sselrats A potem sie ludziska dziwia ze tacy z nich 10.01.11, 17:05 specjalisci, 100 szkolen fachowych na CV - i nikt ich do pracy nie chce. Wiadomo - imprezowicze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: u) Z Cała sala na wagarach IP: 78.133.244.* 20.01.11, 09:59 problemem tych "szkoleń" jest raczej ich -co do zasady- żenująco niski poziom, więc nic dziwnego że nikomu nie chce sie słuchac ;) Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista Do "zatroskanych" prowadzących szkolenia 20.01.11, 10:08 Uwielbiam taką hipokryzję. Są zażenowani, że na tym samym szkoleniu (ze zmodyfikowanym tytułem) widzą te same osoby, ale już absolutnie nie są tym - że drugi raz sprzedają ten sam produkt tym samym instytucjom/firmom. Ludzie wychodzą ze szkoleń po podpisaniu listy - a co mają robić? Swego czasu byłem delegowany na szkolenia przez szefa. I dobrze - bo gdyby solidny profesor musiał stracić tyle czasu, strata dla uczelni byłaby jeszcze większa. Szkolenie obowiązkowe, a przepisy dotyczą np. ustawy o zamówieniach publicznych, którą i tak robi osobny dział uczelni. Ale i tak to było najbardziej praktyczne: inne dotyczyły skomplikowanych unormowań prawnych, które w ogóle nas nie dotyczyły (np. odpowiedzialność finansowa - dotycząca rektora, kwestor i dziekanów - nikogo poza nimi. A na sali pół administracji i delegaci każdej z katedr/zakładów). Ja jeszcze byłem dobrze wychowany, więc na szkolenia brałem książkę którą spokojnie czytałem. Inni już nie byli tak uprzejmi - szkolenie było okazją do towarzyskiej rozmowy. Po puszczeniu listy frekwencja spadała o 50% i więcej. Oczywiście prowadzący nie widzą nic zdrożnego w tym, że prowadzą w większości bezużyteczne szkolenia za ciężkie pieniądze. A stawki są bardzo przyzwoite, żeby nie powiedzieć - świetne. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Cała sala na wagarach 20.01.11, 10:34 panie wojtuś. A ile masz pan lat? 5? 6? to takich teraz w wybiórczej zatrudniają? I przyjmijże pan do wiadomości że takie jaja to nie tylko w Polsce, ale właściwie WSZĘDZIE gdzie tylko jakaś forsa od darmozjadów z ue się znajduje. Zresztą głównymi beneficjentami tych pieniędzy są właśnie pierdzistołki z ue. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Cała sala na wagarach IP: *.dynamic.chello.pl 20.01.11, 11:17 jak czytam takie artykuły i większość wypowiedzi to mi się nóż w kieszeni otwiera - o tych wielkich zarobkach firm szkoleniowych i marnowaniu pieniędzy. Od kilku lat pracuję w firmie szkoleniowej robiącej szkolenia zarówno "komercyjne" jak i "dofinansowane" i wygląda to tak, że na szkoleniach dofiansowanych frima nie zarabia ani złotówki. Żeby dostać środki unijne najpierw trzeba wyłożyć ze swoich pieniędzy, a dopiero po jakimś czasie - kwartał, pół roku (zależy od ustalonego harmonogramu płatności) firma otrzymuje refundację poniesionych kosztów z UE. Zdarza się (przy kiepsko zarządzanym projekcie), że część kosztów okazuje się byc niekwalifikowana i firma szkoleniowa ponosi koszty. Nie wspomnę już o czasie oczekiwania na należne pieniądze unijne - instytucje wdrażające potrafią wypłacać zwrot poniesionych kosztów nawet z kilkumiesięcznym opóźnieniem (przez ten czas firma szkoleniowa sama musi finansować realizaję projektu). Zgadazm się również z wypowiedziami trenerów na tym forum - dostają oni mniejsze pieniądze niż przy realizacji szkoleń komercyjnych, ale przynajmniej mają pewny dochód w określonym czasie (szkolenie musi się odbyć, a w komercji w każdej chwili można odwołać). Wszystko zależy od napisanego budżetu - jak wygra projekt z budżetem "z kosmosu" - co się baaardzo żadko zdarza - to wtedy jest szaleństwo, ale zazwyczaj budżety są bardzo okrojone i np. wszytkim dostawcom (sale, catering itd) płaci się dużo mniej niz przy szkoleniach komercyjnych. W tej braznży siedze od kilku ładnych lat i znam sporo przypadków, gdy po realizacji szkoleń dofinansowanych z UE firmy szkoleniwe upadły, splajowały itd (przede wszystkim przez fatalną płynność finansową ze strony instytucji wdrażajacych np. PARP oraz złe zarządzanie projektami i ponoszenie kosztów z "działań niekwalifikowalnych"). To nie jest taki miód jak by się większości na tym forum wydawało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gościówa Re: Cała sala na wagarach IP: 83.238.82.* 20.01.11, 11:46 od trzech lata pracuję przy realizacji 4 projektów szkoleniowych dofinansowanych ze srodków UE (konkretnie jestem asystentem projektu). Firma, która podejmuje sie realizacji projektów potrafi nachapać tyle kasy, że az mi niedobrze sie robi...kasa z unijnych srodków nie idzie tylko na fantastycznie wydane foldery, podreczniki czy sale konferencyjne z wymyslnym jedzeniem .Kasa w projekcie to również wynagrodzenie dla pracowników i prezesów (którzy najczęściej obsadzają sie w roli kierowników projektów),obsługe księgową,czynsze za biuro, opaty za telefony, materiały biurowe i wszystko co niezbedne do funkcjonowania samego biura firmy. Tak więc nikt, kto ma cos wspólnego z "mafia szkoleniową" nie jest smutny! Uczestnicy szkoleń zadowoleni! pracownicy firmy (najczęściej oddelegowani na czas projektów do pełnienia zadań związanych z projektem ) zadowoleni-gdy UE płaci jest przecież cool! wynagrodzenie jak z bajki.O pracodawcy nie wspomnę-wtedy pracownicy nie kosztuja ich nic!biuro funkcjonuje, reklama w prasie jest, piekne foldery są i klientów od groma!a jak prezes umie to i trenerem sie zrobi w szkoleniach a wtedy to juz zyc nie umierać!!! To ogromne pieniądze wyrzucone w błoto! Własnie podjęłam decyzję, ze rezygnuje z tej pracy.Jestem w trakcie wypowiedzenia.Nie jest to miejsce, w którym moge się czegoś wartościowego nauczyć, wręcz przeciwnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Cała sala na wagarach IP: *.dynamic.chello.pl 20.01.11, 12:17 Gość portalu: Gościówa napisał(a): > od trzech lata pracuję przy realizacji 4 projektów szkoleniowych dofinansowanyc > h ze srodków UE (konkretnie jestem asystentem projektu). > > Firma, która podejmuje sie realizacji projektów potrafi nachapać tyle kasy, że > az mi niedobrze sie robi...kasa z unijnych srodków nie idzie tylko na fantastyc > znie wydane foldery, podreczniki czy sale konferencyjne z wymyslnym jedzeniem . > Kasa w projekcie to również wynagrodzenie dla pracowników i prezesów (którzy na > jczęściej obsadzają sie w roli kierowników projektów),obsługe księgową,czynsze > za biuro, opaty za telefony, materiały biurowe i wszystko co niezbedne do funkc > jonowania samego biura firmy. ale przecież podręczniki, sale, wymyślne jedzenie (hmm nie wiem, jak do tej pory na szkoleniach unijnych się z tym nie spotkałem) - jest dla uczestników szkoleń, a a nie dla firmy szkoleniowej. Wynagrodzenie pracowników, obsługa księgowa - a czy ktos to ma robić za darmo? czynsz, telefony, mat. biurowe - gdzieś i na czymś trzeba pracować. Uczciwa firma wyodrębnia część biur do rezlizacji projektu i część lini teleonicznych itd. - zresztą każdy audytor, każda konrola zakwestionowałaby niewyodrębnienie tychże (chyba, że firma działa tylko i wyłącznie w ramach jedego projektu i niczy innym się nie zajmuje) i uznała jako koszty niekwalifikowalne. > > Tak więc nikt, kto ma cos wspólnego z "mafia szkoleniową" nie jest smutny! Ucze > stnicy szkoleń zadowoleni! pracownicy firmy (najczęściej oddelegowani na czas p > rojektów do pełnienia zadań związanych z projektem ) zadowoleni-gdy UE płaci je > st przecież cool! wynagrodzenie jak z bajki.O pracodawcy nie wspomnę-wtedy prac > ownicy nie kosztuja ich nic!biuro funkcjonuje, reklama w prasie jest, piekne fo > ldery są i klientów od groma!a jak prezes umie to i trenerem sie zrobi w szkole > niach a wtedy to juz zyc nie umierać!!! > Wynagrodzenie jak z bajki?? - cóż inne mam zdanie (albo pracuję przy projekcie z beznadziejnie napisanym budżetem, choc z tego co pamiętam to przy negocjowaniu umowy z instytucją wdrażającą - właśnie na wynagrodzeniach pracowników mocno obcięto stawki) > To ogromne pieniądze wyrzucone w błoto! > > Własnie podjęłam decyzję, ze rezygnuje z tej pracy.Jestem w trakcie wypowiedzen > ia.Nie jest to miejsce, w którym moge się czegoś wartościowego nauczyć, wręcz p > rzeciwnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as może ktoś sprawdzi efekty tych "szkoleń" IP: *.vlan106.corcoran.lubman.net.pl 20.01.11, 12:40 Jestem pełen podziwu dla rozrzutności Unii. Moja znajoma systematycznie zapisuje się na szkolenia, bez względu na ich przydatność i tematykę. Warunek: atrakcyjna miejscowość i imprezy. Jakie "wspaniałe" historie do opowiedzenia mają ci, którzy te kursy obsługują: kelnerzy, kierowcy, sprzątaczki. Jest co posłuchać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kosa Cała sala na wagarach IP: *.skynet.net.pl 20.01.11, 15:31 Autor dotknął baaardzo drobnego aspektu problemu. Proponuje zająć się: - wpływem dofinansowania z Unii na jakość szkoleń a dokładnie jej spadek - wpływem na rynek firm szkoleniowych - idiotycznymi kryteriami dzięki którym dostają dofinansowania firmy, które akurat mają pieniądze ( polecam dane ze strony PARP - rozstrzygnięcie wniosków i dofinanoswanie na lata 2011/2012) Znajdziecie wśród beneficjentów np. PGE które stać np. na wydawani grubych baniek na przyklejenie logo na stadionie ale na rozój ludzi już widocznieenie, kilka sporych banków, kilka koncernów globalnych... również korzystających z ulg podatkowych. A autor się podnieca tym, że ktoś "chowa" alkohol w "usłudze konferencyjnej"... to akurat sie robi bardzo czesto bo nijak nie wolno wliczyć nawet durnego piwa przy grillu w koszty.. Tekst będzie duuuużo ciekawszy a i wierszówka lepsza... powodzenia... Odpowiedz Link Zgłoś