Gość: Zdalny65
IP: *.zone5.bethere.co.uk
15.05.11, 16:25
Zastanawialiscie sie kiedys co mysli taki typowy pracodawca na temat bezrobotnego? Bo widzialem tu na forum rozne koncepcje.. Co wiec takiego mysli?
Czy ma go za nic? A moze czuje w stosunku do niego pogarde? A moze wrecz odwrotnie - wspolczuje mu, chcialby mu pomoc? Ocenia go dobrze, czy zle? Wie, co ten czuje, czy tez kompletnie nie ma pojecia? Mysli, ze bezrobotny jest kowalem swojego losu i sam na to zasluzyl czy tez, ze nie mial szczescia w zyciu i zal mu go? Sadzi, ze to nie przypadek, ze on zatrudnia ludzi, a tamten zyje skromnie badz w nedzy czy nie?
A moze dzien w dzien smieje sie z niego i jego nieudolnosci?
Wszystko powyzej to pierdu pierdu. Powiem co ja mysle; twierdze, ze przecietny pracodawca o bezrobotnym nie mysli po prostu kompletnie nic. Nie ma zadnego wyrobionego zdania, bo jest najnormalniej w swiecie zajety swoimi sprawami, ktore sa dla niego wazniejsze. Ma gdzies, czy bezrobotny ma teraz zalamanie nerwowe i zibera puszki zeby dac do skupu zeby miec na papier co by drukowac kolejne CV, czy tez bezrobotny podkrada truskawki w spozywczaku. Egosita? Zwal jak zwal - po prostu ma duzo wazniejsze wlasne sprawy na glowie.
Tak jak bezrobotny nie mysli o 200 000 dzieci strzelajacych do ludzi w Afryce, albo o mozliwosciach eksploatowania materialow na ksiezycach Jowisza I Saturna. Dla bezrobotnego liczy sie przede wszystkim to, ze nie ma on pracy, albo skad wziasc na flaszke-albo jedno i drugie - zaleznie od typu bezrobotnego.
A dla pracodawcy by system nie byl taki wolny, jak zwiekszyc sprzedaz, jak rozbudowac magazyn albo w jaki sposob przelozyc podatek na kolejny rok obrotowy albo po prostu wracajac do domu ktora trase wybrac by nie kiblowac w korkach.
A nie o bezrobotnych.