marek9-87123
04.09.11, 11:54
Witam, okolo rok temu byłem na rozmowie kwal. w millenium banku w Rzeszowie, o ile I etap wspominam miło, bardzo dobrze rozmawiało mi się z kierownikiem placówki o tyle drugi etap...cóż...dyrektorowi regionalnemu zajęło około 5 minut abym poczuł się jak śmieć, nigdy nikt mnie tak nie zmieszał z błotem - a należy pamiętać, iż ja tam jeszcze nie pracowałem...ale od początku:
rozmowa miała mieć miejsce o godzinie 12:00, 11:57 wchodzę do placówkii już na wejściu słyszę, jak dyrektor wrzeszczy na pracownice bo nie realizują celu, spojrzał na mnie i rzucił okiem na zegarek i hasło, czy przyszedłem na rozmowę, ja na to przytaknąłem - jaka była reakcja? wrogo rzucone hasło, ze przychodze za wcześnie, abym wyszedł i przyszedł punktualnie.
Wyszedłem z placówki i mimo, iż stałem na zewnątrz wciąż słyszałem jego krzyki na dziewczynach. O 12:05 wszedłem ponownie, rzucił okiem ponownie na zegarek poczym powiedział abym poszedł do gabinetu i poczekał na niego, on rozmawia z pracownikami - wszystkie 3 dziewczyny które wtedy siedziały patrzyły na mnie ze świeczkami w oczach, jakby prosiły abym już zajął jakoś dyrektora - w pamięc zapadła mi wtedy jedna rozmowa, dyrektor krzyczy, czemu nie robią celu, czy chcą zostać zwolnione bo na ich miejsce są dziesiątki innych osób - jedna dziewczyna się wyłamała i mówi, że się starają a on? "Nie za staranie wam płacimy, jak chcecie się tylko starać to do marketu na kase pracować idźcie a nie do banku". Po tym zdaniu przyszedł dyrektor do gabinetu, gdzie przeprowadziliśmy rozmowe kwalifikacyjną - a raczej "przesłuchanie" bo z rozmową to dużo wspólnego nie miało.
Oczywiście po przedstawieniu się przyszedł czas na zainteresowanie - mówię, iż interesuję się rynkami finansowymi - i to był chyba mój największy błąd, bo widocznie Szanowny Pan Dyrektor dal sobie ambitny cel, udowodnić, iż na rynkach finansowych się nie znam (obecnie pracuje jako makler papierów wartościowych, więc chyba jakieśpojęcie jednak mam).
Każda moja DOBRA odpowiedź na pytanie dyrektora wiązała się z jego złością i zadawanie dalszych, coraz głupszych pytań....na siłe chcąc udowodnić, że jestem tumanem?
Z tych prostych pytań było to np. jaka jest waluta w Chinach, jaki kraj zapoczątkował strefe Euro, ile "obecnie" wynosi kurs EUR/PLN, na czym polega hedging w wypadku papierów wartościowych itp... Jak wcześniej wspomniałem, każda moja dobra odpowiedź wywoływała lekką frustracje, więc na koniec padło pytanie: Jak nazywają się nowe jednostki funduszy inwestycyjny wprowadzane przez banki... odrazu rzuciłem hasło, że nie wiem(nie interesuję się tym kompletnie) i sie zaczeło...
Zostałem zwyzywany od tumanów, że takie proste pytanie a ja nie wiem, że ściemniam, pewnie ledwo mature zdałem itd. Cała rozmowa a raczej przesłuchanie trwało może z 20 minut - mimo, iż jestem wytrzymaly psychicznie to przez pare następnych dni czułem się naprawde jak śmieć, który do nizcego się nie nadaje. Ale pewnie dzięki tej rozmowie chciałem coś sobie udowodnić, iż z sukcesem zdałem egzamin na Maklera w KNF...
Wszystkim odradzam prace w Millennium Banku w regionie, który kontroluje dyrektor z Rzeszowa...