Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ile jest wart certyfikat?

    IP: *.play-internet.pl 01.03.11, 12:32
    Certyfikat jest bezcenny. Dzisiaj to jak ktoś byle co wybełkota to już sobie wpisuje znajomość angielskiego. Certyfikat to jednak jest jakiś dowód. Gdybym nie poszła na kurs do speak up i nie zdała cea to niczym bym się nie różniła od kogoś, kto twierdzi że zna angielski, ale tylko mu się tak zdaje. Certyfikat robi różnicę!
    Obserwuj wątek
        • Gość: glob O jednym takim bez certyfikatu. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.03.11, 22:18
          Kiedyś jedna wielka, światowa firma X, wchodząca do Polski potrzebowała informatyka. Osoba miała instalować oprogramowanie u strategicznych klientów, dotyczące kooperacji z X. W zasadzie to nie było potrzebne nic szczególnego. Wiedza z Internetu, PC-tów, oprogramowania firmowego (akurat to do przyuczenia), średni angielski. Generalnie chodziło o to, że jak gość pojedzie do klienta na instalację, a w jego PC-cie/tach coś nie stykało, to ma dać sobie radę nawet ingerując w hardware klienta. Po wyjeździe ma wszystko działać. Ogłosili rekrutację. Pozgłaszali się różnego rodzaju informactycy, inżynierowie z certyfikatami Microsoft, z doświadczeniem w korporacjach i bez. Był wśród nich taki tam zawodowy kierowca, który do pensji dorabiał sobie składaniem komputerów, samouk. Po prostu przekrój gości, którzy wiedzieli coś o komputerach, albo im się wydawało, że wiedzą. Pytanie o pensję padło dopiero na końcu. Otrzymał je wybrany kandydat. Ale najpierw było sprawdzanie umiejętności. Odpadali równo ci z certyfikatami oraz ci bez. Jedni nie znali niuansów protokołów, inni nie wiedzieli, co jest źle w hardware. Na końcu został jeden, który wszystko wiedział, wszystko potrafił poprawić w software i hardware. To był właśnie ten kierowca. Bez wykształcenia, certyfikatów oraz bez branżowych szkoleń. Ale potrafił poprawnie zdiagnozować wszystko. Zapytali go jaką pensję chciałby otrzymywać. Jak powiedział im pensję, to mieli mały problem. Wypadł poza skalę przyjętą w koncernie. Usłyszał "Słuchaj, ale u nas nikt tak mało nie zarabia". Dali mu kilkakrotnie więcej niż oczekiwał. Pierwszy raz spotkałem się, żeby kandydat usłyszał coś takiego. Trochę popracował w Polsce, a potem wzieli go na Europę. Mieszka w Warszawie, ale lata po klientach w Europie.
      • Gość: gosc Ile jest wart certyfikat? IP: *.ucc.ie 01.03.11, 18:17
        Co za naiwnosc. Bedzie ustawa i certyfikat zapewni, ze ktos cos umie. Niestety jestem w srodku przygotowan do tych wlasnie certyfikatow i moge stwierdzic jedno: certyfikaty nic nie zmienia, jesli nie zmieni sie podejscie polskich uczonych i polskich wladz. Rektorowi UJ wydaje sie, ze 600 lat tradycji zastapi rzetelnosc i kompetencje, a przede wszystkim tworzenie prawdziwych miejsc pracy, z zapleczem i godziwym wynagrodzeniem. Certyfikaty zostaja wymuszone przez Bruksele, nasze ministerstwo grzecznie je wprowadza, grupka polskich profesorow, za olbrzymie pieniadze opracowuje Polskie Ramy Kwalifikacji oraz Efekty Nauczania, zamiast zajac sie nauka i stworzeniem warunkow do prawdziwego uczenia. Niestety, tak jak prawo jazdy nie swiadczy o umiejetnosci prowadzenia samochodu, a karta plywacak o plywaniu, tak samo certyfikaty NIC NIE ZMIENIA. Dopoki UW, UJ i inne uczelnie nie wyrobia sobie wlasnej marki, tak jak Oxford, czy Harvard, to certyfikat bedzie pieknie wygladal nad lozkiem w oprawce, a pracodawca i tak bedzie musial pracownika uczyc od nowa.
        Od 2012/13 NIC SIE NIE ZMIENI, wiec przestancie ludzim mydlic oczy. Tu musi sie dokonac zmiana na miare reformy Kollataja, a nie Tuska, czy prof. Kudryckiej.
        • Gość: Sanos Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.ip.netia.com.pl 02.03.11, 07:26
          > plywacak o plywaniu, tak samo certyfikaty NIC NIE ZMIENIA. Dopoki UW, UJ i inne
          > uczelnie nie wyrobia sobie wlasnej marki, tak jak Oxford, czy Harvard, to cert
          > yfikat bedzie pieknie wygladal nad lozkiem w oprawce, a pracodawca i tak bedzie
          > musial pracownika uczyc od nowa.

          Akurat na zachodzie jest podobnie, degree znaczy coraz mniej, ludzie zaczynają odkrywać, że to tylko wiedza teoretyczna, a absolwent niekoniecznie umie coś robić i trzeba go szklic, a teraz liczy się pieniądze... Wyjątkiem są tylko uniwersytety techniczne, typu MIT, ale to inna kategoria - wymagają wręcz za dużo w porównaniu z przyszłą pracą, przez co mają za mało absolwentów.
        • Gość: Euzebiusz Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.home.aster.pl 01.03.11, 19:59
          Zdaniem Pań specjalistek HR (absolwentka psychologii, blond włosy, dwadzieścia parę lat) wszystko jest łatwo weryfikowalne podczas rozmowy kwalifikacyjnej.
          Znam osobiście dyrektorkę, która zarabia 20 tys netto i pyta się podwładnych jak się zmienia czcionkę w Wordzie. Zatrudniona za pośrednictwem firmy rekrutacyjnej.
        • qwerty.pl Re: Ile jest wart certyfikat? 02.03.11, 12:03
          Gość portalu: Lady Zgaga napisał(a):

          > "Poziom posługiwania się językiem obcym jest łatwo weryfikowalny podczas
          > rozmowy rekrutacyjnej, dlatego też posiadanie określonego certyfikatu nie jest
          > przez pracodawców wymagane".
          > Szukam słów komentarza, ale nie znajduję :D.

          Coś nieprawdopodobnego! Ja się akurat zajmuję przeprowadzaniem rozmów kwalifikacyjnych, w tym - po angielsku, niemiecku, rosyjsku. Na sporą skalę. Certyfikat jest dla mnie najważniejszym źródłem informacji i ktoś, kto go posiada ma u mnie natychmiast ogromne fory! Wiem przecież, że podczas kilkuminutowej rozmowy nie zdołam ocenić umiejętności, na które w przypadku np, CAE składają się lata nauki i kilkugodzinny egzamin obejmujący wszystkie "skills".

          Za wczesnej komuny takie podejście do formalnych potwierdzeń kwalifikacji obrazowało hasło "Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera". Nie chciałbym mieć do czynienia z firmą, w której pracuje ta pani.
          • Gość: najmądrzejszy Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.dynamic.chello.pl 02.03.11, 12:33
            Ja nie rozumiem dlaczego masz problem z oceną znajomości języka kandydata podczas rozmowy.
            Jeżeli wymaga się przede wszystkim mówienia, to oczywistym jest, że najlepiej to sprawdzić po prostu prowadząc rozmowę - tutaj bardzo szybko można ocenić czy kandydat rzeczywiście zna biegle język jak twierdzi czy duka na poziomie przedszkolaka (w Polsce to drugie jest standardem).
            Dla naszej firmy lepiej jest przeprowadzić wstępną rozmowę przez telefon z przełożonym - native speakerem, niż zapraszać gościa z certyfikatem, gdzie okazuje się, że został zrobiony 5 lat temu i kandydat niewiele z języka już pamięta. Dlaczego? Bo w pracy nie rozmawiasz z certyfikatem tylko z człowiekeim i jak człowiek nie potrafi się wypowiedzieć mimo posiadania certyfikatu to żaden z niego pracownik.

            Z kolei jeżeli mówienie nie jest najważniejsze, to można dać mu test do rozwiązania lub arytkuł w tym języku do przeczytania. Sam certyfikat CAE nie zawsze odzwierciedla znajomość języka, ponieważ nie wymaga się odświeżania tego certyfikatu jak w przypadku TOEFL.
          • Gość: Sanos Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.ip.netia.com.pl 02.03.11, 21:19
            > e natychmiast ogromne fory! Wiem przecież, że podczas kilkuminutowej rozmowy ni
            > e zdołam ocenić umiejętności, na które w przypadku np, CAE składają się lata na
            > uki i kilkugodzinny egzamin obejmujący wszystkie "skills".

            A cóż to za mistyczne umiejętności, których nie ocenisz? Mi się zawsze wydawało, że akurat język, to taka niewdzięczna nauka, że można się uczyć całe życie, a i tak ktoś zawsze usłyszy, że jesteś z sąsiedniej wsi.

            Innymi słowy przez 15 minut dość skutecznie można sprawdzić, czy kandydat potrafi rozmawiać i się porozumieć, jak ma się doświadczenie można pokusić się o diagnozę czy to że nie pamięta słówek wynika z braku wiedzy, czy z faktu, że mało kiedy ma szanse usta w języku do kogoś otworzyć, a tylko siedzi w książkach..
          • Gość: nadia Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.play-internet.pl 03.03.11, 10:56
            A to ciekawe, byłam w życiu na ponad 100 rozmowach rekrutacyjnych (przez wiele lat pracy trochę die tego nazbierało), o certyfikat zapytano raz. Osoba, która pytała nie znała angielskiego. W pozostałych przypadkach, albo przechodziliśmy z rekrutującym na język obcy, albo np. dzwonił szef z Frankfurtu, by stwierdzić czy poziom języka jest wystarczający dla potrzeb firmy. W praktyce, albo się swobodnie komunikujesz w języku obcym, albo nie. Żadne certyfikaty tego nie zmienią.
            • lady-zgaga Re: Ile jest wart certyfikat? 05.03.11, 17:40
              > W praktyce, albo się swobodnie komunikujesz w języku obcym, albo nie.

              Ależ Wy ludzie pojęcia nie macie o językach obcych...

              Na początek co to w ogóle ma znaczyć "swobodnie się komunikujesz"? Sprawdza ktoś na rozmowach kwalifikacyjnych komunikację w formie pisemnej? I podstawowa sprawa, pani z HR w ogóle zna dany język obcy na tyle, żeby kogokolwiek sprawdzać?
              • najlepszygeorge Re: Ile jest wart certyfikat? 07.03.11, 10:43
                Jeżeli jest na danym stanowisku znajomość j. obcego rzeczywiśie potrzebna, to się sprawdza znajomość bardzo gruntownie. A że zazwyczaj język nie jest potrzebny to rekrutacja przybiera formę szopki tudzież teatrzyku, gdzie rekruterka ze słabym angielskim udaje, że sprawdza twoją znajomość języka.
      • drugilukasz2983 Ile jest wart certyfikat? 01.03.11, 20:02
        To czy twój certyfikat zostanie doceniony bardzo zależy od pracodawcy. Jedni na to zwracają uwagę inni nie. Mam trzy certyfikaty Microsoftu i czwarty w drodze. Wszystkie robię za własne pieniądze. Mój pracodawca zupełnie nie jest zainteresowany aby mi pomóc. Nawet z pracy nie bardzo chce mi dać 2-3 godziny wolnego w dzień zdawania egzaminu bo dla niego mam pracować tanio i nie kosztować go za dużo.
        Ja jednak wiem swoje. Jeszcze góra dwa lata, jeszcze trochę wysiłku (jak ciężko się zmobilizować do nauki...) i się z nim rozstanę. Pomacham mu na do widzenia.
      • Gość: Greg Ile jest wart certyfikat? IP: 216.24.137.* 01.03.11, 21:05
        Z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń 2010" ... wynika, że ich właściciele zarabiają miesięcznie ponad 7 tys. zł brutto.

        taa chyba z warszawskiego a nie ogólnopolskiego
        Pracowałem w lodzi jako specjalista IT trzy lata, z dobrymi certyfikatami za troszkę ponad 3 brutto. Obra calem się w kręgu speców IT z innych 'łódzkich' firm i ci jakoś również rzadko przekraczali te 3-3,5 brutto. Jako ze lodź jest kiepska jeśli chodzi o zarobki to zrozumiałbym jeśli ta ich średnia wynosiła 5 ale na boga, skąd 7 !? Zawyżają w tych wszystkich badaniach te średnie specjalistka IT i teraz jest 'nas' na pęczki ( z czego większość to to porostu mag.inż z dyplomem za pieniążki) bo przecież w IT się taaak dobrze zarabia! Wiec pracodawcy uważają nas za tania sile robocza i skutecznie hamują nasza 'rządzę pieniądza' . Tylko stare, mocno skomputeryzowane firmy, z osobami doświadczonymi w IT w zarządzie, które już dawno zrozumiały ze warto trzymać specjalistów znających ich systemy na wylot, cenią swoich ludzi.

