Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale......

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 13:15
    Bla bla bla.... dzień bez artykułu o kasie na G to dzień stracony.
    Mniej więcej pokrywa się to z trendami w dużych miastach.
    Jednak humaniści powinni mieć ograniczoną ustawowo pensję max do 3k brutto
    niezależnie od stażu, trzeba tępić nierobów po socjologii, politologii,
    zarządzaniu czymkolwiek itp bananowym kierunkom.
    Ew w ramach studiów powinna być obowiązkowa obróbka ze skrawaniem, ciesielstwo
    lub podobne rzeczy.
    Obserwuj wątek
      • xaliemorph Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale...... 29.07.10, 13:36
        Firma birma. Prawda jest jedna. Na etacie NIGDY się nie dorobisz. Więc nie ma co myśleć o etacie i wspomagać prywatne życie właściciela firmy, ewentualnie menedżera szczebla wysokiego tylko zakładać swoją. A jeśli etat to tylko by zdobyć doświadczenie i traktować go jako usługę taką samą jaką inna firma oferuje danej firmie.

        Takie poniżające artykuły są tylko po to by upodlić przyszłych pracowników i wmówić im mit raju jaki się uzyskuje wraz z etatem. W kapitaliźmie nikt nie jest i nie będzie charytatywnie dawał żyć jak w maśle. I tak powinno być ale należy też tak przestawić swoje myślenie a nie słuchać durnej propagandy.
      • Gość: mim Re: Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 13:37
        mnie strasznie drażni podejście autorów podobnych zestawień - ton
        którym piszą o oczekiwaniach studentów jest tonem oburzenia względnie
        pobłażania. A ja mam teraz pytanie: skoro pracodawca oczekuje ode
        mnie jako od początkującego programisty perfekcyjnej znajomości
        najnowszych technologii, ogromnego zaangażowania, kilku języków
        obcych itp to czemu ja nie mam mieć prawa oczekiwać od niego, że
        zostanie mi to wynagrodzone? Nie oszukujmy się ale jeszcze jakiś czas
        temu, gdy moi rodzice byli na moim miejscu nie wymagało się, by w
        wieku 25 lat znać min. 2-3 języki, mieć pare lat praktyk i spędzania
        swojego wolnego czasu na obowiązkowych zjazdach integracyjnych,
        konferencjach, kursach itd. Potem owszem, też jeździli ale nie
        oczekiwano tego na starcie. Do tego jeśli oni godzili się na
        wyjątkowo niekorzystne warunki zatrudnienia to tylko dlatego, że
        Polska była krajem o bardzo trudnej sytuacji gospodarczej, w którym
        rynek w każdej formie dopiero raczkował. Innej możliwości nie było.
        Teraz czasy się zmieniły i nikt z mojego pokolenia nie ma zamiaru
        słuchać bajek o tym, że pracodawcy jest ciężko i trzeba się poświęcać
        dla firmy. Nie ma kasy na płace to sobie bankrutujcie - ja pracę
        gdzieś znajdę.
      • everybody Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale...... 29.07.10, 14:00
        ciekawe ile jeszcze w tym kraju informatykow bedzie sie traktowac
        jako nierobow ktorzy chca jakies kosmiczne pieniadze za banalna
        prace?!! szczegolnie trend ten przykleil sie do grafikow. nie dosc,
        ze jest to praca ktora wymaga perfekcyjnej znajomosci kilku dosc
        zaawansowanych programow komputerowych to dodatkowo jeszcze trzeba
        byc bardzo kreatywnym by stworzyc w dzisiejszych czasach cos
        orginalnego i trafiajacego w odpowiedni target. w Polsce jesli ktos
        nie ujeb.ie sobie lap w smarze i nie zleje sie caly potem to znaczy
        ze sie opierd.ala i wcale nie pracuje.
      • dystansownik Jak zwykle tendencyjny artykuł 29.07.10, 14:41
        Znów pojawia się tekst o tym, że spada ilość studentów kierunków technicznych,
        tylko gdzie? U nas w kraju już w zeszłym roku na kierunki techniczne szło
        rekordowo dużo chętnych. W najbliższych latach czeka nas zalanie rynku
        absolwentami uczelni technicznych, a spora ich część będzie bezrobotna.

