Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Druga strona medalu - zatrudniam studentów

    IP: *.acnielsen.pl 07.03.02, 16:03
    Mam do prekazania smutną prawdę. Często zatrudniam studentów jako part-
    tiemerów. Tak, tak, bo czasy spokojnego , dziennego studiowania się skończyły.
    Drodzy Studenci! Nie zapominajcie, że kiedy Wy sobie studiujecie to cała rzesza
    studentów zaocznych PRACUJE i już grzeje miejsce na przyszłość.
    Absolwenci uczelni myślą, że jak zdali egzamin to już
    wiedzą wszystko. Oczywiście nie wszyscy....
    A potem Robaczek nie ma pojęcia o podstawowych definicjach ze
    swojej (czytaj : studiowanej)dziedziny. Bo to jest życie nie egzamin ustny.
    Ponadto z dyplomem ma się wysokie aspiracje. Wszystko OK - tylko jak się nie ma
    pojęcia jak to działa w praktyce trzeba zacząć od biegania na dworzec po paczki
    albo na xero, sorry. I oto taka panienka dostaje się w wir firmy i nie czasu
    się wysiusiać i nie
    wykorzystuje 2 języków. Na drugi dzień jej nie ma. Na trzeci dzień dzwonisz i
    pytasz : co jest. A laseczka ma odpowiedź : bo ta praca nie odpowiada moim
    kwalifikacjom. JAKIM KWALIFIKACJOM ?
    Czy jestem jedynym czowiekiem, który się z tym spotyka ?????

    Pozdrowionka

    Manager
      • Gość: T. Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.csk.pl 07.03.02, 16:19
        Pracowałem kiedyś w takim "wirze firmy" co sie nie można było wysiusiać. A wir
        nie był dlatego, że wszyscy tak się kreatywnie przykładali do roboty tylko
        dlatego wzajemnie sobie dupę zawracali takimi pierdołami, że glowa mała. Jak
        się zatrudnia dupków, którzy samodzielnie nie umieja podjąć najmniejszej
        decyzji to się ma właśnie taki wir. Kierownictwo głuche na wszelkie propozycje
        usprawnien organizacyjnych.
        No bo jak to tak, ludzie mieliby przestać latać wte i wewte? To przecież jakby
        wogóle nie pracowali. Debilizm do kwadratu
        • Gość: nefer Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.acnielsen.pl 07.03.02, 17:02
          No to źle trafiłeś. Ja mam akurat sytuację odwrotną - bardzo kreaywny i zgrany
          zespół. Pomimo "organizacji korporacyjnej " nawet najwyższy szef ma zawsze czas
          dla ciebie i jeśli tylko masz jakiś dobry pomysł wprowadza go nie tylko w
          Polsce, ale w całej Europie.
          Natomiast absolwenci nie wiedzą co to jest jak dojechać do dworca Centralnego.
          Wolą skoczyć na papieroska. A ja ich pilnować nie mam zamiaru. Nie za to im
          płacę, żeby za nimi łazić.

          A nie daj Bóg jak chcesz kogoś z angielskim. Szukałam asystentki. Wymaganie
          jedno : angielski. Nie miałam czasu na głupoty więc kandydatka dostawała
          kawałek tekstu do przetłumaczenia na polski. ŻENADA. żadna z 10 sztuk się nie
          nadawała.

          Pozdrawiam
          • Gość: student Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.dwi.uw.edu.pl 09.03.02, 18:21
            Manager,
            Nie zawracaj dupy swoimi wyimaginowanymi problemami. Jak masz duzo pracu to sie
            zabierz za nia, a nie tu firme wlasna kompromitujesz, w godzinach pracy z
            firmowego adresu po forach sie krecac.
            Twoje zale swiadcza tylko o tym, ze oprocz tego iz jestes zarozumialym bucem to
            nie potrafisz sobie wlasciwej osoby zrekrutowac.
            Czy to wina studentow ? Raczej nie, bo wiekszosc z nas ostro zapieprza zeby
            zarobic, uczyc sie, cieszyc zyciem i w glebokich czelusciach swojej dupy ma
            takich sfrustrowanych gogusiow jak Ty ktorzy musza leczyc swoje nieudacznictwo
            pierdzeniem bez sensu na forum.
            Pozdrawia "Kenie"
            • lwiczek Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 10.03.02, 12:14
              Aż żal słuchać. I takie dupki włąśnie się pojawiają w firmach. Ty student - to
              twoje zapierdalanie teraz to sanatorium. Właśnie pokazujesz co sobą
              reprezentujesz i tylko ośmieszasz normalnych pracowitych studentów. Brawo dla
              Managera - to właśnie jest podstawowy problem - znaleźć ludzi do pracy. Student
              myśli, że jak go zaboli głowa to może pieprzyć projekt. A to jest prawdziwe
              życie. Nie ma obiadków, bolącej dupy i "bo się umówiłem z kolegą". Standard.
              Gówno Ci da Twój indeks, dupku.

              Pozdrawiam
          • Gość: Anka Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.setupsys.com.pl 11.04.02, 16:07
            A ja mam studia wyzsze (dzienne, koncze prace magisterska), 'Ogrodowa', do tego
            FCE, CAE i CPE i nikogo z potencjalnych pracodawcow to nie interesuje (w czasie
            poszukiwania pracy pracuje jako tlumacz - oczywiscie na umowe zlecenie). Jesli
            szukasz kogos z bieglym angielskim z Warszawy - daj znac, odezwe sie. Ale mam
            juz 26 lat.... czyli nici z tanszych kosztow zatrudnienia studenta....
          • Gość: Kate Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: 131.229.175.* 17.04.02, 21:30
            Moze szukajac astystentki zbytnio kierowales sie wygladem zewnetrznym oraz
            innymi atutami, a o sprawdzeniu kwalifikacji jezykowych zapomniales????


            Gość portalu: nefer napisał(a):

            > No to źle trafiłeś. Ja mam akurat sytuację odwrotną - bardzo kreaywny i zgrany
            > zespół. Pomimo "organizacji korporacyjnej " nawet najwyższy szef ma zawsze czas
            >
            > dla ciebie i jeśli tylko masz jakiś dobry pomysł wprowadza go nie tylko w
            > Polsce, ale w całej Europie.
            > Natomiast absolwenci nie wiedzą co to jest jak dojechać do dworca Centralnego.
            > Wolą skoczyć na papieroska. A ja ich pilnować nie mam zamiaru. Nie za to im
            > płacę, żeby za nimi łazić.
            >
            > A nie daj Bóg jak chcesz kogoś z angielskim. Szukałam asystentki. Wymaganie
            > jedno : angielski. Nie miałam czasu na głupoty więc kandydatka dostawała
            > kawałek tekstu do przetłumaczenia na polski. ŻENADA. żadna z 10 sztuk się nie
            > nadawała.
            >
            > Pozdrawiam


        • Gość: beton Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: 198.36.80.* 15.04.02, 20:21
          Wielka amerykanska firma zatrudnila studentow. Kilku z nich tylko kombinowalo
          jak tu nabic godzin i wiecej zarobic. Nie wykonywali zleconych im prac.
          W efekcie, pomimo wakatow nie otrzymali w tej firmie pracy. Co wiecej rozniosla
          sie fama o ich poczynaniach i nie zostali zakwalifikowani do rozmow w dwoch
          podobnych firmach. STUDENCI NIE ZNACIE DNIA ANI GODZINY!!!
          A wystarczylo tylko troche popracowac i otrzymac spokojne stanowisko z pensja
          dobrze ponad srednia krajowa. Czy to az tak nierealne wyzwanie?
      • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 22:59
        Student - weź ty sam się odpierdol. Ja mam identyko sytuację: przyłażą takie
        bubki i skamlą o pracę (acha - ja też byłem studentem - zaocznym, bo musiałem
        niestety pracować - żona, dziecko, te sprawy, bywa - studia oczywiście
        skończyłem i 3 litery mam). Ambicje (przede wszystkim płacowe) rozbuchane, ale
        praktyki zero, a teoria zupełnie nie z tej bajki. Nauczyli się jakiś pierdół,
        które nikomu nie są potrzebne, ale wydaje im się że mają we łbie tyle co w
        stodole siana. No i teraz trać człowieku czas na naukę takiego cymbała, co ma w
        indeksie same "5" - i wydaje mu się że jest o.k. Poczekaj gnojku, trafisz na
        rynek - a rynek cie zweryfikuje... Trochę, kurwa, pokory...
        • Gość: student Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.dwi.uw.edu.pl 10.03.02, 12:20
          Pierdolicie panowie i to ostro,
          Po pierwsze, to moja wina ze nie potraficie sobie znalesc czlowieka do pracy ?
          Mnie to nie interesuje, jak zes taki manager kurwa tralala to znajdz sobie
          odpowiedniego pracownika a nie tu skomlesz i sie zalisz na forum.
          Po drugie, a co mnie interesuje ze musiales pracowac podczas studiow zaocznych.
          Trza sie bylo dostac debilu na dzienne mialbys za darmo, i zabezpieczyc sie a
          nie pierwszej dziwce przygodnej zes dzieciaka zrobil i teraz mi tu kurwa
          opowiadasz jaki masz przez studentow los ciezki.
          Po trzecie, jak wam studenci nie odpowiadaja, to sie kurwa nowobogacie
          leszczyki wezcie za swoja robote i morda w kubel. Wiekszosc studentow bowiem
          pracuje i studiuje jednoczesnie, a za pare lat dziecki wiedzy i uporowi dojda
          do czegos a takie byle-co, co sie kurwa do Nielsena wkrecilo po znajomosci
          bedzie tu sie zalic na forum i dupe truc...
          No i tyle Panowie. Kurwa pokory i do lopaty.
          • lwiczek Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 10.03.02, 12:27
            Ty masz student jakiś problem ze sobą - teoria spiskowa świata czy co ? Ludze,
            którzy studiują zaocznie i pracują są na pewno bardziej godni szacunku niż
            jakie pojeby jak ty. Praca przez znajomości , robienie dzieci dziwkom - cóż za
            szeroka znajomość życia. To się diagnozuje student. Przeleć się do lekarza.
            Współczuję towjemu pracodawcy - o ile kiedykolwiek takiego znajdziesz debilu.
            • Gość: Neil Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 20:41
              lwiczek napisał(a):

              > Ty masz student jakiś problem ze sobą - teoria spiskowa świata czy co ? Ludze,
              > którzy studiują zaocznie i pracują są na pewno bardziej godni szacunku niż
              > jakie pojeby jak ty. Praca przez znajomości , robienie dzieci dziwkom - cóż za
              > szeroka znajomość życia. To się diagnozuje student. Przeleć się do lekarza.
              > Współczuję towjemu pracodawcy - o ile kiedykolwiek takiego znajdziesz debilu.

              Racja. Studenciku jak jestes taki madry i masz studia za darmo, to jak dostaniesz
              swoj dyplomik, to kurwa pracowac tez bedziesz za darmo. Bardzo dlugo. I o ile ta
              prace za darmo w ogole znajdziesz.. Trzeba bylo pomyslec i nie tylko piec lat sie
              uczyc i opierdalac, ale takze przez ten czas pracowac i nabierac doswiadczenia.
              Bal Ci sie juz konczy.

      • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 18:01
        Widzisz student, jesteś żałosnym śmieciem...
        Za to co napisałeś, to w realu byś dostał po ryju tak, że już byś nigdy nie
        musiał pracować, tylko trafiłbyś na wózek i o.k. - masz rentę...
        1. Nie mogłem iść na dzienne - bo taką miałem sytuację życiową że musiałem
        pracować. W domu się nie przelewało...
        2. Ja nie "wpadłem" kretynie. Po prostu - miłość, te sprawy, kumasz dupku?
        3. Nie jestem "nowobogacki" - pracowałem ładnych parę lat u kogoś, później
        zacząłem pracować u siebie :-) Nigdy nie miałem okazji wkręcić się gdzieś po
        znajomości...
        4. Nie piszę ty mały chujku, że mam ciężli los przez studentów. Los - także -
        studentów jest mi zupełnie obojętny, i nikt tu się nie żali. Po prostu -
        napisałem jak jest: przyłazicie do MOJEJ firmy, skamlecie o pracę, daję wam
        szansę, i co? i gówno... Dlaczego? Bo teoria to nie praktyka... Bo większość z
        was to zarozumiałe buce, które myślą że z żałosnym dyplomem w garści cokolwiek
        znaczą... Bo chcecie zarabiać duuużo, ale umiecie maaaaaaało...
        5. Nawet do łopaty trzeba mieć predyspozycje. Ty student wg mnie nadajesz się
        tylko na jedno: na konserwy. Dla psów.
      • Gość: agulha Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.astercity.net / 10.131.128.* 10.03.02, 21:54
        Witam.
        Dyskusja osiągnęła już poziom poniżej dna, z wulgaryzmami itp.
        Parę słów o sobie: 35 lat, wyższe studia, 7 lat pracy w wyuczonym zawodzie plus w
        obecnym moim fachu (pokrewnym, nowym w Polsce) kilka lat na zlecenie. Obecnie
        pracuję w firmie tak małej, że oprócz pracy merytorycznej wykonujemy także prace
        pomocnicze, do których w większych firmach zatrudnia się dodatkowo
        sekretarki/asystentki.
        Ale oczywiście sprząta sprzątaczka, JA NIE (ja zmywam po sobie szklanki i dbam,
        żeby zostawić WC tak, jak je zastałam, to wszystko).
        Nie bardzo rozumiem, po co i w jakim charakterze Ty zatrudniasz studentów? Na
        rodzaj praktyk? Wtedy bieganie na pocztę jest OK. Ale jeżeli zatrudniasz ich na
        stanowisko merytoryczne (studenta zamiast absolwenta, żeby było taniej), to nie
        dziwię się, że są oburzeni. Bo wtedy, jeżeli niewiele umieją, no to właśnie
        dlatego mniej zarabiają, żeby ich tego nauczyć, a przygotowanie teoretyczne mają.
        A nie to, że oszczędza się na sprzątaczce, gońcu, sekretarce, bo wszystko to
        zrobi student.
        Gdyby mnie ktoś przyjął do pracy na nowe, nieznane mi stanowisko, z mojej branży,
        wymagające takiego właśnie, jak moje, przygotowania teoretycznego, po czym
        powiedział, że ja tego jeszcze nie umiem, więc mam parzyć mu kawę, zmywać
        szklanki, przepisywać jego światłe teksty, chodzić na pocztę i czekać - bo może
        za rok pokaże mi coś z tego, co niby miałam robić na tym stanowisku - to bym się
        zachowała tak, jak wspomniana "laseczka".
        Jeśli zaś to przygotowanie teoretyczne jest za wątłe i Tobie niepotrzebne, to
        zatrudnij miłą osóbkę z wykształceniem zawodowym lub średnim, ona pójdzie na
        ksero, na pocztę, załatwi wszelkie sprawy, zadowoli się niewielką pensją i będzie
        bardzo cenić tę pracę, zamiast mieć muchy w nosie.
        Z tego forum czasami można by wywnioskować, że tylko ludzie z wykształceniem
        wyższym mają prawo żyć (i pracować). Poszaleliście?
        • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 22:26
          Co do poziomu dyskusji - zgoda, dno... Co do wulgaryzmów - weź pod uwagę - że
          zaczął je student... reszta jest tylko jego konsekwencją.
          A co do innych spraw, to szkoda mówić (pisać)...
          Najważniejsze w tej dyskusji było wg mnie pokazanie, że nie jest to - tak jak
          piszesz - że studenci mają przygotowanie teoretyczne. Ta ich teoria jest ch...
          warta. I tyle. A co do mnie - dawałem im szansę, bo sami przyłazili i prosili.
          Ale od jakiegoś czasu dałem sobie spokój. Jak i tak mam wszystko tłumaczyć od
          Adama i Ewy - to po co mi student, absolwent, czy nawet mgr bez doświadczenia?
          Ich CV nadają się tylko do robienia samolotów i puszczania po biurze. Gdyby
          jeszcze chcieli to zrozumieć... Wydaje mi się, że ten wątek miał na celu
          uświadomienie im tego, ale po czystej agresji studenta widać - grochem o
          ścianę... Jeszcze raz apeluję: więcej pokory!
          • Gość: TT Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.chello.pl 10.03.02, 23:18
            Słuchajcie, student przegiął pałę nazywając żonę jednego z forumowiczów dziwką!
            To, co prawda więcej nam mówi o nim samym, niż o tej kobiecie, ale proponuję
            ignorować studenta. Rzeczywiście, w realu za takie słowa dotałby po ryju, ale
            on tego w realu nigdy w życiu by nie powiedział! Po prostu - bałby się, bo jest
            zwykły cienias. Pewnie w przedszkolu i szkole chłopcy i dziewczynki go biły,
            zawsze był popychadłem, więc wyżywa się anonimowo. Pewnie zaraz usłyszymy, że
            student jest supermenem, umie się tak nawalać,że ho ho i pewnie skonczył
            korespondencyjnie kurs karate! Ale zignorujmy od tej chwili takie byle co.
            • Gość: DareczQ Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: 195.94.196.* 10.03.02, 23:43
              Student wali ostro, ale i goscie na to zasluguja. Zachcialo im sie jechac po
              studentach nie wiedziec czemu i dostali kopniaka. Gdyby nie te
              wulgaryzmy...zdecydowanie popieram studenta.
          • glorius Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 11.03.02, 00:16
            W zasadzie napiszę na wstępie tak...odrzucając wulgaryzmy i podłe hasła studenta,
            on i agulha mają poniekąd racje.
            Jeśli chcecie kogoś do ksero, do latania tu i ówdzie to zatrudnijcie do tego celu
            gońca. Będzie wygodniej dla Was i dla zatrudnionej osoby. A teraz pozwól, że się
            ustosunkuje do Twojego postu.

            Gość portalu: to_ja napisał(a):

            > Co do wulgaryzmów - weź pod uwagę - że
            > zaczął je student... reszta jest tylko jego konsekwencją.
            > A co do innych spraw, to szkoda mówić (pisać)...
            > Najważniejsze w tej dyskusji było wg mnie pokazanie, że nie jest to - tak jak
            > piszesz - że studenci mają przygotowanie teoretyczne. Ta ich teoria jest ch...
            > warta.

            Wasza o wiele, wiele gorsza:-) Nie raz douczałem biednego "studenta" zaocznych
            lub wieczorowych, który był "młodym gniewnym" w jakimś koncernie i potrzebował
            mgr przed nazwiskiem aby dostać awans. W ogóle się nie orientowali w temacie, nie
            wiedzieli z czym go nawet należy kojarzyć. A zadania były na poziomie szkoły
            ŚREDNIEJ czasami. Nic im nie nawet mówiłem...gdyż nie powiesz przykrej rzeczy
            przyjacielowi, który prosi Ciebie o pomoc. W każdym bądź razie... mieli ogromne
            trudności z nauczeniem się pewnych kawałków materiału teoretycznego - może i w
            praktyce byli świetni i doskonali ale zupełni zagubieni jeśli chodzi o wiedze
            teoretyczną.
            Raz przygotowywałem znajomego, który pracował i nadal pracuje w dziale sprzedaży
            dużej zachodniej firmy, z zagadnienia szeregów czasowych do egzaminu.
            Najprostsza rzecz pod słońcem - przejść z indeksu łańcuchowego na jednopodstawowy
            "wstecz". Dla niego był to koszmar życia (przez to w sumie oblał pierwszy
            termin), zagadnienie nie do nauczenia. W końcu nie wytrzymałem i zapytałem jak to
            robią w firmie, jak liczą procenty sprzedaży.... tylko się zaczerwienił i
            powiedział, że w zasadzie jakość to jest .
            Poza tym pragnę zwrócić Ci uwagę , że słowo "ch...warte" to ni mniej ni więcej
            tylko wulgaryzm.

            > I tyle. A co do mnie - dawałem im szansę, bo sami przyłazili i prosili.
            > Ale od jakiegoś czasu dałem sobie spokój. Jak i tak mam wszystko tłumaczyć od
            > Adama i Ewy - to po co mi student, absolwent, czy nawet mgr bez doświadczenia?

