Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      czytając Was... a propos szukania pracy...

    07.04.04, 10:18
    nigdy nikt z Was nie pomyslal, ze oprocz wyksztalecenia wazne sa rowniez
    inne "czynniki"? co z tego, ze ktos ma dwa fakultety i zna 4 jezyki jesli np
    jest kompletnie niekomunikatywny, rozlazly czy odpychajacy? u mnie na roku -
    a byl to kierunek wymagajacy bardzo duzej kompetencji komunikacyjnej - polowa
    osob sprawiala wrazenie dzieci regularnie maltretowanych - nie potrafili
    wyraznie sie przedstawic, zeby przy tym nie umrzec. Zaznaczam, ze potem
    szukali pracy w PR czy reklamie i wciaz plakali, ze nikt ich tam nie chce. To
    sie chyba nazywa "rozminac z powolaniem", prawda? to dosyc ekstremalny
    przyklad, ale to nie jest tak, ze pracy nie znajduje sie, bo jest sie dobrym,
    tylko nikt sie nie poznal i nie docenia. wydaje mi sie, ze jest calkiem na
    odwrot. stos swiadectw i certyfikatow nie jest niestety biletem do kariery,
    tylko raczej taka przedplata na bilet. liczy sie rowniez to, jakimi ludzmi
    jestesmy, a tego zaden papier nie zalatwi (no pomijam informatyków ;-).
      • altu Re: czytając Was... a propos szukania pracy... 07.04.04, 10:31
        Fktycznie, to jest problem...
        Uważam, że już na etapie ostatniej klasy gimnazjum młodzież powinna mieć
        przedmiot, lub zajęcia z psychologiem, albo doradcą zawodowym, gdzie byloby
        nakierowanie na "wyłowienie" tych cech osobowościowych, które w danym człowieku
        sa najlepsze i mozna je jeszcze kształtować. ewentualnie zajęcia z pracy nad
        młodzieża, gdzie powinno się im wpoic pewne typy zachowan (asertywność,
        komunikatywnosc, latwosc wypowiedzi, podtrzymywanie danego stanowiska, odwaga w
        wypowiadaniu wlasnych sądów...)
        Jest to o tyle ważne, że w chwili obecnej mało która szkola sobie na takie
        zajęcie moze pozwolić - i efekt jest... mlodzież idzie do ogólniaka... po tym
        jest bez zawodu ani żadnych praktycznych umiejętności czegokolwiek, po
        ogólniaku zazwyczaj są studia - w wiekszości wybierane i sponsorowane przez
        rodzicow (czesto jest to spelnienie ich ambicji z mlodosci, nie majace
        odzwierciedlenia w zainteresowaniach dziecka).
        Studia przelatują, studencik zbiera oceny i wpisy w indeksie, potem robi dyplom
        i się budzi w brutalnej rzeczywistosci swiata doroslych. nagle sie okazuje, ze
        rynek pracy stawia dosyc ostre warunki, pracy nie ma, a jak jest, to taki
        absolwent sie nie nadaje, bo nie ma doswiadczenia...
        Kolo sie zamyka...
      • Gość: Miang Re: czytając Was... a propos szukania pracy... IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 07.04.04, 12:44
        > jestesmy, a tego zaden papier nie zalatwi (no pomijam informatyków ;-).

        dlaczego pomijasz informatyków?
        • sea_dog Re: czytając Was... a propos szukania pracy... 07.04.04, 12:58
          bo to taki dziwny gatunek - wyalienowany, milczacy, burczacy, a jednak genialny
          w tym co robi ;-) chodzilo mi o charakter i komunikatywnosc, a nie o papierki
          (przyznaje dziwnie napisalam).

          Gość portalu: Miang napisał(a):

          > > jestesmy, a tego zaden papier nie zalatwi (no pomijam informatyków ;-).
          >
          > dlaczego pomijasz informatyków?
          • Gość: Miang Re: czytając Was... a propos szukania pracy... IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 07.04.04, 13:10
            nawet w przypadku informatyków którzy nie mają stycznosci z klientem pewne
            minimum komunikatywności musi być zachowane... jakiś interfejs muszą na
            zewnątrz udostępniać ;)
            a milczenie i burczenie często ukrywa nie genialnośc ale głupotę - jeżeli ktoś
            nie potrafi mi w ogóle odpowiedzieć na pytanie "po co tu jest ta funkcja" to
            raczej nie uznam że jest genialny
            • sea_dog Re: czytając Was... a propos szukania pracy... 07.04.04, 13:14
              piszę z punktu widzenia ignoranta komputerowego ;) Zreszta wszyscy znani mi
              informatycy nie sa zbyt rozmowni, na pytania odpowiadaja, ale to droga przez
              mękę (mogliby mowic jakos tak bardziej ...po ludzku!).


              Gość portalu: Miang napisał(a):

              > nawet w przypadku informatyków którzy nie mają stycznosci z klientem pewne
              > minimum komunikatywności musi być zachowane... jakiś interfejs muszą na
              > zewnątrz udostępniać ;)
              > a milczenie i burczenie często ukrywa nie genialnośc ale głupotę - jeżeli
              ktoś
              > nie potrafi mi w ogóle odpowiedzieć na pytanie "po co tu jest ta funkcja" to
              > raczej nie uznam że jest genialny
              • Gość: Miang Re: czytając Was... a propos szukania pracy... IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 07.04.04, 13:16
                > informatycy nie sa zbyt rozmowni, na pytania odpowiadaja, ale to droga przez
                > mękę (mogliby mowic jakos tak bardziej ...po ludzku!).

                a to może specjalnie, żebyś tych pytań za dużo nie zadawał, ja też czasem tak
                mam ;)
                • sea_dog Re: czytając Was... a propos szukania pracy... 07.04.04, 13:24
                  wiedzialam, ze mnie splawiaja ;)

                  > a to może specjalnie, żebyś tych pytań za dużo nie zadawał, ja też czasem tak
                  > mam ;)
          • Gość: lucyperek Re: czytając Was... a propos szukania pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 13:26
            bo to taki dziwny gatunek - wyalienowany, milczacy, burczacy, a jednak genialny
            >
            > w tym co robi ;-)

            przypomnę, że to o informatykach. Wybacz kolego, ale chyba nigdy nie miałeś z
            nimi do czynienia. To pospolita banda dyletantów udających, iz cokolwiek
            potrafią. I nie robią niczego genialnego, w większości przypadków więcej szkody
            niż pożytku. Ich nibywiedza, to wkuta na pamięć książka telefoniczna ino do
            góry nogami i niedokładnie. Owszem perełki jak wszędzie się zdarzają, ale skoro
            mówimy o całej rasie... Wielokrotnie z wściekłością musiałem po nich masę
            rzeczy poprawiać chociaż sam informatykiem nie jestem, ale skoro wracamy do
            peerelu, to kłania sie Słodowy i jego "zrób to sam". NIGDY, żaden nie pojawił
            się o umówionej porze i NIGDY nie wykonał przyjętego zobowiązania choćby z
            grubsza na czas. NIGDY nie wykonał go też do końca poprawnie. Nie widziałem ani
            jednego, który czynności wykonywane przez siebie robiłby starannie, planowo i
            logicznie. Nie, oni klepią w te klawiatury jakieś brednie, coś tam chwilowo
            zadziała (konia z rzędem temu, kto usłyszy jakiekolwiek logiczne uzasadnienie
            tego co zrobili - sami przecież nie rozumieją tego co robią, a nuż zadziała).
            Kiedys, gdy na lekcji matematyki w ramach niechlujstwa i lenistwa zaokragliłem
            pierwiastek z 3 do 2, to moja matematyczka powiedziała, "o koleś to ja sie będę
            bała przejść ulicą na której staną domy twojego projektu".

            Na szczęście mikrokontrolery odpowiadające za poprawny przebieg lotu nie są
            oprogramowywane przez informatyków.
            • Gość: Miang Re: czytając Was... a propos szukania pracy... IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 07.04.04, 13:42
              > nimi do czynienia. To pospolita banda dyletantów udających, iz cokolwiek
              > potrafią. I nie robią niczego genialnego, w większości przypadków więcej
              szkody
              >
              > niż pożytku. Ich nibywiedza, to wkuta na pamięć książka telefoniczna ino do
              > góry nogami i niedokładnie.

              no i jak tu nie być burczącą i wyalienowaną ;)

              > Na szczęście mikrokontrolery odpowiadające za poprawny przebieg lotu nie są
              > oprogramowywane przez informatyków.

              hmmm.... może przez biologów?
              • losiu4 Re: czytając Was... a propos szukania pracy... 07.04.04, 14:47
                Gość portalu: Miang napisał(a):

                > no i jak tu nie być burczącą i wyalienowaną ;)

                ano coś w tym jest :)

                > > Na szczęście mikrokontrolery odpowiadające za poprawny przebieg lotu nie s
                > ą
                > > oprogramowywane przez informatyków.

                > hmmm.... może przez biologów?

                ee niekoniecznie, chociaż i tak zdarzyć sie może. Najczęściej projekty i
                oprogramowanie takich układów robią elektronicy. A "winą" jest - przynajmniej w
                Polsce - kształcenie informatyków, w którym nacisk kładzie się na programowanie
                wysokopoziomowe i gotowe architektury sprzętowe. Wiem, bo znałem kilku ludzi po
                informatyce na nieźle w Polsce notowanym kierunku na AGH. Assemblera owszem,
                mieli, ale główny nacisk (i projekty) bazowały na asmie x86 w trybie
                rzeczywistym i dla przypadku PC-ta. Mało kto znał jakis inny procesor, choćby
                Motorolkę jakąś. O przyjściu w tryb wirtualny mowy nie było (co i nie dziwne,
                bo tak pokręcony sposób robienia wirtuala to chyba tylko w Intelu mógł
                powstac ;)) zresztą... po co, skoro na wyższym poziomie od tego kompilatory są.
                A, i o oszczędność bajtów też informatycy nie dbali za bardzo, bo po co, skoro
                zawsze można te 256 MB dołożyć ;)

                Pozdrawiam

                Losiu
                • Gość: lucyperek I tu trafiłeś Łosiu w sedno, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 15:46
                  przeczytałem Twój wpis po tym jak wczesniej sam napisałem swój. I tak to
                  właśnie wygląda. Programowanie na poziomie sprzetu jest najbardziej wydajne,
                  niezawodne i pamięciooszczędne (mówię o mikrokontrolerach). Do tego
                  umożliwiające sprawny i szybki debugging. Ale tego ŻADEN informatyk nie zrobi.
                  On ma nawet problem ze zmianą żarówki.
                  Jestżeś Waść elektronikiem ?

                  Pozdrawiam
                  • losiu4 Re: I tu trafiłeś Łosiu w sedno, 07.04.04, 17:59
                    Gość portalu: lucyperek napisał(a):

                    > przeczytałem Twój wpis po tym jak wczesniej sam napisałem swój. I tak to
                    > właśnie wygląda. Programowanie na poziomie sprzetu jest najbardziej wydajne,
                    > niezawodne i pamięciooszczędne (mówię o mikrokontrolerach).

                    tez tak mówię. Jak ktoś ma do dyspozycji parę kB, to n razy się zastanowi nad
                    ich wykorzystaniem :) a jeśli chodzi o ukontrolery, to idzie ku tym
                    wysokopoziomowym (niekoniecznie sensownym) produkcjom. O! przypomniało mi sie.
                    Gdzies czytałem, ze ktoś miał wielkie pretensje, że na taki x51 nie ma
                    kompilatora Javy... ech, znak czasów :)

                    > Do tego
                    > umożliwiające sprawny i szybki debugging. Ale tego ŻADEN informatyk nie zrobi.

                    zrobi, jesli wie, o co chodzi. Są tacy, i żeby było śmiesznie najlepsi są ci po
                    rozsądnych technikach, co to mieli okazję jakiś kontroler oprogramować. Tylko
                    nie posądzajcie mnie o promowanie techników, bo sam ledwie LO skończyłem :)

                    > On ma nawet problem ze zmianą żarówki.

                    coś w tym jest, bo widziałem jak wyglądała elektronika na informatyce. Jedną
                    słową żenada. Wypowiadam się jako ten, co ni informtyki na uniwersytecie nie
                    skończył, ni technikum odpowiedniego rodzaju, ale widział (i pisał) pewne
                    opracowania informatykom.

                    > Jestżeś Waść elektronikiem ?

                    byłoby to obrazoburstwo z mojej strony :)

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                    • Gość: lucyperek Re: I tu trafiłeś Łosiu w sedno, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 12:32
                      > Gdzies czytałem, ze ktoś miał wielkie pretensje, że na taki x51 nie ma
                      > kompilatora Javy... ech, znak czasów :)

                      Hahahahaha. Tak ! To czasami tak własnie dokładnie wygląda.

                      > > Jestżeś Waść elektronikiem ?
                      >
                      > byłoby to obrazoburstwo z mojej strony :)
                      >

                      spoko, jak działasz, budujesz, masz wyniki i efekty to nie bądź taki skromny.

                      pozdrawiam
                      Luc
                  • Gość: Krzys nt informatykow IP: 213.208.13.* 08.04.04, 07:20
                    Panowie, Wy mowicie o programistach a nie informatykach :)
                    Ale nie przejmujcie sie wiekszosc ludzi tak sie myli
                    Pozdrawiam
                    • losiu4 Re: nt informatykow 08.04.04, 08:33
                      Gość portalu: Krzys napisał(a):

                      > Panowie, Wy mowicie o programistach a nie informatykach :)

                      czyżby jedno drugiemu przeczyło? Jeśli do firmy robiącej w ukontrolerach
                      przychodzi gość z dyplomem informatyka i zgłasza się do pracy przy
                      programowaniu, to chyba można od niego żądać wiedzy na ten temat i sądzić, że
                      tego na studiach go nauczyli :)

                      > Ale nie przejmujcie sie wiekszosc ludzi tak sie myli

                      nadal nie widzę sprzeczności :)

                      Pozdrawiam

                      Losiu
              • Gość: lucyperek Re: czytając Was... a propos szukania pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 15:41
                > hmmm.... może przez biologów?

                przez elektroników. Tych, którzy konstruują systemy i wiedza jak one działają.
                Informatyk nie mając bladego pojęcia nawet o tym, że elektron istnieje nie jest
                w stanie oprogramowac dobrze takiego urzadzenia. On sobie może pisac algorytmy
                rozwiązywania równania przewodnictwa cieplnego (jeśli wie co to jest ciepło).
                Właściwie tez nie. To raczej matematyk.
                • Gość: Miang Re: czytając Was... a propos szukania pracy... IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 07.04.04, 15:58
                  to może zdefiniuj kogo uważasz za informatyka, gostka sprzedającego komputery w
                  MM?
            • losiu4 Re: czytając Was... a propos szukania pracy... 07.04.04, 14:31
              Gość portalu: lucyperek napisał(a):

              > Kiedys, gdy na lekcji matematyki w ramach niechlujstwa i lenistwa
              > zaokragliłem
              > pierwiastek z 3 do 2, to moja matematyczka powiedziała, "o koleś to ja sie
              będę
              > bała przejść ulicą na której staną domy twojego projektu".

              za to na fizyka byś sie nadawał :) ech, kawał mi sie przypomniał, ten o
              matematyku, inżynierze, fizyku i ekonomiście ;)

              Pozdrawiam

              Losiu

              PS. na jakich ukontrolerach robicie?
              • Gość: lucyperek procesory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 16:03
                od zawsze używam Motoroli serii HC705. Teraz przechodzę na HC908 z flashem. Jak
                na to dobrze popatrzysz to dojdziesz do wniosku, że 8051 to żałosny zabytek, a
                PICi to dobre zabaweczki dla czytelników Nowego Elektronika.

                pozdro
                luc
                • losiu4 Re: procesory 07.04.04, 17:44
                  Gość portalu: lucyperek napisał(a):

                  > od zawsze używam Motoroli serii HC705. Teraz przechodzę na HC908 z flashem.
                  > Jak na to dobrze popatrzysz to dojdziesz do wniosku, że 8051 to żałosny
                  > zabytek, a PICi to dobre zabaweczki dla czytelników Nowego Elektronika.

                  tez lubię Motorole. Za jej przejrzystość, chociaz rasowym projektantem układów
                  procesorowych zwać sie nie mogę. Z jednym nie do końca sie zgodzę: PICe i tym
                  podobne nadają się, ale do pewnych - dość prostych - zastosowań/

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • Gość: lucyperek Re: procesory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 12:17
                    Oczywiściem może lekko przesadziłem z PICami, ale jak kiedys w ramach
                    desperacji (Motorola przed laty miała strzaszne problemy z dostawami)
                    pomyslałem nad alternatywnym procesorkiem i zacząłem wnikac w PICe to mi sie
                    włos zjeżył jak można zamotać proste rzeczy. Architektura i asembler Motoroli
                    sa wręcz bajkowe i pisanie aplikacji szczególnie na te nowe z Flashem to frajda
                    w czystej postaci.

                    Ja tez nie jestem rasowym wyłącznie od systemów cyfrowych. Ale własnie dlatego,
                    że konstruuję głównie układy analogowe, które sa sterowane cyfrowo przez
                    mikrokontrolery wiem jak ta przyroda działa, bo świat tak na prawdę jest
                    analogowy (dobra, nie wchodźmy w fizyke kwantową). Jeżeli cos działasz na
                    Motoroli moge Ci podać namiar na bardzo fajne forum na Yahoo dotyczące serii
                    HC05/08.

                    pozdrowionka
                    Luc
                    • losiu4 Re: procesory 09.04.04, 16:19
                      Gość portalu: lucyperek napisał(a):

                      > Architektura i asembler Motoroli
                      > sa wręcz bajkowe

                      zgodzę się. Też mam podobne uczucia :)

                      > Ja tez nie jestem rasowym wyłącznie od systemów cyfrowych. Ale własnie
                      > dlatego, że konstruuję głównie układy analogowe, które sa sterowane cyfrowo
                      > przez mikrokontrolery wiem jak ta przyroda działa, bo świat tak na prawdę
                      > jest analogowy (dobra, nie wchodźmy w fizyke kwantową).

                      no dobra, bo już się miałem czepić ;) ech, z ta analogówką, szkoda ze fachowców
                      jakby mniej. No i świat idzie do przodu, bo na ten przykład nieraz trzeba z
                      analogowej myśli na cyfrowa sie przestawiac, gdyz regulatory cyfrowe coraz
                      częściej są, a nie każdy da sie do analogowości sprowadzić

                      > Jeżeli cos działasz na
                      > Motoroli moge Ci podać namiar na bardzo fajne forum na Yahoo dotyczące serii
                      > HC05/08.

                      od paru dobrych lat w temacie Motoroli (i nie tylko) nie siedzę, gdyż robie w
                      czym innym. Ale sentyment pozostał :) Rzuć, jeslibyś mógł, zawsze to fajnie
                      poczytać, a i nie wiadomo kiedy wiedza taka przydać się moze :) dzieki z góry

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                      • Gość: lucyperek Re: procesory IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 01:24
                        > jakby mniej. No i świat idzie do przodu, bo na ten przykład nieraz trzeba z
                        > analogowej myśli na cyfrowa sie przestawiac, gdyz regulatory cyfrowe coraz
                        > częściej są, a nie każdy da sie do analogowości sprowadzić

                        miałem coś innego a myśli. Każdy układ elektroniczny jest w gruncie rzeczy
                        ANALOGOWY. To, że niektóre są nieliniowe i przebywają w dwóch róznych stanach,
                        zwane potocznie "cyfrowymi" w niczym nie zmienia faktu, że to nadal układy, w
                        których mają miejsce TAKIE SAME zjawiska fizyczne jak w każdym innym układzie.
                        Widziałem wielu ludzi, którzy klepali wyłącznie w cyfrówce i gdy układ miał byc
                        odrobinę bardziej wyrafinowany (już choćby zespół liczników pracujący przy 200
                        MHz) to rozkładali ręce gdy im nie działało. Bo to nie wystarczy skleić parę
                        kości z sobą. To nadal układ analogowy, w którym szumy, zakłócenia, odbicia,
                        przeniki, stałe rozłożone graja rolę. A nawet jesli mówimy o jakimś
                        torze "cyfrowym" to gdzies wcześniej lub później jest fragment komunikacji ze
                        światem zewnętrznym. Jak nie stanąć dupa z tyłu !
                        Namiar na tamto forum podam Ci po świętach bo mam to w innym kompie.

                        Pozdrawiam
                        Luc
                        • losiu4 Re: procesory 13.04.04, 10:55
                          Gość portalu: lucyperek napisał(a):

                          > miałem coś innego a myśli. Każdy układ elektroniczny jest w gruncie rzeczy
                          > ANALOGOWY.

                          ano masz Waść absolutną rację :)

                          > To, że niektóre są nieliniowe i przebywają w dwóch róznych stanach,
                          > zwane potocznie "cyfrowymi" w niczym nie zmienia faktu, że to nadal układy, w
                          > których mają miejsce TAKIE SAME zjawiska fizyczne jak w każdym innym układzie.

                          tutaj kłania się stara, dobra metoda inżynierska: dopóki się da, korzystaj z
                          uproszczeń :) po co równania różniczkowe n-tego stopnia (i to nieliniowe)
                          rozwiązywać, skoro całkiewm dobrym przybliżeniem jest równanie algebraiczne,
                          lub różniczkowe liniowe stopnia co najwyżej drugiego :)

                          > Widziałem wielu ludzi, którzy klepali wyłącznie w cyfrówce i gdy układ miał
                          > byc odrobinę bardziej wyrafinowany (już choćby zespół liczników pracujący
                          > przy 200 MHz) to rozkładali ręce gdy im nie działało.

                          ech, podziwiam skromność Waści :) wszak wkraczasz w domenę mikrofalową, gdzie
                          ani laminat, ani przewody nie sa sprawą do pominięcia, a doświadczenie jest
                          sprawą nadrzędną :). I wcale się nie dziwię, że "składaczom kości" nie chciało
                          nic działać :)

                          > To nadal układ analogowy, w którym szumy, zakłócenia, odbicia,
                          > przeniki, stałe rozłożone graja rolę.

                          znamy sprawę :)

                          > A nawet jesli mówimy o jakimś
                          > torze "cyfrowym" to gdzies wcześniej lub później jest fragment komunikacji ze
                          > światem zewnętrznym. Jak nie stanąć dupa z tyłu !

                          to zależy o jakich częsotliwościach mówimy. Bo jeśli do kilku(dziesięciu) MHz,
                          to byłbym w stanie polemizować. Przetworniki AC/CA są już na tyle dobre, by
                          takie rzeczy obsłużyć :)

                          > Namiar na tamto forum podam Ci po świętach bo mam to w innym kompie.

                          Dzięki :)

                          Pozdrawiam

                          Losiu
                          • Gość: lucyperek Re: procesory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 13:43
                            > tutaj kłania się stara, dobra metoda inżynierska: dopóki się da, korzystaj z
                            > uproszczeń :) po co równania różniczkowe n-tego stopnia (i to nieliniowe)
                            > rozwiązywać, skoro całkiewm dobrym przybliżeniem jest równanie algebraiczne,
                            > lub różniczkowe liniowe stopnia co najwyżej drugiego :)

                            Ależ oczywiście że tak !!!!! Cały dowcip jednak w tym, że trzeba wiedzieć jak,
                            gdzie i co upraszczać. Znasz pewnie taką stara zagadkę z dwoma kondensatorami.
                            Jesli nie, to podaję : masz 2 identyczne kondzioły połaczone równolegle, ale
                            przez klucz. Jeden z nich naładowany do okreslonego napięcia, drugi nie. Więc
                            energia jaką masz w układzie to 1/2CUkw. Dołączasz równolegle drugi kondzioł
                            przez zamkniecie klucza. Poniewaz jest taki sam więc połowa ładunku z
                            pierwszego przepłynie do niego i w układzie ustali się napięcie 1/2U. Więc
                            energia w jednym kondensatorze to 1/2xCx(1/2U)kw = 1/8CUkw. Dla obu razem jest
                            to 1/4CUkw, a było 1/2CUkw. Gdzie sie podziała brakujaca połowa energii ?
                            Oczywiście zakładamy, że obwód jest bezstratny. Dyskutowałem o tym kiedys na
                            łamach Electronics World po tym jak ludzie nadesłali wiele listów, a co jeden
                            to głupszy.

                            > ech, podziwiam skromność Waści :) wszak wkraczasz w domenę mikrofalową, gdzie
                            > ani laminat, ani przewody nie sa sprawą do pominięcia, a doświadczenie jest
                            > sprawą nadrzędną :)

                            czemu skromność ? Konstruowaliśmy np. wzmacniacze szerokopasmowe o pasmie rzędu
                            0-500 MHz (tak, tak zero-coś tam), układy synchronizacji pracujace do 1 GHz itd.

                            > to zależy o jakich częsotliwościach mówimy. Bo jeśli do kilku(dziesięciu)
                            MHz,
                            > to byłbym w stanie polemizować. Przetworniki AC/CA są już na tyle dobre, by
                            > takie rzeczy obsłużyć :)

                            Łosiu, miałem na myśli to , że gdzieś na wejściu są jednak jakieś sygnały
                            analogowe (oczywiście nie zawsze), a czasami na wyjściu jest analogowe
                            sterowanie bądź po prostu jakieś tam sygnały, a wszystko trzeba zasilić z
                            analogowej sieci. I po prostu dobrze jest wiedzieć i mieć świadomość tego co
                            sie dzieje.


                            Adres tamtego forum poniżej :
                            groups.yahoo.com/group/68HC05_08/
                            Pozdrawiam
                            Lucypr
            • sea_dog Re: czytając Was... a propos szukania pracy... 07.04.04, 14:32
              Po pierwsze - "kolezanko", a nie kolego, a po drugie - miales chyba pecha! Ja
              np nigdy nie trafilam na dobrego fryzjera, bo po kazdym trzeba bylo poprawiac i
              nigdy zaden nie przyjal mnie o umowionej godzinie. To, ze na swoj i swojej
              pracy temat informatycy maja wygorowane mniemanie to zupelnie inna bajka i nie
              ma to wiele wspolnego z faktycznymi umiejetnosciami.
              pozdrawiam!

              Gość portalu: lucyperek napisał(a):

              > bo to taki dziwny gatunek - wyalienowany, milczacy, burczacy, a jednak
              genialn
              > y
              > >
              > > w tym co robi ;-)
              >
              > przypomnę, że to o informatykach. Wybacz kolego, ale chyba nigdy nie miałeś z
              > nimi do czynienia. To pospolita banda dyletantów udających, iz cokolwiek
              > potrafią. I nie robią niczego genialnego, w większości przypadków więcej
              szkody
              >
              > niż pożytku. Ich nibywiedza, to wkuta na pamięć książka telefoniczna ino do
              > góry nogami i niedokładnie. Owszem perełki jak wszędzie się zdarzają, ale
              skoro
              >
              > mówimy o całej rasie... Wielokrotnie z wściekłością musiałem po nich masę
              > rzeczy poprawiać chociaż sam informatykiem nie jestem, ale skoro wracamy do
              > peerelu, to kłania sie Słodowy i jego "zrób to sam". NIGDY, żaden nie pojawił
              > się o umówionej porze i NIGDY nie wykonał przyjętego zobowiązania choćby z
              > grubsza na czas. NIGDY nie wykonał go też do końca poprawnie. Nie widziałem
              ani
              >
              > jednego, który czynności wykonywane przez siebie robiłby starannie, planowo i
              > logicznie. Nie, oni klepią w te klawiatury jakieś brednie, coś tam chwilowo
              > zadziała (konia z rzędem temu, kto usłyszy jakiekolwiek logiczne uzasadnienie
              > tego co zrobili - sami przecież nie rozumieją tego co robią, a nuż zadziała).
              > Kiedys, gdy na lekcji matematyki w ramach niechlujstwa i lenistwa
              zaokragliłem
              > pierwiastek z 3 do 2, to moja matematyczka powiedziała, "o koleś to ja sie
              będę
              >
              > bała przejść ulicą na której staną domy twojego projektu".
              >
              > Na szczęście mikrokontrolery odpowiadające za poprawny przebieg lotu nie są
              > oprogramowywane przez informatyków.
              • Gość: lucyperek Re: czytając Was... a propos szukania pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 12:23
                wiem wiem, że Ty to "ta". Trafiłem gdzies wczesniej na Twój post o Twoich
                torturach po 13.20. Wbił mnie śmiechem w glębę. To supertekst ! Wydrukowałem go
                sobie i zachowałem.

                A nasz wniosek jest taki, że informatyk i fryzjer to ta sama osoba. Chyba
                odkryliśmy, że fryzjer to bezrobotny informatyk.

                Pozdrawiam mile :)
                Lucypr
              • Gość: wachi Re: czytając Was... a propos szukania pracy... IP: *.in-addr.octava.net.pl 08.04.04, 12:46
                Niemal tak samo nieuprzejme i aroganckie i słono przepłacane są księgowe. Jeśli
                im nie posłodzisz per Pani Helenko kochanieńka, albo słońce, albo jak Pani
                Renia wyszczuplała to cię potraktują z buta. Mają tak wszyscy, którzy
                utrzymują, że ich zawód jest zbyt trudny dla kogoś przeciętnego. Gdyby
                uproszczono przepisy, to księgowe zarabiałyby może z 800 zł za wklepywanie
                cyferek w odpowiednie konta.
                • Gość: lucyperek Wachuniu, a Ty nie lubisz komplementów ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 13:03
                  Kielczanko miła, jaka jesteś rozsadna i logicznie myśląca. Jak bardzo uwielbiam
                  czytac Twoje wpisy bo tchnie z nich nieopisane ciepło najprawdziwszej i
                  nietuzinkowej kobiety, w której zakochac się jest marzeniem nawet
                  niewzruszonego Brando. Ile radości i inspiracji na dalszą część dnia daje mi
                  delektowanie się każdym Twoim przemyślanym i niepospolitym słowem. Jakże
                  uskrzydlony czuję się ja, przedstawiciel płci ułomnej, gdy na samą myśl o
                  spotkaniu Ciebie na forum przestaję się czuć ułomny i wiara w szczęście
                  nieskończone wypełnia mnie całego.
                  • Gość: wachi Re: Wachuniu, a Ty nie lubisz komplementów ? IP: *.in-addr.octava.net.pl 08.04.04, 13:40
                    Aleś się rozpisał!
                    A Brando ma już 80 lat, dzięki za taki komplement.
                    A może nie mam racji z tymi księgowymi? Pracowałam w BOK i miałam do czynienia
                    z PH i księgowymi. Klienci są różni, ich prawo. Ale PH i księgowe to święte
                    krowy, bo ty im musisz wszystkie papiery przygotować z wyprzedzeniem i nie jest
                    ważne że klient czeka, bo oni czekać nie mogą.
                    • Gość: lucyperek Re: Wachuniu, a Ty nie lubisz komplementów ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 14:38
                      > Aleś się rozpisał!

                      Bo tak na mnie działasz ....
                      • Gość: ivetka Re: Wachuniu, a Ty nie lubisz komplementów ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 14:45
                        jak płachta na byka, co? hi hi....
      • Gość: chris Re: A propos informatyków IP: *.icpnet.pl 07.04.04, 14:49
        Trafiłam kiedyś do serwisu komputerowego gdzie informatyk wszystko starał mi się wytłumaczyć: co, jak i dlaczego. Na wszystkie pytania odpowiadał zrozumiale takim językiem, żeby go każdy laik komputerowy mógł zrozumieć. A jak odbierałam komputer z naprawy, to pan włączył jeszcze komputer i znowu pokazał co i jak: między innymi jak używać nagrywarki, co zmienił etc. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam u informatyka... i wciąż wracam do tego serwisu i polecam go znajomym. Myślę, że informatykom też się ta komunikatywność opłaca.
        • krzysztofsf Re: A propos informatyków 07.04.04, 22:11
          Gość portalu: chris napisał(a):

          > Trafiłam kiedyś do serwisu komputerowego gdzie informatyk wszystko starał mi
          si
          > ę wytłumaczyć: co, jak i dlaczego. Na wszystkie pytania odpowiadał zrozumiale
          t
          > akim językiem, żeby go każdy laik komputerowy mógł zrozumieć. A jak
          odbierałam
          > komputer z naprawy, to pan włączył jeszcze komputer i znowu pokazał co i jak:
          m
          > iędzy innymi jak używać nagrywarki, co zmienił etc. Pierwszy raz się z czymś
          ta
          > kim spotkałam u informatyka... i wciąż wracam do tego serwisu i polecam go
          znaj
          > omym. Myślę, że informatykom też się ta komunikatywność opłaca.


          Najbardziej kompetentni chetnie udzielaja rzeczowych wyjasnien i potrafia
          dostosowac ich poziom do wiedzy rozmowcy oraz staraja sie pomoc, jesli "petent"
          jest w stanie zdefiniowac problem - a z tym juz bywa gorzej i moze byc
          przyczyna uznania informatyka za niechetnego.
          • Gość: chris Re: A propos informatyków IP: *.icpnet.pl 07.04.04, 22:50
            jesli "petent"
            >
            > jest w stanie zdefiniowac problem - a z tym juz bywa gorzej

            ja nie definiuję problemu. Ja po prostu zanoszę komputer i mówię, że wszystko jest nie tak (bo zwykle dopiero wtedy zanoszę komputer...)
            • krzysztofsf Re: A propos informatyków 07.04.04, 23:03
              Gość portalu: chris napisał(a):

              > jesli "petent"
              > >
              > > jest w stanie zdefiniowac problem - a z tym juz bywa gorzej
              >
              > ja nie definiuję problemu. Ja po prostu zanoszę komputer i mówię, że wszystko
              j
              > est nie tak (bo zwykle dopiero wtedy zanoszę komputer...)

              Cytat z goscia, ktory po zainstalowaniu nowej centrali telefonicznej szukal
              bledu w aparacie telefonicznym czlowieka wciaz majacego problemy ze skutecznym
              zadzwonieniem i przechwyceniem rozmowy skierowanej na inny aparat.

              "Prosze pana, to nie aparat jest uszkodzony tylko uzytkownik wadliwy"

        • Gość: lucyperek Jak napisałem perełki się zdarzają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 12:25
          i tacy będą profitować. Czego im serdecznie życzę.
          • sea_dog kurcze taki madry post napisalam!! 08.04.04, 14:49
            a wy mi tu tak... ;-)
            • Gość: lucyperek Sea_dożko kochana, co ja Ci "tak" ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.04, 15:30
              Zawsze piszesz pięknie, jestes bestią i diabelnie ciekawą babą. Ach gdybym mógł
              Cię poznać i wyrwać z gehenny przed 13.20.....
              • blendynka Re: Sea_dożko kochana, co ja Ci "tak" ? 11.04.04, 02:27
                Zyczliwa sugestia. Wykresl ze swojego slownika rzeczownik baba.
                Zastap dziewczyna/kobieta. Twoje szanse wowczas znacznie wzrosna.
                Baba wywoluje zle kojarzace sie konotacje. Sprobuj odswiezyc jezyk wiosennie.
                Powodzenia,
                b.
                • Gość: lucyperek Dziekuję za sugestię IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 20:15
                  ale przeciez to było żartobliwe. W kontekście jakiego używałem "baba"
                  znaczyło "bestia", czyli kobieta, która potrafi wbrew wszelkim przeciwnościom
                  osiągnąc diabelnie wiele. I takie uwielbiam, podziwiam i cenię.

                  Pozdrawiam Was wszytkie "baby", "bestie", "harpie" itd.
                  Luc
                  • blendynka Re: Dziekuję za sugestię 12.04.04, 02:04
                    Zgoda. Kontekst wydawal sie zartobliwy. Ale dziewczeta wyjatkowo
                    okreslenia baba nie lubia. Ma troche znaczenie pejoratywne.
                    Bestia i podobne - przeslizgna sie i w zaleznosci od kontekstu
                    moga byc komplementem.
                    Pozdrowionka,
                    blendynka.
                    • sea_dog babababababababababa... 13.04.04, 10:14
                      chyba częściej bywam babą niż bestią... Czy to źle? ;-)
                      • Gość: lucyperek Stawiałbym jednak na bestię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 13:22
                        czym w takim razie różni sie baba od bestii ? Czy baba to taki oklapły stwór w
                        stylu 3K ? Czy to barchanowa wywłoka w papilotach ? Czy to piedestałowy element
                        Ligi Porąbanych Rodzin (przyrządy do seksu wyłącznie do celów prokreacyjnych) ?
                        • sea_dog Re: Stawiałbym jednak na bestię 13.04.04, 15:10
                          baba to po prostu taka bestia tylko troche inna ;-)


                          Gość portalu: lucyperek napisał(a):

                          > czym w takim razie różni sie baba od bestii ? Czy baba to taki oklapły stwór
                          w
                          > stylu 3K ? Czy to barchanowa wywłoka w papilotach ? Czy to piedestałowy
                          element
                          >
                          > Ligi Porąbanych Rodzin (przyrządy do seksu wyłącznie do celów
                          prokreacyjnych) ?
                          • Gość: lucyperek Sea_dożko to juz zupełnie nie wiem kim jesteś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 00:03
                            ale to byc może zwiększa Twój magnetyzm, którym przyciagasz. Jak tam męki o
                            13.20 ?
                            • sea_dog Re: Sea_dożko to juz zupełnie nie wiem kim jesteś 14.04.04, 10:34
                              Męki dalej męczące! Ku pokrzepieniu krzaki zazielenily mi sie za oknem i to
                              troche pomaga.

                              Gość portalu: lucyperek napisał(a):

                              > ale to byc może zwiększa Twój magnetyzm, którym przyciagasz. Jak tam męki o
                              > 13.20 ?
                      • blendynka Dziewczyna/kobieta/laska. 14.04.04, 10:55
                        Tak, jak czujesz sie lepiej. W temacie opcjonalnie.
                        :))))))))))).
                        • sea_dog Re: Dziewczyna/kobieta/laska. 14.04.04, 11:16
                          moim zdaniem "kobieta" to nie jest to samo co "laska", tak samo tez
                          jak "dziewczyna" nie jest "kobieta".

                          blendynka napisała:

                          > Tak, jak czujesz sie lepiej. W temacie opcjonalnie.
                          > :))))))))))).
                          • Gość: lucyperek Re: Dziewczyna/kobieta/laska. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 13:11
                            a kiedys jak się na was mówiło "laska" to żeście się obrażały, zamiast oblać
                            lico rumieńcem dumy. To chyba miłe kręcić płeć przeciwną ? Cieszy mnie, że
                            świat się zmienia.
    Pełna wersja