Re: Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 00:37
              Oczywiscie ze mogalbym placic 7 tys. Idz do Lidla w Polsce a potem
              idz do Lidla w Niemczech. te same produkty kosztuja bardzo podobnie a
              w Polsce nierzadko drozej niz na zachodzie. Kasjerka w Lidlu w takiej
              Belgii na start ma ok. 1100 euro na reke plus bony na jedzenie i
              ubezpieczenie dodatkowe plus emerytalne. Kasjerka w Polsce ma pewnie
              1100 pln. A teraz mi wyjasnij jak to mozliwe, ze sklep sprzedaje te
              same towary, niech bedzie, ze za ta sama cene co na zachodzie, ma
              podobna ilosc klientow i jednoczesnie ten sam sklep musi placic
              wyzsze podatki, wiecej za prad i ogrzewanie i jednak moze placic
              pracownikom 4 razy wiecej niz w Polsce.

              A teraz wyjasnij mi kolejne kuriozum - pani na lotnisku sprzedaje w
              sklepiku kawe po 8-10 zlotych sztuka czyli 2 - 2.5 euro - tyle co w
              restauracji w Belgii. Pani owa zarabia moze z 1500 na reke, przy
              dobrej woli jej pracodawcy. Belgijski restaurator placi o wiele
              wyzsze podatki, pracownik kosztuje jednoczesnie duzo drozej a zysku
              ma duzo mniej (dla przypomnienia polski pracodawca ma stope zwrotu z
              jednej zlotowki zainwestowanej w pracownika na poziomie 1
              .77 zl, srednia na zachodzie to 1.22). No i ten sam pracodawca w
              Belgii moze placic pracownikowi 10 euro na godzine netto, a w Polsce
              pani na lotnisku zarabia cztery razy mniej. Nie mow o czynszu bo te
              sa znacznie wyzsze na zachodzie, nie mow o zusie bo zachodni
              pracodawcy placa znacznie wyzsze skladki za pracownikow niz polscy.
              Pani na lotnisku sprzedaje znacznie wiecej kaw dziennie niz
              restauracja w ktorej pracuje tygodniowo. I co? Wyjasnij mi to prosze
              ...

              A nie, sory - nie mozesz bo wyszloby na jaw, ze tak naprawde to
              moglbys placic i 10 tysiecy ale nie bedziesz bo i po co.
              • Gość: shal Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.clubnet.pl 26.07.10, 20:56
                Nikt ci nie odpowie. Bo to jest wyzysk. Sprawa jest prosta. Niemiec
                dochodząc do swojego statusu majątkowego powiedzmy 15 tys euro
                miesięcznie - tracił na to około 25 lat. Polak 5 lat mówie o prywaciażach.
                Ich biznes ich kasa więc nie wnikam. Ale wnikam już o pensje minimalną.
                Jak prywaciarzowi się nie podoba niech zamknie firme i sam pracuje. Ludzie
                już nauczyli się żyć za minimum. A z pewnego poziomu życia cięzko się
                rezygnuje :) Prosty przykład Apple . Chinczyk dostaje 130 dolarów co
                miesiąc w fabryce appl'a a sam ipod kosztuje w granicach 150. Ile dziennie
                oni ich produkują wolę nie wiedzieć.
              • Gość: azkeel Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.08.10, 17:57
                > zachodni pracodawcy placa znacznie wyzsze skladki za pracownikow
                niz polscy.

                Bzdura. W UK przy placy w wysokosci 6 funtow za godzine calkowity
                koszt dla pracodawcy (wliczajac place za urlop pracownika) to 7.24
                przy czym pracownik dostaje efektywnie 6.73 (wliczajac urlop) a
                pracodawca placi 0.51 skladki ubezpieczeniowej. Biorac przykladowe
                zarobki 24k rocznie czyli 2k miesiecznie calkowity roczny koszt dla
                pracodawcy to dokladnie 26784 - 2784 wiecej, niecale 12%. Powod dla
                ktorego w Polsce sa niskie zarobki to nie chciwosc kapitalistow
                tylko wyzysk fiskusa. Jakos nikt nie wpsomina o calkowitych kosztach
                ponoszonych przez pracodawce.
            • Gość: tomeczek Kasy automatyczne wymagają asystentów :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 09:36
              Gość portalu: Kroolik napisał(a):

              > Jestem pewien, że zawód kasjerki zostanie w ciągu
              > najbliższych kilku lat wyparty przez kasy automatyczne.

              Wątpię. Za każdym razem gdy załatwiam zakupy przy takiej kasie, wyświetla się z nieznanych mi powodów plansza "Proszę poczekać na asystenta / pracownika / kasjera". Czasem w sąsiednich kasach jednocześnie. Klienci się wściekają, a jedna jedyna osoba "obsługująca" te kasy usiłuje się rozdwoić / roztroić / roz...
        • Gość: K. Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 212.182.35.* 16.07.10, 08:46
          Bo lepiej ponarzekać i nic nie robić.
          Zarabiam 740 netto. Wcześniej przez dwa lata 1200. Nie narzekam, nie lamentuje.
          Staram się być dobra, szukam nowych ścieżek. Zaczyna praktycznie od zera ale
          zamierzam usiąść na dupie i płakać że mało mi płacą. Są prace dorywcze, na
          czarno (nie mam tu na myśli zbierania owoców za granicą itd., zawsze można komuś
          coś naprawić, pomóc zrobić za przysłowiową złotówkę.Rośnie sieć kontaktów, rosną
          zyski. Ludzie myślcie przyszłościowo, a nie pilot do ręki i nic nie robię bo
          jestem zmęczona/y).
          Pozdrawiam,
          K.
      • Gość: była kasjerka Wielka walka o małe sprawy IP: 109.243.105.* 15.07.10, 19:45
        ktoś kto nigdy nie pracował w charakterze kasjera/-ki/ nigdy nie zrozumie
        dlaczego po drugiej stronie kasy nikt się nie uśmiecha. Ignorantom "małego"
        problemu proponuję w ramach wolontariatu popracować chociaż jeden miesiąc, by
        w ogóle zrozumieć na czym polega problem, a nie wypowiadać się na temat o
        którym nie ma się bladego pojęcia.
        • Gość: anna Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.aster.pl 15.07.10, 22:56
          Pracowałam jako kasjerka w supermarkecie, tyle że nie w Polsce, a we
          Francji (dorabiałam sobie do studiów). Od tej pory wykonywałam wiele
          innych zajęć, kończąc na pracy urzędniczej. I uważam, że praca
          kasjerki to była najłatwiejsza, najmniej wymagająca i najmniej
          stresująca praca, jaką w życiu wykonywałam. Oczywiście we Francji
          warunki pracy pewnie różnią się od polskich, ale fakt jest taki, że
          pani kasjerka siedzi x godzin na kasie (z krótką przerwą), przesuwa
          towary przed czytnikiem i kasuje należność. Uwierzcie mi, to nie
          jest ciężka ani stresująca praca. Fakt, trochę odmóżdżająca - nie
          pociąga za sobą stresów i odpowiedzialności, nie wymaga myślenia,
          ale też nie ciężkiej fizycznej pracy (bo do tego nie zalicza się
          układanie rzeczy na półkach, jeśli tego zażądają). Fakt, ludzie
          (klienci) potrafią być upierdliwi, ale niech taka pani kasjerka
          pójdzie do pracy w firmie handlowej i zobaczy, do czego są zdolni
          klienci.
          Wynagrodzenia w supermarketach są oczywiście zbyt niskie, ale nikt
          mi mi nie wmówi, że praca kasjerki jest ciężka. Bo znam to z
          autopsji i mam porównanie z innymi zajęciami.
          • Gość: tomeczek Prosimy o konkrety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 09:51
            Gość portalu: anna napisał(a):

            > Pracowałam jako kasjerka w supermarkecie, tyle że nie w Polsce, a we
            > Francji (...).
            > to była najłatwiejsza, najmniej wymagająca i najmniej
            > stresująca praca, jaką w życiu wykonywałam. (...)
            > pani kasjerka siedzi x godzin na kasie (z krótką przerwą), przesuwa
            > towary przed czytnikiem i kasuje należność. Uwierzcie mi, to nie
            > jest ciężka ani stresująca praca. (...)
            > nie wymaga myślenia,
            > ale też nie ciężkiej fizycznej pracy (bo do tego nie zalicza się
            > układanie rzeczy na półkach, jeśli tego zażądają).

            Konkretnie:
            = Ile godzin pracowałaś w rzeczywistości a ile miałaś w umowie?
            = Czy siedziałaś tylko na kasie czy również pracowałaś między półkami?
      • Gość: gość Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.garwolin.vectranet.pl 15.07.10, 23:08
        praca w supermarkecie na kasie: 8 godzin, płatne lub odbierane nadgodziny,
        przerwa pół godziny, niska pensja - i to nie jest najgorsze w tej pracy.

        Najgorsi są upierdliwi, wkur..jący klienci, którzy potrafią np. powiedzieć:
        "choćby Pani na ryj padała to i tak ma się pani do mnie uśmiechać". Albo
        potrafią rzucić do kasjerki dłguopisem i powiedzieć, ze nie będą takim
        podpisywać (potwierdzenia płatności kartą) - czysta autopsja
        • Gość: a ja się uśmiecham Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.chello.pl 15.07.10, 23:59
          Dleczego tylko kasjerki i kasjerzy ciągle narzekają? Może to brak
          satysfakcji ze swojej pracy???

          Ja jestem lekarzem dentystą na stażu może potem będę zarabiać więcej
          ale w chwili obecnej mam ok 8 zł na godzinę czyli mniej niż nasza
          pomoc dentystyczna, która siedzi głównie w socjalnym gdy ja mieszam
          sobie sama jakiś Fleczer...
          Są dni, że też nie mam kiedy pójść nawet do łazienki nie mówiąc o
          łyku wody (nawet w te upały). Praca chyba troche bardziej
          odpowiedzialna od pracy sprzedawcy... i powiedzmy też fizycznie
          ciężka.
          Pacjent co pół godziny, czasem przyjdzie ktoś potrzebujący pomocy i
          wtedy też staram się pomóc choć nic z tego nie mam- bo mam stałą
          pensje na stażu (no większy ból kręgosłupa lub głowy)tylko
          satysfakcję, że się pomogło.
          Wiem, że jest to etap przejściowy i potem zarobki będą lepsze ale
          żal patrzeć, że koledzy po innych studiach zarabiają więcej podczas
          swojej pierwszej pracy.
          W moim zawodzie jakoś trudno zaplanować sobie przerwę i jak jest
          kolejka na korytarzu bo coś pójdzie inaczej jak się planowało to
          czasem jedzie się na mega adrenalinie...jeszcze oburzeni pacjenci
          robią awanturę bo jego kolej się zbliża i nie jest w stanie
          zrozumieć, że lekarz nie wypuści kogoś z niedokończoną ekstrakcją do
          domu :)Za pół usuniętego zęba połowa zapłaty ??? za 3/4 plomby?

          Ale ja kocham moją pracę i uwielbiam jak słyszę radość 3 latka,
          który czekał na wizytę u mnie i na korytarzu płakał bo... myślał, że
          mnie nie ma w pracy :) Naprawdę ciepło robi się na sercu...Uwielbiam
          to co robię nawet za 8 zł na godzinę choć tak samo musze płacić za
          swoje utrzymanie w stolicy, raty, kredyty i jeszcze mam do spłaty
          kredyt studencki który zacznę spłacać za rok... Kredyt za to, że
          chciałam studiować i musiałam coś w czasie studiów jeść. Te
          narzekające osoby mogły się uczyć albo założyć swoją firmę albo
          znaleźć satysfakcję z tego co są w stanie robić... Praca jest tylko
          ludzie są leniwi...więc jaka praca taka płaca a nie odwrotnie....

          Jakoś ostatnio ciągle słysze o biednych kasjerkach co w święta
          pracują- moja znajoma farmaceutka w każdą wigilię pracuje i każde
          święto i jakoś nie narzeka bo ma świadomość po co ona w tej aptece
          tego dnia jest w pracy. Powiedzmy, że 120 zł za zarwaną nockę to nie
          jest dużo szczególnie dla osoby z taką wiedzą. Ale wie, że apteka
          musi być otwarta bo komuś potrzebne są leki przyjmowane na stałe,
          komuś antybiotyk, a ktoś po prostu potrzebuje "gumki".

          Pewnie taki ktoś w supermarkecie bez studiów a może nawet nawet
          matury zarabia niewiele mniej za kilka godz pracy. A
          odpowiedzialność nieporównywalna.
          Myślę, że te narzekanie jest związane z ogólnie z brakiem
          satysfakcji ze swego życia i tego, że tylko ktoś na kasie może
          pracować...
          A przecież zamiast pracującej niedzieli mozna wziąć wolny dzień w
          tygodniu- o wiele bardziej wartościowy niż nudna niedziela przed TV.
          • viking2 Re: Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 01:50
            Gość portalu: a ja się uśmiecham napisał(a):
            > żal patrzeć, że koledzy po innych studiach zarabiają więcej podczas
            > swojej pierwszej pracy.
            > W moim zawodzie jakoś trudno zaplanować sobie przerwę i jak jest
            > kolejka na korytarzu bo coś pójdzie inaczej jak się planowało to
            > czasem jedzie się na mega adrenalinie...

            Wiesz, troche to dziwnie brzmi. Ktos Cie zmusil do studiow dentystycznych? Tez
            moglas isc na te "inne studia", na ktore poszli koledzy i zarabiac wiecej w
            pierwszej pracy. W jaki sposob przebiegal Twoj wybor przyszlego zawodu 6 czy 7
            lat temu? Czytanie o doktorze Judymie, czy co?
          • adamk1981 Re: Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 10:43
            Piszesz bzdury. Ty pracujesz w swoim wyuczonym zawodzie jako dentysta czyli
            robisz to co chciałaś robić i to co robisz jest zgodne z twoim wykształceniem a
            to zasadnicza różnica od pracy kasjerki która wykonuję tę pracę bo nie ma innej
            mimo iż często ma wykształcenie. A co farmaceutek owszem one też muszę w
            niektórych aptekach pracować w niedzielę i święta ale jednak prestiż ich pracy a
            prestiż kasjerki której ludzie nie szanują jest o niebo wyższy. I nie zgodzę się
            że farmaceutki pracujące w aptekach mają wszystkie skończone studia wyższe
            farmaceutyczne gdyż często pracują tam technicy farmacji często po technikum
            farmaceutycznym lub szkole policealnej 2 letniej farmaceutycznej i często też
            nie mają matury gdyż żeby skończyć taką szkołę policealną matura nie jest
            wymagana tylko ukończona szkoła średnia, podobnie jest w przypadku absolwentów
            techników farmaceutycznych owszem technikum skończone muszą mieć i tytuł
            technika farmacji ale matury nie muszą bo ta jest wymagana tylko jak ktoś chcę
            iść na studia.
            • Gość: xyz Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.182.102.196.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.07.10, 20:59
              Dokładnie pani hmm "dentystka" pisze bzdury. Jaki to żal, że na stażu zarabia
              niby tak mało. Potem będzie zarabiać więcej dużo więcej. I to nie o to chodzi.
              Nikt jej nie obraża, nie traktuje jak idiotki, nie pada codziennie po całym dniu
              za byle jakie pieniądze. I skąd niby wie jakie ci ludzie mają wykształcenie.
              Mądrzy się, a może niejedna z pań ma takie samo wykształcenie jak ona. W Polsce
              po studiach często nie pracuje się w swoim zawodzie. A moja koleżanka z LO,
              która miała średnią tak koło 3, maturę zdała byle jak skończyła właśnie studium
              farmaceutyczne. W prywatnych nie trzeba mieć matury. Zresztą tam niemal nic się
              nie uczą, wszystko ściągają. Więc może nie obrażać innych...
          • Gość: Ktoś Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.jkns.pl 24.08.10, 16:40
            Dobra! Proszę niech tak będzie. Ale Ci się fartnęło, że robisz w swoim zawodzie.
            Bo są osoby, które nie mają szczęścia i po studiach, będąc dobrymi w swoim
            rodzaju, jednak muszą pracować.. na kasie, bo w swoim zawodzie o pracę (dużo
            kandydatów, brak znajomości) i dlatego też często tej pracy nie lubią, bo to nie
            ich zawód, do którego się wykwalifikowali. A jak robisz w swoim zawodzie, to się
            nie dziw, że lubisz swoją pracę. I może faktycznie nie obrażać innych, bo nigdy
            nie wiadomo, kto po drugiej strony lady jest...
      • Gość: AJS Wielka walka o małe sprawy IP: *.chello.pl 16.07.10, 01:47
        Zachodu z Polską nie ma co porównywać.Trzeba najpierw zrestrukturyzować
        płacę minimalną i podnieść ją do poziomu 50 lub 75% średniej.
        Wtedy więcej pieniędzy trafia do obiegu ,ludzie mogą więcej kupić.
        W takiej Castoramie np kasjerka zarabia nawet i 2 tyś na rękę.
        A czym się różni Castorama od takiego np Carrefoura?Niczym.
      • lintur Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 08:29
        Poczytałem Wasze wypowiedzi. Dochodzę do wniosku,że niewielu z Was rozumie
        problem pracy na kasach. Moja żona pracuje w Macro&Cash i to jest dopiero
        wyzwanie. Tam nie przerzuca się pojedynczych zakupów, ale całe opakowania, czy
        wiecie ile ton dziennie kasjerki muszą dźwinąć żeby na koniec miesiąca dostać
        PLN 800 ( "3/4 etatu" - po 10 godzin dziennie). No i te panie nadzorujące,
        każda co najmiej czuje się bogiem
        nad kasjerkami. Niech Ci którzy wypowiadają się o małych kwalifikacjach
        potrzebnych do tej pracy spróbują tego "miodu". Po 4 godzinach przerzucania
        niejednej z Pań mdleją ręce, kręgosłup dostaje popalić, stres wynikający z
        kontaktu z "biznesmenami"robiącymi zakupy w Macro, skupiona uwaga, żeby się
        nie pomylić, brak normalnych przerw, nawet brak możliwości zrobienia sobie kawy.
        Tak, łatwo pisać o małych kwalifikacjach siedząc w przyjemnym gabinecie,
        popijając kawę i godnie zarabiając.
        Po prostu pracownice są wykorzystywane, a Polska jest traktowana przez
        właścicieli sieci marketów jak kolonia.
        • adamk1981 Re: Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 10:50
          Masz rację ja nigdy nie pracowałem na kasie a mimo to uważam że praca kasjerek
          jest bardzo ciężka i nigdy bym takiej pracy nie podjął. I nie prawdą jest że na
          kasach pracują tylko same osoby niewykształcone bo często pracują tam również
          osoby ze średnim a nawet wyższym wykształceniem a nie tylko jak to powszechnie
          krąży opinia że pracują tam tylko ludzie z wykształceniem podstawowym czy
          zawodowym. Jak ktoś siedzi sobie na tyłku przy biureczku popijając kawkę czy
          herbatkę w wygodnym biurze to może się wymądrzać i wypisywać tutaj na forum
          różne brednie nie mając pojęcia o pracy kasjerki.
        • Gość: lulka Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.chello.pl 16.07.10, 17:38
          zgadzam się z twoją opinią, choc sama nigdy nie pracowałam w
          supermarkecie ani nawet w sklepie. Robie natomiast zakupy w Auchan,
          Carfurze czy Biedronce i obserwuje tych burakow klientow, jacy
          potrafia byc chamscy i nieuprzejmi. To jest dopiero problem buractwa
          naszego spoleczenstwa. Słoma z butow wystaje, ale odgrywa wielkiego
          pana. Popieram akcje Usmiechnieta kasjerka i juz nawet kilka tygodni
          temu kliknełam na stronę , żeby zgłosić moje poparcie.
        • Gość: EW Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 95.108.17.* 17.07.10, 22:01
          Cztery lata temu pracowałam w Makro w Poznaniu. Wykładałam towar i widziałam
          pracę kasjerek w Makro. Jest to hurtownia. Kilka kas i jedna z nich to "szybka
          kasa" czyli towar do 1000zł. To są ogromne ilości towarów. Klienci mają nawet
          po trzy kosze. Ale w Poznaniu panie przerzucają towar współpracując z klientami.
          Nikt nie wykłada całego towaru na taśmę. Kasjerki mają ręczne skanery, które
          kierują do podjerzdżających koszyków. Wszystko jest liczone, kalkulowane,
          klienci podnoszą zakupy, żeby wszystko sprawnie szło i nieuciążliwie. Później
          ochrona sprawdza każdy jeden koszyk z paragonem, czy wszystko jest dobrze
          policzone. Między jednym a drugim klientem jest trochę czasu żeby odpocząć.
          Herbatka, kawka, łyk wody, toaleta - nie ma problemu. Klienci dużo kupują, ale
          nie ma tłoku - góra dwóch klientów przy jednej kasie a przeciętnie to jednak
