Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem hu...

      • Gość: emikrant Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem hu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.11, 22:22
        Myśmy jeszcze nie nadrobili prawie 6 lat, kiedy nasi inżynierowie faktyczni i ci in spe zamiast praktykować, uczyć się i doskonalić zajmowali się podrzędnymi pracami, strzelaniem czy "odpoczywaniem" we wszelkiego rodzaju KL i łagrach. To nie jest zawód, którego można nauczyć się w szkole i już. Można zdobyć podstawy a potem uczyć się na błędach, od starszych kolegów i również z książek. Ta sześcioletnia luka ciągnie się za nami. Znacie taki drugi kraj, spośród tych większych? Niemcy, Rosjanie, Czesi, Anglicy, Amerykanie, Anglicy, Francuzi, Japończycy mogli studiować, mogli pracować w swoich fabrykach, konstruować nowe urządzenia. Owszem służyły do zabijania ale mogli się doskonalić. Wystarczy poczytać życiorysy naukowców czy inżynierów wywodzących się z tych nacji. Nie wiemy ilu naszych potencjalnych superinżynierów zostrało zabitych - w obozach, na wojnie, w więzieniach. Ilu nawet nie miało szans na powąchanie techniki. Skąd się wzięły stada małych i średnich firm w Niemczech? Jeden wrócił z wojny, inny pracował w wielkiej firmie (pokawałkowanej przez aliantów lub zniszczonej) i brali się do roboty - zakładali firmy. Amerykańska machina wojenna to jeden wielki kombinat naukowo-techniczny finansowany ze środków publicznych. Rosjanie potrafili wyciągać ludzi z łagrów. Anglicy mieli wielkie centra pracujące dla zbrojeń. Dziwicie się że są do przodu? Im się wiedza i umiejętności kumulowały. Co mógł zrobić przedwojenny inżynier po powrocie z obozu koncentracyjnego czy z wojska? Rzucał się i nadrabiał 5 lat obłędnego jak na owe czasy postępu. Potem trafiał w tryby socjalistycznej gospodarki, w której rację mieli ci z legitymacją ale rzadko kiedy z wiedzą. I tak w zasadzie było do końca tego "wspaniałego" ustroju. W górę szli najpierw ci z odpowiednią przynależnością. Nie byli to źli fachowcy ale nie zawsze najlepsi. A w technice nie ma zmiłuj się. Stąd wreszcie po 20 latach coś się zaczyna zmieniać. Nie mam też wątpliwości, że humaniści są potrzebni. Dobrzy. Dobrzy marketingowcy też. Tak jak to robił Apple, dla którego technika była podporządkowana klientówi. Ale to jest firma działająca na rynku konsumenckim. I dla nich najważniejsze jest jak to wygląda, jak proste jest w obsłudze i ile przyjemności dostarcza klientom a nie jak szybki jest procesor w środku. To są kanony skutecznego rozpowszechniania innowacji (wszelkich) a które odkryli humaniści (socjologowie). I znajdą robotę pod warunkiem, że ci technokraci będą coś wymyślali, produkowali, uczyli się na błędach, itp. Może tyle wystarczy. Dodam tylko, że to co napisałem znam niejako z autopsji - ojciec przedwojenny inżynier (Wrzesień 39, Szare Szeregi, Auschwitz, Buchenwald, państwowa firma) no a sam też w zawodzie technicznym (już na końcówce - firmy państwowe a od 25 lat sektorze nieuspołecznionym) ale i z marketingiem (w wydaniu amerykańskim) też miałem przygodę. Jeszcze jedno wiedza to coś co się buduje latami. Warto pamiętać, że niejaki Newton napisał: "Mogłem widzieć tak daleko bo stałem na ramionach olbrzymów" ( If I have seen a little further it is by standing on the shoulders of Giants). Widać mieliśmy za mało olbrzymów ale to nie była tylko nasza wina.
        • Gość: inż. Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem IP: *.centertel.pl 05.11.11, 23:50
          Masz dużo racji.
          Niestety znaleźliśmy się teraz w sytuacji bez wyjścia. Nie ma elit chętnych do działania na rzecz kraju, obcy tego nie zrobią.
          Nie mamy środków, zaplecza, nie mamy już nic.
          5% będzie żyć, reszta egzystować
          • Gość: emikrant Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.11, 00:14
            Myślę, że tak źle nie będzie ale lekko też nie. A tego co nam brakuje jeszcze możemy się dorobić. Oczywiście pod warunkiem, że skończymy z (pardon) pieprzeniem bez sensu czyli administracja "od góry do dołu i na odwrót" przynajmniej nie będzie przeszkadzać. A jak przez przypadek pomoże to i mniej będzie bolało i szybciej się skończy zakopywanie luki.
      • Gość: niestetyPolak Pojeb... naród IP: *.centertel.pl 05.11.11, 23:53
        za komuny dno, teraz to samo
      • Gość: inżynier Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem hu... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.11.11, 00:17
        Przyznawanie tytułu magistra po łatwych studiach humanistycznych (czytaj: matrymonialnych) jest nieporozumieniem.
      • Gość: waapi PRAWDA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.11, 03:20
        ... przecież o produkcji zbyt dużej ilosci humanistów wiadomo od lat. Polacy ocknęli się :-))))
        Nie przeszladza to jednak dalej produkować pseudo szkołom mgr i licencjatów od zarządzania ekonomi i inncyh humanistycznych kierunków .. bezrobotnych.
      • Gość: a Pytanie wybitnie 'poprawne' IP: *.cable.net.co 06.11.11, 04:13
        Świetny taki sądaż który w jednym pytaniu potrafi zmieścić dwa błędy logiczne, czyli pytać o dwie różne rzeczy (pytanie 1: czy powinniśmy faworyzować uczelnie technicze? pytanie 2: 'Czy więsza liczba inżynierów wpływa pozytywnie na rozwój gospodarki) i ułożyć pytanie tak, aby było sugerujące....także faktycznie, trzeba nam kształcić ludzi, którzy nie będą nawet w stanie przeprowadzić merytorycznie badania a jedynie zaprojektować je tak, aby manipulować opinią publiczną....
      • Gość: BiL Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem hu... IP: *.bb.sky.com 06.11.11, 07:12
        Ja to myślę, że najlepiej jest jak o tym jakie kierunki studiować decyduje wolny rynek i podaż na rynku (płace) a nie decyzje urzędnicze wsparte sondażami opartymi na ,przypadkowym społeczeństwie' , to jest dobry sposób dla uczelni aby sięgnąć po kasę państwową, najpierw przeprowadzić sondaż, potem zrobić szum medialny a następnie wyciągnąć ręce po pieniądze podatników na słuszne kierunki studiów, na które jest poparcie sondażowe (niekoniecznie zapotrzebowanie rynkowe). Już samo podejrzane jest to, jak się promuje ogólnie 'inżynierów', nieważne jaki, byle inżynier. Kiedy na przykład to, że gospodarka może bardzo potrzebować inżynierów informatyków a wcale nie potrzebować inżynierów obróbki drewna. Jak gdzieś usłyszycie hasło 'gospodarka potrzebuje inżynierów" to dajcie odzew 'tak, ale inżynierów czego?'
        Przemysł jest potrzebny, produkcja to też dobra rzecz, Chiny swoja potęgę budują na produkcji przemysłowej, ale zwróćcie uwagę państwo, że obok są Indie, które też się bardzo rozwijają a w Indiach jest rozwinięty przemysł filmowy, Bollywood to jedyna marka, która daje odpór amerykańskiemu molochowi kinowemu. Indie są światowym centrum telemarketingowych dla krajów anglosaskich. Gospodarka może być także 'humanistyczna'.
        Polska gospodarka zaczyna samoistnie iść w stronę modelu Indyjskiego, też się nam udaje wyeksportować trochę kultury, a to film 'Vinci" okazuje się hitem w Chinach, a to disco polo się tam sprzedaje, a to serial "M jak miłość" jest oglądany w Rosji a to książki Chmielewskiej się tam sprzedają. Kraków staje się centrum usług outsorcingowych dla Europy a to oznacza, że gospodarka polska potrzebuje mnóstwa ekonomistów i filologów rożnych języków. Polska zaczyna być też miejscem tanich usług medycznych dla krajów zachodnich, Polska ma jeszcze jedną bardzo specyficzną grupę zawodową, niewątpliwie humanistyczną, która jest eksportowana bardzo korzystnie do bogatych krajów zachodu i USA, są to .... .... ... księża katoliccy. Piszę o tym po to aby obalić pokutujący tu mit komunistyczny, że Polska gospodarka to "węglem i stalą" stoi. To ciągłe twierdzenie 'potrzebujemy więcej inżynierów' to jest mutacja tego mitu.
        • Gość: moe Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem IP: 82.139.156.* 06.11.11, 08:51
          Zgadza sie w 200 %.
          A ponadto ludzie nie są tępi ,idą tam gdzie uważają,że będą mniejszym kosztem mieć znacznie lepiej .Czyli bardzo często, wykreślają politechniki ze swojej ścieżki kształcenia.
          Pierwszy z brzegu przykład ,pedagog ,a inżynier:)
          Pedagog miejsce pracy w centrum ,łatwy dojazd ,teren znany bo ciągle całe życie w szkole.
          Inżynier ,praca daleko poza miastem,dojazd kosztowny (benzyna zaraz po 6 zł:),praca ogólnie mało płatna a wielkie wymagana i nie wspomnę o absolutnym wymogu znajomości co najmniej dwóch języków obcych.
          Zaraz jakiś głąb napisze że jest zapotrzebowanie na dobrych inżynerów i oni to zarabiają taką kasę,że ho ho .
          Ale równie duże jest zapotrzebowanie na dobrych pisarzy pokroju Mrożek ,Lem itp.,albo sportowców np. kto zastąpi Małysza ? ;)
          Kształćmy sportowców !
          Następny sondaż,Społeczeństwo chce łożyć pieniądze na DOBRYCH piłkarzy!! :)!

        • 123stokrotki Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem 09.11.11, 07:40
          > Ja to myślę, że najlepiej jest jak o tym jakie kierunki studiować decyduje woln
          > y rynek i podaż na rynku (płace) a nie decyzje urzędnicze wsparte sondażami opa
          > rtymi na ,przypadkowym społeczeństwie'

          Dokładnie, ja też nie mogę zrozumieć dlaczego na podstawie (źle zaplanowanego - z błędami metodologicznymi) sondażu przedstawia się wnioski które mają niby dawać rekomendacje dla polityki szkolnictwa wyższego. Jeżeli dobrze rozumiem zamysł koordynatorów projektu "Akademickie Mazowsze 2030", sondaż był zrealizowany w ramach tzw. "konsultacji społecznych". Czyli celem było sprawdzenie czy faworyzowanie uczelni technicznych kosztem humanistycznych jest akceptowalne społecznie, a nie czy jest to potrzebne dla dobra polskiej gospodarki !

          Proponuję zrobić sondaż w którym zapytamy się społeczeństwa czy chciałoby żeby każdy dostawał co miesiąc zasiłek w wysokości przeciętnego wynagrodzenia. Na pewno jakieś 80% zapytanych osób się z tym zgodzi. I proponuję przedstawić na podstawie tego sondażu wniosek dla polityki społecznej : ) Niepoważna propozycja? Tak samo niepoważna jak sposób przedstawienia wyników tego badania w artykule GW !
      • lenajaw Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem hu... 06.11.11, 09:46
        Może i ważne,jest, by młodzi wybierali kierunki techniczne. Jeszcze nie spotkałam prywatnej szkoły wyższej politechnicznej, tylko humanistyczne. Wiąże się to z kosztami. Na humanistycznych wystarczy tablica i kreda, więc łatwe w utrzymaniu. Szkoły techniczne potrzebują laboratoriów, wyposażenia, nowoczesnych technik, co kosztuje i tu państwo powinno finansowo wspomagać. Politechniki mają kłopoty finansowe i ratują się otwierając kierunki humanistyczne, na które chętniej wybiera się młodzież.
        • simply_z Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem 06.11.11, 15:00
          nie spotkales?
          to co powiesz na to?
          www.wstp.com.pl/
          www.wst.com.pl/
          wste.pl/
          www.pwszjar.edu.pl/
          emta.pl/?m=user&a=present&t=edu&id=290
          www.wspt.pl/
          i wiele wiele innych
          obudź się ,obecnie można studiować prawie wszystkie kier,techniczne za wyjątkiem może automatyki i robotyki i to też nie zawsze na dowolnej uczelni technicznej:)
          • tanebo Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem 06.11.11, 15:07
            A tak naprawdę to tylko budownictwo i informatyka.
            • simply_z Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem 06.11.11, 15:10
              też architektura ,wzornictwo ,inżynieria środowiska;)
              czyli obalamy mit
              • tanebo Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem 06.11.11, 15:22
                Wszystkie kierunki które wymieniłeś są związane z budownictwem. Oczywiście że jest to jakaś alternatywa wobec socjologi ale... te kilka uczelni to kropa w morzu potrzeb. A gdzie nauki podstawowe? Kiedy powstanie polski MIT?
                • simply_z Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem 06.11.11, 15:57
                  może za 20 lat
                  • tanebo Re: Polacy za inwestowaniem w inżynierów kosztem 06.11.11, 16:07
                    No to nie ma co marudzić że nie ma pracy. Mamy do wyboru - być społeczeństwem pracowników montowni lub zaproponować coś swojego światu. A z tym gorzej. Problemem nie są pieniądze. Nie trzeba ich wiele by stworzyć MIT. Problemem jest to że polska nauka mentalne zatrzymała się w XIX wieku. Co przesądza o karierze na uczelni? Rozdzielnik. Trzeba znać swoje miejsce i czekać na swoją kolej. A zasługi nie mają znaczenia. Można mieć i tysiąc cytowań w "Nature" i być asystentem. A problemem jest kasa. Duże granty UE i USA przyznawane są właśnie za względu na to ile zespół występujący o nie ma cytowań. I dlatego polska nauka leży i kwiczy.
    Pełna wersja