Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Wpływ Gazety Wyborczej na świadomość społeczną

    30.03.11, 15:40
    Dlaczego użytkownicy forum tak nienawidzą bezrobotnych? Moim zdaniem kluczową rolę odgrywa tutaj indoktrynacja stosowana od ponad 20 lat przez ich ulubioną gazetę. Gazeta Wyborcza ma bardzo perfidną misję propagowania neoliberalizmu. Kreuje rzeczywistość. Wmawia, że problem jest w nas, a nie w Polsce. Że nie trzeba zmieniać III RP, ale ludzie powinni się zmienić, żeby pasować do III RP. To bardzo niebezpieczne. Wcale nie bezpieczniejsze, niż próby budowania jakiejś IV czy moherowej RP. To grozi odmóżdżeniem
    społeczeństwa, biernego, niezdolnego do buntu. Jak w Korei Północnej.

    ___
    Wycofany. Legendarny bezrobotny.
      • rabart Re: Wpływ Gazety Wyborczej na świadomość społeczn 30.03.11, 15:46
        Ja także zauważyłem, że bezrobotnych przedstawia się w negatywnym świetle.
      • Gość: bezrobotny Re: Wpływ Gazety Wyborczej na świadomość społeczn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.11, 15:58
        studiujac ja tez wierzylem w te liberalne brednie

        myslalem, ze jak szanse sa rowne, to tylko od kazdego z nas zalezy co w zyciu osiagniemy

        okazalo sie, ze w polskich warunkach masa ludzi inteligentnych, wyksztalconych i uczciwych a nawet znajacych biegle jezyki obce, nie ma pracy.. bo nie, i tyle !

        jak wysylalem pierwszych kilka podan o prace, to czekalem w napieciu przekonany, iz pracodawca lada moment sie odezwie, albo da chociaz odpowiedz zwrotna, ze otrzymal moje podanie...

        ah jaki ja bylem naiwny

        cala masa ludzi wyksztalconych musi liczyc albo na cud, albo dlugotrwale szukac pracy i chwytac sie wszystkiego, najczesciej grubo ponizej kwalifikacji.... albo tez musi zaczac krasc, oszukiwac... bo w koncy najsilniejsi przetrwaja...

        a.. zapomnialem o opcji robienia 2 a nawet 3 kierunkow rownoczesnie i do tego podyplomowki
        w koncu jak mam magistra i wg pracodawcy moge sobie nic co najwyzej podetrzerc tylek, to moze jak bede mial 3 tytuly magistra, to wtedy mnie przyjmnie?

        eh, co za kraj...
    Pełna wersja