          jeden albo zero. Makro należy do sieci Cash&Carry. Zapraszam do Poznania. Tutaj
          organizacja jest lepsza.
        • Gość: bina Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 83.238.240.* 18.07.10, 21:54
          to autenyyczna prawda kasjerka to smieć nie tylko dla klienta ale
          przede wszystkim dla pracodawcy gdyby mógł to nie tylko premie
          zabrał ale ca łe wynagrodzenie za wszystkie niepowodzenia sklepu
          winne są kasjerki. nikt ani z klientów a szczególnie z pracodawców
          nie zdaje sobie sprawy jaka to jest ciężka praca .ile ton musi
          przezucicw ciągu dnia. pracownik wykładający towar na póiki jest o
          wiele lepiej opłacany niż kasjerka ,która musi być usmiechnięta
          sympatyczna itd to niestety za każdą pomyłkę -brak w kasie musi z
          tej minimalnej pensji zapłacic
      • Gość: Adunia Wielka walka o małe sprawy IP: 217.76.116.* 16.07.10, 09:44
        pracuje w leroy merlin płaca nie jest najlepsza ale warunki sa godziwe
        człowieka 8.50 netto za godzine tak mniej wiecej wychodzi do tego 2 niedziele
        w miesiacu trzeba pracowac ale to akorat nie jest problem. atmosfera przyjazna
        . pakiet socjalny bardzo dobry. ps nie kazdego leroy przyjmuje wiec nie
        piszcie bzdur ,że kto chce to moze pracowac jako kasjer bo tak nie jest.
      • Gość: Zynek Wielka walka o małe sprawy IP: *.partnertech.se 16.07.10, 16:52
        No zeby tylko kasjerki mialy takie problemy to byloby dobrze. W
        kazdej branzy chyba tak jest ze zwykli pracownicy sa traktowani jak
        smiecie. Mnie ciagle zastanawia dlaczego sie nie wezma za McDonalda.
        Boją się? Tam nie jest lepiej i nawet taki menadzer (ktorych
        intensywnie reklamuja) dostaje ochrzan za byle pie... i to po
        kilkanascie razy dziennie. Co dopiero zwykly pracownik. Watpie zeby
        cos sie zmienilo w najblizszym czasie. Po prostu nie dac sie zgnoic
        i kłócić się o swoje, sam tą metode wybróbowałem i działa.
      • Gość: andziowa Wielka walka o małe sprawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.10, 00:58
        To też chyba nie do końca tak...
        Na pewno problem istnieje w hipermarketach i supermarketach, ale nie
        we wszystkich - niedaleko miejsca, gdzie mieszkam jest Żabka. Zwykle
        na zmianie pracują dwie osoby, sklep jest dosyć mały. Ci ludzie nie
        wyglądają na przemęczonych i mam nadzieję, że rzeczywiście nie są -
        rozmawiają ze sobą, zwykle jedna osoba jest na kasie, druga - robi
        coś tam przy półkach albo na zapleczu i wygląda na to, że jest ok.
        Morderczy jest za to na pewno czas pracy, o ile nie dzieli się go na
        zmiany - od 6 do 23.
        • daftcount Re: Czy Ikea jest OK - śmiech na sali 20.07.10, 08:21
          Bo jednocześnie należy stworzyć konkretną płacę minimalną. Osoby w
          ochronie pracują czasem za 4 - 5 zł/h, wiec biorą po 200 godzin miesięcznie. Czy zgodne z prawem są 24 godzinne zmiany, albo 13 h
          stania przy wyjściu z marketu?
          Problem jest właśnie w braku odpowiednich regulacji prawnych
      • Gość: Magister sprzedawc Opowiem wam o pracy w sklepie IP: 81.219.200.* 17.07.10, 22:09
        Praca za kasą lekka i przyjemna bo siedząca i nie wymagająca
        myślenia? Taak.. zapraszamy do sklepu. Siedzisz na kasie ok 10 godz
        bez możliwości wstania- kasa to nie biurko. Cierpna nogi, boli
        tyłek, kręgosłup każe zmienic pozycje. Nie ma szans. Siedzisz i
        liczysz kase. Pieniądze przekładasz automatycznie. Jeśli sie
        pomylisz, wydasz za dużo reszty mało kto zwróci uwagę, jeśli masz
        manko zwracasz z własnej kieszeni. Wszystko działa na zasadzie
        szybko, szybko bo klienci sie niecierpliwią, cmokają i robia uwagi
        bo sie ślimaczysz. Szybko, kasa przelatuje przez ręce automatycznie.
        Pod koniec dnia modlisz sie aby nic nie brakowało bo okaze sie ze
        pracowałas za darmo. Przerwa? Jaka przerwa, jak są klienci nie ma
        przerwy. A klienci są ciagle. Denerwujesz sie gdy przed 22 tworzy
        sie duża kolejka, jesteś zmęczona a wiesz, że po osttnim kliencie
        musisz posprzątać sklep. Zejdzie do północy. Marzysz o posiłku
        pierwszym od 10 godz. Jeśli juz jest szansa na zejście z kasy to
        przerwy nie ma bo musisz pomóc na półkach. Przerwa bedzie wtedy gdy
        wszystko będzie zrobione. Gdy juz jest wszystko to sa klienci i nie
        pójdziesz już zrobic siku. Ale nawet nie bardzo sie chce, bo
        odwodnienie daje sie we znaki. Nie masz kiedy wypić tych 1,5 l wody
        w ciagu dnia w 30 stp.upale. Bo nie ma kiedy pić, a klienci bardzo
        niechetnie patrza jak ktoś coś sobie je albo popija przy kasie a oni
        musza czekać. Cięzka fizyczna praca- ciagle cos podnosisz,
        przekładasz, pocisz sie niemiłosiernie bo to nie czas sjesty,
        wszystko ma być zrobione szybko. Trudno jest pracować szybko,
        fizycznie przez całe 10 godz. Jesteś kobietą i przeniesienie
        kilkunastu 6 kg proszków może cię zmęczyć. Masz wszędzie siniaki bo
        jakiś karton od czasu do czasu spadni na ciebie z samej góry palety.
        Patrzysz jak rosną ci pajączki na nogach od wymuszonej, pozycji
        utrudniającej przepływ krwi w nogach.
        Czy warto tak pracować, chyba nie, ale za coś żyć trzeba bo nie
        posile sie skórzanym dyplomem z piątką w środku. Może kiedyś będąc
        cenionym specjalistą nie bede musiała współczuć kasjerką bo beda
        miały przerwy, beda miały dostateczna ilośc zmienniczek aby móć
        odpocząć i mieć chociażby AŻ dwa dni wolnego z rzędu.
      • Gość: EW Wielka walka o małe sprawy IP: 95.108.17.* 17.07.10, 22:25
        Pracowałam przez agencje w kilku marketach. Wykładałm towar i byłam kasjerką.
        Pracowałam w Makro, Tesco, Carrefourze, Realu i Praktikerze. Powiem szczerze,
        że najbardziej nieprzyjmne rzeczy pochodzą od klientów! Podjadacze nie
        rozumieją wyrządzanych szkód. Czują się bezkarni.
        Co myślicie o podawaniu kasjerce gryzionej bułki? Papierków po batonikach? A
        gdby się okazało, że klientowi brakuje na ową bułkę, batonik to co wtedy?
        Prawda jest taka, że dopiero gdy klient zapłaci za towar, dopiero wtedy należy
        on do niego. Trzeba się wstrzymać. Przecież różnimy się od zwierząt.
        Powinniśmy się kierować rozsądkiem a nie pożądaniem.
        Kasując raz dwa trzy mam brudne ręce. Chwytam płyny do płukania, proszki do
        prania, komuś coś się rozsypie, kurz tu i tam a teraz bułka luzem na taśmie i
        smacznego. Polecam pakować w siaeczki.
        Czasem jak chwyciłam za chipsy rozsypały się na mnie i na kase, bo klient
        otworzył z "głodu". Przeprosił, ale niech tak więcej już nie robi! Ludzie
        proszę powstrzymujcie się! To jest to co najbardziej mi dokuczało podczas
        pracy w każdym hipermarkecie.
      • Gość: Tola cierpienia ludzi ze sklepów IP: 81.219.200.* 17.07.10, 22:42
        Kasejerki maja przerąbane. Wobraźcie sobie prace w której musicie
        być dyspozycyjne przez 7 dni w tyg, od 5 do 22. Nigdy nie wiadomo
        jak wypadnie grafik, czy bedzie praca na rano czy na popołudnie, jak
        pracujecie w weekend. Nie mozna zapisać sie na jakis kurs
        popołudniowy, jechać na weekend do rodziców bo masz świadomość, że
        bedziesz musiał być w pracy. Dziwne prawda? Normalni ludzie snuja
        plany na popołudnia, weekendy, a ci ze sklepu nie mają na to szans
        bo raz jest tak, a raz jest inaczej- muszą byc do dyspozycji bo to
        praca zmianowa. Do tego pojednyńcze dni wolne- ani wypocząc, ani
        wyjechać bo na drugi dzien znów do pracy i tylko o tym sie myśli.
        I co?! I to wszystko za 1100 zl? Po prostu zmarnowane życie.
      • Gość: Szarp impel IP: *.chello.pl 19.07.10, 20:13
        Ignoractwo i głupota szaleje. W polskich realiach obowiązuje
        następująca zasada: jak dobrze się powodzi to problem nie istnieje,
        nie dostrzega się go, marginalizuje bądź akceptuje. Takie jest po
        prostu podejście i nie da się go zmienić. Samo już porównywanie
        warunków pracy kasjerki z przyszłym dentystą pokazuje jak trywialne
        jest podejście ogółu do tak poważnych kwestii.

        Wierutne spaczenie? Podaję przypadek impela: głodowe pensje, trefne
        umówy o zatrudnienie, pozbawienie praw pracowniczych, skandaliczne
        warunki pracy, brak jakichkolwiek modernizacji. Przestępcy pełną
        gębą. Jedynym rozwiązaniem w walce z tą dewiacją jest stosowanie
        bezwzględnych środków na własną rękę, o grupowym współdziałaniu
        można zapomnieć.

        Trzeba wiedzieć, że postępująca degradacja społeczno-ekonomiczna
        prowadzi do całkowitego spustoszenia i bezprawia, a w takiej
        sytuacji nikt nie może czuć się bezpieczny...
      • Gość: ewa głupota IP: *.centertel.pl 24.07.10, 19:02
        hmm moim zdaniem to głupie... ciekawa jestem kto to wymyslil...
        ciekawe czy ta osoba przynajmniej raz siedziala na kasie i pracowala
        tak jak te kasjerki co chwila awantura bo cena sie nie zgadza, tak
        jak by kasjerki ceny ustalaly... i znaly wszystkie ceny na calym
        wielkim sklepie... aa no i jaka placa taka praca! prawda?! za marne
        1200 zlotych miesiecznie nikt nie bedzie sie smial jak glupi... no
        niestety taka jest prawda. Trzeba pomyslec czy te kobitki maja z
        czego sie cieszyc a nie zapiepszaja w jakims ,,obozie pracy" a oni
        jeszcze kaza im sie usmiechac dennneeeeeeeeee
      • orfea1680 Wielka walka o małe sprawy 26.07.10, 22:45
        Hej, chcesz zarobić nie ruszając się z domu 199$ ?
        Kliknij w link
        www.waoindia.com/index.php?ref=orfea168
        płacą 0,1$ za wyświetlanie przez 30 sek reklamki,
        codziennie dostaniesz 7 reklam
        zbieraj też poleconych i zarabiaj
        na każdym ich kliknięciu 0.05$
        powodzenia ;)

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka