Gość: pokolenie 80'
IP: *.krawarkon.pl
06.04.11, 19:40
nie wiem, jak tu inni maja doswiadczenia ze wspolpracy z Project Managerami (PM) ale u mnie to jest po prostu dwa slowa: wstyd i amatorszczyzna !!!
jest to jakis nowy gatunek zawodu. jego posiadacz nie zna sie na niczym, oprocz zarzadzania i nie jest w niczym specjalista. tzn. nie ma konkretnego fachu w reku.
troche latam w delegacje zagraniczne do krajow "ucywilizowanych" (czyt. juz na zachod od Odty) i po prostu jest przepasc w zachowaniu i stylu pracy miedzy PM-ami tam a tutaj - w PL. podaje najwieksze roznice:
1. tam PM-em jest czlowiek ok 35-50 letni, ktory wczesniej byl specjalista z jakiegos programu, narzedzia, itd. w Polsce znakomita wiekszosc PM-ow na niczym sie nie zna, niejasne zasady awansu ich na te stanowiska
2. z 1. od razu wynika, ze Na Zachodzie jesli masz jakis problem, zawsze mozesz sie zglosic do swojego przelozonego (PM-a), ktory doradzi, pomoze wybrac plan dzialania, sam cos pokaze. w Polsce PM od ciebie chce tylko wyniku i tylko postawic ci nowe cele. nie interesuje go, jak to zrobisz, dlaczego, co jest glownym problemem, etc.
3. Mentalnosc. Na Zachodzie PM jest to "naturalna kolej rzeczy", natomiast w Polsce wmawia sie ludziom, ze to jakis luksusowy zawod z ekstra kasa i niewiadomo jakim prestizem. Skutek ? tabuny mlodych pieknych, krwiozerczo ambitnych, glownie wiesniakow, idacych po trupach (podlizywanie sie + kapusiowanie), byleby byc "PM-em".
4. Znajomosc jezykow obcych. Dwa slowa: wstyd i posmiewisko. "Aj ting", "tu tel dy tru", wyoczone pare frazesow, bledy gramatyczne, sztywnosc, brak umiejetnosci wypowiadania bardziej zlozonych zdan spontanicznie w komunikacji z klientem (oddzialem) zagranicznym. Tutaj rowniez upatruje sie oszustwa spowodowanego, czasem transformacji, kiedy to (nawet 10-15 lat temu) ktokolwiek, kto cos umial po angielsku od razu awansowal na dyrektora, kierownika (jeszcze wtedy w Polsce nieznane bylo slowko: PM).
to wszystko powoduje, ze obrzydlo mi bycie "specjalista" w Polsce pod dowodzeniem PM-ow. Lepiej byc sam sobie sterem, zeglarzem, okretem. Powyzsze cechy kompromituja nas w Europie jako narod. niestety trzeba na czyms sie bardzo dobrze znac + wladac biegle jezykiem obcym. wtedy mozna sie wyniesc na Zachod i byc tam powazanym.