tanebo
30.03.11, 19:09
Miałem dziś okazję wpaść na dni kariery zorganizowane w Altusie w Katowicach. I powiem wam że czegoś nie rozumiem. Wszyscy psioczą na młodych, że nic nie potrafią a wiele wymagają. Ale po dzisiejszym dniu mam zgoła odmienne zdanie. W sumie to konkretne oferty miał tylko Randstad. I na ich stanowisku było sporo zainteresowanych. Ale oferty dotyczyły raczej pracy dorywczej. Reszta nie wypadła tak dobrze. Obszedłem kilka stanowisk. Na każdym obsługuje po kilka osób. W różnym wieku, a więc to nie były wynajęte hostessy. Ale gdy podsłuchiwałem ich rozmowy z zainteresowanymi to nie było w nich konkretów. Raczej: nasza firma jest wspaniała, mamy praktyki, szczegóły zdradzimy po selekcji... Zagadnąłem jednego mężczyznę z obsługi. Zadałem kilka pytań: jakich specjalistów szukają, jaką mają politykę kadrową. Uzyskałem 0 informacji. W zasadzie odniosłem wrażenie że zadaję niewygodne pytania. Jakbym wykorzystał te informacje przeciw nim. Po namyśle dochodzę do wniosku że to nie tak. Wygląda na to że osoby pracujące w kadrach trafiły tam z przypadku. Zresztą nie chodzi tylko o dziś. W rozmowach kwalifikacyjnych w jakich do tej pory uczestniczyłem zadawane mi pytania były do bólu podobne. Tak jakby zżynali je z internetu. Jedna osoba podczas rozmowy wprost wpatrywała się w sufit podczas rozmowy. To też chyba o czymś świadczy. Wg mnie firma to ludzie w niej pracujący. A tych ludzi dobierają kadry. A więc to kadrowcy tworzą firmę. Więc powinien być jakiś nadzór nad kadrami. A chyba go nie ma. Pan z którym rozmawiałem chyba nie wiedział kogo firma szuka. Wygląda że z kadrowcami sytuacja jest podobna jak z nauczycielami - nie wiem co mam robić więc zostanę kadrowcem.