Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu

    IP: *.e-wro.net.pl 09.08.10, 11:55
    Pani Jasińska chyba nie wie, że pracuje się głównie po to żeby
    zarabiać a studiuje po to aby znaleźć lepszą pracę.
    Oczekiwanie: "wykazywania się gotowością do pracy przez podjęcie
    bezpłatnych praktyk" jest niepoważne. Gdyby każdy kierował się
    potrzebami naszego rynku pracy to kończyłby edukację na zawodówce.
    Dla wykształconych nie ma pracy, niestety.
      • Gość: MISter Studiowanie studiowaniu nierówne IP: 83.243.107.* 09.08.10, 16:03
        Kto rozumie studiowanie jako wyłącznie rycie i wkuwanie gotowych recept na
        życie, ten będzie miał trudności. Studiowanie to czas na rozwój - osobisty,
        intelektualny, duchowy. To szansa na przebywanie z ludźmi na odpowiednim
        poziomie, na nawiązywanie kontaktów, poznawanie świata. To także nauka
        samodzielnego i odpowiedzialnego myślenia, działania, radzenia sobie w życiu,
        nauka uczenia się. I to jest rzeczywista wartość studiów i studiowania.
        Dlatego często ważniejsze jest gdzie się studiuje, z kim przebywa, co robi
        poza wykładami, niż wkucie tych czy innych formułek.
        Oczekiwanie gotowych recept na życie i karierę zawodową świadczy o słabości
        studentów i ich niskim poziomie (niezależnie od ilości pokończonych kierunków
        i specjalności).
        • Gość: zzz Re: Studiowanie studiowaniu nierówne IP: 195.82.180.* 09.08.10, 16:18
          Jak słyszę hasło "bezpłatne praktyki" to zaraz włos mi się jeży na
          głowie.

          No bo co ma zrobić ktoś z małego miasteczka, który praktyki ma w
          dużym mieście oddalonym na tyle daleko, że dojazdy nie wchodzą w grę?

          Oczywiście ci bogatsi mogą liczyć na wsparcie finansowe rodziców
          (choć to takie niemodne, bo przecież Wybiórcza lansuje pogląd, że
          kogo utrzymują rodzice na studiach ten jest leniem), tylko co z tymi
          niezamożnymi?

          • Gość: grisznak Re: Studiowanie studiowaniu nierówne IP: *.116.81.93.tvksmp.pl 27.08.10, 15:19
            Ja, pochodzący z malutkiej wsi, na bezpłatne praktyki uczęszczałem do miasta codziennie, przez cały miesiąc lub dwa ich trwania. Przez całe studia moje wakacje wyglądały tak: sesja zdana możliwie jak najszybciej, potem 2 miesiące roboty na czarno w Londonie (Tak! to były czasy moi młodzi, gdy w Londonie trzeba było robić na czarno!) i z portfelem pełnym kasy cały wrzesnień, czasami październik darmowych praktyk lub staży za co łaska.

            Nigdy nie czarowałem się, że ktoś mi będzie płacił za możliwość zdobywania doświadczenia zawodowego. Nigdy też nie czarowałem się, że od pierwszego miesiąca na etacie będę zarabiał 4000PLN. To jest śmieszne.

            Na rynku pracy startowałem w czasach 20% bezrobocia, gdy pracodawców było pewnie o 60% mniej niż dzisiaj. Po dwóch latach pracy za wynagrodzenie należne najniższym w hierarchii żółtodziobom, zaczęło się robić konkretnie. I tak to wyglądało.

            Już rozumiem, dlaczego jesteście sfrustrowani, młodzi. Okazuje się, że problem zorganizowania pieniędzy na dojazd na praktyki jest dla wielu nie do przejścia i wystarczającym powodem żeby siąść i jęczeć. I to w takich czasach, o takich możliwościach! Ciekawe ile innych jeszcze wymówek czeka?
            • Gość: rafal jasne, że się da wszak Polak=kombinator IP: *.prothost.com 28.08.10, 16:20
              I co z tego? Naprawdę jesteś dumny z tego, żeby dorobić się normalnej
              pracy musiałeś tyrać jak wół ? Nic tylko pogratulować....

              Problem w tym, że młode pokolenie dosyć ma już kombinowania jak koń
              pod górę żeby mieć ZWYKŁĄ pracę za NORMALNĄ pensję (umożliwiającą
              przeciętne życie+ założenie rodziny+parę ścian). Czy to są jakieś
              niebywałe luksusy?

              Chyba tak, skoro obowiązkowo trzeba klepać bezpłatne praktyki i
              staże, a później latami pracować za psie pieniądze. Oczywiście trzeba
              się z tym wyrobić zanim skończy się 36 lat bo później przestaje się
              być atrakcyjnym dla pracodawcy.

              • Gość: bob Re: jasne, że się da wszak Polak=kombinator IP: 80.54.26.* 28.08.10, 17:31
                Nie chodzi o to, że trzeba zasuwać wiele lat, licząc na lepsza pracę w
                przyszłości. Chodzi o to, żeby nie reprezentować postawy roszczeniowej, gdy nie
                ma się nic do zaoferowania (jak bohaterowie artykułu).
                Czasami warto jest przemęczyć się te kilka miesięcy i zdobyć cenne
                doświadczenie, by móc później stawiać jakiekolwiek żądania, jak chociażby 4000
                netto.
                Na moim pierwszym (i jedynym) stażu dostawałem wynagrodzenie ok. 1000 netto.
                Wtedy wydawało mi się to mało w stosunku do mojego poświęcenia. Pracowałem więc
                jeszcze ciężej, by pokazać szefowi, że jestem więcej wart. Po zakończeniu stażu
                pojawiła się oferta zatrudnienia, za konkretne pieniądze.
                Teraz, 2 lata po studiach, nie żałuję wakacji poświęconych na staż. Tak samo jak
                nie żałuję 2 ostatnich lat studiów, gdy zarywałem noce by pogodzić pracę z
                nauką. Dzięki temu, mając tyle lat co jedna z bohaterek artykułu (27), mam już 4
                lata doświadczenia zawodowego i 4 netto, nie jest dla mnie marzeniem, a raczej
                porażką.
        • Gość: MichalM Re: Studiowanie studiowaniu nierówne IP: *.rwd.prospect.pl 09.08.10, 16:29
          Dodal bym tylko ze student ktory liczy ze na studiach zdobedzie praktyczne
          przygotowanie do jakiejkolwiek pracy jest hmmmm optymista. Prosze sobie
          odpowiedziec ile czasu przepracowali wasi wykladowcy w PRAWDZIWEJ firmie, i
          kiedy zorientujecie sie ze wiekszosc nie pracowala nigdy poza uczelnia, zadajcie
          sobie pytanie skada maja miec wiedze praktyczna??? z ksiazek takich samych
          teoretykow?
          • kasia_kasia13 Re: Studiowanie studiowaniu nierówne 27.08.10, 14:18
            Gość portalu: MichalM napisał(a):

            > Dodal bym tylko ze student ktory liczy ze na studiach zdobedzie praktyczne
            > przygotowanie do jakiejkolwiek pracy jest hmmmm optymista. Prosze sobie
            > odpowiedziec ile czasu przepracowali wasi wykladowcy w PRAWDZIWEJ firmie, i
            > kiedy zorientujecie sie ze wiekszosc nie pracowala nigdy poza uczelnia, zadajci
            > e
            > sobie pytanie skada maja miec wiedze praktyczna??? z ksiazek takich samych
            > teoretykow?

            No dobra, wezmy takiego wykladowce matematyki. Czy w PRAWDZIWEJ firmie matematyka rzadza inne zasady?
        • Gość: Eddie A. Popieram Re: Studiowanie studiowaniu nierówne IP: *.gdynia.mm.pl 27.08.10, 14:52
          Studia mają uczyć samodzielnego myślenia , zdobywania informacji i rozwiązywania
          problemów. Jesli ktoś to potrafi to wszędzie da sobie radę jeśli oczywiście
          dostanie szansę w tym polskim bagnie. Niestety, dzisiejsi studenci są nastawieni
          wyłącznie na zdobycie papierka
      • Gość: katarzynella Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: 193.111.166.* 09.08.10, 16:11
        Ten artykuł to bzdura, Jestem dyrektorem oddziału dużego banku i
        chcę zatrudnić na 2/3 etatu pracownika do wyszkolenia na doradcę
        klienta korporacyjnego. Jedyne co wymagam to dobry angielski i
        komunikatywność. Powiesiłam ogłoszenie na stronie SGH w Biurze
        Karier i zgłosiły się........ 2 osoby w tym jedna bez znajomości
        języka. Nie widzę tu raczej bezrobocia.
        • Gość: bambi7 Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: 109.243.44.* 09.08.10, 19:59
          to może zatrudnij jak człowiek na cały etat, a nie 2/3 czy 5/12 etatu - brak
          kasy na dobrego pracownika??

          brak odpowiedzi od prawdziwych entuzjastów bierze się z tego, iż podświadomie
          czują, że jest to praca "w terenie", gdzie 90% zarobków to prowizja......

          nie te czasy
          • Gość: katartzynella Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: 193.111.166.* 10.08.10, 08:59
            Nie ma żadnej pracy w terenie i pensja jest bardzo dobra jak na
            pierwszą pensję ( 2 700) i nie ma żadnych prowizji tylko stale
            wynagrodzenie. A i tak się mało kto zgłasza. Dzisiajesza młodzież
            jest leniwa i ma bardzo rozdęte ego, a często wiele sobą nie
            prozentuje.
            • Gość: bambi7 Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: 109.243.209.* 17.08.10, 19:44
              ciekawe czy te "fajerwerki płacowe" zostały uwzględnione w treści ogłoszenia
        • lesher Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 27.08.10, 11:13
          I to właśnie jest patologia polskiego rynku pracy.

          NA TAKIE STANOWISKO KOMPLETNIE NIE SĄ POTRZEBNE STUDIA!!
          To jest de facto sprzedawca, wystarczy mu kilkudniowe przeszkolenie z oferty
          banku i podstawy (podkreślam podstawy) finansów przedsiębiorstw.

          Niestety wysyp wyższych szkół "czegośtam i czegośtam" spowodował, że magistrów
          (czy raczej pseudomagistrów) jest tylu, że można postawić takie zupełnie
          bezsensowne wymaganie, a i tak znajdą się chętni.

          Z punktu widzenia gospodarki (i podatników) to tylko strata pieniędzy - na tym
          stanowisku mógłby pracować ktoś bez studiów i nie dość, że pracowałby dłużej (bo
          nie traciłby czasu na dodatkową, niepotrzebną w tym wypadku edukację), to
          jeszcze nie byłoby dodatkowych kosztów.
      • big.ot "nieprzystosowanie studiów do rynku pracy" 09.08.10, 16:26
        hahaha -stara śpiewka

        To przepraszam czego ma się uczyć na studiach? Bieżnikowania opon?
        Studia to nie szkoła zawodowa.

        Później dochodzi do kuriozalnych sytuacji w których
        dwudziestoparolatków uczy się na studiach obsługi PowerPointa i
        Excela kosztem godzin z matematyki albo innych, istotniejszych
        przedmiotów. Między innymi dlatego poziom studiów ciągle spada...

        • Gość: MichalM Re: "nieprzystosowanie studiów do rynku pracy" IP: *.rwd.prospect.pl 09.08.10, 16:36
          I wlasnie tu sie mylisz studia powinn byc szkola zawodowa przygotowujaca do
          zawodow nieco bardziej skomplikowanych niz murarz czy piekarz. Jestem
          absolwentem jednej z najlepszych uczelni ekonomicznych w Polsce, ale przez cale
          studia nie mialem w reku PIT, deklaracji celnej, umowy o prace. Mialem za to
          socjologie miasta, ekonomike turystyki, i jeszcze 20-30 podobnych idiotyzmow. A
          w pierwszej pracy ukladania grafika pracownikow zgodnie z kodeksem pracy uczyl
          mnie szef po liceum. Daje sobie glowe uciac ze ZADEN z absolwentow UEK, SGH i
          innych nie da rady ułożyć prawidlowo grafika na kwartal dal 20-tu pracownikow z
          nockami i weekendami.Gwarantuje ze 90% uzna za prawidlowe zdanie ze jezeli firma
          kupuje za 100 i sprzedaje za 200 to ma 100% marzy
          • waku69 Re: "nieprzystosowanie studiów do rynku pracy" 09.08.10, 16:44
            a nie widzicie tutaj winy samych studiujacych?
            ile sie namnozylo "najlepszych" uczelni i jaki jest ich prawdziwy
            poziom nauczania?
            nie uwazacie, ze za duzo jest papierowych magistrow i licencjatów?
          • big.ot Re: "nieprzystosowanie studiów do rynku pracy" 10.08.10, 21:47
            Bzdury opowiadasz. Widać niewiele z tych studiów wyniosłeś. Weźmy te
            nieszczęsne PITy-jaki jest sens uczyć ludzi na studiach wypełniać
            papiery skoro za pięć lat ta wiedza będzie przestarzała?

            Chodzi o to, żeby taki człowiek potrafił sam wyszukać przydatne mu
            informacje i wtedy nie będzie miało znaczenia czy będzie siedział w
            księgowości za 5, 10 czy 15 lat. Skoro tego nie rozumiesz to na cholerę
            były te studia?
          • flamengista a kto jest winien? 27.08.10, 10:55
            "przez cale studia nie miałem w reku PIT, deklaracji celnej, umowy o prace"

            Akurat na UEKu w ciągu studiów masz masę kursów, na których możesz nauczyć się
            wypełniać PITy, deklaracje celne etc. Problem w tym, że są to kursy
            fakultatywne, których nie wpisujesz do indeksu. Organizują je koła
            naukowe i pracodawcy - wystarczyło przyjść i zapisać się (na ogół są to kursy
            darmowe).

            Problem w tym, że 90% studentów chce wyrobić absolutne minimum. Nic ponadto.
            Zero działalności w kołach naukowych, organizacjach studenckich, NGOs. A to tam
            zdobywa się takie umiejętności, łącząc studiowanie z praktyką - która przydaje
            się w pracy po studiach.
            • Gość: CezarySilberman Re: a kto jest winien? IP: 188.33.100.* 27.08.10, 12:42
              A czy nie powinno być tak, że takie kursy są wpisane w siatkę programową zamiast zajęć z pieprzenia kotka za pomocą młotka?
              • flamengista nie da się:) 28.08.10, 11:50
                Po pierwsze: minima programowe ministerstwa dla poszczególnych kierunków.
                Niektóre zajęcia są tam wpisane i już. To jakieś 60% wszystkich godzin. A mało
                która uczelnia zdecyduje się dać więcej zajęć, ponad minimum.

                Po drugie: do akredytacji potrzebne jest minimum kadrowe. Tych ludzi trzeba
                trzymać na etatach, więc muszą wyrabiać zajęcia by mieć pensum. Tymczasem kursy
                zawodowe najlepiej robią praktycy, którzy w najlepszym wypadku mają mgr przed
                nazwiskiem. Co z tego, że niekiedy są świetni - uczelnia ich nie zatrudni, bo
                nie dają uprawnień.
          • Gość: matrioszka Re: "nieprzystosowanie studiów do rynku pracy" IP: *.chello.pl 27.08.10, 12:16
            Gwoli ścisłości - sądziłeś, ze "jedna z najlepszych uczelni ekonomicznych w
            Polsce" zajmuje się nauczaniem wypełniania PIT-ów? I czy to na pewno uczelni
            wina, że nie mialeś przez całę studia w ręku umowy o pracę?
        • flamengista no właśnie 27.08.10, 10:49
          z tego, co się orientuję to pracuję na uniwersytecie, a nie w szkole zawodowej.

          Owszem, uczymy studentów również "skillsów", ale bez przesady! Na uczelni to
          młody człowiek przede wszystkim powinien nauczyć się... uczenia się.

          Umiejętność uczenia się jest najważniejsza, bo w ciągu swojego życia ludzie
          bardzo często muszą się przekwalifikować.
          • Gość: ling Re: no właśnie IP: *.chello.pl 27.08.10, 12:19
            Skill - umiujętność
            skills - umiejętności

            Szkoda, że jednym ze skillsów nie jest używanie języka polskiego.
      • dystansownik Tytuł dobry, artykuł jak zwykle gazetowy :) 09.08.10, 16:44
        Z tytułem się całkowicie zgadzam, żadne studia nie gwarantują sukcesu, jednak
        artykuł przedstawia parę osób z totalnie zaburzoną wizją świata.

        Pierwszą jest pani Kasia. Skończyła stosunki międzynarodowe aka studia o
        wszystkim i o niczym, a na start oczekuję 4k zł. Kurcze, toż to 90% inżynierów
        w tym kraju chowa ambicję do kieszeni i idzie do pierwszej roboty za połowę
        tej sumy, ciesząc się, że w ogóle mogą pracować w zawodzie.

        Następna jest pani Karolina, która ma 27 lat i rozpoczyna nowe studia, bo po
        poprzednich nie znalazła pracy, która by ją satysfakcjonowała. Już na pierwszy
        rzut oka widać, że dla niej uczelnie, to nic więcej jak przechowalnie
        bezrobotnych odwlekające wycieczkę do urzędu pracy.
        Jak chce robotę od 8 do 16, to niech idzie na kasę do Tesco. Idzie do pracy do
        agencji reklamowej i spodziewa się, że to firma będzie jej podtykać pracę pod
        nos i jaka zdziwiona, że oczekiwali od niej przedstawiania własnych pomysłów... :P

        Pani Jasińska już jest bardziej życiowa, ale z tymi bezpłatnymi praktykami na
        jej miejscu bym tak nie przesadzał. Owszem, czasem jest do dobry start, gdy
        nie ma się innego wyjścia, ale w sytuacji, gdy studia kończy 5 razy więcej
        osób z wyższym wykształceniem niż w rzeczywistości wystarczy, zaczynamy
        zmierzać do modelu wchodzenia na rynek pracy zaczynającym się od kilku lat
        spędzonych na bezpłatnych praktykach i groszowych stażach.
        • Gość: R Re: Tytuł dobry, artykuł jak zwykle gazetowy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.10, 21:45
          >
          > Pierwszą jest pani Kasia. Skończyła stosunki międzynarodowe aka studia o
          > wszystkim i o niczym, a na start oczekuję 4k zł. Kurcze, toż to 90% inżynierów
          > w tym kraju chowa ambicję do kieszeni i idzie do pierwszej roboty za połowę
          > tej sumy, ciesząc się, że w ogóle mogą pracować w zawodzie.

          Polska nie istnieje na odległej planecie. Można wyjechać i pracować za taką
          pensję za którą można kupić i jedzenie i opłacić wynajem mieszkania. Wiem, wiem
          w Polsce to nieżyciowy cel.
          • Gość: aron lewusy won do putina IP: 91.200.94.* 17.08.10, 20:58
            dokładnie. putin ma dla was lewusy pracę przy gaszeniu lasów, a w
            nagrodę daje wille w soczi

            jak wam źle na bezrobociu, to zrzeknijcie się obywatelstwa
            Katolickiej Polski i won do rassiji lasy gasić tam wasze miejsce,
            wasz putin w potrzebie

            już was tu nie ma lewusy
            • pfg Re: lewusy won do putina 27.08.10, 09:51
              Gość portalu: aron napisał(a):

              > jak wam źle na bezrobociu, to zrzeknijcie się obywatelstwa
              > Katolickiej Polski i won do rassiji lasy gasić tam wasze miejsce,
              > wasz putin w potrzebie

              Nie wiem, stary, co bierzesz, ale najwyraźniej ci to nie służy.
              • Gość: :)) Re: lewusy won do putina IP: *.uznam.net.pl 01.05.11, 06:01
                Facet ćpa chrystusa, jak wielu tutaj. Ten towar wyżera mózg.
      • wycofany wieczny student to synonim lenia 09.08.10, 17:14
        i idioty
        • Gość: ss Re: wieczny student to synonim lenia IP: *.chello.pl 09.08.10, 20:41
          dobre gwarantują .a dobre studia to : medycyna , farmacja ,
          stomatologia , informatyka , prawo , architektura

          złe to prawie cała reszta

          • Gość: nieudacznik Re: wieczny student to synonim lenia IP: *.retsat1.com.pl 09.08.10, 20:55
            nie ma dobrych studiów gwarantujących sukces , możesz skończyć nawet budowę
            rakiet kosmicznych i jak nie ma zapotrzebowania to trzeba pracować tam gdzie
            dają a nie tam gdzie szalona ambicja pcha
          • Gość: . Re: wieczny student to synonim lenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.10, 21:06
            Architektura? Prędzej budownictwo. A Budowa Maszyn? Po tym ludzie też ładnie
            zarabiają.
            • dystansownik Re: wieczny student to synonim lenia 09.08.10, 22:06
              > Architektura? Prędzej budownictwo. A Budowa Maszyn? Po tym ludzie też ładnie
              > zarabiają.

              Co Ci budownictwo gwarantuje? Chyba, że kończysz drogi, to na chwilę obecną
              robota jest, ale reszta cieszy się w ogóle z roboty w zawodzie.
            • big.ot Re: wieczny student to synonim lenia 10.08.10, 21:57
              Gość portalu: . napisał(a):

              >A Budowa Maszyn? Po tym ludzie też ładnie
              > zarabiają.

              Nieprawda:
              a) jesteś absolwentem, nie masz pracy bo nie masz doświadczenia, nie
              masz doświadczenia bo nie masz pracy
              b) jesteś inżynierem z kilkuletnim cennym doświadczeniem i posiadasz
              specjalistyczną wiedzę, a zarabiasz gorzej niż nie jeden pracownik
              fizyczny
            • kamilo_82 Re: wieczny student to synonim lenia 27.08.10, 10:51
              Gość portalu: . napisał(a):

              > Architektura? Prędzej budownictwo. A Budowa Maszyn? Po tym ludzie też ładnie
              > zarabiają.


              Bzdura. Zależy, gdzie znajdą pracę (i czy znajdą).
          • kamilo_82 Re: wieczny student to synonim lenia 27.08.10, 10:50
            Gość portalu: ss napisał(a):

            > dobre gwarantują .a dobre studia to : medycyna , farmacja ,
            > stomatologia , informatyka , prawo , architektura
            >
            > złe to prawie cała reszta

            piramidalna bzdura...

            medycyna - długie studia a potem bezrobocie
            farmacja - jak nie masz kasy na własną aptekę, to pracujesz u kogoś za
            góra 2,5 K PLN netto / mc
            stomatologia - jw, chyba, że cię stać na własny gabinet
            informatyka - zależy na jakiej uczelni. ci z prywatnych wcale nie są
            poszukiwani
            prawo - kolejna bzdura. Dziś 80% osób studiuje prawo ale aplikację zrobi
            tylko 1/5 z nich
            architektura - że co ?? o pracę w zawodzie architekta jest dziś bardzo
            trudno...
            • kkuubba1 Re: wieczny student to synonim lenia 27.08.10, 12:40
              medycyna - długie studia a potem bezrobocie -
              tozes palnal.
              jak nie wiesz to nie pisz
          • three-gun-max Re: wieczny student to synonim lenia 27.08.10, 12:35
            A i to niekoniecznie. Przychodzą do mnie chłopaczki po informatyce i okazuje się, że poza reinstalacją windowsa to w zasadzie nic innego nie potrafią.
            Prawo też nie gwarantuje zatrudnienia bo bez aplikacji prawników też mamy jak psów.
      • Gość: emgie Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: 85.222.87.* 09.08.10, 21:36
        To po co ci wszyscy ludzie idą na studia skoro nie ma na tę wiedzę
        zapotrzebowania?
        • Gość: d Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: *.chello.pl 09.08.10, 21:50
          bo są nieświadomi
        • rabart Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 09.08.10, 22:17
          A co maja robić? Zabić się?

          Przecież oprócz dobrego urodzenia i znajomości nic nie gwarantuje w Polsce pracy.
        • Gość: mądry życiowo Bo niewykształceni rodzice ich pchają IP: *.171.107.146.static.crowley.pl 10.08.10, 10:34
          dla zaspokojenia własnych, niespełnionych ambicji.
          Bo jest taka moda.
          Bo "nawet sprzątaczka musi mieć wyższe" (bzdura bezmyślnie
          powtarzana nawet przez młodzież, o zgrozo!)
          Bo "wszyscy studiują" (np. dzieciaki nielubianej kuzynki z Wioskowa-
          to moje nie będą gorsze!)
          Bo po studiach łatwiej o "dobrą, państwową robotę", w której "nic
          się nie robi" (chłopstwo jest leniwe. Pracą fizyczną się brzydzi,
          umysłowej nie szanuje bo jej nie rozumie)
          Bo jest za darmo (filozofia "dają to brać" i "za darmo to nawet ocet
          słodki"- typowa mentalność wiejska)
          Bo daje to przynależność do elity (zwłaszcza w przekonaniu babć
          wioskowych, które zawsze podziwiały nauczyciela, księdza i doktora-
          wioskową elitę)
          Bo "nie będziesz już musiał pracować w polu, jak my, tylko będziesz
          siedział w ciepłym biurze (i nic nie robił)"
          Bo w wyobraźni niewykształconych rodziców i dziadków, po studiach
          zarabia się kokosy (ksiądz i doktor mieli jako jedyni samochody we
          wiosce, a nauczycielce wszyscy przynosili szynkę)
          Bo ja skończyłem, dziadek skończył, to i ty skończysz, choćby nie
          wiem co.
          Bo co powiedzą sąsiedzi- z takiej porządnej rodziny i nie na
          studiach?
          Bo bez studiów będziesz rowy kopał (identyczny "argument"
          wykształconych i niewykształconych)
          Bo po studiach będziesz "rządził innymi i będą cię szanować"
          Wymieniać dalej?








          • Gość: kasia katarzynella IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.10, 10:59
            napisz gdzie wyslac ci cv i powiesz mi czy spelniam Twoje warunki.
            • Gość: katarzynella Re: katarzynella IP: 193.111.166.* 11.08.10, 09:55
              km.wroblewska@yahoo.com
          • kazjenka Re: Bo niewykształceni rodzice ich pchają 11.08.10, 16:01
            Pewnie mam mocno nieaktualne podejście, ale dokończę:
            bo poszedłem do ogólniaka i nie mam zawodu, więc studia dadzą mi zawód
            (zwłaszcza że 90% gimnazjalistów kończy ogólniaki...).
          • jibik Re: Bo niewykształceni rodzice ich pchają 27.08.10, 11:19
            A moja matka powtarzala: bez studiow, to jaka babka cie zechce?
            Nie posluchalem, a miala racje. Sypialnia wieczorami pusta, lozko zimne, wiatr
            hula po polu. Zima idzie.
          • pennies Re: Bo niewykształceni rodzice ich pchają 27.08.10, 15:22
            Nigdy nie przyszło ci do głowy, że można po prostu być zainteresowanym jakimś "nieprzydatnym" i "nieżyciowym" kierunkiem; że można najzwyczajniej chcieć się rozwijać i zrozumieć siebie oraz świat, a nie szybciutko zostać "specjalistą", którego poza jedną, wąską dziedziną nie interesuje nic, bo nie przynosi zarobku?

            Nigdy nie przyszło ci do głowy, że istnieją ludzie, którzy po prostu lubią się uczyć? I po studiach uczyć się nie przestaną - całe życie będą chcieli używać mózgu, nawet jeśli nie zdobędą świetnej pracy, wspaniałej fury i wielkiego mieszkania. Pomyśl jeszcze o tej motywacji, bo wymienione w twoim poście świadczą raczej o tobie, a niekoniecznie o studentach. Przynajmniej nie o wszystkich.
        • Gość: Chopiec Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: *.zamek.net.pl 24.08.10, 17:42
          Na swoją pracę trzeba samemu mieć pomysł. Myślę, że studia w tym pomagają.

          Jak już wiesz czego chcesz od życia, to będziesz w stanie zdobytą na studiach wiedzę wykorzystać do własnych celów.

          Przykładowo studenci takiej Akademii Ekonomicznej mogą na dobrą sprawę potraktować niektórych wykładowców jak doradców inwestycyjnych, w dodatku obeznanych w teorii. A stąd już tylko krok do samodzielnego inwestowania, a w przyszłości - zarabiania na siebie. Ryzyko tacy studenci biorą oczywiście na siebie.

          Myślę, że zawsze warto mieć pomysł na siebie.
          A o pracę i tak TRZEBA będzie walczyć.
      • kazjenka "-Nikt nie chce mieć mocniejszego pracownika pod 11.08.10, 12:20
        sobą"

        A dlaczego niby są mocniejsi? Sama przypominam wykształceniem bohaterki
        artykułu: parę kierunków, stypendium zagraniczne.. tylko że podwójna dawka
        niepotrzebnej wiedzy nie czyni mnie wartościowym pracownikiem. Zwłaszcza, gdy
        pracowałam poniżej kwalifikacji, przekonując się wielokrotnie, że mam dwie
        lewe ręce do prostej roboty. I widziałam, że młodsi radzili sobie lepiej,
        uczyli się szybciej...

        Dzięki podejściu "nic mi się nie należy, moje studia g... znaczą, muszę
        koniecznie poprawić sytuację, zdobyć doświadczenie" poszłam na bezpłatne
        praktyki i to mi pomogło. W tej chwili cenię siebie na tyle, żeby się nie
        dołować i nie przeceniam się na tyle, żeby spocząć na laurach.

        "Studenci mówią: - Pracodawca oczekuje i dobrego wykształcenia, i sporego
        doświadczenia. Nie da się zrobić wszystkiego."

        Też tak uważałam, a potem spotykałam ludzi, którym się to udawało.
        Jedne studia, praca, stypendium zagraniczne, a potem dwa kierunki + praca lub
        wolontariat. Narzeka się, że pracodawcy mają "niemożliwe" wymagania. Ale
        gorsze jest to, że są ludzie, którzy je spełniają... Mogę podać przykłady na
        życzenie.
        • dystansownik Re: "-Nikt nie chce mieć mocniejszego pracownika 11.08.10, 12:41
          > Dzięki podejściu "nic mi się nie należy, moje studia g... znaczą, muszę
          > koniecznie poprawić sytuację, zdobyć doświadczenie" poszłam na bezpłatne
          > praktyki i to mi pomogło. W tej chwili cenię siebie na tyle, żeby się nie
          > dołować i nie przeceniam się na tyle, żeby spocząć na laurach.

          Tylko wmawianie ludziom takiego podejścia może mieć też negatywne strony. Już
          teraz zdarzają się przypadki ludzi, którzy podróżują od praktyki do praktyki, bo
          "muszą zdobywać doświadczenie".

          > Też tak uważałam, a potem spotykałam ludzi, którym się to udawało.
          > Jedne studia, praca, stypendium zagraniczne, a potem dwa kierunki + praca lub
          > wolontariat. Narzeka się, że pracodawcy mają "niemożliwe" wymagania. Ale
          > gorsze jest to, że są ludzie, którzy je spełniają... Mogę podać przykłady na
          > życzenie.

          Z wymaganiami pracodawców jest ten problem, że są kierowanie najczęściej do
          ludzi o bardzo wysokich kwalifikacjach.
          Gdyby przedstawić kwalifikacje ludzi za pomocą rozkładu gaussa, to zapewne
          wyszłoby, że większość ludzi ma kwalifikacje średnie, a porównując do nich
          wymagania stawiane przez pracodawców, wyszłoby, że szukają oni tylko ludzi z
          górnych 5-10% populacji, tych o najwyższych kwalifikacjach.
          W ten sposób mamy często do czynienia z sytuacją, że jednocześnie jest wielu
          bezrobotnych i w tym samym czasie pracodawcy narzekają na brak pracowników
          których mogliby zatrudnić.
          • kazjenka Re: "-Nikt nie chce mieć mocniejszego pracownika 11.08.10, 14:41
            > Tylko wmawianie ludziom takiego podejścia może mieć też negatywne strony. Już
            > teraz zdarzają się przypadki ludzi, którzy podróżują od praktyki do praktyki, b
            > o
            > "muszą zdobywać doświadczenie".

            Częściej spotykam ludzi, którzy nie zdobyli żadnego doświadczenia albo
            doświadczenie niezwiązane ze studiami - a potem nikt nie chce ich zatrudnić w
            branży zgodnej z zawodem. Ale fakt, ludzi z wyższym jest za dużo.
            • flamengista bo studia przestały być elitarne 27.08.10, 11:02
              Niestety, m.in. dzięki działalności państwa polskiego studia w naszym kraju
              dawno przestały być elitarne.

              Wcześniej na studia szło te 10-15% najbardziej uzdolnionych. Więc studia były
              potwierdzeniem tych zdolności, co znajdowało odzwierciedlenie na rynku pracy.

              Ale teraz, jak idzie 50% rocznika - to nie ma cudów. Jakość studiów musi spaść,
              bo niemożliwością jest by te 35%, które 10 lat temu nigdy by na studia nie
              poszło, na trudnych studiach się utrzymało.

              A algorytm finansowania dla uczelni z budżetu jest prosty - im więcej studentów,
              tym więcej $.

              Pracodawcy dobrze o tym wiedzą. Dlatego wymagają czegoś więcej niż papier
              ukończenia studiów: doświadczenia zawodowego.
          • Gość: mm Re: "-Nikt nie chce mieć mocniejszego pracownika IP: *.chello.pl 27.08.10, 11:03
            > Z wymaganiami pracodawców jest ten problem, że są kierowanie najczęściej do
            > ludzi o bardzo wysokich kwalifikacjach.
            > Gdyby przedstawić kwalifikacje ludzi za pomocą rozkładu gaussa, to zapewne
            > wyszłoby, że większość ludzi ma kwalifikacje średnie, a porównując do nich
            > wymagania stawiane przez pracodawców, wyszłoby, że szukają oni tylko ludzi z
            > górnych 5-10% populacji, tych o najwyższych kwalifikacjach.
            > W ten sposób mamy często do czynienia z sytuacją, że jednocześnie jest wielu
            > bezrobotnych i w tym samym czasie pracodawcy narzekają na brak pracowników
            > których mogliby zatrudnić.

            Do tego można jeszcze dodać częste sytuacje kiedy ma się tylko podobne
            kwalifikacje, ale nie dokładnie takie, jakie są wymagane lub podobne
            doświadczenie, ale nie dokładnie na identycznym stanowisku. Tutaj również
            pracodawcy wolą narzekać na brak chętnych zamiast zatrudnić kogoś bystrego, kto
            szybko nadrobi ewentualne braki. Od prawie roku obserwuję jedną firmę, która
            podobno szuka nowych pracowników, ale z tego co widzę to ludzie są odwalani
            głównie przez HRy, bo podobno nie spełniają wymagań. Dla mnie szok. Dodam, że to
            coś czego tamci kandydaci nie spełniają, to jest naprawdę najmniej istotne na
            danym stanowisku.
      • Gość: jo Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: 153.108.64.* 16.08.10, 09:49
        pani Kasia co mowi o pracodawy "Nie wiedzieli, co ze mną zrobić"
        powinna sama sie zdecydowac co chce ze soba zrobic zamiast wybierac
        kolejne studia w nowej dziedzinie. Praca jest jak sie dobrze poszuka.
        -----------------------
        szwajcarskakariera.wordpress.com/
      • losiu4 Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 16.08.10, 12:41
        bo te panienki złą specjalizacj wybrały. Owszem, stosunki
        międzynarodowe, ale niekoniecznie takie które studiowały. NB. tych
        darmozjadów od doradzania czy innych rekruterów też bym chętnie
        pogonił, no ale to nie ja daję im pieniądze na ich "pracę", więc
        zasadniczo nic mi do tego.

        Pozdrawiam

        Losiu
      • pfg Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 27.08.10, 09:46
        idę na kolejne studia, bo nie wyobrażam sobie pójścia do pracy

        I tu jest pies pogrzebany. Te osoby świadomie opóźniają swoje wejście na rynek pracy. Powodów po temu może być mnóstwo: strach przed dorosłością, strach przed wzięciem odpowiedzialności za swoje życie, chęć zachowania pomocy socjalnej państwa (stypendia, renty z ZUS - osobiście znam takie przypadki), nierealistyczne oczekiwania odnośnie do przyszłej pracy. Teraz tym ludziom jest fajnie, ale kiedyś to się skończy. Wówczas okaze się, że oni w zasadzie nie są psychicznie zdolni do pracy. Jeśli nie są bogaci z domu albo nie znajdą bogatych partnerów, zderzenie z rzeczywistością będzie bardzo bolesne.
      • mufka14 Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 27.08.10, 09:51
        Zgadzam się z artykułem. Skończyłam 2 kierunki studiów dziennych
        magisterskich jednocześnie. Bywało trudno ale byłam wtedy
        przekonana,że na pracodawcach zrobi to odpowiednie wrażenie. Nic
        bardziej mylnego. Wszyscy oczekują doświadczenia, czasami nie
        zwracając uwagi na skończone studia czy uzyskany tytuł (obecnie w
        wielu firmach wystarczy licencjat). Moja rada dla młodych studentów:
        nie bierzcie kilku kierunków studiów. Skupcie się na jednym a
        zaoszczędzony czas przenaczcie na praktyki/staże lub podjęcie
        pierwszych prac. W przyszłości będzie jeszcze czas na studia
        podyplomowe.
      • Gość: hy wiedza nieuzywana, zostaje zapomniana IP: *.159.52.210.static.crowley.pl 27.08.10, 09:57
        studia to sporo teorii. dostaje sie podstawy z roznych dziedzin, ale zeby
        rozwijac dalej te podstawy trzeba poprzec je praktyka. Czy ktos kto konczy
        trzeci kierunek w ogole pamieta cokolwiek z pierwszego kierunku ? Wiedza ktora
        nie jest uzywana, jest zapominana, dlatego nie nalezy przesadzac z inwestowaniem
        w jej nadmiar jesli nie utrwali sie jej realnymi dzialaniami, czyli pracą w
        danej dziedzinie. grafika i stosinki miedzynarodowe - rozumiem ze fajnie bylo
        studiowac, ale czy uczynily ta osobe duzo mocniejszym koandydatem ? w pracy
        grafika stos. mn nie maja znaczenia, a w stosunkach mn grafika tez nie wplywa
        specjalnie dodatnio
      • Gość: @ Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: 160.83.57.* 27.08.10, 10:25
        A ja pracuję od samego początku studiów w bankowości i nie narzekam
        ani na brak ofert pracy ani na zarobki. Licencjat zrobiłem zaocznie.
        Magistra robię na dziennych. Pracuję niedalego uczelni, mam niewiele
        ćwiczeń i jakoś to wszystko godzę. Wychodzę z domu o 7 wracam przed
        21. Rok temu zacząłem drugi kierunek studiów. Tak więc będę miał
        dwie pieczenie na jednym ogniu - studia wyższe i 5 lat
        doświadczenia. Dodatkowo po kilku latach drugi fakultet. Nie
        oszykujmy się jednak ma to swoją cenę. Nie prowadzę bujnego życia
        towarzyskiego jak większość studentów, mało śpię bo po nocach
        ogarniam materiał. Nie odpuszczam na żadnym polu ani zawodowym ani
        uczelnianym. Tak więc zamiast narzekać trzeba się brać do roboty -
        walczyć o doświadczenie i podnosić kwalifikację. Jeśli coś mi nie
        wychodzi pretensje mam głównie do samego siebie, a nie winię innych
        i systemu.

        Inna kwestia jest taka, że należy wyzbyć się postawy roszczeniowej.
        W pierwszej pracy zarabiałem grosze, ale traktowałem to jedynie jako
        etap przejściwy. Nie można oczekiwać na starcie niewiadomo jakich
        pieniędzy tak jak to ma w zwyczaju większość absolwentów.
        • flamengista przeczytać, wydrukować i powiesić nad łóżkiem 27.08.10, 11:13
          ten fragment:

          "zamiast narzekać trzeba się brać do roboty - walczyć o doświadczenie i podnosić
          kwalifikację. Jeśli coś mi nie wychodzi pretensje mam głównie do samego siebie,
          a nie winię innych i systemu"

          :)
      • kamilo_82 Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 27.08.10, 10:35
        Najbardziej rozbawiła mnie bohaterka artykułu Karolina. I to z kilku powodów:

        1. praca w agencji reklamowej i duże zarobki
        2. agencja reklamowa i praca bez nadgodzin
        3. agencja reklamowa wymaga kreatywności a ona nie wiedziała, co chce robić i
        nie podsunęła pracodawcy pomysłu
        4. agencja reklamowa i kilka kierunków studiów.

        ______________________________

        Ad. 1 i 2. W agencjach reklamowych wcale nie zarabia się dużo. Może więcej niż
        w konkurencyjnych branżach ale to na prawdę ciężka praca. Przychodzi się
        nieraz na 8 - 9 rano a wychodzi z biura ok. 22. Nadgodziny nie są płatne: to
        praca zadaniowa, polegająca na realizacji projektów. Zatem śmiało można wysnuć
        tezę, że w reklamie de facto pracuje się długo ale zarobki są bardzo małe. Na
        w miarę porządne wynagrodzenie można liczyć tylko na stanowiskach kierowniczych.

        Ad. 3. Może trzeba było podsunąć szefowi pomysł na swoją osobę??? A tak
        szefostwo nie widziało zaangażowania, więc i nie zatrzymywało w pracy...

        Ad. 4. 99% pracowników agencji reklamowych, szczególnie tych renomowanych
        "sieciówek" to ludzi, którzy ledwo zdali maturę. Większość jeśli już podjęła
        studia, to je porzuciła. Dlatego patrzą wilkiem na nadmiernie wyedukowaną
        osobę. Wg. mnie, chcąc zdobyć pracę w reklamie, o wiele lepiej jest schować
        dyplomy głęboko do szuflady, wyciąć z CV studia a popracować nad osobowością.
        Lepiej jest np. współorganizować jakieś projekty, pisać do gazet aby mieć w
        sobie coś, co przyciąga uwagę rekrutujących...
      • flamengista jasne, tak sobie to tłumaczcie... 27.08.10, 10:42
        [quote]Nikt nie chce mieć mocniejszego pracownika pod sobą[/quote]

        Jasne, pracodawcy w Polsce działają na własną szkodę i nie zatrudniają geniuszy.
        Zamiast tego promują kiepskich, leniwych i ze znajomościami.

        Ja rozumiem, że takie mówienie jest formą obrony, sposobem na przekonanie siebie
        że nie zmarnowało się czasu. Problem jednak polega na tym, że:

        [quote]Czasami zbyt dobre papiery są przeszkodą w znalezieniu pracy[/quote]

        Ano właśnie, papiery. Młodzi ludzie najwyraźniej traktują kolejne studia na
        zasadzie kolekcjonowania. Ot, kolejny papier do CV.

        Tymczasem obecnie studiowanie na 2-3 kierunkach jest bardzo łatwe. Mówię to z
        własnego doświadczenia. Jakieś 30-40% studentów, z którymi mam wykłady studiuje
        też na co najmniej drugim kierunku. Jest to łatwe, bo nie ma egzaminów
        wstępnych, wystarczy zdać dobrze maturę.

        A potem? Potem to się kombinuje. Lawiruje się między jedną uczelnią a drugą,
        próbując negocjować z wykładowcami łatwiejsze zaliczenie, albo wręcz przepisanie
        oceny. Co roku przed sesją przeżywam oblężenie dwukierunkowców, którzy
        najchętniej dostali by piątkę z egzaminu za darmo. Za sam fakt studiowania na
        innej uczelni.

        Ja tego nie rozumiem. Studiując na drugim kierunku, traktowałem go jako świetną
        okazję do poszerzenia zainteresowań. Były to fascynujące studia, które obecnie
        przydają mi się w pracy naukowej. Nie traktowałem ich jako dodatkowego atutu w
        CV (z resztą - czy kulturoznawstwo to taki wielki atut?).

        Dla studentów mam radę: jak chcecie studiować na 2 kierunkach, to róbcie to
        porządnie. Inaczej nie ma to sensu. A najlepiej studiować i pracować -
        niekoniecznie od razu za pieniądze. Ja potrafiłem studiować na 2 kierunkach i
        pracować jako wolontariusz w organizacji pozarządowej, do tego aktywnie działać
        w kole naukowym. To nie był szczytny wyjątek, nie chcę się tu chwalić. Wśród
        moich koleżanek i kolegów to była norma. Teraz nie znam nikogo z roku,
        kto ma problemy na rynku pracy.

        Samo zaliczanie kursów nie wystarczy, bo poziom studiów w Polsce niestety jest
        niski. W dodatku studia nie mają za zadanie przygotowywać do zawodu. Więc trzeba
        te doświadczenie w czasie studiów zdobywać samemu. Na praktykach, stażach,
        wolontariatach etc. Możliwości jest mnóstwo, tylko zamiast narzekać trzeba się
        wziąć w garść!
      • Gość: LuriTuri Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: *.aster.pl 27.08.10, 10:52
        "Bezpłatne praktyki" to eufemizm, który oznacza korzystanie z cudzej
        pracy za darmo. Jest nieprzyzwoite i nikt nie powinien się na to
        godzić. A absolwentom trudno jest znaleźć pracę, ponieważ większość
        z nich skończyła marne studia typu "stosunki międzynarodowe"
        lub "zarządzanie zasobami ludzkimi". Ludzie po politechnice czy
        studiach przyrodniczych raczej nie mają problemu ze znalezieniem
        pracy. Także dlatego, że te studia uczą myśleć i samodzielnie
        tworzyć oraz porządkować wiedzę, więc ich absolwenci nie mają
        problemu z uczeniem się nowych rzeczy. Większość ludzi, którzy
        studiują dziwne kierunki typu "turystyka i rekreacja" w ogóle nie
        nadaje się na studia. Ci ludzie tracą czas i lepiej by zrobili,
        gdyby zdobyli jakieś "twarde" kwalifikacje, np. fryzjera czy
        kucharza.
        • Gość: Burżuazja Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: *.chello.pl 27.08.10, 11:14
          Nie rozumiem, dlaczego umniejszasz znaczenie studiów typu turystyka
          i rekreacja? Pewnie nawet nie masz bladego pojęcia, jakie przedmioty
          są tam wykładane. A celem tego typu kierunków jest pozyskanie
          pracowników biur podróży, hoteli, agroturystyki etc., więc samo
          założenie jest dobre. Niestety, za dużo idiotów wybiera ten kierunek
          myśląc, że to wakacje, co niekoniecznie jest prawdą.
          • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Sorry, ale do pracy w hotelu IP: *.171.107.146.static.crowley.pl 27.08.10, 13:15
            czy biurze podróży nie są potrzebne studia. To są proste prace
            (sprzątanie, obsługa klienta, sprzedaż wycieczek). A agroturystykę
            to z reguły rolnicy prowadzą we własnym godpodarstwie i jeśli już
            potrzebują kogoś do pomocy przy koniach (dzieci nie mają?), to
            najczęściej z własnej wioski i też nie po studiach. Magisterium z
            turystyki ma taki sam sens, jak magisterium z obsługi okienka
            pocztowego- można, ale po co?
            • martusia.3 Re: Sorry, ale do pracy w hotelu 27.08.10, 13:27
              kolejny specjalista! Przeczytaj sobie, dziecko, ustawę o usługach
              turystycznych, to będziesz wiedział, że bez specjalistycznych
              studiów nie wolno takich usług prowadzić. A zdecydowana większość
              pracowników, których zatrudniasz, musi mieć skończone właściwe
              studia oraz posiadać uprawnienia potwierdzone egzaminem. No ale,
              jesli tobie prowadzenie turystyki kojarzy się wyłącznie ze
              sprzątaniem...
              • Gość: krolmrowek Re: Sorry, ale do pracy w hotelu IP: *.ghnet.pl 27.08.10, 15:47
                martusia.3 napisała:

                > kolejny specjalista! Przeczytaj sobie, dziecko, ustawę o usługach
                > turystycznych,

                To, że ktoś wymyślił głupią ustawę nie nobilituje tego kierunku studiów, ani nie
                uzasadnia jego zasadności. Czy jeśli jeden z drugim debilnym posłem wprowadzą
                ustawę, że taksówką można jeździć tylko po studiach, kierunek "kierowca
                taksówki" stanie się nagle potrzebnym? Skoro tacy ludzie jak Ty kończą prawo,
                nie dziwie się, że później w Polsce mamy takie "wspaniałe" ustawodastwo...
        • martusia.3 Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 27.08.10, 11:50
          Ludzie po politechnice i medycynie też mają trudności w znalezieniu
          pracy. I nie pieprz mi tu o wyższości studiów politechnicznych czy
          przyrodniczych nad pozostałymi. Większość absolwentów politechniki
          to robole z wyższym wykształceniem. Ludzie,którzy studiowali
          dziennie stosunki międzynarodowe na dobrej uczelni (UW, UJ,UAM)to
          elita,która zna języki oraz ma obycie i wykształcenie nie gorsze niż
          absolwenci np. École nationale d'administration. Tyle, że u nas
          politykiem może zostać byle Gienia ze wsi, bo zawsze znajdzie się
          wystarczająca ilość kretynów, która zagłosuje na PSL albo PiS. W
          cywilizowanych krajach trzeba skończyć odpowiednią szkołę,bo tylko
          jej absolwenci mają dostęp do stanowisk w administracji. Rozumiem,
          że syn jakiegoś wiejskiego chłopka musi szybko zacząć zarabiać w
          konkretnym fachu,więc idzie na politechnikę. Bo i co miałby robić na
          dziennych stosunkach międzynarodowych na UW? Przecież on nawet po
          polsku poprawnie nie potrafi mówić. Uprzedzając kretyńską zapewne
          odpowiedź, jestem prawnikiem pracującym w dobrej kancelarii i mam
          dosyć kasy,zarówno swojej,jak i rodziców oraz partnera.
          • pfg Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 27.08.10, 12:52
            martusia.3 napisała:


            > Rozumiem,
            > że syn jakiegoś wiejskiego chłopka musi szybko zacząć zarabiać w
            > konkretnym fachu,więc idzie na politechnikę. [...]
            > Przecież on nawet po
            > polsku poprawnie nie potrafi mówić.

            Dziecko, a skąd taka pogarda dla wiejskich chłopków i dla politechniki? Czyżbyś
            miała problemy z matematyką w szkole? Biedactwo, jakże ci współczuję. FYI, dość
            łatwo byłoby wymienić "synów wiejskich chłopków", którzy potem zostali wybitnymi
            polonistami, ba, najwybitniejszymi w swoim pokoleniu. Nie kategoryzuj zbyt łatwo
            ludzi, bo to nie jest ani ładne, ani mądre. Niski kapitał kulturowy można
            wynieść i z biednej wiejskiej rodziny, i z bogatej rodziny prawników - to
            prawda, z tej pierwszej zdarza się to statystycznie częściej, ale to nie powód
            do pławienia się w głupim elitaryźmie.
          • Gość: AW Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: 212.76.45.* 27.08.10, 14:52
            > jestem prawnikiem pracującym w dobrej kancelarii i mam
            > dosyć kasy,zarówno swojej,jak i rodziców oraz partnera.

            Tylko klasy jakoś brak :-)))
            • seler-ek Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 27.08.10, 15:08
              Kur.. facet! Jak ty obrażasz ludzi studiujących np. stosunki
              międzynarodowe,to jest OK. Jak ci ktoś z nieco lepszą od ciebie
              pozycją prawdę powie, to się obrażasz jak prawdziwy burak. Rozumiem,
              że chciałbyś szybko zostać pięknym, ważnym i bogatym, ale daj se
              siana! Poza nielicznymi wyjątkami, potrzeba na to ze trzy pokolenia,
              a może i więcej. Oczywiście, pod warunkiem, że masz sporo szczęścia,
              inteligencji i talentu i przekażesz to wszystko dzieciom oraz
              wnukom. Inaczej, zawsze bedziesz jakiś "niedorobiony": niby
              bogaty,ale słoma z butów...,niby inteligentny, ale kasy albo
              odpowiedniego stanowiska brak. Tak to już jest. A jak to wszystko
              już zdobędziesz, to okazuje się, że wyścig szczurów dawno jest passe.
              • Gość: krolmrowek Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: *.ghnet.pl 27.08.10, 15:53
                Widze, że "kolega" stosunki międzynarodowe skończył, więc poczuł się
                dotknięty... Czy to tam nauczyłeś się odzywek typu "Kur.. facet!" ? Więc jednak
                post o poziomie studentów tego kierunku nie był bezzasadny...
              • Gość: AW Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: 212.76.45.* 01.09.10, 13:48
                Następny z kompleksem stosunków międzynarodowych...
      • Gość: idiotadokwadratu buaahahaha IP: 195.149.64.* 27.08.10, 10:59
        Mało z krzesła nie spadłem......
        Panienka po stosunkach międzynarodowych chce 4k na reke...buahahaha
        Paniusiu, a co ty umiesz po tych swoich stosunkach
        międzynarodowych...nawet na sekretarke się nie nadajesz (nie
        obrażając sekretarek)
        Kolejnej też jakaś nieprzystosowana...nie podoba się, to załóż
        własną firme.
        Ogólnie jak tak czytam, to albo autor zmyślił postacie, albo mamy do
        czynienia z nieprzystosowanymi dziećmi bogatych rodziców, bo nie
        wyobrazam sobie, żeby przeciętnego studenta było stać na studia w
        Paryżu, Londynie, i żeby po nich nie pójść do roboty

        • Gość: Szparka Sekretarka Re: buaahahaha IP: *.chello.pl 27.08.10, 11:10
          Masz rację, dziś cieszę się, że skończyłam naprawdę dobre studium na
          ul. Ogrodowej w Warszawie (za komuny mega popularna i naprawdę
          kształcąca dobre sekretarki i asystentki szkoła), gdzie swego czasu
          i języki obce, i inne przedmioty (informatyka, maszynopisanie
          bezwzrokowe, stenografia etc.) były na naprawdę wysokim poziomie i
          trzeba było naprawdę się uczyć, żeby tę szkołę (tak niedocenianą i
          wyśmiewaną, bo nie daje magistra) skończyć. Potem poszłam na studia,
          na których niewiele się nauczyłam (turystyka), a całą potrzebną
          wiedzę do bycia ową sekretarką zdobyłam właśnie w owej szkole dla
          sekretarek. Dodam, że w czasach, kiedy wybierałam
          kierunek "turystyczny" jako przedmiot studiów były wielkie
          perspektywy związane z naszym startem w Unii i ukierunkowaniem się
          Polski na turystykę jako ważne źródło dochodu, no ale nie wyszło i
          dziś ta branża mnie omija.
        • Gość: polskiejziemi Re: buaahahaha x2 IP: 94.164.137.* 27.08.10, 11:14
          i jeszcze w miare stabilna praca od 8 do 16, za 4 tys. zlotych!!!
          ludzie,zeby cos osiagnac i zarobic trzeba pracowac , duzo pracowac.po 8 godzin ,
          5 razy w tygodniu to troche za malo. a jak sie ma wlasna firme i pracuje dla
          siebie, to jest sie non stop w pracy. nawet w niedziele.
          ale u nas to takie normalne kilka kierunkow, super pensja i spokojny tryb zycia-
          bo mnie sie nalezy.hahahah
        • martusia.3 Re: buaahahaha 27.08.10, 12:01
          A najbardziej denerwujące jest to,że masa jakichś wiejskich
          przygłupów dorwała się do internetu oraz licencjackich studiów na
          słabych politechnikach i próbuje zmusić innych do postrzegania
          świata z poziomu gumna na zapadłej wsi pod Przemyślem. Rozumiem, że
          denerwuje cię to, że jest grupa ludzi(całkiem spora),która pochodzi
          z zamożnych, inteligenckich domów i za najważniejszą sprawę uważa
          własny rozwój, a nie zarabianie kasy na szemranych często
          interesach. Współczuję. Jednocześnie proszę, żebyś swoimi burackimi
          poglądami i kompleksami nie zakłócał normalnym ludziom weekendu.
          Osobiście, jestem już zmęczona pracą przez cały tydzień,a za kilka
          godzin lecę do Amsterdamu na zasłużony odpoczynek po tygodniowej
          harówce. I mam nadzieję nie spotykać tam egzemplarzy podobnych do
          ciebie.
          • pfg Re: buaahahaha 27.08.10, 12:56
            Żałosne.
          • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny, IP: *.171.107.146.static.crowley.pl 27.08.10, 13:21
            to nie byłabyś taką chamicą.
            • martusia.3 Re: Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny 27.08.10, 13:30
              Bo bycie chamem i prawo do obrażania adwersarzy przysługuje tylko
              takim jak ty? Przypadkiem jesteś z PiSu? Bo twoje uwagi jako zywo
              przypominaja wypowiedzi niejakiego bredzińskiego oraz kłamczyńskiego.
              • Gość: umcy umcy Re: Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny IP: *.wroclaw.mm.pl 27.08.10, 14:01
                bycie inteligencją i elitą kraju - do czegoś zobowiązuje.
                więc tak - bycie chamem - wyklucza z bycia elitą i bycia inteligentem, w starym
                i dobrym tych słów znaczeniu.
                • seler-ek Re: Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny 27.08.10, 14:40
                  Nuuudzisz facet! Nie chce mi się być ani elitą, ani inteligentem.
                  Zwłaszcza według twoich chorych standardów. Potrafię kląć jak szewc
                  i potrafię też pójść na przyjęcie dyplomatyczne i zachowywać się bez
                  zarzutu, a na pewno lepiej niż nasz były (dzięki bogu) prezydent.
                  Mój pradziadek był dyplomatą, dziadek - prawnikiem, a mama
                  pracowała w MSZ i mieszkaliśmy na placówkach w różnych krajach.
                  Zdarzyło mi się studiować w USA, Francji, a teraz w Polsce. Czasem
                  pracuję (choć naprawdę nie muszę, ale moja rodzina jakoś to
                  toleruje), nawet zdarzyło się przy sprzątaniu, bo fajnie jest
                  zobaczyć, że potrafisz sam zarobić kasę. Jest mi wszystko jedno skąd
                  wezmę w życiu pieniądze. Mogę sprzątać, mogę tłumaczyć, mogę
                  pracować w MSZ jak mama albo w kancelarii jak dziadek. Co za
                  różnica? Ważne żeby dobrze się bawić i fajnie przeżyć życie. Jaka
                  inteligencja? Jaka elita? To są pojęcia z XIX wieku. Kto jeszcze
                  dzisiaj tak myśli? Nienawidzę tego, tak jak nienawidzę "wyścigu
                  szczurów" i nie zamierzam w nim uczestniczyć.
                  • Gość: omgwtfbbq Re: Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny IP: 194.24.175.* 27.08.10, 15:25
                    Zapomniałaś się przelogować na drugie konto czy trollujesz niezależnie?
                    • thorey Re: Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny 27.08.10, 15:57
                      Ja też nie zamierzam uczestniczyć w wyścigu szczurów. Odpiszesz mi,
                      że trolluję? Czytam te wpisy i oczy robią mi się coraz większe ze
                      zdumienia. Skąd wy ludzie jesteście i jakie szkoły kończyliście?
                      Jakoś mam pracę i moi znajomi też mają. Studia kończyliśmy różne -
                      od kulturoznawstwa po medycynę. Zarabiamy normalnie, ale powyżej
                      średniej krajowej. Niektórzy pracują zagranicą, szczególnie lekarze
                      i inzynierowie, bo w Polsce te zawody są mało opłacalne. Nikt z nas
                      nie siedzi w pracy ponad przepisowe godziny i gdyby nam kazali,
                      zrezygnowalibyśmy z takiej pracy. Rodzice pomagali i pomagają nam
                      cały czas - co w tym nadzwyczajnego? Np. nasi koledzy (to znaczy
                      para - chłopak i dziewczyna) lekarze pracują w Niemczech i dopóki
                      nie staną na nogi, ich rodzice (też lekarze) płacą im za wynajem
                      domu. Normalna sprawa, wszyscy tak robią. Ale generalnie,
                      współczesne młode pokolenie nie jest nastawione na żaden wyścig
                      szczurów. Raczej chcielibyśmy trochę popracować, żeby mieć pieniądze
                      na fajne życie w przyszłości, a nie dopiero na emeryturze. Jeszcze
                      nie wiem, co będę robić w przyszłości,ale na pewno nie pracować na
                      etacie i zdobywać kolejne stanowiska w korporacji. Może będę
                      podrózować, może kupię sobie dom nad Atlantykiem i będę sobie żyć w
                      zgodzie z rytmem przyrody? Nie wiem. Zobaczymy.
                      • Gość: umcy umcy Re: Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny IP: *.wroclaw.mm.pl 27.08.10, 16:57
                        ale w jakim wyścigu szczurów??? przecież większość społeczeństwa pracuje w
                        małych i średnich przedsiębiorstwach, a nie w korporacjach!
                        i naprawdę nie trzeba pracować po godzinach, ma się wolne wszystkie weekendy,
                        nie trzeba jeździć w delegacje i jeszcze całkiem przyzwoicie się zarabia.
                        pracuję w małej firmie, do której trafiłam z ogłoszenia (bez znajomości!), SAMA
                        się utrzymuję (nikt mi nie daje na wynajem ani na życie) i mam wszystkie
                        wieczory i weekendy wolne.
                        ale żeby mieć taką pracę - trzeba było poświęcić się dziennym studiom na pwr,
                        trzeba było pracować w każde CAŁE wakacje, a po studiach - już pracując - dalej
                        się kształcić w kierunku zgodnym z profilem firmy.
                        ale da się? da się! w Polsce!
                        • Gość: umcy umcy Re: Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny IP: *.wroclaw.mm.pl 27.08.10, 16:58
                          i dodatkowo rozwijam swoją firmę. na swoje konto. sama.
                  • Gość: umcy umcy Re: Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny IP: *.wroclaw.mm.pl 27.08.10, 16:47
                    1. nie facet - a kobieta.
                    2. nikt Cię nie zmusza do posiadania jakiejś kultury osobistej. jak dla mnie to
                    możesz nawet pierdzieć przy stole. byle nie przy moim :)
                    3. co ma wyścig szczurów do nieumiejętności trzymania poziomu podczas rozmowy?
                    4. inteligencja i elita to pojęcia z XIX wieku? no dla Ciebie najwidoczniej tak.
                    ale ręczę Ci, że są ludzie którzy cenią sobie ludzi umiejących się właściwie
                    zachować - zarówno w pracy jak i na forum.

                    i tak na marginesie - praca jest wartością sama w sobie. fajnie jest popracować
                    zamiast się obijać. zamiast być zmanierowaną bananową młodzieżą.
                    fajnie mieć jakiś fajny zawód i budować swoją własną fajną firmę. korporacja to
                    nie jest jedyna opcja.
                  • pfg Re: Gdybyś naprawdę była z inteligenckiej rodziny 27.08.10, 21:05
                    seler-ek napisała:

                    > nienawidzę "wyścigu
                    > szczurów" i nie zamierzam w nim uczestniczyć.

                    Polecam lekturę Legendy o Świętym Aleksym. Chcesz pokazać, że
                    naprawdę masz klasę - wyrzeknij się tego, co masz po pradziadku,
                    dziadku i mamie. Och, jak słodko jest mówić "nie zamierzam
                    uczestniczyć w wyścigu szczurów", gdy od kołyski masz wszystko podane
                    na złotej tacy. Ale ciebie raczej kręci to, że kilku anonimowych
                    internautów będzie ci zazdrościć. Otóż nie. Nie ma czego.
      • Gość: gixxx Wybieram kolejne studia, potem studia we Francji.. IP: *.chello.pl 27.08.10, 11:05
        "Wybieram kolejne studia, potem studia we Francji..."

        A skąd dzieci mają na to wszystko pieniądze?? Niech rodzice karmią do 50-tki
        to na pewno wychowa nam się "samodzielne" pokolenie, które do 100-tki za
        rączkę trzeba będzie prowadzić.
      • kamilo_82 Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 27.08.10, 11:10
        Kolejny tendencyjny artykuł, napisany bez dobrego researchu. To bardziej
        zakrawa na licentia poetica, niż na dziennikarstwo.

        Przede wszystkim o zdobyciu dobrej pracy nie decydują dziś studia a osobowość.
        Oprócz osobowości trzeba starać się zdobyć doświadczenie. Nawet niekoniecznie
        dokładnie w branży, w której chcemy pracować. Pomocne są więc wszelkiego
        rodzaju praktyki. A pracę warto zacząć możliwie jak najwcześniej, oczywiście
        jeśli rozkład zajęć na to pozwala. Dobrze jest też zbliżyć do ludzi z branży.
        Nawet jak ktoś Wam nie odpowiada, trzeba się starać utrzymywać znajomości,
        które mogą się w przyszłości przydać.

        Rozwalają mnie stereotypowe formułki w stylu, że po kilku kierunkach powinno
        się lepiej zarabiać albo też że jak ktoś skończy kilka kierunków to nie nadaje
        się do niczego. Uważam, że jeśli ktoś marzy o drugim kierunku studiów, to
        czemu nie. Ale warto go zrobić tylko dla siebie a nie uznawać za argument przy
        negocjowaniu wynagrodzenia. Tak samo kompletną bzdurą jest gloryfikowanie
        kierunków politechnicznych przy jednoczesnym dyskredytowaniu humanistycznych.
        Nijak ma się to do rynku. Np. osobiści znam kilku absolwentów polibudy (tak -
        Politechniki Warszawskiej), którzy albo nie mają stałej pracy albo też kiepsko
        zarabiają.

        Np. Ja pracuję, podobnie jak jedna z bohaterek tekstu właśnie w branży
        reklamowej. Branża jest super: pełna wyzwań i nigdy nie narzekam na nudę. Ale
        na tym koniec. Ludzie w tej branży to kompletne dno. Chora rywalizacja i
        "podkładanie innym świni". Dlatego w ogóle nie przyznaję się, że mam 2 mgr i
        do tego jeszcze na UW. To moja prywatna sprawa a wg. mnie CV nie musi zawierać
        wszystkich informacji. Uważam, że o ile nie wolno podawać informacji
        nieprawdziwych, tak zatajenie niektórych dodatkowych kwalifikacji nie jest
        przestępstwem. Wyszczególnia się po prostu to, co jest najbardziej istotne z
        punktu widzenia danego stanowiska. W końcu nie pracuję W CBA ani nie jestem
        wysoko opłacanym prezesem aby ktoś miał podstawy prawne do prześwietlania
        mojej osoby.
      • Gość: m. Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: *.anicasystem.com.pl 27.08.10, 11:26
        "Nie wiedzieli, co ze mną zrobić. Nie mieli na mnie pomysłu.
        Odeszłam, bo nie widziałam szans rozwoju - opowiada. - Chciałam
        zaangażować się w projekty, które prowadzili, ale oni spodziewali
        się, że przedstawię swoje pomysły."

        Czyli panienka miala za NISKIE kwalifikacje do wykonywanej pracy!!
        Ok, zdarza sie, zwłaszcza młodym, ale trudno mieć o to pretensje do
        pracodawcy.

        25-27-letnie dzieci planujące jeszcze jedne studia, bo nie
        wyobrażają sobie pracy - ZGROZA. W tym wieku odpowiedzialni ludzie
        za wszelka cene starają się już być niezależni, często mają rodziny
        na utrzymaniu.

        A że wypowiadający się tu pracodawca chciał kogoś zatrudnić na 2/3
        etatu przy stałej, wysokiej pensji - i świetnie! Wiele osób
        przyjęłoby z pocałowaniem ręki, np. młody rodzic opiekujący się
        niemowlakiem na zmianę z mężem/żoną.
        • Gość: umcy umcy Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: *.wroclaw.mm.pl 27.08.10, 14:08
          Chciałam zaangażować się w projekty, które prowadzili, ale oni spodziewali
          się, że przedstawię swoje pomysły.


          Smutne, że osoba która nie jest kreatywna i nie wykazuje własnej inicjatywy,
          pcha się do kreatywnego zawodu.

          A rozpoczynanie kolejnego kierunku studiów dziennych, bez zdobywania
          doświadczenia zawodowego, to zawodowe samobójstwo wręcz. W wieku 30 lat taka
          osoba zorientuje się, że jej rówieśnicy mają skończony jeden kierunek studiów
          dziennych, 6-letnie doświadczenie oraz pokończonych kilka podyplomówek albo
          zrobione chociaż jedne uprawnienia zawodowe.
      • Gość: inż To było do przewidzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.10, 11:42
        Narobiło się magistrów od lansu, dansu i psychologi, a o prawdziwej robocie
        nie mają pojęcia.
      • lesher Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu 27.08.10, 13:33

        Myślę, że są dwie przyczyny dlaczego ludzie po studiach nie mogą znaleźć dobrej płacy.

        Wiele razy w wypowiedziach tutaj na forum pojawiało się coś takiego "po co było iść na studia, trzeba było zacząć wcześniej pracować (czy też iść na bezpłatne praktyki), bo studia to tylko nieprzydatna wiedza teoretyczna".
        Ale zaraz, zaraz, to znaczy że coś jest nie tak.

        Bo przecież na stanowiska na które wymagane jest wyższe wykształcenie ta wiedza teoretyczna powinna być NIEZBĘDNA!! Oczywiście, praktyka jest arcyważna, ale bez tej podstawy teoretycznej dana osoba nie ma prawa sobie radzić na danym stanowisku.
        Na naszym rynku pracy można zauważyć, że to co napisałem wyżej często nijak ma się do rzeczywistości.

        Dlaczego tak się dzieje??

        Na pewno poziom szkół wyższych jest na to odpowiedzią. To że powstało ileś szkół "pseudowyższych", działających na zasadzie klient płaci, klient dostaje (dyplom magistra) w znacznej mierze jest tego przyczyną. Ale również na tzw. dobrych uczelniach nasi wykładowcy stracili już "kontakt wzrokowy" z czołówką i po prostu ich wiedza nie przystaje do potrzeb rynku (dowód: np. liczba cytowań w publikacjach naukowych)

        Obawiam się jednak, że to nie jest najważniejsza przyczyna.

        Moim zdaniem decydujące jest to, że zmniejsza się w Polsce ilość miejsc pracy na które faktycznie potrzebne jest wyższe wykształcenie. Niestety w coraz większym stopniu stanowiska wymagające szerokiej wiedzy (i sporych zdolności intelektualnych) w danym zakresie "emigrują" za granicę (przede wszystkim Europa Zachodnia, czy USA), a na ich miejsce "imigrują" prace "odtwórcze" jej nie wymagające. Nie chodzi mi tylko o "wielką" naukę, badania podstawowe, wymagające rzeczywiście olbrzymich funduszy, ale np. biura projektowe, które niemal doszczętnie zniknęły w ostatnich latach...

        Przykładem są tutaj nie tylko zakłady produkcyjne, gdzie siłą rzeczy potrzeba niewykształconej "siły roboczej", ale również centra biznesowe, gdzie pomimo częstego wymagania wyższego wykształcenia tak naprawdę nie jest ono potrzebne, bo wykonywane są odtwórcze czynności, do których niemal każdego można przyuczyć w stosunkowo krótkim czasie.
        To samo dotyczy tak wychwalancych centrów tworzenia oprogramowania - cała koncepcyjna praca jest wykonywana nie u nas, ale za granicą, u nas tylko "klepacze kodu" oprogramowują okienko 124347, nie wiedząc czy będzie to moduł w programie obsługującym start wahadłowca, czy może składnik aplikacji do zarządzania zapasami w sieci supermarketów.


        Poza tym dostęp do znacznej części miejsc pracy gdzie wyższe wykształcenie jest rzeczywiście potrzebne jest w ten czy inny sposób blokowany. Czy to poprzez korporacje zawodowe (notariusze, prawnicy, etc - możesz być gieniuszem, a bez odpowiednich kontaktów i tak nie dostaniesz się na aplikację), czy poprzez wymogi kapitałowe na które przy naszych pensjach nikt nigdy nie będzie w stanie uskładać (nie chodzi tylko o np. uruchomienie banku, ale wiele innych branż).

        Liczba ludzi z wyższym wykształceniem (nawet nie mówię teraz o pseudostudiach ba prywatnych uczelniach, ale o tych "prawdziwych") wzrosła, a ilość "rzeczywistych" miejsc pracy dla takich ludzi się zmniejszyła.I mam wrażenie, że to ta "nadwyżka", sfrustrowana (czemu zresztą trudno się dziwić) się wypowiada w tym (i innych w tym samym tonie pojawiających się w sieci) artykule. Konkurują z "masą" po szkołach "pseudowyższych" o stanowiska na które de facto tego wyższego wykształcenia wogóle nie potrzeba. Co z tego, że oni napracowali się na studiach żeby dostać dyplom a ich konkurenci "pseudomagistrowie" dostali taki sam tytuł magistra za sam fakt płacenia - z punktu widzenia pracodawcy po miesiącu przeszkolenia jednen i drugi tak samo dobrze będzie wstukiwał dane do programu księgowego, a "pseudomagister" ma mniejsze wymagania finansowe.

        Wysyp szkół prywatnych, ale nie tylko - również obniżenie poziomu w tzw. "dobrych" uczelniach państwowych spowodowały inflację tytułu magistra - tam gdzie dawniej wystarczyłoby średnie wykształcenie, teraz można szukać ludzi z wyższym, bo się i tak znajdą. I wcale nie musi się płacić im z tego tytułu więcej.
        Inna rzecz, że degeneracja średniego wykształcenia spowodowała że niektóre umiejętności które miał kiedyś maturzysta (czy też absolwent technikum bez matury) teraz nabywa się dopiero na studiach (napisanie składnego pisma, umiejętność zrobienia rysunku technicznego, czytanie schematów, itp.).

        Wszystko to spowodowało, że świeżo upieczeni magistrowie stali się jedną wielką "szarą masą" nierozróżnialną od siebie, łatwą do zastąpienia, a co za tym idzie z małymi możliwościami wywalczenia rozsądnych wynagrodzeń (a nawet więcej - takich wynagrodzeń które umożliwią samodzielne życie bez pomocy rodziców). I to się chyba będzie pogłębiać...

        Jaki jest w takim razie "przepis na sukces"?

        1. Bezczelna autopromocja - nieważne co się naściemnia o swojej wiedzy, umiejętnościach, kompetencjach, bo i tak w związku z tym że są de facto niepotrzebne w pracy nie zostanie to zweryfikowane,
        2. Umiejętność dym...nia ludzi bez skrupułów - niezbędne dla wszelkiej maści sprzedawców. Nie oszukujmy się w dzisiejszych czasach coraz częściej nie rozumiemy do końca produktów które kupujemy (czy to chodzi o usługi finansowe, czy nawet o głupią pralkę), a nie mamy czasu na poznanie tego i zrozumienie. Coraz bardziej polegamy na opinii sprzedawców, stąd pole do "zarobku" dzięki naszym decyzjom (niekorzystnym dla nas, korzystnym dla sprzedawców) będzie coraz większe. Szczególnie dobrze to widać w przypadku doradców finansowych. Poza tym degeneracja średniego wykształcenia powoduje, że coraz więcej ludzi nie jest w stanie zrozumieć konsekwencji swoich decyzji stając się łatwym celem.
        3. Rozwinięte "cwaniactwo" i umiejętność oszukiwania - szczególnie w wariancie dla rozmaitych "menedżerów" - umiejętność obiecywania i niedotrzymywania warunków finansowych współpracy, niepłacenie pracownikom, wykorzystywanie w postaci wymuszania (oczywiście bezpłatnych) nadgodzin.
        4. Elastyczny i giętki "kręgosłup" - co każą to zrobię, bez względu na to jakie to może mieć skutki dla innych.

        I w tym kierunku chyba będzie podążał ten nasz rynek pracy - wiedza i kompetencje będą liczyć się coraz mniej. Oczywiście, to co napisałem dotyczy powiedzmy 90% miejsc pracy a nie wszystkich, ale te pozostałe są albo zamknięte przez korporacje czy też układy "klanowe", albo trafienie w ten niewielki procent jest bardziej kwestią przypadku niż zdolności intelektualnych, czy też wiedzy.

        Dobrze że ja już jestem relatywnie niezależny finansowo, strasznie współczuję dzisiejszym absolwentom, a to zaledwie kilka lat (mam 33 lata) różnicy jest między nami. Nie chciałbym być na ich miejscu, moim zdaniem szanse na godne życie w Polsce ma coraz mniejszy procent (oczywiście pomijam tych ustawionych przez rodziców)...
        • Gość: bat na glupote Re: Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: *.ericpol.com 27.08.10, 15:43
          Brawo dla tego Pana.
          Diagnoza madra i trafna w 100 proc.
          Niestety.
      • Gość: Eddie A. Doświadczenie zdobywa sie w pracy,nie na studiach IP: *.gdynia.mm.pl 27.08.10, 14:49
        Tylko że polscy pracodawcy jakoś nie mogą tej prostej rzeczy pojąć. Każą
        wypełniać idiotyczne testy psychologiczne, zatrudniają speców od HR-u żeby
        przeprowadzali durne rozmowy, natomiast mało komu dają szanse. Dobrego
        pracownika można sobie w pewnym sensie "wyhodować".
        • kazjenka Re: Doświadczenie zdobywa sie w pracy,nie na stud 27.08.10, 15:39
          > Tylko że polscy pracodawcy jakoś nie mogą tej prostej rzeczy pojąć. Każą
          > wypełniać idiotyczne testy psychologiczne, zatrudniają speców od HR-u żeby
          > przeprowadzali durne rozmowy, natomiast mało komu dają szanse. Dobrego
          > pracownika można sobie w pewnym sensie "wyhodować".

          Najpierw trzeba wybrać sobie osobę, którą "trzeba wyhodować", spośród kilkuset
          aplikacji. A dlaczego pracodawca ma wybierać osobę bez doświadczenia, jeśli ma
          do dyspozycji osoby z doświadczeniem? Jeśli pracownik się nie sprawdzi, to on
          może zmarnować pieniądze, które w niego włożył.
      • Gość: o_0 Nawet dobre studia nie gwarantują sukcesu IP: *.houston.hp.com 27.08.10, 15:25
        Jak się studiuje na wyższej szkole tańca, zabawy i agroturystyki
        stosowanej, jest się inżynierem leśnictwa lub studiuje wpływ sztuki
        starożytnej Persji na politykę zagraniczną Ludwika XV to nie ma się co
        dziwić, że nie ma pracy, nawet po "dobrych studiach" :P
    Pełna wersja