tanebo
08.04.11, 19:33
Każdy kto trafił na rozmowę kwalifikacyjną usłyszał zapewne pytanie: ile pan/pani chciałby zarabiać. Pomijając już to że powyższe pytanie jest w skali światowej kuriozum to ostatnio usłyszałem to pytanie przed rozmową. Zadzwoniła do mnie pani z firmy rekrutacyjnej i poza pytaniem czy nadal jestem zainteresowany zapytała tylko o jedno: ile chciałby pan zarabiać. Żadnych pytań o kwalifikacje, żadnego zaproszenia na rozmowę. Skąd to parcie na zarobki? Stanowisko o które chodziło nie jest stanowiskiem sprzedawcy w kiosku. Myślę że nawet 500 zł więcej nie zabiłoby tego banku. Więc o co im chodzi?