Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    zmiana systemu edukacji => poprawa rynku pracy

    31.07.10, 10:58
    Jest tutaj pełno tematów typu "mam 30 lat i jeszcze nie pracowałem", "miałam
    same piątki na studiach, a nikt nie chce mnie zatrudnić bez doświadczenia".
    Nie chcę tu narzekać. Chciałabym, żebyśmy wspólnie wymienili propozycje,
    dzięki którym można poprawić system edukacji, a wskutek tego rynek pracy.

    Moje propozycje to:
    1. zmienić strukturę szkół średnich - 60 % zawodowych (różnej maści: technika,
    licea profilowane itd.) - 40% ogólniaków
    2. podnieść próg zaliczenia na maturze z 30 do 50%
    3. sporządzić ranking wszystkich instytutów wg tego, czy ich absolwenci mają
    pracę i czy ich praca jest zgodna z zawodem.
    4. Wg tego rankingu ministerstwo powinno finansować uczelnię - 50 osób
    znalazło pracę w zawodzie, więc w następnym naborze jest limit 50 miejsc, a
    nie 100.
    5. wprowadzić obowiązkowe, kilkumiesięczne praktyki na każdych studiach.

    Czekam na Wasze propozycje.
    Obserwuj wątek
      • krzysztofsf Re: zmiana systemu edukacji => poprawa rynku 31.07.10, 11:28
        Zlikwidowac bzdurny, malpowany z ue system trojstopniowy.
        O ile tam on pozostal dzieki uwarunkowaniom historycznym, to u nas cofnieto sie
        do niego na sile - gubiac po drodze cale szkolnictwo zawodowe.

        Jednoczesnie dodalbym, bazujac na wspomnieniach ze studiow, gdzie koledzy po
        technikach tego samego profilu nudzili sie na wielu przedmiotach, dodatkowy tok
        skroconych studiow dla wybranych technikow, powiazanych z konkretnymi
        uczelniami, wspolpracujacych programowo.
        Absolwent, posiadajacy juz tytul zawodowy technika danej specjalnosci,
        nadrabialby "stracony" rok (technika byly przewaznie 5-o letnie a licea 4-o
        letnie) korzystajac z dwuletniego toku studiow inzynierskich lub czteroletnich
        konczacych sie mgr inz. , wyprofilowanych pod poglebianie wiedzy z technikum.
      • ka-mi-la789 Re: zmiana systemu edukacji => poprawa rynku 31.07.10, 11:33
        > 1. zmienić strukturę szkół średnich - 60 % zawodowych (różnej
        maści: technika,
        > licea profilowane itd.) - 40% ogólniaków

        Licea profilowane nie sprawdziły się. Koniecznie natomiast trzeba
        przywrócić zasadnicze szkoły zawodowe. Spawacz czy hydraulik matury
        mieć nie muszą, a są to zawody deficytowe.

        > 2. podnieść próg zaliczenia na maturze z 30 do 50%

        Matura w obecnej postaci to kpina. Ani 30, ani 50, ani 120% nie
        podniesie jej poziomu, jeżeli w dalszym ciągu będzie ona polegać na
        kupowaniu przez matołów wypracowań zwanych prezentacjami. Maturę
        należy znieść i zastąpić ją bardzo selekcyjnymi egzaminami wstępnymi
        na studia.

        > 3. sporządzić ranking wszystkich instytutów wg tego, czy ich
        absolwenci mają
        > pracę i czy ich praca jest zgodna z zawodem.

        W jaki sposób zatrudnienie i praca zgodna z wykształceniem zależą od
        szkoły? Szkoła nie ma wpływu na stan gospodarki czy decyzje
        absolwentów (ja na przykład nie pracuję w wyuczonym zawodzie
        dlatego, że tak chcę, a nie dlatego, że nie znalazłam w nim
        zatrudnienia).


        > 4. Wg tego rankingu ministerstwo powinno finansować uczelnię - 50
        osób
        > znalazło pracę w zawodzie, więc w następnym naborze jest limit 50
        miejsc, a
        > nie 100.

        Jeżeli w jednym roku zatrudnienie w danym zawodzie znalazło 50 osób,
        to wcale nie znaczy, że w roku następnym też będzie 50 wolnych
        stanowisk. Ich liczba może spaść np. do 10 - wszak 50 jest już
        zajętych. Co nie zmienia faktu, że liczba miejsc na studiach
        finansowanych przez podatników powinna zostać drastycznie
        ograniczona, a dostęp do nich zarezerwowany dla najzdolniejszych i
        najlepiej przygotowanych intelektualnie.

        > 5. wprowadzić obowiązkowe, kilkumiesięczne praktyki na każdych
        studiach.

        A teraz ich nie ma?
            • krzysztofsf Re: Miejsce na roku wpisane na dyplomie. 31.07.10, 13:04
              annajustyna napisała:

              > To nie ejst do konca sprwieliwe - bo zalezne, z kim akurat studiowales.

              Ba....
              A co w zyciu jest sprawiedliwe?
              Jesli wiecej osob bylo lepszych, to slusznie sa wyzej.
              A jedno dwa miejsca roznicy, bo trafil sie akurat superzdolny geniusz nie sa tak
              istottne - zwlaszcza, jesli pierwsze miejsce slusznie mu sie nalezy.
                • krzysztofsf Re: Miejsce na roku wpisane na dyplomie. 31.07.10, 13:26
                  annajustyna napisała:

                  > No to ja Ci powiem, jak jest u nas - wystawia sie tzw. miejsce rankingow. I tak
                  > ,
                  > w jednym semesterze majac 1,3 (skala niemiecka) miales 1. miejsce. A w kolejnym
                  > az 3 osoby mialy 1,2 i ladowales z 1,3 jako 4. w rankigu.

                  Caly tok studiow to zapewne jakos usrednia.
                  A poza tym - faktycznie widac brak rozwoju - 3 osoby zawziely sie i nadrobily,
                  czwarta spoczela na laurach.

                  Nie wiem jakie dokladnei kryteria maja w USA przy ustalaniu rankingow, ale u
                  nich to sie liczy i do pierwszych miejsc ustawiaja sie w kolejce rekrutujacy
                  (przynajmniej na renomowanych uczelniach i kierunkach).
          • dystansownik Re: Miejsce na roku wpisane na dyplomie. 31.07.10, 14:39
            > Jak w USA - na dyplomie podaja, ze zajal miejsce 20 na 80 absolwentow. Pierwsze
            > piec miejsc przewaznie nigdy nie ma problemu ze znalezieniem pracy, obojetnie
            > jaki to kierunek i uczelnia.

            Do tych z pierwszych miejsc ponoć firmy same się zgłaszają. Widzą po rankingu
            kto jest najlepszy i od razu do nich uderzają z ofertą pracy. Tylko u nas ciężko
            by się to sprawdzało, bo nasza edukacja nie jest zbyt miarodajna.
            Najlepiej widać to na uczelniach technicznych. Ktoś może jechać na 3.0 z
            większości przedmiotów, a w pracy doskonale sprawdzi się jako inżynier. Ktoś
            może mieć prawie same 5.0, a właściwie do wykonywania zawodu nie będzie się nadawał.
            • kazjenka Re: Miejsce na roku wpisane na dyplomie. 02.08.10, 11:26
              Tylko u nas ciężk
              > o
              > by się to sprawdzało, bo nasza edukacja nie jest zbyt miarodajna.
              > Najlepiej widać to na uczelniach technicznych. Ktoś może jechać na 3.0 z
              > większości przedmiotów, a w pracy doskonale sprawdzi się jako inżynier. Ktoś
              > może mieć prawie same 5.0, a właściwie do wykonywania zawodu nie będzie się nad
              > awał.

              Tutaj warto dodać zmianę programu studiów, treści programowych, na bardziej
              praktyczne. To byłoby możliwe dzięki wspomnianej wcześniej współpracy z
              biznesem: przychodzi uczelnia do pracodawcy, a on mówi, jakich umiejętności
              wymaga od pracownika. Przedmioty teoretyczne z 1., 2. licencjatu wywalić całkiem
              lub przenieść do studiów magisterskich. Studia magisterskie miałyby służyć
              osobom, które chcą pisać doktorat lub przekwalifikowaniu się z osobom po innej
              specjalności lub kierunku z licencjatu.
        • kazjenka Re: zmiana systemu edukacji => poprawa rynku 31.07.10, 12:31
          > W jaki sposób zatrudnienie i praca zgodna z wykształceniem zależą od
          > szkoły? Szkoła nie ma wpływu na stan gospodarki czy decyzje
          > absolwentów (ja na przykład nie pracuję w wyuczonym zawodzie
          > dlatego, że tak chcę, a nie dlatego, że nie znalazłam w nim
          > zatrudnienia).

          Oczywiście, że się nie ma dużego wpływu, ale to nie znaczy, że reszta podatników
          ma to finansować. Szkoła może mieć (oczywiście ograniczony) wpływ na zawód, bo
          gdyby np. zabrakło nauczycieli, to osoba po administracji bez żadnych uprawnień
          pedagogicznych nie ma prawa uczyć w gimnazjum. Poza tym szkoła ma wpływ na
          sytuację absolwenta: wprowadzi obowiązkowe praktyki lub nie, wykładowca może
          pozwolić pracującemu studentowi zaliczać indywidualnie lub nie. Może też ustalić
          limit 150 miejsc na stosunkach międzynarodowych, w tym 50 dla specjalności
          dyplomatycznej, wiedząc, że Akademia Dyplomatyczna przyjmuje co roku 25
          absolwentów z całego kraju. Bo przecież nie można zwolnić 1/3 kadry.

          > Jeżeli w jednym roku zatrudnienie w danym zawodzie znalazło 50 osób,
          > to wcale nie znaczy, że w roku następnym też będzie 50 wolnych
          > stanowisk. Ich liczba może spaść np. do 10 - wszak 50 jest już
          > zajętych. Co nie zmienia faktu, że liczba miejsc na studiach
          > finansowanych przez podatników powinna zostać drastycznie
          > ograniczona, a dostęp do nich zarezerwowany dla najzdolniejszych i
          > najlepiej przygotowanych intelektualnie.

          Oczywiście, że się nie da całkowicie przewidzieć, natomiast to stanowi pewien
          wyznacznik o ile zmniejszyć liczbę miejsc, zamiast brać liczby z
          powietrza jak dotychczas.

          > > 5. wprowadzić obowiązkowe, kilkumiesięczne praktyki na każdych
          > studiach.
          >
          > A teraz ich nie ma?

          Na dwóch z trzech kierunków nie miałam wcale praktyk. Obecnie mam do zrobienia 3
          tygodniowe, a to i tak mało. Mój brat na polibudzie też nie ma obowiązkowych
          praktyk. We Francji ostatni semestr studiów to tylko i wyłącznie praktyki. Na
          każdym kierunku.
          • dystansownik Re: zmiana systemu edukacji => poprawa rynku 31.07.10, 14:43
            > Mój brat na polibudzie też nie ma obowiązkowych
            > praktyk. We Francji ostatni semestr studiów to tylko i wyłącznie praktyki. Na
            > każdym kierunku.

            Ale u nas praktyki, to i tak będzie fikcja. W tej chwili wygląda to tak (na
            dodatek na studiach technicznych), że 1/3 osób ma prawdziwe praktyki, 1/3 na
            praktykach prawie nic nie robi, a 1/3 ma praktyki w ogóle tylko na papierku.
            Firmy praktykantów dość często nie chcą w ogóle brać, a te które biorą, są nimi
            czasem przeładowane i w skrajnych przypadkach na 1 pracownika przypada 2
            praktykantów.
            • kazjenka Re: zmiana systemu edukacji => poprawa rynku 02.08.10, 11:16
              >1/3 na
              > praktykach prawie nic nie robi

              I właśnie po to wyżej wymienione ograniczenie miejsc na studiach. We Francji
              nawet uczelnie prywatne przyjmują po 20 osób na rok!

              > a 1/3 ma praktyki w ogóle tylko na papierku.

              To są sami sobie winni, a nie system. Mnie chodziło o zmianę systemową.
      • korkix78 Re: zmiana systemu edukacji => poprawa rynku 31.07.10, 12:58
        > 3. sporządzić ranking wszystkich instytutów wg tego, czy ich
        absolwenci mają
        > pracę i czy ich praca jest zgodna z zawodem.

        Myslalem kiedys o tym. Rozszerzyl bym to. Chodzi generalnie o
        zwiekszenie dostepnej dla wszystkich informacji.
        Konkretniej:

        Po zdaniu magisterki / licencjata - uczelnia rozsyla ankiety. Robi
        to w sumie 3 razy - kazdy absolwent dostaje ankiete w 6 miesiecy po
        ukonczeniu, po 24 miesiacach i po 5 latach.
        Absolwenci wiedza, ze takie ankiety przyjda i wiedza, czemu maja
        sluzyc. Ankieta musi byc przejrzysta i krotka - wypelnienie nie moze
        zajac dluzej niz 5 minut, max dwustronna kartka A4, ale najlepiej
        jedna strona.
        Odpowiada w niej na pytanie: czy masz prace, ktora uwazasz za zgodna
        z wyksztalceniem / prace ponizej kwalifikacji / prace wymagajaca
        innych kwalifikacji itp.
        II pytanie: po jakim czasie od ukonczenia studiow znalazles prace.
        III pytanie: pytanie o zarobki.
        IV pytanie: czy pracujesz w kraju czy za granica

        Na podstawie tego, jakis organ centralny (nie uczelnia, moze
        Ministerstwo Edukacji?) zbiera te dane i je publikuje, podajac jaka
        uczelnia, kierunek, rok ukonczenia.

        Co do zarobkow publikuje mediane i kwartyle.
        Srednia niby mowi wiele, a tak naprawde zaciemnia obraz.

        Tym sposobem uczelnia nic nie musi obiecywac i niewazne co mowi o
        sobie. Kandydat nie wie precyzyjnie jakie akurat on bedzie mial
        szanse pracy po takiej a takiej uczelni ale dowie sie, ze w roku
        2006 inzynierowie materialowi z uczelni X w 70% znalezli prace w
        czasie ponizej 3 miesiecy od ukonczenia uczelni, po pol roku polowa
        zarabiala mniej niz 2100 zlotych a polowa wiecej. Natomiast po 2
        latach ta kwota wyniosla 3,050 na ten przyklad, i wtedy 75%
        pracowalo jak to okreslili "w zawodzie".
        Jednoczesnie bedzie wiedzial, ze ich rowniesnicy konczacy
        psychologie albo prawnicy tylko w 30% uwazaja, ze po 2 latach
        pracuja zgodnie z ich kwalifikacjami, ale ich mediana wynosi az 4000.

        Wnioski naleza tylko i wylacznie do kandydata.

        Tak, nie kazdy absolwent odpowie, jakas mala ilosc moze troche
        podkoloryzowac prawde / pogorszyc, by uwypuklic jak mu zle, jesl
        ijest rozczarowany swoja sytuacja. Ale to jest statystyka, i
        generalnie powinno dac obraz przyszlym kandydatom co sie dzieje - a
        uczelnia jedzie juz nie na opinii i pustych slowach, tylko na
        ocenach absolwentow.

        > 4. Wg tego rankingu ministerstwo powinno finansować uczelnię - 50
        osób
        > znalazło pracę w zawodzie, więc w następnym naborze jest limit 50
        miejsc, a
        > nie 100.

        Intencja dobra, ale to akurat by nie wypalilo w tej formie.

        Nigdy 100% osob nie bedzie pracowac w zawodzie, bo czesc z wlasnego
        wyboru moze np. zdecydowac sie otworzyc firme albo zostac innym
        dziennikarzem albo wstapic do zakonu. I wtedy wyjdzie, ze ze 100
        absolwentow SGH "tylko" 85 robi to, co robic chcialo, gdy zaczelo
        edukacje.
        I co - obetniesz ilosc miejsc do 80?
        Podobnie absolwenci moga trafic na kryzys i nie dostac pracy bo jej
        nie ma. W ten sposob wyszlo by, ze nie oplaca sie studiowac nic, bo
        po niczym nie ma pracy. Ale praca juz 2 lata pozniej okaze sie, ze
        jest w poszczegolnych dziedzinach.

        W ten sposob tylko obcinano by miejsca, roznica by byla gdzie
        szybciej.
        Wiec to do poprawek.

        Dodam 6 od siebie.
        6. Potrzebna komunikacja pracodawca-uczelnia. Wiec znow moje
        ukochane ankiety.Ale tylko raz. Podobnie jak wczesniej student,
        pracodawca otrzymuje krotka ankietke do wypelnienia i odeslania
        dotyczaca zatrudnionego absolwenta. Taki maly SWOT. I znow,
        wypelnienie musi zajac max 10 minut, w przeciwnym razie nikomu nie
        bedzie sie chcialo tego wypelniac. Jakas mala zacheta zeby
        pracodawcy sie chcialo jest potrzebna; moze mozliwosc darmowego
        ogloszenia sie na uczelni przez miesiac, moze cos innego - do
        przemyslenia.
        Odeslanie znow do Ministerstwa Edukacji czy innego GUSu (na jego
        koszt, tj. oplacona koperta zalaczona).

        Co w SWOT?
        Krotko wymienione do 3 umiejetnosci studenta z ktorych pracodawca
        jest zadowolony, i do 3 nad ktorymi jego zdaniem student nie wyniosl
        z uczelni w stopniu dostatecznym.

        I dalej tak samo - opublikowanie.

        Tak, pracodawcy moga miec czasami wymagania troche z kosmosu, moze
        sie tyak zdarzyc. Ale jesli okaze sie, ze prawie wszyscy chwala
        studentow za umiejetnosci matematyczne, i wiecej niz polowa
        zaznaczy, ze nowy narybek slabo radzi sobie z prowadzeniem
        projektow / praca w zespole, to bedzie to cos mowilo o uczelni.

        Uczelnia wiedzac, gdzie sa jej slabe punkty, i wiedzac, ze wszyscy
        to wiedza, powinna sama zadbac, by je zmniejszyc. Jednoczesnie
        powinna wiedziec, co robi dobrze i to kontynuowac.

        Powyzsza propozycja do dalszych prac :)
          • korkix78 Re: zmiana systemu edukacji => poprawa rynku 31.07.10, 13:15
            W jednym roku moze byc 350 absolwentow, a w drugim 380. A w trzecim
            326 (Bo 5 lat wczesniej byly jakies tam zmiany). To zniekszatalcilo
            by obraz.
            Natomiast przeliczenie to na 1 studenta, dalo by nam srednia, a to
            niezla miara, ale tez moze byc zgubna w wywodzeniu wnioskow (patrz:
            srednie zarobki Polakow wg. GUSu)
            • krzysztofsf Re: zmiana systemu edukacji => poprawa rynku 31.07.10, 13:27
              korkix78 napisał:

              > W jednym roku moze byc 350 absolwentow, a w drugim 380. A w trzecim
              > 326 (Bo 5 lat wczesniej byly jakies tam zmiany). To zniekszatalcilo
              > by obraz.
              > Natomiast przeliczenie to na 1 studenta, dalo by nam srednia, a to
              > niezla miara, ale tez moze byc zgubna w wywodzeniu wnioskow (patrz:
              > srednie zarobki Polakow wg. GUSu)
              >

              Mozna dodac jeszcze srednia.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka