Gość: Dave
IP: *.dynamic.chello.pl
31.03.11, 06:01
Jako że od miesięcy szukam pracy (po tym jak rzuciłem dobrze płatną pracę) czytam sobie różne ogłoszenia i naprawdę ręce opadają. Dynamicznie rozwijające się Call center (nie wiem które, bo jakaś agencja pracy na nich zarabia i zamieszcza za nich ogłoszenia i rekrutuje) poszukuje konsultantów telefonicznych. Po prostu ekstra oferta w pozycji "zapewniamy": Możliwość awansu na stanowisko Starszego Konsultanta - ROTFL.
Ale najlepszy jest kryzys w mediach, co chwila TVN wali oferty płatnych staży "w największej grupie medialnej w Polsce" (płatnych w sensie ty im płacisz za możliwość odbycia stażu). Obserwuję wysyp ofert od nowo powstających, dynamicznie rozwijających się portali - oferty praktyk ("staż - współpraca zdalna"), znaczy się, nie chce mi się ruszać tyłka z zadupia, ale chętnie przyjmę darmowe ręce do roboty.
Znakomite są też oferty pracy typu zatrudnię "dziennikarza-handlowca". Znaczy się zostań gwiazdą wydawnictwa kuchnia&garnek - jeździsz po restauracjach i nagabujesz na artykuły sponsorowane, dostajesz prowizję od napisanego "loda", good luck!
Skąd tylu naiwnych, którzy łapią takie ogłoszenia i charują po 10 godzin za 2500 brutto? Jakim trzeba być idiotą, rozumiem, że ktoś nie ma kasy i idzie do mc donalda (sam bym wolał, przynajmniej można cheesa zjeść za darmo-choć sama firma jest śmietnikiem i miejscem pracy najbardziej ułomnych debili), ale żeby wspierać firmy, które zamieszczają tak kretyńskie ogłoszenia? Zaskakujące, że tylko wśród doświadczonych dziennikarzy TVN uchodzi za "Biedronkę" branży mediów, a na paru stronach typu goldenline ludzie wypisują marzenia, jak to chcą tam pracować. Czego to nie robi marketing z takich osłów.