        Brak inżynierów już dotyka pracodawców? Tylko jakich inżynierów im brakuje? Na
        100% chodzi o doświadczonych i wykwalifikowanych.
        Wyszkolenie inżyniera, to nie przyjęcie maturzysty na studia techniczne i
        przepchnięcie go za wszelką cenę. Prawdziwe szkolenie, trwa 10-15 lat.
        Najpierw 5 lat ciężkich studiów, potem 5-10 lat praktyki zawodowej. Wtedy
        dopiero można się nazwać prawdziwym inżynierem.
        Tylko, że większość firm nie chce w tym brać udziału. Oni chcą dostać gotowy
        produkt, wtedy kiedy jest zapotrzebowanie chcą, żeby przyszedł taki inżynier
        szkolony przez 15 lat i od razu pracował pełną parą, ale tak się nie da.

        Prawdziwe zapotrzebowanie na absolwentów kierunków technicznych da się ocenić
        tylko po zapotrzebowaniu na absolwentów, czyli ludzi praktycznie bez
        konkretnego doświadczenia.
        Co z tego, że wypuścimy o 50% więcej absolwentów kierunków technicznych, skoro
        nikt ich nie zatrudni bez doświadczenia, nie wyszkoli i problem braku
        wyszkolonej kadry nadal pozostanie.
        • Gość: Adam Re: Jak zwykle tendencyjny artykuł IP: *.dg-net.pl 29.07.10, 20:12
          wyksztalceni i wykwalifikowani inżynierowie nie sa w Polsce nikimu
          potrzebi. Od 2 lat trwa w wielu firmach "wymiana kadr" gdzie w
          miejsce takiego iznynieraz z 10 letnim stażem ktory zarabiał 5000 zl
          przyjmuje sie 3 studentow na staż finansowany z programu "Inowacyjne
          spoleczenstwo". Sam niestety padłem ofiara podobnej "akcji". Firma
          rozstała sie ze mna po 8 latach pracy a za rownowartosc mojej
          wyplaty pracuje teraz 3 studentow. Pracuja po 12 godzin dziennie bez
          szemrania o nadgodzinach bo chca miec jakis wpis do CV, czasami
          przychodza za free w soboty lub niedziele. A ja ..... coz miałem
          ostatnio pare telefonow z DE gdzie 2500 euro za jakie zgodzilem sie
          pracowac było dla nich do zaakceptowania.
        • Gość: Świezak po studiac Re: Jak zwykle tendencyjny artykuł IP: *.chello.pl 31.07.10, 13:41
          zgadza sie. niby brak ale jak uzupelnic braki skoro nie ma gdzi eprzejsc szkolenia , stażu zawodowego itp.
          ukonczylem 5 letnie studia zootechniczne w ZUT w Szczecinie. dodatkowo za wlasne pieniadze zrobilem kurs na inseminatora bydła. I co? Jak chcialem dostać się na staż do kołbacza w rejonie szczecina, to okazalo sie ze z urzedu pracy mam mikro szanse bo kolbacz nie podlego pod szczecin tylko pod gryfino. a staz moglbym odbyc w swoim "zawodzie" jelsi dostalbym kase z urzedu. chcialem sie podszkolic za frajerskie pieniadze z urzedu a tu KUPA!! w urzedzie w gryfinei nie moge si ezarejestrowac bo jestem zameldowany w szczecinie. jak tak ma wygladac przyszlosc studentow, ze zuca sie im pod nogi kłody to ja pier.. taka polske. i zamiast robci to co lubie w swoim zawodzie wyuczonym przez 5 lat bede teraz zapier.. na łopacie albo jezdzil ciagnikiem po polu a to tylko dla tego ze nie chcieli mnei z urzedu wyslac na staż, ktory juz sobie wczesniej poniekad zalatwilem (rozmawiajac z prezesem firmy)
        • Gość: Mario Re: Jak zwykle tendencyjny artykuł IP: *.pools.arcor-ip.net 31.07.10, 14:27
          Mam dokładnie takie same poglądy i doświadczenia. Nikt nie jest
          mistrzem świata po uczelni i nikt tego absolwenta nie chce wyszkolić
          i rozwijać. Człowiek to nie kółko zębate, że można kupić odpowiedni
          numer części, włożyć do maszyny i działa. Jaki kraj takie firmy i
          takie podejście. Kiedyś było to normalne, że szkoliło się ludzi, że
          stopniowo szli scieżką rozwoju, nikt nie oczekiwał od absolwenta nie
          wiadomo czego. Dziś niestety czeka się na gotowy produkt a takich
          albo nie ma, albo jest ich promil. Z całym szacunkiem ale po
          medycynie, też nikt nie przeszczepia serc od razu. Potrzeba lat i
          dopóki durni pracodawcy nie wklepią sobie tego do mózgów to będą
          odczuwać brak inżynierów, podczas gdy Ci będą myć gary w Irlandii,
          Anglii albo z braku laku staną się przedstawicielami handlowymi, w
          najlepszycm razie sprzedając maszyny, wiertarki lub stojąc na
          technicznym w Castoramie.
      • Gość: kadlubek07 Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale...... IP: *.ghnet.pl 29.07.10, 17:01
        "Faktem jest, że zmniejsza się liczba studentów chcących studiować. Z danych GUS wynika, że w 2015 roku liczba studentów zmniejszy się z 3,6 mln studentów, którzy studiowali w 2009 roku do 2,8 mln."

        Interesujący wniosek, jakże banalne wydaje się tłumaczenie tych liczb niżem demograficznym...nuuuda...lepiej wymyślić, że za 6 lat studentom nie będzie się chciało studiować...pytanie, komu chciałaoby się studiować dłużej niż 6 lat ;)i tak niewielu sięich wykruszy, bagatea 0,8 mln ;)
      • rabart Ojej biedaczek 29.07.10, 17:20
        Kolejny, który na studiach ssał paluszka w koncie jak studentki z stosunków
        międzynarodowych się bawiły ze studentami z dziennikarstwa.
      • ulanzalasem Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale...... 29.07.10, 22:29
        hahaah - słoneczko przygrzało ? A kto ci karze ich zatrudniać, ty im nie
        płacisz ;)
        123 - przywiązali cię na smyczy? Nie płacą to idź tam gdzie dostaniesz kasę...
        Adam - staże to jeden z gorszych pomysłów przy obecnym jego stanie.
        3,5k to dużo? Wynajęcie mieszkaia to 800-1,400zł...jedzenie, opłaty,
        bilety/benzyna i już mamy 2000-2200zł...no chyba, że pytają studentów którym
        rodzice płacą za mieszkanie, jedzenie etc. Niech ankiety robią na takich,
        którzy sami muszą sobie wszystko opłacić, a najlepiej na singlach...to im
        wyjdzie 4-6k ;)
      • Gość: PanLukasz Okiem studenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 00:10
        Ten artykuł miał chyba tylko podkreślić wagę brand marketingu jako narzędzia
        usprawniającego rekrutację. Ciekawe, co wymyślą za kilka lat, jakiż to xxx
        marketing czy inne narzędzia PRowe.

        Z mojej perspektywy, studenta wcale nie wsiowej szkółki, ale dobrego
        uniwersytetu ekonomicznego, gdzie się nie leży, który na licencjacie robił
        specjalność marketingowo-prową, a teraz, na II stopniu, poznaje HR, widać, że
        pracodawcy boją się osób, które mają jaja. Osób, które mają własne zdanie (i
        są je w stanie dobrze merytorycznie uargumentować, a nie mówić "nie, bo nie,
        bo mi się nie podoba"), które nie boją się poszerzać wiedzy, pytać, rozwijać
        się i które chcą minimalnej elastyczności (żeby na przykład pojechać na
        warsztaty w celu zdobycia nowej wiedzy i umiejętności). Premiowane są szare
        myszki, mierne, bierne, ale wierne.

        Dochodzę do wniosku, że jedynym sposobem, żeby dobrze zarabiać i mieć
        satysfakcję z pracy jest własna działalność gospodarcza podbudowana
        doktoratem. Ale wcześniej, niestety, zdobywanie doświadczenia w
        niesprzyjających warunkach, umniejszanie swoich umiejętności w CV i kłamanie
        na swój temat w trakcie rozmów kwalifikacyjnych.
        • Gość: aaa Re: Okiem studenta IP: 195.82.180.* 30.07.10, 10:46
          > Dochodzę do wniosku, że jedynym sposobem, żeby dobrze zarabiać i
          mieć
          > satysfakcję z pracy jest własna działalność gospodarcza podbudowana
          > doktoratem.

          Litości..... Z tytułem dr będziesz sobie sam więcej płacił? ;)

          >, a teraz, na II stopniu, poznaje HR,

          Nie wiem, jak to skomentować. Chyba najlepiej będzie jak przemilczę,
          z wyraźnym zaznaczeniem tego fragmentu ...
        • kamilo_82 Re: Okiem studenta 30.07.10, 11:14
          Gość portalu: PanLukasz napisał(a):

          (...)


          Znam ten problem. Zale zauważ, że branża PRowa / reklamowa / marketingowa rządzi
          się swoją specyfiką. Przyjrzyj się profilowi typowego pracownikowi agencji.
          Najczęściej zauważysz:

          - rozgrzebane / porzucone studia w podrzędnej prywatnej szkółce
          - kiepską znajomość języków obcych (jeszcze EN to ze słuchu w miarę, bo bez
          niego jest w tej branży ciężko)
          - pracę w reklamie / PR zdobył przez przypadek, wcale się tym nie interesował
          wcześnie jale teraz oczywiście twierdzi, że to jego powołanie
          - duży tupet + przekonanie o własnej wartości + silne łokcie
          - pochodzenie z małego miasteczka / wsi.

          I tu masz odpowiedź, dlaczego w agencjach PR i reklamowych źle traktują ludzi,
          którzy wiedzą trochę więcej niż koledzy, interesują się branżą i w dodatku mają
          kierunkowe wykształcenie.

          Pracują w tej branży 5 lat i mam jeden wniosek:

          - a propos branży: b. fajna, kreatywna i dająca poczucie realizacji pasji
          (oczywiście jak ktoś to rzeczywiście lubi)

          - a propos ludzi: totalny syf, nieuctwo i buractwo.

