terenia123456
09.02.11, 11:33
Witam wszystkich serdecznie!
Zastanawiałam się jak zatytułować swój post, by szczerze oddawał moje intencje lecz także wzbudził zainteresowanie forumowiczów, jeżeli ktoś uzna, że odbiegam od tematu - proszę o wybaczenie. Otóż mój problem polega na tym, że od 6 miesięcy bezskutecznie poszukuję pracy w stolicy. Jestem mamą rocznej córeczki, obecnie przebywam na urlopie wychowawczym, ale z powodów osobistych (między innymi chodzi o fakt jak zostałam potraktowana gdy ogłosiłam hiobową wieść o ciąży) do poprzedniej pracy wracać nie zamierzam. Mimo dość niekorzystnych początków moich doświadczeń karierą zawodową mamy na etacie, podeszłam do poszukiwania nowej pracy z ogromnym entuzjazmem , nadzieją i optymizmem. Ba... przecież wykształcona, młoda, zdolna, ambitna osoba z jakimś konkretnym doświadczeniem w zawodzie - nie może mieć problemów ze znalezieniem pracy i to w Warszawie. Swoje pełne luzu i beztroskie poszukiwanie pracy zaczęłam w sierpniu, mimo wysyłania tygodniowo kilku -kilkunastu cv - odzew był znikomy, albo żaden. Początkowo poszukiwania skupiłam w konkretnej branży - w handlu ( pracowałam na stanowisku menedzera w niedużej firmie handlowo - usługowej). Aplikowałam na stanowiska, wydawałoby się adekwatne do moich kwalifikacji i wcale nie kierownicze. Głownie działy handlowe czy marketingowe w wiekszych firmach czy korporacjach. Po pewnym czasie zaczęłam szukać we wszystkich możliwych branżach, głównie w finansowych, gdyż od dawna marzyłam o karierze w instytucji finansowej. Jednak moje marzenia o pracy topniały i po wysłaniu mnóstwa aplikacji do banków nawet chocby na staże i po braku ŻADNEGO odezwu - stwierdziłam, że pracy w tym środowisku bez doświadczenia dostac się nie da.... niestety szybko okazało się, że nie tylko w tym. Zostałam zapraszana na rozmowy jedynie do samozwańczych instytucji finansowych, u których praca doradcy bankowego, polegała na wciskaniu kart kredytowych - ludzią w marketach. W tej chwili jestem tak zrezygnowana, że nawet nie chce mi się pzreglądać ogłoszeń. Stwierdziłam, niestety, ze albo większość rekrutacji w firmach jest tylko "pro forma", bo i tak ludzie od dawna są ustawieni, albo naprawdę dla ludzi mojego pokroju w tym kraju szans nie ma. Osoba z małym doświadczeniem w jednej branży, nie ma szans na pracę. Wymagania jakie stawiają w ogłoszeniach pracodawcy na podrzędne stanowiska są nie do spełnienia. I tak na pzrykład - w firmie oświetleniowej, nawet od zwykłej asystenki wymagać będą doświadczenia w branży oświetleniowej, w firmie motoryzacyjnej w dziale sprzedaży - także chcą kogoś kto pracował w podobnej instytucji i żeby tego było mało - na podobnym stanowisku. Jestem lekko mówiąc załamana i dzięki Bogu, nie jestem w krytycznej sytuacji finansowej, i nie muszę pracować jako sprzątaczka (choć nie mam pewności czy nawet tam by mnie bez doswiadczenia przyjęli). Powiedzcie mi proszę czy tylko ja mam taki "spaczony" obraz polskiego rynku pracy? Czy naprawdę tak nieudolnie jej poszukuję? W jakiej branży i na jakie stanowiska mam realna szansę zatrudnienia, mając wyższe wykształcenie (ale na prywatnej uczelni), znając angielski i będąc osobą komunikatywną z doświadczeniem w handlu.
Przepraszam za długość postu!