Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dzienne vs zaoczne, prywatne vs państwowe

    IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.10.10, 20:29
    Czy pracodawcy chętniej przyjmują po dziennych,czy po zaocznych,oraz czy studenci szkół prywatnych są na przegranej pozycji z państwowymi.
    Obserwuj wątek
      • ewura24 Re: Dzienne vs zaoczne, prywatne vs państwowe 22.10.10, 22:29
        nie wiem czym kieruje sie pracodawca, ale z doswiadczenia wiem ze lepiej bylo isc na zaoczne, i do pracy;/ bo na dziennych studiach (moze fajna sprawa, i wogole) ale doswiadczenia w pracy sie nie ma a wedl mnie to sie liczy w dzisiejszych czasach, nikt nie patrzy jakie studia tzn czy dzienne czy zaoczne patrza czy ma sie praktyke jakas. to jest moje zdanie, ja skonczylam studia z bdb ocena i wysoka srednia fakt uczelnie prywatna, ale moje kolezanki maja juz 5letni staz pracy gdy ja zaczynam pracy szukac;/
      • Gość: Daily Re: Dzienne vs zaoczne, prywatne vs państwowe IP: *.xdsl.centertel.pl 24.10.10, 11:10
        Ja tam skończyłem porządną Akademię Ekonomiczną(teraz już to się nazywa uniwersytet), dziennie. Przez półtora roku po studiach żałowałem (tyle minęło zanim znalazłem robotę - miałem inną ale nie w zawodzie), że nie poszedłem po maturze do roboty, bo doświadczenie by teraz było etc.

        Teraz jednak mam inne zdanie. Mam kumpli w całej Polsce i za granicą. Do końca życia będę wspominał imprezy w akademiku. Nauczyłem się inaczej myśleć - szukać rozwiązań, kombinować (bo mi się kuć nie chciało). W robocie mam teraz znacznie lżej, niż ktoś kto zaczyna po maturze - bo wiedza z rachunkowości wymagała tylko odświeżenia (szybki awans). Nauczyłem się biegle języka obcego na studiach etc.

        Jakbym polazł po maturze do roboty, to w weekendy bym musiał latać z wywieszonym jęzorem na studia zaoczne i moje życie wyglądałoby na zasadzie robota, szkoła, sen i tyle!

        Wiem, że nie każdy może sobie pozwolić na dzienne studia i życie w akademiku - różnie to w życiu bywa. Ale nikt mi też nie zachwali jełopów z prywatnych uczelni. Na Akademii jakiś poziom był (sporo bzdur też było) - ale tam się raczej nikt z nikim nie pie...ł, nie umiesz - pała, dwie poprawki i koniec.

        Nie słyszałem natomiast, żeby kogoś za nieuctwo wywalili z pospolitej prywatnej uczelni (za niepłacenie czesnego to tak).

        Inna sprawa - studenci prywatnych uczelni to często osoby, które mają problem z poprawnym wysławianiem się - zamiast mówić buczą coś niezrozumiale - jak jakiś pijak-gaduła. Nie jest to tylko moja opinia.
      • kazjenka Re: Dzienne vs zaoczne, prywatne vs państwowe 24.10.10, 20:42
        Skończyłam dwa kierunki dziennie naraz na państwowej uczelni. Kiedy jeden z kierunków skończyłam, a na drugim wzięłam dziekankę, zaczęłam szukać pracy. Nie miałam w CV nawet praktyk, a musiałam sobie szybko zarobić pieniądze na Erasmusa. A pracodawcy robili mi problemy pt. "Pani nie ma doświadczenia", nawet gdy startowałam do gastronomii. Wywaliłam jedne studia z CV i w końcu dostałam jakąś pracę w sklepie. O pracy za biurkiem nawet nie było mowy, żadnego odzewu. Byłam zła na siebie nie tyle za to, że skończyłam studia dzienne, ale za to, że pociągnęłam te 2 kierunki. Nie byłam na tyle zorganizowana, żeby, mając zajęcia 5 dni w tygodniu średnio po 8 godzin dziennie, szukać sobie czegoś na weekendy (bo przecież kiedyś trzeba było odpocząć lub zajrzeć do książek). Tak, znam osoby, które godziły 2 kierunki z pracą, ale sama nie należę do takich, które to potrafią. Ale w tym sklepie miałam umowę zlecenie. Byłam dyspozycyjna 7 dni w tygodniu, a często pracowałam 2, bo było za dużo pracowników. Musiałam sobie znaleźć drugą pracę:P

        Po Erasmusie poszłam na zaoczne uzupełniające. Dla statusu studenta i obowiązkowych praktyk. Po to, żeby jeszcze przez rok być atrakcyjną dla pracodawców, czyli bez ZUS-u itp. Poszłam na bezpłatne praktyki dziennikarskie, dorabiałam jeszcze w telemarketingu, ubezpieczeniach.. A w tym wszystkim jest najlepsze to, że każdą z tych prac, praktyk mogłabym wykonywać studiując DZIENNIE. Bo każdą mogłabym dostosować do swojego grafiku zajęć.

        Trzeba pracować na studiach bez względu na ich tryb. I pozbyć się myślenia, że praca to jest 8h dziennie 5 razy w tygodniu, więc na dziennych jest to niewykonalne. Dużo zależy do specyfiki danej pracy i warunków praktyki/wolontariatu/pracy. Powiedzmy, że chcesz mieć praktyki w administracji i musisz mieć 2 dni wolne w tygodniu. Jeśli masz odpowiedni plan zajęć lub przychylność wykładowców w kwestii ich indywidualnego zaliczania - to masz fajnie. Gorzej, jeśli wymagają od Ciebie pełnej dyspozycyjność od poniedziałku do piątku (oczywiście przy tym nic płacąc - norma w Polsce) lub instytut lubi układać kretyńskie plany typu 5 zajęć tygodniowo, każde w inny dzień i to w środku dnia, mimo że jesteś na 5. roku. Są też wykładowcy pt. "od pracy to mamy studia zaoczne i wieczorowe". Wówczas faktycznie lepiej być na zaocznych. Studia licencjackie to dobry moment na zorientowanie się, czy uzupełniające lepiej robić dziennie czy zaocznie.

        Studia zaoczne też mają swoje pułapki. Tak, zdobywasz doświadczenie, masz na to czas. Tylko że termin opłaty czesnego Cię nagli, prędzej pójdziesz pracować w call center niż na bezpłatne praktyki w Twoim zawodzie. A jak się studia zaczyna, to pracodawcy mogą nie być skłonni, żeby płacić żółtodzióbowi na poważnym stanowisku, mimo że jest na studiach z tej dziedziny. Większość ludzi z mojego roku z zaocznego dziennikarstwa (z licencjatami w innych kierunków) nie ma żadnego doświadczenia w mediach. Pracują w handlu, za biurkiem, w call center, gastronomii, windykacji i innych, jednocześnie wściekając się, że musimy robić praktyki w mediach lub PR. Od obecnie bezrobotnych ostatnio słyszałam narzekania, że pracodawcy nie chcą nikogo bez doświadczenia, nie chcą dziennikarzy po dziennikarstwie. Powiedziałam im, że sama działam w telewizji studenckiej, gdzie można sobie dopasować grafik do swojej pracy zawodowej i odrobić praktyki. Zaprosiłam kilka osób na rekrutację. Nie przyszła żadna. Czy pracodawców będzie obchodzić to, że nie mieli czasu/pieniędzy/chęci? Nie. Napiszą w ogłoszeniu, że chcą osobę z doświadczeniem "na podobnym stanowisku".

        Aha, wszystkie kierunki studiowałam na uczelni państwowej. Jak widać, nie miałam żadnych przywilejów na rynku pracy z tego tytułu.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka