Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Kogo brakuje, a kto ma braki

    IP: *.dip.t-dialin.net 21.11.11, 17:21
    A większość Polaków studiuje psychologię, pedagogikę, socjologię, europeistykę, dziennikarstwo, politologię i podobne kierunki. Na dodatek zaocznie, czyli - mówiąc eufemistycznie - nie do końca dogłębnie.
    A potem się dziwią, że nie mogą znależć pracy.
      • Gość: Ezekiel 25 : 17 Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.washdc.fios.verizon.net 21.11.11, 18:00
        Europeistyka ma przyszlosc , liczba urzednikow w polsce do konca 2014 zwiekszy sie o ponad 250 000. Absolwenci europeistyki maja zapewniona swietlana przyszlosc !!!
        • robert6_666666 Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 21.11.11, 20:08
          Biedny osiollku, nawet jesli liczba urzednikow sie zwiekszy ( w co watpie, raczej sie zmniejszy) to i tak potrzeba informatykow, prawnikow, ekonomistow a nie absolwentow europeistyki...
          Po drugie, co to za swietlana przyszlosc w administracji za 2 tys na reke?
          • Gość: moe Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: 82.139.156.* 22.11.11, 11:27
            2 tysiące na początek kolego.
            A potem wysługa lat ,kariera i po roku 3 tysiące
            • Gość: młody inż Buahahaha brakuje inzynierów!? IP: *.gl.digi.pl 22.11.11, 13:23
              Tzn. jak najbardziej brakuje, tyle że z doświadczeniem, gotowych pracować za śmieszne pieniądze.

              To samo z technikami. Przytłaczającą większość ofert pracy dotyczy ludzi z doświadczeniem.

              Pałujcie się.
              • Gość: najmądrzejszy Re: Buahahaha brakuje inzynierów!? IP: 31.61.4.* 22.11.11, 15:22
                Dokładnie. To już jest śmieszne z tym hasłem: brakuje inzynierów. Pracodawcy szukają ludzi z doświadczeniem, a nie świeżych absolwentów. Myślicie, że nie ma bezrobotnych inżynierów?
                • dystansownik Re: Buahahaha brakuje inzynierów!? 22.11.11, 19:10
                  Z moich znajomych kończących w zeszłym roku studia, może 1/4 inżynierów budowlanych ma pracę i nie boi się, że zostaną "zredukowani" z braku zleceń. Reszta albo roboty w ogóle nie znalazła (brak doświadczenia), albo zostali zwolnieni lub im to grozi (zbyt mało doświadczenia gdy firma redukuje zatrudnienie).
              • Gość: gość Re: Buahahaha brakuje inzynierów!? IP: 178.73.49.* 25.11.11, 14:49
                Zgadzam się w 100%, a wiem to z własnego doświadczenia. Inżynier Geodeta, dyplom z wyróżnieniem, od trzech miesięcy szuka pracy. Gdzie? W Warszawie!!!
                Najlepiej nie iść na studia, nie marnować czasu, tylko zrobić zawodówkę, np piekarz. I kręcić interes, przecież ludzie będą jeść chleb zawsze.
              • mam_kobiete Re: Buahahaha brakuje inzynierów!? 07.12.11, 18:37
                W polsce brakuje przede wszystkim ciot, polskie cioty robią kariery a nie jakieś tam normalne rodziny, normalne rodziny to w polsce harują na polskie cioty, bo przecież polska to kraj katolicki, a największym szczęściem w życiu jest dziecko, więc jak ktoś nie może mieć dziecka to niech chociaż ma pieniądze....

                Zobaczcie na Ruch Palikota ilu ma zwolenników, i pomyślcie gdzie jest Wasze miejsce (na kasie w Tesco juz dawno zajęte)....
            • sundry Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 25.11.11, 10:07
              Rok to wysługa lat?
            • Gość: marcus19771107 Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.11, 21:36
              Ja mam zupelnie inna propozycje kariery dla urzednikow. Dozywotnie dyndanie na galezi.
        • arktur1 Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 22.11.11, 12:26
          Zgadzam się. Obecny rząd już o to zadba, żeby nie zabrakło pracy dla pierdzistołków.
          • Gość: Wujek Dobra Rada Tłumaczę: "4 na 10 polskich firm nie chce dostosow IP: *.gdynia.mm.pl 26.11.11, 19:58
            ać swoich płac do wymagań rynku i chce zatrudniać prawdziwych fachowców płacąc im psie pieniądze". Darmowa porada dla tych firm: zaproponujcie płacę 20% wyższą od konkurencji a ustawią się do was kolejki pracowników.
      • stamp Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 21.11.11, 18:05
        A w dodatku mają wielkie wymagania i oczekiwania, a co za tym idzie cierpią na potężne frustracje. Nic nie umiejący absolwent jakiejś krzaczastej szkoły od razu chciałby sobie kupować mieszkanie, samochód, wakacje. Ja, pomimo tego, że jestem dobrze opłacanym programistą, pierwsze mieszkanie kupiłem sobie dopiero po 7 latach pracy. I jeszcze te niedokształcone, ale za to o wielkim ego małolaty będą wołać do mnie "posuńcie się". Ja chciałbym im odpowiedzieć niniejszym: "douczcie się".

        > A większość Polaków studiuje psychologię, pedagogikę, socjologię, europeistykę,
        > dziennikarstwo, politologię i podobne kierunki. Na dodatek zaocznie, czyli - m
        > ówiąc eufemistycznie - nie do końca dogłębnie.
        > A potem się dziwią, że nie mogą znależć pracy.
        • chamski_post Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 22.11.11, 13:35
          Oczywiście najlepiej jakby młody człowiek w ogóle nie miał aspiracji, a jedynie masochistyczną chęć pracy i podnoszenia kwalifikacji po to aby zaspokoić swojego Pana i Władcę.
          • Gość: najmądrzejszy Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: 31.61.4.* 22.11.11, 15:30
            Bo w Polsce panuje wciąż feudalna mentalność: tu młody człowiek nie powinien nic chcieć oprócz 'podnoszenia kwalifikacji', a najlepszy to ten co się cieszy jak może pracować kolejne pół roku w ramach bezpłatnych praktyk.
            • stamp Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 22.11.11, 18:15
              To nie jest feudalna mentalność, to reguły współczesnego świata. Im więcej możesz dać, tym więcej możesz żądać. Jeżeli tego nie zrozumiesz, to będziesz skazany na wieczne przeżuwanie swoich frustracji i emitowanie pretensji do całego świata (tylko nie do siebie) wysuwanych przez boleśnie kurczące się nadęte ego. A współcześni rodzice, przeważnie pochodzący ze wsi, nie potrafią dostarczyć swojej dorodnej, choć głupkowatej młodzieży żadnych życiowych, skutecznych recept.
              Z drugiej strony trochę rozumiem tych młodych ludzi - reklamy w tv regularnie dostarczają pokus, a nie dając mozliwości ich zaspokojenia podnoszą poziom frustracji. Gdybym teraz miał 25 lat też nie miałbym lekko z sobą.
              • Gość: najmądrzejszy Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.centertel.pl 22.11.11, 22:04
                A ty brzmisz jakbyś miał złote recepty na wszystko. Popatrz co się dzieje na świecie - ludzie wychodzą na ulice i protestują właśnie przeciw regułom współczesnego świata, czyli niewolniczemu wyzyskowi przez grupę tych, którzy mieli łatwiejszy start.

                Jeżeli nie widzisz nic złego w tym, że młodzi ludzie pracują za darmo i jeszcze powinni się cieszyć to daruj sobie pouczanie innych.
                • stamp Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 22.11.11, 23:02
                  > A ty brzmisz jakbyś miał złote recepty na wszystko. Popatrz co się dzieje na św
                  > iecie - ludzie wychodzą na ulice i protestują właśnie przeciw regułom współczes
                  > nego świata, czyli niewolniczemu wyzyskowi przez grupę tych, którzy mieli łatwi
                  > ejszy start.

                  Urodziłeś się kilkadziesiąt lat za późno. Wyzysk ludu pracującego wsi i miast przez tych, którzy kontrolują środki produkcji to była sztandarowa śpiewka komunistów. Dobrze byś się znalazł w tamtych czasach.

                  > Jeżeli nie widzisz nic złego w tym, że młodzi ludzie pracują za darmo i jeszcze
                  > powinni się cieszyć to daruj sobie pouczanie innych.

                  Chłopie, przecież to ty pouczasz innych. Ja nikogo nie pouczam, tzn. (w razie gdybyś nie wiedział co to znaczy) nie mówię innym co mają robić. Ja tylko analizuję sytuację. Masz tę nieprzyjemną właściwość (którą posiada również wielu innych nieudaczników), że swoje wady przypisujesz innym.

                  Weź się bracie lepiej do roboty i przestań gadać bzdury.
                  • Gość: najmądrzejszy Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.centertel.pl 22.11.11, 23:24
                    Tak, studiowałem oraz pracowałem w Niemczech oraz Wlk. Brytanii. W porównaniu do tych państw polski rynek pracy to dżungla, feudalizm i niewolnictwo w nowoczesnej postaci.

                    Skoro jest tak dobrze jak piszesz, to w jakim celu od 2 miesięcy tysiące młodych ludzi protestuje na ulicy? Z dobrobytu? Z tego, ze mają przed sobą tyle 'wspaniałych' możliwości?

                    NIe mów mi o pracowaniu, bo ja juz kilka lat pracowałe i to za wyjątkowo duże pieniądze. Mimo to, rozumiem jednak, że mój przypadek jest wyjątkiem od reguły, a nie normą. A nazywanie obcyh ludzi nieudacznikami świadczy tylko o twojej niskiej inteligentcji i braku argumentów. Nawet mnie nie znasz, a wydajesz opinie. Zastanów się nad swoim zachowaniem.
                    • Gość: marcus19771107 Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.11, 21:40
                      Boze, ale z ciebie idiota. Nie, gorzej - socjalista.
          • stamp Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 22.11.11, 18:17
            chamski_post napisała:

            > Oczywiście najlepiej jakby młody człowiek w ogóle nie miał aspiracji, a jedynie
            > masochistyczną chęć pracy i podnoszenia kwalifikacji po to aby zaspokoić swoje
            > go Pana i Władcę.

            A co jest złego w chęci do pracy i do podnoszenia kwalifikacji?
      • koczkodanka A kto zlikwidował szkoły zawodowe i technika 21.11.11, 18:09
        z powodów ideologicznych, jako miazmaty przeszłości?
        • nie_czytaj_tego Re: A kto zlikwidował szkoły zawodowe i technika 26.11.11, 20:49
          Zlikwidowali bo swego czasu te szkoły nie dawały perspektywy zatrudnienia.
          Z resztą nadal nie dają. Zwróć uwagę na to, że brakuje "wykwalifikowanych pracowników fizycznych".

          Absolwent zawodówki, technikum, czy szkoły policealnej jest zaraz po szkole tak samo wykwalifikowany co świeży magister socjologii czy inżynier zaraz po obronie.

          Kwalifikacje to się zdobywa dopiero w pracy i tego polscy 'byznesmeni' nie mogą i nie chcą przyswoić.
          • Gość: ss jestes idiotą IP: *.dynamic.chello.pl 27.11.11, 08:49
            > Absolwent zawodówki, technikum, czy szkoły policealnej jest zaraz po szkole tak
            > samo wykwalifikowany co świeży magister socjologii czy inżynier zaraz po obron
            > ie.


            magister socjologii nawet po 20 latach pracy jest wykwalifikowanym producentem pierdów
            nie umie nic pożytecznego, jednego na 50 000 tych błaznów można pokazać w telewizji 2 minuty, ma powiedzieć podyktowany text, że "rząd jest dobry, opozycja zła"

            w zawodowkach mieli praktyki, na których fizycznie zasuwali, teraz nie wiedzą nawet jak młotek trzymać


            sprawa jest prosta: nie jestes w stanie opanowac matematyki nie dostajesz sie do szkoły sredniej i szkolisz na brukarza

            teraz byle przygłup moze zostac magistrem i potem narzeka ze zdycha z głodu
      • robert6_666666 Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 21.11.11, 20:10
        bo kazdy moze studiowac socjologie, politologie czy europeistyke (zwlaszcza zaocznie) ale nie kazdy moze zostac inzynierem :-) :-) :-)
        • Gość: moe Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: 82.139.156.* 22.11.11, 11:31
          przestań pitolić te same na okrągło banialuki.
          Mediana wypłaty w administracji to ponad 4 tysiące złotych
          Praca pewna i spokojna ,klarowna kariera ,wysługa lat ,dodatki i szkolenia.
          • Gość: Hermilion Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: 194.146.120.* 22.11.11, 16:29
            No jesli dla ciebie 4 brutto to szczyt marzeń to współczuję.

            www.pracuj.pl/zarobki-wynagrodzenia-raporty-placowe-zarobki-specjalistow-2010.htm#top
            To się nie bierze z niczego.
            • Gość: As Jesteś śmieszny IP: 217.153.189.* 26.11.11, 15:06
              Nie masz pojęcia jak zarabi asię w administracji. Na wstęp masz teraz 2000 na rękę. Po 1,5 roku idziesz na kurs inspektora (oczywyście w czasie godzin pracy i z pełną pensją w tym czasie). Jak masz już inspektora to wyciągniesz nie 4000 a 6000 brutto bez problemowo. Starszy inspektor to jest 8000. Do tego trzynastki, premie, bony, dodatki , diety na wyjazdy szkoleniowe do ośrodków z basenami itp. 90 procent ludzi w tym kraiku może pomażyć o takiej kasie. Mój kumpel z żoną pracują w dwóch różnych urzedach. teraz dom kończą budować. Kumpel ma 28 lat. Jak do niego przychodze to zazdrość bierze. Laski w pracy odpicowane,że szok rozmawiają jakie ciuchy sobie kupią i nie jest to rozmowa o zakupach w biedronce. Administracja to najlepsze miejsce do zarabiania dzisiaj w Polsce. Nie bez powodu ponad pół miliona ludzi tam się dostało i trzyma kurczowo.
              • Gość: marcus19771107 Re: Jesteś śmieszny IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.11, 21:44
                I te pol miliona powinno z dnia na dzien znalezc sie na bruku. Ale nie, my dalej promujemy socjalizm.
                • Gość: As Re: Jesteś śmieszny IP: *.play-internet.pl 26.11.11, 22:19
                  Oczywiście,że tak. Ja tylko stwierdzam,jakie są warunki pracy w administracji i są naprawdę, jak na polskie warunki świetne. A to,ze ilość urzędników jest zdecydowanie za duża to inna i oczywista sprawa.
              • sundry Re: Jesteś śmieszny 27.11.11, 10:33
                Najbardziej powinieneś im zazdrościć znajomości ortografii;)
            • i-marszi Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 26.11.11, 17:51
              www.pracuj.pl/zarobki-wynagrodzenia-raporty-placowe-zarobki-specjalistow-2010.htm#top

              Co to za pierdoły ? nie podali metodologi badań, próby. Takie badania to se możesz o kant tyłka potłuc, wie to każdy absolwent socjologi, psychologi, matematyki czy też każdy kto miał kontakt ze statystyką. Ty nie wiesz, więc kiepsko z tobą i z twoim wykształceniem.
        • sundry Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 25.11.11, 10:09
          Już nie rób z tych inżynierów takich nadludzi. Całe studia towarzyszyłam takiemu jednemu z automatyki i robotyki, większość czasu zajmowała mu i jego współstudentom gra w żużel i picie piwa.
          • schwarzwaldmaedel Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 26.11.11, 20:04
            a ja znam absolwenta Politechniki Poznanskiej ktory nie odroznial gotyku od baroku..........rozumiem ze przy budowie maszyn nie jest to wiedza wybitnie przydatna, ale jakies podstawy ogolnego wyksztalcenia to chyba kazdy moze sobie przyswoic. Inny specjalista rowniez po rzeczonej uczelni twierdzil ze mozna uslyczec ultradzwieki.....to ja po historii bym na to nie wpadla.....
            • Gość: bezsens Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.11.11, 23:59
              ojp, ależ ty wspaniała jesteś, cudowna, oczytana, no humanistka pełną gębą.

              Dla twojej informacji - nie każdy, a już szczególnie nie mężczyzna realnie myślący nad projektem 'mostu czy sokowirówki' w wolnych chwilach szuka subtelnych różnic w malartwie wszystkich epok i potrafi nazwać wszystkie głowne nurty sztuki, na jakie tylko wpadli szelkiej maści dydaktycy, on ma ważne sprawy na głowie.

              To, że ty nie słyszysz ultradźwięków, to jeszcze nie znaczy, że inni nie słyszą. Zgadnij, jaki jest zakres audiogramu (takie badanie słuchu, bo tego to pewnie ty nie wiesz, a ja bym się pytał, jak można takich rzeczy nie wiedzieć?) No nie wiesz? Serio? No ale ja pytam o zakres a nie o konkretne parametry słuchawek w zestawie...

              No więc audiogram emituje zarówno infradźwięki (pod-dźwięki) i ultradźwięki (nad-dźwięki). A oprócz tego dźwięki w słyszalnym dla nas paśmie. I nie uwierzysz - prawie wszyscy młodzi ludzie doskonale słyszą taki zakres, oprócz normalnego, który wpada w ultradźwięki... szok!
              No ale przecież ultradźwięków nie wolno usłyszeć, bo tak powiedziała pani historyk!

              Ergo - jak masz do innych pretensje, że się w twoim temacie nie znają, to sama nie zabieraj głosu w sprawach, o jakich nie masz pojęcia oraz nie wymagaj od innych, że posiadają tak szeroką wiedzę jak ty z danego działu, bo ty na temat ich działów pewnie nie wiesz nic.
            • Gość: misio Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.cht-bng-011.adsl.virginmedia.net 27.11.11, 03:31
              wazne rzebys ty umiala odroznic czarna laske od bialej.
            • Gość: misio Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.cht-bng-011.adsl.virginmedia.net 27.11.11, 03:32
              warzne rzebys ty umiala odruznic czarna laske od bialej
          • Gość: gosc Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.cht-bng-011.adsl.virginmedia.net 27.11.11, 03:20
            no widzisz, a teraz w dodatku musisz mu za poldarmo obciagac :)
        • nie_czytaj_tego już dawno chyba politechniki nie odwiedzałeś 26.11.11, 21:00
          ...teraz biorą wszystkich jak leci i co gorsza większość kończy te studia.

          Studiowałem, skończyłem, widziałem jakie 'osobniki' się kręciły po wydziale, książki to od podstawówki chyba żadnej nie przeczytali i to niestety było to później widać. Skonstruowanie poprawnego zdania i spójnej wypowiedzi stanowiło często problem nie mówiąc już o prozaicznym 'skleceniu' sensownego maila np. do prowadzącego. Język obcy to już w ogóle czarna magia. To ma być elita? Umysły ścisłe !? Żenada...

          • Gość: Oko Re: już dawno chyba politechniki nie odwiedzałeś IP: *.play-internet.pl 26.11.11, 22:24
            Kiedyś Pan inżynier bywał w operze, teatrze, swobodnie wypowiadał się w tematach kultury, czytał dzieła filozofów i myślał szeroko, a nie tylko potrafił liczyć. To był właśnie człowiek wykształcony. A i w drugą stronę to działało, jeszcze z pokolenia mojej mamy. Ona właśnie, chociaż urodzona humanistka, po szkole artystycznej to nie przeszkadzało jaj to być dobrą z matematyki i nie wyobraża sobie, by ktokolwiek z jej znajomych mógł powiedzieć,że humaniści to nie musza potrafić liczyć. Dzisiaj zrobiły się jakieś dziwne, wręcz żalosne obozy, w których z jednej strony mamy humanistów załamujacych ręce nad logiką 1 i podstawowymi obliczeniami matematycznymi a z drugiej ścisłowców, którzy za punkt honoru stawiają sobie nie zaglądanie do żadnej książki. Jedna i druga postawa jest żałosna.
      • Gość: emeryt Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.adsl.inetia.pl 22.11.11, 12:51
        Najbardziej dotkliwy jest brak DARMOWYCH pracowników fizycznych.
      • tomeczek_44 Kto to właściwie jest "technik"? 22.11.11, 12:52
        Kto to właściwie jest "technik", tak często wymieniany w tabelkach? Jest jakaś definicja?
        Bo może ja też jestem technikiem, tylko o tym nie wiem, i świetlana przyszłość przede mną?
        • Gość: Er tech... Re: Kto to właściwie jest "technik"? IP: 212.160.172.* 22.11.11, 13:04
          Technik, to absolwent technikum, czyli specjalista średniego szczebla w jakiejś dziedzinie techniki.
          • Gość: szczery Re: Kto to właściwie jest "technik"? IP: *.nasze.pl 22.11.11, 15:21
            Technik, to absolwent technikum, czyli specjalista średniego szczebla w jakiejś
            > dziedzinie techniki.


            I co? I już? Wystarczy skończyć technikum, by być tym poszukiwanym technikiem? Toż ja w każdej chwili mogę to zrobić i pracodawcy będą się o mnie zabijać - tak? Jakie to proste! Dlaczego wcześniej nikt na to nie wpadł - po prostu trzeba wszystkich bezrobotnych wysłać do technikum i sprawa bezrobotnych się rozwiąże.
            Moi drodzy, prawda jest tyle prosta, co brutalna - w Polsce nie ma pracy, jest jej coraz mniej i będzie jeszcze mniej. Przemysłu żadnego, tylko handel (ale i tu rynek zapchany do niemożliwości,sprzedać cokolwiek bardzo trudno, do tego społeczeństwo biednieje) i usługi (podobnie). Na rynku pracy nie brakuje ani techników, ani osławionych inżynierów (co uparcie wtłacza nam do głów propaganda), których uczelnie już produkują bez opamiętania, brakuje za to pracy. Ot i cała prawda.
            • Gość: Er..tech Re: Kto to właściwie jest "technik"? IP: 212.160.172.* 22.11.11, 15:54
              W pełni się z tobą zgadzam, ale co do techników, to tych znających się na wykonywanej pracy lub przynajmniej mających teoretyczne podstawy, żeby nauczyć się np. jak działa jakieś urządzenie, które muszą serwisować jest bardzo mało. W technice ciągle trzeba się uczyć, a znam takich "techników" np. elektryków, którzy nie znają nawet prawa Ohma, i nie wiedzą co to jest spadek napięcia. Szkoły produkują absolwentów, a nie fachowców. Ja nie zatrudniałbym ludzi z formalnym wykształceniem, a pasjonatów w danym zawodzie, a są tacy, tylko że często nie mogą się pochwalić odpowiednim papierem. Do techników i zawodówek powinny być prowadzone rozmowy kwalifikacyjne z danego kierunku i jeżeli taki absolwent gimnazjum ma podstawową wiedzę z dziedziny, której będzie się uczył, to wtedy można go przyjąć do szkoły. Za PRL-u tak własnie było, że nawet do szanujących się zawodówek były rozmowy kwalifikacyjne z fizyki, ale w zakresie obejmującym przyszły zawód i np. absolwent podstawówki chcący zostać elektronikiem musiał wykazać się wiedzą z podstawowych praw fizyki dotyczących elektryczności oraz znajomością elementów elektronicznych. A teraz nikt nie chce być robolem, a po za tym nie ma przemysłu, który mógłby i chciał zatrudnić wykwalifikowanych robotników. W fabryce telewizorów LG w Mławie przyjmowani są ludzie nie związani z elektroniką, bo po co, skoro można przyuczyć każdego do skręcania telewizora, a jak coś popsuje, bo nie wie nawet jak nazywają się poszczególne elementy i jak z nimi się obchodzić, to zatrudni się następnego, a straty i tak są wliczone w proces produkcyjny.
            • stamp Re: Kto to właściwie jest "technik"? 22.11.11, 18:23
              > Moi drodzy, prawda jest tyle prosta, co brutalna - w Polsce nie ma pracy, jest
              > jej coraz mniej i będzie jeszcze mniej. Przemysłu żadnego, tylko handel (ale i
              > tu rynek zapchany do niemożliwości,sprzedać cokolwiek bardzo trudno, do tego sp
              > ołeczeństwo biednieje) i usługi (podobnie). Na rynku pracy nie brakuje ani tech
              > ników, ani osławionych inżynierów (co uparcie wtłacza nam do głów propaganda),
              > których uczelnie już produkują bez opamiętania, brakuje za to pracy. Ot i cała
              > prawda.

              Z taka prawdą to kolego daleko nie zajedziesz. W mojej dziedzinie np. znacząco brakuje programistów i analityków. Zarobki zaczynają sie od 6 tys. netto, a rozsądnie rokujących chętnych - brak.
              • Gość: najmądrzejszy Re: Kto to właściwie jest "technik"? IP: *.centertel.pl 22.11.11, 21:48
                Sorry, ale temat nie dotyczy specjalistów z branży, w której akurat dobrze się wiedzie - generalnie IT, bo ci pracę zazwyczaj mają, a miliony młodych ludzi, którzy nie mają możliwości wkroczenia na rynek pracy i rozwoju zawodowego.

                A w twoją opowieść o tym, że brakuje wam pracowników za stawkę od 6 tys. netto akurat nie wierzę.
                • stamp Re: Kto to właściwie jest "technik"? 22.11.11, 23:04
                  Gość portalu: najmądrzejszy napisał(a):

                  > Sorry, ale temat nie dotyczy specjalistów z branży.

                  Tak? To przeczytaj jeszcze raz ten artykuł.

                  > A w twoją opowieść o tym, że brakuje wam pracowników za stawkę od 6 tys. netto
                  > akurat nie wierzę.

                  To już twój problem, nie mój.
              • Gość: szczery Re: Kto to właściwie jest "technik"? IP: *.nasze.pl 24.11.11, 11:42
                Z taka prawdą to kolego daleko nie zajedziesz. W mojej dziedzinie np. znacząco
                > brakuje programistów i analityków. Zarobki zaczynają sie od 6 tys. netto, a roz
                > sądnie rokujących chętnych - brak.


                I co z tego, że brakuje? A czy wiesz, że brakuje fachowców do krycia dachów słomą? Tak, tak, ostatnio pewne muzeum szukało takiego dekarza do pokrycia stodoły w skansenie. Płacą 7 tys. na rękę i nie ma chętnych. Ogłoszenia tego rodzaju widziałem już kilka razy. W niektórych rejonach firmy meblowe bezskutecznie szukają stolarzy. Ciężko znaleźć dobrego tokarza z doświadczeniem. Jest jednak pewien problem drogi panie/droga pani stamp: to wszystko są jednostki. Ilu potrzeba programistów i analityków w skali kraju - kilkudziesięciu? kilkuset? Ilu trzeba "słomianych" dekarzy? dwóch? pięciu? Najwyżej. A stolarzy? kilkuset? Góra. A bezrobotnych jest jakieś dwa miliony.
                Potrzebujemy rozwiązań systemowych, które pozwolą zatrudnić ludzi na skalę masową. Rozwiązań takich nie ma i nic nie wskazuje na to, że się pojawią. To, iż gdzieś tam brakuje programistów, a gdzieś indziej np. logistyków czy sprzedawców, nie oznacza, że jeśli w tym miejscu dziura zostanie zatkana, rozwiąże się problem bezrobocia. Nie rozwiąże się. Roboty nie ma i nie będzie.
                Przyglądam sie temu, co ostatnio dzieje się na styku pracodawcy-absolwenci i jak czytam po raz setny artykuł pt. "brakuje inżynierów", to mnie skręca. Nie brakuje i nie brakowało ich nigdy. Skoro nie brakowało ich za komuny, gdy mieliśmy ogrom fabryk, kombinatów i rozbudowany przemysł, to jak ich może brakować teraz, gdy nie mamy nic? Wreszcie co to znaczy "brakuje inżynierów"? Inżynierów czego? Przecież inżynier to nie zawód, tylko tytuł zawodowy/naukowy. Brakuje jakichkolwiek inżynierów? Wszystko jedno jakich? Co za wierutna bzdura, i nikt tego nie komentuje. To mniej więcej tak, jakby ktoś powiedział, że brakuje licencjatów, co byłoby kretynizmem do potęgi dziesiątej.
                Brakuje pracy i tyle. Rozwalili przemysł, rozgonili szkoły zawodowe, rozpieprzyli technika, zagonili młodzież do szkół wyższych, nie wiadomo po co, pewnie własnie po to, by zająć ją dłużej i żeby opóźnić moment wejścia młodego człowieka na rynek pracy. Bo nikt go na tym rynku nie potrzebuje.
                • organza26 Re: Kto to właściwie jest "technik"? 24.11.11, 12:50
                  Szczery, podpisuję się pod Twoim postem obiema rękoma.

                  To co piszesz jest proste i logiczne a ludzie i tak wolą powtarzać bzdury i siać zamęt.

                • Gość: jakiś pan Re: Kto to właściwie jest "technik"? IP: *.wroclaw.mm.pl 26.11.11, 18:05
                  Dzięki 'szczery', nareszcie jakas logiczna i normalna wypowiedź trafiona w dziesiątkę, a nie bełkot uczelniany. Dodam tylko, że te 2 mln bezrobotnych to tylko w Polsce, drugie tyle wyjechało stąd w ciagu kilku ostatnich lat. Idobrze.
                • tanebo Re: Kto to właściwie jest "technik"? 26.11.11, 19:31
                  No przecież miała być praca w usługach. Jestem z wykształcenia ekonomistą i jeszcze w tamtym tysiącleciu że przyszłością są usługi. No i co? I psinco. Usługi mają pewną cechę. Nie da się ich magazynować. Miały być więc remedium na nadprodukcję. Ale okazało się że mają też inną ważną cechę. Łatwo stanowisko pracy w usługach zlikwidować. Co dalej?
            • Gość: bea Re: Kto to właściwie jest "technik"? IP: *.146.46.168.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.11.11, 12:00
              Praca jest, ale za gó...ane pieniadze.
            • schwarzwaldmaedel Re: Kto to właściwie jest "technik"? 26.11.11, 20:06
              masz 100% racje niestety.
          • tomeczek_44 Re: Kto to właściwie jest "technik"? 22.11.11, 16:14
            Gość portalu: Er tech... napisał(a):

            > Technik, to absolwent technikum, czyli specjalista średniego szczebla w jakiejś
            > dziedzinie techniki.

            To co wpisałeś to jakiś stopień naukowy jak magister. W takim znaczeniu technikiem było się też po studium policealnym czy pomaturalnym.

            Ale - ani to konkretny zawód, jak np. kucharz ani stanowisko, jak np. szef kuchni.
            • takisam51 Re: Kto to właściwie jest "technik"? 25.11.11, 22:04
              Każdy technik miał dodatkowy opis specjalizacji na świadectwie. Przykładowo: Technik ekonomista ~ ekonomika pracy, płacy i spraw socjalnych.
              Natomiast po liceach zawodowych był na świadectwie zapis: robotnik wykwalifikowany i opis ~ magazynier- sprzedawca.
              No, przynajmniej tak było za Gierka :-)
              • luni8 Re: Kto to właściwie jest "technik"? 26.11.11, 11:29
                >Każdy technik miał dodatkowy opis specjalizacji na świadectwie. Przykładowo: Te
                > chnik ekonomista ~ ekonomika pracy, płacy i spraw socjalnych.

                I to jest już określenie zawodu.
                Brakuje iżynierów ale czego? Chemii, informatyki, elektryki, budowictwa, architektury? Jeden do drugiego nie ma nawet porównania. Zupelnie inne porzedziały wiedzy.
      • Gość: Riri Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.204.72.29.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.11.11, 12:58
        Brakuje tanich pracowników. Dobry pracownik to tani pracownik...najlepszy po studiach, ale jak trzeba to klozety posprząta, z 5 językami, doświadczeniem zawodowym 15 lat i z oczekiwaniami 1300 brutto. Oto poszukiwany ideał przez pracodawców.
      • Gość: joka To pracodawcy mają braki IP: *.fdk.abpl.pl 22.11.11, 12:59
        Nie wiem czy w jakimkolwiek innym kraju jest tylu młodych, inteligentnych, wykształconych ludzi o potencjale którego nikt nie chce wykorzystać...
        Owszem mogą mieć braki w jakichś umiejętnościach czy kompetencjach, ale przecież to można nadrobić. Nie ma nic za darmo. Pracodawcy chcieli by mieć od razu super fachowców z doświadczeniem i za pół darmo... W kadrę trzeba inwestować... Ludziom trzeba tworzyć warunki do pracy, do rozwoju i w nich wierzyć... u nas jest tylko zgubna chęć eksploatacji... Pracodawcy nie rozumieją że szkodzą też sobie...
        • Gość: Niemir Re: To pracodawcy mają braki IP: *.dip.t-dialin.net 22.11.11, 17:37
          Ale się uśmiałem z tych młodych, inteligentnych i wykształconych... języki ledwo, ledwo. Osoby będące na poziomie A2 lub B1 twierdzą, że znają je perfekcyjnie, buchachacha... Znać język, a znać naprawdę jezyk - to różnica.
          Poza tym zapytajcie tych wykształconych kto to byli: Herodot, Seneka, Mann, czy choćby Kapuściński i Lem, o jakimś tak Przybosiu nie wspomnę. Połowa tzw. świetnie wykształnocych magistrów na to nie odpowie... Podobnie na pytania dotyczące historii i geografii z zakresu szkoły średniej...
          To, że ktoś na studiach przeczytał kilka książek i skryptów nie znaczy, że jest "świetnie wykształcony".... Poziom edykacyjny polskich uczelni jest skandaliczny.
          Przyszła panienka zaliczyć filozofię starożytną do kumpla-wykładowcy. On pyta: Platona pani czytała - nie, coś może o Arystotelesie - nie. To co pani czytała, żebyśmy mogli porozmawiać i zaliczyć egzamin. Może pani coś przeczyta i przyjdzie za tydzieć...Panienka na to: Nie po to jestem na studiach zaoczynych, żebym musiała coś czytać...
          może przypadek skrajny, ale nie odosobniony...
          • stamp Re: To pracodawcy mają braki 22.11.11, 18:36
            Prawda jest taka, że 'informatycy' po studiach kompletnie nic nie potrafią. Pracodawcy nie mają ochoty ich szkolić, bo przeszkolony pracownik momentalnie znajduje zatrudnienie u konkurencji, a samo szkolenie jest czasochłonne, bardzo drogie (właściwie przyszli pracownicy sami z własnej kieszeni powinni za to płacić) i rodzi też pewne ryzyko operacyjne dla pracodawcy. Tak czy inaczej - ludzie, uczcie się, ale tak naprawdę (a nie na niby, czyli na jakichś studiach zaoczno-dziwacznych).
            • dystansownik Re: To pracodawcy mają braki 22.11.11, 19:19
              > Prawda jest taka, że 'informatycy' po studiach kompletnie nic nie potrafią. Pra
              > codawcy nie mają ochoty ich szkolić, bo przeszkolony pracownik momentalnie znaj
              > duje zatrudnienie u konkurencji, a samo szkolenie jest czasochłonne, bardzo dro
              > gie (właściwie przyszli pracownicy sami z własnej kieszeni powinni za to płacić
              > ) i rodzi też pewne ryzyko operacyjne dla pracodawcy.

              To dotyczy chyba wszystkich zawodów, tym bardziej inżynierskich, gdzie szkolenia powinny być naprawdę specjalistyczne (koszty dochodzą nawet do kilku tysięcy złotych za kilkudniowe kursy) lub wymagają czasu (szkolenie przez doświadczenie).
              W skrajnych przypadkach (a taki znam osobiście), pracodawcy wprost mówią pracownikom, że nie mają zamiaru ich szkolić, bo i tak uciekną do konkurencji, więc kasa się nie zwróci.
              • Gość: najmądrzejszy Re: To pracodawcy mają braki IP: *.centertel.pl 22.11.11, 21:55
                "Prawda jest taka, że 'informatycy' po studiach kompletnie nic nie potrafią."

                Typowe w Polsce myślenie. Poznałeś wszystkich informatyków i wydałeś nieomylną i jedynie słusznie opinię. Dziwne, że znam sporo informatyków, którzy potrafią bardzo wiele, pracowali bądź pracuję w najważniejszych firmach na Zachodzie i jakoś tam są szanowani i cenieni jako profesjonaliści. W Polsce czegolwiek nie zrobisz to i tak usłyszysz, że jesteś zerem, nic nie potrafisz, itd.
              • Gość: szczery Re: To pracodawcy mają braki IP: *.nasze.pl 28.11.11, 14:10
                To dotyczy chyba wszystkich zawodów, tym bardziej inżynierskich, gdzie szkoleni
                > a powinny być naprawdę specjalistyczne (koszty dochodzą nawet do kilku tysięcy
                > złotych za kilkudniowe kursy) lub wymagają czasu (szkolenie przez doświadczenie
                > ).


                Dlatego wielu dziedzin technicznych, gdzie potrzebna jest przede wszystkim praktyka, nie powinno się „studiować”, bo studiować tam za bardzo nie ma czego, po prostu chodzi o jak najsprawniejsze posługiwanie się coraz nowocześniejszym sprzętem przy minimalnej teorii. Tylko po co do tego pięć lat studiów?
                W Polsce występuje problem nadmiaru kierunków studiów. Tymczasem uczelnie wyższe powinny przekazywać solidną wiedzę ogólną (jak najszerszą) z raptem kilku, może kilkunastu dziedzin, jak matematyka, fizyka, chemia, biologia, geografia, medycyna, psychologia, filologie (języki), mechanika. A specjalizację powinno się zdobywać pracując na konkretnym stanowisku. Wszystkie te politologie, ochrony środowiska, kosmetologie, biotechnologie i całe mnóstwo innych modnych kierunków, wymyślonych po to, by legion wykładowców miał zajęcie, można o kant d... potłuc. Człowiek zmienia prace kilka razy w ciągu swojego zawodowego życia. Za każdym razem ma kończyć studia o konkretnej specjalności? Bez sensu!
              • Gość: śpioch a po co mieliby uciekac do konkurencji? IP: *.adsl.xs4all.nl 14.12.11, 20:08
                a po co mieliby uciekać do konkurencji? Czyżby nie dlatego, że sami nie oferują zarobkók adekwatnych do umiejetności ?
      • Gość: Ja Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.11, 13:48
        Jasne, już długo słyszę jak to wszyscy poszukują inżynierów. Mój mąż jest inżynierem i wcale pracy dla niego nie ma. Jak już to 2000zł netto miesięcznie a 400zł masz na dojazd wydać. Nie ma dużego doświadczenia w zawodzie, bo nikt nie chce nikogo bez doświadczenia. Aktualnie jest na etapie szukania odpowiedniej agencji i wypłynie jako kadet. Wcale nam się to nie uśmiecha, bo przecież tak baaaaaardzo inzynierowie są potrzebni.
        • Gość: najmądrzejszy Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: 31.61.4.* 22.11.11, 15:38
          Niestety, w Polsce (nie dotyczy stolicy) generalnie NIE MA pracy czy to dla inżyniera czy technika jak się nie ma znajomości.
      • Gość: @@@ w Polsce nie ma bezrobocia IP: *.aster.pl 22.11.11, 13:49
        - w Polsce jest bezpłacie.

        "Pracodawcy" chcieliby mieć pracownika za friko, nic w niego nie zainwestować (najlepiej będzie, jeśli to ktoś inny zainwestuje), a na nim zarabiać, dymając go na wynagrodzeniu, możliwościach rozwoju i podnoszenia kwalifikacji.
        Najmilej widziani są "wolontariusze" (cudzysłów użyłem dla odróżnienia od prawdziwego wolontariatu, na rzecz instytucji non-profit, każde inne rozumienie "wolontariatu" jest bandyckim wyzyskiem i skruwysyństwem), "wieczni praktykanci", "stażyści" i inni frajerzy gotowi do dokapitalizowania cudzego biznesu własną nieopłaconą siłą roboczą.

        Te firmy, które ponoć "szukają", to naprawdę nie szukają pracownika, ale jelonka (frajera). Albo "szukają" po czesku, kto wie co to znaczy po czesku, ten zrozumie. Za pracę należy wypłacić wynagrodzenie. I to wszystko. A jak ktoś chce mieć w swoim CV listę "darmowych praktyk", to już jego zmartwienie - będzie dymany do końca swojego żywota, amen.
        • Gość: gość Re: w Polsce nie ma bezrobocia IP: *.wp-sa.pl 22.11.11, 15:11
          Zgadzam się w 100%.

          Bezpłacie - padłem :D :D :D
          Świetne podsumowanie :)

          pozdrawiam
        • pocojawrocilem Re: w Polsce nie ma bezrobocia 22.11.11, 23:33
          Pracodawcom napewno odpowiadaloby zeby "pracownik" jeszcze placil im za to ze jego zatrudnili.

          Braki sa ze wzgledu na to ze ktokolwiek ma talent czy fach wyjechal bo po co ma zarabiac pieniadze ktore maja taka sama wartosc jak te z gry planszowej "Monopoly"?

          Radze wszystkim ktorzy maja kwalifikacje albo fach wyjazd z tego kraju tam gdzie jest mozliwosc zarabiania prawdziwych pieniedzy bo tutaj to tylko same dymanie i spoznianie z wyplatami czeka.
      • Gość: wuk Re: Pracy i tak nie będzie IP: *.acuarius.pl 22.11.11, 16:24
        Po prostu struktura uczelni jest skostniała i nie reaguje na potrzeby niemieco-brytyjskiego rynku pracy :) Zawsze można pójść na darmowy lucnch na szkoleniach z unii jak tu
        cogitors.pl
      • Gość: A Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.welnowiec.net 22.11.11, 17:33
        Cześć firm ma problemy ze znalezieniem pracowników ze swojej winy. Są bowiem firmy, które chcą mieć pracownika i pomiatać nim, a to się kłóci ze sobą.
      • organza26 Kogo brakuje, a kto ma braki 24.11.11, 13:50
        Czytam, czytam i aż zęby bolą od wypisywanych tu bzdur.

        Prawie rok mieszkałam w pewnym miejscu za granicą, gdzie przewijało się bardzo dużo młodych i nieco starszych ludzi ze studiami i bez.

        Dla rozsądnych i umiejących logicznie myśleć ludzi moje wnioski nie będą żadnym objawieniem, ale dla mnie były:)

        Pracy brakuje teraz wszędzie w niemal całej Europie, nie tylko w Polsce. Np w takiej Hiszpanii (i reszcie południowej Europy) sytuacja jest jeśli chodzi o rynek pracy jest gorsza niż w Polsce (wiem o tym nie z gazet ale od ludzi tam mieszkających). W np Francji sytuacja nieco lepsza niż w PL, ale z pracą też jest ŹLE. Młodzi Francuzi mają problemy ze znalezieniem pracy takie samy jak młodzi Polacy, włączając w to młodych wykształconych inżynierów.

        Szkolnictwo wyższe w wyżej wymienionych krajach jest płatne i różni się od polskiego a problemy mamy te same. Wniosek jest prosty - to nie szkolnictwo jest problemem, ale sam brak pracy.

        Sugerowanie, że bezpośrednią przyczyną bezrobocia jest niski poziom polskiego szkolnictwa wyższego jest idiotyczne i sieje tylko zamęt, ale to już temat na osobny wątek.

        Druga sprawa - kiedy podaż w stosunku do popytu jest bardzo niska (nieważne o jaki towar chodzi) jest zawsze ktoś, kto na tym korzysta, w omawianym przypadku są to pracodawcy.

        Skutkiem takiej a nie innej sytuacji na rynku pracy jest obecna niewolnicza praca młodych ludzi, inaczej nazwać się tego nie da. To dzieje się nie tylko w Polsce, ale w większości krajów. Np Naomi Klein w 'No logo' pisze o pracy za psie pieniądze w wielkich światowych sieciówkach, gdzie liczy się tylko zysk i ekspansja na dalsze kraje, o bezpłatnych długotrwałych stażach, otwierających (albo i nie) drogę do kariery i pieniędzy, na które stać tylko dzieci bogatych, utrzymujących je rodziców.

        To się dzieje i w USA i w Europie, ludzie piszą o tym książki, a wy tu pitu pitu o wybujałych oczekiwaniach polskich absolwentów o niskim poziomie szkolnictwa itp itd. Śmiechu warte.
        • Gość: szczery Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.nasze.pl 25.11.11, 12:58
          Szkolnictwo wyższe w wyżej wymienionych krajach jest płatne i różni się od pols
          > kiego a problemy mamy te same. Wniosek jest prosty - to nie szkolnictwo jest pr
          > oblemem, ale sam brak pracy.


          Sto procent racji. Dyskusja toczy się o zupełnie coś innego, niż powinna, bo o kształcenie, kierunki studiów, rodzaj szkoły itp. dyrdymały. Tumczasem nie ma pracy. Gdyby było jej dużo, nikt by się nie przejmował, że pracownik nie ma kierunkowego wykształcenia do pracy, bo firma bardzo szybko by go do niej przyuczyła, a nawet byłaby gotowa zainwestować w jego wykształcenie na poziomie wyższym. Wszystkie te dyskusje o przekwalifikowaniach, kursach, pisaniu cv i lm, asertywności, kreatywności, mobilności itd. itp. to stek bzdur. Jedynym wyjściem z sytuacji jest budowa przemysłu. Tego jednak u nas nikt nie zrobi, bo "góra" nie ma w tym interesu. Przeciwnie. Przyjmując nas do swoich struktur, UE zaznaczyła, że mamy być dostarczycielem taniej siły roboczej na Zachód. Ale jak to zrobić, skoro u nas było tyle fabryk? Ano trzeba było to wszystko rozp... żeby Polacy zaczęli sami stąd wyjeżdżać.
          A wy tu o kierunkach kształcenia, szkołach, kursach, stypendiach, inżynierach i takich tam...
          • Gość: najmądrzejszy Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.11.11, 16:56
            Bardzo dobrze napisane. Nieliczne kierunki dają umiejętności warte dla pracodawcy, człowiek 'pracy' uczy sie dopiero w firmie na specjlanych szkoleniach.

            Jak firma ma zlecenia i potrzebuje pracowników to po prostu zatrudnia i sama ich do pracy doszkala. Jak pracy po prostu nie ma to i tzw. profesjonalne CV nie pomoże.
        • Gość: xx Re: Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.11, 22:17
          Zgadzam się całkowicie z tezą na temat szkolnictwa.

          Kompletnie nie zgadzam się z tezą na temat tego, że pracodawcy korzystają z sytuacji. Takim stwierdzeniem sam sobie zaprzeczasz, ponieważ brak miejsc pracy nie jest wyłączną domeną pracowników, ale także pracodawców. Pracodawcy nie zatrudniają nie z własnego widzimisie, ale z powodu braku zleceń, czyli braku pracy.
          • tanebo Re: Kogo brakuje, a kto ma braki 26.11.11, 23:34
            Nie do końca. Ci którzy pracują na brak pracy nie narzekają. Nadgodzin dziś jest w ch...
      • Gość: e_g... Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.dynamic.chello.pl 24.11.11, 23:42
        Żeby znaleźć pracę trzeba być inżynierem a nie tylko posiadać papier inżyniera. Niezależnie od doświadczenia (ono jest tylko czynnikiem mającym duży wpływ na wynagrodzenie)
      • Gość: goonia Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.11, 00:10
        Ludzie, piszecie, że brakuje pracowników fizyczntch? Ze agencje pracy tymczasowej nie mogą znaleść odpowiednich osób? To nie o to w tym chodzi. Pracowników jest bardzo dużo, ludzie chcą pracować.
        problemem są właśnie agencje pracy tymczasowej!
        Wygląda to tak:
        Firma podpisuje umowę z taką agencją na jakiś czas,
        zgłaszają się chętni do pracy, po czym dostają ową możliwość pracy ale umowy o pracę podpisuje się co tydzień, czasem co dwa, maksymalnie na okres 12 lub 18 miesięcy.
        Po tym czasie adios pracowniku!!! Przyjdzie następny na 12 miesięcy.
        I co to za perspektywa!!
      • Gość: bea Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.146.46.168.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.11.11, 12:06
        Świat nie sklada się z tylko z inżynierów, ludzi z wyższym i młodych ludzi. A co z praca fizyczną dla kobiet? Przegladajac ogloszenia, napotyka się tylko na sprzątaczki z grupą, lub sprzedawczynie- dziewczęta, które ledwie przekroczyły próg pełnoletności. Młodzi niech się najpierw nauczą pracować, a potem wyciągają rękę po jeszcze, wtedy przestana narzekać.
      • Gość: gość W 2 lata nauka zawodu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.11, 11:07
        No bez żartów proszę!
      • luni8 Kogo brakuje, a kto ma braki 26.11.11, 11:23
        dzizes.
        Kto robił ten ranking?
        W na całe 10 pozycji tylko kucharze i na upartego przedstawiciele handlowi to konkretne zawody. Reszta to w najlepszym wypadku opis branży bądź kilku. W trzech wypadkach to informacja o wykształceniu.
        Może w następnym badaniu udowodnimy że pracodawcy w niemal 100% przypadków poszukują ludzi.
      • tornson Skończcie bredzić! Jacy inżynierowie, jakie IT! 26.11.11, 15:30
        W bantustanie? W tak zacofanym grajdole jak Polska miejsc pracy dla inżynierów jest tak mało że bez znajomości ciężko coś złapać. Pracownicy fizyczni, robotnicy do montowni, kasjerki, za minimalne wynagrodzenie i praca 12h na dobę, na takie stanowiska najłatwiej znaleźć pracę.
        • Gość: Liko Re: Skończcie bredzić! Jacy inżynierowie, jakie I IP: 217.153.189.* 26.11.11, 15:59
          Oraz stazysta w agorze wypisujący brednie o wspaniałym rynku pracy w Polsce:)A jak się spiszę i zgodnie z linią partii bedzi echwalił zieloną wyspę to dostanie nawet 1000 brutto na umowe o dzieło i będzie pan redaktor wybiórczej:)
      • andrzej_informatyk Kogo brakuje, a kto ma braki 26.11.11, 15:38

        A mi od razu po studiach dali 10tys brutto.
      • Gość: Pi Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.multimo.pl 26.11.11, 20:41
        A ...mi...baranie się wydaje , że jesteś jełop i siedzisz na rencie mamusinej.....i nie wiesz co nawijasz....
      • brunohk Kogo brakuje, a kto ma braki 26.11.11, 20:47
        A ja chętnie bym pojechał do W-wy do pracy jako wykwalifikowany hydraulik i mimo wysłania CV nikt sie nie odezwał.,widocznie ten artykół to zwykła sciema jak zawsze.Pozdro dla warszawiaków,podobno was nie lubią,sory ale ja was lubię
      • Gość: Ech Bez kwalifikacji potrzebują ? IP: *.aster.pl 26.11.11, 23:46
        Ciekawe gdzie to tak. Nie mając zawodu od dawna nie mogę znaleźć pracy. A na produkcję to szukają osób po zawodówce i to w większości mężczyzn. O doświadczeniu nie wspominając.
      • Gość: seboc Kogo brakuje, a kto ma braki IP: *.215.113.59.dynamic.cablesurf.de 27.11.11, 01:15
        Inżynierowie - ale jakich specjalności?
        Technicy - jw.
        Fizycznych prac też może być wiele.
        Pracownicy działy IT - znaczy kto taki?

        Ranking wzięty z dupy. Jak zwykle, psie dziennikarstwo GW.
        S.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja