Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Dlaczego pracodawcy kłamią?

    IP: *.toya.net.pl 21.04.11, 09:50
    Witam,
    chciałem się z Wami podzielić pewnymi uwagami. Pracowałem dla znanej firmy z obszaru IT w Łodzi. Na rozmowie mój przełożony mówił coś zupełnie innego, niż potem się okazało. Chodzi o zakres obowiązków. Gdybym wiedział wcześniej, czym w rzeczywistości będę się zajmował, w życiu nie podjąłbym tej pracy. Dlaczego pracodawcy kłamią? Co im zależy powiedzieć prawdę?
      • Gość: emilla111 Re: Dlaczego pracodawcy kłamią? IP: *.home.aster.pl 21.04.11, 17:36
        Kłamią, bo chcą złapać pracownika.
        Dobrze wiedzą jak naprawdę wygląda praca/zakres obowiązków więc muszą coś ściemnić, by ktokolwiek był zainteresowany.
        Gdybyś od początku wiedział co rzeczywiście cię czeka w tej firmie, na pewno nawet byś nie przesłał swojej aplikacji :)
        • annajustyna Re: Dlaczego pracodawcy kłamią? 21.04.11, 18:10
          Moge tylko potwierdzic.
      • back2bz Re: Dlaczego pracodawcy kłamią? 21.04.11, 19:39
        Przyklad z jednej firemki, w ktorej mialam kiedys pecha pracowac: rozmowa kwalifikacyjna nie miala nic wspolnego z pozniejszymi obowiazkami, bo prezes, ktory te rozmowe prowadzil... nie wiedzial, co osoby na tym stanowisku robia. Dodam, ze w firmie pracowalo lacznie szesc osob, z czego na moim stanowisku trzy, wiec nawet sie nie mogl tlumaczyc nadmierna iloscia rzeczy/obowiazkow do zapamietania - on to po prostu olewal.

        Rownie dobrze moze chodzic o to, jak wspomniano wczesniej, ze prawdziwego zakresu obowiazkow "wymarzeni" kandydaci by nie zaakceptowali, a ze to jednak jest wyjscie krotkofalowe ze strony firmy, to i potem sie pojawiaja takie wlasnie watki...

        Z innej beczki, w jednej z rozmow, w jakich mialam *przyjemnosc* uczestniczyc, padlo kiedys haslo ze strony prowadzacej szefowej, ze ona nie wie, jaki ma byc zakres obowiazkow, bo mam go sobie sama na tym stanowisku stworzyc. Co tez zrobilam, po czym awansowalam :), bo to bylo takie stanowisko rozbiegowe do dalszego rozwoju wewnatrz firmy. Teraz na nim sa kolejne osoby przygotowywane do tegoz.
      • peter_jurgen_boock Dlatego, że pracodawca pracodawcy nierówny. 21.04.11, 22:08
        Część to faktycznie inteligentni wizjonerzy, ambitni, pomysłowi, porywający za sobą innych, świetni fachowcy.
        Zaś kolejna, spora część to masa małych firemek PHU i niewielkich spółek prowadzonych przez ciemnych cepów o mentalności pazernej, prostej przekupy.
        Tacycw...e sami sobą niewiele reprezentują, nie mają jakiegoś wyjątkowego znaczenia dla gospodarki i rozwoju społecznego, bo ich firmy i oni sami często są pod kreską, cechą ich działania jest przypadkowość, brak innowacyjności i słabe zrozumienie realiów. Ich działanie przypomina małpę, której da się pędzel i każe coś namalować, raz na jakiś czas powstanie kształt przypominający coś konkretnego, ale nie czyni to małpy wielkim artystą, tak samo to, że raz na jakiś czas uda się komuś przypadkiem deal nie czyni go rekinem biznesu z FORBES'a.
        To, że ich gó...ane firemki jakoś się unoszą wynika nie z tego, że mają dobry produkt, tylko dlatego, że trafiają na jeszcze większych przygłupów od nich samych i czasami mają grupkę stałych odbiorców podobnych do siebie. Ewentualnie walczą najniższą ceną i bardzo długimi terminami płatności na przesyconym rynku.
        Często też tacy właściciele są na tyle głupi, że sprzedają za wszelką cenę, nawet notorycznym dłużnikom, potem jęczą, że mają zostawione np 300 tys. "u ludzi", są jednak pazernymi debilami bez wyobraźni i jakichkolwiek zdolności analitycznych i łudzą się, że ich śmieciowe wierzytelności ktoś zechce kupić, pomimo 8-miu miesięcy odmów nie potrafią wyciągnąć żadnych wniosków i wciąż wydzwaniają, czy ktoś nie chciałby dokonać cesji, ew. ich krąg odbiorców jest na tyle mały, że ci durnie łudzą się, że jęcząc i prosząc grzecznie dłużnika o kasę dostaną to co chcą. Nie dostaną i po jakimś czasie sprytniejszy wsiuch od nich topi te ich "biznesy" i kończą ze wspomnieniami i długami.
        Szczytem marzeń takiego młota jest terenowe BMW w leasingu, na zewnątrz potrafi sprawić całkiem niezłe wrażenie, natomiast wiadomo, że większość z nich żebrze, żeby nie wypowiadać im umowy na komórki, bo zaraz te 400 zł zapłaci, tylko dostanie kasę od innego.
        Porządny wywiad wobec takich działalności pozwala się przekonać, że pod w miarę czystą skorupką jest masa próchna i gówna.

        I na takich po prostu trafiałeś.
        • senseiek Kazdy orze jak moze.. 21.04.11, 22:26
          Kazdy orze jak moze..

          Skoro jestes taki grubas, to jednak wypadalo by nie pogardzac leszczami. Kto wpada w samozachwyt, ten jest juz w drodze na dno.
          Zarozumialosc, i zbytnia pewnosc siebie jest dla biznesmena zabojcza. A pozniej w kryzysie tacy "nigdy nie popelniajacy bledow" po poteznej wpadce wyskakuja z wiezowcow, bo nie potrafia zdzierzyc utraty statusu.
          • peter_jurgen_boock Ani ze mnie grubas, ani nie pogardzam 22.04.11, 14:47
            małymi działalnościami.
            Mam naprawdę duży szacunek dla małych firemek prowadzonych przez fachowców, którzy dzięki cierpliwości, dobrej ofercie, pracowitości i szacunku do kontrahentów i pracowników osiągnęli sukces, takim biznes się kręci sam, nie potrzebują wielkich agresywnych reklam, ciągle nowych akwizytorów "z własnym samochodem i bazą klientów"; życzę im jak najlepiej, a jeśli mają świetne drogie auto, to choćby i kolejnego podobnego :-)
            Pogardzam natomiast całkowicie śmierdzielami, których biznesy od samego początku opierały się na wiecznych niedomówieniach, półprawdach, mrzonkach i szukaniu głupszych od siebie.
            Spasiony buc w skórzanej marynarce za 1000 zł wysiadający na parkingu jakiejś galerii z obwieszoną cizią z X5-tki może imponować przedstawicielom handlowym LYRECO, PKT.pl, czy innym żelusiom w obklejonych fiestach, albo zafascynowanym JKM studencikom 1 roku ekonomii, ale ja widzę na 75% takiego właśnie pajaca, z górą długów, z drugą górą kasy "u ludzi", bo jest za głupi, żeby wyjść poza przesycony rynek, gdzie takich jak on jest za dużo i wiem, że za najpóźniej 4-5 lat będzie pariasem z zasraną historią kredytową, zapisującym wszystko na żonę i dzieci, aż ta, jak ma resztki IQ kopnie go w dupę bo nie będzie chciała wiecznie świecić oczami za gołodupca... :-]
            • Gość: tadeusz pracodawca zawsze kłamie IP: *.chomiczowka.waw.pl 22.04.11, 19:30
              Szukają głupszych od siebie jakby każdemu mówili prawdę nikt by się nie podjął takiej pracy
        • Gość: gallileusz Re: Dlatego, że pracodawca pracodawcy nierówny. IP: *.toya.net.pl 27.04.11, 10:37
          Właśnie to nie jest mała firemka, tylko bardzo duża firma z branży IT, zatrudniająca 350 osób w Polsce.
          • Gość: Kagan Re: Dlatego, że pracodawca pracodawcy nierówny. IP: 193.136.157.* 27.04.11, 14:05
            HP?
            • Gość: gallileusz Re: Dlatego, że pracodawca pracodawcy nierówny. IP: *.toya.net.pl 29.04.11, 09:22
              Nie, nie HP, firma świadcząca usługi outsourcingowe, wsparcie, etc.
      • Gość: Kagan Re: Dlaczego pracodawcy kłamią? IP: 193.136.157.* 27.04.11, 14:03
        Tzw. pracodawcy sa bowiem w rzczywistosci pracobiorcami i zlodziejami, gdyz placa za te prace mniej niz ona jest warta.
      • Gość: Malo Omylny Wszyscy chętnie kłamiemy - jeśli warto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.11, 15:25
        Z tej samej przyczyny dla której pracownicy podkoloryzowują siebie.

        Oni chcą ściemnić kandydatów, żeby ktoś robił to co ma być zrobione. Przecież nie napisze nikt szczerze: "praca w nudnawej firmie, za te same pieniądze co u konkurencji- czyli raczej marne. Mnóstwo rutynowych czynności, atmosfera grobowa. Premia do 70% pensji,ale w praktyce targety tak wyśrubowane że nie licz więcej niż na 10%, chyba że lubisz pracę po 14 godzin. Nie szukamy nikogo kto by chciał szybko awansować, tylko żeby robił te nudne, ale istotne czynności jak najdłużej, bo ciężko potem kogoś zwerbować na to stanowisko na dłużej a przyuczenie trwa."

        Czyli robią to samo co starający się o pracę. Kandydat też będzie udawał nie wiadomo kogo, byle dostać robotę. Napisze "angielski bardzo dobry" a potem pół biedy jeśli w byle rozmowie powie wyraz "tongue" z wyraźnie słyszanym "g", będzie mówił o happy endzie (a nie happy ending-u) ale też chcąc powiedzieć "proszę cię!!" powie bezmyślnie " I please you" czyli coś co znaczy "robię ci dobrze".

        Innymi słowy wszystkich wszystkich trochę ściemniają, by uzyskać swoje cele. A czy za daleko się z tym nie zagalopowaliśmy? to już do dyskusji
    Pełna wersja