          Dlatego, jak szukasz pracy w agencji reklamowej / PR to nie chwal się
          certyfikatami, kursami, studiami podyplomowymi itp. U mnie np. pani HR (która
          swoją drogą już 8 rok studiuje i nie może się doczekać mgr) już na wstępie
          odrzuca aplikacje zbyt wyedukowanych i dobrych kandydatów. Twierdzi, że ludzie
          zbytnio wykształceni za bardzo bronią własnego zdania i trudno się z nimi
          współpracuje.
      • Gość: Piotr Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale...... IP: *.as.kn.pl 30.07.10, 04:56
        Tak właściwie to nie rozumiem z skąd w ludziach tyle zawiści. Uważacie, że to
        są wygórowane kwoty? Studia skończyłem dwa lata temu (PWr,dziennie) i już na 5
        roku zarabiałem 3500 brutto jako programista. Wymagania jakie należy dzisiaj
        spełnić są bardzo wysokie względem zarobków. Osoba, władająca dwoma językami
        obcymi (powiedzmy na prawdziwym poziomie komunikatywnym B2/C1) plus wiedza i
        doświadczenie (niech będzie rok) dziedzinowe, nie wspominając o
        umiejętnościach miękkich. Jest osobą, który zainwestowała ogrom czasu i
        pieniędzy. Czy to pośrednio(rodzice) czy bezpośrednio. Dlaczego miałaby nie
        cenić swojej pracy? Bzdury o nie wydajności młodych osób są śmieszne. Często
        już po kilku miesiącach pracownicy są bardzo wydajni. Inaczej by się ich
        zwalniało. Pracodawca nie jest tutaj miłosierny, nie oszukujmy się.
        Nie mówiąc już o tym, że często (IT) pracodawca potrafi uzyskać przychód per
        pracownik 1500-2000 brutto DZIENNIE.
        Dlatego drodzy Państwo zanim piszecie w komentarzach bzdury zastanówcie się
        raczej nad tym, że jest to wręcz pozytywne dla WAS. Jeśli absolwent chce
        zarabiać 3500 brutto i uzyskuje takie stawki to oznacza, że Wy z
        doświadczeniem i obyciem możecie zarabiać więcej. Kwestia podejścia. Jeśli
        każdy (większość) będzie uważać, że po pierwszą podwyżkę może iść po 2 latach
        to płace będą mierne. Po co słuchać bajek o kryzysie, o złej sytuacji
        finansowej firmy itd.? Sami dajecie siebie oszukiwać a później sfrustrowani,
        że kredycik na mieszkanie na 30 lat jest. A to, że co do garka nie ma włożyć
        .... Jak się szanujecie tak Was poszanują.
        • Gość: gość portalu Re: Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale. IP: 62.233.181.* 30.07.10, 10:00
          Masz rację. Jedynymi którzy korzystają na zaniżaniu wymagań przez
          pracowników i absolwentów są kapitaliści. W latach 1997-2004 kiedy w
          Polsce był najwiekszy kryzys i bezrobocie, rosła sprzedaż
          luksusowych samochodów i jachtów. Polska nie ma żadnego systemu
          redystrybucji kapitału co prowadzi do mizernej pozycji nabywczej
          konsumentów i dusi rozwój całej gospodarki.
          Dlatego podstawowym sposobem na wymuszanie rynkowych proporcji płac
          jest wysokie wycenianie swojej pracy.
          Ciekawe jest porównanie wydajnosci pracownika do poziomu kosztów
          pracy i zysku zatrzymanego przez kapitalistę. Dla przykładu zysk
          zatrzymany przez właścicieli firm w Niemczech jeszcze 20-15 lat temu
          wynosił 1/20 kosztów pracownika. Bardziej obrazowo na każde 2500-EUR
          płacy pracodawca Niemiecki zatrzymywał dla siebie 125-EUR. W Polsce
          te proporcje są odwrotne. W Polsce pracodawca chce się dorobić na
          pięciu pracownikach i gdyby mógł, to by im jeszcze korkiem d...
          zatkał żeby przypadkiem nie zwiekszyli kosztów zatrudnienia piciem
          herbaty i chodzeniem do ubikacji.
          • dystansownik Re: Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale. 30.07.10, 11:40
            > Dlatego podstawowym sposobem na wymuszanie rynkowych proporcji płac
            > jest wysokie wycenianie swojej pracy.

            Teoretycznie masz rację, ale w praktyce na wysokie wycenianie swojej pracy można
            sobie pozwolić dopiero, gdy ten kto za nią płaci nie ma innej alternatywy. Kiedy
            ostatnio najbardziej poprawiła się (na chwilę) sytuacja pracowników w Polsce?
            Wtedy, gdy fala emigrantów ruszyła do UK, a u nas gospodarka się dobrze kręciła
            i pracodawcom nagle zaświeciła się ostrzegawcza żarówka, że pracownik może im
            zwiać, a nie będą mieli go kim zastąpić.