        • sammler Re: Ile jest wart certyfikat? 01.03.11, 21:48
          W Wa-wie możesz zarabiać i 10-15 tys. jako informatyk. Zależy od czego i gdzie.

          Ale jeśli chodzi o to "ogólnopolskie badanie wynagrodzeń" to jedna wielka ściema. Firma ta wysyła spam zachęcający do wpisywania danych do ich bazy. Każdy może sobie wpisać co chce (np. że jest prezesem spółki giełdowej i zarabia 150 tys. miesięcznie). Nikt nie ma nad tym żadnej kontroli.

          Cytat z ich strony: Artykuł jest podsumowaniem wyników VIII Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń, które w 2010 roku przeprowadziliśmy z największymi polskimi portalami. W badaniu uczestniczyło 101 014 osób.

          S.
          • Gość: Greg Re: Ile jest wart certyfikat? IP: 216.24.137.* 01.03.11, 22:02
            jesteś pewien ze 10-15 ?
            Jesteś pewien, każdy informatyk dostanie 10 tysięcy w dowolnej firmie w Wawie?
            WĄTPIĘ. Jeśli nie jesteś jednak pewien to popraw proszę widełki.
            Znam i w lodzi specjalistów co maja 15 tys ale to nie znaczy ze mogę powiedzieć ze w lodzi zarabia się w IT 10-15 tys. I tak powstają mity.
            Niedawno przyglądałem sie ofercie jednej firmy z Warszawy - oferta dla dość wąsko wyspecjalizowanego informatyka (czyli w teorii bardzo cenionego) - 8 tys.
            Wiec wole nie sprawdzaj ile zarabiaja ci ktorych jest od pyty rynku.
            To ze sa firmy ktore daja swoim speca 10-15 tysi nie znaczy ze taka jest srednia!

              • sammler Re: Ile jest wart certyfikat? 01.03.11, 22:33
                Literówki to małe piwo. Problem masz raczej z czymś innym. Z czytaniem ze zrozumieniem...

                Tak, mam pewność, że tyle możesz zarabiać jako "specjalista IT" (tak to chyba ujął przedpiśca). Zresztą nie tylko w IT. Ze stawkami na poziomie 12-13 tys. spotykam się w zasadzie codziennie. Akurat w takim środowisku się obracam. Oczywiście nie będzie tyle zarabiał każdy i wszędzie (czego, zdaje się, nie dojrzałeś w mojej pierwszej wypowiedzi). Na pewno nie programista, który klepie kod, nie wspominając już o panu, który potrafi zainstalować system Windows i skonfigurować drukarkę... Chyba że robi to w ramach działalności gospodarczej, ale nie o takich przypadkach tutaj mówimy...

                S.
                • Gość: Greg Re: Ile jest wart certyfikat? IP: 216.24.137.* 02.03.11, 09:01
                  ok, nie dojrzałem "i" w Twojej wypowiedzi, zwracam honor.
                  Ale wobec tego z calym szacunkiem Twoja wypowiedz nie miała wiele wspólnego z moja.
                  (no w sumie poza druga częścią dotycząca metody pomiaru średnich z która zresztą sie zgadzam)
                  Bo ja pisałem o srednich a Ty wyskakujesz z tym ile 'mozna' zarabiac. A to ile 'mozna' zarobic juz nie zalezy tak bardzo od regionu. Bo i w lodzi czy głupim pipidowku jako spec IT można zarobic 15 tysi. 'Mozna' jest bardzo dalekie od sredniej. Wracajac jeszcze do samej sredniej to wezmy pod uwage jak taka srednia jest liczona. Bo jesli jest to zwykla arytmetyczna to totalnie to nie odzwierciedla zarobkow danej grupy. Bo jak wezmiemy do pomiaru 10 ludkow, 1 z nich bedzie geniuszem robiacym zlecenia dla googla i bedzie zarabial 41.000 zl a pozostalych 9ciu bedzie zarabiac po 1.000 zl to srednia arytmetyczna da 5 tys na lebka. I teraz 90% tych informatykow popupka sie w glowe jak usłyszy ze ich grupa zarabia srednio 5000 zl. Studenci wala drzwiami i oknami na studia IT a potem przychodzi dziw ze pracodawca chce dac 2 netto a nowi koledzy w pracy maja pareset zlotych wiecej bo siedza juz tam juz od kilku lat wiec 'awansowali'. Pisza w tym calym raporcie ze srednia jest 6,5 bez certyfikatow a 7 z certyfikatami. Ta...tylko 90% grupy statystycznej jeest gruuuuubo ponizej tej sredniej a pozostale 10% winduje w gore te cala srednia.
                  Po prostu wkurza mnie ze te debile robia sobie te cholerne statystyki, nie majac chyba pojecia o statystyce i chociazby o czyms takim jak waga mniej istotnych 'pomiarow' czy tez bledach tych pomiarow o ktorych Ty wspominasz a oni zupelnie przemilczaja.
                  Jedyny efekt jaki osiagaja to psucie rynku. Narobilo sie nas od pyty z czego ogromna czesc nie rozroznia bitu od bajta a cos takiego petla w bash-u to czysta abstrakcja (wierz mi, to sa przyklady z prawdziwych rozmow kwalifikacyjnych oraz egzaminow 3 roku studiow informatycznych na pewnej prywatnej uczelni) i zawsze sie znajdzie chetny co wezmie prace za 1000zl netto (i stworzy jedynie problem dla jego wspolpracownikow ktorzy takiego debila beda latami szkolic i poprawiac po nim bledy).








                • Gość: Klucz Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.play-internet.pl 02.03.11, 10:49
                  > Na pewno nie programista który...

                  Oj, mylisz się. Pracowałem jako programista/projektant w firmie w warszawie i do ręki dostawałem 6500.

                  To właśnie ci ludzie (programiści, projektanci) coś _wytwarzają_ co można sprzedać i to oni stanowią wartość dla firmy. Druga grupa, czyli tzw. specjaliści IT są kosztem dla firmy, a nie jej siłą napędową. (Chyba że firma sprzedaje usługi - wykonywane przez tychże specjalistów).
                  • Gość: Sanos Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.ip.netia.com.pl 02.03.11, 21:27
                    Gość portalu: Klucz napisał(a):

                    > > Na pewno nie programista który...
                    >
                    > Oj, mylisz się. Pracowałem jako programista/projektant w firmie w warszawie i d
                    > o ręki dostawałem 6500.

                    Jako programista/projektant, lub programista/analityk często zarabia się i więcej (wliczając premie itd), ale jako zwykły klepacz niekoniecznie - code monkey zarabia 3500-4000 brutto.. +/- i w dużych firmach to taki typ informatycznej telefonistki.
            • Gość: hula Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.warszawa.vectranet.pl 02.03.11, 03:23
              Gość portalu: Greg napisał(a):

              > jesteś pewien ze 10-15 ?
              > Jesteś pewien, każdy informatyk dostanie 10 tysięcy w dowolnej firmie w Wawie
              > ?
              > WĄTPIĘ. Jeśli nie jesteś jednak pewien to popraw proszę widełki.

              Zgadzam się. To chyba jakaś bzdura. Pracowałam w spółce S.A i informatycy tyle tam nie zarabiali. A jest to duża firma.
              Mój brat jest po Politechnice, informatyk i też tyle nie zarabia.
        • Gość: P. Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.pabianice.msk.pl 03.03.11, 22:52
          Gość portalu: Greg napisał(a):
          > Pracowałem w lodzi jako specjalista IT trzy lata, z dobrymi certyfikatami za tr
          > oszkę ponad 3 brutto. Obra calem się w kręgu speców IT z innych 'łódzkich' firm
          > i ci jakoś również rzadko przekraczali te 3-3,5 brutto. Jako ze lodź jest kiep
          > ska jeśli chodzi o zarobki to zrozumiałbym jeśli ta ich średnia wynosiła 5 ale
          > na boga, skąd 7 !?

          Kwestia w jakich kręgach się obracałeś. W Łodzi w budżetówce i małych polskich firmach rzeczywiście płacą słabo, rzadko kiedy powyżej 5k. Średnią podnoszą znacznie większe (często pięciocyfrowe) wypłaty osób z działów IT zagranicznych koncernów produkcyjnych i dużych spółek SA .
      • Gość: kajus nabijanie kasy nic więcej IP: *.bcc.com.pl 01.03.11, 21:59
        Zgodzę się że certyfikat w branży IT ma jakąś wartość, pod warunkiem że znikną z sieci wszelkiej maści test-kingi i tym podobne oszustwa.
        Niech np. microsoft poda ile osób zdaje z prawie maksem :) Cud?
        W garbate aniołki nie wierze, tak jest niestety na całym świecie.
        Później taki certyfikowany ... idzie do klienta na projekt i świeci oczami :]
        Taki z niego fachura ...
        Dzisiaj certy w IT to tylko nabijanie kasy producentowi oprogramowania i podreperowywanie ego szefów, jaką to mają ekstra załogę, lub jaka to ekstra firma robi projekt :] .
        No i jeszcze do jednej rzeczy certy są potrzebne w IT :)
        Do ustawiania przetargów :):):)

        Pozdrawiam

      • Gość: głoszcz Ile jest wart certyfikat? IP: *.acn.waw.pl 01.03.11, 22:36
        mam tyle certyfikatów, że nawet nie chce mi się ich wpisywać do cv, mam też okazję pracować z "równie certyfikowanymi". Rzeczywistość jest niestety taka, że te wszystkie certyfikaty są g.. warte, bo liczy się wyłącznie doświadczenie i zapał do pracy (kolejność można sobie zmienić). Przyznaję jednak, że na początek to może wystarczyć żeby zaimponować.
      • von.g Bzdura 01.03.11, 23:01
        Jesli chodzi o IT to certyfikaty sa zdecydowanie przewartosciowane. Zwyczajne wyciaganie kasy od naiwnych. Najbardziej lubia je firmy konsultingowe typu Accenture , TCS itp bo wciskaja klientom ,ze dostarczaja "certyfikowanych specjalistow". Masowo wysylaja ludzi na takie certyfikaty ,ale grubo sie ktos myli jesli mysli ,ze idzie za tym podwyzka.
      • Gość: anonymous Polskie uczelnie duzo ponizej USA i starej Unii IP: *.dip.t-dialin.net 01.03.11, 23:11
        Skonczenie Polskiej uczelni gwarantuje czesto NIE ZNALEZIENIE pracy za granica.
        Polska wiedza to wiedza III Rzeszy porozrzucana dewastacyjnie po swiecie przez ZSSR.
        Postsowiecka Polska post-RWPG o dochodzie per capita 50% RFN i zdewastowana przez ZSRR do braku mikrotechnologii krzemu narazona na wyzysk taniej, wyksztalconej sily roboczej, kolonializm wizowy USA. Polskie uczelnie duzo ponizej poziomu USA i starej Unii Europejskiej.

        Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze same w sobie studia w Polsce wykluczaja w zasadzie w ogole szanse na znalezienie pracy w zawodzie w krajach starej Unii Europejskiej i w USA. Chca skonczyc studia na jakiejkolwiek uczelni i za kazda cena chcac opoznic czas niemoznosci znalezienia pracy najczesciej zmuszani przez bezdomnosc i rodzicow. Tylko dwie niekiedy 3 Polskie uczelnie wchodza do 1 szej 500-setki w rankingach swiatowych i zaczynaja te rankingi od pierwszej 400-setki. Akredytowany ranking wyzszych uczelni z Chin: www.arwu.org/. Tylko uniwersytet jagielonski i warszawski znajduje sie w pierszej 500-tce a uniwersytet Warszawski rownal sie w 2007 Uniwersytetowi Stanowemu Utah, rolniczo-przemyslowego rzadko zaludnionego stanu w zachodnio-centralnych stanach z okolo 2 mln mieszkancow i o jednym z najwyzszych komforcie zycia w USA. Glowna przyczyna jest zapasc Polski w tzw. dziedzinach high-tech tzn. wyzszych techologii jak np. brak powszechnego bezprzewodowego internetu w miejscach publicznych, brak najnowszych komputerow domowych na biurku kazdego, brak superszybkich kolei a przede wszystkim brak samowystarczalnosci w elektronice a wielkiej skali integracji a wiec brak umiejetnosci produkcji wlasnych mikroprocesow jak np. Pentium IV ktory wyklucza konkurencyjnosc uczelni technicznych. Kiedy na poczatku lat 80-tych na witrynach szweckich sklepow pojawila sie Amiga ze screen-saverem zanglujacym trojwymiarowymi w czerwono-bialo szachownice pileczkami, a internet przez telefon Micronet800 byl juz dostepny w wielkiej brytanii dla komputerow domowych jak Atari czy ZX Spektrum przez modem VTX5000, komputer osobisty byl marzeniem szkol w Polsce i byl dostepny tylko w kilku i to tylko w wojewodzctwie warszawskiem. Jedyna szansa na znalezienie pracy zwiazanej ze studiami po Polskiej uczelni technicznej lub po naukach scislych jest zauwazenie w USA tzw. zjawiska kolonializmu wizowego tzn. wykorzystywania przez USA taniej sily roboczej (podobnie jak w azbescie na budowach lub w kesonach wodnych) z krajow w ktorych najlepsze uczelnie sa w resonansie poziomu naukowego z niedoplacanymi i z niskim czesnym amerykanskimi uczelniami stanowymi rekrutowanej z absolwentow i nizszej kadry naukowej pragnacej wyemigrowac za wszelka cene z powodu nedzy. Sa to atomowo-rakietowe kraje z nedza i glodem, tzn. kraje o umiejetnosci budowy rakiet balistycznych dalekigo zasiegu przenoszacych glowice atomowe w ktorych naukowcy pracuja za od kilku do kilkudziesieciu dolarow miesiecznie a Ministerstwa Nauki sa scisle podlegle atomowych ministerstwom obrony. Sa to glownie Rosja Chiy i Indie. Polska PRL bedaca czescia kompatybilnego z ZSSR ukladu RWPG i Ukladu Warszawskiego byla takim krajem narazonym na kolonializm wizowy USA mimo zimnej wojny. Kolonializm wizowy jest jak sama nazwa wskazuje zjawiskiem chorym. Ludzie pracujacy w USA z tych krajow sa czesto chorzy, wyglodzeni i wyniszczeni. Pracuja oni pod grozba natychmiastowej deportacji w razie zwolnienia z pracy. USA uzywa ich jako asystentow uczacych (tzw. teaching assistants) lub wykonujacych proste badania naukowe na rozkaz Profesorow (tzw. research assistants) poniewaz pracuja na stanowisku akademickim za 10 ta czesc pensji w amerykanskiej szkole podstawowej dla Amerykaninina a nawet za setna Profesora z uczelni prywatnej. Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak obywatela Chin, nie rozni sie w zasadzie jednak od pracy w azbescie, na budowie lub w kesonach tzn. prac wykonywanych przez niewykwalifikowanych nielegalnych imigrantow mimo ze jest legalna i sprawia normalne wrazenie. Glowna przyczyna sa niskie z pogranicza stanowego minimum socjalnego pensje ktore naprawde sa niebezpieczne dla zycia np. wobec mozliwosci znalezienia sie w zawsze platnym szpitalu bez ubezpieczenia zdrowotnego lub w areszcie z niebezpiecznymi przestepcami wobec niemoznosci zaplacenie przekraczajacej roczna pensje kaucji. Stawia to wiec Polskie uczelnie wyrosle z PRL w globalnych systemie kapitalizmu USA na rowni z fabrykami azbestu lub nielegalnymi pakowniami miesa lub rezniami i stad trudnosc znalezienia prawdziwej pracy z Polskim dyplomem w USA lub starej EU.
        • Gość: valery Re: Polskie uczelnie duzo ponizej USA i starej Un IP: *.tecnun.es 02.03.11, 15:49
          A to ciekawe, ja tydzien po obronie porozsylalem cv dostalem sie do Hiszpanskiej firmy zajmujacej sie researchingiem do dzialu symulatorow, nawet nie sprawdzali mojej wiedzy, ich podejscie bylo takie ze na okresie probnym wyjdzie czy rzeczywiscie sie nadaje czy nie. Certyfikatu nie mam zadnego a zarabiam duuzo wiecej niz podano w artykule. Co ciekawe powiedziano mi ze wschodnie uniwerki ciesza sie dobra renoma.
      • Gość: anonymous TOEFL czesto mylony z pochodzeniem IP: *.dip.t-dialin.net 01.03.11, 23:24
        Trzeba zauwazyc ze egzaminy jezykowe takie jak TOELF czy Ets mylone sa w Polsce czesto ze
        znajomoscia etniczna i podstawowa jezyka na poziomie pochodzenia narodowego lub
        w sensie Polskiej szkoly jak to sprawdza np.
        matura. Najlepsze na swiecie uczelnie USA z budzetami kilkudziesieciu miliardow
        dolarow rownymi dochodom narodowym malych krajow jak Lichtenstein
        w dziedzinach nauk scislych i inzynieryjnych nie
        wymagaja od obcokrajowcow znajomosci jezyka angielskiego na poziomie Polskiej
        matury, nie wymagaja np. wymawiania jezyka ani znajomosci literatury.
        Tylko od studentow ktorzy maja byc asystentami i tylko najlepsze wymagaja np.
        TSE tzn. Test of Spoken English lub Test Angielskiego Mowionego.
        Stad studiujac w USA zauwazymy ze w np. stanowym Uniwersytecie Asystenci z Chin lub
        Indii sa ciezko zrozumiani i czesto dostaja zloliwa ewaluacje samej wymowy i
        nielegalny Meksykanin moze praktycznie znac amerykanski lepiej niz niski pracownik amerykanskiej uczelnie w naukach nie humanistcznych.
      • Gość: Sanos Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.ip.netia.com.pl 02.03.11, 07:19
        > Certyfikat jest bezcenny. Dzisiaj to jak ktoś byle co wybełkota to już sobie wp
        > isuje znajomość angielskiego. Certyfikat to jednak jest jakiś dowód. Gdybym nie
        > poszła na kurs do speak up i nie zdała cea to niczym bym się nie różniła od ko
        > goś, kto twierdzi że zna angielski, ale tylko mu się tak zdaje. Certyfikat robi
        > różnicę!

        To rozumiem, że Pani poza językiem, żadnymi innymi umiejętnościami nie dysponuje?
        W takiej sytuacji faktycznie certyfikat może robić różnice - obniża koszty rekrutacji, ale dla osoby rekrutowanej ze względu na inne umiejętności, gdzie język jest wymogiem dodatkowym (acz może być niezbędny) i tak będzie zweryfikowany w trakcie rekrutacji, certyfikat nic nie zmienia.
          • truten.zenobi ma się ładnie prezentować w CV... 02.03.11, 12:00
            pewnie jest tak że tak naprawdę przy wykonywaniu pracy liczy się wiedza i umiejętności, ale w procesie rekrutacji liczą się pozory... czyli dobra reklama.

            teoretycznie certyfikat ma pomóc kandydatowi się dobrze zaprezentować a pracodawcę zwolnic z oceny faktycznej wiedzy i umiejętności... tyle ze teoria jest piekna a praktyka pokazuje że nie dokońca rozwiązując jeden problem tworzy kilka kolejnych...
      • Gość: Magda Ile jest wart certyfikat? IP: 213.231.194.* 02.03.11, 13:02
        Nie zgadzam się ze stwierdzeniem w treści artykułu, że certyfikat FCE potwierdza znajomość języka angielskiego na poziomie podstawowym. Potwierdza znajomość języka na poziomie średniozaawansowanym B2 wg norm Rady Europy. W rzeczywistości osoba, która zda taki egzamin (w jednym z oddziałów British Council musi wykazać się bardzo szeroką wiedzą i znajomością języka angielskiego we wszystkich dziedzin życia). Egzamin składa się z 5-ciu części, trwa kilka godzin i w detalach weryfikuje znajomość języka angielskiego. Wystarczy wejść na stronę British Council, aby przekonać się jakie umiejętności językowe posiada osoba z FCE i ile godzin pracy potrzeba na przygotowanie się do egzaminu plus koszty. Posiadam taki certyfikat. Dla mnie oprócz zdolności i umiejętności to wiele godzin przygotowań do takiego egzaminu (włącznie ze specjalistycznym kursem językowym). Ten certyfikat jest honorowany w 120 krajach świata w wielu dziedzinach gospodarki, w turystyce, służbach celnych i uznawany przez wiele uczelni włącznie ze zwolnieniem z egzaminów z j. angielskiego.
        • Gość: M. Re: Ile jest wart certyfikat? IP: *.dynamic.chello.pl 02.03.11, 19:28
          Uczelnie zwalniają z egzaminów z języka angielskiego na podstawie FCE? Chyba jak sobie chcesz zaliczyć angielski A2 jako kurs. Podaj mi przykład uczelni, której wystarczy FCE, żeby Cię przyjąć. I wykluczamy erasmusa, bo na ten program rzadko kiedy potrzebny jest jakikolwiek certyfikat.

          Co do pracy, jest takie zdanie w artykule: certyfikat jest w zasadzie bezużyteczny, bo i tak jeśli angielski jest potrzebny, sprawdzi się go na rozmowie. I z całym szacunkiem, B2 to za mało dla dowolnej poważnej pracy.

          Przecież między np CAE i FCE jest przepaść! I o ile CAE rzeczywiście o czymś świadczy, to FCE do poważnej pracy czy nauki przygotowuje Cię mizernie. A jest jeszcze CPE... Z całym szacunkiem, pod tym względem zgadzam się z tekstem. Może przyszło Ci to ciężko, a może masz po prostu wyższy poziom, ale wiedza, jaką potrzeba na zdanie FCE to nic nadzwyczajnego...

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka