Gość: Halinka
IP: *.dynamic.chello.pl
25.01.11, 17:31
Witajcie mam taki problem.
Niedawno po kilku latach pracy awansowałam na kierownika działu personalnego w jednym z marketów budowlanych.
No i teraz od kilku dni mam pewien kłopot.
Otóż mojej bratowej dziecko niedawno miało urodzinki, które odbyły się w jednym z salonów zabaw dla dzieci no i okazało się, że mama jednego z dzieciaków jest pracownikiem mojego biura (jaki ten świat mały). Panie rozmawiały ze soba no i bratowa dowiedziała się o tym, że u nas obecnie będziemy szukać osoby niepełnosprawnej do biura, o czym powiedziała swemu męzowi a memu bratu i się zaczęło.....Faktycznie szukam osoby niepełnosprawnej do biura zarejestrowanej w rejonowym UP ale po rozmowach z kilkoma kandydatkami mój szef stwierdził, że jeśli kogos zatrudnimy to z niewidoczną dla oka niepełnosprawnością - a bratowej niestety choroba rzuca się na pierwszy rzut oka i dlatego wolałabym kogoś atrakcyjnego, więc nic bratu nie mówiłam, że kogoś szukamy. A teraz brat nalega bym zatrudniła jego żonę a u nas jest tak, że pierwszeństwo w zatrudnieniu maja członkowie rodziny, brat ma mi za złe, że ani słowem nie wspomniałam o tej ofercie pracy....no ale ja nie chcialam zranic jego zony - po co zapraszać ją na rozmowę skoro od razu wiadomo, że jej nie przyjmą?! Teraz nie wiem co robić, jest mi żal szwagierki, bo już ponad rok szuka jakiejkowiek pracy, no ale nie mogę dla niej nic zrobic a brat ma do mnie pretensje....