            Teraz idzie niż demograficzny, za kilkanaście lat będzie jeszcze mniej
            pracowników, wtedy może sytuacja rzeczywiście się polepszy. Obecnie tylko
            naprawdę wysoko wykwalifikowani pracownicy mogą sobie pozwolić na stawianie
            warunków, bo reszta zaraz usłyszy, że na ich miejsce czeka 10 chętnych do pracy.
        • Gość: Obserwtor Re: Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 10:07
          W Polsce wolny rynek istnieje 20 lat z reguły firmy mają jeszcze 1 pokolenia po
          komunie, które z niczego do czegoś doszły, są nauczone oszczędzania, żulenia i
          oszukiwanie każdego kogo można aby się nachapać kasą i kupić ładny dom i dobrą
          fure dlatego wykorzystywanie pracowników jest im bardzo znane. Z drugiej strony
          na rynek pracy wkracza pokolenie Y, dobrze wykształcone ze znajomością języków i
          realiów zachodnich gdzie często bywali i widzą jak tam jest i tu następuje
          zderzenie. Czasy się zmieniają i my młodzi nie chcemy być frajerami za 1500zł
          gdzie 1 metr mieszkania kosztuje 5 tyś. Każdy z nas próbuje zrobić frajera -
          deweloper razem z bankiem, pracodawca, rząd, który oferuję staże za 700 zł gdzie
          jest to jak normalna praca. Koszty życia są takie a nie inne więc my młodzi nie
          wymagamy kosmosów i wczasów na Bahama ale jeśli z pracy nie stać cię nawet na
          normalne życie to jaką to ma przyszłość? A gdzie rodzina a gdzie samochód?
          Oczywiście młodzi po studiach nie potrafią wiele to prawda ale pamiętajcie, że
          są jak czysta tablica i jak ich firma dobrze przerobi to będą dobrymi wiernymi
          pracownikami a taki doświadczony co skacze od firmy do firmy to jest u nas
          wymarzonym pracownikiem bo ma doświadczenie, ale trzeba pamiętać, że tak szybko
          zmieni firmę jak tylko dostanie lepszą ofertę.
      • Gość: slazak Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale...... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 10:52
        No głupie pytanie dlaczego ludzie z pokolenia Y sie tak cenia.
        Odpowiedz jest prosta, jesli hydraulik moze wyjechac do pracy na UK
        czy holandii to Informatyk tez moze. bez przesady ze bede pracował w
        polsce za 3 tys brutto, a kolega nieuk co do holanndii wyjechał
        bedzie miał 3 tys Euro. Moim zdaniem te 3,7 brutto dla IT to i tak
        mało ludzie swierzo po studiach powinni rządać wiecej. W mojej
        poprzedniej firmie zazyczylismy sobie w 4 absolwentów w zespole po 5
        tys brutto. nie dostaliśmy odeszlismy i kto mial problem zgadnijcie.
        Obecnie wszyscy maja prace jestesmy rok po studiach i wszyscy mamy
        ponad 5 tys brutto.
      • Gość: dona Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale...... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 18:19
        ludzie co wy wypisujecie w tych artykułach. nie liczy się co studiowaliście , gdzie i czy znacie języki obce.najważniejsze jest czy i do jakiej parti się należy i jakie macie plecy!!!
        a kwestia płacy, też miałam wiel;kie aspiracje życiowe ale życie tak przegoniło mnie po polskich drogach że pracuję za śmieszne pieniądze a o awansie nie ma mowy bo nie ma plecków. W pracy dostaję nagrody ale niestety o awansie mogę pomarzyć bo przygłupy po dziwnych zaocznych studiach siedzą na stołkach trzepią kasę a nie potrafią wyciągnąć średniej z kilku cyfr. tyle mam do powiedzenia na temat aspiracji i tych głupot co wypisujecie.
      • Gość: mariusz Student 2010 - świadomy swojej wartości, ale...... IP: *.3-1.cable.virginmedia.com 31.07.10, 20:00
        Naprawdę nie rozumiem skąd biorą te artykuły. Jestem świeżym
        absolwentem studiów technicznych i to o czym piszą na portalach nie
        wiem skad biorą. Są to teksty pisane chyba na zlecenie albo w celu
        wytworzenia odpowiedniej atmosfery.

        Zarobki o jakich piszą mało osób może liczyć. Ja z dwoma dyplomami i
        dwoma językami obcymi (poza wawą) nie dostanę ponad 3 tys.

        Bardzo proszę wszystkich czytających o nie sugerowanie się tym co w
        tym piszą. Można to zauważyć na jednym oczywistym kłamstwie. Podawano
        zarobki gdzie wartość była medianą a nie średnią. Co oznacza że jeśli
        bierzemy 1000 osób do badania i 999 zarabia 1 tys a 1 gość zarobi 6
        to mediana wynosu 3,5 tys co rozmywa realizm w pełni.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka