Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    nie ma to jak motywujący dyrektor...

    IP: *.play-internet.pl 20.01.11, 19:42
    Moje zaangażowanie w wykonywaną pracę spadło, odkąd awansowałam na zasadzie otrzymania dodatkowych obowiązków (po osobie, która się zwolniła), w zamian... za nic. Nadmienię tylko, że mój szef należy do tych, którzy dużo wymagają, boją się chwalić lub chwalą na zasadzie "dobrze, chociaż mogłoby być lepiej", uważa, że praca nawet za marne pieniądze to inwestycja głównie w siebie i że dla firmy należy się poświęcać, bo ta w przyszłości się zrewanżuje (sick!).

    Nie muszę chyba pisać z jakim zaangażowaniem wykonuję swoją pracę i co gorsza trudniej mi to ukrywać, bo... nie zależy mi już tak jak kiedyś, a ciągły stres i presja powodują, że zmierzam ku jednemu...

    To tylko namiastka całej historii, ale dobiło mnie to co wczoraj mi oznajmił - podwyżki nie może mi obiecać i że jeśli będzie mi bardzo źle, albo będę miała dość, to... on może mi pomóc i podać kilka kontaktów do firm rekrutacyjnych (!), ale póki co chce widzieć efekty mojej pracy. Zdumiałam... Czy to nazywa się motywacja pracownika? Groźba, hojność, ironia? Czy ktoś miał podobnie?
    Obserwuj wątek
      • hansfakir Re: nie ma to jak motywujący dyrektor... 20.01.11, 20:25
        jest takie powiedzenie, mówi się to wtedy gdy goście w domu się zasiedzieli... pyta się ich:
        - czy nie wygodniej było by im w płaszczach...
        Twój dyrektor jest bardzo miły mógł Ci powiedzieć dosłownie ,że Cię zwalnia,a on bardzo uprzejmnie powiedział:
        - że może Ci pomóc i podać kilka kontaktów do firm rekrutacyjnych ,
      • agulha Re: nie ma to jak motywujący dyrektor... 20.01.11, 22:58
        Ja wiem, że to trochę nie na temat, ale to, co chciałaś napisać w nawiasie, to powinno być łacińskie "sic!" (czyli dosłownie "tak!", "tak, to nie pomyłka, choć trudno w to uwierzyć").
        "Sick" to po angielsku "chory" (albo: odczuwający nudności). Czasem niektórzy piszą "to chore", ale raczej po polsku.
        Także 'namiastka' to tu zupełnie nie pasuje.
        Co do meritum, to dokładanie obowiązków, brak uznania i zapewnienie, że podwyżki nie będzie, to chyba jednoznaczna wskazówka, że trzeba szukać innej pracy, ale raczej nie przez szefa. Gdyby to chodziło tylko o podwyżkę, można byłoby negocjować o inne przywileje ("nie może mi pan dać podwyżki, ale może za to dostanę aneks do umowy z 2 dodatkowymi dniami urlopu rocznie?"), ale skoro mowa o zawaleniu obowiązkami, to niby kiedy się wyrobić z nimi...

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka