Gość: Jak mamy zyc?
IP: *.coopervision.eu.com
21.02.11, 16:52
Boje sie o swoja przyszlosc. Nominalnie co prawda zawsze niby jest podwyzka, ale jesli chodzi o to na co mnie stac, co roku zarabiam mniej. Boje sie co bedzie za lat kilka.
6-7 lat temu w Polsce zarabiano minimum 600-800zlotych, w UK minimum 900 funtow czyli wowczas 6000 zlotych. Netto. Roznica prawie 10-krotna. Teraz roznica jest ledwie 2,5-3 krotna. Biorac pod uwage koszta zycia sam nie wiem czy jeszcze jest w ogole jakas roznica.
Fakt, ze kiedys bardziej sie oszczedzalo i duzo rzeczy bylo tanszych, ale bez duzych wymagan od zycia na biezaco wpierw zyjac z dziewczyna potrafilsmy odlozyc 500-600 funtow kazdy co miesiac. Dwa lata temu 500-600 ale razem.. Teraz znow podwyzka 3%. Ale co z tego skoro inflacja ta oficjalna 5%, a w praktyce jak sie patrzy na paliwo, rachunki, koszty lotow, jedzenie- co najmniej 10 jak nie wiecej.
Troche podbilo koszty zycia pojawienie sie dziecka, ale fakt faktem ze oszczedzic udaje sie niewiecej 150-200 funtow w dwie osoby.
Zaczynam powaznie myslec o powrocie do Polski, czlowiek siedzi tu juz niejako z rozpedu. Tylko czy tam naprawde az tak duzo lepiej, jak to sie mowi? Jedni mowia ze tak, drudzy ze nie.. Ponoc Polski eksport od czasu wejscia do unii sie podwoil. Daje do myslenia, ten skok cos znaczy. ale z II strony jak wchodze na nk to widze, ze szczytem osiagniec wakacyjnych zdecydowanej wiekszosci znajomcyh z podstawowki/szkoly sredniej jest wycieczka do Grecji/Hiszpanii/ Egiptu (zdjecia wisza po 3 lata, a np. zdjec z Indii/Japonii/Alaski/Peru praktycznie nie widuje. A potem znow artykul o tym, jak Polacy sie bogaca, jak rosna np depozyty w bankach.
Sam juz nie wiem co jest standardem.. Kociol w glowie..