Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Różnica między znajomościami a... znajomościami

    25.07.10, 20:42
    No właśnie. Większość sfrustrowanych brakiem pracy stosuje słowo
    "znajomości" w negatywnym kontekście, tłumacząc nim wszystkie swoje
    niepowodzenia. A chyba jest różnica pomiędzy znajomościami (czyli
    posiadaniem kontaktów z ludźmi, z którymi pracowaliśmy i którzy
    uważali nas za wykwalifikowanego, rzetelnego pracownika) a
    nepotyzmem? Co jest złego w szukaniu pracy poprzez wcześniej
    zbudowane kontakty? Problem tylko w tym, że na coś takiego trzeba
    zapracować, z nieba nie spadnie...
      • Gość: Radca Re: Różnica między znajomościami a... znajomościa IP: *.zone6.bethere.co.uk 25.07.10, 21:31
        Rozmawiasz z zestawem ludzi, ktorzy maja replikowana logike Kali'ch.
        Wiekszosc mysli, ze jak Kalemu ukrasc krowe to zle, a jak Kali
        ukrasc krowe to dobrze. I nawet o tym nie wiedza.
        Ale, ze i myslaca mniejszosc moze natknac sie na ten watek i jest
        szansa ze przemysli wiec:
        Wszelkie znajomosci sa be?

        Boli zab, musisz do dentysty. Myslisz: jest do wyboru:
        1. dentysta Waclaw - sprawdzony przez Ciebie i innych - jest ok,
        zawsze profesjonalnie leczy, doswiadczony, do tego niedrogi i blisko.
        2. dentysta Zdzisio - sprawdzony przez Ciebie i innych
        - fama nienajlepsza, najlepszym rozwiazaniem dla niego jest zawsze
        rwanie zeba, do tego drogie i bolesne. Nieuprzejmy i spieprzyl
        sprawe juz nieraz, wiesz od znajomych. Slowem- do pupy.

        Czyli: Jesli nie jestes jak ten Kali i uwazasz, ze po znajomosciach
        zalatwiac sie nie powinno niuc to wiesz ktorego dentyste wybierzesz?
        Jakiegos trzeciego - koniecznie nieznanego.
        • iminlove Re: Różnica między znajomościami a... znajomościa 27.07.10, 22:29
          To nawet nie chodzi o to, że rozmawiam, wpis podyktowany był innymi
          postami na tym forum:) Bo wkurza mnie takie gadanie...

          Ja pierwszą robotę dostałam z ogłoszenia, po przejściu szeregu rozmów
          kwalifikacyjnych i testów. Kolejne - z polecenia - moi pracodawcy
          polecali mnie kolejnym lub sami zmieniali pracę i później dzwonili,
          coby mnie do starej firmie "podebrać" :)
          • Gość: . Re: Różnica między znajomościami a... znajomościa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.10, 23:18
            A potem się obudziłeś :D
            • Gość: he he Re: Różnica między znajomościami a... znajomościa IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.07.10, 04:04
              nie
              potem powiedział
              wuuujku?
              z śmietanką i cukrem?
              :)))
              • Gość: . Re: Różnica między znajomościami a... znajomościa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 05:09
                haha :D
      • Gość: gość Re: Różnica między znajomościami a... znajomościa IP: *.leon.com.pl 25.07.10, 23:05
        Nie ma nic złego - absolutnie. Całe nasze życie to masa kontaktów które należy wykorzystywać. Na każdym poziomie. Zdzisio załatwi Kazikowi pracę na budowie bo szef szuka murarza. Emanuel - Albinowi kontrakt w teatrze, bo reżyser szuka nowej twarzy. Romek - Heńkowu - posadę recepcjonisty. Istnieje jednak niestety czasami niewidzialny mur, zwany również szklanym sufitem, kiedy Kazik chce zostać dyrektorem Kazimierzem, kończy studia, i musi kogoś nieznanego sobie przekonać do swojej osoby, lub wkręcić się w towarzystwo. Zdzisio mu tego nie załatwi, a z zewnątrz jest postrzegany cały czas jako Kazio
      • nothing.at.all Re: Różnica między znajomościami a... znajomościa 28.07.10, 08:16
        Oczywiście, że jest różnica, ale zauważ, że często zdarza się tak,
        że prace otrzymują osoby bez wiedzy, doświadczenia i kompetencji na
        dane stanowisko, bo właśnie ciocia pracuje w innym dziale, albo
        wujek zna kierownika. Tym piszącym chyba chodzi bardziej o takie
        przypadki - otrzymania pracy po znajomosci bez odpowiedniej wiedzy.
        • Gość: . Re: Różnica między znajomościami a... znajomościa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 08:26
          To jest sprawa pracodawcy, kogo sobie wybierze na pracownika. Jak mu się zachce,
          to może sobie do biura wziąć typa po podstawówce.
      • dystansownik Re: Różnica między znajomościami a... znajomościa 28.07.10, 09:53
        > No właśnie. Większość sfrustrowanych brakiem pracy stosuje słowo
        > "znajomości" w negatywnym kontekście, tłumacząc nim wszystkie swoje
        > niepowodzenia. A chyba jest różnica pomiędzy znajomościami (czyli
        > posiadaniem kontaktów z ludźmi, z którymi pracowaliśmy i którzy
        > uważali nas za wykwalifikowanego, rzetelnego pracownika) a
        > nepotyzmem? Co jest złego w szukaniu pracy poprzez wcześniej
        > zbudowane kontakty? Problem tylko w tym, że na coś takiego trzeba
        > zapracować, z nieba nie spadnie...

        Teoretycznie masz rację i w przypadkach, gdzie rzeczywiście szuka się pracy
        przez sieć kontaktów, które samemu się stworzyło, takie znajomości to dobra
        rzecz. Szkoda, żeby dobry fachowiec, którego profesjonalizm może potwierdzić
        wielu ludzie musiał bawić się w durne rekrutacje i odpowiadanie na pytania jakim
        jest kolorem. ;)

        Jednak z drugiej strony jest praktyczne podejście do problemu. Bardzo często
        jest tak, że na dane stanowisko, które można by obsadzić, tak naprawdę nadaje
        się 3/4 osób, które by się o nie ubiegały. Jednak firma, z różnych względów,
        szukając pracownika w dużej mierze opiera się na tym z czyjego polecenia on jest.
        Sam znam przypadki firm, w których przyjmowano konkretnych ludzi z "polecenia"
        chętniej, choć bez problemu znalazłoby się sporo lepszych, którzy daną pracą by
        się zainteresowali jeśliby tylko wiedzieli o prowadzonej rekrutacji.
        Oczywiście można mówić, że prywatna firma, to może robić sobie co chce, ale nie
        zmienia to faktu, że takie postępowanie pozostawia pewien posmak patologicznego
        zachowania.

        A co do prawa Kalego o którym ktoś wyżej napisał, to mnie to w ogóle nie dziwi.
        Hipokryzja, to drugie imię ludzkości. Praktycznie każdy kto nawet nie lubi
        zatrudniania przez jakiekolwiek znajomości, jeśli tylko będzie miał okazję, to
        sam je wykorzysta, aby lepszą pracę dostać.
    Pełna wersja