            A co? Nie chcieli biegać na ksero? Nie podobało im się latanie na miasto za
            bułkami dla szefa? Sprzątanie biurka, bądź traktowanie jak idiotę?
            Dziwisz się...może z Waszej strony też należałoby się trochę pokory..... I
            zamiast wykorzystywać ich (nas) jako tanią siłe fizyczną, pomoglibyście im zdobyć
            pierwsze szlify praktyki.
            Oczywiście z drugiej strony zastanawiam się jak "swietni" jesteście jeśli nie
            potraficie przeprowadzić we właściwy sposób rekrutacji. Nie możecie znaleźć
            właściwej osoby spośród iluś tam osób....zastanawiające.
            PZDRO

            glorius
        • Gość: Oliveira Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.acn.waw.pl 11.03.02, 10:15
          Pełna zgoda. A propos - proszę zwrócić uwagę na charakter wykonywanych przez
          studentów IV/V roku prawa zadań w kancelariach prawniczych. Nie przez pierwszy
          miesiąc, dwa, ale do oporu - xero, poczta, rachunki... Jednak można się
          przyzwyczaić, jeśli nic lepszego na horyzoncie - student udaje że pracuje,
          prawcodawca udaje że mu płaci, a punkty w tabelce "doświadczenie" w cv biją.
          • Gość: Oliveira Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.acn.waw.pl 11.03.02, 10:22
            Czy zdajecie sobie sprawę, ile firma oszczędza, zastępując kurierów ze Stolicy
            studentami chętnymi do pracy za 6zł brutto? Na kuriera musisz poczekać,
            studenta masz a vista. Kurier przemieszcza się samochodem, student ma przecież
            bilet miesięczny. Kurier utknie czasem w korku i nie przeżywa bynajmniej
            stresów w zwiazku z tym, student owszem, bo po pracy musi zdążyć na zajęcia.
            Gdy widzicie czasem na przystanku autobusowym koleżkę w gajerze, nerwowo
            wertującego plan Warszawy - to ja lub któryś z moich kolegów.
      • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 11:13
        Żałosne. I żenujące. Studiowałem zaocznie - i w tym czasie pracowałem. Byłem
        fizycznym, sprzedawcą, magazynierem, "wklepywaczem", ba - dziennikarzem nawet.
        Nigdy nie prosiłem żadnego bubka z dziennych o jakąkolwiek pomoc. Każdą pracę
        znajdowałem sam - bez układów, znajomości, itp. Pracowałem zarówno w
        firmach "ja, szwagier i kolega", jak i w dużych koncernach (jak na krakowskie
        warunki). Zacząłem pracować (zawodowo - gdzie dostaje się papier zwany umową o
        pracę, bo dorabiałem jeszcze wcześniej) zaraz po maturze w wieku 19 lat
        (kończyłem technikum). 4 lata temu otworzyłem własną firmę. Co do studentów,
        czy też absolwentów wyższych uczelni: wydaje mi się, że od nich mam prawo
        wymagać więcej, niż od absolwentów szkoły średniej. Że nie muszę im tłumaczyć
        podstawowych rzeczy. W końcu - że powinni reprezentować jakiś poziom. Niestety -
        często okazywało się, że jest to poziom piwnicy... Nigdy przez myśl mi nie
        przeszło, żeby kogoś "gonić" po bułki. W ogóle do firmy raczej tylko zaglądam
        (bo sam najczęściej jeżdżę po klientach). Nikogo nie musiałem rekrutować -
        potencjalni zainteresowani sami się zgłaszali (bez żadnego ogłoszenia prasowego
        z mojej strony, itp). Dawałem im szansę - bo sam byłem (jestem? :-) młody i
        wiem jak to jest, gdy trzeba się uczyć i zarabiać. Gdy miałem wybór: zatrudnić
        kogoś z maturą lub absolwenta studiów (względnie - studenta), wybierałem tego
        drugiego, wychodząc z założenia, że trzeba docenić to, że ktoś chciał się
        uczyć. Nigdy nikogo nie zwolniłem ot tak "na bruk" - zawsze znajdowałem mu inną
        pracę, np. u zaprzyjaźnionego klienta (świadczę usługi firmom) - może dlatego
        tak do mnie lgnęli, pewnie rozeszła się fama że jestem taki frajer... U tych
        innych też z reguły długo miejsca nie zagrzeli - z tych samych powodów co u
        mnie - buta, arogancja, ignorancja i nędza umysłowa. I tyle. Papatki...
      • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 11:38
        ehm, fajnie mi się pisze, to sobie jeszcze ulżę... Sens tego wątku wydawał mi
        się taki, że by uzmysłowić co niektórym, że często wiedza teoretyczna nie ma z
        praktyką wiele wspólnego. Weźcie pod uwagę, że żadna szanująca się firma nie
        organizuje już np. szkoleń prowadzonych przez bubka z różnymi literkami przed
        nazwiskiem - tylko przez praktyków. Ktoś, kto nigdy w życiu sam nie sprzedał
        nawet pudełka zapałek, nie ma moralnego prawa nauczać innych np. technik
        sprzedaży. Ratownik musi UMIEĆ pływać, a nie WIEDZIEĆ jak się pływa... Czego
        oczekujesz studencie podejmując pierwszą pracę? Że od razu zasiądziesz w
        zarządzie firmy? Jakie masz kwalifikacje studencie (ale jeszcze nie mgr)
        któregoś tam roku? Na gońca może się nadajesz, ale na kogoś więcej? Wszędzie,
        nawet w tak małej firmie jak moja są szczebelki. Mając wyższe i trochę oleju w
        głowie - możesz od razu kilka z tych szczebelek ominąć, nie oczekuj jednak, że
        od razu trafisz na szczyt. Po za tym, jak jesteście tacy "debeściaki" - to
        otwierajcie własne firmy, twórzcie sami nowe miejsca pracy, zatrudniajcie
        swoich wspaniałych kolegów z roku, i o.k., po ch... macie robić na kogoś i
        słuchać poleceń jakiegoś (wg was)nowobogackiego buca z dyplomem studiów
        zaocznych? Powodzenia...
      • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 12:15
        ehm, a co mi tam... popiszę sobie jeszcze.
        Biedni wykorzystywani studenci! Nie dajcie się podłym wyzyskiwaczom! Chcą z was
        zrobić kurierów, sprzątaczki, itp? Po prostu konsekwentnie odmawiajcie
        podejmowania takich niegodnych was ofert. Wtedy nauczycie te podłe
        kapitalistyczne świnie, że student żebrak - ale pan! To nic że taką pracę wezmą
        z pocałowaniem ręki inni, mniej dumni (durni?) od was! Przecież sprawiedliwość
        dziejowa musi w końcu zatryumfować!
        A podłym burżujom (także takim jak ja - którzy zapieprzają po "ileś - tam"
        godzin na dobę, żeby zapłacić us-y, zus-y, itp) radzę: wara wam od studentów!
        Zatrudniajcie sobie np. około - 30 - latków ze średnim. Są jeszcze młodzi, więc
        szybko łapią o co chodzi, ale mają już doświadczenie życiowe i zawodowe, mają
        rodziny które muszą utrzymać, więc raczej nie będą kręcić nosem na zakres
        obowiązków "niezgodny z ich kwalikacjami".
        Hm..., żeby młodość wiedziała a starość mogła...
        • zlotyrybek Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 11.03.02, 16:10
          I tu sie baaaaaaaaaaaardzo zgadzamy. Nie wiem gdzie to bezrobocie - bo
          do "ciężkiej" pracy biurowej nie ma chętnych
          • chejski Ja jestem chętny. 14.04.02, 03:16
            Wezmę każdą z zakresu ekonomii...
            Pozdrawiam
        • Gość: Jimmy Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.solaris.ds.polsl.gliwice.pl 11.03.02, 16:37
          Czytam ta dyskusje i az przykro.Jestem studentem dziennych studiow i od ponad 3
          lat zapieprzam z kolegami jak dziki osiol tylko po to aby moc kiedys podjac
          prace w swoim zawodzie. I co slysze,? Ze sie nie nadajemy, ze tylko wymagamy,
          ze sie opierdzielamy. Szkoda slow.
          Studia sa niepotrzebne? Najlepsi sa pracownicy nie majacy wyksztalcenia?? To
          jakas bzdura. Przeciez bedac fachowcem trzeba miec przygotowanie teoretyczne i
          zadna praktyka tego nie zmieni. Kto, panowie dyrektorzy, ma za kilkanascie lat
          zajac Wasze miejsca?? Czy powierzylibyscie Wasze firmy ludziom, ktorzy potrafia
          cos zrobic tylko dlatego, ze mechaniczne wykonuja swoje wyuczone obowiazki nie
          potrafiac wyjsc poza schemat???
          Zgadzam sie -praktyka jest wazna, ale przeciez na litosc boska, gdzies ja
          trzeba zdobyc. Byc moze taki mlody prosto z uczelni "kot", gdy do was
          przychodzi nie potrafi sie znalezc. Trzeba mu pomoc - to zaprocentuje, przeciez
          wiedza jaka klada nam do glowy na pewno sprawi, ze gdy "wciagnie sie" w
          obowiazki bedzie lepszy niz ktokolwiek, bez przygotowania.
          Inna sprawa, ze w ostatnich latach gdzie spojrzysz mozna spotkac "Prywatne
          Wyzsze Szkoly Marketingu i Zarzadzania", masowo produkujace ludzi posiadajacych
          licencjat. Ci ludzie faktycznie nie umieja nic i osobiscie im wspolczuje...

          Mimo tego nie wyobrazam sobie prawnika, lekaza, informatyka, ksiegowego ... bez
          ukonczony dziennych studiow. Chyba ŚlAM uruchomil wieczorowa Medycyne, to
          smieszne. Uniw. Ślaski prowadzi zaoczne Prawo zajecia 2 razy w miesiacu. Bez
          komentarza.

          Dawniej studiowalo sie dla imprezowania ,panienek i zeby uciec przed wojskiem -
          dzis studia dzienne to po prostu harówa - my po prostu chcemy byc dobrzy. I to
          nie tylko na studiach, ale takze w Waszych firmach.
          Co do placy, to nikt z nas nie oczekuje cudow, zgodzilbym sie robic za
          najmniejsze pieniadze tylko po to aby moc sie "otrzaskac" z robota- nie wiem
          moze w Warszawie jest innaczej, ale tu na Ślasku, kazdy z nas trzesie d...
          przed bezrobociem. Latwo nie jest.
          Dzieki.
          • zlotyrybek Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 11.03.02, 16:42
            Wszystko to święta prawda - i nie o takich studentach piszemy.
            Paa
          • Gość: kathtea Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 20.04.02, 20:29
            Wychodzi na to, że tylko student dzienny jest wyuczony..i tu muszę zaprzeczyć
            stanowczo..od 5 lat studiuje na UW ...wieczorowo..mam zajęcia 5 razy w tygodniu
            od poniedziałku do piatku od 16 do 22.00, pracuję w firmie informatycznej na
            pełnym etacie od 9 lat i nikt mi nie powie, że jestem gorsza od studentów
            studiujących zaocznie, w weekendy chodze na różne kyrsy dodatkowe i wiem
            jedno..chciec to móc..a za chwilkę bronie magistra i zapewniam was, że poziom
            moich studiów nie jest niższy od studiów dziennych, policzcie godziny proszę..a
            jedyny minus tego to może taki, że bywam bardziej zmęczona od studentów ze
            studiów dziennych.
            pozdrawiam i jednych i drugich
            k.
      • Gość: Yaskier Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: 213.77.2.* 12.03.02, 10:57
        Witam,
        Chciałbym przyłączyć się do dyskusji. Najpierw parę słów o człowieku (czyli o
        mnie). Mieszkam i pracuję w Krakowie, mam 25 lat, mam umowę o pracę od roku.
        Wydaje mi się, że każdy z Was ma trochę racji.
        1.) Studia, oczywiście, są potrzebne, choćby dlatego, że obecnej chwili 3
        literki przed nazwiskiem po prostu trzeba mieć,
        2.) Doświadczenia zawodowego _NIC_ nie zastąpi. Skończyłem Akademię Ekonomiczną
        (dziennie), i tak naprawdę te studia dały mi tylko rozeznanie w ekonomii. Z
        wiedzy przekazanej mi w czasie studiów korzystam tylko w ułamkach procenta... :(
        Dodam tylko, że przepracowałem 2,5 roku w czasie studiów na umowę-zlecenie,
        żeby mieć jakieś doświadczenie.
        Pozdrawiam.
        • Gość: student Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.dwi.uw.edu.pl 12.03.02, 12:37
          ...no i o to chodzi. Studenci sie ucza bo chca wiecej wiedziec, staraja sie
          pracowac bo musza sie utrzymac i zdobyc doswiadczenie, kazdy szarpie jak tylko
          moze. Ale zawsze znajdzie sie kilku sfrustrowanych-zdebilalych gosci ktorzy
          beda tu wypisywac, ze studia to strata czasu, ze studenci sa rozpieszczeni,
          maja wymagania za wysokie i nie chca byc w ich very small biznesach
          niewolnikami od xero, sprzatania i robienia herbatki gnojowi po zawodowce co od
          starego biznesik przejal, za 800 zl miesiecznie.
          Pozdrawiam
        • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 12:58
          witam,
          Cieszę się że pojawił się głos rozsądku człowieka (oczywiście mam na myśli
          Yaskier'a, a pierdoły wypisywane przez studenta pomijam wzgardliwym milczeniem.
          Z pewnymi pajacami po prostu nie należy rozmawiać, bo i po ch... ? kto tu jest
          po zawodówce? chyba tylko ty...)- który niejako był po obydwu stronach
          barykady. Nie czarujmy się, wiedza wyniesiona z uczelni (z wyjątkiem może
          bardzo specjalistycznych kierunków technicznych lub medycznych)- nijak się ma
          do rzeczywistości. Dlaczego? Ano choćby dlatego, że poziom kształcenia bardzo
          spadł w ostatnim okresie ( część osób które szczyci się swoimi 3 literami tak
          naprawdę ma wiedzę praktycznie przekazywaną na kursach - a nie na prawdziwych
          uczelniach), dlatego że część nauczycieli akademickich żyje niejako w innym
          świecie, zupełnie niemal odrealnionym, itp. Można sobie studiować historię,
          archeologię, filozofię, itp., coby się rozwijać intelektualnie. O.K., ale oto
          wchodzisz na rynek pracy - i cóż zrobisz z tą wiedzą? Komu ona jest potrzebna
          tak naprawdę? Jeżeli studia nauczyły cię używania szarych komórek, to baaardzo
          dobrze, wszystkiego się nauczysz - jeśli będziesz chciał. Ale jeżeli masz
          dyplom (lub indeks) w garści i uważasz że to wystarczy by bez doświadczenia
          (PRAKTYCZNEGO doświadczenia!) starać sie o jakieś stanowisko powyżej gońca, to
          wybacz... Koniec studiów to nie koniec nauki! Nauka dopiero teraz TAK NAPRAWDĘ
          się zaczyna... Jeżeli chcesz się uczyć to fajnie, szybko zostaniesz kimś, ale
          jeżeli uważasz że mając 3 litery i nic więcej masz prawo żądać na dzień dobry
          parę tysięcy złotych, to chyba coś tu jest nie tak... Firma musi teraz w ciebie
          zainwestować - i nie wiadomo czy to się w ogóle zwróci... W zasadzie dotyczy to
          abolwentów, ale jeżeli dopiero studiujesz, to wybacz, jest jeszcze gorzej.
          Znacznie gorzej. Nie jesteś dla mnie pełnowartościowym pracownikiem. Ja - jako
          pracodawca, muszę się dostosować do twoich egzaminów, sesji, itp. Ryzykuję - że
          zabalujesz, że rzucisz pracę (studenci to przecież młodzi, i
          często "rozrywkowi" ludzie), itp. Mogę podjąć to ryzyko, bo doceniam ludzi
          którzy chcą się uczyć, ale nie oczekuj że od razu powierzę ci odpowiedzialne
          stanowisko z wygórowaną pensją. Wprost przeciwnie - najpierw chcę cię poznać,
          zobaczyć co tak NAPRAWDĘ potrafisz, itd. Więc zaczniesz od dołu. Jak będzie
          o.k., będziesz szedł w górę, jak nie - to ci pa... I jeszcze: koszty
          zatrudnienia studenta faktycznie mogą być niższe - ale w zasadzie tylko w
          teorii lub na naprawdę podrzędne stanowisko, nie wymagające większych
          kwalifikacji (czyli przysłowiowy "goniec"). Jeżeli jednak doliczysz mój czas i
          błędy jakie napewno nie raz popełnisz (to nie uniknione) z powodu właśnie braku
          doświadczenia - może się okazać, że jesteś najdroższym pracownikiem w mojej
          firmie...
          I tyle. Więc, jeszcze raz: więcej pokory...
          • Gość: elea Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 12.03.02, 19:43
            Witam
            Jestem wlasnie na III roku studiow inzynierskiech w kierunku zarzadzanie. Jesli
            chodzi o moje przygotowanie teoretyczne na studiach, to fakt, ze jest to tylko
            teoria, ale nikt nie zaprzeczy, ze jest ono potrzebne. Teoria to podstawa, a
            doswiadczenie to juz kolejny bardzo wazny element. Nie ukrywam, ze sama mam
            teraz wiele obaw co do swojej przyszlej pracy. Ze wzgledu na tok studiow
            dziennych, nie podejmuje pracy teraz, ale mam nadzieje, ze na swojej drodze
            spotkam osoby wlasciwe. Idac do pierwszej swojej pracy nie mam zamiaru zadac od
            razu wygorowanych wynagrodzen, a jesli tylko bedzie mozliwosc robienia wiecej
            niz tylko faksowania i biegania na poczte, to bede sie starac z wszsytkich sil
            doksztalacac sie dalej i zdobywac w danej firmie doswiadczenie, majac
            oczywiscie mozliwosc awansowania. Siedzenie na tylku i czekanie, az ktos mi
            powie co zrobic - to nie zdobywanie doswiadczenia. Szkoda tylko, ze tak czesto
            ludzie wartosciowi i chcacy naprawde sie przydac w danej firmie, nie sa
            doceniani, bo podczas rekrutacji decyduja owe stopnie w indeksie. A one jak
            wiadomo zdobywane sa w rozny sposob i niekiedy nie sa dobrym miernikiem
            posiadanej wiedzy czy umiejetnosci.
            Pozdrawiam i tych dajacych prace i tych ktorzy jej szukaja.
            • Gość: nefer Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 21:11
              Elea, życzę Ci również żebyś spotkała właściwych ludzi - takich, którzy Cię
              docenią. Na pewno tak będzie, bo masz swój rozum.
              Nikt nie neguje, że studia są potrzebne. Myślę, że Student ma jakiś problem na
              tym tle. NIGDY nie padło w tym wątku takie stwierdzenie. Są Studenci
              i "studenciaki" i tych drugich - drodzy pracodawcy - wystrzegajcie się. I
              o "studenciakach" pisze to_ja. Nikt nie chce obrażać Studentów. Wiadomo, że jak
              ktoś ciężko zasuwa na studiach to i w życiu sie sprawdzi. Oczywiście musi
              dostać szansę. U mnie pracuje kilku studentów na zlecenie, których bardzo
              szanuje i cenię, bo są po prostu the best. Na pewno będę alczyć dla nich o
              etaty (będzie to trudne, gdy trzeba walczyć o swój stały zespół doświadczonych
              ludzi każdego miesiąca, ba, nawet każdego dnia)Ale będę walczyć, bo im ufam.
              Ale ręki nie podaję pewnemu studentowi,który popracował 3 tygodnie na zlecenie
              i jedzie na chorobowym - bo na to pozwalają mu przepisy - czyż nie ? Nie zadaję
              sie też z blond babie, co to miały 5 na egzaminie z "anglika" (cytat) tylko jak
              co do czego to wstyd jak cholera.
              I o to tu chodzi. Przynajmniej ja to tak rozumiem.
              Powtarzam za to_ja : więcej pokory - kiedyś wszyscy zaczynaliśmy.

              Pa
      • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 09:18
        Witam,
        myślę że nadszedł czas na podsumowanie naszej dyskusji.
        Jeżeli założymy, że dresiarz podpisujący się ksywką "student" jest faktycznie
        klinicznym przypadkiem mentalności części studentów, dla których (pozwolę się
        posłużyć wypowiedziami "studenta":
        1. ktoś kto ma odmienne zdanie jest - "debilem i ma wziąć mordę w kubeł";
        2. ktoś kto pracuje w dużej firmie - "jest byle kim i wkręcił się tam po
        znajomości";
        3. ktoś kto prowadzi własną działalność - "jest po zawodówce i firmę
        odziedziczył po starym";
        to każdy może już wyciągnąć wnioski - dlaczego pracodawcy traktują
        takich "studentów" tak, jak traktują, i dlaczego najpoważniejsze obowiązki
        jakie mogą im powierzyć to "bieganie na pocztę i obsługiwanie ksero"
        (oczywiście pomijam fakt, że część z tych "studentów" nie potrafi obsługiwać
        kserokopiarki, faksu, itp. - mimo że są to podstawowe urządzenia biurowe).
        Patrzcie w lustra...
        • Gość: elea Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 13.03.02, 15:06
          Szkoda, ze podsumowanie tak kiepsko wyszlo. Bardzo mi przykro, jako jednej z
          braci studenckiej, ze takie panuje przekonanie o studentach. Takie podsumowania
          sa bardzo niebezpiecznie, nie wazne, czy tak sie mysli, czy tylko cytuje,
          bowiem nakresla juz negatyny obraz, co bardzo krzywdzi tych "prawdziwych"
          studentow, a jak wiadmomo potem trudno bedzie udowodnic, ze sie nie jest
          tym "typowym" leniwym, ospalym, wyzyskujacym, i nic nie wiedzacym. Szkoda
          tylko, ze tak malo bylo wypowiedzi pozytywnych na temat zatrudniania studentow.
          Mysle, ze przytoczone negatywne opienie nie przerodza sie w stereotypy, z
          ktorymi nam studnetom przyjdzie walczyc. Pozdrawiam.
          • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 16:20
            Oczywiście - wszelkie uogólnienia są szkodliwe, zarówno na temat studentów jak
            i pracodawców. Tyle tylko, że jak wiadomo - łyżka jakiegoś tam świństwa może
            zepsuć całą beczkę miodu...
            Pozdrawiam
        • Gość: MarieAnn Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.ae.krakow.pl 18.03.02, 09:46
          Witam,
          Może powtórzę czyjąś wypowiedź - ze względu na języ niektórych uczestników (po obu stronach literek mgr)
          odeszła mi ochota na czytanie całości. Chciałam tylko zauważyć jedną sprawę - zgoda, ktoś musi biegać na xero
          i na dworzec - tyle, że szanującą się firmę stać na to, żeby mieć sekretarkę i raz dziennie wynająć kuriera. Od
          października do grudnia miałam praktykę w międzynarodowej firmie, w dziale marketingu.. Studiuję handel
          zagraniczny, marketingu w dużym stopniu uczyłam się sama, pisząc pracę magisterską i rozwiązując casy. Po
          dość długiej rozmowie z Panią Kierownik dostałam pierwsze zadanie. I okazało się, że paraktykanta niekoniecznie
          ma stać przy xero, czy robić herbatkę. Dla oszczędności czasu jest expres, który uzupełnia ten, kto wylał
          ostatniią szklankę... W ciągu dwóch miesięcy nauczyłam się bardzo dużo, ale gdyby kazabno mi tylko stać i
          kserować, albo biegać na dworzec, to w tej chwili nie wiem nawet czy uznał;abym, że warto taką praktykę
          wpisać do CV... bo po co? Żeby na rozmowie stwierdzić, że właściwie nic nie umiem?
          Panowie Kierownicy - ja rozumiem, że nie macie czasu na to, żeby pilnować biednego nowicjusza, ani tym
          bardziej poprawiać po nim. Jednak w każdej firmie jest masa rzeczy, na które nikt po prostu nie ma czasu -
          uzupełnienie bazy danych, zbieranie informacji, czy prosta korespondencja seryjna. Na tym też można się sporo
          nauczyć, a okazane zaufanie znacznie lepiej zaprocentuje niż lekceważenie.
          Pozdrawiam
          MarieAnn
          • Gość: Piotr Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.ok.ae.wroc.pl 18.03.02, 10:01
            Po przeczytaniu kilku pierwszych wypowiedzi trudno nadziwic sie ile w ludzi
            moze byc nienawisci. Chyba to narodowa cecha Polakow, ze najlepiej idzie im
            kłócenie się, zwłaszcza to bezproduktywne. Ponieważ nikt nie jest w stanie
            przekonać drugiej strony, jedynym sposobem ulżenia swojej prymitywnej osobie
            jest bluzganie. Od czasów chłopów pańszczyźnianych i gołych szlachciurów
            niewiele się zmnieniło - dziś noszą dżinsy. Tacy ludzie nigdy nie zrobią nic
            wartościowego, a swoje puste wnętrze przekażą następnemu pokoleniu durnych
            prymitywów. Nie ważne czy pójdziesz na stadion, czy do biura - zawsze głupki.
            • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 10:15
              Jak jest akcja - to musi być i re-akcja...
              Coby nie pisać, zaczął "student"...
      • Gość: tomy Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.rug.ac.be 18.03.02, 14:22
        Niestety bardzo Pan uogolnil kwestie zatrudniania absolwentow aczkolwiek po
        trosze ma Pan racje. Owszem, zdarzaja sie osoby z dyplomem, ktore maja
        rozbudzone ambicje, ale jest wielu absolwentow(dziennych), ktorzy gdy koncza
        studia umieja wiecej niz osoba, ktora pracuje w firmie powiedzmy od 2 lat.
        Przykladem niech beda moi znajomi, czy chocby ja sam. Mamy po 24 lata, konczymy
        dwie szkoly wyzsze, w tym jedna to Uniwersytet za granica. Gdy przychodzi do
        kwestii wysylania naszych zapytan o prace w Polsce( Tak, tak pomimo tego
        kryzysu chcemy jednak pracowac w Naszym Kraju), to wiele osob jest b.
        podejrzliwych, skad tak mlode osoby, w dodatku jeszcze studenci maja pojecie o
        systemach, ktore dana firma wprowadza i z ktorymi ma tyle klopotow. W takich
        wypadkach po prostu nie daje sie mlodemu czlowiekowi wykazac, a wszystko
        dlatego, bo jest on swiezo po studiach i pewnie nic nie umie.
      • Gość: bezrobot Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.pulawy.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 16:09
        może i masz racje tylko wy pracodawcy macie chore wymagania:
        -wiek do 25 roku,
        -min. 10 lat doświadczenia, w tym 5 na stanowisku kierowniczym,
        5 języków, wszelkie mozliwe certyfikaty i najlepiej aby podjąc prace w zamian
        za wynagrodzenie prowizyjne albo w ogóle za darmo.
        ciekawy jak ty zaczynałeś?
        • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 22:21
          Ja wiem i rozumiem, ale - nie przesadzaj...
          Zaczynałem oczywiście od prowizji...
          Apeluję do was: młodzi, zdolni i niedocenieni - zakładajcie własne firmy i
          twórzcie sami nowe miejsca pracy... Zacznijcie od usług - przy dobrym pomyśle nie
          trzeba praktycznie mieć kapitału...

          Gość portalu: bezrobot napisał(a):

          > może i masz racje tylko wy pracodawcy macie chore wymagania:
          > -wiek do 25 roku,
          > -min. 10 lat doświadczenia, w tym 5 na stanowisku kierowniczym,
          > 5 języków, wszelkie mozliwe certyfikaty i najlepiej aby podjąc prace w zamian
          > za wynagrodzenie prowizyjne albo w ogóle za darmo.
          > ciekawy jak ty zaczynałeś?

      • Gość: Diana Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.03.02, 21:34
        Cala sytuacja na rynku pracy jest chora:
        Panowie Kierownicy - nie chcecie zatrudniac mlodych, bo niedoswiadczeni. To
        gdzie my mamy nabierac doswiadczenia?
      • Gość: a4e Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 22:25
        >Drodzy Studenci! Nie zapominajcie, że kiedy Wy sobie studiujecie to cała
        >rzesza
        >studentów zaocznych PRACUJE i już grzeje miejsce na przyszłość.
        >Absolwenci uczelni myślą, że jak zdali egzamin to już
        >wiedzą wszystko. Oczywiście nie wszyscy....
        1. Dokladnie pamietajcie o tym - trzeba sie niezle naharowac zeby zarobic na
        czesne, a to ze tylko raz bylem w prosektorium? - przeciez paczke tez trzeba
        naciac, zeby otworzyc - to zupelnie jak czyjs brzuch :)

        >Ponadto z dyplomem ma się wysokie aspiracje. Wszystko OK - tylko jak się nie
        >ma
        >pojęcia jak to działa w praktyce trzeba zacząć od biegania na dworzec po
        >paczki
        >albo na xero, sorry. I oto taka panienka dostaje się w wir firmy i nie czasu
        >się wysiusiać i nie
        >wykorzystuje 2 języków.
        To ile trzeba znac jezykow zeby u Ciebie roznosic paczki? Pewnie ma to jakis
        zwiazek z adresowaniem ...

        Wracajac jeszcze do poczatku Twojego postu:
        >Tak, tak, bo czasy spokojnego , dziennego studiowania się skończyły.
        Oby nie bo jak tak dalej pojdzie kolego to trzeba bedzie pracowac w liceum,
        gimnazjum, lub nawet szkole podstawowej i nie mam tu na mysli strzyzenia
        trawnikow lansowanych przez zachodnie movie story. Chcesz zeby wszyscy
        roznosili paczki, zajebiscie, a ja bym wolal zeby to sie zmienilo w
        przyszlosci, dzieki ludziom ktorzy oprocz silnych miesni wyrobionych przy
        dzwiganiu PACZEK potrafia rozwiazac szerg Fouriera, czy wymyslic jaki jeszcze
        izotop nada sie do wyprodukowania 1TW energii, etc.
      • Gość: Rybka Re: Czy studia zaoczne to patologia??? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 03:49
        Gość portalu: nefer napisał(a):

        > Mam do prekazania smutną prawdę. Często zatrudniam studentów jako part-
        > tiemerów. Tak, tak, bo czasy spokojnego , dziennego studiowania się skończyły.
        > Drodzy Studenci! Nie zapominajcie, że kiedy Wy sobie studiujecie to cała rzesza
        >
        > studentów zaocznych PRACUJE i już grzeje miejsce na przyszłość.
        > Absolwenci uczelni myślą, że jak zdali egzamin to już
        > wiedzą wszystko. Oczywiście nie wszyscy....
        > A potem Robaczek nie ma pojęcia o podstawowych definicjach ze
        > swojej (czytaj : studiowanej)dziedziny. Bo to jest życie nie egzamin ustny.
        > Ponadto z dyplomem ma się wysokie aspiracje. Wszystko OK - tylko jak się nie ma
        >
        > pojęcia jak to działa w praktyce trzeba zacząć od biegania na dworzec po paczki
        >
        > albo na xero, sorry. I oto taka panienka dostaje się w wir firmy i nie czasu
        > się wysiusiać i nie
        > wykorzystuje 2 języków. Na drugi dzień jej nie ma. Na trzeci dzień dzwonisz i
        > pytasz : co jest. A laseczka ma odpowiedź : bo ta praca nie odpowiada moim
        > kwalifikacjom. JAKIM KWALIFIKACJOM ?
        > Czy jestem jedynym czowiekiem, który się z tym spotyka ?????
        >
        > Pozdrowionka
        >
        > Manager


        W sumie masz rację choć z drugiej strony studia zaoczne to jest tak naprawdę
        jakaś patologia studiowania.

        Mam rodzinę w Francji, znajomych w kilku bardzo różnych krajach (zachód i daleki
        wschód) i nigdzie ta patologia w postaci studiów zaocznych nie istnieje (poza
        byłym ZSRR i blokiem Układu Warszawskiego).

        Co najwyżej są studia part time co tam (m. in. Francja, Szwecja, Tajlandia,
        Singapur) oznacza studiowanie kilka razy w tygodniu po południu (a nie 2 weekendy
        na miesiąc). Może dlatego mają tam lepiej wykształconych studentów. Po wejściu do
        EU przekonasz się, że twój student zaoczny wielu rzeczy jednak nie wie.

        Poza tym czasami ktoś studiuje oceanografię albo japonistykę, albo inny kierunek,
        który np. nie ma wersji zaocznej i co on biedaczek ma zrobić.

        Inna sprawa, że u nas studia dzienne są też popieprzone. Student jest praktycznie
        uwiązany przez 5 lat.

        Koleżanka na politechnice w Singapurze np. studiowała rok i dostała certyfikat
        studiwania i zaliczenia pracy rocznej, z którym poszła na rok do pracy. Po roku
        pracy poszła za 2 lata na studia i dostała dyplom licencjata. Pracowała potem
        kilka lat po czym poszła na part time study żeby zrobić Master. Każdy z tych
        papierów, może służyc jako podstawa do kontynuacji na wyższym stopniu w zupełnie
        innej uczelni.

        Nie miała więc możliwości studiów zaocznych, ale tam nikt by nie zatrudnił
        studenta, który tylko teoretycznie uczy się (5 - 6 dni zajęć na miesiąc, to nie
        są prawdziwe studia). Zapewne dzięki temu, mają w Singapurze tak wysoko
        wykwalifikowaną kadrę i szybki rozwój cywilizacyjny. Zresztą nie tylko tam, ale
        również w tych miejscach, gdzie nie ma studiów zaocznych.



        • zlotyrybek Re: Czy studia zaoczne to patologia??? 19.03.02, 08:06
          Obawiam się,że wiele osób pisze zupełnie nie na temat. Jedni o praktykach
          studenckich, inni o studiach za granicą i że w Polsce to patologia. A chodzi
          moi Drodzy o jedno : przychodzą studenci - błagaja o pracę. Dostają ją -
          niestety tylko na zlecenie, bo i tak firma zamroziła rekrutacje i podwyżki. I
          nagle okazuje się,że zrobić odbitkę na xero uwłacza jego godności. Jestem na
          stanowisku managera od ładnych paru lat w dużej firmie. Mojej godności nie
          uwłacza ani zrobienie czegoś na ksero, ani wypisanie listu przewozowego itp.
          Jeśli mój zespół jest bardzo zajęty - pracuję razem z nimi i nie widzę w tym
          nic złego. Jeśli oni mogą wykonywać takie prace to ja też. W przyszłym tygodniu
          spędzę trochę czasu przy rizografie. Nie ma tego kto zrobić bo jest huk roboty.
          Part-timer, którego ostatnio starałem się nauczyć obsługi tego sprzętu
          stwierdził, że to zbyt skomplikowane. Cholera, może reczywiście.... Nie głoszę
          tu peanów na cześć "pracy z ludem" - nic z tych rzeczy.Taka jest moja
          rzeczywistość z mojej perspektywy.
          • Gość: Rybka Re: Czy studia zaoczne to patologia??? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 19.03.02, 15:28
            zlotyrybek napisał(a):

            > Obawiam się,że wiele osób pisze zupełnie nie na temat. Jedni o praktykach
            > studenckich, inni o studiach za granicą i że w Polsce to patologia. A chodzi
            > moi Drodzy o jedno : przychodzą studenci - błagaja o pracę. Dostają ją -
            > niestety tylko na zlecenie, bo i tak firma zamroziła rekrutacje i podwyżki. I
            > nagle okazuje się,że zrobić odbitkę na xero uwłacza jego godności. Jestem na
            > stanowisku managera od ładnych paru lat w dużej firmie. Mojej godności nie
            > uwłacza ani zrobienie czegoś na ksero, ani wypisanie listu przewozowego itp.
            > Jeśli mój zespół jest bardzo zajęty - pracuję razem z nimi i nie widzę w tym
            > nic złego. Jeśli oni mogą wykonywać takie prace to ja też. W przyszłym tygodniu
            >
            > spędzę trochę czasu przy rizografie. Nie ma tego kto zrobić bo jest huk roboty.
            >
            > Part-timer, którego ostatnio starałem się nauczyć obsługi tego sprzętu
            > stwierdził, że to zbyt skomplikowane. Cholera, może reczywiście.... Nie głoszę
            > tu peanów na cześć "pracy z ludem" - nic z tych rzeczy.Taka jest moja
            > rzeczywistość z mojej perspektywy.


            Ja m. in. wałkowałem projekt internetowy, robiłem przetargi, planowałem rózne
            rzeczy z agencjami w celach reklamy i pr, ale w sumie kiedy rzeba było to
            ciągnąłem wózek z 100 kg listów do wysyłki na pobliską pocztę (tylko 50 metrów),
            bo akurat nie było osby która mogłaby to zrobić. Moja godność jednak nie
            ucierpiała. Tak jak przy zrobieniu ksero albo kafki dla koleżanki, która czasami
            nie mogła sięoderwać od telefonu przez cały dzień, bo różne firmy dzwoniły.

            To jest kwestia myślenia.
            Po prostu robi się to co trzeba zrobić, a nie czeka się na to do zrobienia, co
            się chce zrobić.

            • lwiczek Re: Czy studia zaoczne to patologia??? 19.03.02, 18:33
              Masz świętą rcję Rybko, dlatego krew mnie zalewa jak part-timer mówi, że
              zrobienie odbitki xero nie licuje z jego godnością i kwalifikacjami. I o to w
              tym wszytkim od początku chodzi.
              Cieszę się, że są jeszcze tacy jak Ty i Złotyrybek (co z tymi Rybkami ?)

              Hej
      • Gość: Szymon Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 03:38
        Chciałem podzielić się tylko moimi refleksjami.
        To nie problem, jak piszą inni, że praca dla studentów, czy absolwentów jest,
        ale ciężka i mało płatna. Niech będzie. Za 2 miechy sam bedę absolwentem, a
        ostatnio sam miałem okazję popracować i ciężko i czasami za darmo "tak dla
        doświadczenia" u różnych ludzi. Problemem natomiast jest to, że większość
        takich jak ja zostaje pod wrażeniem pokazowych, błyskotliwych karier młodych
        ludzi dostających się od razu i bez problemu w wir wielkiego biznesu. Pięknych
        dziewczyn i przystojnych młodzieniaszków w ciemnych garniturach,
        przedstawianychw kolorowych tygodnikach jako ludzie sukcesu, młodzi dyplomaci,
        asystenci sławnych ludzi, menadżerowie w zagranicznych firmach wpatrujący się w
        szybki na 28 pietrze jakiegoś biurowca w Warszawie, czy niewiadomo gdzie
        jeszcze. Pokazuje się nam wielkie mozliwości z gadką sprzedawcy automtycznych
        suszarek o budzeniu w sobie olbrzyma i innym huraoptymizmie. Gazetki piszą,
        telewizja pokazuje tak naprawdę o jakims micie super wykształcenia, najlepiej
        na sgh, jako o jedynej słusznej drodze, piszą o embiejach, kursach za 15 baniek
        za 3 dni, bo są profeszional, business english dla menedżerów, laptopach na
        litową bateryjkę, skórkowych fotelach, o da Vinci nowego pokolenia, kursie
        euro, szkołach przetrwania, integracji, rekrutacji, outsource'ingu,
        reengineringu, BSC, dżobpajlotach i innych niemotach niewiadomo dla kogo. Czy
        już wszyscy studenci są tacy mądrzy, że przychodzą Tobie do firmy i sugerują,
        żeby się zamienić bo wiedzą lepiej, bo im Kołodko, czy inna sława na wykładzie
        powiedziała? A my z prowincji (400 - tysięczne miasto) co mamy robić?
        Ześwirowac już do końca w poszukiwaniu jakiegoś złotego gralla - 3 tysiaków na
        miesiąc i biurka za ścianą ze szkła i pod ladnym neonem, najlepiej o treści
        zagranicznej, hihi! Nie słyszałem u moich kolegów i koleżance ani jednego
        tekstu o wielkich pieniądzach i super karierze. Każdy mówi tylko co mógłby
        poświęcić dla dobrej pracy. Dobrej - patrz jest na chleb i coś do smarowania.
        Mamy w głębokim poważaniu jakiekolwiek opienie na nasz temat. Czy te, że
        jesteśmy nic nie warci, (może), czy te, że jesteśmy warci wiele (chyba raczej
        nie).
        Pewnie jesteś ze stolicy? Nie wiem, ale przypuszczam, że tak. U nas pracę się
        szanuję. Szanuje się też tych, którzy chcą pracować.
        Pozdrawiam, czesc!
        • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.02, 12:40
          Szymon - brawo! Mam nadzieję, że ponieważ jesteś facetem który realnie patrzy
          na życie - szybko znajdziesz interesującą i godną pracę, czego naprawdę Tobie -
          i wszystkim innym normalnym, sympatycznym, zwykłym ludziom - życzę. Pozdrawiam.
          p.s. - Póki jesteś młody - uciekaj. Wyjedź do Warszawy, Krakowa - gdziekolwiek,
          wynajmij mieszkanie razem z kumplami - coby było taniej - i działaj.
          • Gość: Rybka Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 21.03.02, 16:03
            Gość portalu: to_ja napisał(a):

            > Szymon - brawo! Mam nadzieję, że ponieważ jesteś facetem który realnie patrzy
            > na życie - szybko znajdziesz interesującą i godną pracę, czego naprawdę Tobie -
            >
            > i wszystkim innym normalnym, sympatycznym, zwykłym ludziom - życzę. Pozdrawiam.
            > p.s. - Póki jesteś młody - uciekaj. Wyjedź do Warszawy, Krakowa - gdziekolwiek,
            >
            > wynajmij mieszkanie razem z kumplami - coby było taniej - i działaj.

            a bym doradzil do BErlina a nie Warszawy, bo i blizej i przyjemniej. Sam jak
            skoncze moje drugie zaoczne tam pojade, bo po prsotu Niemiec jest przyjemniejszy
            niz Polak (nie zawsze, ale częściej), no i blizej do domu, do miasta na
            prowincji.
            Inna sprawa, ze Warszawa tez jest prowincjonalna w charakterze, no ale co
            zrobic? :-(
          • Gość: Szymon Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 21:25
            Dzięki to_ja.
            Ale co to zmieni? Czy przestanie się uważać zwykłych bubków za "elyty"? Chyba
            nie. Nie wiem jak to jest w Wawie - mam co prawda paru ziomków w tym mieście,
            ale to jest jak z "folksdeutschami" za przeproszeniem. U siebie bieda, a jak
            przyjadą do kraju to opowiadają jakieś zabawne historie. Nic tylko wierzyć...
            hihi
            Może zdecyduję się na emigrację do stolicy albo do Krakowa jak radzisz, ale mam
            jednak mały kompleks prowincjonaliusza. Nie wiem, czy da się przebić wśród tych
            szerszeni, o których mowa w dyskusji. Nie wiem, czy pracodawcy nabierają sie na
            zadarte, zmanierowne noski, czy wolą spracowane ręce i szczerą rozmowę zamiast
            wchodzenia sobie w tyłki. Widzisz to_ja... trochę jest tych niewiadomych i
            można wymyślać jeszcze. nie znam się na radach - pojedź! rzuć wyzwanie, los ci
            wynagrodzi, ble, ble, bo mi się źle kojarzy. Sorry, ale tak mówią właśnie moi
            ziomkowie ze stolicy...
            • Gość: to_ja Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.02, 23:52
              Szymon: ja sam przyjechałem do Krakowa w 1994 roku z małego miasteczka pod
              Zamościem. Tam - mimo że pracowałem, to i tak nie miało to sensu (np. przez 3 m-
              ce z rzędu nie dostawałem wypłaty - bo firmowa kasa pusta...). Wysiadłem na
              dworcu o 3 rano z jednym plecakiem i 300 zł (stare 3 "bańki") w kieszeni. Nie
              miałem tu nikogo znajomego, żadnego punktu zaczepienia, itp. Na poczcie z
              książki telefonicznej obdzwoniłem wszystkie hotele i wybrałem najtańszy. Brałem
              każdą pracę jaka była, nie patrzyłem ile mam liter przed nazwiskiem (wtedy w
              dodatku jeszcze studiowałem zaocznie w Lublinie). Teraz prowadzę własną -
              niewielką, bo niewielką - ale jednak własną- firmę. Moi kumple którzy zostali,
              to: albo pracują za jakieś grosze, albo są klientami opieki społecznej, albo
              piją "dyktę".
              Co masz do stracenia? Najwyżej wrócisz "na tarczy", nie ty pierwszy i nie
              ostatni. Lepiej spróbować - i żałować, niż nie spróbować - i żałować że się nie
              spróbowało...
              Pracodawcy - coby o nich nie pisać, to jednak z reguły ludzie którzy otwierając
              firmy zaryzykowali cały swój majątek, więc patrzą realnie. Masz kompleksy?
              Człowieku, w dobie telewizji i internetu - czym różnisz się od "rodowitych"
              krakusów lub warszawiaków? Pamiętaj - kto nie ryzykuje, szampana nie pije...
              Oczywiście nie działaj "w ciemno" po wariacku tak jak ja, bo to i czasy nie
              te... Zamieść najpierw swoje ogłoszenie w prasie, wyślij cv gdzie się da, itp.
              Jeżeli chodzi o Kraków, to mogę Ci polecić z prasy: "G. Wyborczą" i "Dziennik
              Polski" (wtorkowe wydanie: www.dziennik.krakow.pl ) Co do pośredniaków, to wiem
              że najlepszy jest "Format" na al. Krasińskiego ( www.BankCV.w.pl )- parę razy
              ja i moi znajomi zlecaliśmy im znalezienie pracownika, i zawsze działali b.
              szybko. Jeżeli masz już znajomych w "Stolycy" - to może spróbuj tam? W każdym
              razie - nie poddawaj się! Poza tym - jak masz do wyboru klepać biedę w
              Bydgoszczy, albo w Warszawie lub w Krakowie, to myślę że juz lepsze jest to
              drugie (tzn. klepanie biedy w większym mieście...).
              Wierzę - że jednak sobie poradzisz.
              Nie stój - działaj!
              Pozdrawiam
              • zlotyrybek Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 22.03.02, 11:49
                Masz rację To_ja. Jestem Warszawiak z dziada pradziada. Nie zmienia to faktu,
                że jak kto z Warszawy to lepiej pracuje. Nic bardziej mylnego. W mojej firmie
                pracuje dużo ludzi z Lubina, Łodzi, Krasnegostawu, Zamościa i innych miast nie
                tylko "nie odbiegają od normy" ale często przeskakują miejscowych. Jedyny
                probelm (z punktu widzenia warszawiaków) to to, że ludzie z mniejszych miast
                zgadzają sie pracować za dużo mniejsze pieniądze i "psują rynek". Ale ja mam
                wrażenie, że i tak już po ptokach. Jeśli ktoś umie i chce pracować - to nie ma
                znaczenia skąd pochodzi. I doradzam rozmawiać z pracodawcą szczerze, a nie
                włażąc w dupę (może mam skrzywione pojęcie...)Wszystkiego dobrego....
                Hej
        • Gość: studentk Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: 192.168.1.* 04.04.02, 11:23
          Za 2 miesiące będę absolwentką.Zapewniam cie ze u nas ( stolica)tez są tacy
          co szanują. Przaraza mnie ten mit Warszawy, moze wszystko przez ten mit

          pozdrowienia dla wszystkich ciezko pracujących i poszukujących pracy studentów!
      • Gość: lutienne Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.asystent.polsl.gliwice.pl 03.04.02, 16:50
        zgadzam sie tylko z jednym -rzeczywiscie wiedza teoretyczna nie wystarczy i
        dlatego tez nie rozumiem wygoroanych aspiracji moich kolegow. Ale jesli ty
        uwazasz, ze studia dzienne i studia zaoczne sie rownowaza, to jestes dupa a nie
        pracodawca.
        • zlotyrybek Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 03.04.02, 17:25
          Nie rozmawiamy tu o wyższości Świąt Wielkiejnocy nad Świętami Bożego
          Narodzenia. Pod koniec studiów dziennych też spokojnie można znaleźć pracę -
          nie przesadzajmy. Jeśli można pracować z trójką małych dzieci w domu to i
          studia nie przeszkadzają (a znam i takich)
          Pozdrawiam
          • Gość: Rybka Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 05.04.02, 05:23
            zlotyrybek napisał(a):

            > Nie rozmawiamy tu o wyższości Świąt Wielkiejnocy nad Świętami Bożego
            > Narodzenia. Pod koniec studiów dziennych też spokojnie można znaleźć pracę -
            > nie przesadzajmy. Jeśli można pracować z trójką małych dzieci w domu to i
            > studia nie przeszkadzają (a znam i takich)
            > Pozdrawiam


            Ja na piątym roku moich studiów miałem średnio 30 godzin zajęć tygodniowo ze
            sprawdzaną obecnością (koleżanka wyleciała kiedyś z roku, bo miała około 12
            nieobecności w roku na kluczowym przedmiocie, bo chciała zdobyć sobie
            doświadczenie już podczas studiów).
            Tak więc nie wszędzie jest to tak do końca możliwe. Miałem na 9 semestrze 5
            egzaminów + 3 zaliczenia w formie egzaminu (de facto zadnej różnicy), a na 10
            semestrze oprócz magisterki jeszcze 3 normalne egzaminy i 1 zaliczenie... Tak, że
            hmmm.. trudno mi sobie wyobrazić pracę na cały etat na studiach dziennych
            (zaocznych nie miałem do wyboru, bo nie istnieją). NO ale co tam... ja jestem
            bardzo energiczną osobą, więc na 5 roku spałem 4 godziny (he he jak niewolnik,
            prawda?) i coś tam zdobywałem, tak że zaraz potem w 1998 dostałem pracę i ją
            sobie wykonywałem do 2001. Potem firma się zamknęła i zacząłem drugą, ale po
            OSamie i ono się zamknęło a przy tym pozbyło kilku najkrócej pracujących
            pacowników.
            I dlatego szukam pracy - nie bo jestem leniwy albo się opierdalam, albo jestem za
            za dumny albo mi się nie chce ale dlatego, że nie łatwo znaleźć.....

            Tak jak mówię, w większości krajów w których jest dużo pracy, sporadycznie łączy
            się pracę na cały etat ze studiowaniem. Raczej jak ktoś pracuje to part-time i
            pomocniczo, nawet w pizzerii czasem pracuje student ekonomii w Szwecji, bo po
            prostu nie ma jak połączyć tych studiów, a mimo to w Szwecji i studenci i
            pracownicy i pracodawcy są chyba trochę mądrzejsi i nie mówimy tu o ilości
            encyklopedycznych faktów, ale o umiejętności pracy i rozumienia.

            Aha.. obecnie jestem na studiach zaocznych (no w tym wieku to głupio juz iść na
            dzienne he he ) więc mogę pracować na cały etet i w ogóle robić wszystko, no ale
            nawet jeśli można robić wszystko to dla pracodawcy jest za mało... No i z tym
            fantem począć...




            • zlotyrybek Re: do RYBKI 05.04.02, 10:56
              no to nieciekawie. Czy jesteś z Warszawy ? Co chciałbyś robić ( w czym masz
              doświadczenie) ? Jeśli nie chcesz mówić o tym na forum :
              zlotyrybek@poczta.gazeta.pl
            • Gość: Marios Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 13:53
              Hej.

              > Aha.. obecnie jestem na studiach zaocznych (no w tym wieku to głupio juz iść na
              >
              > dzienne he he ) więc mogę pracować na cały etet i w ogóle robić wszystko, no al
              > e
              > nawet jeśli można robić wszystko to dla pracodawcy jest za mało... No i z tym
              > fantem począć...

              Założyć firmę i tym samym stworzyć sobie miejsce pracy... A jak nie masz kapitału
              to wyjedź za granicę i przywieź ze sobą trochę kasy...
              Proste i logiczne rozwiązanie.

              Marios
              • Gość: Rybka Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 10.04.02, 18:11
                Gość portalu: Marios napisał(a):

                > Hej.
                >
                > > Aha.. obecnie jestem na studiach zaocznych (no w tym wieku to głupio juz i
                > ść na
                > >
                > > dzienne he he ) więc mogę pracować na cały etet i w ogóle robić wszystko,
                > no al
                > > e
                > > nawet jeśli można robić wszystko to dla pracodawcy jest za mało... No i z
                > tym
                > > fantem począć...
                >
                > Założyć firmę i tym samym stworzyć sobie miejsce pracy... A jak nie masz kapita
                > łu
                > to wyjedź za granicę i przywieź ze sobą trochę kasy...
                > Proste i logiczne rozwiązanie.
                >
                > Marios

                Juz wspominalem, ze jak skoncze te zaoczne, to tak zrobie. Grunt wlasnie sie
                przygotowuje pod prace za granica.... Ale jeszcze troche musze poczekac...
                Zreszta, jak jórz wyjade, to nie wiem czy bedzie mi sie chcialo fracac do tych
                pul majowch gdzie dzięcielina pała...
                Morze bedzie...
                A jak znajde robote w Polsce, to zostaje w Polsce. I tyle...
                Aha.. nie uwazam sie za wyjatek. Wyobrazmy sobie, ze kazdy bezrobotny w Polsce
                zalozy jeden watek na forum.
      • Gość: Marios STUDENTEM - "Być, albo nie być - oto jest pytanie" IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 14:36
        Witam Wszystkich.

        Proponuję nowe podejście do dyskusji - analityczne...

        Przedstawiam fakty przemawiające za wartością absolwentów
        dziennych/zaocznych/ludzi z "niższym wykształceniem".

        ZA absolwentami dziennymi / PRZECIW zaocznym.
        1. Statystycznie ujmując są to ludzie bardziej inteligentni, mądrzejsi -
        patrzcie na egzaminy na studia.
        2. Studia dzienne są przynajmniej kilkakrotnie trudniejsze niż wieczorowe
        (chodzi mi o poziom kształcenia). Wymagania stawiane przez profesorów są
        znacznie wyższe niż na studiach zaocznych. Tym samym poziom wykształcenia
        absolwentów tych studiów jest znacznie wyższy.
        3. Samo przebywanie w doborowym towarzystwie, kontakt z ludźmi podobnego
        pokroju, kadrą naukową, powoduje, iż ludzie nabierają ogłady.
        4. Spójrzcie na wielkie zachodnie koncerny - na jakich absolwentach im zależy?
        Oczywiście, że na dziennych. I co te firmy deklarują? Nie masz doświadczenia -
        nie przejmuj się - my szukamy osobowości, a wiedzy praktycznej cię nauczymy.
        Patrzcie na programy menedżerskie. Np. w ING, czy P&G - wymagane są: BRAK
        doświadczenia, lub MAKSYMALNIE 1-2 lata. Później zaczyna się popadać w
        standardy...
        5. Pracodawco pamiętaj - inwestując w absolwenta studiów dziennych -
        inwestujesz długoterminowo!

        PRZECIW dziennym / ZA zaocznymi:
        1. Studiując zaocznie masz możliwość wcielać i testować zdobytą wiedzę w
        praktyce.
        2. Wcześniej pracujesz, wcześniej zarabiasz. Zdobywasz doświadczenie zawodowe.
        3. W czasach recesji... masz pracę, zdobytą wcześniej :)
        4. Niewymagający pracodawcy chętnie przyjmą cię, szczególnie jeśli nie bedziesz
        stawiał wymagań, w przeciwieństwie do dziennego, który jest "overskilled", ma
        za duże wymagania finansowe (choć wielu teraz pracuje za darmo, dla stażu),
        oraz nie ma doświadczenia zawodowego (trzeba go uczyć...).

        PRZECIW WSZYSTKIM STUDENTOM:
        1. Spośród 20 najbogatszych Amerykanów - zgadnijcie ilu ma wyższe
        wykształcenie? Właściwa odpowiedź: 1 !!!!!
        a) Bill Gates rzucił Harward i założył Microsoft.
        B) Michael Dell nie skończył nawet szkoły średniej - nie było na to czasu -
        trzeba było rozkręcać Dell Computer.
        2. Wniosek: Chcesz prowadzić własną firmę, a jesteś mózgolem? Olej jakiekolwiek
        studia - to strata czasu...
        Ale jeśli chcesz pracować DLA jakiejś sensownej firmy, na sensownym stanowisku -
        to nie sądź, że chętnie przymie cię bez jakiegokolwiek sensownego
        wykształcenia.

        Ja sam skończyłem AE w Poznaniu (DZIENNIE), jakiś miesiąc temu.
        Co bym zrobił, jakbym mógł wybierać jeszcze raz?
        Wybrałbym studia DZIENNE! Ale trochę inaczej pokierowałbym karierą. Trochę
        późno się obudziłem.
        Czy wiecie ile doświadczenia można złapać przez 1 rok studiując dziennie? I to
        nie tylko pracując. Można również działać np. w organizacjach studenckich
        (odradzam AIESEC), lub w ciekawych stowarzyszeniach. Można wyjechać do USA
        nauczyć się języka i zarobić wystarczająco dużo kasy w czasie wakacji, aby
        zacząć własny biznes. Można zrobić dużo więcej...
        Oczywiście ciężko jest pracować na cały etat, ale mam wielu znajomych, którzy
        tak robili.
        Ale studia dzienne to też niezapomniany klimat, to przedłużenie młodości. Warto
        było być studentem (dziennym).
        A praca...? Jak na razie odbędę kilka staży (nawet bezpłatnych), poznam trochę
        ciekawych ludzi, by niebawem założyć własną firmę i pracować DLA SIEBIE!!!
        Najważniejsze to wiedzieć co się chce robić i składać powoli wszystkie
        cegiełki, tak aby w końcu zbudować sobie to czego się pragnie.

        Życzę miłych refleksji,
        Pozdrawiam,
        Marios
      • pracacv Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 10.04.02, 11:39
        Witam,
        Troszke w tym wszystkim szacowni koledzy Pracowadcy i Uczacy sie Przeginacie .
        Mam moze niewielka firme bo okolo 30 osob.
        Wszyscy pracujemy jak zaczarowani .
        Od switu do nocy .
        Bylem studentem Dziennym ale czasu juz nie starczalo na nic .
        Wiec przenioslem sie na zaoczne .
        Jest tego wiele dobrych zalet i zlych .
        Co do pracownikow .
        Polowa to studenci a wlasciwie studentki .
        Jestesmy w branzy Telekomunikacyjnej .
        Nie mozna sie u nas spodziewac obijania i juz od samego pierwszego spodkania
        staram sie to podkreslic w rozmowie .
        Widze ze Szacowny kolega pisze ze popierwszym dniu duzo rezygnuje .
        Mysle ze to jest spowodowane brakiem sprecyzowania zakresu pracy jak rowniez
        brakiem okreslenia mozliwosci awansu i zarobkow .
        U mnie wszyscy jestesmy zadowoleni .
        Poniewaz wszyscy pracuja na dodatkowa prowizje .
        Studentka w zeszlym miesiacu dorobil do pensji 1000 na reke kwote 3000 tysiecy
        To jemu zalezy by nie palic by sie nie obijac najgorszy dorobil okolo 200
        zlotych .
        Nie nazekam na nich lecz motywacja jest najleprza .
        Zaczynalem w trzy osoby , lecz nie bylo zabawy , niebylo internetu i tyku
        telefonow co obecnie .
        Ryzykowalem moze niewiele bo bezrobotne.
        Nie mialem zbyt duzo i klientow i kasy .
        Teraz tez nie posiadam super samochodow bo nie sztuka sie pokazac kupic
        wszystko co najleprze . Inwestuje w ludzi i ich mysli i checi .
        Co do ich przygotowania .
        Z kazda nowa osoba spedzam osobiscie okolo 2 miesiecy .
        W tym czasie zapoznaje ja z zasadami sprzedazy i handlu .
        Dopiero po szkoleniu i po nauce pod okiem swoich kolezanek ma prawo udzielac
        informacji i rozmawiac w sprawie handlowej z klientem.
        Po za tym zawsze najleprzya osoba w kwartale ma obowiazej sprawdzenia oferty
        wysylanej przez wszystkich pracownikow bez wyjatkow .
        Jest to doskonaly sposob na to by sprawdzic sie jako swoisty przywodca grupy .
        Taka osoba ma mozliwosc awansu .
        ... co do tego dla czego zatrudniam kobiety .
        Z przyczyn nastepujacych .
        Moja zona pamietam ze dlugo szukala pracy .
        Ni przyjmowano Ja bo :
        - nie ma Pani doswiadczenia
        - ma Pani faceta wiec za moment dzieci ciaza choroby itp.
        Wiec ja postanowilem byc inny .
        Nie powiem ze przyjmuje bezkrytycznie wszystkich .
        Wymogi :
        Prawie jak na hostesse .
        Wyglad wzrost , bardzo mily i cieply glos i minimum 3 rok na studiach plus checi .
        Ale tak mi sie podoba i juz .
        Jeszcze nikt nie chce sie zwolnic .
        z powazaniem pracacv@poczta.gazeta.pl zapraszam do przesylania ofert .
        Obowiaskowo CV + zdjecie
        • balbinka Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 10.04.02, 15:27
          Tia... chyba Ci się ta Twoja firma przyśniła, bo z taką polszczyzną to byś
          chyba specjalnie daleko nie zaszedł...
          • Gość: agulha Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 10.04.02, 23:13
            Polszczyznę ma istotnie straszną, nie powinien był - nie powinien! - zdać
            matury. Poza tym kiedyś się chłopina zrujnuje, jak napisze w umowie "3000
            tysięcy". Naprawdę ktoś 3 miliony prowizji dostał? Fiu, fiu...
            Firmę może i ma.
            Nie bardzo rozumiem, jak pracownice, które są bez wyjątku studentkami, mogą
            pracować "od świtu do nocy", przecież lada chwila wylecą ze studiów, albo to są
            tak marne studia, że dyplom nie będzie wart papieru, na którym go wypisano.
            Ale nie moje pole, nie moje buraki, czyli inaczej mówiąc - nie moje gruszki,
            nie mój sad.
            • _ryba2002 Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów 10.04.02, 23:18
              to jakiś wieśniak. cham znaczy sie. i na pewno śmierdzi
      • Gość: Daria Re: Druga strona medalu - zatrudniam studentów IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 11.04.02, 18:14
        No tak, to jest przykład występowania zjawiska tzw. "blondynki":-))) A teraz na
        serio. Jestem studentką "dzienną" - i wierz lub nie - ale niebo bym dała za
        zatrudnienie w firmie aby rzeczywiście czegoś się nauczyć. Mimo mojego jasnego
        koloru włosów ( czyt. blond ), nie uważam sie za głupią. Naturalnym stanem
        rzeczy jest występowanie osobników o znacznie wyższym IQ ode mnie, ale sądzę że
        to tutaj nie liczy się najbardziej. Chodzi bardziej o chęci, upartość,
        wytrwałość, twardość - ale mimo posiadania tych chęci nie mam pracy i jakoś
        ptaszki nie śpiewają że będzie inaczej. Widzisz, chodzi mi o to, że chwała Ci
        za fakt zatrudniania studentów, ale adresując takie słowa do ogółu "dziennych"
        pamiętaj że możesz dotknąc innych. Ja chcę pracować, szukam pracy, chce się
        czegoś do jasnej cholery w końcu nauczyć ( i zdobyć to wymagane dla świeżego
        studenta doświadczenie - co jest głupotą, bo ktoś musi w końcu ZACZĄĆ nas
        zatrudniać ), ale niestety nic dla mnie nie ma. I niczego nie będzie bo
        mieszkam w jednym z najpowolej rozwijających się województw. Przecież nie
        wywalę na siłę nikogo ze stołka!!!! Pozdrawiam.
      • Gość: xsenia do nefera managera IP: *.bydgoska.krakow.pl 15.04.02, 21:07
        niedawno jescze byłam studentką, teraz prowadzę działalność gospodarczą -
        sprzedaję menadżerom specjalistyczne usługi - nie długo będę doktorem w swojej
        dziedzinie i jedno mogę stwierdzić: polscy biznesmeni, właściciele małych firm:
        1. nie potrafia wyłowić z masy bezrobotnych wykwalifikowanych ludzi
        2. sami mają istotne braki w wykształceniu
        3. mają kiepski kontakt z pracownikami i nie potrafią ich motywować, wydaje im
        się, iż wysoka podaż siły roboczej wystarczy by rozwiązać ich problemy
        personalne, a tak nie jest

        tym czasem absolwenci są coraz lepiej wykształceni i nie ma nic dziwnego w tym,
        że osoba z dyplomem i 2 jęz ucieka z pracy w której każe jej się xserować,
        proszę pamietać, że dla najlepszych nie ma recesji i nie odstraszać ich od
        siebie
        3.
        • Gość: Marios Re: do nefera managera IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 22:12
          Gość portalu: xsenia napisał(a):

          > niedawno jescze byłam studentką, teraz prowadzę działalność gospodarczą -
          > sprzedaję menadżerom specjalistyczne usługi - nie długo będę doktorem w swojej
          > dziedzinie i jedno mogę stwierdzić: polscy biznesmeni, właściciele małych firm:
          > 1. nie potrafia wyłowić z masy bezrobotnych wykwalifikowanych ludzi
          > 2. sami mają istotne braki w wykształceniu
          > 3. mają kiepski kontakt z pracownikami i nie potrafią ich motywować, wydaje im
          > się, iż wysoka podaż siły roboczej wystarczy by rozwiązać ich problemy
          > personalne, a tak nie jest
          >
          > tym czasem absolwenci są coraz lepiej wykształceni i nie ma nic dziwnego w tym,
          >
          > że osoba z dyplomem i 2 jęz ucieka z pracy w której każe jej się xserować,
          > proszę pamietać, że dla najlepszych nie ma recesji i nie odstraszać ich od
          > siebie
          > 3.

          To jest fakt - tzw. "overskilled" - czyli przekwalifikowanie. Po prostu miejsce
          pracy nie nadaje sie w dlugim terminie dla osoby, ktora jesli tylko znajdzie cos
          lepszego - to wyfrunie do innej - bardziej odpowiedniej dla niej pracy.
          Jednak z drugiej strony - ktoś, kto nie ma żadnego doświadczenia zawowodwego nie
          powienien się boczyć, na to ze każą mu kserować, tylko starać się zdobyć
          doświadczenie, gdzie oprócz kserowania może nauczyć się współpracy z ludźmi,
          poznać problemy z jakimi boryka się firma, itp.

          Pozdraiam
          Marios
        • Gość: he Re: do nefera managera IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.02, 01:52
          do xeni:
          tak, jasne...
          a mnie się wydaje, że taki z ciebie pracodawca, jak z koziej d... trąba.
          Jakie to specjalistyczne usługi świadczysz niuniu? prowadzisz agencję
          towarzyską? niedopieszczona studentka, której nie chce się kserować, więc daje
          głos na forum strojąc się w cudze piórka. Może twoi koledzy - studenci ci
          uwierzą - ale każdy właściciel firmy widzi - że to bajer.
          całusy
          • Gość: xsnia do he IP: *.bydgoska.krakow.pl 16.04.02, 14:06
            Gość portalu: he napisał(a):

            > do xeni:
            > tak, jasne...
            > a mnie się wydaje, że taki z ciebie pracodawca, jak z koziej d... trąba.

            nigdzie nie piszę, że jestem pracodawcą; jesteśmy spółką 2 os. i nie ztrudniamy
            na etat, tylko współpraca (umowa - zlecenie) kiedy jest zlecenie, to też jest
            działalność gospodarcza
            > Jakie to specjalistyczne usługi świadczysz niuniu? prowadzisz agencję
            > towarzyską? niedopieszczona studentka, której nie chce się kserować, więc daje
            > głos na forum strojąc się w cudze piórka. Może twoi koledzy - studenci ci
            > uwierzą - ale każdy właściciel firmy widzi - że to bajer.
            > całusy

            poziom tego postu i kultura wypowiedzi świadczą już same za siebie, nie ma czego
            komentować
            do twojej wiadomości: w większości firm consultingowych (z McKinseyem) włącznie
            pracują absolwenci, odbywając jednocześnie odpowiednie szkolenia doradzają w
            zakresie problemów związanych z zarządzaniem powaznym klientom, równolegle
            zdobywją doświadczenie
        • zlotyrybek Re: do xseni 16.04.02, 12:53
          Xseniu,
          Ani polscy biznesmeni ani tym bardziej właściciele małych firm nie popełniają
          błędów opisanych przez Ciebie, bo już by ich nie było. Szczególnie mała firma
          nie ma prawa źle rekrutować ludzi , bo na ogół przygląda się "pacjentowi" przez
          3 miesiące i albo w tę albo w tamtą stronę.
          NIe zapominaj, że Nefer pisze o ludziach, którzy przychodzą DO firmy z prośbą o
          pracę. Wiedzą co będą robić. Nikt im nie mówi, że będą członakmi zarządu a
          potem każe im latać na xero. Chyba nie do końca zrozumiałaś myśl przewodnią.
          Jeśliby pracodawca tak postępował to nie opanowałbny fluktuacji. Swoją drogą to
          ciekawe - jakie to specjalistyczne usługi świadczysz managerom ? Zważywszy na
          ton postu - bardzo poważne.
          • Gość: xsenia do Złotyrybka IP: *.bydgoska.krakow.pl 16.04.02, 14:33
            zlotyrybek napisał(a):

            > Xseniu,
            > Ani polscy biznesmeni ani tym bardziej właściciele małych firm nie popełniają
            > błędów opisanych przez Ciebie, bo już by ich nie było.
            to Ty nie widzisz jak te firmy typu: Pan+żona+pies upadają jedna po drugiej?
            Szczególnie mała firma
            > nie ma prawa źle rekrutować ludzi , bo na ogół przygląda się "pacjentowi" przez
            >
            > 3 miesiące i albo w tę albo w tamtą stronę.
            przyglądać się może i przygląda, pytanie: na co zwraca uwagę, odpowiedź:
            1.koneksje
            2.autoprezentacja
            3.kwalifikacje
            w takiej kolejnosci, a później jest płacz ze taki był chętny do wsztstkiego ten
            syn Nowaka, a teraz zawala co się da
            > NIe zapominaj, że Nefer pisze o ludziach, którzy przychodzą DO firmy z prośbą o
            >
            > pracę. Wiedzą co będą robić. Nikt im nie mówi, że będą członakmi zarządu a
            > potem każe im latać na xero. Chyba nie do końca zrozumiałaś myśl przewodnią.
            > Jeśliby pracodawca tak postępował to nie opanowałbny fluktuacji.
            zrozumiałam, jeśli Nefer chce xserokopiarki to po co zatrudnia tam kogoś z
            wyzszym i językami? mało jest mturzstów bez pracy?

            nie twirdzę, ze wszyscy studenci i absolwenci są swietni, ani że wszyscy
            biznesmeni do d..., jednak problem menadżerów z niskimi kwalifikacjami i wysoko
            wykwalifikowanych bezrobotnych oraz xserokopiartek to jest rzecz by można "sprawa
            polska" i ten temat wiąż jest tabu.
            Miałam ci ja szefa, kiedy byłam na 5 roku drugiego fakultetu i na 2 studiów
            doktoranckich trafiłam do firmy X, w której po 3 miesięcznym bezpłatnym okresie
            zapoznawczym pt."przynieś, wynieś, pozamiataj," zostałam wybrana z tabunu
            podobnych wolontariuszy, i co? płaca minimum bez widoków na zmiany, bo przecież
            recesja, rozumie się, nie? a zap. trzeba było realnie na 2 etatach. wytrzymałam
            tam 8 miesięcy, do końca studiów. teraz robię to samo tylko na własną rękę.
            zatrudnienie dało mi jedynie o możliwość nawiązania kontaktów i zdobycia
            klientów.
            Takich firm jak nasza (jesteśmy spółką 2os) w mojej branży jest wiele. oprócz
            tego jestem asystentką na uczelni.

            • Gość: Artur Re: do Złotyrybka IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 15:12
              > to Ty nie widzisz jak te firmy typu: Pan+żona+pies upadają jedna po drugiej?
              > Szczególnie mała firma
              To wszystko prawda.Niestety tacy wlasciciele wszystko wiedza najlepiej i
              niepotrzebni im zadni doradcy.Ja tez probowalem swiadczyc uslugi z zakresu
              zarzadzania, ale po kilku firmach z takimi wlascicielami dalem sobie spokoj.Dla
              mojej zlosliwej satysfakcji moge dodac ze wszystkie te firmy w chwili obecnej
              badz nie istnieja badz maja postepowanie upadlosciowe w sadzie.

              > 1.koneksje
              > 2.autoprezentacja
              > 3.kwalifikacje
              > w takiej kolejnosci, a później jest płacz ze taki był chętny do wsztstkiego ten
              > syn Nowaka, a teraz zawala co się da

              Jak wyzej - swiete slowa.

              >teraz robię to samo tylko na własną rękę.
              Ale powiedz chociaz w zarysie co robisz bo moze za wczesnie zrezygnowalem? ;-)))
              Pozdrawiam
              • Gość: kasia Re: do Złotyrybka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 16:00
                Boli mnie to co piszecie o tępych aczkolwiek wymagających studentach.
                Na 4 roku studiów dziennych zaczęłam praktykę w znanej firmie o profilu zgodnym
                z moim kierunkiem studiów (doradztwo personalne). Przez dwa miesiące ciężko
                pracowałam (zajęcia na uczelni + praktyka na prawie cały etat, siedziałam tam
                do późnej nocy). Nie obrażałam sie za to, że ktoś kazał mi robić xero, szybko
                zaczęłam pełnić funkcję asystentki szefa projektu doradczego. Po 2 miesiącach
                wezwał mnie szef na poważną rozmowę - ucieszyłam się, a nuż mnie zechce
                zatrudnić? Wiecie co mi zaproponował? Stwierdził że jestem najlepsza
                praktykantką jaką mieli od lat, więc w drodze wyróżnienia mogę (sic!) zostać
                telemarketerem i sprzedawać usługi firmy. Warunki zatrudnienia były ciekawe -
                żadnej stałej pensji, jedynie prowizja. A ludzie, którzy byli tam zatrudnieni
                na etacie telemarketerów ( osoby z duzym doświadczeniem) mieli stałą pensję +
                prowizję, i, jak się okazywało w praktyce od wielu miesięcy tej prowizji nie
                dostawali bo właśnie zaczynała się recesja i zleceń było coraz mniej. Z
                pewnościa ktoś mnie tu potępi, że wybrzydzam, no bo przecież dostałam pracę
                HURA!, ale ja uważam że to wyzysk, oferować osobie bez doświadczenia pracę w
                telemarketingu, o czym nie ma pojęcia więc należy przypuszczać że będzie
                wisiała cały miesiąc na telefonie i nic nie zarobi.
                Po miesiącu znalazłam następnego pracodawcę. Ta sama branża. Ci którzy
                zazdroszczą radosnego życia studentom nie wiedzą chyba co to znaczy - 2 dni w
                Warszawie - zajęcia od rana do wieczora (studia dzienne) a potem od środy do
                soboty (czasem niedzieli) w delegacji 200 km od stolicy, gdzie projekt był
                ciekawy, ale praca od 8-ej do 22-ej. Podkreślę, że w tym czasie byłam juz
                całkiem samodzielnym pracownikiem, któremu mozna było płacić grosze, no bo to
                student. Najlepiej gdybym to ja im jeszcze zapłaciła za to że moge się czegos
                nauczyć. W tym czsie normalnie studiowałam, miałam sesje i sama nie wiem jak
                udało mi się utrzymywać średnia 4,7.
                WYtrzymałam 6 m-cy. Następny pracodawca, ta sama branża. Nie, nie chce mi się
                juz pisać o pracy po 12 godzin, wykłócaniu sie o należne sobie pieniądze
                (najpierw proponują premie za wyniki, a potem kwestionują Twój udział w tych
                wynikach), wykonywanie najgorszej roboty, której inni nie chcieli/nie
                lubili/nie umieli. A miałam już 8 miesięcy praktyki, niby nic, a zawsze cos.
                Obiecano mi podwyżkę i opłacenie ZUS dgy skończę studia. Skończyłam. Żadnej
                podwyżki, ZUS płąca ale kosztem mojej pensji, ostatnio jest mało zleceń, więc
                przymusowy urlop bezpłatny, wiedzą że się nie zbuntuję bo recesja w branży i
                nikt nie zatrudnia. A zarabiam połowę tego co na starcie, oraz 25% tego co
                obiecano mi po roku pracy. Oprócz swoich obowiązków pełnię też funkcje kilku
                asystentek i sekretarki, które zwolniono bo recesja. Czy ja jestem jakaś
                nienormalna, że się na to godzę?
              • Gość: xsenia do Artura IP: *.bydgoska.krakow.pl 16.04.02, 16:24
                Gość portalu: Artur napisał(a):


                > Ale powiedz chociaz w zarysie co robisz bo moze za wczesnie zrezygnowalem? ;-))
                >
                podaj maila - odpiszę,
                na forum mogę tylko napisać, że dobrze jest mieć coś na "sumieniu" oprócz
                studiów, a takie inwestycje bywają kosztowne. Nie trzeba jednak być bardzo
                doswiadczonym i "poważnym", ja ma 27 lat, rok doświadczenia, rok własnej
                dzialności.
                powodzenia

                • Gość: he ale jaja :-) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 01:47
                  no i cio my tu mamy proszę wycieczki?
                  xenię - która ma rok doświadczenia - i już potrafi doradzać innym właścicielom
                  firm, stawiając jednocześnie trafne (trefne?) diagnozy co do ich ogólnej
                  wiedzy. Żeby było śmieszniej - ona nikogo nie zatrudnia, więc nie wiem po jaki
                  ch... w ogóle zabiera głos w dyskusji?
                  i drugiego gostka - który ma pretensje że firmy "Pan, Zona i Pies" nie chcę
                  korzystać z jego usług doradczych, ale na pocieszenie zaciera ręce, bo firmy i
                  tak padają na pyski.
                  Xeniu - ubawiłaś mnie do łez :-)
                  a co do Ciebie kolego: firmy padają przede wszystkim z powodu rozbuchanego
                  fiskalizmu i totalnej recesji. Jakie masz doświadczenie, ile lat prowadziłeś
                  własną działalność - żeby móc doradzać innym? Jak jesteś w tym tak dobry - to
                  sobie poradzisz, cio nie?
                  Lekarzu - najpierw lecz się sam.
                  Pozdrawiam ZłotegoRybka :-) cieszę się że jest ktoś kto potrafi myśleć
                  • Gość: Artur Re: ale jaja :-) IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 09:48
                    > i drugiego gostka - który ma pretensje że firmy "Pan, Zona i Pies" nie chcę
                    > korzystać z jego usług doradczych, ale na pocieszenie zaciera ręce, bo firmy i
                    > tak padają na pyski.
                    Nie mam pretensji.

                    > a co do Ciebie kolego: firmy padają przede wszystkim z powodu rozbuchanego
                    > fiskalizmu i totalnej recesji.
                    Dzieki za pouczajacy wyklad - tyle lat zylem w nieswiadomosci!
                    > firmy padają...
                    Jak widac nie wszystkie - takie tez znam.A ty?
                    Oczywiscie najlatwiej narzekac na fiskusa, ze doi biedne firmy.To prawda, tylko
                    jak nazwiesz wlasciciela, ktory prowadzi duza firme tak jak to robil wczesniej
                    zaczynajac od warsztatu? Zarzadzanie za pomoca karteczek, zeszycikow w kratke,
                    bez planowania, kalkulacje z sufitu i darcia sie na ludzi bo to zawsze pomaga,
                    nie? A prawda jest taka, ze w pewnym momencie firmy przerastaja swych
                    wlascicieli, ktorzy przekraczaja pewien prog, zaczynaja sie motac, narzekac na
                    wszystko wokol - ale nie na swoja niekompetencje. Niestety w tym momencie jest
                    juz za pozno no, ale jak wspomniales, wszystkiemu winna recesja i panstwo.
                    > Jakie masz doświadczenie...
                    14 lat pracy + studia + studia podyplomowe + MBA.
                    >ile lat prowadziłeś własną działalność - żeby móc doradzać innym?
                    Scisle na wlasny rachunek prawie 4.
                    > Jak jesteś w tym tak dobry - to sobie poradzisz, cio nie?
                    Radze sobie calkiem dobrze, tylko dalem sobie spokoj - mniejsza kasa, ale wiekszy
                    komfort psychiczny.
                    > Lekarzu - najpierw lecz się sam.
                    Dzieki, ale nie narzekam na swoje zdrowie.
                    > cieszę się że jest ktoś kto potrafi myśleć
                    Ja tez sie ciesze.
                    Pozdrawiam

                  • Gość: a4e Re: ale jaja :-) IP: 213.216.76.* 17.04.02, 16:36
                    O co Ci chodzi kolego? Zazdroscisz ludziom, ze bez niczyjej pomocy staraja sie
                    rozkrecac biznes? A moze ich znasz na tyle dobrze, ze mozesz powiedziec, ze
                    nie maja kwalifikacji, predyspozycji, doswiadczenia, ze ich rady sa nic nie
                    warte? Rob swoje i przestan sie wtryniac ze swoimi dosc plytkimi komentarzami
                    do kazdego watku - nie wszyscy tak pozno dorastaja jak Ty ...
                  • Gość: xsenia do Najjaśniejszego Mędrca he IP: *.bydgoska.krakow.pl 17.04.02, 23:37
                    Gość portalu: he napisał(a):

                    >
                    > a co do Ciebie kolego: firmy padają przede wszystkim z powodu rozbuchanego
                    > fiskalizmu i totalnej recesji.
                    recesja to recesja tamto, słyszę to po kilka razy dziennie. Panie Mędrzec, jakdy
                    się Pan uczył ekonomii, nie Perelowskiej ekonomii politycznej w duchu któtrej jak
                    sądzę był Pan edukowany, to by Pan wiedział, że:
                    1.recesja nie jest żadną klęską żywiołową, tylko wynika z cyklu gospodarczego,
                    ergo: recesję można przewidzieć i dostosować się do niej
                    2.recesja jest potrzebna, eliminuje z rynku źle zarządzane firmy,
                    szczególnie w naszym pięknym kraju po 1989 roku powstało mnóstwo drobnych
                    przedsiębiorstw z których znaczna część świadczyła usługi miernej jakości, popyt
                    natomiast był duży, w latach 90-tych ludzie masowo zaciągali kredyty, powodowani
                    euforią możliwości nabycia dóbr niedostepnych w PRL, doskonałym przykładem są
                    tutaj firmy developerskie i rynek mieszkań, można powiedzieć, ze dopiero teraz
                    developerzy zaczęli liczyć się z jakimikolwiek standardami, koniec końców
                    przedsiębiorcy, którzy na hurrrraa założyli swoje firmy na początku lat
                    dziewiędzieciątych w wiekszości: a) nie mieli pojęcia o zarządzaniu (bo i skąd
                    mieli by je mieć, z peerelu) b)nie sznowali klienta i cechowali sie kulturą
                    podobną kulturze Pana he.
                    Gdyby nie fakt, ze recsja nieszczęśliwie zbiegła się z wyżem demograficznym, co
                    spowodowało lawinowy wzrost bezrobocia to poświęcano by jej mniej uwagi i
                    traktowano jako zwykłą kolej rzeczy.

                    Co do fiskalizmu się zgadzam, proszę jednak spojrzeć na fiskalizm krajów
                    skandynawskich i przestać zrzędzić
                • Gość: Artur Re: do Artura IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 07:12
                  > podaj maila - odpiszę
                  podaje - samo1@poczta.gazeta.pl
                  Pozdrawiam

          • Gość: a4e Re: do xseni IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 07:56
            Drogi kolego,
            Jesli jest tak jak piszesz to polscy pracodawacy to:
            1. obiboki - ktorym sie nie chce rozwijac firmy - wola wyrzucac pieniadze
            2. zbytni filantropi - zatrudniaja sobie osobe z za wysokimi kwalifikacjami do
            prostych prac - a wiadomo trzeba placic wiecej
            3. glupi filantropi - majac na praktyce przez trzy miesiace informatyka na 4
            roku studiow ZA DARMO, w malej firmie - tez mu kazesz kserowac???
            Proste - masz praktykanta ktory cos potrafi - nie musi to byc od razu nie
            wiadomo co - dajesz mu taka prace zeby maks przyniosl zysk firmie - no chyba
            ze masz za duzo kasy i mozesz ja wyrzucac na lewo - wtedy dzwonisz do mnie np.
            bo juz dawno jestempo 4 roku studiow i kasujemy Cie :))))
            Pozdrawiam nie przejmujcie sie zlosliwosciami
            • zlotyrybek Re: do xseni 17.04.02, 09:15
              Poprzedni post :

              Drogi kolego,
              Jesli jest tak jak piszesz to polscy pracodawacy to:
              1. obiboki - ktorym sie nie chce rozwijac firmy - wola wyrzucac pieniadze
              2. zbytni filantropi - zatrudniaja sobie osobe z za wysokimi kwalifikacjami do
              prostych prac - a wiadomo trzeba placic wiecej
              3. glupi filantropi - majac na praktyce przez trzy miesiace informatyka na 4
              roku studiow ZA DARMO, w malej firmie - tez mu kazesz kserowac???
              Proste - masz praktykanta ktory cos potrafi - nie musi to byc od razu nie
              wiadomo co - dajesz mu taka prace zeby maks przyniosl zysk firmie - no chyba
              ze masz za duzo kasy i mozesz ja wyrzucac na lewo - wtedy dzwonisz do mnie np.
              bo juz dawno jestempo 4 roku studiow i kasujemy Cie :))))
              Pozdrawiam nie przejmujcie sie zlosliwosciami


              Chciałam tylko przypomnieć Koleżeństwu (niektórym przynajmniej) , że ci głupi
              pracodawcy,obiboki i niewykształceni ludzie dają najwięcej pracy w tym kraju.
              Jak rozumiem z poprzedniego maila - pracodawcy są głupki a cała reszta jest
              cool. Boże , widzisz i nie grzmisz !!!
              "Proste - masz praktykanta ktory cos potrafi - nie musi to byc od razu nie
              wiadomo co - dajesz mu taka prace zeby maks przyniosl zysk firmie" - jeśli
              praktykant "coś" potrafi to nie da firmie "zysku na maxa" tylko koledzy
              praktykanta tracą czas (a dla firmy czas to pieniądz przeliczany na FTE co
              miesiąc przez głupich pracodawców). Nie wiem jak człowiek umiejący "coś" może
              przynieść JAKIKOLWIEK zysk dla firmy - szczególnie w obecnych czasach. Teraz
              moi mili czas reakcji jest najważniejszy. Szybko odpowiedzieć na zapytanie
              klienta, na maila, na telefon. I taki co umie "coś" tego nie zrobi. Xsenia ma
              dobre chęci,natomiast mam nadzieję, że nie doradza managerom jak prowadzić ich
              biznes czy jak zarządzać ludźmi. Zarządzanie wygląda bardzo ładnie na papierze.
              Ciekawe co by doradziła w przypadku molestowania seksualnego w zespole ? Mnie
              też się wydawało, że teoria mi wystarczy. Życie wyrównuje takie problemy.Nadal
              twierdzę, że znalezienie porzadnych ludzi do pracy jest sporym problemem.
              Przynajmniej w Warszawie.
              Pozdrawiam
              • Gość: a4e Re: do xseni IP: 213.216.76.* 17.04.02, 16:19
                Kolego, nie rozumiem dlaczego sie tak rzucasz - to ze po prostu nie potrafisz
                wykorzystac zdolnego czlowieka to trudno - w mojej poprzedniej pracy praktyki
                to byla rzecz oczywista zblizal sie lipiec i przysylano mi do dzialu
                studentow, ktorzy mieli odbyc praktyki - mialem duzy wplyw na to, kto na
                praktyke przyjdzie, a kto nie. Primo zawsze na praktyke dostawly sie osoby,
                ktore jak sie z tego nasmiewasz "cos" potrafily. Z dwuletni okres zatrudnienia
                firma dzieki praktykom:
                1. miala opracowana strone WWW, oferty, foldery, emaile reklamowe - w pieciu
                jezykach (angielski, francuski, wloski, niemiecki i ostatnio czeski :)
                2. grafiki - foldery, strona WWW, oferty - kosztem byl tylko corel, ktorego i
                tak trzeba bylo kupic
                3. kilka prezentacji - PowerPoint, Flash, a nawet ShockWave i Premiere
                do "puszczania" na VHS !!!

                zaplacila za to podbiciem praktyk, studenci sie nie nudzili - analogiczne
                usluga kolego w firmie reklamowej 25000pln i to jak znajdziesz tanio. Nie wiem
                moze Tobie sie trafiaja same duze koncerny, ktore z kasa sie nie licza, moze
                zyjesz w innym swiecie, moze wszystko potrafisz i na wszystkim sie znasz, ale
                jedno jest pewne chocbys zatrudnil guru to i tak jego talentow nie
                wykorzystasz bo po prostu brak Ci wyobrazni.
                Co do pracodawcow - zle mnie zrozumiales - ja krytykuje tylko tych, ktorzy na
                praktyki biora znajomkow, ni jak niepotrzebnych firmie.
                Nie wazne czy to rozumiesz czy nie - najpewniej nie nic mi do tego - w tym
                roku mam juz goscia z 2 roku informatyki - bedzie wreszcie porzadny intranet w
                firmie (dodam ze jego portfolio by zdziwilo co poniektorych guru). Wyjatkowo
                ten gosc dostanie kase - 1/10 tego co chciala pewna znana firma IT z Warszawki
                za polowe tego co on ma zrobic.
                • Gość: he koniec dyskusji IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 21:10
                  Wystarczy. Proponuję podsumować stosując zasadę 80/20, tj: 80% studentów i 20%
                  pracodawców to kretyni. Reszta jest o.k. Cio wy na to? (tylko k... bez
                  wulgaryzmów proszę :-)
                • Gość: xsenia pożytek z bezrobocia IP: *.bydgoska.krakow.pl 18.04.02, 00:04
                  Gość portalu: a4e napisał(a):

                  > Kolego, nie rozumiem dlaczego sie tak rzucasz - to ze po prostu nie potrafisz
                  > wykorzystac zdolnego czlowieka to trudno - w mojej poprzedniej pracy praktyki
                  > to byla rzecz oczywista zblizal sie lipiec i przysylano mi do dzialu
                  > studentow, ktorzy mieli odbyc praktyki - mialem duzy wplyw na to, kto na
                  > praktyke przyjdzie, a kto nie. Primo zawsze na praktyke dostawly sie osoby,
                  > ktore jak sie z tego nasmiewasz "cos" potrafily. Z dwuletni okres zatrudnienia
                  > firma dzieki praktykom:
                  > 1. miala opracowana strone WWW, oferty, foldery, emaile reklamowe - w pieciu
                  > jezykach (angielski, francuski, wloski, niemiecki i ostatnio czeski :)
                  > 2. grafiki - foldery, strona WWW, oferty - kosztem byl tylko corel, ktorego i
                  > tak trzeba bylo kupic
                  > 3. kilka prezentacji - PowerPoint, Flash, a nawet ShockWave i Premiere
                  > do "puszczania" na VHS !!!
                  >
                  > zaplacila za to podbiciem praktyk, studenci sie nie nudzili - analogiczne
                  > usluga kolego w firmie reklamowej 25000pln i to jak znajdziesz tanio. Nie wiem
                  > moze Tobie sie trafiaja same duze koncerny, ktore z kasa sie nie licza, moze
                  > zyjesz w innym swiecie, moze wszystko potrafisz i na wszystkim sie znasz, ale
                  > jedno jest pewne chocbys zatrudnil guru to i tak jego talentow nie
                  > wykorzystasz bo po prostu brak Ci wyobrazni.
                  > Co do pracodawcow - zle mnie zrozumiales - ja krytykuje tylko tych, ktorzy na
                  > praktyki biora znajomkow, ni jak niepotrzebnych firmie.
                  > Nie wazne czy to rozumiesz czy nie - najpewniej nie nic mi do tego - w tym
                  > roku mam juz goscia z 2 roku informatyki - bedzie wreszcie porzadny intranet w
                  > firmie (dodam ze jego portfolio by zdziwilo co poniektorych guru). Wyjatkowo
                  > ten gosc dostanie kase - 1/10 tego co chciala pewna znana firma IT z Warszawki
                  > za polowe tego co on ma zrobic.

                  Otórz to, kolejna firma która "żyje" z darmowej wykwalifikowanej siły roboczej,
                  nie wiem już setna, czy sto pierwasza, spotykana przeze mnie? Gdyby nie ci
                  studenci i absolwenci, tyrajacy za darmo, których co poniektórzy z upodobaniem
                  nazywaja kretynami, nie jedno małe przedsiębiorstwo nie przetrwałoby recesji, a
                  tak może się doczołga do wzrostu gospodarczego...
                  osobiście uważam, takie praktyki za karygodne, moge tak mówić zwazywszy że 3
                  miesiace swojego cennego czasu zmarnowałam w ten sposób, jedno wiem drugi raz bym
                  się nie dała w to wrobić, co za praktyka, na której praktykant zamiast uczyć się
                  od mądrych i doświadczonych menadzerów, tylko swiadczy na ich rzecz usługi
                  wykorzystując posiadane kwalifikacje? prawda jest taka, że po kolejnych
                  miesiącach darmowej harówki, nadziei na zatrudnienie i frustracji taki praktykant
                  jest tak samo doświadczony jak był na wstępie, zważywszy że robi tylko to, co i
                  tak potrafi, później kopa w d... i następny praktykant i to samo, a dawny szuka
                  sobie teraz stażu, bo praktykę już ma (oczywiściwe staż też bezpłatny)
                  rozpaczliwe
                  • Gość: xsenia o recesji i bezrobociu - resume IP: *.bydgoska.krakow.pl 18.04.02, 00:38
                    wszyscy przedsiębiorcy nękani recesją, [ach jaki ten kapitalizm straszny!]
                    powinni sobie uświadomić, że samo doczekanie lepszych czasów niczego im nie
                    gwarantuje, z tego prostego wgledu że po recesji rynek nie będzie już taki sam
                    i zwyczajnie nie da się świadczyć usług na przedrecesyjnym poziomie, zmienia
                    sie także kultura biznesu (to do mędrca he i jego tików obronnych), nietsty
                    lada dzień może się okazać, że trzeba umieć panować nad swoim nieokrzesaniem

                    jeśli idzie o praktyki to lepiej omijać szerokim kołem polskie firmy, chyba że
                    którąś dobrze znamy i wiemy czego sie tam spodziewać, najsensoiwniej jest
                    wybrać się na praktykę za granicę (AISEC i inne organizacje studenckie pomogą),
                    bo że coś robić trzeba oprócz nauki to nie ulaega wątpliwości

                    Chory jest ten kraj to fakt. Jestem w lepszej sytuacji, niż większość znajomych
                    ze studiów, teraz mam nawet więcej czasu, niż kiedy studiowałam na 2
                    kierunkach, a zwłaszcza kiedy pracowałam w firmie Y i studiowałam i robiłam
                    doktorat jednocześnie. Irytujace jest to że z kwalifikacjami gwarantującymi w
                    cywilizowanym kraju dostatnie życie tutaj mogę najwyżej jakoś tam przeżyć,
                    irytujące tym bardziej gdy spjrzeć na wille i samochody rozjuszonych recesją
                    czterdziestolatków, którzy tylko datego że trafili na dobry moment zdołali
                    obrosnąć w bogactwo. Kiedy zakładali te swoje interesy nie mieli nawet 1/10 np.
                    moich kwalifikacji, bo i gdzie mnieli je zdobyć, w PRL? w tym kontekście nie
                    dziwi mnie arogancja i zacietrzewienie niektórych osób - przywarli już ryjami
                    do koryta, a tu nie dość że jakaś rcesyja [koryto z nieznanych przyczyn sie
                    oddala] to jeszcze durne yapiszony chcą ich wygryść, a sio, won durne doktorki
                    z certyfikatami hrum, hrum to nasz chlewik, nie?
                    • Gość: Marios Re: o recesji i bezrobociu - resume IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 01:40
                      Spokojnie, wyluzuj Kobieto - bo osiwiejesz...

                      > wszyscy przedsiębiorcy nękani recesją, [ach jaki ten kapitalizm straszny!]
                      > powinni sobie uświadomić, że samo doczekanie lepszych czasów niczego im nie
                      > gwarantuje, z tego prostego wgledu że po recesji rynek nie będzie już taki sam
                      > i zwyczajnie nie da się świadczyć usług na przedrecesyjnym poziomie, zmienia
                      > sie także kultura biznesu (to do mędrca he i jego tików obronnych), nietsty
                      > lada dzień może się okazać, że trzeba umieć panować nad swoim nieokrzesaniem

                      I bardzo dobrze - konkurencja nie śpi...

                      > jeśli idzie o praktyki to lepiej omijać szerokim kołem polskie firmy, chyba że
                      > którąś dobrze znamy i wiemy czego sie tam spodziewać, najsensoiwniej jest
                      > wybrać się na praktykę za granicę (AISEC i inne organizacje studenckie pomogą),
                      > bo że coś robić trzeba oprócz nauki to nie ulaega wątpliwości

                      Jeśli chodzi o praktyki zagraniczne załatwiane przez organizacje studenckie - to
                      jest to kropla w morzu potrzeb. AIESEC b.dużo załatwia swoim ludziom, lub
                      znajomkom - wszędzie działają koneksje...
                      A polskie firmy są coraz lepsze i lepsze. Wiele z nich działa lepiej niż globalne
                      giganty. To jest właśnie globalizacja. :)

                      > Chory jest ten kraj to fakt. Jestem w lepszej sytuacji, niż większość znajomych
                      > ze studiów, teraz mam nawet więcej czasu, niż kiedy studiowałam na 2
                      > kierunkach, a zwłaszcza kiedy pracowałam w firmie Y i studiowałam i robiłam
                      > doktorat jednocześnie. Irytujace jest to że z kwalifikacjami gwarantującymi w
                      > cywilizowanym kraju dostatnie życie tutaj mogę najwyżej jakoś tam przeżyć,
                      > irytujące tym bardziej gdy spjrzeć na wille i samochody rozjuszonych recesją
                      > czterdziestolatków, którzy tylko datego że trafili na dobry moment zdołali
                      > obrosnąć w bogactwo. Kiedy zakładali te swoje interesy nie mieli nawet 1/10 np.

                      Zalecam podróż do Chin, Somalii lub Afganistanu. Gwarantuję - od razu Ci się
                      humor poprawi i bardzo szybko zapragniesz powrócić do tych pagórków leśnych...

                      Na pocieszenie dodam fakt, że Polacy znajdują się w 1/4 (a może nawet w 1/6)
                      bogatszych obywateli globu. Czyli realnie patrząc - miałaś olbrzymie szczęście
                      przy narodzinach - kiedy zostałaś obywatelką tego kraju :)

                      Ale - granice się otwierają - świat się globalizuje - nie podoba Ci się w tym
                      kraju... to go zmień, zamiast biadolić.

                      > moich kwalifikacji, bo i gdzie mnieli je zdobyć, w PRL? w tym kontekście nie
                      > dziwi mnie arogancja i zacietrzewienie niektórych osób - przywarli już ryjami
                      > do koryta, a tu nie dość że jakaś rcesyja [koryto z nieznanych przyczyn sie
                      > oddala] to jeszcze durne yapiszony chcą ich wygryść, a sio, won durne doktorki
                      > z certyfikatami hrum, hrum to nasz chlewik, nie?

                      A co do panów obrośniętych w bogactwo - to tego nie zmienisz. Jedyna szansa to
                      zgodzić się na ich istnienie i robić swoje (biznes), często współpracując z nimi.
                      I tak jest nie tylko w Polsce. Pojedź do Niemiec i spróbuj zająć dobrze płatne
                      kierownicze stanowisko, bez zmieniania obywatelstwa... Jeśli tego dokonasz -
                      stawiam Ci najdroższego szampana jakiego znajdziesz...

                      Trochę optymizmu - bo odstraszysz swoich klientów, którzy odejdą do starszych
                      panów, którzy ponoć mają jedynie 1/10 twoich kwalifikacji (no może teraz już 1/5 -
                      po 20 latach pracy :))) ), kiedy zobaczą ich zapijaczone, ale uśmiechnięte mordy.

                      Pozdrawiam,
                      Marios
                    • Gość: agulha Re: o recesji i bezrobociu - resume IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 18.04.02, 01:41
                      Wiesz, tyle mówisz o swoich kwalifikacjach, ale za starych dobrych czasów nie
                      zdałabyś matury (konkretnie pisemnej z języka polskiego). Robisz bardzo dużo
                      błędów ortograficznych, aż się słabo robi. Jak już obrośniesz w piórka, zadbaj
                      o to, żeby Twoją korespondencję służbową sprawdzała sekretarka z prawdziwego
                      zdarzenia albo korektorka. Nie żartuję. I oczywiście nie neguję wszelakich
                      innych Twoich umiejętności, bo nie mam żadnych danych ani kwalifikacji do ich
                      oceny.
                  • Gość: a4e Kolejna nadinterpretacja ... IP: 213.216.76.* 18.04.02, 08:21
                    > Otórz to, kolejna firma która "żyje" z darmowej wykwalifikowanej siły roboczej,
                    1. Nie zyjemy z darmowej sily roboczej - po prostu dalismy szanse ludziom
                    popracowac, a nie kserowac czy parzyc kawe - to czego nie napisalem to
                    tygodniowe szkolenie, na podstwie ktorego juz mozna bylo napisac bardzo dobre
                    sprawozdanie z praktyk, od grafikow odkupilismy takze prawa do wykorzystania ich
                    prac - kasa byla taka na jka nas bylo stac (tez pewnie powiesz, ze za mala), a
                    naszemu nowemu praktykantowi na ten rok - prawie dwie moje podstawy pracownika
                    na etacie (a to Cie nie dziwi ze Warszawka chciala skasowac 10x tyle i ze da sie
                    to opracowac taniej).
                    Poza tym nikt nikogo na sile do nas na praktyki nie ciagnie - trafiaja do nas
                    ludzie, ktorzy wiedza czego chca i widza co moga zrobic dla nas. Praktyka 3
                    tygodniowa przy kims kto nic nie potrafi mija sie z celem - to za krotki okres
                    czasu zeby go nauczyc podstaw - podstawy musi miec zdobyte na wlasna reke.
                    Dlatego tez nasi praktykanci moga latwo znalezc si w strukturze firmy, zasiegnac
                    opinii osoby odpowiedzialnej za kawalek tego co aktualnie robia - ale skoro sie
                    przy tym jak mowisz nei ucza to ich problem.

                    > nazywaja kretynami, nie jedno małe przedsiębiorstwo nie przetrwałoby recesji, a
                    2. 500 osob to mala firma? Pogratulowac Twojej 2 osobowej :)

                    > od mądrych i doświadczonych menadzerów, tylko swiadczy na ich rzecz usługi
                    > wykorzystując posiadane kwalifikacje? prawda jest taka, że po kolejnych
                    > miesiącach darmowej harówki, nadziei na zatrudnienie i frustracji taki praktyka
                    > nt
                    > jest tak samo doświadczony jak był na wstępie, zważywszy że robi tylko to, co i
                    >
                    > tak potrafi, później kopa w d... i następny praktykant i to samo, a dawny szuka
                    >
                    > sobie teraz stażu, bo praktykę już ma (oczywiściwe staż też bezpłatny)
                    > rozpaczliwe
                    3. Mylisz sie, mylisz sie i jeszcze raz mylisz sie - praktyka to praktyka -
                    jesli ktos ma az tak duze kompetencje to neih znajdzie sobie praktyke z
                    piniedzmi - nikt nikomu nie kaze praktykowac - moze lewy swistek od
                    kolegi/koleznki co ma firme?
                    Czy majac do dyspozycji siec 200 komputerow, rozbudowana ksiegowosc do
                    podlaczenia do intranetu, oferty, print i fileservery - gosc sie nic nie nauczy?
                    Fakt on juz to umie dlatego w 3 tygodni zarobi tyle co ja w 2 mies. na umowe o
                    dzielo (no dokladnie mojej podstway bez prowizji) - to teraz przyklad z uczelni
                    gdzie siec na laboratorium to 5 komputerow, drukarka nie dzialala, system
                    bazodanowy to 1 komp z Oraclem o ktorego trzeba bylo sie ustawiac w kolejce -
                    tak jest w Gliwicach - jeszcze masz jakies watpliwosci co do tego czy ten mlody
                    czlowiek sie czegos nauczy? Bedac na 4 roku beda o niego zabiegac wszyscy - a
                    papierek od nas bedzie mu w tym bardzo pomgal.

                    Wniosk z Twojego postu - w ogole nie brac praktykantow, niech szukaja szczescia
                    gdzie indziej - czy napewno to mialas na mysli?
                  • zlotyrybek Re: biedni studenci 18.04.02, 10:06
                    Średnio student zarabia w mojej firmie 1400- 1600 pln netto miesięcznie.
                    Przychodzi i wychodzi kiedy chce - bo pracuje na part-time.
                    Ja jako pracownik etatowy nie mam płatnych nadgodzin i czas spędzony w firmie
                    nie wpływa na wysokość moich zarobków. Jęśli part-timer chce zarobić - nie ma
                    problemu - pracy jest tyle, że może pracować i po 10 godzin dziennie. I wtedy
                    zarobi jeszcze więcej. Nie ma żadnej odpowiedzialności, bo jest
                    niewykwalifikowany.
                    Ograniczam mocno zatrudnianie studentów - wolę bezrobotnych. Powód ? podejście
                    do pracy i szacunek dla niej oraz dla innych współpracowników.Nie lizusostwo
                    tylko szacunek.
                    Pozdrawiam
                    • zlotyrybek Re: biedni studenci 18.04.02, 17:18
                      No i jakoś ucichło. Bo wydaje mi się, że tak strasznie to ci studenci nie są
                      wykorzystywani, prawda ? Ale zdarzyło mi się (laska studia zaoczne, 2 rok,
                      wszystkiego nauczyła się w firmie łącznie z odbieraniem telefonu) usłyszeć od
                      panny , że "jej przygotowanie merytoryczne nie pozwala jej przenieść dokumentu
                      z jednego piętra na drugie". Już nie pracuje. Na jej miejsce mam multum
                      chętnych. Za tę kasę ? A już jej załatwiłam etat i wiedziała o tym. Etat jest
                      ale już nie dla niej. Dziewczyna na jej miejscu wali się piętami po tyłku z
                      radości. Więcej pokory.
                      • Gość: xsenia proszę, nagle zrobiło się rzeczowo IP: *.bydgoska.krakow.pl 18.04.02, 19:41
                        no proszę to Wy płacicie tym praktykantom, 1400 - 1600? i wychodzi kiedy chce?
                        Niepojęte. Trudno mi w to uwierzyć, ale niech będzie. Znam inne realia -
                        studenci i absolwenci biją się o darmowe praktyki, pracują za darmo po
                        kilkanaście kodzin dziennie, odwalając za kogoś jego robotę(autentyczny
                        przypadek). Ostatnio słyszałam o egzekwowaniu przez pewnego pracodawcę od
                        praktykantów pisemnych oświadczeń o niepodejmowaniu pracy w innej firmie z tej
                        samej branży przez rok. Jakim prawem? nie wiem, ale taki jest warunek przyjęcia
                        na darmową praktykę. W czasie studiów miałam kilka obowiązkowych praktyk i wiem
                        jak to wyglądało, następną 3 miesięczną (caluśkie wakacje na własny koszt poza
                        miejscem zamieszkania) podjęłam już z własnej inicjatywy. W sumie nazbiarałoby
                        sie ponad pół roku darmowej pracy. Za każdym razem praktyka polegała na
                        eksplatowaniu już posiadanej wiedzy i umiejętności,a przede wszystkim pomysłów,
                        niczego w zamian nie oferując. Kiedy w końcu zdobyłam zatrudnienie otrzymałam
                        najniższą pensję 760 brutto, na rekę 600, opatrzoną komentarzem - "recesja,
                        recesja jest" i dadatkowe obowiązki, o których nie było wcześniej mowy. A nie
                        zatrudniłam się w kiosku, tylko w firmie konsultingowej. Po okresie próbnym 3 m-
                        ce, coś się miało zmienić, ale nic z tego nie wyszło, bo "recesja", po
                        następnych 3 to samo, wytrzymałam 8 m-cy. W porównaniu z innymi mnie się
                        powiodło, wiele osób więcej zainewstowało w praktyki i za każdym razem
                        dostawali kopa w d... bo pojawiał się syn/córka znajomego i trzeba było go
                        zatrudnić. Znam firmy faktycznie żyjące z pracy wolontariuszy. Jeden gościu
                        zleca studentom i absolwentom różne rzeczy, które oni wykonują w domu na swoim
                        sprzęcie i przy pomocy zakupionych na własny koszt materiałów oni mu
                        przynoszą, co zrobili i to jest praktyka. A tu pan mówi, że udostępnia sprzęt,
                        nie może być? Mnie nigdy niczego nie udostępniono, raczej pytano co ja mogę
                        zaoferować, bo po co np. w firmie taki program lex, za który trzeba zapłacić,
                        jeśli praktykant może mieć piracką wersję w domu? Takie realia znam w
                        najrobniejszych szczegółach. Nie pracuję u nikogo, ponieważ mnie na to nie
                        stać, nie da się przezyć z 600zł., a tyle zarabiają w polskich firmach na ogół
                        ludzie po studiach (z praktką) w znanym mi rejonie. Zagranicznych koncernów tu
                        jest mało, dla jednego takigo teraz pracuję, ale nie jestem u nich na etacie,
                        okazało sie to najsensowniejszym rozwiązaniem.
                        Jeszce do tych wsztstkich, których dziwi moja firma, otwieranie własnej
                        działalności gospodarczej nie jest teraz niczym niezwykłym, dla pracodawcy,
                        który w tej sytuacji staje się klientem tak jest taniej i wygodniej. Teraz
                        robię mniej więcej to, co u tego gościa u którego pracowałam, tylko że nie za
                        600zł. Ja mogłam sobie pracę rzucić - miałam alternatywę stałych dochodów:
                        asystent na uczelni. Jednak wiele osób nie może sobie na to pozwolić i tyrają
                        za półdarmo. Co mam myśleć o firmie w której jest więcej wolontariuszy, niż
                        pracowników, pensje minimalne i szalona fluktuacja, niektórzy nie wytrzymują 3
                        m-cy zatrudnienia? Myślę, że ledwo ciągnie. Widziałam takich kilka, w jednej
                        pracowałam.
                        the end
                        • Gość: he Re: proszę, nagle zrobiło się rzeczowo IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.02, 03:24
                          a mnie się wydaje tak: są pracodawcy i Pracodawcy, są też studenci i Studenci.
                          I nikt tu nikogo nie przekona. W opini sporej części studentów pracodawcy to
                          buce - i vice versa - spora część pracodawców nie chce mieć ze studentami nic
                          wspólnego - bo to zwykłe nadęte bubki. Problem w tym - że to pracodawca
                          ryzykuje całym swoim majątkiem - a nie student, to student przychodzi do
                          pracodawcy - a nie odwrotnie, itp. Wszystkim, także rynkiem pracy rządzi prawo
                          popytu i podaży - i nie ma co ściemnieć że jest inaczej. Gdyby studenci byli
                          o.k. - pracodawcy bili - by się o nich, oferując ceny (tj. wysokość wypłaty)
                          z "kosmosu". Ponieważ tak nie jest - więc jest jak jest. Najważniejsza i tak
                          jest w koncu kasa. Studenci - zakładajcie własne firmy i cześć - sami będziecie
                          pracodawcami i zobaczycie jak to jest :-)
                          Do "złotegorybka" - jesteś (jacha - wg mnie oczywiście) najinteligentniejszą
                          osobą na tym forum (oprócz mnie - oczywiście :-) Pozdrawiam.
                          • zlotyrybek Re: proszę, nagle zrobiło się rzeczowo 19.04.02, 09:01
                            Myślę, że he zakończył wątek kwintesencją wszystkiego co już przeczytaliśmy. I
                            ma absolutną rację.
                            Do he : mnie również bardzo miło się spotkać inteligentego i rozsądnego
                            człowieka. Serdecznie pozdrawiam i miłego dnia - na szczęście to piątek :)
                            Trzymaj się he.
                            • Gość: Rybka Re: proszę, nagle zrobiło się rzeczowo IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 20.04.02, 18:10
                              zlotyrybek napisał(a):

                              > Myślę, że he zakończył wątek kwintesencją wszystkiego co już przeczytaliśmy. I
                              > ma absolutną rację.
                              > Do he : mnie również bardzo miło się spotkać inteligentego i rozsądnego
                              > człowieka. Serdecznie pozdrawiam i miłego dnia - na szczęście to piątek :)
                              > Trzymaj się he.



                              Jak to pozory mylą ;-)
      • Gość: xsenia Rybka & He Association of Adoration IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.04.02, 20:06
        no chłopaki teraz dajcie sobie buzi, śmiało cmok, cmok już.

        ryknęłam śmiechem po przecztytaniu dwóch ostatnich postów
        następne zebranie Stwoarzyszenia Adoracji (z angielska AA) - skojarzenia to
        przekleństwo, jakiekolwiek podobieństwo jest zupełnie przypadkowe - jutro
        wieczorem. W programie czułe tete-a-tete on line, proszę nie obślinić
        monitorów. Proponuję outdoor on-line, czyli każdy idzie z laptopem gdzie chce,
        byle w plener. Przewidziano również ogniska [każdy rozpala swoje] i kiełbaski.
        Takiego szkolenia integracyjnego jeszce nie prowadziłam.

        ale się usmiałam

        cio panocku he nie ma to jak zasunąć komunałem pod koniec i popaść w
        samozadowolenie, mędrku titi gieniuniu najmilejsy, Bosh sam kwiat polskiego
        biznesu

        uśmiałam się raz jeszcze, niniejszym dziękuję Wam za wszystkie skecze i zyczę
        sukcesów na wspólnej dorodze business friendly, [so friendly, so sensation], e-
        learning w waszym przypadku daje fenomenalne efekty.
        bye, cu

        P.S. Dziękuję Wam za bezpłatne szkolenie pt: "Jak nie kierować swoją karierą",
        wiele się nauczyłam. Zdecydowałam nie iść jurto do roboty, tylko od
        poniedziałku zatrudnić się w kiosku z pop cornem. Na kserokopiarkę nie mam
        doświadczenia. Ech, wreszcie wolne weekendy....
        • Gość: xsenia posłowie IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.04.02, 20:12
          zarzucę też swój przewód doktorski, jako że oddala mnie niechybnie od kwiatu
          polskiego biznesu
          • Gość: agulha Re: posłowie IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 19.04.02, 23:03
            Masz rację, lepiej zarzuć. Sądząc z tego, ile razy nas poinformowałaś o nim, po
            obronie uniesiesz się z pychy do stratosfery jako ten balon.
          • Gość: he Re: posłowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.02, 02:18
            do xseni:
            hm, wiesz co? weź ty się powieś na tym swoim przewodzie.
            Poza tym - dlaczego sądzisz, że ja i złotyrybek jesteśmy tej samej płci? pozory
            mylą...
            swoją drogą, jeszcze nigdy nie przeleciałem panienki z doktoratem... pewnie
            musi być beznajdziejnie (chociaż - pozory mylą :-)
            • Gość: Marios Re: posłowie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.02, 11:45
              Zachciałem włączyć się do dyskusji...

              Do he i zlotegorybka:
              Pojechaliscie ostro - z tymi nainteligneniejszymi, najlepszymi, itp. Proponuje
              zalozyc sekte, albo wstąpić do już istniejącej - AIESECu.

              Do xeni:
              Niby już prawie doktorka - a dajesz się podpuścić 2 lujom. Ponadto w swoich
              wypowiedziach nie szanujesz innych - stale nadając zdartą płytę (ja, ja, ja...),
              biadoląc jednocześnie.

              Marios,
              niezależny
              • zlotyrybek Re: posłowie 20.04.02, 14:28
                Oj Xenia, nic juz z ciebie nie będzie.
                1.Rzeczywiście jestem kobietą - nie ukrywam tego w moich postach.
                Więc "chłopaki" do mnie nie pasuje.
                2. He ma podobne poglądy do moich - przykro mi, że zostałaś wyrzucona poza
                nawias i tak Cię to boli.He - jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.
                3. Jaja sobie robimy pod hasłem "I'm the best nad fuck the rest" a Ty łykasz
                jak młoda gęś.
                4. Życzę szczęścia - szczególnie przy doradzaniu innym managerom. Jak tak łatwo
                Cię podpuścić jak sobie wyobrażasz rozwiązanie poważnego problemu np.
                międzyludzkiego konfliktu w 40-osobowym zespole, gdzie każdy mówi co innego
                albo lepiej - są dwie przciwne frakcje ? Najlepszego Xsenia - jeszcze dużo
                nauki przed Tobą
                Pozdrawiam
                • Gość: he Re: posłowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.04.02, 01:25
                  Bravo Złoty(a) Rybku (o)! Nic dodać, nic ująć. Swoją drogą, faktycznie aż się
                  wierzyć nie chce, że jesteś kobietą :-) Jeżeli w dodatku Twój naturalny kolor -
                  to blond, to znaczy że jesteś wybrykiem natury :-) - po prostu samotna złota
                  rybka w oceanie głupoty. Nie daj się! Pozdrawiam ciepło.
                  p.s. to oczywiscie zupełnie bez znaczenia, ale mi najbardziej podobają się
                  rude, blondynki są zbyt trywialne, poza tym - większość blondynek - to wcale
                  nie blondynki :-)
                  • zlotyrybek dp He 21.04.02, 15:01
                    A bo panna Xsenia opowiada takie kocopoły, że aż boli.
                    Jestem, niestety, brunetką :)
                    PA
                    • Gość: he do ZłotegoRybka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 23:20
                      Papatki, trzymaj się ciepło :-)
      • windows3.1 coś dla pocieszenia 24.04.02, 14:17
        dość ohydny wątek, łącznie z wrednym rozpoczynającym go pierwszym postem.

        Napiszę coś dla pokrzepienia serc (studenckich).

        W mojej firmie w roku 1997 przyjęto ze dwu czy trzech studentów. Jak to
        studenci, zaklejali koperty, pakowali materiały, sprawdzali POSy, wklepywali
        dane do komputerów, kompilowali dane niedostępne w formie elektronicznej w
        sensowne raporty.

        W 1999 roku jednego z nich, kiedy już skończył studia, przyjęto na etat
        handlowca, i to od razu jako odpowiedzialnego za dość trudny kanał sprzedaży
        (może zresztą właśnie dlatego go przyjęto). Wyniki miał całkiem dobre, zresztą
        nie jestem w stanie ocenić na ile to jego zasługa, a na ile wystarczyło tylko
        naoliwić maszynerię, które kręciła się sama.

        W roku 2001 chłopak wygrał wewnętrzny konkurs na stanowisko marketingowe, w
        działce brand communications. I w tej chwili jest dysponentem budżetu
        ocierającego się o $1m.
        • Gość: he Re: coś dla pocieszenia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 23:18
          znaczy sie - kolega chciał napisać, że coby do czegoś dojść, to najpierw i tak
          trzeba lizać koperty, cio nie? Weźcie to sobie studenci do serca (albo gdzie
          indziej :-)
          • Gość: Marios Re: coś dla pocieszenia IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.02, 01:03
            Znaczy się - od pucybuta (kopertoliza) do milionera....
            Wiedz jednak, że nie zawsze tak jest. Wielkie koncerny: Nestle, Mars, Unilever,
            P&G, ING, PwC, Ernst&Young i wiele innych - wyznają trochę inną zasadę. No, ale
            może mają w tych firmach maszynki, które za ludzi liżą znaczki... Jednak fakt -
            te firmy to kropla w morzu potrzeb.

            > znaczy sie - kolega chciał napisać, że coby do czegoś dojść, to najpierw i tak
            > trzeba lizać koperty, cio nie? Weźcie to sobie studenci do serca (albo gdzie
            > indziej :-)

            • Gość: anka68 vanity fair IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.04.02, 17:03
              tak tak, w koncernie pt "Mars" student od razu dostaje do wydania budżet na
              milion... jak Ty się znasz na życiu, kotku...

              Jezu, jakie upokorzenie... kleić koperty przez rok tylko po to, żeby potem co
              druga agencja w mieście czołgała się o twój budżet...

              • Gość: Marios Re: vanity fair IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 18:58
                > tak tak, w koncernie pt "Mars" student od razu dostaje do wydania budżet na
                > milion... jak Ty się znasz na życiu, kotku...

                A czy ja tak napisałem - że od razu dostaje budżet milion? NIE! - to byłaby
                przecież straszna głupota ze strony jakiejkolwiek firmy. Ale fakt, że taka osoba
                dostaje konkretne projekty do zrobienia, a nie klejenie kopert i tego typu
                pierdoły - z nie takim małym budżetem (powiedzmy 10 tys.) to fakt. kotku...

                > Jezu, jakie upokorzenie... kleić koperty przez rok tylko po to, żeby potem co
                > druga agencja w mieście czołgała się o twój budżet...
      • Gość: xsenia chwila prawdy IP: *.bydgoska.krakow.pl 25.04.02, 23:34
        Miałam tu już nie wracać, durny temat, żeby tylko temat... właśnie nie tylko

        Odpowiedzmy sobie na pytanie, "kim jest he alias to_ja i dlaczego zwykłym
        śmieciem?"
        Otóż palancik, który zmienia tutaj nicki (zbieżność IP), nie jest żadnym
        przedsiębiorcą. Kolo o nicku he, w lutym tego roku założył watek pt. "SGH", w
        którym podobnie, jak tutaj rozwodził się nad nieprzydatnością studiów do pracy
        w biznesie, jeździł sobie po SGH, przedstawiał sie tam jako pracujący student
        dzienny, unikajacy zajęć. Oto kilka cytatów:
        "Gość portalu: he 26-02-2002 23:57 odpowiedz na list odpowiedz cytując
        STUDIUJE I PRACUJE...i wielu znajomych robi to samo...i celem kazdego jest
        tylko to zeby dostac papier ukonczenia szkoly... wiec niby przychodzimy na
        egzaminy ale i tak sie nikt do nich nie uczy...bo po pierwsze nie ma na to
        czasu a po drugie nie trzeba... wiec wiedza wynoszona ze studiow jest zerowa"

        "Gość portalu: he 27-02-2002 05:18 odpowiedz na list odpowiedz cytując
        ja JESTEM NA DZIENNYCH i przewaznie nie hcodze nazajecia...tylko jak trzeba...
        Spojrz co sie dzieje na rynku pracy...by miec jakas szanse trzeba miec 100 lat
        doswiadczenia;-) od razu po studiach...a studia trzeba tez skonczyc...kierunek
        wybralem dobry...praca fajna...tylko ,ze studia mi do niej w ogole nie
        potrzebne...mimo ,ze pracuje w tej samej dziedzinie"

        Zainteresowanych szczegółami odsyłam do wątku "SGH".

        Teraz kilka pikantnych cytatów pseudo-przedsiębiorcy z tego wątku:
        REAKCJA NA POST STUDENTA
        "odpierdol się" "to on zaczął" [poziom piaskownicy]
        O STUDENTACH
        "nauczyli się jakiś pierdół, które nikomu nie są potrzebne"
        "cymbał, co ma w indeksie same 5", "gnojki"
        "zarozumiałe buce z żałosnymi dyplomami"
        "nie jest tak, że studenci mają przygotowanie teoretyczne. Ta ich teoria jest
        ch...warta." "reprezentują poziom piwnicy"
        "nigdy nie prosiłem żadnego bubka z dziennych o pomoc"
        "buta, arogancja, ignorancja, nędza umysłowa" [tacy są studenci i absolwenci 11
        krakowskich uczelni, w wiekszości zajmujących czołowe miejsca w rankingach i
        posiadających międzynarodowe akredytacje, on to wie]
        REFLEKSYJNIE
        "fajnie mi się pisze to sobie jeszcze ulżę" [jedno prawdziwe zdanie]
        "80% studentów i 20% pracodawców to kretyni, tylko k...bez wulgaryzmów"
        "spora część pracodawców nie chce mieć ze studentami nic wspólnego, bo to
        zwykłe bubki"
        "wszystkim rządzi prawo podaży i popytu" [1+1=2 i to jest teoria wszystkiego]
        "najwazniejsza jest kasa" [to też autentyczne]
        O TRENARACH I PRACOWNIKACH AKADEMICKICH
        "żadna szanujca się firma nie organizuje szkoleń prowadzonych przez bubka z
        różnymi literkami przed nazwiskiem" [podsumował trenerów certyfikowanych przez
        PTSP i MATRIK]
        "wiedza wyniesiona z uczelni nijak ma się do rzeczywistości, wiedza jest
        przekazywana na kursach, a nie na prawdziwych uczelniach"
        "nauczyciele akademiccy żyją w innym, odrealnionm świecie" [w roli eksperta od
        poziomu nauczania na wyższych uczelniach]
        PORADY
        "wyjedź do Krakowa" (robić biznes, szukać pracy) [misto, w którym różne rzeczy
        można robić, ale pod względem biznesowym...każdy, kto tu mieszka wie, jak jest]
        "najlepszy jest FORMAT, korzystaliśmy z jego usług" [najpodlejsze pośrednictwo
        pracy w Krakowie]
        "apeluję zakładajcie własne firmy"
        DO MNIE, KTÓRA SIĘ PRZYZNAŁA ŻE TAK ZROBIŁA
        "niuniu, prowadzisz agencję towarzyską", "niedopieszczona studentka, której się
        nie chce kserować", "nie wiem po jaki ch...zabiera głos w dyskusji", "jeszcze
        nigdy nie przeleciałem panienki z doktoratem, musi być beznadziejnie" "weź ty
        się powieś na tym swoim przewodzie"

        Nie ma nic dziwnego, w tym że jakiś śmieć podaje się raz za studenta-nieuka,
        któremu zależy tylko na papierku a innym razem za pracodawcę, eksperta od
        nieprzydatności wiedzy przekazywanej na studiach. Wymowa w obydwu przypadkach
        jest taka sama: wiedza jest nic nie warta. Sprytnie, tylko zeby jeszcze
        zmieniać nicki.
        Dziwna jest reakcja paniusi z korporacji na taki bełkot, a oto cytat ze
        złotegorybka: "Myślę, że he [wcześniej to_ja] zakończył ten wątek kwintesencją
        wszystkiego, co już przeczytaliśmi i ma absolutna rację". Dalej prawie się
        pocałowali. (złotyrybku skąd mam wiedzieć jakiej jesteś płci jeśli pisząc w 1
        os. raz używasz formy męskiej np."jestem Warszawiak", raz zeńskiej, a nick masz
        rodzaju męskiego). A oto jak szarmancko he alias to_ja skomplementował
        złotegorybka: "aż wierzyć się nie chce, że jesteś kobietą", co wywołało
        entuzjastyczną reakcję paniusi z korporacji. Rozpaczliwe jest to, że paniusia
        z kororporacji dała się nabrać takiemu śmieciowi i uwierzyła w jego firmę.
        Już dawno się zorientowałam, że coś nie tak z tym gnojkiem, głoszącym
        ponadczasowe prawdy o wykształceniu, rzucającym k.. i ch..., kompletnie
        pozbawionym pojęcia o sytuacji na rynku w mieście, z którego pisze. Nie chciało
        mi się jednak pośięcać tmu śmieciowi swojego czasu, ale kiedy widzę, że to zero
        kontynuuje swoją zabawę... koniec z tym śmieciu, jetseś zdemaskowany
        niedorobiony pseudo przedsiębiorco.

        Zostawiam was z tym problemem, teraz naturalnie ten palancik będzie k... i
        ch... zaprzeczać temu, co tutaj napisamo. Niech każdy ustosunkuje się do jego
        bredni jak chce, ja swoje zrobiłam.

        Ksenia







        • Gość: Leń Re: chwila prawdy IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.04.02, 01:31
          Masz rację Xseniu - to palant - wcześniej czytałem te posty i tak samo
          twierdzę. Mało tego po odwrotnym DNS śmiem zaryzykowaćstweirdzenie, że
          szczeniak nie pracuje i sobie kpiny urządza. Po prostu przydało by sięgo zlać :)
          Pozdrawiam - najleniwszy ze wszystkich do pracy
          • Gość: he Re: chwila prawdy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 01:48
            Witam,
            jestem do głębi wstrząśnięty.
            Nigdy nie zakładałem przypisywanego mi wątku. Nigdy nie byłem na SGH. Nie
            cierpię też na rozdwojenie jaźni.
            Zbieżność nicków? No cóż, od tej pory będę się logował wyłącznie z e-maila.
            Jeżeli jest na tym forum jakiś informatyk, to może sprawdzi to, co napisała ta
            ameba i potwierdzi - lub odrzuci jej zarzuty.
            Łączę różne wyrazy

            Otóż palancik, który zmienia tutaj nicki (zbieżność IP), nie jest żadnym
            przedsiębiorcą. Kolo o nicku he, w lutym tego roku założył watek pt. "SGH", w
            którym podobnie, jak tutaj rozwodził się nad nieprzydatnością studiów do pracy
            w biznesie, jeździł sobie po SGH, przedstawiał sie tam jako pracujący student
            dzienny, unikajacy zajęć. Oto kilka cytatów:
            "Gość portalu: he 26-02-2002 23:57 odpowiedz na list odpowiedz cytując
            STUDIUJE I PRACUJE...i wielu znajomych robi to samo...i celem kazdego jest
            tylko to zeby dostac papier ukonczenia szkoly... wiec niby przychodzimy na
            egzaminy ale i tak sie nikt do nich nie uczy...bo po pierwsze nie ma na to
            czasu a po drugie nie trzeba... wiec wiedza wynoszona ze studiow jest zerowa"

            "Gość portalu: he 27-02-2002 05:18 odpowiedz na list odpowiedz cytując
            ja JESTEM NA DZIENNYCH i przewaznie nie hcodze nazajecia...tylko jak trzeba...
            Spojrz co sie dzieje na rynku pracy...by miec jakas szanse trzeba miec 100 lat
            doswiadczenia;-) od razu po studiach...a studia trzeba tez skonczyc...kierunek
            wybralem dobry...praca fajna...tylko ,ze studia mi do niej w ogole nie
            potrzebne...mimo ,ze pracuje w tej samej dziedzinie"

            Zainteresowanych szczegółami odsyłam do wątku "SGH".
            • Gość: he Re: chwila prawdy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 02:15
              - och, przeczytałem sobie jeszcze raz. Wiesz co xsenia? ty masz jakiś problem
              z sobą... trzeba być wyjątkową szmatą, żeby zastosować twoje techniki.
              Powycinałaś zdania z kontekstu w dodatku część wyssałaś ze swojego brudnego
              palca. W jaki sposób można z tobą w ogóle polemizować? Każda próba jest skazana
              na porażkę. Można się nie zgadzać, każdy ma prawo do własnego zdania, ale
              trzeba mieć minimum poczucia przyzwoitości (wiem że nie wiesz co to takiego,
              ale nawet się tego po tobie nie spodziewam). I tacy ludzie piszą doktoraty?
              Jezu...
              Żeby zakończyć na moim (he, he)poziomie: chłopa ci trzeba, xsenia, chłopa!
              A od ZłotegoRybka się odpierdol. Nie dorastasz jej suko do pięt.
              Podtrzymuję: powieś się na swoim przewodzie.
              Żegnam wszystkich. Dalsza dyskusja jest żenująca (nawet dla takiego "śmiecia"
              jak, ja)
        • Gość: a4e Re: chwila prawdy IP: 213.216.76.* 26.04.02, 08:43
          Zawsze niestety sie ktos taki trafi - afiszowanie sie wlasna glupota i brakiem
          kultury jest obecnie bardzo modne (Big Brother?). Szkoda czasu na polemike z
          takimi osobami, ale jakby co to staje po Twojej stronie barykady :)
          • zlotyrybek Re: chwila prawdy do Xseni 26.04.02, 09:21
            Dalsza polemika z Tobą jest żenująca. "Panienka z korporacji" ie ma zamiaru
            zniżać się do Twojego poziomu , bo to uwłacza to mojej inteligencji.
            Ucz się Xsenia szacunku dla ludzi - bo jak tego nie zrobisz to życie Cię
            nauczy. Wiem, co Cię zabolało i dlatego nie będę kopac leżącego. Pozdrawiam i
            miłego dnia.
        • Gość: Marios Merytoryka? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 11:25
          Dyskusja na tym forum stała się jak to dość często na forach bywa - bardzo
          burzliwa. Co mnie jednak martwi - ta burza nie dotyczy merytoryki, lecz zupełnie
          innego wątku - przepychanek między 3-ma osobami.

          Xeniu - masz już wystarczające poparcie ze strony innych osób, więc nie staję po
          niczyjej stronie.

          Jednocześnie zachęcam do zakończenia tych śmiesznych dyskusji, lub do zamknięcia
          forum!

          Marios - niezależny
          • Gość: Rybka Re: Merytoryka? IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 26.04.02, 20:23
            Gość portalu: Marios napisał(a):

            > Dyskusja na tym forum stała się jak to dość często na forach bywa - bardzo
            > burzliwa. Co mnie jednak martwi - ta burza nie dotyczy merytoryki, lecz zupełni
            > e
            > innego wątku - przepychanek między 3-ma osobami.
            >
            > Xeniu - masz już wystarczające poparcie ze strony innych osób, więc nie staję p
            > o
            > niczyjej stronie.
            >
            > Jednocześnie zachęcam do zakończenia tych śmiesznych dyskusji, lub do zamknięci
            > a
            > forum!
            >
            > Marios - niezależny



            Popieram... na wielu ciekawych wątkach pojawiają się mąciciele, którzy czepiają
            się osób, zamiast podawać własne rzeczowe pomysły, idee czy propozycje...
            • obywatel Re: Merytoryka? 26.04.02, 23:25
              Witam,
              ponieważ he prosił o pomoc, wyjaśniam: xsenia i Leń mają żałosne pojęcie o
              pewnych rzeczach. Z IP to_ja i he wynika jedynie, że obaj mieszkają w Krakowie
              i wdzwaniają się przez modem. I tylko tyle. Takie IP ma każda osoba z ww.
              miasta łącząca się przez modem.
              Natomiast z twojego IP wynika xseniu, że jesteś studentką, lub pracujesz w
              hotelu studenckim, przy ulicy Bydgoskiej 19 w Krakowie. Nie wiem jak to się ma
              do twojego doktoratu i własnej firmy.
              Pozdrawiam

              he napisał:
              Jeżeli jest na tym forum jakiś informatyk, to może sprawdzi to, co napisała ta
              ameba i potwierdzi - lub odrzuci jej zarzuty.
              Leń napisał:
              Mało tego po odwrotnym DNS śmiem zaryzykowaćstweirdzenie, że
              szczeniak nie pracuje i sobie kpiny urządza.
              xsenia napisała:
              Otóż palancik, który zmienia tutaj nicki (zbieżność IP)
              • Gość: xsenia he Ty chcesz mnie zabić śmiechem!!!!! IP: *.bydgoska.krakow.pl 27.04.02, 04:24
                obywatel napisał(a):

                > Witam,
                > ponieważ he prosił o pomoc, wyjaśniam: xsenia i Leń mają żałosne pojęcie o
                > pewnych rzeczach. Z IP to_ja i he wynika jedynie, że obaj mieszkają w Krakowie
                > i wdzwaniają się przez modem. I tylko tyle. Takie IP ma każda osoba z ww.
                > miasta łącząca się przez modem.
                > Natomiast z twojego IP wynika xseniu, że jesteś studentką, lub pracujesz w
                > hotelu studenckim, przy ulicy Bydgoskiej 19 w Krakowie. Nie wiem jak to się ma
                > do twojego doktoratu i własnej firmy.
                > Pozdrawiam
                >
                > he napisał:
                > Jeżeli jest na tym forum jakiś informatyk, to może sprawdzi to, co napisała ta
                > ameba i potwierdzi - lub odrzuci jej zarzuty.
                > Leń napisał:
                > Mało tego po odwrotnym DNS śmiem zaryzykowaćstweirdzenie, że
                > szczeniak nie pracuje i sobie kpiny urządza.
                > xsenia napisała:
                > Otóż palancik, który zmienia tutaj nicki (zbieżność IP)

                Kolo założył sobie konto i loguje się teraz jako "obywatel", Zmieniłbyś chociaż
                płytę palancie i zaczynał post inaczej niż "witam" , jak zakżdym razem kiedy
                logowałeś się jako "to_ja", a ostatnim razem również jako "he" . Co za dzieciak,
                rozpacz i śmiech, jasne że się łączysz przez modem głąbie, nie trzeba być
                informatykiem, ani administratorem sieci żeby to wiedzieć, po kilka razy dziennie
                z tego samego miejsca, o 10 rano i o 22 wieczorem, w dni robocze i w
                niedzielę, "pracujący" kretynie.
                Z mojego IP nic nie wynika, tyklko jest napisane wyraźnie, jak wół gdzie mieszkam
                i nigdy tego nie ukrywałam, bo ja nie mam czego ukrywać. Każdy głupi wie, że
                doktoranci UJ mogą mieszkać w akademikach UJ, cóż to niby za tajemnica, chyba
                tylko dla jakiegoś dresiarza. Gdybym chciała to ukryć to bym się logowała Ty
                tępy śmieciu.
                Cyrk na kółkach, ten cymbał tak samo nędznie udaje informatyka, jak biznesmena.

                Z tego wszystkiego jest jeden pożytek - dotarło do tego durnia, że aby udawać
                kogoś innego trzeba się logować z konta gazety nie będzie więc przynajmniej
                kompromitować Krakowa. Paranoja z tym dzieciakiem, kto ty jesteś? niepełnosprawny
                umysłowo licealista? Przestałbyś się już pogrążąć.

                Uważam, że administrator powinien zabanować mu komputer, forum nie jest
                piaskownicą do zabawy dla małolatów, ani miejscem awantur dresiarzy.
                • obywatel Re: he Ty chcesz mnie zabić śmiechem!!!!! 27.04.02, 17:04
                  W przeciwieństwie do ciebie ja - tj. obywatel, uważam się za człowieka
                  kulturalnego, więc rozpoczynam od "witam". Myślę że cierpisz na jakąś chorobę
                  (i zapewne nie jest to tylko choroba ciała). Napisz, kogo widzisz jak otwierasz
                  lodówkę? Dałaś już popis z IP, więc myślę ża na klauna się nadajesz, zgłoś się
                  do jakiegoś cyrku, przyjmą cię z otwartymi rękami. Jak widzisz, bezrobocie ci
                  nie grozi. Nie wierzę w twój doktorat - ponieważ jesteś bystra jak woda w WC,
                  nie wierzę też w twoją firmę (nadal w akademiku?). Myślę że jednak jesteś
                  biedną i głupiutką studentką, mieszkającą w akademiku i korzystającą z
                  darmowego netu. Swoją drogą, nawet nie wiem, czy jesteś studentką, ponieważ,
                  jak wyraził się tow. Gomułka, masz moralność (i słownictwo)bułgarskiego
                  alfonsa. Jedyne co ci wychodzi, to obrażanie ludzi, oczywiście gdyby ktoś mógł
                  się obrazić na kogoś takiego jak ty. Pewnie jesteś bardzo brzydka, co nie?
                  • Gość: xsenia słuchaj dersie IP: *.bydgoska.krakow.pl 27.04.02, 17:45
                    Cokolwiek byś nie napisał na tym wątku i jakbyś się nie zalogował jesteś już
                    stracony, nikt rozgarnięty nie potraktuje serio Twoich postów. Możesz dać upust
                    swojej frustracji nawet jako Bill Gates, no problemo.
                    Loguj się jaednak z konta gazety, kiedy robisz zadymę, bo wstyt, że jesteś z
                    Krakowa.
                    Ten dresiarz podający się za przedsiębiorcę założył kiedyś wątek "Rybka-pipka" -
                    kto normalny zakłada takie wątki? Przy okazji występował jako reprezentatywny
                    przedstawiciel małopolskich przedsiębiorców. Żenada.
                    Załóż sobie głąbie 10 kont i szalej, masz większe szanse uniknięcia wpadki.

                    GW powinna umieścić cały ten wątek w oślej ławce.


                    obywatel napisał(a):

                    > W przeciwieństwie do ciebie ja - tj. obywatel, uważam się za człowieka
                    > kulturalnego, więc rozpoczynam od "witam". Myślę że cierpisz na jakąś chorobę
                    > (i zapewne nie jest to tylko choroba ciała). Napisz, kogo widzisz jak otwierasz
                    >
                    > lodówkę? Dałaś już popis z IP, więc myślę ża na klauna się nadajesz, zgłoś się
                    > do jakiegoś cyrku, przyjmą cię z otwartymi rękami. Jak widzisz, bezrobocie ci
                    > nie grozi. Nie wierzę w twój doktorat - ponieważ jesteś bystra jak woda w WC,
                    > nie wierzę też w twoją firmę (nadal w akademiku?). Myślę że jednak jesteś
                    > biedną i głupiutką studentką, mieszkającą w akademiku i korzystającą z
                    > darmowego netu. Swoją drogą, nawet nie wiem, czy jesteś studentką, ponieważ,
                    > jak wyraził się tow. Gomułka, masz moralność (i słownictwo)bułgarskiego
                    > alfonsa. Jedyne co ci wychodzi, to obrażanie ludzi, oczywiście gdyby ktoś mógł
                    > się obrazić na kogoś takiego jak ty. Pewnie jesteś bardzo brzydka, co nie?

                    • Gość: xenia Re: słuchaj dersie IP: *.dwi.uw.edu.pl 27.04.02, 17:57
                      ..masz racje, a czy moglbym sie u Ciebie w akademiku zatrzymac jak bede w
                      weekendzik w maju w Krakowie, nie masz nic przeciwko ?
                      • obywatel Re: słuchaj dersie 27.04.02, 18:12
                        Kolego "Studencie" nie podszywaj się, bo znowu mnie xsenia skrzyczy...

                        Gość portalu: xenia napisał(a):

                        > ..masz racje, a czy moglbym sie u Ciebie w akademiku zatrzymac jak bede w
                        > weekendzik w maju w Krakowie, nie masz nic przeciwko ?

                    • obywatel Re: słuchaj dersie 27.04.02, 18:02
                      Widzę że nerwy cię ponoszą? Dersie? A cóż to takiego? Doktorantka? Śmiechu
                      warte... Zabolało? A więc jednak... Biedna dziewczynka (a raczej bułgarski
                      alfons) studiująca (y) jakiś smieszny kierunek (a może tylko mieszkająca (y) na
                      waleta u kumpla?) i podająca się za właścicielkę firmy...
                      Jesteś jednak baaardzo brzydka...
                      "Słuchaj >dersie<,
                      a On jej nie słucha,
                      bo to z xsenia stuka,
                      - bardzo brzydka i głucha..."
                      No, wybaczcie, poetę nie będę, ale jak na >dersa< to chyba może być, co? :-)
                      Pozdrawiam wszystkich, nawet ciebie xseniu, baw się dalej :-)
                      • obywatel Re: słuchaj dersie 27.04.02, 18:07
                        xsenia napisała:
                        "bo wstyt, że jesteś z Krakowa. "

                        "Doktorantko" - odpuść sobie. Nawet takie >dersy< zainwestowały w słownik :-)
                        Już wiem, co robisz w tym akademiku...
                        • Gość: he Re: słuchaj dersie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 00:33
                          oj, "wstyt", "wstyt"...
                          chwila prawdy: xsenia zdemaskowany :-)
                          to żałosny studenciak (żadna porządna laska nie używa takiego słownictwa, wiec
                          skoro się podszywasz pod inną płeć - to pewnie jesteś gejem, tranwestytą, albo
                          inną ciotą, cio nie?), waletujący w akademiku (a cio z firmą? nie stać cię na
                          normalne mieszkanie - choćby wynajęte?), który się dorwał do darmowego netu (na
                          koszt podatników) - mało tego, - to coś pisze - że pisze - doktorat, he, he...
                          ale z ciebie kutas...
                          • aaron.balcerbaum psychole ... 28.04.02, 09:31
                            Ten wątek jest całkiem niezły - można się ubawić naprawdę, opiniami co
                            poniektórych dresów, ciot, tranwestytów. Tylko o co Wam ludzie tak naprawdę
                            chodzi? Nie piszecie na temat, nie rozumiecie tekstu pisanego - czesto tylko
                            się opluwacie - czy to jest jakaś mania prześladowcza, że do każdego z Was
                            musi należeć ostatnie słowo, które na dodatek jest niepodważalne? Przypomina
                            mi to bardziej wypowiedzi tej czerwonej świni Leppera, niż ludzi. Wątek
                            stanowił o tym czy zatrudniać studentów czy wykwalifikowaną kadrę, bo chyba
                            nikt tu nie pomyślał, że może chodzić o wybór między studentem, a "dresem" he,
                            który nawet ksero by popsuł. Inna sprawa, że nawet niektórych doktorantów
                            trzeba solidnie prześwietlić - bo może się okazać, że aplikująca do
                            nas "laska" jest zwykłym "transwestytą" i co wtedy? Jak to wpłynie na jej/jego
                            pracę? Co się stanie jeśli w zespole dojdzie do takich animozji, jak na forum -
                            bo jednemu "he" bedą przeszkadzać długie blond włosy i kiecki u "Mariana-
                            xseni"?
                            • Gość: matrix28 Re: psychole ... IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 28.04.02, 11:56
                              Pierdolisz bez sensu koleś. Obywatel i he mają rację, a zadymę zaczęła siać
                              ciota podającą się za doktorantkę. Na marginesie: od kiedy to dresy korzystają
                              z netu coby się wypowiadać na forum "GW"? Dla nich co najwyżej jest czat na
                              interii, gdzie próbują załapać panienki. Wypowiedzi he - są co prawda
                              złośliwe, ale widać że koleś ma łeb nie tylko od czapki. A wątek faktycznie
                              stracił sens - przez ciotę xsenię. xsenia - zrób cofkę na interię - i zostań
                              tam już na zawsze...
                              • Gość: Rolnik do matrix28 IP: *.p.lodz.pl 28.04.02, 13:04
                                Masz racje
                                • xsenia1 prawdziwa chwila prawdy 28.04.02, 13:40
                                  Witam,
                                  he wygrałeś, jesteś wielki, zgadza się na początku tego wątku logowałem się
                                  jako student, a he niewiele się pomylił, kiedy powiedział że jestem dresiarzem.
                                  Kiedyś byłem studentem obcokrjowcem z Rumunii (niewiele się pomyliłeś z tą
                                  Bułgarią) wywalili mnie jednak ze studiów i teraz ukrywam się w akademikach,
                                  gdyż grozi mi deportacja. Piszę ten post, bo dzięki he, który zdemaskował mnie
                                  dwukrotnie nabrałem tak potrzebnej mi pokory.
                                  jeszcze raz z pokorą - he jesteś wielki! a ja nie nadaję się nawet na karmę dla
                                  psów...
                                  student alias xsenia
                                  • informatyk1 Re: prawdziwa chwila prawdy 28.04.02, 13:55
                                    Dzień dobry wszystkim,
                                    Jestem informatykiem i pragnę Wam ogłosić, że sprawdziłem wszystkie połączenia
                                    na tm forum, gdybyście wiedzieli kim jest He... nie macie pojęcia kogo
                                    obrażacie! Facet ma jedną z najlepiej prosperujących firm w Polsce, na prawdę,
                                    jest zbyt skromny żeby o tym mówić. He przyszedł tu w dobrej wierze, żeby
                                    podzielić się swoimi doswiadczeniami, a ten pedał, który podaje się za studenta
                                    i jakąś żałosną xsenię, pozbawił was jego cennej wiedzy. Wstyt.

                                    samotna Złota Rrybko- Ty jedna znasz się na ludziach, co do reszty tego
                                    towarzystwa to wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd (mówię tu o tych wszystkich,
                                    którzy nie zrozumieli że student i xsenia to jeden i ten sam pedał oraz o tych,
                                    którzy poddawali w wątpliwość kompetncje He)
                                    życzę wszystkim więcej pokory, kiedy macie szansę dowiedzieć się czegoś na
                                    forum
                                    Informatyk
                                    • zlotyrybek Re: prawdziwa chwila prawdy 28.04.02, 18:01
                                      Panowie i Panie,

                                      Dajcie spokój . Wiem, że Xsenia wpadła w furię i za dużo jej się napisało, ale
                                      nie zniżajcie się do jej (jego) poziomu PROSZĘ !!! Mnie też wkurzyła - ale
                                      tylko na krótką chwileczkę. Każdy ma swój krzyż i kompleksy. Xsenia może ciut
                                      większe niż inni. Przecież nie można dyskutować z kimś kto popada w taką
                                      retorykę....
                                      Moja przyjaciółka często przytacza mi taką powiastkę : "czy jeżeli z rynsztoka
                                      wychyli się pijak i powie do ciebie : Ty stara kurwo - to czy się obrazisz ???"
                                      Ja się nie obrażę, bo to człowiek nieszczęśliwy. Xsenia chciała sobie pogadać,
                                      chciała mieć swoje 5 minut a my jej dajemy 5 dni. Proponuję ignorować.
                                      Serdecznie pozdrawiam He i to_ja i informatyka i obywatela i wszystkich ludzi
                                      rozsądnych (których pominęłam). Pamiętajcie o pijaku ....:) MIłego wypoczynku
                                      majowego . P.S. Chyba zmienię nick - samotna złota rybka (ale ja nie jestem ,
                                      cholercia, samotna...)
                                      • Gość: he Re: prawdziwa chwila prawdy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 21:13
                                        a mnie się wydaje, że xsenia szykuje jakiś nowy dym...
                                        Ja przecież nie mam firmy informatycznej - to jakieś jaja...
                                        Nie wierzę też w skruchę i pokajanie...
                                        ciekawe, co będzie dalej - pewnie zarzut, że to ja napisałem powyższe posty...
                                        • zlotyrybek Re: prawdziwa chwila prawdy 28.04.02, 21:24
                                          Dear He,
                                          A niech szykuje. Hak jej w ... jeśli "student" to ta sama osoba to ciekawe
                                          wywody na wątku "różnica płac w jednej firmie" . Szczególnie podoba mi sie
                                          hasło "nie jestem twórcą"....Panna jest śmieszna, swoją drogą - jak niewiele
                                          trzeba, żeby sie żółć wylała. Jest to niestety cecha ludzi małych... Pa
    Pełna wersja