Gość: niespodziewany Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 17:02 Wszystko to bzdury..... kto ladnie pisze niekoniecznie potrafi cokolwiek poza tym ,tak samo jak ci co te bzdety czytaja ,nie sadze ze maja jakiekolwiek pojecie o tym co kandydat ma robic ,bo inaczej sami by to stanowisko zajmowali ,a nie byli popychlem do przecierania nowych ""pracownikow""............. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.cust.bredband2.com 03.12.11, 17:23 aj tałer ju Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: POjebalo was? Jakby poczytali CV analfabety... IP: *.16.205.68.cfl.res.rr.com 03.12.11, 17:23 ... to by sie usmialim asz do bulu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w_f Re: Jakby poczytali CV analfabety... IP: *.nplay.net.pl 04.12.11, 12:07 Uważaj kolego!!!!! kapitan_marchewa buszuje po forum. Zaraz się zbulwersuje i wyzwie Cię od analfabetów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byslaf CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.play-internet.pl 03.12.11, 17:27 Jako szef firmy najlepiej wiem jaki pracownik jest mi potrzebny i nie potrzebuję do niczego patałacha w postaci rekrutera, zadającego debilne pytania i marnującego czas kandydata. Odpowiedz Link Zgłoś
nakaro25 Mało wyczerpujący artykuł.. 03.12.11, 17:58 Swego czasu zajmowałam się kadrami. Z całą pewnością przedstawione tu gafy nie należą do częstych i do najpoważniejszych błędów. Rzadko się zdarzało, żeby wpadło mi w ręce dobrze napisane CV, czyli takie, które zawiera dane najistotniejsze dla potencjalnego pracodawcy. Wypisywanie wszystkich zawodów, w tym np. pracy "na zmywaku" w Anglii, podczas gdy ktoś stara się o stanowisko pracownika biurowego, nie tyle zaśmieca CV co pokazuje, że kandydat nie ma się czym pochwalić. Takie CV od razu trafiają do kosza.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Mało wyczerpujący artykuł.. IP: *.15-2.cable.virginmedia.com 03.12.11, 18:55 Nakaro, a szkoda, ze trafiaja do kosza. Ja z doswiadczeniem na zmywaku, fabryce i magazynie dostalam oferte pracy w biurze w Anglii. Pracuje tam juz 4 lata. Takie rzeczy to nie w Polsce. Inna mentalnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
thorgallpl Re: Mało wyczerpujący artykuł.. 03.12.11, 22:34 tylko w polsce jest tyle pogardy dla ludzi, ktorzy sa pracowici, ale nie zawsze mogli pracowac na stanowiskach, gdzie wymagany jest krawat;) i bialy kolnierzyk. na zachodzie czesto doceniaja kogos, ze niezaleznie od sytuacji umial sie odnalezc i nie czekal na manne z nieba. u nas praca fizyczna dyskwalifikujeciebie jako " godnego" kandydata na pozycje biurowa hihihi Odpowiedz Link Zgłoś
parasolka123 Re: Mało wyczerpujący artykuł.. 04.12.11, 13:32 u nas praca fizyczna dyskwalifikujeciebie > jako " godnego" kandydata na pozycje biurowa hihihi niestety w jakims sensie jest to prawda. znajome malzenstwo, ktore wyjechalo na green card do usa jakis czas temu zaczynali od sprzatania mieszkan u amerykanow, pracy na budowie, resturacji. pokonczyli w miedzyczasie jakies kursy i dzis pracuja "normalnie", kolezanka w ksiegowosci, a kolega jest grafikiem czy cos takiego (choc teraz jego comapany upadlo i jest na etapie poszukiwan). ale bez zadnych problemow dostal prace po tzw. pracy fizycznej. i tak wszyscy zaczynaja w krajach zachodnich, a u nas jest to wstyd, dyskwalifikacja na wstepie i tylko szczescie/cud moze ci pomoc w skoczeniu na wyzsza pulke :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Mało wyczerpujący artykuł.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.11, 15:43 > u nas praca fizyczna dyskwalifikujeciebie > > jako " godnego" kandydata na pozycje biurowa hihihi > > niestety w jakims sensie jest to prawda. znajome malzenstwo, ktore wyjechalo na > green card do usa jakis czas temu zaczynali od sprzatania mieszkan u amerykano > w, pracy na budowie, resturacji. pokonczyli w miedzyczasie jakies kursy i dzis > pracuja "normalnie", kolezanka w ksiegowosci, a kolega jest grafikiem czy cos t > akiego (choc teraz jego comapany upadlo i jest na etapie poszukiwan). ale bez z > adnych problemow dostal prace po tzw. pracy fizycznej. i tak wszyscy zaczynaja > w krajach zachodnich, a u nas jest to wstyd, dyskwalifikacja na wstepie i tylko > szczescie/cud moze ci pomoc w skoczeniu na wyzsza pulke :P nie rozumiem tego. przecież człowiek w każdej chwili może się przekwalifikować, zrobić kurs, dokształcić się i zacząć pracować w innym zawodzie, np w biurze. i ma być skreślony tylko dlatego, że wcześniej pracował fizycznie? chore to :( Odpowiedz Link Zgłoś
vipunia Re: Mało wyczerpujący artykuł.. 03.12.11, 23:16 jeśli ktoś ma dobre CV, cenne kwalifikacje i doświadczenie to i 'praca na zmywaku' jest wartością dodaną, ale jeśli poza nią nie ma nic... a ktoś stara się o posadę Asystenta/-tki Zarządu, cóż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w_f Re: Mało wyczerpujący artykuł.. IP: *.nplay.net.pl 04.12.11, 12:11 Noooooo.... na taką "asystentkę zarządu" (przepraszam: "Zarządu") trzeba mieć nie lada umiejętności i mózg jak sklep...Sam prestiż. Nie dla maluczkich... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: englisz Re: Mało wyczerpujący artykuł.. IP: 31.41.177.* 06.04.12, 16:50 oczywiscie, trzy języki, z których moze użyty będzie jeden od czasu do czasu Tea or coffee? ale co tam, rekruter sie wykaże że znalazł kandydtata z 3 jezykami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mrr Re: Mało wyczerpujący artykuł.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.12, 14:19 Nakaro, taki sposób myślenia powinien Cię dożywotnio dyskwalifikować jako osobę zajmującą się rekrutacją ! Mam w firmie kilka świetnych osób, które kiedyś pracowały na zmywaku i dla mnie jest to tylko dowodem na to, że nie boją się ciężkiej pracy. Zresztą... Lepiej pracować na zmywaku i czas ten wykorzystać na twórcze myślenie niż bezmyślnie przekładać papiery lub wypełniać tabelki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.c193.msk.pl 03.12.11, 18:15 Bzdury wyssane z palca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rekruter CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.gemini.net.pl 03.12.11, 18:35 Ale i tak prawda jest taka, że jak się ma do przeglądnięcia 450 CV to patrzy się na: zdjęcie, datę urodzenia i imię, a na życiorys, osiągnięcia etc. dopiero jeśli pierwszy etap wypadnie pozytywnie. Czyli najpierw trzeba sobie zrobić dobre zdjęcie :) __ www.tanie-latanie.net/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nana Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 18:44 Byzydura. Zdjęcia tak naprawdę nie powinno byc.Nie wiem czemu tyyyle ludzi je dołacza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elo Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.156.115.240.mortin.pl 03.12.11, 21:41 No bo HR/pracodawca prosi o załączenie takowego albo kandydatura nie będzie rozpatrywana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nana Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 22:26 akurat. Jak nie ma w ogłoszeniu na ten temat wzmianki, to nie trzeba. A jak maja oceniac mój profesjonalizm po facjacie, to ja dziekuję za takiego pracodawce. I nie jest to prawda, ze jesli sie nie wysle zdjecia, to cie odrzuca. Odpowiedz Link Zgłoś
konto.do.komentarzy Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy 03.12.11, 18:49 > Ale i tak prawda jest taka, że jak się ma do przeglądnięcia 450 CV to patrzy si > ę na: zdjęcie, datę urodzenia i imię, a na życiorys, osiągnięcia etc. dopiero j > eśli pierwszy etap wypadnie pozytywnie. Czyli najpierw trzeba sobie zrobić dobr > e zdjęcie :) Co tylko potwierdza opinię, że jesteście potrzebni jak świni majtki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alex CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 18:43 Czy możecie mi podpowiedzieć, czy ustawa o języku polskim została uchwalona przez naszych p osłów? Jestem ciekawy czy znak V został wpisany do naszego alfabetu? Jak można używać coś czego nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antoni Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.dynamic.chello.pl 04.12.11, 23:37 A w tej ustawie są wymienione znaki alfabetu polskiego? :) Ciekawe, jak piszesz "volvo"? Odpowiedz Link Zgłoś
kerkopithekion przeczytałam... 03.12.11, 19:12 ... wszystkie posty pod tym artykulikiem i wyszło mi, że osoby krytykujące tzw rekruterów (czy to słowo już oficjalnie weszło do polszczyzny...? bo jakoś nie jestem pewna) mają poważne kłopoty z wyrażaniem myśli w języku ojczystym (oraz z ortografią, ale to pewnie jakaś tam dys- potwierdzona zaświadczeniem kupionym przez rodziców jeszcze w podstawówce) jeśli założyć, że wrogowie tych nieszczęsnych "rekruterów" to ludzie, których kandydatura została kiedyś odrzucona w procesie rekrutacji, to mam wrażenie, że jednak za mało się przyłożyli do pisania CV i cover letter Odpowiedz Link Zgłoś
druga_tozsamosc Re: przeczytałam... 03.12.11, 21:17 1. Covering letter, moja droga. Mamy na to polskie określenie - nie wiem, czy się spotkałaś - list motywacyjny. 2. Czyżbyś zaliczała się do rekruterów? Widzisz - nie mam "dys", znam wielu ludzi zatrudnionych w HR i większość z nich to barany po prywatnych, słabych uczelniach, którzy myślą, że pozjadali wszystkie rozumy i że schematy nabyte na przeróżnych szkoleniach można przełożyć na całe życie. Wszyscy z nich czują się mądrzejsi i lepsi od innych, tymczasem - poważne firmy i korporacje nie korzystają z usług HR, bo same potrafią znaleźć odpowiednich kandydatów. Skąd HR-owiec ma wiedzieć, jaki pracownik będzie najbardziej odpowiedni dla firmy informatycznej czy telekomunikacyjnej, skoro skończył jakąś biedną WSNHiD w Poznaniu czy kiepski kierunek humanistyczny na Uniwersytecie Zielonogórskim? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera List motywacyjny (w dawnej polszczyźnie: "podanie IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 22:03 o przyjęcie do pracy"): British English: Letter of Application or Covering Letter, American English: Cover Letter. Odpowiedz Link Zgłoś
augustusgermanicus Re: List motywacyjny (w dawnej polszczyźnie: "pod 03.12.11, 22:13 Gdy pisze na polskim forum pisze po polsku. Gdy pisze na forum angielsko-języcznym to pisze w jezyku angielskim. Irytujace jest to slepe wklejanie slów angielskich w polskie zdania. Jak na nauczyciela to kiepsko. Siadaj! Pała! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera Gdy się pisze na polskim forum, to się używa IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 22:34 diakrytyków! Irytujące jest bowiem to, że w efekcie ich braku nie wiem, czy PISZĘ (ja), czy PISZE (on/ona). "Cover Letter" jest jak najbardziej poprawne... jeśli ktoś aplikuje w US English. A co, może potencjalny pracodawca - choćby nawet z siedzibą nad Wisłą - nie ma prawa wymagać udowodnienia znajomości języka? Odpowiedz Link Zgłoś
augustusgermanicus Re: Gdy się pisze na polskim forum, to się używa 03.12.11, 22:36 Niestety na tej klawiaturze ich nie mam. Wybacz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera Re: Gdy się pisze na polskim forum, to się używa IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 22:58 To może wróć na to forum dopiero wtedy, kiedy bądziesz miał. I wtedy domagaj się od innych puryzmu językowego równego Twojemu puryzmowi. PS Klawisza z pytajnikiem też nie dowieźli? Odpowiedz Link Zgłoś
augustusgermanicus To Ty jako "nauczyciel" wysmiewasz swoich uczniow. 03.12.11, 23:01 Udajesz wyksztalconego jednoczesnie popisujac sie prostactwem. Chyba ze sie przyznasz ze siedzisz na flacie i szukasz any job :) Bye Pa :) Odpowiedz Link Zgłoś
vladek Re: To Ty jako "nauczyciel" wysmiewasz swoich ucz 04.12.11, 00:32 Z Polandii klika, internet z kablowki upc ma... ale po co te personalne wycieczki prosze Panstwa jako ludzie wyksztalceni spierajcie sie na argumenty nie na epitety... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unita-Mera Oczywiście, że akcja toczy się w Polsce! IP: *.dynamic.chello.pl 04.12.11, 11:55 Czy kogoś jeszcze dziwi, że niektórzy w PL uczą się specjalistycznych odmian języka angielskiego (ESP)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera Ty zaś tylko jako "prosty inżynier" czepiasz się IP: *.dynamic.chello.pl 04.12.11, 11:53 innych, choć samemu dużo Ci brak do doskonałości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agęd Tomeg Nie kłam, bo napisałeś "slów". IP: *.jmdi.pl 24.01.12, 17:15 Czyli coś tam jednak się znalazło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Gdy się pisze na polskim forum, to się używa IP: *.warszawa.mm.pl 04.12.11, 09:10 Może i ma prawo sprawdzić znajomośc języka angielskiego. Nie zmienia to faktu, ze w polskim funkcjonuje bardzo ładne określenie list motywacyjny i o calkowitym prowincjonaliźmie świadczy ciągle wprowadzanie określeń angielskich i kalek angielskich. Robią to ludzi słabo wyksztalceni i niedowartościowani. Tacy już wystarczająco dużo wprowadzili nam do języka śmieci typu eventy, kierownicy dywizji i innych takich bzdur. Obowiązuje rownież ystawa o jezyku polskim a dobrym zwyczajem jest przestrzeganie obowiązujących przepisów prawa. I jeszcze jedno jak chcesz sprawdzić znajomość języka to ogłoś po polsku zgodnie z prawem (ewentualnie dwujęzycznie) i napisz, ze prosisz CV po angielsku. W ten sposób osiągniesz cel że odrzucisz tych co napisali po polsku bo znaczy to, ze slabo czytaja. CZy osiągniesz cel sprawdzenia języka/ - wątpię bo to sprawdza się na rozmowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koncern Węglowy Kolejny obrońca czystości języka się odezwał! IP: *.dynamic.chello.pl 04.12.11, 11:51 Francuska ustawa o ochronie języka Ci wzorem, tak? No to popatrz na efekty: język francuski, niegdyś pierwszy język kontaktów międzynarodowych, dziś nie jest ani językiem drugim, ani nawet trzecim, czwartym pewnie też już nie... Każdy język jest dynamiczny, każdy język się zmienia. Między innymi za sprawą kontaktów z innymi językami. Niektóre słowa obce znikną z języka polskiego, inne się ostaną - czas pozwoli nam się przekonać które. Moim skromnym zdaniem najbardziej żarliwymi obrońcami czystości polszczyzny okazują się ci, którzy mieli niejakie trudności z wyjściem poza tęż hermetyczną polszczyznę. Mnie płacą za uczenie wybranych elementów angielskiego języka biznesowego. W tym między innymi za uczenie pisania anglojęzycznego CV. Nie ucz mnie zatem jakimi technikami mam to robić. Koniec kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AI Re: przeczytałam... IP: *.play-internet.pl 04.12.11, 09:33 @kerkopithekion Czy mógłbyś, mnie tępakowi ( grozi mi bezrobocie ) wyjaśnić, co w języku ojczystym znaczy cover letter ? Czy to coś jak " cover your arse" ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm pytanie do rekruterów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.11, 19:26 skoro wypowiedziało się w wątku kilka osób zajmujących się rekrutacją, mam pytanie: jeżeli aplikuję na jakieś stanowisko i część doświadczenia zawodowego pasuje pod to stanowisko, natomiast część nie- czy to doświadczenie niekompatybilne też mam wpisywać? dodam, że nie jest to zmywak w Anglii, ale po prostu typ pracy odmienny od stanowiska, o które się staram. dodam też, że to odmienne doświadczenie zawod. trwało około 2 lat i jeżeli je usunę, będzie 2-letnia "dziura" w CV. co robić? Odpowiedz Link Zgłoś
vipunia Re: pytanie do rekruterów 03.12.11, 23:14 Można wyraźniej zaznaczyć pozostałe doświadczenie, a to mniej rozpisać. Z CV nie wyrzucać, ale ewentualnie na rozmowie kwalifikacyjnej warto powiedzieć co taka praca mogła nauczyć, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: pytanie do rekruterów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.11, 15:51 > Można wyraźniej zaznaczyć pozostałe doświadczenie, a to mniej rozpisać. tak to mam mniej więcej zrobione, dzięki za info :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Boniek CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.centertel.pl 03.12.11, 19:53 >Razić może także zbyt długie CV, niepoprawny styl oraz literówki, błędy >gramatyczne i ortograficzne. Bo rekruterzy to - wiadomo - arbitrzy elegancji językowej, stylistyki i ortografii. Odpowiedz Link Zgłoś
litespeed Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy 04.12.11, 09:10 Gość portalu: Boniek napisał(a): > >Razić może także zbyt długie CV, niepoprawny styl oraz literówki, błędy > 62;gramatyczne i ortograficzne. > > Bo rekruterzy to - wiadomo - arbitrzy elegancji językowej, stylistyki i ortogra > fii. Tia na pewno... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Boniek CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.centertel.pl 03.12.11, 19:58 >Jak radzą eksperci HAYS, najważniejsze po przygotowaniu CV jest jego uważne >sprawdzenie. Eksperci firmy HAYS robią sobie znakomity wizerunek takimi radami. Oto najlepsze mózgi, które przeszły wielostopniową selekcję w procesie rekrutacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rajcer CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.gdynia.mm.pl 03.12.11, 19:59 nie wiem kto tych rekruterów zatrudnia nagadają im głupot na szkoleniach a później myślą że są bogami i wybierają ludzi którzy nie nadają się na stanowiska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: auxan chamstwo - CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.olsztyn.vectranet.pl 03.12.11, 20:07 Wyjątkowe chamstwo, chwalić się że na jedno CV tylko 10 sekund. A kim są owi HR, jakie mają kwalifikacje? Chyba tylko czytanie cudzych CV i selekcja wg ścisłych wskazówek, niczym automat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera Nauczam Business English IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 20:12 Oczywiście, Employment/HR/Recruitment wchodzi w skład tego, czego nauczam. Po pokazaniu studentom kilku przykładowych CVs (American English: Résumés) oraz po omówieniu tego, co przy pisaniu tego dokumentu jest właściwe a co niewłaściwe - zadaję studentom do domu przygotowanie własnego Curriculum Vitae. I z góry wtedy wiem, że - pomimo mojego upominania i wyczulania - i tak nieuchronnie otrzymam: 1 co najmniej kilka CVs napisanych (ba, nabazgranych!) ręcznie, z licznymi słowami nieczytelnymi, 2 kilka CVs nazbyt rozwlekłych, na dwie i więcej stron, 3 kilkanaście literówek (np. słowo 'address' napisane błędnie przez pojedyncze 'd' albo przez pojedyncze 's'), 4 kilka polskich adresów domowych "przetłumaczonych" na angielski (np. zamiast "ul. Zielona 8" - '8 Green Street'; ciekawe ilu polskich listonoszy byłoby w stanie skutecznie dostarczyć list pod taki adres), 5 CVs bez państwa w adresie (każdy Kalifornijczyk ma wiedzieć, że Katowice są w Polsce i już!) 6 numery telefonu bez numeru kierunkowego (ang. 'code' - niech sobie ten szkocki albo holenderski potencjalny pracodawca sam poszuka), 7 nieortodoksyjne dla Anglosasów zapisywane daty urodzenia (np. "1.3.1990" - czy to jest pierwszy marca, czy trzeci stycznia?, albo taki zapis: "1 III 1990 year"), 8 takie informacje o wykształceniu, iż żaden cudzoziemiec nic z tego nie zrozumie, 9 podane w rubryce 'Professional Experience' wyłącznie nazw firm (gdy Anglik odczyta nazwę "Gliwex", „Buprasol” albo "Nowiks Mysłowice" - to z miejsca się domyśli co to za branża oraz jakie doświadczenie zawodowe nasza Basia Kowalska tam zdobyła), 10 po kilka prac naraz twierdzących, że koledzy pracowali dokładnie w tych samych firmach, na tych samych stanowiskach (co tu długo opowiadać: jeden, drugi, trzeci zerżnął od czwartego i miał nadzieję, że teacher nie zwróci uwagi na identyczność treści), 11 mnóstwo irrelewantnych informacji o znajomości trzech języków na poziomie 'Basic' (czytaj: jak przyjdzie do firmy list w danym języku, to nasz basic-znawca raczej nie pomoże go przetłumaczyć), 12 połowę CVs z informacją, że student/studentka posiada 'Driving licence Cat. B' (święta jest ta wiara, że cały świat ma obowiązek wiedzieć, co sobą reprezentuje polska „kategoria B!”), 13 CLOU programu: w rubryce 'Activities' (alternatywnie zwanej 'Hobbies and Interests') prawie wszyscy wymienią 'cinema'; ponieważ jednak w trakcie tworzenia angielskiego CV większość nie uruchomiła nawet modułu sprawdzania angielskiej pisowni, przemądrzały komputer poszuka w tezaurusie najbliższego znanego sobie słowa polskiego i znajdzie "ciemna"... zaś studenci tego nie zauważą i bezmyślnie tak to właśnie wydrukują, 14 w rubryce 'References' - nazwiska nikomu nieznanych właścicielek małych kawiarenek, w których ktoś kiedyś kelnerował, albo nazwiska polskich profesorów, też nikomu na świecie nieznanych, gdyż swoje prace naukowe (przepisane z przepisanego) publikują wyłącznie po polsku. A przecież wystarczy napisać 'Available on request'. Nade wszystko jednak, rzuca się w oczy fakt, że leniwi studenci korzystają z komputerowych kreatorów życiorysów (gdybyż jeszcze angielskojęzycznych, ale gdzie tam!). Znajomy, doświadczony rekruter (zatem sytuacja nie jest czysto szkolno-klasowa) opowiada, że czarna rozpacz go ogarnia, gdy widzi setki idealnie takich samych życiorysów, z takim samym układem strony, wydrukowanych taką samą czcionką, zawierających takie same frazy. Nic tylko uchwycić cały plik "cefauek" w dłonie, podrzucić w górę i obserwować, które z nich wylądują na biurku, nie na podłodze; przynajmniej będzie wiadomo, którzy z kandydatów mają szczęście w życiu i chociaż tym jednym się wyróżniają. Nikt nie pamięta już lekcji z filmu ‘Legally Blonde’, w którym bohaterka stale nosi przy sobie Résumé wydrukowane na papierze bladoróżowym oraz perfumowanym… * * * Ciekawe jest to masowo uprawiane hobby: CIEMNA... Odpowiedz Link Zgłoś
augustusgermanicus Re: Nauczam Business English 03.12.11, 20:34 Nauczasz?! Serio? No to teraz rozumiem dlaczego edukacja w Polsce wyglada tak jak wyglada :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera Re: Nauczam Business English IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 21:46 Co to? Słownika Języka Polskiego augustusgermanicus nie posiada? Albo w nim hasła "nauczać" dotąd nie znalazł?... Odpowiedz Link Zgłoś
augustusgermanicus Re: Nauczam Business English 03.12.11, 21:52 Panie Nauczycielu Business English. Nie chodzi mi o slowo "nauczac" chodzi raczej o cala forme Twojej wypowiedzi. Skoro tak pisza i mowia nauczyciele to rozumiem stan edukacji w Polsce. "...Po pokazaniu studentom kilku przykładowych CVs..." - wspaniale! Prosze nauczycielu o strone w slowniku jezyka Polskiego z wytlumaczeniem slowa "CVs" Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera Może tego nie zauważyłeś... IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 22:22 ... mowa była o aplikowaniu ('to apply to sb for a position as...') w języku bardzo-bardzo obcym. Owszem, na zajęciach z premedytacją przystępujemy do omawiania 'a CV', nie *"Życiorysu zawodowego". Może dla Ciebie to będzie szok ogromny, ale w czasie moich zajęć proporcja pomiędzy wyrażeniami obcojęzycznymi oraz polskimi jest jeszcze bardziej, niż w powyższym poście, zaburzona, jeszcze bardziej niekorzystna dla języka polskiego. Niekiedy miewam czelność, by przez ileś-tam-minut nie wypowiedzić ani jednego polskiego wyrazu. PS Co to, polskich znaków diakrytycznych nie dowieźli? PS #2 Co to, najnowsze wytyczne nakazują pisanie "słownik języka" z małych liter, ale "Polskiego" (przymiotnik, B-Y-Ł-O-N-I-E-B-Y-Ł-O) - z dużej litery? Odpowiedz Link Zgłoś
augustusgermanicus Re: Może tego nie zauważyłeś... 03.12.11, 22:34 To w jakim jezyku piszesz na forum bo sie gubie. Jesli po polsku to przyloz sie i pisz po polsku. Jesli po angielsku to pisz po angielsku a nie mieszaj ze soba slow w dwoch jezykach bo wygladasz mi na kogos kto mieszkajac w Londynie mowi do kolegi Polaka: "jade "Tuba do Ciebie, bede na flacie o siks okloku" Panie nauczycielu Business English :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unita-Mera "To w jakim jezyku piszesz na forum bo sie gubie." IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 22:39 Dokładnie to samo dotyczy Twojego pisania na niniejszym forum. PS Pytanie za sto punktów: Czy zacytowane zdanie Twoje jest zdaniem pytającym czy oznajmującym? Odpowiedz Link Zgłoś
augustusgermanicus Re: "To w jakim jezyku piszesz na forum bo sie gu 03.12.11, 22:41 Dobre pytanie. Niemniej ja nie udaje ze jestem nauczycielem. Jestem prostym inzynierem zatem wybacz ze mi sloma z butow wystaje Mister Nauczyciel Academitsky :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera Re: "To w jakim jezyku piszesz na forum bo sie gu IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 22:46 CBDU Odpowiedz Link Zgłoś
augustusgermanicus Re: "To w jakim jezyku piszesz na forum bo sie gu 03.12.11, 22:55 TCP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyrekruter Re: Nauczam Business English IP: *.aster.pl 03.12.11, 22:30 Ty od zawsze jesteś idiotą, czy tylko dziś udajesz mądrego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera > Ty od zawsze jesteś idiotą, czy tylko dziś udaje IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.11, 22:42 Sposób sformułowania pytania demaskuje "inteligentnego inaczej". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AI Re: Nauczam Business English IP: *.play-internet.pl 04.12.11, 09:47 @Unitra-Mera Teraz już wiem dlaczego sytuacja tak wygląda. Przykład: Jak mam zmieścić w cv 20 lat pracy + wykształcenie + kursy, zainteresowania, jeśli później sugerujesz, żeby napisać dokładniej, bo jakiś pracodawca nie musi wiedzieć o co chodzi, tylko po nazwie firmy ? Napisać czcionką dwójką czy jak ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera Teraz już wiem dlaczego sytuacja tak wygląda. IP: *.dynamic.chello.pl 04.12.11, 12:08 "Jak mam zmieścić w cv 20 lat pracy + wykształcenie + kursy, zainteresowania, jeśli później sugerujesz, żeby napisać dokładniej, bo jakiś pracodawca nie musi wiedzieć o co chodzi, tylko po nazwie firmy ?" Sztuka SELEKTYWNEGO serwowania informacji się kłania. Sztuka poskramiania własnego wielosłowia. Nieco dłużej rozpisz się jedynie o tym, co, Twoim zdaniem, może poprawić Twoje szanse u konkretnego potencjalnego pracodawcy. Bo CV może podlegać modyfikacjom w zależności od tego o jaką pracę się ubiegasz. Poza tym dyskretnym promowaniem własnej kandydatury, pozostaw tylko te informacje, które w "cefauce" muszą, absolutnie muszą być zawarte. Trzymaj więc sobie na twardym dysku nawet dwunastostronicową wersję CV, ale, przy aplikowaniu na konkretne stanowisko, kopiuj z niej i wklejaj do wersji "do druku" - tylko wybrane elementy. Następnie rzut oka by sprawdzić, czy aktualna wersja finalna trzyma się kupy... i wysyłasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Nauczam Business English IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.11, 15:57 Nikt nie pamięta już lekcji z filmu > 216;Legally Blonde’, w którym bohaterka stale nosi przy sobie Résumé wydr > ukowane na papierze bladoróżowym oraz perfumowanym… oglądałam ostatnio filmiki instruktażowe na youtube, jak pisać CV itp. był filmik o najczęściej popełnianych błędach w CV, wypowiadali się fachowcy z pewnego portalu, jednym z błędów wymienionych w filmie była "nadmierna kreatywność" i nawiązano właśnie do tego różowego, perfumowanego CV :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Unitra-Mera Jasne, że nikomu nie polecam aż tak dosłownego IP: *.dynamic.chello.pl 05.12.11, 08:27 wzorowania się na bohaterce tej, było-nie-było, komedii. No ale pomiędzy superudziwacznioną wersją CV a wersją całkowicie zuniformizowaną, bez choćby śladu własnej indywidualności - jest chyba miejsce na jakiś rozsądny kompromis. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc_1234 Re: Nauczam Business English IP: *.skierniewice.vectranet.pl 07.03.12, 19:26 ale urzedas z Ciebie, zmien zawod na urzednika skarbowego! Ja, jako pracodawca nie zwracam uwagi na takie idiotyzmy o jakich piszesz i mysle, ze wiekszosc, get a life! Odpowiedz Link Zgłoś
escott CV: Z czego śmieją się rekruterzy 03.12.11, 20:21 Zawsze mnie fascynuje, czemu pracodawcy, zwłaszcza w Polsce, mają takie kije w tyłkach. Rozumiem, że rażą idiotyczne błędy językowe, ale czemu w każdym tego typu artykule podkreśla się, by unikać jakichkolwiek kolokwialnych wyrażeń czy żartów? Startując do firemki, która napastuje ludzi kretyńskimi reklamami z gołymi babami albo sprzedaje margarynę mam, rozumiem, nie schodzić z najwyższego c, nie wolno mi zhańbić Idei Firmy dowcipem ani Etyki Pracy luźniejszym zwrotem i w dodatku powinnam jeszcze dodać, że praca nad ową margaryną to Cel Mojego Życia oraz Wizja Intelektualnego Spełnienia? Serio? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariusz CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 20:24 Uważam, iż firma Hays to najgorsza z firm, które rekrutują . przynajmniej na terenie Dolnego Śląska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aspa CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: 89.204.170.* 03.12.11, 21:58 Podane w tekście przykłady sa tak kretyńskie, że rekruterzy powinni raczej płakać, niż się śmieć. A wraz z nimi ludzie odpowiedzialni za edukację językową młodych Polaków. Ja natomiast lubię się śmiać z polskich rekruterów. Ot, na przykład, na każdym kroku powtarzają, jakim to nietaktem jest pytanie o proponowane zarobki. Kiedyś, jeszcze w Polsce mówiono mi, że to nietakt i co najwyżej należy się zdeklarować, ile chciało by się zarabiać, gdy rekruter zapyta. Wyjaśnienie? Takie są standardy na Zachodzie. Cóż, mieszkam na tym mitycznym Zachodzie i potwierdzam - owszem, tu nikt o zarobki pracodawcy nie pyta, bo to jest standardowa informacja w ofrcie pracy - i nie jest sformułowana jako "atrakcyjne zarobki zależne od wyników", tylko jako konkretna suma w ujęciu rocznym i lista bonusów. Jeśli jednak w ofercie takiej kwoty nie ma, NALEŻY się zapytać. Bo praca to nie jest łaska pana pracodawcy, tylko transakcja - ja mam umiejętności a on ich potrzebuje. I skoro on chce wiedzieć, co mu dam - ja chcę wiedzieć, co on da mi. Co ciekawe, stopa bezrobocia nie ma wpływu na te relacje, bo obie strony są PARTNERAMI w umowie - co najwyżej po jednej ze stron popyt przewyższa podaż, ale skoro negocjujemy, to po partnersku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Music Fan CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 22:46 Rekruterzy to w większości panienki po licencjacie i idioci! Mając 44 lata aplikowałem do Saturna w Poznaniu na stanowisko kierownika działu muzycznego - 17 lat praktyki , znam od podszewki branżę Cd i DVd , panienka przejrzała moje CV , sprawdzili moje doświadczenie , klikając w laptopie firmy z którymi współpracowałem, pośmiali się , panienka coś tłumaczyła myląc pewne zasady socjologiczne ( jestem po socjologii), poprawiłem ją , będąc oczywiście nieasertywny ( k..wa - Dzień świra się kłania..). Ze szczerością przyznała płaczliwie śmiejąc się przez swoje modne okulary, panie J..., a ile by Pan wytrzymał. Olali mnie! Oczywiście nic bym nie wytrzymał , bo wybrany był dużo przed rekrutacją ich kierowca ze Szczecina, kumplina na pewno, a jakże. Tylko dużo centymetrów CV i LM potrzebowali na usprawiedliwienie! Powodzenia panienko i życzę ci szczerze , aby cię tak jak mnie ktoś kopnął w d...ę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu:)))) CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.aster.pl 03.12.11, 22:46 A mnie się chce śmiać z tych pożal się Boże rekruterów. Z moich doświadczeń wynika, że są to osoby na ogół młode, mające duże problemy osobowościowe, którym wydaje się, że mają jakąś namiastkę władzy, bo od nich, ich zdaniem, zależy być, czy nie być człowieka ubiegającego się o pracę. A jak wygląda ich praca? Dziesięć sekund na życiorys? No, geniusze, słowo honoru:))) Idioci, niestety. Najczęściej nie mają pojęcia o specyfice stanowiska, na które rekrutują, co widać w ofertach, jakie zamieszcza na podobno renomowana agencja, którą GW tak reklamuje. Śmiechu warte. A kim są ci "rekruterzy"? Często ludziki po licencjacie po jakichś wieczorowych studiach. Nie dość, że mają mało w głowie, to jeszcze się z tym obnoszą traktując ludzi, jak gorszych od siebie. Ciekawe, że gdy sami stracą pracę... nie potrafią jej znaleźć, bo takich miernot normalna firma nie zatrudni. Z rozrzewnieniem wspominam jedną rozmowę, gdy dwudziestoparoletni chłopczyk czytał pytania z formularza i nie był w stanie nawiązać dialogu na temat tych pytań, bo po prostu nie rozumiał, co czyta. Faktem jest też, że ludzie składający oferty często starannością i prawdomównością nie grzeszą, ale przecież oni są właśnie takim samym "produktem" naszego systemu edukacji, jak ci, którzy się z nich śmieją. Ich nieszczęściem jest, że znajdują się po drugiej stronie barykady:) I można by jeszcze długo pisać o rekruterach i rekrutowanych. Tylko po co? Dziesięciolecia upłyną, zanim w Polsce będzie normalnie i takie firmy, jak ta w artykule będą w pełni profesjonalne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AI Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.play-internet.pl 04.12.11, 09:58 >>> Często ludziki po licencjacie po jakichś wieczorowych studiach. Nie dość, że mają mało w głowie, to jeszcze się z tym obnoszą traktując ludzi, jak gorszych od siebie. <<< Ejże, też nie lubię tego towarzystwa, ale czy Ty przypadkiem, właśnie nie traktujesz innych jako gorszych od Ciebie ? Co masz do licencjata ,albo wieczorowych studiów ? Nie każdy mógł siedzieć w domu na garnuszku i studiować dziennie. Rozumiem, że rekrutujący to często przemądrzałe gamonie, tylko po co te wycieczki co do rodzaju szkoły. Znam mnóstwo fachowców, radzących sobie świetnie w swoich dziedzinach i na rynku pracy, będących po studiach zaocznych ( nie piszę o rekrutujących ). Odpowiedz Link Zgłoś
vipunia Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy 03.12.11, 23:34 Polecam wstrzymać się z dowcipami i sarkazmem... a po prostu przejrzeć swoje CV co można w nim poprawić, aby ZWIĘKSZYĆ swoje szanse na etapie przeglądania setek CV... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: al-kochol a ja sie śmieje z rekruterow IP: 124.184.116.* 04.12.11, 00:57 bo to pseudointeligenci bez konkretnego zawodu i umiejetnosci. Oto jakich fachowcow szukaja: "jestem bardzo elastyczny i mam otwarty umysł, mogę wyobrazić siebie pracującego jako: biznesmen milioner, żołnierz, nauczyciel, człowiek przyszłości, szaman XXI wieku i wiele innych" Odpowiedz Link Zgłoś
spoko-spoko CV: Z czego śmieją się rekruterzy 04.12.11, 02:45 Czy "rekruter" to nie ten sam blad jak "programer" zamiast "programista"? Moze bardziej po polsku jest "rekrutant" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hfhfgnhfgnh Re: CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.01.12, 18:49 nie, to nie ten sam błąd ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olek CV: Z czego śmieją się rekruterzy IP: *.play-internet.pl 04.12.11, 04:04 Ta firma to dopiero smiech i zwykła masówka nie dla profesjonalistów. Odpowiedz Link Zgłoś
aniabajk CV: Z czego śmieją się rekruterzy 04.12.11, 09:06 Ojtam ojtam mocno naciągane Odpowiedz Link Zgłoś