Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Nie pij, nie kradnij i pracuj po godzinach

    IP: *.0.60.mikrochip.pl 15.06.11, 11:17
    W kilkanaście minut w tygodniu zarabiam dla swego szefa tyle ile wynosi moja wypłata brutto + drugie tyle. Reszta to jego bonus, więc nie czuję się źle z tym, że resztę swego czasu spędzam na prowadzeniu własnej firmy. Nikt nie narzeka, ja mam pensję i ZUS zapłacony i zarabiam 4 razy tyle dodatkowo na biznesach we własnej DG. Biuro za darmo, internet. Tak się żyje w tym dziwnym kraju.
      • heraldek Polak kradnie, kombinuje..ale nie lubi konkurencji 15.06.11, 11:27
        ...... to nie jest kraj ludzi uczciwych i nigdy nim nie bedzie....
        • strikemaster Re: Polak kradnie, kombinuje..ale nie lubi konkur 15.06.11, 12:42
          > ...... to nie jest kraj ludzi uczciwych i nigdy nim nie bedzie....

          Jak nie będziemy chcieli, zeby był to nie będzie.
      • Gość: lekarz W pracy chlam, śpię i dupczę IP: *.tpnet.pl 15.06.11, 11:32
        na państwowym
        • Gość: M.S Re: W pracy chlam, śpię i dupczę IP: *.oracle.co.uk 20.06.11, 10:07
          Czy to kpina, czy swieta prawda?
          Jak prawda to zazdroszcze!
          Nie moge czytac tych idealistycznych odpowiedzi. Potepiaja to, potepiaja tamto. Dobrze, ze dodano, ze rzeczywistosc wyglada odrobine inaczej.
          Dodatkowo dodam, ze chyba pracuje z samymi Brytyjczykami, bo moja praca wyglada tak samo;)
          Plus owszem po 2.5 roku w korporacji moge dodac, ze wszystko co zostalo potepione w ankiecie ma miejsce w moim miejscu pracy. A ja zamienilam sie w Brytyjke, owszem ignoruje moich wspolpracownikow poza miejscem pracy. In fact w miejscu pracy rowniez.
      • Gość: antypatyk Nie pij, nie kradnij i pracuj po godzinach IP: 41.194.70.* 15.06.11, 12:36
        Od czasu wyjazdu z Polski 6 lat temu pracowalem w trzech krajach; myslalem ze piekielko w miejscu pracy jest typowo polskie, ale niestety jest to zjawisko powszechne, po prostu praca to nie jest miejsce na przyjaznie, wychodze z tej zasady, w pracy sie zajmuje wylacznie praca a nie stosunkami towarzyskymi, uchodze za antypatycznego ale mi to wisi. tym czasem ci ktorzy sie przyjaznia obrabiaja jeden drugiemu d*** za plecami, a tak na prawde dla kazdego jest najwazniejszy czubek swojego nosa. Nie rozumiem tylko po co to ukrywac
      • joasia_m Nie pij, nie kradnij i pracuj po godzinach 17.06.11, 10:38
        Praca w domuy to jest zachowanie potepiane, dzialanie na szkode pracodawcy??

        Kretynski artykul. Tak, naprawde wrato popierac ludzi ktorzy donosza na kolegow ze poszli z dzieciakiem do lekarza i przyszli do pracy o 8.20. Ci ankietowani sa po praniu mozgu?
      • Gość: magala Nie pij, nie kradnij i pracuj po godzinach IP: *.dynamic.chello.pl 20.09.11, 14:09
        Te badania po części pokazują prawdę. Z mojego podwórka: jestem kierownikiem 5-osobowego zespołu - same kobiety. Pewnego dnia się zbuntowały, że czego to ja od nich nie wymagam, że "za piętnaście czwarta" pytam się o stan zleconych zadań, że jak jest nieskończone to trzymam je na niepłatnych nadgodzinach a one tu już od ósmej warują w biurze, a nawet wcześniej (ja - jak cała kadra kierownicza - przychodzę na 09.00, ale też nie wychodzę o 17.00 - tylko najczęściej dużo później - zadaniowy czas pracy, zebrania, spotkania itp.), że one nie czują się kierowane, tylko pozostawione same sobie. Ponieważ bunt narastał, zaległości w pracy rosły a atmosfera była nie do zniesienia - naprawdę się przejęłam i postanowiłam wdrożyć coś w rodzaju planu naprawczego. Specjalnie dla nich zaczęłam przychodzić na 08.00. Co się okazało? O tej godzinie nikogo nie było w biurze! Przychodziły przeważnie kilkanaście minut przede mną! Dyspozycje czym się miały zająć od rana dostawały ode mnie mailem poprzedniego dnia, no ale to trzeba było odczytać pocztę... dalej było tak: poranna kawa przeciągała się do godziny, półtorej, później trzeba było coś zjeść, później śmichy-chichy- Agusia kocha Kasię a Kasia uwielbia Agusię jeszcze bardziej (czy ja jestem w przedszkolu?). W końcu siadły przy kompach, zaczęły pracować. No ale tylko max do 15.00, bo od tej pory zaczęło się nerwowe wiercenie na krześle i teksty: ta musi wyjść dzisiaj wcześniej, bo jedzie z babcią do marketu, ta jest umówiona na paznokcie... a ja tu wymagam i oczekuję zakończenia zadania a przynajmniej jego etapu... i jakoś też mam czas na paznokcie i zakupy, tylko że PO pracy... w końcu czy lekarz odchodzi w połowie operacji od stołu, bo umówił się z kolegą na piwo? albo czy zamykają bank godzinę wcześniej bo pani z okienka ma depilację? Okazało się, że faktycznie trzeba je prowadzić za rączkę i non stop przywoływać do porządku, że halo, teraz pracujemy! A też było obrażanie się, że nie ma 5 przerw na jedzenie albo że piszę do nich maile wieczorem więc pewnie oczekuję, że będą tyle pracować. Prawda jest taka, że po odkryciu tego "wasting time" problem z wyimaginowanymi nadgodzinami przestał istnieć. Dobrze wiedzą, że im później się zabiorą do pracy, tym później z niej wyjdą. Bo siedzieć od 8.00 w biurze a pracować od 8.00 to zupełnie co innego :-) ale mam taką jedną artystkę, która najchętniej przychodziłaby do pracy na 6.00 rano - w mojej branży i ze względu na charakter pracy - kompletnie bez sensu, no ale przecież o 14.00 byłoby już teoretycznie po pracy (największy nawał roboty - godz. 10.00 - 11.00). Czasami mam wrażenie, że ludzie naprawdę pracują za karę i mają mentalność przedszkolaka... zero odpowiedzialności za swoje działania...
      • aktyntasza Nie pij, nie kradnij i pracuj po godzinach 21.09.11, 09:29
        Jak autobus Platformy Obywatelskiej przyjedzie do mojego miasta to ja Tuska zabiję !
    Pełna wersja