Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Dla tych co sie szykuja do emigracji..............

    28.05.04, 19:29
    Fakt jest faktem ze wiekszosc Irlandczykow czy Brytyjczykow chetnie by sie
    wyniosla do cieplych krajow. A marzeniem jest juz USA. Podobnie jest ze
    Szwedami.
    Fatalny klimat plus niegodziwe podatki dobijaja ludzi i im sie nie chce juz
    zyc
    tam gdzie sie urodzili (a my Polacy tam szukamy raju dla siebie).

    W USA tzw VAT to czesto 0% albo max 8.5%. Jak na tym wypada np GB z
    dwudziesto
    paro procentowym VATem sami juz wiecie.

    Europa to jest zapierdal dla syzyfa. Ile bys nie zasuwal najpierw ci zabiora
    polowe (czesto 70%) do income tax a reszte w sales tax i innych dodatkach.
    Czesto okazuje sie ze po wszystkim brakuje ci na jedzenie. A co mowic o
    oszczedzaniu.

    EUROPA JEST DLA TYCH CO JUZ MAJA SZMALEC I NIERUCHOMOSCI. CI NAWET NIE MUSZA
    JUZ Z POLSKI WYJEZDZAC. MUSISZ COS JUZ MIEC ABY DOBRZE ZYC. OD ZERA NIC SIE
    NIE
    DOROBISZ W 90% TO SIE SPRAWDZA.

    Cala Europa by gdzies wyjechala. Niemcy marza o Australi i Nowej Zelandii ale
    oni jada tam juz z kasa, kupuja domy, samochody za sprzedane dobra w
    Niemczech
    i jest im duzo latwiej niz Polakom.

    Taka jest juz prawda. Najlatwiej jest emigrowac tym co emigrowac nie musza.
    EU to jest przyszlosc dla mlodych Polakow ale tych co wyjada gdziekolwiek
    skoncza tam dobre studia i wkreca sie w normalny rytm zycia tych krajow. Ci
    ktorzy przyjada z walichami czytac ogloszenia o prace rozklejone na dworcach
    lepiej niech zostana w biedzie tam gdzie sa. Bieda wszedzie jest okrutna ale
    tam gdzie jezyka sie nie rozumie bieda przychodzi szybciej niz rozum do glowy.

    Doswiadczony i juz ustawiony emigrant
      • Gość: Asia Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.akl.callplus.net.nz 28.05.04, 22:40
        wiesz takich wypowiedzi jak Twoja jest cale mnostwo, i zawsze czytajac
        zastanawiam sie czemu one maja sluzyc

        jezeli jak piszesz polacy nie maja zadnych szansz w UE to moze daj jakies
        konktretne przyklady i konkretne rady czego i gdzie unikac

        piszesz ze Ty jestes ustawionym emigrantem wiec czemu uwazasz ze tylko Tobie
        sie udalo a innym sie nie uda? Trafiles gdzies do raju na ziemi gdzie nie ma
        podatkow? jezeli tak to napisz gdzie to jest zeby i inni mogli skorzystac.

        To czy ktos musi czy nie musi emigrowac zostaw ich wlasnej ocenie, na ogol
        emigruja ludzie dorosli i sa w stanie sami podejmowac swoje decyzje, na takich
        postach jak Twoj trudno sie opierac, bo konkretow w nich nie ma zadnych za to
        az kapia frustracja.

        Jezeli jestes dobrze ustawionym emigrantem napisz ludziom troche rzetelnych
        informacji zeby mogli sami podjac decyzje, bo Twoj post niczego nie wnosi.


        pozdrawiam serdecznie
        podwojna emigranta
        • Gość: kasia Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.a.pppool.de 04.06.04, 12:18
          niestety prawda. Przyklad? prosze bardzo. Glosno rozeszla sie sprawa w
          NIemczech (gdzie mieszkam) o firmie w ktörej pracuje 4 Polaköw z Green Card.
          Karta konczyla sie a szef walczyl 4 miesiace z wladzami zeby
          przedluzyli....wiecie ze nie chcieli?..dugie zmudne kontrowersje, ....bo to
          bedzie przypadek precedensowydla inych, i takie tam bzdety. Nie chca nas i
          tyle. Möja szefowa powiedziala mie. Pani Katarzyno, wole przekwalifikowac
          niemieckiego durnia i zrobic z piekarza informatyka, niz wziasc POlaka....lza
          mi sie zakrecila. Oczywiscie sa wyjatki, ale tylko wyjatki. Dlatego uciekam z
          Niemiec...to kraj bardzo nietolerancyjny....ale trzeba tu pomieszkac zeby
          wiedziec..
          • Gość: new333333 Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 19:01
            To niestety(?) nieprawda, albo niedoinformowanie. Po 1.V kazda osoba
            zatrudniona legalnie przez 12 miesiecy na terenie jednego z krajow
            czlonkowskich dotychczasowej Uni otrzymuje nieograniczone prawo dostepu do
            rynku pracy tego kraju. Po prostyu nie nalezy pryedluzac Green Card tylko
            postarac sie o calkiem nowe pozwolenie (to tylko formalnosc w urzedzie pracy).
      • Gość: corgan ale czemu ma służyć Twoj post? IP: *.chello.pl 28.05.04, 23:12
        > Fakt jest faktem ze wiekszosc Irlandczykow czy Brytyjczykow chetnie by sie
        > wyniosla do cieplych krajow. A marzeniem jest juz USA. Podobnie jest ze
        > Szwedami.
        > Fatalny klimat plus niegodziwe podatki dobijaja ludzi i im sie nie chce juz
        > zyc
        > tam gdzie sie urodzili (a my Polacy tam szukamy raju dla siebie).

        No tak. W Angli pada. I co w związku z tym? Mamy tam nie jeździć?

        > W USA tzw VAT to czesto 0% albo max 8.5%. Jak na tym wypada np GB z
        > dwudziesto
        > paro procentowym VATem sami juz wiecie.

        Jaka jest struktura podatków w USA a jakie w UK? NIGDY od emigrantów sie tego
        nie dowiedziałem. VAT jest tylko z jednym z podatków ktory ludzie płaca. A co z
        resztą?

        > Europa to jest zapierdal dla syzyfa.

        Rozumiem ze w Stanach mozna sie opierdzielac? A to ciekawe co mówisz... bo
        najkrócej pracują Niemcy, Francuzi tez mają krótki tydzien pracy. A w Stanach
        zasuwać musisz, bo akcje muszą iść w górę a tylko ciężką pracą można zrobić
        karierę. Zresztą jakbyś nie zasuwał po naście godzin na dobę tobyś musiał
        poszukac sobie innej posady.

        > Taka jest juz prawda. Najlatwiej jest emigrowac tym co emigrowac nie musza.
        Odkrywcze... baaaardzo.

        > EU to jest przyszlosc dla mlodych Polakow ale tych co wyjada gdziekolwiek
        > skoncza tam dobre studia i wkreca sie w normalny rytm zycia tych krajow.
        Powiedzmy ze UE jest dla starszych i wykształconych też.

        > Ci ktorzy przyjada z walichami czytac ogloszenia o prace rozklejone na
        dworcach lepiej niech zostana w biedzie tam gdzie sa. Bieda wszedzie jest
        okrutna ale tam gdzie jezyka sie nie rozumie bieda przychodzi szybciej niz
        rozum do glowy

        Czyli co? Jak ktoś jest biedny to ma sie wyrwać z biedy czy nie może? Czy może
        lepiej niech zostanie tam gdzie jest.

        Właściwie czemu ma słuzyć Twój post? Mamy wyjeżdzać czy lepiej siedzieć w domu?
        Ostrzegasz nas przed czymś? Nie chcesz aby te okropne Polaczki nie tułały się
        po dworcach i czytały ogłoszenia? czy jak?

        Poza stosem niec nie znaczącego bełkotu nic sensownego nie wyczytałem.
        Pozwolisz sami zdecydujemy o swoim losie, bo jesteśmy wolnymi ludźmi dobrze?
        Bez względu na to o czym marzą Niemcy albo Angole...
        • himax Re: ale czemu ma służyć Twoj post? 29.05.04, 02:47
          Mysle ze jest to ostrzezenie dla naiwnych. Emigracja jest dobra na dluzsza mete
          dla tych co moga sobie wpozwolic na "strate" 10 lat w celu poznania jezyka i
          zdobycia wyksztalcenia czyli dla ludzi mlodych.
          Dla tych co wieza w szybki szmal lepszy bedzie totolotek.
          • Gość: Asia Re: ale czemu ma sluzyc Twoj post? IP: *.akl.callplus.net.nz 29.05.04, 04:27
            dla tych co wierza w szybki szmal najlepsze jest kombinatorstwo a to jak
            wiadomo najlepiej wychodzi w Polsce i krajach bylego Zwiazku Radzieckiego,
            emigracja to nie jest szybki szmal tyle ze wiekszosc ludzi emigruje z innych
            powodow niz szmal

            strata 10 lat? jak to wyliczyles? 10 lat zycia, doswiadczen, nauki, poznawania
            nowych miejsc i ludzi, kultur itd to stracone lata?

            rozumiem ze w Twoim wyobrazeniu te 10 lat to pelnia zycia dla tych ktorzy
            wygrali w totolotka np i nic nie musza robic tylo przeznaczyc te 10 lat na same
            przyjemnosci, wiesz to tak jak z tym facetem ktory siedzial w uroczym miejscu i
            marzyl o tym zeby byl bogady to wtedy nic by nie musial robi tylko by sobie
            siedzial w uroczym miejscu i odpoczywal

            pozdrawiam cieplutko :)
            • Gość: tomek Re: ale czemu ma sluzyc Twoj post? IP: 64.7.156.* 05.06.04, 06:07
              hey Asienko:-)

              jak tam Nowej Zelandii?? zima idzie?? Bardzo mnie cieszy, ze sa na tym swiecie
              szczesliwi emigranci. osobiscie mysle, ze wiekszosc z nas przepelnia pewien
              rodzaj goryczy. 10 pierwszych lat to stracone lata czy przyjemnosci plynace z
              poznawania nowych ludzi i kultury ich kraju?? Jakos tam ciagne, ale
              przyjemnocia tego nazwac sie nie da:-) Jezyk znam, mam srednio dobra prace, ale
              i tak w swoim zawodzie nic znalezc nie moglem. Pierwsze lata to walka o
              przetrwanie a uciechy, wycieczki i BBQ z 'milymi i otwartymimi' nowymi sasadami
              to raczej obrazek dla Hollywood a nie rzeczywistosc. Jezeli jeszcze musisz
              zadbac o np. zone, dzieci wyslac jakas kase do Polski (pozyczka na bilet itp)
              to wsuwasz suchy chleb i zapijasz woda z kranu. Oczywiscie sa i inne przypadki
              jak np. ludzie wybitni lub wystarczajaco cwani by wywalczyc sobie dobry kotrakt
              jeszcze z Polski. Takich jest niewielu. No i oczywiscie dobry ozenek, niema to
              jak ustawiony maz, najlepiej 'lokalny' :-)))

              Jest ciezko, ale tak jak ktos juz tu napisal - decyzja nalezy do kazdego z nas.
              pzdrw tomek
        • Gość: realista Podatki w UK IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.05.04, 04:35
          Vat - 17.5%

          Income tax:

          zarobki do 4745 - 0%
          nastepne 2020 - 10%
          nastepne 29380 - 22%
          ponad 31400 - 40%
          • Gość: realista Re: Podatki w UK IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.05.04, 04:39
            No i jeszcze jest NI

            rozne klasy sa,

            zazwyczaj 91.01 -610 11% (zarobki tygodniowe)
            ponad 610 - 1%
            • paw_dady wiesz jaka SS sie placi w UK? 09.06.04, 18:44
              Gość portalu: realista napisał(a):

              Social Security? ew ubezp zdrowotne? jaka wysokosc? pzr
              > No i jeszcze jest NI
              >
              > rozne klasy sa,
              >
              > zazwyczaj 91.01 -610 11% (zarobki tygodniowe)
              > ponad 610 - 1%
              • paw_dady Re: wiesz jaka SS sie placi w UK? 09.06.04, 18:45
                zakladajac ze SS != NI ;o)
                • Gość: realista Re: wiesz jaka SS sie placi w UK? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.06.04, 19:14
                  Sorry, dopiero teraz znalazlem Twoj post.

                  SS = NI

                  Stawki podalej jak wyzej. Ale sa rozne klasy. Stawke ktora podalem jest na PAYE
                  (Pay As You Earn). Dla samozatrudniajacych sie jest troche inaczej.

                  Podatki w UK to Income Tax i NI. Nie ma nic innego.
          • doota Re: Podatki w UK 29.05.04, 11:05
            Dzieki! W koncu wiem, ile place ;)
        • Gość: realista Re: ale czemu ma służyć Twoj post? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.05.04, 05:16
          Niech sobie pada gdzie chce. Niemcy i Francuzi pracuja krotko ale bardzo
          wydajnie. Natomiast w UK tak naprawde to jeszcze nie wybrali drogi. Jest
          tendencja do dluzszej pracy, szczegolnie w biurach, sklepach itp. Kazdy stara
          sie lapac nadgodziny. Kilka lat temu rzad staral sie to przystopowac.
          Teoretycznie nie mozna pracowac wiecej niz 48 godz. tygodniowo (oprocz
          lekarzy). W praktyce jest to notorycznie lamane prawo.

          A z emigracja na "a moze mi sie uda" (fakt ze to loteria) to jest tak. Bardzo
          duzo ludzi, ktorzy przyjechali do UK, kompletnie nieprzygotowanych wyjezdza lub
          wyjechalo do Polski. Problem jest w tym ze mieli za malo pieniedzy i niestety
          przegrali z czasem. Gdyby np. mieli 1000-1500 funtow zeby sie rokrecic, to
          mysle ze te 1500 funtow daloby im wystarczajaco duzo czasu zeby znalezc prace.
          Nawet jesli maja pozyczyc w Polsce na wyjazd, to niech pozycza wystarczajaco
          duzo. Dadza sobie wieksza szanse. Anglia jest droga, trzeba o tym pamietac.
          • Gość: corgan Re: ale czemu ma służyć Twoj post? IP: *.chello.pl 29.05.04, 11:49
            > Niech sobie pada gdzie chce. Niemcy i Francuzi pracuja krotko ale bardzo
            > wydajnie

            W jakim sensie wydajnie? Czy niemiecka daje zastrzyki szybciej niż polska? czy
            2 razy szybciej zmienia baseny? Czy tam sekretarka wysyła się faxy 6 razy
            szybciej, a moze informatycy robia strony www 5 razy szybciej niz czescy czy
            polscy?

            czy to moze wynika tylko z wyzszych zarobków, z wyższego poziomu cenowego
            usług? No ja nie zarządam za stronkę www 3000 zl bo nikt mi tyle nie zapłaci.
            Rozumiem ze przez to jestem mniej wydajny?
            • Gość: realista Re: ale czemu ma służyć Twoj post? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.05.04, 12:14
              Popatrz sie na statystyki. Z tego co pamietam (moge sie mylic, ale nie duzo) w
              Polsce jest wydajnosc rzedu 38% jezeli porownasz do niemieckiej.

              Zastrzyku szybciej nie zrobisz, faxu szybciej nie wyslesz ale mozesz szybciej
              chodzic do pacjentow, mozesz mniej kaw wypijac pomiedzy faxami, mozesz mniej
              prowadzic pogaduszek o zastrzykach ,faxach i o mezach i mozes zbyc bardziej
              zorganizowany w robieniu stron www.

              Pamietam dane na temat wydajnosci pracownikow przy montazu samochodow. W
              Japonii skladaja samochod cos okolo 20 godzin, we Francji okolo 30, w UK okolo
              35, w Polsce bylo okolo 45 ( to sa dane sprzed kilku lat). Mam nadzieje ze sie
              polepszylo.

              Wydajnosc jest bardzo waznym czynnikiem w przyszlych placach.
              • Gość: corgan Re: ale czemu ma służyć Twoj post? IP: *.chello.pl 29.05.04, 13:05
                Sekretarce nie płaci się od ilości wypijanych kaw czy raczej braku picia kawy
                tylko za skuteczność i fachowość. Nie wydaje mi się zeby od razu zakładać ze
                polska sekretarka jest mniej "wydajna" od niemieckiej czy angielskiej.

                Ciekaw jestem jak picie kawy albo jej niepicie odbija się na statystyce? Pensja
                sekretarki jest raczej wartością stałą uzależnioną od popytu i podaży. A
                sekretarke ktora pije kawe zamiast wysyłac faxy czy odbierać telefony zwalnia
                się i szuka nowej.

                Sugeruję porównywać konkretne zawody i napewno przyjrzeć się owemu wskaźnikowi
                wydajności tzn z czego się składa. Nie po to aby nim manipulowac.

                Czy wydajność dotyczy produkcji czy usług? W przyopadku produkcji to można
                łatwo mierzyc a co zrobić w przypadku usług? Bo jesli chodzi o szybkość
                robienia stron www to niewykluczone ze polski programista robi ją szybciej niż
                niemiecki. Jesli chodzi o wydajność mierzoną przychodami to niemiecki bije
                polskiego na glowę. Bo za tę samą usługę bierze więcej. O Angolach już nie
                mówiąc. Poza tym - w Polsce niska wydajnosc na glowę mieszkańca wynika tez z
                duzej liczby bezrobotnych i osób w wieku poprodukcyjnym. Jest w Polsce jest
                zatrudnionych 51% mieszkańców, w UE 61%, w USA 71% to o czym mówimy?
              • Gość: lolek Re: ale czemu ma służyć Twoj post? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 29.05.04, 19:08
                Gość portalu: realista napisał(a):

                > Popatrz sie na statystyki. Z tego co pamietam (moge sie mylic, ale nie duzo)
                w
                > Polsce jest wydajnosc rzedu 38% jezeli porownasz do niemieckiej.
                >
                > Zastrzyku szybciej nie zrobisz, faxu szybciej nie wyslesz ale mozesz szybciej
                > chodzic do pacjentow, mozesz mniej kaw wypijac pomiedzy faxami, mozesz mniej
                > prowadzic pogaduszek o zastrzykach ,faxach i o mezach i mozes zbyc bardziej
                > zorganizowany w robieniu stron www.
                >
                > Pamietam dane na temat wydajnosci pracownikow przy montazu samochodow. W
                > Japonii skladaja samochod cos okolo 20 godzin, we Francji okolo 30, w UK
                okolo
                > 35, w Polsce bylo okolo 45 ( to sa dane sprzed kilku lat). Mam nadzieje ze
                sie
                > polepszylo.
                >
                > Wydajnosc jest bardzo waznym czynnikiem w przyszlych placach.

                Troche bzdury piszesz. Tzw zachodnia wydajnosc pracy nie jest kreowana przez
                picie mniej kawy, krotsze przerwy i szybsze bieganie.

                To nowoczesne maszyny i nowoczesne procesy produkcyjne daja te wysokie wyniki.
                Ludzie na ogol obijaja sie wiecej niz w Polsce. To w Polsce i innych krajach
                slabiej rozwinietych trzeba tyrac aby zarobic 10 razy mniej.

                Mieszkam w Kaliforni i w zyciu tak lekko nie pracowalem jak tutaj.
                Wiekszosc ludzi pracuje tutaj zrelaksowana czasem az za bardzo.
                • Gość: realista Re: ale czemu ma służyć Twoj post? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.05.04, 22:35
                  Po Twoim poscie szkoda mi sie zrobilo Bialorusina, Vietnamczyka, Kubanczyka
                  czy...ech, ci to dopiero maja przechlapane.
                • Gość: Pitt Lolek ma rację. IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.04, 10:30
                  Efektywność się zwiększa głównie dzięki rozwojowi technologii, a nie dzięki
                  temu, że ja nie będę kawy pił.
                  • Gość: realista Re: Lolek ma rację. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.05.04, 10:55
                    Dam Wam przyklad. Moj klient jest ksiegowym. Zatrudnia kilkanascie osob. Biuro
                    nowoczesne. Kilka miesiecy temu postanowil zrezygnowac ze swojego gabinetu i
                    przeniosl sie na zwykle stanowisko. Sama jego obecnosc zwiekszyla efektywnosc
                    pracownikow o 15%. Dodam, ze moj klient nie jest czlowiekiem ktory chodzi z
                    batem i wyzywa sie na swoich pracownikach.

                    Rozwoj technologii poprawia efektywnosc pracy, tylko nikt nie powiedzial
                    dlaczego. To ja Wam powiem, bo to maszyna kontroluje czas wykonywania danej
                    czynnosci i pracownik musi sie do tego dostosowac.
                    • Gość: corgan nie powiedziałeś nic odkrywczego IP: *.chello.pl 30.05.04, 14:23
                      rozumiem, ze ludzie zaczęli mniej pic kawy? tak na serio to jesli szef jest
                      blisko pracowników wtedy mamy lepszą komunikację stąd wiele rzeczy załatwis się
                      szybciej.

                      czasem odnoszę wrazenie ze Polakom przebywającym długo poza granicami wydaje
                      się ze reguły jakie rządzą swiatem nie dotyczą Polaków, ze niby żyjemy zupełnie
                      w innym świecie.

                      > Sama jego obecnosc zwiekszyla efektywnosc pracownikow o 15%.
                      Ele czego efektywność? Obsługi klienta? szybkości księgowania? wystawiania
                      faktur? załatwiania spraw? możesz to rozwinąć?

                      > To ja Wam powiem, bo to maszyna kontroluje czas wykonywania danej
                      > czynnosci i pracownik musi sie do tego dostosowac

                      Co to za tajemnicza maszyna? czujnik wiercenia się w fotelu? czujnik szybkosci
                      wypisywania faktur? maszyna licząca czas spedzony w kibelku? tak z ciekawosci
                      zapytam...
                      • Gość: realista Re: nie powiedziałeś nic odkrywczego IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.05.04, 14:50
                        Pozwolisz ze zakoncze nasza rozmowe bo widze ze nadajemy na innych falach.
            • Gość: realista Re: ale czemu ma służyć Twoj post? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.05.04, 12:50
              <No ja nie zarządam za stronkę www 3000 zl bo nikt mi tyle nie zapłaci.
              Rozumiem ze przez to jestem mniej wydajny?>

              Zgubilem to...Sorry. Wlasnie chodzi o to zebys byl w stanie zrobic takich stron
              10 po 300 i zeby byly dobre. Wtedy Ci kazdy zaplaci a Ty bedziesz mial 3000. Na
              tym polega wydajnosc, profesjonalizm i jak to sie po angielsku mowi "value for
              money". A jak juz bedziesz znanym orlem, to wtedy mozesz ceny podniesc.
              • Gość: corgan nie mój drogi, to trochę nie tak IP: *.chello.pl 29.05.04, 13:19
                doba ma 24 godziny a tydzien 7 dni ect. Sek w tym, że mozna zrobić 10 stron po
                300 zl każda ale nie da się samemu zrobić 20 stron www. Istnieje tylko jeden
                sposób podwyższenia wydajności - uzyskiwanie wyższych cen i wenetrzne się
                zorganizowanie.

                Problem polega na cenach które się za swoją pracę uzyskuje bo zrobienie strony
                www każda wymaga tyle samo czasu w POlsce co w Niemczech czy UK.
                • Gość: realista Re: nie mój drogi, to trochę nie tak IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.05.04, 22:23
                  To o czym piszesz to sa prawa marketu. Przecenianie siebie rowna sie z brakiem
                  pracy. Tak juz niestety jest. Nie wiem ile kosztuja strony www. w Polsce ale
                  np. w Anglii postawowa stona zrobiona przez firme kosztuje okolo 250 funtow.
                  Ile im z tych 250 zostanie to tylko kwestia wydajnosci, organizacji i kontroli
                  zarobkow informatyka. Rowniez, masz cala mase pojedynczych ludzi ktorzy ci nia
                  zrobia pomiedzy 125-150. Osobiscie wybieram firme i place 250 bo wiem, ze jak
                  cos nie bedzie tak, to nie bede sie za kims uganial, tylko jeden telefon
                  zalatwi sprawe. Jednoczesnie rozumiem dlaczego to strona kosztuje 250, bo firma
                  musi zaplacic za informatykow, lokal, telefony, sekretarke etc. ktore sa o
                  wiele drozsze niz w Polsce.
                  Jezeli taka sama sytuacje przeniesiemy do Polski, to ta sama firma ma o wiele
                  mniejsze koszty niz w UK i automatycznie strona www. kosztuje mniej. Jezeli
                  jestes informatykiem ktory pracuje samodzielnie, automatycznie musisz mniej
                  liczyc za strone www. zeby byc konkurencyjnym. Ale ostatni wybor nalezy do
                  klienta ktory musi wybrac, czy woli oszczedzic i ryzykowac, czy wydac wiecej i
                  miec komfort servisu.
                  A teraz ja, klient z UK moge zlozyc zamowienie w Polsce na strone www. i nie
                  bede placil angielskich cen, tylko polskie. Bo jak mam zaplacic angielskie to
                  juz wole zeby mi ktos zrobil to w Anglii "za rogiem".
                  Na koniec napisze Ci tak. Praw marketu nie przeszkoczysz. Bo jak jakas firma
                  daje telefon komorkowy za darmo, to druga tez to musi zrobic zeby nie stracic
                  klientow.
                  • Gość: corgan Re: nie mój drogi, to trochę nie tak IP: *.chello.pl 30.05.04, 14:08
                    > Przecenianie siebie rowna sie z brakiem pracy. Tak juz niestety jest.
                    Zalezy jaki jest rynek, ilu jest graczy i jakie są bariery wjescia na niego.
                    Powiedziałbym, że przecenianie sie może ale nie musi prowadzic do braku pracy.

                    > Jezeli taka sama sytuacje przeniesiemy do Polski, to ta sama firma ma o wiele
                    > mniejsze koszty niz w UK i automatycznie strona www. kosztuje mniej.
                    Powiedzmy ze nie automatycznie, ale kosztuje mniej bo takie ceny wymusza rynek.
                    Koszty zakupu technologii [serwery, komputery, oprogramowanie] są mniej więcej
                    takie same. A w ogóle dlaczego mając niższe koszty mam automatycznie oferowac
                    niższe ceny? Moge mieć przez to wyższą marżę i efektywność o czym chyba
                    wcześniej była mowa, bo Polacy mają ją za małą, prawda? Mam niższe koszty to
                    moja przewaga. Dlaczego mam się nią dzielić z innymi? Nie zalezy mi na spadku
                    cen.

                    > Jednoczesnie rozumiem dlaczego to strona kosztuje 250, bo firma
                    > musi zaplacic za informatykow, lokal, telefony, sekretarke etc. ktore sa o
                    > wiele drozsze niz w Polsce.
                    A co mnie obchodzi ze sekretarka musi iles tam zarobić? Ja tez chce zarobic na
                    dom, bo nie mam a chciałbym mieć. To jest rynek

                    > Jezeli jestes informatykiem ktory pracuje samodzielnie, automatycznie musisz
                    > mniej liczyc za strone www. zeby byc konkurencyjnym.
                    Konkuruję jakością ect. Niekoniecznie ceną. I dlaczego "muszę automatycznie"?
                    Może lepiej poszukac klienta dla którego nic nie "muszę automatycznie"?

                    > A teraz ja, klient z UK moge zlozyc zamowienie w Polsce na strone www. i nie
                    > bede placil angielskich cen, tylko polskie.
                    Możesz. Rozumiem, ze nie jestes skłonny zapłacić 150% ceny polskiej co i tak
                    byloby nizsze od ceny angielskiej? Tyle ze ja np nie podejmę się tego zlecenia.
                    Bo mam pracę a robiąc zlecenia dla Angoli moge oczekiwać cen wyższych niż
                    polskie choc dla nich i tak będą niższe niż miejscowe. Po drugie - Polacy z UK,
                    USA itp. sa skłonni płacić Polakom ceny polskie i dlatego lepiej pracować z
                    Angolami, Amerykancami niepolskiego pochodzenia.

                    Co zresztą juz ma miejsce bo własnie tak pracuję [z niepolakiem]. Dostarczyłeś
                    mi tylko dowodu na to, żeby nie podejmować współpracy z angoilami, amerykancami
                    polskiego pochodzenia.

                    > Na koniec napisze Ci tak. Praw marketu nie przeszkoczysz
                    Ty również. Jestesmy wolnymi ludzmi. Ja oferuję ci jakis produkt, ty mówisz, ze
                    kupisz go za cene duzo niższą niż ja oferuję. Ja albo mogę to zaakceptować albo
                    zmienić reguły rynku lub poszukać innego klienta. Twój wybór i nój wybór.
                    Jesteśmy wolnymi ludzmi.

                    > Bo jak mam zaplacic angielskie to
                    > juz wole zeby mi ktos zrobil to w Anglii "za rogiem".
                    A to dlaczego? Czyzbyś uwazał ze Polak zrobi Ci to gorzej, inaczej ect.?
                    • Gość: realista Re: nie mój drogi, to trochę nie tak IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.05.04, 14:46
                      Naprawde nie wiem skad masz takie obronne nastawienie. Skad Ci przyszlo do
                      glowy ze jestem anty nastawiony do Polakow i Polski, bo tak rozumiem Twoj post.
                      Polska i Polacy to byl tylko przyklad. Rownie dobrze mozemy rozmawiac o
                      Rosjanach, Wlochach etc. A jezeli chodzi o mnie, to tak samo jak Ty dbam o
                      swoja kieszen, i jak moge zrobic stone w Etiopii za 20 zl, bo bede uwazal ze mi
                      sie to kalkuluje to zrobie to. Bo to jest pod koniec dnia moj wybor. Zajmuje
                      sie biznesem na codzien od wielu lat i jezeli skladam jakies zamowienia to
                      prawie zawsze jest to przetarg. Za ile i co za to dostane. potem rozwazam co
                      dla mnie bedzie lepsze. Uczuciami, czy narodowosciami sie nie kieruje. Jakosc
                      i dobra cena sie liczy. Tak samo dziala to w druga stone, bo mam spora baze
                      klientow. Uwierz mi, nie wydadza 10tys wiecej bo mnie lubia czy dlatego ze
                      jestem Polakiem. Maja to dokladnie gdzies, takich jak ja jest na peczki i ja o
                      tym wiem, dlatego zawsze kontroluje ceny towarow ktore zamawiam.
                      A Tobie zycze szczescia, bo jak taki Angol czy Amerykanin w koncu wyczuje ze mu
                      liczysz 150% rynkowej ceny to wiesz co sie stanie. Staniesz sie przeszloscia.
      • Gość: dachychicago Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.sa.earthlink.net / *.tx-dallas0.sa.earthlink.net 29.05.04, 07:26
        kochani rodacy gdybyscie znali dziadka ospola i jego smutna rzeczywistosc nie
        bralibyscie pod uwage jego porad.
        Emigracja jest decyzja kazdego z was tak jak byla decyzja moja.Co
        do "ustawienia" sie na tejze emigracji to zalezy kto czego od zycia wymaga.Pan
        Ospol wymaga bardzo niewiele i nie jest tajemnica tego forum ze zyje z Larsonem
        w trejlerze czyli wozie drzymale na obrzezach Sydnii-haha

        • Gość: lolek Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 29.05.04, 07:37
          to byl ozpol kolego nie ospol
          • Gość: franio Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.04, 11:53
            nie wazne kto , wazne co pisze a pisze bzdury .
            • Gość: lolek Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 29.05.04, 18:50
              Gość portalu: franio napisał(a):

              > nie wazne kto , wazne co pisze a pisze bzdury .


              Wlasnie on pisze do tych co mysla ze to sa bzdury. Ci co mysla inaczej wiedza
              juz ze tak jest.

      • twigt Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... 04.06.04, 00:42
        Zgadzam sie zupelnie.Robi mi sie prawie nie dobrze od tych calych naiwnych odp.
        Mieszkam w Holandii od kilku lat.W Polsce zdalam mature na piatki,dostalam sie n
        a studia,tutaj w Holandii szybko nauczylam sie jezyka,skonczylam kilka
        kursow,w oczach Holendrow jestem kims wyjatkowo utalentowanym,jak wiadomo w
        Polsce zasowa sie na Uniwerku,tutaj tylko uczeszcza sie na zajecia.Niech nikt
        mi nie wmawia ,ze wejscie do unii cokolwiek umozliwia,wciaz studia i praca za
        granica jest sprawa trudna.O Polaku mowi sie w kategoriach gorszych
        niestety,nad czym ubolewam stale.Przestrzegam tylko Was wszystkich przed
        bezmyslnym przyjazdem w nadziei poszukiwania pracy.Zorganizujcie to przez
        konkretne biuro posrednictwa.cdn
        • Gość: corgan Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.chello.pl 04.06.04, 04:37
          > Zorganizujcie to przez konkretne biuro posrednictwa.
          ale nie masz chyba na mysli polskiego biura... Ja uważam że lepiej takie coś
          załatwić poprzez zagraniczne biuro. Próbować aż do skutku.

          Kocham Polske i wódke, ogórki, kremówki i wierzby płaczace i Chopena i puszczę
          białowieską ale na Jowisza - radzę unikać o ile to możliwe polskich pośredników
          zarówno w Polsce jak i zagranicą. Mam te obiekcje poparte doświadczeniami.
          Owszem - pracę trzeba mieć nagraną aby gdzieś wyjechac albo kasy na tyle aby
          móc się utrzymać [co jest trudne niestety...]. Ale po swojej rodzince widzę że
          aby pracować na zachodzie należy szukać jej z ominięciem pośredników. Ciotki z
          mojej rodziny mają pracę na zachodzie [Niemcy, Francja, Izrael] tylko dlatego
          że nagrał ją ktoś tam znajomy. Na biura pośrednictwa w Polsce były hm... za
          stare [mają ok. 50 lat] no i nie znały języka. Zresztą baby w tych
          posredniakach odsyłały je do wszystkich diabłów z tekstem "Pani? w tym
          WIEKU????"

          Jakoś się okazało że jak pojechały tam, to dają sobie świetnie radę, mają
          względnie stała pracę. Owszem - są to proste prace typu opieka nad domem, kims
          starszym i sprzątanie ale ogólnie wiem że są zadowolone. W Polsce ludzie po 50-
          tce a zwłaszcza kobiety nie są nikomu potrzebne. Niestety. Gdyby miały zdać się
          na posredników toby z głodu zdechły.

          Są tam jakiś czas, wracają do Polski, zmieniają się tzn zostawiają miejsce
          pracy i zajecie komuś z rodziny, później zmieniają sie i tak w kółko]. Nawet
          przełamały własny i rodzinny opór ze "coś nie wypada" a ponoć nie wypadało się
          w tym wieku uczyć języka. Moja ciotka kóra jest w Izraelu zaczęła się uczyc
          hebrajskiego, trochę z nudów jak mi pisała, trochę z ciekawości aby poznac
          kraj, a głównie z tego powodu aby móc z ludźmi jakos porozmawiać. Zna nieco
          angielski ale słabo a to za mało.

          Szczerze - jak widzę wymagania jakie mają różne urzedy [widziałem ostatnio w TV
          babsztyla który zarzekał się ze nie zaoferuje pracy nikomu po 40-stce i bez
          dobrej znajomości języka] to widzę że nalezy je omijać szerokim łukiem i wbrew
          opinii "zyczliwych" szukać pracy samemu.
        • Gość: hej Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.240.81.adsl.skynet.be 04.06.04, 11:20
          Mature chyba zdalas na piatki, ale nie z jezyka polskiego. Dobrze, ze Holendrzy
          polskiego nie znaja, gdyz bylabys w ich oczach mniej wyjatkowo utalentowana.
          Miedzy innymi za mase bledow w pisowni.
          • Gość: Do Twigt Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.240.81.adsl.skynet.be 04.06.04, 11:49
            Mature chyba zdalas na piatki, ale nie z jezyka polskiego. Dobrze, ze Holendrzy
            polskiego nie znaja, gdyz bylabys w ich oczach mniej wyjatkowo utalentowana.
            Miedzy innymi za mase bledow w pisowni.

            • kan_z_oz Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... 04.06.04, 13:12
              Do Ospol; Zyciowe rady udzielane na necie; zawsze powodowalo u mnie zdziwienie,
              ostatnio wywoluje tylko smiech.

              Pzd
          • Gość: lolek Hej! Dlaczego Polacy to taki walniety narod IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 05.06.04, 19:19
            "Mature chyba zdalas na piatki, ale nie z jezyka polskiego. Dobrze, ze
            Holendrzy
            polskiego nie znaja, gdyz bylabys w ich oczach mniej wyjatkowo utalentowana.
            Miedzy innymi za mase bledow w pisowni."

            Ja juz nie maja sie co przyczepic do tresci tekst to znajda otografie. A co ma
            ortografia do forum, gdzie przybywaja ludzie ktorzy nigdy do polskich szkol nie
            chodzili. Albo tak jak ja nie mam polskiej klawiatury i wogole olewam polsom
            robnientom ortografie i pisze jak chce.
            Hleb mi smakuje jak chleb a nawet jak hlep. Nie zamierzam sie stosowac do
            stuknietych regul wymyslonych 500 lat temu przez tych co swoj jezyk majom ale
            gengajom


            hahaha pieprzony polski jezyk
            • Gość: LG Re: Hej! Dlaczego Polacy to taki walniety narod IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.04, 23:05
              O co wam chodzi z tą ortografią? Albo się pisze poprawnie albo nie. I tyle.

              Podział jest prosty. Ci co przeczytali więcej niż 5 książek w życiu piszą bez
              błędów nie myśląc nawet o pisowni, ci co przeczytali mniej niż 5 hodźby i
              godzine myśleli to i tak z błendem napiszo. I najfajniejsze jest to że prawie
              zawsze zamienią pisownię ;). Łatwo wienc rozpoznać z kim ma się do czynienia.

            • Gość: .emigrant Re: Hej! Dlaczego Polacy to taki walniety narod IP: *.khm.de 10.06.04, 12:42
              ..racja, zwykle ci , co niemaja nic do powiedzenia, zabieraja tu glos, a przy
              okazji opowiadajac bzdury wierutne.
              Niejestem informatykiem niewiem ile za strone www placa i wisi mi to
              kalafiorem, ale gdy stoisz przy maszynie to ona dyktuje tempo, i zegar
              autiomatycznie gdy dzwoni na pauze, a nie ilosc wypitych kaw, przy dobrej
              organizacji pracy mozna o 50 kaw wypic, ale po co?
          • Gość: emigratnt... Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.khm.de 10.06.04, 12:36
            ..pobadz ty troche dluzej za granica kraju, zobaczymy czy bedziesz dalej pisal
            poprawnie. Madrala zakichany
            • Gość: Emigrant, nie Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.240.81.adsl.skynet.be 10.06.04, 14:18
              denerwuj sie. Jestem 15 lat za granica ojszystego kraju, ale raczej sklonna
              jestem twierdzic, ze pisze poprawnie. Jakie znaczenie ma fakt ile lat jestes za
              granica?
              Pisac umiesz albo nie. Basta. Kropka. Koniec.
              Pozdrawiam Cie serdecznie
        • Gość: lu Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.ne.client2.attbi.com 05.06.04, 04:05
          studia za granica to nie jest bardzo duzy problem. ja studiowalam we wloszech i
          tam mozna dostac stypendium i akademik i nawet nie trzeba placic za studia.
          oczywiscie pod warunkiem, ze przedstawi sie odpowiednia dokumentacje. poza tym
          nie taki z ciebie wyjatek. wiele osob szybko uczy sie jezyka jesli nie maja
          innego wyjscia, albo mieszkaja w miejscu gdzie tego jezyka sie uzywa.
      • Gość: Wujo Ospol dobrze pisze IP: *.client.comcast.net 07.06.04, 05:45
        A Wy zamiast wierzyć w cuda poczytajcie o "przygodach" rodaków, którzy
        pojechali szukać pracy, nie będąc do tego przygotowani. W ubiegłym roku była
        taka sprawa, że studenci, którzy przyjechali do USA w ramach programu "work and
        travel" zarabiali oddawaniem krwi.




        • Gość: root Re: Ospol dobrze pisze IP: *.wz-berlin.de 09.06.04, 14:09
          mieszkam w NIemczech, emigracja to wcale nie jest zadna droga krzyzowa,
          prtzyjechalam bo wlasnie dlatego ze mialam mozliwosc robic cos fajnego czego w
          Polsce bym robic nie mogla.

          gazeta pisze ciagle i w kolko tylko o tych naiwnych co pojechali bez planu i
          mysleli ze sie dorobia, ale to na milosc Boska nie wszyscy!!! moze ktos zrobi
          reportaz o emigrantach z sukcesami?
          • Gość: Wujo Re: Ospol dobrze pisze IP: *.client.comcast.net 09.06.04, 18:23
            Gość portalu: root napisał(a):

            > mieszkam w NIemczech, emigracja to wcale nie jest zadna droga krzyzowa,

            Dla mnie też nie (USA). Tyle, że pojechałem z dyplomem doktora inżyniera,
            pracować w swoim zawodzie. A co do preferowania przez Wyborczą historii naiwnych:

            Piszą, bo do gazety należy opisywanie rzeczywistości, a taka ona jest. Dużo
            wyjeżdżających ludzi za wzorzec ma chyba "Za chlebem" Sienkiewicza (jak widzisz,
            nic nowego) i żyje tak, jak Wyborcza to opisuje.

            Druga strona medalu to jednak zagadka. Dlaczego nie pogadają z polskimi
            inżynierami z Doliny Krzemowej, z polskimi naukowcami na amerykanskich,
            kanadyjskich czy niemieckich uniwersytetach - nie wiem. Może im nie przystaje do
            poglądów, że Polak może za granicą robić coś więcej, niż zmywanie garów i
            szorowanie podłóg?

            A może i statystyczny Polak rzeczywiście nie może? Nawiążę jeszcze raz do tego
            "work and travel" - przyjeżdżali, brali pracę przy smażeniu hamburgerów za 5
            dolarów za godzinę, a jak nie znaleźli nawet takiej, to zarabiali oddawaniem
            krwi. W jakich warunkach mieszkali, to aż wstyd pisać. A to byli STUDENCI. Co im
            przeszkadzało znaleźć pracę na uniwersytetach i potraktować wakacje w USA jako
            płatne (i to lepiej płatne, niż hamburgery) praktyki? Doprawdy, nie wiem.
            Proszę bardzo:
            www.usu.edu/studemp/oncampus/jobboard.php

          • bouganvillea no to podaj jakies konkrety, root 11.06.04, 10:13
            Gość portalu: root napisał(a):

            > mieszkam w NIemczech, emigracja to wcale nie jest zadna droga krzyzowa,
            > prtzyjechalam bo wlasnie dlatego ze mialam mozliwosc robic cos fajnego czego
            w
            > Polsce bym robic nie mogla.
            >
            > gazeta pisze ciagle i w kolko tylko o tych naiwnych co pojechali bez planu i
            > mysleli ze sie dorobia, ale to na milosc Boska nie wszyscy!!! moze ktos zrobi
            > reportaz o emigrantach z sukcesami?

            No to pochwal sie, opowiedz swoja historie, tylko nie ukrywaj szcegolow i tych
            drobnych "nic nie znaczacych" znajomosci, kontaktow i takich tam. o powiedz
            szczerze jaki to sukces, jak latwo jest to osiagnac, jak proste sa formalnosci
            itd...

            nawet jesli nie chcesz ujawniac szczegolow, ktore moglyby ulatwic droge innym,
            to podaj chociarz "beletrystyczna wersje Twojej drogi do sukcesu". Mysle ze
            kazdy bedzie to sledzil z zaprtym tchem
      • peterli Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... 09.06.04, 20:13
        niech sie szykuja jak tylko moga......bo zawsze szanse beda dobre.......

        a tak na boku...to napisalas troche typowo polskim punktem widzenia....i moze
        wychodzi tylko zawisc ze inni cos osiagneli swoja praca a nie siedzieli na
        kanapie i marzyli o cudach boskich!

        ja mieszkam w niemczech od 16 lat i nie zaluje tego mimo ze mialem bardzo
        ciezkie sytuacje w zyciu prywatnym.....i tez myslalem by wracac do kraju albo
        wyjechac dalej....tylko czy to jest wyjscie z sytuacji? chyba
        nie.....oczywiscie sa niemcy jako naröd dziwni i rynek pracy jest ostry w
        zaleznosci w jakim zawodzie sie jest ale dziwi mnie bardzo twoje myslenie ze
        wszyscy chca z europy uciekac.....i co i dokad na marsa? a usa to raj? nic
        tam....ja bym tam napewno nie wyjechal.....

        wracajac do tych co cos tu osiagneli....to przyzmnam sie ze nie mam wogöle
        kontaktu z polakami....tak wyszlo ale znam jednego z mojej pracy, ktöry jest tu
        na dobrej pozycji jako lekarz stomatolog w naszej akademi i sie bardzo
        liczy....i inni tez sie z nim licza......a takich przypadköw jest napewno
        wiecej...tylko nikt nie bedzie o tym möwil bo zawisc jest duza.....miedzy
        polakami.....a pieniadz nie jest wszystkim.....tylko liczy sie to co ma sie z
        tego zycia....

        i nie jestem ani emigrantem ani pochodzeniowcem.....

        • Gość: Ela Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.spa.sc.charter.com 10.06.04, 06:41
          Zeby wyemigrowac trzeba miec cel i determinacja aby nie myc garow #1 i nauczyc
          sie jezyka jak najpredzej #2. Przede wszystkim uciekaj z Chicago i tym
          podobnych miejsc.Proznia, w ktora wilu zostanie wchlonietych. Nastepnie chodz
          na wiczorowe kursy angielskigo za darmo organizowanych w miastach ( high
          scholl , college). Kosciol polski jest dobrym zrodlem i pomoca dla nowych
          immigrantow. Amerykanie sa bardzo pomocni, Amerykanie sa bardzo zyczliwi
          szczegolnie dla nowych immigrantow. Z Polonia to bywa roznie. Potem zaleznie od
          wyksztalcenia, a zakladam ze chcesz isc na uniwersytet/ college etc., musisz
          znalezc szkole. Sa programy ze pracujesz pol roku i uczysz sie pol roku. Jak
          chcesz sie uczyc znjda sie programy i pieniadze.Jak ? Pukaj do drzwi financial
          aid offices i pytaj i wyraz chec do nauki. Znajdziesz program - nie bedzie to
          moze Ivy league ale dyplom bedziesz mial. Najwiekszy problem to status
          immigracyjny. Sa szkoly ktore wystaraja sie o student wiza gdy juz jestes w
          Stanach. Praca, praca i determinacja. Jedno zapewniam, aby zdobyc dobre
          wyksztalcenie w Stanach (MD, JD)nie musisz byc bogaczem.
        • Gość: Lila Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.240.81.adsl.skynet.be 10.06.04, 08:36
          tez wyjechalam z Polski 15 lat temu i szczerze mowiac nie zaluje. Dla mnie to
          tez nie byla " droga krzyzowa". Tylko, ze ja mialam konkretnie sprecyzowane
          plany: w pierwszej instancji nauka jezyka, nawiazywanie kontaktow i mocne
          postanowienie, ze nie zostane sprzataczka ( aczkolwiek mam szacunek dla kazdego
          pracujacego czlowieka ).
          I tak jak Ty nie mam kontaktu z Polakami . Boli, niekiedy smieszy mnie wlasnie
          ta zawisc i zadrosc. Tylko nie znalazlam jak dotad odpowiedzi na pytanie
          dlaczego.
          • peterli Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... 11.06.04, 13:35
            tez nie wiem dlaczego ale powoli rozumiem ludzi, ktörzy staraja sie zmniejszac
            kontakt z polakami tu siedzacymi....chociaz nie wolno tu uogölniac....bo
            napewno znajda sie tez tacy z ktörymi mozna i dobrze pogadac....ale dlaczego
            tak jest....? moze to nasza utajona zazdrosc, niechec do siebie, zawisc
            ze "tobie sie udalo (nawet jesli tylko minimalnie) ale udalo....a mnie
            nie"...moze to i tamto....ale jest to czesto bardzo smieszne i bolace jak
            wielu "naszych" sie pokazuje.....

            ah jeszcze cos......zadnej pracy nie ma co sie wstydzic.....to moze tylko teraz
            w polsce tak sie wielu zachowuje i mysli....bo chca za nic zrobic
            pieniadze....bez wysilku i bez trudu......ale to ich sprawa....
      • Gość: gadula Hej Ospol brader! Ales tu namieszal, hehe! IP: *.sympatico.ca 11.06.04, 01:21
        Poszlo by sie moze na Ozpol Trailer Dance Party gdzies na przedmiescia Sidni, albo moze
        lepiej na wieczorek poezji Lesmiana czy Norwida ... dawne stare czasy, nie?
        • ospol Re: Hej Ospol brader! Ales tu namieszal, hehe! 11.06.04, 05:44
          Gość portalu: gadula napisał(a):

          > Poszlo by sie moze na Ozpol Trailer Dance Party gdzies na przedmiescia Sidni,
          a
          > lbo moze
          > lepiej na wieczorek poezji Lesmiana czy Norwida ... dawne stare czasy, nie?


          O OZPOL-u nic dawno nie slychac, moze ma RV w Wrocku.
          No i kroniki nie pisze, a szkoda.
          Norwida to tak ale tego pierwszego to nie przepadam.
      • Gość: filadelfia76 Re: Dla tych co sie szykuja do emigracji......... IP: *.dyn.optonline.net 11.06.04, 03:53
        nie wiem skad bierze szanowny ustawiony emigrant informacje na temat
        preferencji emigracyjnych Szwedow , Niemcow - chetnie poznalbym ich zrodlo.
        bardzo ciekawy rowniez jestem na jakiej obczyznie odnisles taki sukces. ja
        rowniez jestem emigrantem , mieszkam w Nowym Jorku . to prawda ze Szwedzi placa
        wysokie podatki ale placa za opieke socjalna , sluzbe zdrowia, za ktora w
        Ameryce trzeba slono placic. Stany "sprzedaja" swoj Hollywodzki obraz krainy
        dobrobytu , ale ludzie ktorzy srtaraja sie zyc jak ludzie( nie jak
        szczuropolacy-synonim ustawionego emigranta?) tu i maja jakies ambicje szybko
        konfrontowani sa z bolesna rzeczywistoscia- coraz drozszym zyciem i malejacym
        dobrobytem zwyklych ludzi na rzecz zwiekszajacych sie profitow wielkich
        korporacji. planuje wrocic do Polski chcem jednak w stanach zdobyc
        wyksztalcenie i wtedy z takim kapitalem bede ustawionym Polakiem w soim kraju a
        nie ustawionym( byc moze doraznie emigrantem)
        • Gość: corgan dlaczego sądzisz ze w Polsce będziesz "ustawiony"? IP: 217.11.142.* 11.06.04, 18:37
          pytam tak z ciekawości... Rozumiem, ze beedziesz miał wykształcenie które nie
          jest powszechnie dostępne dla zwykłych zjadaczy chleba między Odrą a Bugiem.

          Bo wicie rozumicie... ameryka, kapitalizm, wolna konkurencja, globalizacja są
          ok, ale nie oczekujesz chyba, że skoro wrócisz z USA to ludzie mają Ci ustapic
          swoje ciężko wypracowane pozycje zawodowe albo oddawać władzę nad firmami tylko
          dlatego że ktoś wrócił z Zachodu...

          A jesli jesteś swietny! to chyba dobrze, co prawda nie będziesz tu startował
          zupełnie od zera ale dasz sobie radę no nie? nawet startując z niskiego pułapu.

          Sory za zgryźliwość ale od kilkunastu lat napotykam się na róznych
          spadochroniarzy z zachodu którzy oczekują, czasami wręcz żądają ze nalezy im
          coś więcej niz zwykłym ludkom między Odra a Bugiem. Tylko dlatego ze mniej lub
          bardziej otarli się o Zachód. Np. kiedys pracowałem w firmie w ktorej
          zatrudniono kolesia ktory robił maturę w USA. Tak się wszyscy zachwycili tą
          maturą [autentycznie] ze nie zauwazyli, że choć chuopak byl sympatyczny i znal
          perfect angielski to kompletnie nie dawal sobie rady w prostej pracy biurowej.
          Tak sobie nie radzil ze az do naszej pracy wpadla jego matka aby pogadac z jego
          szefem jak sobie radzi i o jego przyszlosci, zażądała(!!!) aby jego awansowano
          (czyis kosztem rzecz jasna) bo przeciez "Marcinek nie moze zajmowac sie byle
          czym" a w szkole "miał same piatki" i "nie po to uczył się w Stanach aby teraz
          faxy wysyłać" itp. Jego szef rozdziawił gebę, pokiwał główką i ją wysmiał.
          Problem się sam rozwiazal tzn Marcinek nie chcial pracowac po okresie probnym.
          Nie obylo sie oczywiscie narzekania na polskie pieklo, zawiść, jaki to plugawy
          kraj ktory tak marnuje talenty itp. itd bo w Stanach Marcinek bylby lwem, orłem
          i sokołem.

          To był skrajny przypadek a dlaczego o tym mówię? Gdybym teraz wyniósł się do
          Stanów to dla mnie jest normalne ze nie będę oczekiwał że będę "ustawiony", że
          aby zdobyc jakąś pozycję zawodową muszę pracować i to ciężko, że nikt mi nic
          nie da za darmochę. Rozumiem, że Ty przyjeżdżając z USA do Polski będziesz
          uwazał tak samo?

          Nie mam ochoty Cie pognebić lub coś w tym stylu. Chcę oszczędzic Ci przykrych
          rozczarowań.
          • Gość: gadula Re: dlaczego sI?dzisz ze w Polsce będziesz " IP: *.sympatico.ca 11.06.04, 21:49
            Ten Marcinek to jakis dziwny przypadek, ale jakie sa statystyki? Ilu ludkow wraca (wrocilo i
            zostalo) w Polsce? Ktos, kto ma wygodne zycie na Zachodzie nie pomysli nawet o powrocie!
            Zeby dojsc do takich wnioskow nie trzeba nawet miec amerykanskiej matury (notabene, cos
            takiego nie istnieje) ... Niech zyje Wolna Polska!
          • ospol Re: dlaczego sądzisz ze w Polsce będziesz "ustawi 12.06.04, 00:04
            Gość portalu: corgan napisał(a):

            > pytam tak z ciekawości... Rozumiem, ze beedziesz miał wykształcenie które nie
            > jest powszechnie dostępne dla zwykłych zjadaczy chleba między Odrą a Bugiem.
            >
            > Bo wicie rozumicie... ameryka, kapitalizm, wolna konkurencja, globalizacja są
            > ok, ale nie oczekujesz chyba, że skoro wrócisz z USA to ludzie mają Ci
            ustapic
            >
            > swoje ciężko wypracowane pozycje zawodowe albo oddawać władzę nad firmami
            tylko
            >
            > dlatego że ktoś wrócił z Zachodu...
            >
            > A jesli jesteś swietny! to chyba dobrze, co prawda nie będziesz tu startował
            > zupełnie od zera ale dasz sobie radę no nie? nawet startując z niskiego
            pułapu.
            >
            > Sory za zgryźliwość ale od kilkunastu lat napotykam się na róznych
            > spadochroniarzy z zachodu którzy oczekują, czasami wręcz żądają ze nalezy im
            > coś więcej niz zwykłym ludkom między Odra a Bugiem. Tylko dlatego ze mniej
            lub
            > bardziej otarli się o Zachód. Np. kiedys pracowałem w firmie w ktorej
            > zatrudniono kolesia ktory robił maturę w USA. Tak się wszyscy zachwycili tą
            > maturą [autentycznie] ze nie zauwazyli, że choć chuopak byl sympatyczny i
            znal
            > perfect angielski to kompletnie nie dawal sobie rady w prostej pracy
            biurowej.
            > Tak sobie nie radzil ze az do naszej pracy wpadla jego matka aby pogadac z
            jego
            >
            > szefem jak sobie radzi i o jego przyszlosci, zażądała(!!!) aby jego
            awansowano
            > (czyis kosztem rzecz jasna) bo przeciez "Marcinek nie moze zajmowac sie byle
            > czym" a w szkole "miał same piatki" i "nie po to uczył się w Stanach aby
            teraz
            > faxy wysyłać" itp. Jego szef rozdziawił gebę, pokiwał główką i ją wysmiał.
            > Problem się sam rozwiazal tzn Marcinek nie chcial pracowac po okresie
            probnym.
            > Nie obylo sie oczywiscie narzekania na polskie pieklo, zawiść, jaki to
            plugawy
            > kraj ktory tak marnuje talenty itp. itd bo w Stanach Marcinek bylby lwem,
            orłem
            >
            > i sokołem.
            >
            > To był skrajny przypadek a dlaczego o tym mówię? Gdybym teraz wyniósł się do
            > Stanów to dla mnie jest normalne ze nie będę oczekiwał że będę "ustawiony",
            że
            > aby zdobyc jakąś pozycję zawodową muszę pracować i to ciężko, że nikt mi nic
            > nie da za darmochę. Rozumiem, że Ty przyjeżdżając z USA do Polski będziesz
            > uwazał tak samo?
            >
            > Nie mam ochoty Cie pognebić lub coś w tym stylu. Chcę oszczędzic Ci przykrych
            > rozczarowań.


            Mieszkam miedzy Pacyfikiem i Atlantykiem i nigdy juz bym nie zamienil tego na
            Odre i Bug. Powrot do Polski ciagle mnie nie interesuje bo w Polsce rowniez
            ciagle zamieszkuje Homo Sovietikus. A tym ja ostatnio bylem jakies 25 lat temu.
            Dzisiaj juz nim nie jestem wiec powrot do kraju byl by powaznym cofnieciem
            wedlug teorji Darwina.

            To co opisujesz juz nie jest dla mnie tak calkiem zrozumiale. Widze ze zgryzota
            i wykrzywione twarze to codzienne Polskie zycie. Ciesze sie ze do najblizszego
            Polaka mam 100 km a jedyny moj kontakt z Polska to GW Forum.
            To mi zupelnie wystarcza i nawet mnie utwierdza w przekonaniu ze blizej Polski
            nie musze juz byc. Poglady Polakow w kraju w odniesieniu do zycia na zachodzie
            sa kiepsko zasciankowe np: po co mial bym wracac do Polski jesli nigdze w
            Polsce nie znajde prace za 30 tys zl na miesiac na reke. A kto rzuca prace aby
            mniej zarabiac?

            Pozdrowka z Kaliforni
            • Gość: Do Ospola Re: dlaczego sądzisz ze w Polsce będziesz "ustawi IP: *.84-136-217.adsl.skynet.be 12.06.04, 08:28
              Mieszkam miedzy Pacyfikiem i Atlantykiem i nigdy juz bym nie zamienil tego na
              Odre i Bug. Powrot do Polski ciagle mnie nie interesuje bo w Polsce rowniez
              ciagle zamieszkuje Homo Sovietikus. A tym ja ostatnio bylem jakies 25 lat temu.
              Dzisiaj juz nim nie jestem wiec powrot do kraju byl by powaznym cofnieciem
              wedlug teorji Darwina.

              To co opisujesz juz nie jest dla mnie tak calkiem zrozumiale.

              NORMALNE. POLSKA RZECZYWISTOSC ZNASZ TYLKO Z FORUM. NA TEJ PODSTAWIE TRUDNO
              ZROZUMIEC WIELE RZECZY.

              Widze ze zgryzota
              i wykrzywione twarze to codzienne Polskie zycie.

              TO TYLKO TWOJE WYOBRAZENIE. GDYBYS JAK JA SYSTEMATYCZNIE BYWAL W KRAJU TO
              WIEDZIALBYS, ZE ISTNIEJA TEZ LUDZIE SZCZESLIWI I USMIECHNIECI.

              Ciesze sie ze do najblizszego
              Polaka mam 100 km a jedyny moj kontakt z Polska to GW Forum.

              TO SIE CIESZ. BYC MOZE CI CO MIESZKAJA 100 KM OD CIEBIE CIESZA SIE, ZE
              MIESZKAJA DALEKO OD CIEBIE...

              To mi zupelnie wystarcza i nawet mnie utwierdza w przekonaniu ze blizej Polski
              nie musze juz byc. Poglady Polakow w kraju w odniesieniu do zycia na zachodzie
              sa kiepsko zasciankowe np: po co mial bym wracac do Polski jesli nigdze w
              Polsce nie znajde prace za 30 tys zl na miesiac na reke. A kto rzuca prace aby
              mniej zarabiac?

              Z TEGO WYNIKA, ZE DLA CIEBIE NAJWAZNIEJSZE SA PIENIADZE. ISTNIEJA TEZ LUDZIE,
              KTORZY ZADOWOLA SIE MNIEJSZA PENSJA, LUDZIE KTORZY MAJA INNE PRIORYTETY.

              PONADTO TE BZDURY DOTYCZACE MARZEN WIELU EUROPEJCZYKOW O WYJEZDIE DO USA,
              AUSTRALII ETC ZE WZGLEDU NA KLIMAT, MOZLIWOSCI SUKCESU ITP NIE MAJA NIC
              WSPOLNEGO Z RZECZYWISTOSCIA.
              TO TYLKO TWOJ POGLAD UKSZTALTOWANY PRZEZ PRYZMAT $
    Pełna wersja