Gość: inzynier
IP: 31.60.126.*
28.04.11, 23:17
W mojej firmie ( pod wieloma względami bardzo fajniej i zajmującej się interesującą mnie technologią ) dział HR wyraźnie unika jak ognia dyskusji o płacach. ( Właściwie to trzęsą dupami żeby pracownicy przypadkiem nie dowiedzieli się ile warta jest ich praca )
Robią też różne pogadanki o tym JAK się rozwijać, osiągać rożne cele, zdobywać wiedzę. Ale jak spytałem lokalnego HR-owca DLACZEGO warto się rozwijać, to najpierw zmieszał się a potem wydukał ze to dla własnej satysfakcji jest ten rozwój.
Zwykle doświadczonym ludziom po prostu płaci się coraz więcej, bo w końcu ich wiedza przynosi zysk firmie. A satysfakcja z porządnie zrobionej pracy przyjdzie sama. U nas budżetu na podwyżki prawie nie ma.
Nie przeszkadza mi to zbytnio, po prostu za tak konkurencyjną płacę pracuje na konkurencyjnym poziomie i traktuje tą pracę raczej jak techniczne hobby na zasadzie "a wymyśle coś bo nudno tak youtube cały dzień oglądać, dowiem się czegoś nowego, dzień pożytecznie spędzę". Ale ktoś kto się przejął, spiął poślady i poświęcił nie mało czasu licząc na docenienie jego wysiłków może się później trochę rozgniewać.
Nie twierdze ze HR jest zły, po prostu kazali im ciąć koszty, więc kombinują gdzie się da. Z drugiej strony celem firm jest m.in. generowanie zysku Ten zysk logika nakazuje rozdystrybuowywać wśród osób które się do jego powstania przyczyniły. Czy tak się dzieje trudno sprawdzić, bo choć firma głosi otwartość komunikacji, to odpowiedzi na niektóre pytania trzeba socjotechniką wydobywać.
Niewolnictwa u nas z pewnością nie ma ale i zachwytów też nie słychać.
Moim zdaniem strategia ciągłego cięcia kosztów już się powoli zużywa, bo do zera i tak się nie zejdzie, a jakość produktu się od tego też nie poprawi.