Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety

    IP: *.euro-net.pl 08.12.11, 22:21
    Co by nie mówić taka jest prawda - zgadzam się w 100% z "artykułem". Studia nic nie dają jak brak jest wiedzy praktycznej. Chęci a raczej ich brak to jest właśnie powód powstawania "bezrobotnych leni narzekaczy jak to źle jak nie dobrze i w ogóle Polska jest do d... tylko stąd uciekać". Jeżeli nie zmieni się postawa nas wszystkich oraz naszego kochanego Rządu to będzie tu naprawdę źle. Nie ma co czekać na innych aż ktoś da nam łaskawie prace za 5000 lub 10000 tyś tylko bierzmy się do roboty i traktujmy innych tak jak sami chcemy być traktowani a będzie naprawdę lepiej.
      • Gość: gość Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 08.12.11, 22:35
        weźcie się za excela i języki i do roboty, a nie będziecie wiecznymi studentami po 30 :)
        • Gość: Autor Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.lan.mannet.pl 11.12.11, 17:51
          Dobrze mówić (pisać). Aby produktywnie pracować z Excel'em (albo jakimkolwiek innym tego typu programem), należy mieć jakiekolwiek podstawy z matematyki (piszę 'matematyki' ale tak naprawdę chodzi o zwykłe rachunki). A z tym jest wśród młodzieży krucho. Ostatnio rozmawiałem z pewna młodą niewiastą (studentka 'studiów wyzszych'), która twierdziła, że 10% z 1000 i 10000 to taka sama liczba.
          • Gość: korzystajacy Kompletne niezrozumienie oburzonych IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 22:15
            zeby ludzie zwiazani z systemem finansowym zarabiali niezbotyczna kase, inni musza sie na ten system zlozyc, bilans w ten czy inny sposob na koncu sie zgodzi. dodruk pieniadza, to nic innego jak zaciaganie dlugu u spoleczenstwa. To MA wplyw na sytuacje mlodych ludzi.

            Okolo dwoch lat temu naszla mnie pewna refleksa, po pol godziny sesji na warszawskiej GPW byłem do przodu wiecej, niz moj ojciec zarobil w calym poprzednim roku. Nic wlasciwie nie robiac, nic nie produkujac. Grajac, ale co to za praca. Hazard, ale z szansami znacznie lepszymi niz w kasynie. czy to jest ok ? moze jest...

            pompowanie indeksow, wysiadka, ostra bessa, podatnicy pompują kase, wiec jedziemy znowu do gory. pompujemy indeksy, ciagniemy kase, wysiadamy, zwala na sam dol, podatnicy znowu ratują. pozniej w biurze podrozy gpw znowu lecimy do gory... i tak w kolko. jesli oburzeni protestuja przeciwko temu, to mają racje. ale szczerze mowiac, mam nadzieje ze nic nie wskorają.
            • Gość: www Re: Kompletne niezrozumienie oburzonych IP: 222.128.41.* 12.12.11, 03:25
              No ale jednak inwestujesz swoje oszczednosci, ktore zdobyles praca!!!
              • Gość: DNA Oburzeni - Odurzeni IP: 193.57.67.* 12.12.11, 07:40
                Mam 32 lata. Ukonczylem inne studia niz zawod ktory wykonuje.
                Mysle ze kluczem do sukcesu jest nisza zawodowa. Trzeba miec tez niesamowite szczescie zeby akurat w nia trafic - to duze ryzyko...ale bez ryzyka nie ma biznesu.
                Ja wole stabilny rozwoj, aczkolwiek brak studiow musze nadrabiac ambicja i pracowitoscia. Bedzie mi to przeszkadzac.
                Pracuje za granica, od biedy moglbym w polsce, ale w polsce zaplaca mi za to samo 4 razy mniej, nieadekwatnie do rangi. Zachod ma lepiej poukladane widelki plac, w polsce jest to na opak. Jesli oburzeni maja o to pretensje - to popieram ich dzialania.
                Ale jesli jest to tylko postawa roszczeniowa "bo skonczylem studia" - to nie zasluguja nawet na minute mojego czasu.
                W pracy liczy sie doswiadczenie. Zaluje ze nie poszedlem na studia zaoczne od razu tylko zaczalem prace rowno z uzupelniajaca magisterka.

                Powodzenia wszystkim ktorzy szukaja dobrej pracy. Czasami trzeba sie czegos wyrzec...Moze lepsza praca jest 100km albo 1000km od twojego domu? Takie czasy....

                • Gość: maruti Re: Oburzeni - Odurzeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.11, 09:27
                  Nie każdy pracować może w niszy... wtedy nie byłaby ona niszą.
                  • Gość: MM Re: Oburzeni - Odurzeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.11, 10:59
                    > Nie każdy pracować może w niszy... wtedy nie byłaby ona niszą.

                    Raczej nie każdy chce pracować w niszy.
                    Nie od dziś wiadomo, że jest duże zapotrzebowanie na specjalistów IT, ale mimo to wciąż kierunki takie jak politologia, socjologia czy marketing i zarządzanie biją rekordy popularności. Czy ci wszyscy ludzie poświęcają się żeby innym było lepiej, czy po prostu nie chcą pracować w branży, w której wciąż potrzeba wielu specjalistów?
                    • Gość: Maja Rostowska to prawda nie rozumiem o co się oburzać IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.11, 18:16
                      w polsce jest fajna praca, trzynastki, premie, szef fajny
                      wszystko fajne
                      podoba mi się bardzo
                      • szwedkowski mam 35 lat i 40 tys miesiecznie 21.12.11, 20:49
                        Możemy napisać sobie dowolne liczby. Polecam.
                        Ale do rzeczy, tzn. do artykułu.
                        Od kilu lat stara ekonomia umiera na naszych oczach, a Wy tu takie rzeczy publikujecie?
                        Mierzymy wartość człowieka i jego znaczenie dla rodziny, społeczności, społeczeństwa, ludzkości stanem konta? Dziękuję beze mnie.
                        • Gość: dd Re: mam 35 lat i 40 tys miesiecznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.11, 21:21
                          2) Pracodawca chętniej zatrudni na stanowisku programisty filozofa, którego wieloletnią pasją jest programowanie niż nabzdyczonego absolwenta informatyki, który po pół roku praktyk uważa, że powinien zarabiać w pierwszej pracy 5 tys.


                          Pod warunkiem, że podczas stażu nie zarabiało się w przeliczeniu ca. 25k pln miesięcznie ;) Są takie staże informatyczne jeśli mówimy o poważnych firmach, a nie polskim pierdu-pierdu i quasi projektach informatycznych w firemkach pokroju naszych "liderów" giełdowych.
                        • Gość: Heh Re: mam 35 lat i 40 tys miesiecznie IP: 194.0.236.* 29.03.12, 09:36
                          Nikt nie mierzy wartosci czlowieka stanem konta. Artykul pokazuje jednak, ze tej wartosci nie nalezy mierzyc iloscila papierowych dyplomow, a pasja i praca. Dla mnie wartosc czlowieka jest tym wyzsza im wiecej ma pasji do tego co robi, i uczciwosc jego postepowania. Jesli za tym ida pieniadze, to tylko dodatkowy atut. Jednak czlowiek z 3 dyplomami, certyfikatami znajomosci 3 jezykow i bez pracy jest dla mnie malo wartosciowy, bo albo te dyplomy i certyfikaty kupil, zdobyl podstepem czy oszustwem, skoro taki nie moze znalezc pracy.
                          • Gość: abs Re: mam 35 lat i 40 tys miesiecznie IP: *.centertel.pl 14.04.12, 19:57
                            Mam jeden dyplom - bardzo dobrze skończone studia - wybrałem je ze względu na zainteresowania. Mam szkolenia - wybrałem je również ze względu na zainteresowania. Nie mam dokumentów podrobionych, jestem uczciwy. I jestem bez pracy. Spotkałem pracodawców, którzy byli ludźmi bez skrupułów, nieuczciwymi, nastawionymi na wyzysk. Byłem w miejscach, gdzie zatrudnia się osoby po znajomości. Chcę pracować, ale nie mogę pozwalać na to, by pracować za darmo, by być poniżanym przez pracodawcę. W studia włożyłem ciężką pracę. Na razie spotykam się nagminnie z deprecjonowaniem mojego wykształcenia i wiedzy... jeśli ktoś jest wykształcony, a nie ma pracy, to nie oznacza wcale, że jest mało wartościowy. Ba, nawet jest może więcej wart, o niebo więcej.
                            • Gość: ms Re: mam 35 lat i 40 tys miesiecznie IP: *.centertel.pl 15.04.12, 00:03
                              Gość portalu: abs napisał(a):
                              > Mam jeden dyplom - bardzo dobrze skończone studia -wybrałem je ze względu na z
                              > ainteresowania. Mam szkolenia - wybrałem je również ze względu na zainteresowania
                              Po pierwsze nie rozumiem, co znaczy "dobrze skończone studia"? Dobrze, że skończone?
                              Po drugie, cieszę się Twoim szczęściem, że robiłeś to co Ciebie interesuje.
                              Problem w tym, że niekoniecznie Twoje hobby jest komuś przydatne

                              >. jeśli ktoś jest wykształcony
                              > , a nie ma pracy, to nie oznacza wcale, że jest mało wartościowy. Ba, nawet jes
                              > t może więcej wart, o niebo więcej.
                              Nie do końca rozumiem, dlaczego ktoś kto nie potrafi zadbać o siebie jest lepszy od tych, którzy coś pożytecznego robią.
                              I zupełnie nie łapię, co do tego mają studia.
                              50-70% ludzi potrafi skończyć teraz studia, cześć z tych co nie idą na studia, ma lepsze rzeczy do roboty. Gdzie tu niby wyzwanie.
                              To tak jakbyś powiedział że potrafisz przebiec 400m w 5 minut i chciał żeby ktoś płacił Tobie za wybitne osiągnięcia sportowe.

                              Nie dziwię się za to, że nie możesz znaleźć pracy

                              M
                        • Gość: Wiking Re: mam 35 lat i 40 tys miesiecznie IP: *.ias.bredband.telia.com 16.06.12, 20:45
                          Panie Szwedkowski - odwoluje sie pan do odwiecznego pytania "Być czy mieć", spoleczenstwo konsumpcyjne w duzej mierze oglupione reklamami sloganami po prostu chce miec i czesc ludzi gdzies gubi BYĆ. jak poeta podziemia mowil: "Niewola czlowieka na tym polega ze chce mniec wiecej niz mu potrzeba". (tak wiem zalecialo jak z manifestu komunistycznego). Ale widzisz dla pracodawcy jestes nr na fakturze, twoja wartosc to przelozenie twojej pracy na to co zyskuje firma. Chcesz zyc godnie prawda - chcesz mieszkac wygodnie a nie tak jak pamietam ze jak mialem 6 lat to ja mieszkalem z mama na 36m (2 pokoje) a sasiedzi w takim samym mieszkaniu mieszlali w piatke! Po prostu zmienily sie oczekiwania. Wiec chcesz tez zarobic na to. I tak to sie nakreca a do tego dochodzi konsumpcja: nowe telefony, tablety, samochody, cuda na patyku.

                          Zgodze sie ze buc bedzie bucem i nie ma znaczenia czy zarabia 40 czy 80K na miesiac.
                          A osoba ktora zarabia najnizsza krajowa moze byc czlowiekiem po stokroc badziej wartosciowa.
                  • Gość: kokos Re: Oburzeni - Odurzeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.11, 22:52
                    sluszna racja :D
                • Gość: Wiking Re: Oburzeni - Odurzeni IP: *.ias.bredband.telia.com 16.06.12, 20:36
                  Widzisz jestesmy w podobnym wieku, ale jak napisala pierwsza dziewczyna w artykule - pracodawca woli przyjac filozofa-zapalonego programiste nizli rozczeniowego chlopca po studiach.
                  Roznica niemniej jest taka ze mam kolege ktory byl w podobnej sytuacji jego pasja jego pasja a studia zupelnie od czapy (tzn tez zgdone z jego druga pasja ale przeciwlegly biegun). Poszedl do pracy, pierwszej, drugiej, trzeciej, sprawdzil sie. Ale w 3ciej mu powiedzieli - panie na przyzwoite zarobki bez wyksztalcenia kierunkowego nie ma szans!

                  Nie wiem gdzie pracujesz - ale czesto w wielu krajach mozesz miec pokonczone nie wiem jakie uczelnie w PL nikt na to nie spojrzy, bo honoruja tylko swoje, mam sporo znajomych ktorzy musieli pokonczyc kursy dodatkowe zeby ich mgr i kurs (na duzo nizszym poziomie) pozwolil im znalezc prace. Potem juz bylo latwiej jedna zdobycie doswiadczenia, kolejna za lepsze pieniadze.
              • asmok6 Re: Kompletne niezrozumienie oburzonych 22.12.11, 11:09
                Gość portalu: www napisał(a):

                > No ale jednak inwestujesz swoje oszczednosci, ktore zdobyles praca!!!

                Mylisz pojęcia. Inwestowanie to jest wtedy, kiedy Ty dajesz pieniądze, one trafiają do kogoś kto coś wyprodukuje. Tymczasem gra na akcjach w żaden sposób nie jest inwestycją. Firmy których akcjami się handluje przecież nie widzą tych pieniędzy.
                • Gość: adam stary Re: Kompletne niezrozumienie oburzonych IP: *.hsd1.md.comcast.net 02.03.12, 16:07
                  Ma pan racje.Kiedys byl Bank,dzisiaj jest ins.finansowa-ktora prodokuje wskazniki.Ja mam 63 lata i niemoge zrozumiec kto placi tym ZLODZIEJOM takie pieniadze-bo bilans musi sie zgadzac.
            • Gość: przechuj a biegunka cie nie naszla przypadkiem ? IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.11, 22:57
              > Okolo dwoch lat temu naszla mnie pewna refleksa, po pol godziny sesji na warsza
              > wskiej GPW byłem do przodu wiecej, niz moj ojciec zarobil w calym poprzednim ro
              > ku. Nic wlasciwie nie robiac, nic nie produkujac. Grajac, ale co to za praca. H
              > azard, ale z szansami znacznie lepszymi niz w kasynie. czy to jest ok ? moze je
              > st...


              rozczaruje cie
              szanse nie dosc ze nie sa znacznie lepsze to nawet w ogole nie sa lepsze niz w kasynie
              oszukuj sie dalej czytelniku fantastyki wskaznikowoswieczkowej
          • Gość: Takisobie Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 94.75.114.* 22.12.11, 15:16
            Dokładnie, z matematyką jest tragicznie. Ostatnio jeden z moich młodych znajomych, jak się dowiedział ,że procenty obliczam w pamięci, to usiadł ze zdziwienia i powiedział, że jestem geniuszem. Kolejny przykład, pracuję z koleżanką która na 4 roku psychologii nie potrafi obsługiwać Excela, nawet prostych czynności. Za to wszyscy młodzi Polacy potrafią kombinować, mamy to we krwi. No i potrafią się zalogować do Facebooka.
        • Gość: K. Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 22:12
          Ech, kochani, nie ma to jak filologia albo lingwistyka stosowana, ale na porządnej uczelni, a nie w kolegium nauczycielskim w Pcimiu Dolnym.
          Neofilologia to naprawdę świetna inwestycja w przyszłość, tylko na studiach trzeba ciężko pracować, uprzedzam. Ale porządny lektor, nie mówiąc już o tłumaczu (który to zawód sama wykonuję) na rynku pracy obroni się zawsze, i nigdy, naprawdę nigdy nie będzie narzekał na brak zleceń. A jak się jeszcze wyspecjalizuje w jakimś konkretnym obszarze językowym (język handlowy, prawniczy etc.), to jeszcze lepiej.
          Jedno tylko psuje humor dobremu lingwiście-specjaliście: świetne samopoczucie osób, które wpisują sobie w profilu na Goldenline zdania w stylu "zajmuję się tłumaczeniami" albo "angielski perfect". Ech, jakże nadużywane jest dzisiaj to sformułowanie... Ale ci, co naprawdę znają biegle język obcy, mogą być z siebie dumni. Pozdrawiam kolegów po fachu, kabinowych, przysięgłych i wszystkich, którzy kochają tę pracę :)
          Tłumaczka z Krakowa
          PS - chciałam tym postem zasygnalizować, że są takie studia humanistyczne, po których można być spokojnym o swój byt. Są to właśnie filologie obce :)
          • Gość: gość Nic dodać, nic ująć. IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 22:38
            Podpisuję się oburącz i pozdrawiam koleżankę tłumaczkę :-)
            • Gość: realista pier%olenie w bambus jestescie za drodzy i tyle IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.11, 22:42
              chyba tylko instytucje rzadowe placa kokosy z ukradzionych pieniedzy podatnikowi
              noramlany przedsiebiorca da zarobic taniemu wykonawcy i ch.uj go to obdchodzi ze costam przekrecone albo niestylistycznie przetlumaczone
              • Gość: aniakin Re: pier%olenie w bambus jestescie za drodzy i ty IP: *.c197.msk.pl 21.12.11, 23:06
                Gość portalu: realista napisał(a):

                > chyba tylko instytucje rzadowe placa kokosy z ukradzionych pieniedzy podatnikow
                > i
                > noramlany przedsiebiorca da zarobic taniemu wykonawcy i ch.uj go to obdchodzi z
                > e costam przekrecone albo niestylistycznie przetlumaczone

                Brednie. Tlumaczenia z z zakresu prawa, szeroko pojetej branzy technicznej, czy medycznej, wymagaja absolutnej dokladnosci. Jesli ktos jest dobry te klocki, a przy tym zna malo popularny jezyk, to jest ustawiony bardzo bardzo dobrze na wiele lat.
              • Gość: ftff Re: pier%olenie w bambus jestescie za drodzy i ty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.11, 11:04
                > chyba tylko instytucje rzadowe placa kokosy z ukradzionych pieniedzy podatnikow
                > i
                > noramlany przedsiebiorca da zarobic taniemu wykonawcy i ch.uj go to obdchodzi z
                > e costam przekrecone albo niestylistycznie przetlumaczone

                Heh, jeżeli za błędnym tłumaczeniem stoi realna groźba np. płacenia sporych kar za dajmy na to nie spełnienie pewnych waunków umowy czy brak zgodności z regulacjami prawnymi, to raczej go obchodzi...
              • Gość: Heh Re: pier%olenie w bambus jestescie za drodzy i ty IP: 194.0.236.* 29.03.12, 09:44
                Realisto, domyslam sie ze jestes dumnym inzynierem bez znajomosci slowa w jezyku obcym? Nic Ci nie da obrazanie filologow, a bedziesz jeszcze plakal za nimi, jak trzeba bedzie zdobywac kontrakty inzynierskie poza Polska :)
          • olias Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 11.12.11, 23:03
            taa, znajomość języka obcego pomaga w pracy. tylko trzeba jeszcze mieć jakiś wyuczony zawód.
          • Gość: ab Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 188.123.252.* 12.12.11, 10:47
            Podpisuję się: po studiach filologicznych można znaleźć ciekawą i dobrze (bardzo dobrze) płatną pracę.
            Pozdrawiam!
            • Gość: Agnieszka Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.11, 22:24
              A czy możesz podać przykłady tych dobrze płatnych prac z językami obcymi? (to nie jest prowokacja, naprawdę mnie to interesuje, bo zastanawiam się jako drogę może obrać osoba po studiach filologicznych, której nie interesuje ani nauczanie ani tłumaczenie).
              • Gość: asd Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 193.203.192.* 22.12.11, 09:40
                Te lepiej płatne to te, gdzie ten język obcy nie jest obcym:)
          • Gość: Belzebub Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.12.11, 13:48
            Co prawda zajmuję się handlem zagranicznym i też używam innych języków ale gdzież mi do poziomu tłumacza. Pozdrawiam.
          • Gość: m Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.11, 17:54
            Koleżankę tłumaczkę pozdrawia koleżanka tłumaczko-korektorka, która do bardzo dobrej znajomości języka obcego dorzuciła jeszcze wiedzę na temat języka ojczystego, z związku z czym nie pisze ?„ci, co”.
            • Gość: Magda Przyganiał kocioł garnkowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.12, 12:28
              > Koleżankę tłumaczkę pozdrawia koleżanka tłumaczko-korektorka, która do bardzo d
              > obrej znajomości języka obcego dorzuciła jeszcze wiedzę na temat języka ojczyst
              > ego, z związku z czym nie pisze ?„ci, co”.

              Nie tłumaczko-korektorka, ale tłumaczka-korektorka lub tłumaczkokorektorka:

              so.pwn.pl/lista.php?co=ch%B3odziarko
              A "ci, co" jest jak najbardziej poprawne, co najwyżej nieco potoczne, zajrzyj do słownika poprawnej polszczyzny:

              2. ndm zaimek, który zastępuje w tekstach potocznych takie zaimki względne i nieokreślone, jak: kto, który, jaki, ile: Ten, co go odnalazł, miał dużo szczęścia. Ci, co ich zaprosili, powinni się z tego wytłumaczyć. Może kupiłbyś tego konia, co widziałeś w sobotę na wyścigach? Powiedz przynajmniej, co jej za to zapłaciłaś.
          • Gość: Wiking Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.ias.bredband.telia.com 16.06.12, 21:05
            Ciesze sie twoim szczesciem - ale wierz mi duzo zalezy od jezyka i popytu. Wydaje mi sie ze rynek tlumaczen z angielskiego czy tez niemieckiego jest dosc mocno nasycony.

            Pomijam fakt ze czasami idac do biura w badz co badz nie malym bo prawie 400tys miescie i przez chwile obserwujac prace tegoz rece czlowiekowi opadaja.
            Mlodzi siedza i tlumacza co popadnie a szef z uprawnieniami przysieglego stawia pieczatki.
            I nie mialbym nic przeciwko temu jesli choc by czytal co co podpisuje - w moim tlumaczeniu byly 3 bledy z czego raz zaimek osoboby i dwa razy jakies inne krzaki - poprosilem o poprawke ale okazalo sie ze musze godzine czekac bo koles co przystawia pieczatke wyszedl.

            Mysle ze sporo wiecej mozna zarobic na mniej popularnych jezykach ale tutaj tez roznie moze byc z iloscia pracy... bo np ile osob bedzie mialo do tlumaczenia dokumenty z jezyka Szwedzkiego, czy dajmy na to Węgierskiego.

            Niemniej zgodze sie ze jesli ktos po filologi zainwestuje w siebie i zacznie piac sie po szczeblach kariery tlumacza moze byc zadowolony.
        • jamesonwhiskey Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 12.12.11, 00:14
          zal i "bul" czytac te wypociny szczegolnie pierwszej panienki
          podjarany korporacyjny piesek ktory zrobi wszytko byle tylko zadowolic swojego pana
        • Gość: Marek Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.centertel.pl 12.12.11, 04:55
          cytat z artykułu: ...sześć podyplomówek, kończy właśnie studia doktoranckie i ma otwarty przewód doktorski. Żeby dostać tę pracę, musiała ukryć swoje wykształcenie. Czy państwo polskie stać, żeby tracić bezpowrotnie potencjał ludzi wykształconych?
          W najgorszych czasach komuny studia znaczyły więcej niż dzisiaj kilka podyplomówek, doktorat i ze dwa fakultety. Dlaczego? Bo studia były bardziej elitarne, była selekcja, egzaminy wstępne i duży odsiew nawet do IV roku. A teraz koleżanka mojego syna, wprawdzie zdolna bestia zakłada się ze znajomymi ile kierunków dziennych na raz może studiować. I dlo tego na różnych uczelniach. Doszła do 3, i ma w tygodniu 2 dni wolne!!! No i co to za argument dla pracodawcy, że ktoś ma takie studia za sobą? Nic dziwnego, że większość przeżywa potem traumę, albo brak pracy, albo rozczarowanie związane ze statusem, niskie płace.
          A ja na moich studiach technicznych w latach 79'-84' miałem po pięć dni od rana do późnego popołudnia, wieczory zajęte na sprawozdania z ćwiczeń. Mój ojciec pod koniec lat 50' na studiach inżynierskich 3 letnich miał matematykę i mechanikę na poziomie współczesnych studiów doktoranckich (uczelnie techniczne). Jeszcze raz - dla pracodawcy liczą się realne umiejętności, maksymalna dyspozycyjność, chęć pracy - a nie fachowo napisane CV (zwane kiedyś po ludzku życiorysem)
          • Gość: DNA Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 193.57.67.* 12.12.11, 07:57
            To prawda.
            Obnizyl sie poziom, ale tez dlatego ze zachod traktuje polske jak murzyna i nie dzieli sie mysla techniczna. Natomiast polska sama w sobie nie przeznacza budzetu na nauke i rozwoj i nie idzie z duchem czasu...
            I w ten sposob powstaje armia malpek ktore maja rece i nogi ale nie maja glowy. Wlasnie w ten sposob na masowa skale wyzyskiwane sa chiny, bangladesz, tajwan itp
            • Gość: gość niedzielny Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.168.16.95.dynamic.jazztel.es 22.12.11, 00:44
              Jak to nie dzieli się myślą techniczną. Oczywiście, że się dzieli, tylko Polakom nie chce się z tej myśli technicznej korzystać. Po pierwsze, aby do niej dotrzeć, to trzeba czytać międzynarodową prasę naukowo-techniczną i być na bieżąco. Ale któremu profowi, doktorowi, o studentach nie wspominając chce się tam zajrzeć. Jeśli jeszcze Ci pierwsi są w stanie podać chociaż jeden z tytułów takich czasopism, to studenci do piątego roku (lub 2-go magisterskich) nie mają pojęcia, że coś takiego istnieje.
              Zatem skąd mają brać tę najnowszą myśl techniczną, jeśli ona ich nie interesuje.
        • Gość: ble Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.play-internet.pl 12.12.11, 20:18
          znam excella i języki i co? g. z tego mam :/ nawet na budowę nie chcą wziąć
          • Gość: zz Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.acn.waw.pl 17.05.12, 20:02
            a co bys z tym excelem na budowie robil? cegla liczyl?
      • Gość: Carola Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.skierniewice.vectranet.pl 08.12.11, 23:00
        Wreszcie sensowny i dobrze napisany artykuł! Ciekawe, i jak mi się wydaje całkiem prawdziwe obserwacje!
        • Gość: Nidelka Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.multi-play.net.pl 08.12.11, 23:54
          W mojej pierwszej pracy dostawałam 400 zł. Zacisnęłam zęby, cały czas myśląc, że jakoś sobie poradzę, a to, czego się na uczę, to moje. Niestety firmę zlikwidowano po 2 latach i musiałam szukać pracy. Trafiłam w końcu na ciekawą ofertę, zaczęłam od pół etatu, ale szybko wskoczyłam na cały. Pracowałam w zawodzie i już mi starczało do 1-szego (przy rozsądnym gospodarowaniu). Cały czas powtarzałam sobie, że się uczę, zdobywam doświadczenie, że nie od razu Kraków zbudowano. Nie zależało mi na posadzie dyrektora, ale chciałam się rozwijać, dawać z siebie i korzystać też. Po 3 latach wciąż zarabiałam tyle samo, byłam na tym samym stanowisku, a wszelkie możliwości ruchów i korzystania z okazji awansu, jakie pojawiały się, były natychmiast ukracane przez mojego przełożonego. Nie mógł znieść, że jego podwładny może zajmować równorzędne stanowisko w innym dziale, piąć i realizować się. Za to codziennie słyszałam, że mi się nie chce pracować. W końcu zdecydowałam się odejść. Dopiero była obraza majestatu!
          Moi drodzy, nie jest tak, że ludziom się w głowach wywraca. Skończyłam studia, które powinny mi dać pewność zatrudnienia. Tak nie jest. Gdybym zaczynając karierę dostawała tyle, ile pani z pierwszej wypowiedzi, byłabym przeszczęśliwa. Znam języki obce, jestem pracowita, dokształcam się, lecz nie mogę trafić na firmę, która by to doceniła. Niech tu nikt nie wyjeżdża z kryzysem, bo i w tym artykule pokazano ile można zarabiać, czyli da się. Nie oczekuję nie wiadomo czego, nie muszę, jak pani zarabiać 10 000 zł, ale nie chcę, by wciąż traktowano mnie jak świeżo upieczonego absolwenta, bo już mam na koncie 10 lat doświadczenia zawodowego, a to chyba coś znaczy.
          • Gość: marcin_s81 Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 198.175.152.* 09.12.11, 10:54
            Jest różnica pomiędzy prawdziwym doświadczeniem a "doświadczeniem". Z całym szacunkiem, bo nie wiem co Pani robiła dotychczas, ale jeśli jest Pani specjalistą jak twierdzi, a nie osobą od prostych czynności, to nie powinno być problemów ze znalezieniem pracy. Niestety wiem z doświadczenia, że bardzo często osoby pracujące nawet po kilkanaście lat nie potrafią nic, gdyż wykonywały dotychczas proste prace.
            Tak więc albo naprawdę ma Pani pecha trafiając na dziwne firmy, albo coś jest nie tak z Pani umiejętnościami. A i taka rada - jeśli dobrze zna Pani języki to radziłbym próbować znaleźć zatrudnienie w zagranicznych firmach, gdyż tam bardziej doceniają ludzi. Wiem, bo sam pracowałem u polskiego pracodawcy, a aktualnie pracuję w międzynarodowej korporacji. Różnica jest jak między piekłem a niebem.
            • Gość: nana a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie jest IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 11:57
              kwestia wiedzy , doswiadczenia ale szczescia ... tak po prostu szczescia. Ja tez skonczyłam swietna szkołę (oczywiscie na polskie warunki) i zaczełam pracę w najgorszym momencie gdy bezrobocie siegnęło 20%. Ale miałam szczescie i nie boję sie tego powiedziec. Zastanawia mnie tylko zadufanie ludzi ktorzy uważaja ze jak zarabiają 10000 to dzieki swoim osiągnięciom, albo że są niezastapieni. Nic bardziej mylnego , czesto własnie ich najłatwiej zatapić. Mi się udało tak jak niejakiej "annie" pracuje dla korpo za bajońskie pieniądze i wcale nie jest tak że nagle w ciągu 1 misiąca stałam się mądrzejsza, po prostu ktoś dał mi szansę bo się spodobało CV. Tak po prostu! z 3000 brutto do 12000 brutto w jeden miesiąc!
              • Gość: buraczana.lejdi Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.echostar.pl 11.12.11, 12:38
                pieknie napisane; absolutnie sie zagdzam; super post
                • Gość: hehe Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.ptr.magnet.ie 11.12.11, 14:15
                  Artykul jest znosnie dobry ale pewnie dlatego ze nie zostal napisany przez nikogo z Agory - tylko czytelnikow :)

                  Kazdy napisal tutaj czesc z wielu skladowych ktore wplywaja na wynik koncowy - zwany sukcesem.

                  Co to jest sukces? PRaca za 12k na miesiac w Wawie czy praca za 9k w miesie ponizej 200 tys mieszkancow? Czy sukces to praca wogole w korpo? W korpo nie pracuje sie wiecznie po 40 roku zycia jest sie tam starcem i zastepuje sie takiego delikwenta mlodziakiem 28 letnim.

                  Czy sukces to zatracenie sie w korpo czy stworzenie czegosc od poczatku do konca w malej firmie - pomimo ze z pewnoscia nie bedzie to super spektakularne bo firma mala to firma niszowa.

                  Czy sukces to wychowanie przez kobiete dwojki dzieci na madrych ludzi - a traktowanie pracy jako dodatek do zycia a nie cel sam w sobie?

                  Dlatego ten artykul pokazuje ze w PL wyznacznik sukcesu to kasa z corpo - co jest wielkim uproszczeniem i bledem.
                  • Gość: maliszew) mam 30 lat i 25 tys miesięcznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 17:29
                    trochę się tym pochwalę na forum, przyznaję, ale też o tym rozmawiamy, prawda? nie jestem 'oburzony', bo ciężko pracuję od liceum. od kilku lat (od 2006 roku) - moje zarobki są w okolicach 20 tysięcy za miesiąc. mam dziecko i żonę. wiem jedno: trzeba ciężko pracować. ALE ciężka praca to nie tylko praca sama w sobie. ciężko pracuje też pani, która sprząta u nas w mieszkaniu. chodzi o to, że ciężko pracować to robić to co się robi w pracy i nieustannie myśleć o nowych możliwościach. ciągłe myślenie o tym, że mogę więcej, lepiej, inaczej, a jednoczesna ciężka praca - w połączeniu dają bardzo ciężką pracę. jest to swego rodzaju psychiczny rozkrok - z jednej strony musisz dawać z siebie wszystko i więcej, z drugiej cały czas po cichu rozglądać się za nowymi możliwościami. trzeba ciągle sobie zadawać pytanie - co jeszcze mogę zrobić lepiej. nie tracić celu z oczu. takie podejście u mnie spowodowało, że właściwie wykorzystałem chyba większość szans jaka mi się przytrafiła do tej pory. co będzie dalej? nie wiem i nie chcę wiedzieć. zakładam nowe możliwości i fakt, że to co najlepsze jest przede mną/przed nami. myślę, że wszystko to sprawa psychiki. czy jestem lepszy od innych? raczej nie. po prostu bardziej od wielu innych chcę i się staram. wiem, że mógłbym lepiej dawać radę poza granicami kraju, bo w kraju w moim zawodzie osiągnąłem prawie wszystko w tak młodym wieku. ale powoli - bez niebezpiecznych ruchów. trzeba cały czas patrzeć na lewo, prawo, do przodu i za siebie. oczy dookoła głowy. nie ma co narzekać. albo się zmienia świat wokół albo świat zmienia ciebie, nie ma nic pomiędzy. sukces to stan umysłu. acha, i nie pracuję w korporacji. mam własną działalność.
                    • Gość: www Re: mam 30 lat i 25 tys miesięcznie IP: 222.128.41.* 12.12.11, 03:31
                      super komentarz!!
                      • Gość: eowyna Re: mam 30 lat i 25 tys miesięcznie IP: *.171.90.163.static.crowley.pl 12.12.11, 17:04
                        Oburzeni to nikt inny, tylko banda wiecznych studentów, którym się wydawało że z zerowym doświadczeniem i 2 kierunkami pracodawcy będą rozwijać przed nimi czerwony dywan. Do roboty! A nie siedzieć z założonymi rękoma i płakać, że nie ma się pracy, a jak chcą zatrudnić, to za 1000 netto. Takie jest życie, od czegoś trzeba zacząć. Dyrektor nie został dyrektorem bo skończył studia dla dyrektorów.
                        Pracować zaczęłam na 3 roku studiów, kiedy miałam za dużo wolnego czasu i moja pierwsza pensja wyniosła 800 zł- jak ja się cieszyłam, że mam swoje pieniądze. Dziś mam 25 lat, jestem managerem w firmie zatrudniającej ponad 1000 i zarabiam 5k. Studiów nie skończyłam, bo nie było na to czasu, ale skończę.

                        Można? Można.
                        • Gość: lol Re: mam 30 lat i 25 tys miesięcznie IP: *.net.autocom.pl 12.12.11, 17:32
                          zależy od firmy często jest się dyrektorem bo tak... i da się? Da się!
                          Poza tym bez obrazy ale manager w firmie z takim zatrudnieniem za taką kasę to bardzo słabo!
                          • mrarm Re: mam 30 lat i 25 tys miesięcznie 22.12.11, 09:54
                            Hehe, dokładnie, tyle to zarabiają u mnie w pracy (branża IT) ludzie bez studiów ani informatycznych, ani w ogóle żadnych - np. technicy, po szkołach policealnych, oczywiście konieczna dobra znajomość angielskiego - korporacja międzynarodowa.. a zdaję sobie sprawę, że u mnie się zarabia raczej mało jak na branże IT - przynajmniej na początku.
                    • Gość: heh Re: mam 30 lat i 25 tys miesięcznie IP: *.net.autocom.pl 12.12.11, 17:31
                      wszyscy piszą 10k, 15k, 20k a ja się pytam jaka branża, bo tego jakoś nikt nie pisze, a na necie każdy może napisać wszystko.
                      • Gość: solo Re: mam 30 lat i 25 tys miesięcznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.11, 20:56
                        Pierniczą i tyle, to nic nie kosztuje
                        • Gość: 11 cm ja mam niedlugo 40 i niemam kompleksu malego ptaka IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.11, 22:46
                          wiec nie musze w ogole pracowac, zeby sie dowartociowac zarabianiem pieniedzy
                        • Gość: narzekacz Re: mam 30 lat i 25 tys miesięcznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 02:12
                          dokladnie, pieprza farmazony, w "mojej" niemieckiej firmie zatrudniajacej 1000 osob jest 4 kierownikow zarabiajacych 12tys brutto, reszta choloty zarabia odpowiedni mniej, ja zarabiam 2500netto i sie ciesze ze nie mniej, i tyle w temacie
                          a ten gosciu co pisze o 25tys netto to chyba na rok tyle zarabia, bedny zakompleksiony klamca
                      • Gość: hella Re: mam 30 lat i 25 tys miesięcznie IP: *.icpnet.pl 10.02.12, 18:46
                        a mnie zastanwia skąd się bierze ta średnia pensja w Polsce skoro wszyscy zarabiają takie pieniadze... skad te średnie ok 3500 zł brutto się bierze.
                    • Gość: kot Re: mam 30 lat i 25 tys miesięcznie IP: *.dynamic.chello.pl 22.12.11, 02:40
                      superkomentarz? masz pieniądze na życie, którego nie masz. życie, które JEST pracą. ty JESTEŚ pracą całym sobą. dziękuje, chyba nie o to chodzi.
                    • Gość: forumowy milioner A ja mam 100 lat i milion 500 sto 900 na godzinę IP: *.jmdi.pl 22.12.11, 12:56
                      A mój kutas ma metr. W obwodzie! I stoi mi 25 godzin na dobę.

                  • comrade Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie 12.12.11, 14:01
                    > Co to jest sukces? PRaca za 12k na miesiac w Wawie czy praca za 9k w miesie pon
                    > izej 200 tys mieszkancow? Czy sukces to praca wogole w korpo? W korpo nie pracu
                    > je sie wiecznie po 40 roku zycia jest sie tam starcem i zastepuje sie takiego d
                    > elikwenta mlodziakiem 28 letnim.

                    Jeśli chodzi o forsę, to można powiedzieć że człowiek NAPRAWDE odnosi sukces w momencie gdy jego własna bezpośrednia praca przestaje być konieczna do jego utrzymania. Tzn. sytuacja że ma tyle forsy ze teoretycznie nie musi juz do konca zycia pracować. To jest definicja prawdziwego sukcesu. Więc żadna praca w korpo nie prowadzi do prawdziwego sukcesu finansowego, nawet z zarobkami rzędu kilkanascie tysiecy brutto (chyba że po wielu latach ostrego oszczędzania duzych kwot taki pracownik rzeczywiscie staje sie rentierem i może żyć z odsetek, ale pokażcie mi takiego)
                    • Gość: eso Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.net.autocom.pl 12.12.11, 17:34
                      Naczytałeś się Kjosakiego (pisownia celowa)?
                      Rzeczywiście szczyt marzeń - nie musieć pracować!
                      Ale jakim kosztem? Praca jest wartością sama w sobie to raz, dwa że sukces nie musi być równoważny kasie... ludzie opamiętajcie się - wiem, że jestesmy krajem na dorobku ale bez przesady!
                      • Gość: wersalnieruchomosc Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.home.aster.pl 16.12.11, 21:16
                        Ja pracuję w biurze nieruchomości i praktycznie nic nie zarabiam, ale też nie jestem oburzony bo rozumiem mechanizmy kapitalizmu.
                        • Gość: eso Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.net.autocom.pl 07.01.12, 16:57
                          w biurze nieruchomości i nie zarabiasz? Dziwne!
                      • comrade Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie 22.12.11, 10:46
                        > Naczytałeś się Kjosakiego (pisownia celowa)?
                        > Rzeczywiście szczyt marzeń - nie musieć pracować!
                        > Ale jakim kosztem? Praca jest wartością sama w sobie to raz, dwa że sukces nie
                        > musi być równoważny kasie... ludzie opamiętajcie się - wiem, że jestesmy krajem
                        > na dorobku ale bez przesady!

                        Mówiłem tylko o sytuacji finansowej, tzn. że masz tyle pieniędzy że MOŻESZ prowadzić życie rentiera do końca swoich dni. MOŻESZ - nie "musisz". To że jakakolwiek forma pracy jest potrzebna dla zdrowia psychicznego człowieka - jest oczywistością której nikt nie neguje!
                        • Gość: eso Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.net.autocom.pl 07.01.12, 16:59
                          Wiadomo, że zawsze lepiej mieć kasę niż nie i im więcej tym lepiej, ważne żeby nie dać się jej zepsuć
                          A co do pracy jako wartości właśnie przykłady niestety pokazują, że nie każdy zna tę prawdę np. ludzie (często bez kwalifikacji) uznający, że za np. 2000 brutto to im się nie opłaca z domu wychodzić...
              • Gość: lolololo Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 23:24
                pełna zgoda. sam jestem w podobnej sytuacji - obronilem sie pol roku temu, 9k brutto miesiecznie, trzeci rok w firmie. i praca niby ciekawa, ale sam przed soba przyznaje ze tylko szczescie zdecydowalo o tym ze robie akurat to, a nie stoje na kasie w tesco. 'specjalisci' ktorym placi sie ogromne pieniadze w wiekszosci nie posiadaja zdolnosci ktore usprawiedliwiaja takie zarobki. a im wyzej w hierarchii tym bardziej absurdalny bywa rozdzwiek miedzy kasa a poziomem ogarniecia.
                • Gość: patafian Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 02:17
                  to jest zalosnie prawdziwe, u mnie w firmie jest cala kupa niekompetentych ludzi na kierowniczych stanowiskach za ktorych robote odwalaja nizej postawieni w hierarchi, podstawa w takich korporacyjnych obozach pracy jest odpowiednie sie ustawienie i bywanie na "grillach" u odpowiednich osob, pozniej juz jest z gorki do emerytury...
              • Gość: www Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: 222.128.41.* 12.12.11, 03:30
                Szczescie?

                Jest takie powiedzenie, ze szczescie jest wtedy gdy okazja spotyka sie z przygotowaniem!!


                Jak masz zla prace to szukasz nowej DO SKUTKU!!! To nie szczescie tylko upor i wykorzystywanie okolicznosci!!!

                Sam niezle zarabiam, ale mam watpliwosci co do tego czy to jest dobra praca... moze ja zmienie niedlugo...bo wlansie nie mam zamiaru czekac na lut szczescia tylko brac sprawy w swoje rece!!!


                Mam tez znajomego, ktory wyslal 300 cv (oczywiscie wszedzie ten sam list motywacyjny bo "i tak nie czytaja") dostal prace za 1500 zl i mowi, ze nie ma szczescia...fajny, mily gosc, ale tak sie nie robi kariery!
                • Gość: frustrat Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.11, 13:34
                  życiem rządzi przypadek, Ty rządzisz przypadkiem
                  frustro-blog.blogspot.com/2011/12/rzadz-przypadkiem.html
              • Gość: Jasio Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.bchsia.telus.net 12.12.11, 11:14
                > ...........Ale miałam szczescie i nie boję
                > sie tego powiedziec. ............................................. Mi się udało tak jak
                > niejakiej "annie" pracuje dla korpo za bajońskie pieniądze i wcale nie jest ta
                > k że nagle w ciągu 1 misiąca stałam się mądrzejsza, po prostu ktoś dał mi szans
                > ę bo się spodobało CV. Tak po prostu! z 3000 brutto do 12000 brutto w jeden mie
                > siąc!

                Nic bardziej mylnego. Szczescie to tylko czesc twojego sukcesu. Zwykle pracownika sie obserwuje przez lata, zanim da mu sie "szanse".Pracownik zdaje egzamin pracujac, nawet nie zdajac sobie z tego sprawy. Tak przynajmniej jest w normalnej firmie. Niestety, w Polsce czesto odgrywaja tu rowniez role uklady "damsko-meskie".
              • Gość: hmm Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.net.autocom.pl 12.12.11, 17:27
                a jaka to branża pewnie finanse albo consulting, nie?
                Własnie przeciw temu protestują oburzeni, że finansjera ma mega kasę za to, że nie robi nic produktywnego!
                Swoją drogą co znaczyło to szczęscie?
                • Gość: ami Re: a nie przyjdzie cie do głowy ze to czesto nie IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.11, 20:07
                  uprzedziłeś mnie z tym postem, dokladnie o to chodzi "oburzonym",
                  ale tutaj wszyscy z monetami na oczach.
            • olias Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 11.12.11, 14:58
              nie pierd... o doświadczeniu. po prostu cisz się że nie pracujesz u polskiego beznesmena czu urzędnika tej samej narodowości. nie obrażaj kogoś kto może więcej potrafi niż Ty. mój Boże - ile zadufania w tak krótkim tekście jak twój.
          • Gość: Piotr Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 09.12.11, 11:36
            Gość portalu: Nidelka napisał(a):

            >Skończyłam studia, które powinny mi dać pewność zatrudnienia.

            I to jest niestety największy błąd w naszym myśleniu - studia w dzisiejszych czasach są warunkiem koniecznym do uzyskania dobrej pracy ale niestety nie wystarczającym...
            • Gość: Nidelka Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.11, 14:12
              Nie oczekiwałam, że po wyjściu z uczelni dyplomem drzwi do firm będą na mnie czekać, a ja jedynie wybiorę lepszą ofertę. Chodziło mi raczej o możliwości, jakie mój kierunek, mówiono mi, że ma. Rzeczywistość jednak okazała się inna. Bolesne również, że na stanowiskach, które ja mogłabym zajmować z racji zawodu, obejmowane są przez osoby z zupełnie innym wykształceniem. Wiem, że obecnie tak jest - kończysz jedno, robisz co innego. Jestem elastyczna, a niestety takiej możliwości nie miałam (oprócz przekładania papierów i odbierania telefonów), choć jest wiele tematów, którymi mogłabym się zawodowo zajmować. Kiedyś na rozmowie jeden pan wyraził swoje niezadowolenie, gdy zobaczywszy wśród kilku innych, pewne szkolenie odbyłam kilka lat temu. Zaraz... To mam każde powtarzać co roku, żeby było świeże? Studia też skończyłam kilka lat temu. Czy to znaczy, że jest to nieważne? Chcę tylko powiedzieć, że nigdy nie odrzuciłam oferty z powodu zarobków, jakie oferowano. Moja znajoma po studiach wyszła bez słowa, gdy zaproponowali jej minimalną. Po 5 latach była już dyrektorem w oddziale zagranicznej firmy. Nigdy też nie stawiałam aspektów finansowych na pierwszym planie, choć są one ważne, bo z czegoś trzeba żyć. Może też trzeba po prostu znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, by móc skorzystać z okazji, które los podsuwa. I to nie jest tak, że każdy chce więcej niż powinien. Z chęcią przyjmę ofertę, która będzie mieć perspektywy, zacząć od początku, ale dojść do celu po paru latach, zamiast trafiać w miejsca z obietnicami, z których nic nie wynika.
              • Gość: hugolina Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.centertel.pl 09.12.11, 17:37
                > ków, jakie oferowano. Moja znajoma po studiach wyszła bez słowa, gdy zaproponow
                > ali jej minimalną.

                Nawet nie powiedziała do widzenia? Z kulturą na bakier?
                • the_last_guardian_angel Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 11.12.11, 21:52
                  Gość portalu: hugolina napisał(a):

                  > > ków, jakie oferowano. Moja znajoma po studiach wyszła bez słowa, gdy zapr
                  > oponow
                  > > ali jej minimalną.
                  >
                  > Nawet nie powiedziała do widzenia? Z kulturą na bakier?

                  A czemu miała powiedzieć "do widzenia" skoro się więcej nigdy nie zobaczą!?

                  Mogła jedynie rzucić "żegnam"...

                  W.
              • szydell Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 11.12.11, 17:51
                Gość portalu: Nidelka napisał(a):
                > Nigdy też nie stawiałam aspektów finansowych na pierwszym planie, choć są on
                > e ważne, bo z czegoś trzeba żyć. Może też trzeba po prostu znaleźć się w odpowi
                > ednim miejscu w odpowiednim czasie, by móc skorzystać z okazji, które los podsu
                > wa. I to nie jest tak, że każdy chce więcej niż powinien. Z chęcią przyjmę ofer
                > tę, która będzie mieć perspektywy, zacząć od początku, ale dojść do celu po par
                > u latach, zamiast trafiać w miejsca z obietnicami, z których nic nie wynika.

                Nidelko, czytając Twoje wypowiedzi jestem w 100% pewny, że jesteś swoim największym wrogiem. Sprawa jest prosta - nie umiesz wybrać dobrze. Niektórzy tak mają. Mogą być wybitnymi specjalistami, a i tak spaprzą sobie życie, bo podejmować będą złe decyzje.
                Spróbuj zacząć myśleć o swoich porażkach, jako złych wyborach i wyciągaj wnioski.
                A nóż się uda? :]
                • Gość: ort Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.net.autocom.pl 12.12.11, 17:43
                  a nóż to leży koło widelca, a nuż zrozumiesz...
                • Gość: Nidelka Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.11, 13:44
                  Dziękuję za radę! Doceniam to naprawdę.
            • Gość: eso Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.net.autocom.pl 12.12.11, 17:38
              warto wiedzieć co to warunek konieczny i wystarczający zanim się zacznie pisać - jakoś miliony osób bez studiów pracują (i co z tym sine qua non?)
          • Gość: ravic1978 Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.12.11, 14:58
            Z całym szacunkiem, ale jak piszesz:

            "Skończyłam studia, które powinny mi dać pewność zatrudnienia. Tak nie jest."

            to jednak Ci sie powywracało w głowie. Jedyna pewność jaką możesz mieć to zmiana i lepiej sie do niej przyzwyczaj. Powyższe zdanie to kwintesencja postawy roszczeniowej - przeciez mi sie należy!
            • Gość: Nidelka Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.11, 13:04
              Nic mi się nie poprzewracało. Nigdy nie przyjmowałam postawy roszczeniowej, nie twierdziłam, że coś mi się należy w ogóle albo dlatego, że skończyłam studia. Nie! Za to: chcę pracować w zawodzie, niekoniecznie w branży związanej ściśle z moimi studiami, i tam, gdzie mogę się rozwijać również dla dobra tego miejsca, niewysłuchując od przełożonego, że nie mogę, bo on się tym czuje zagrożony.
          • Gość: diabolorubro Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 62.233.175.* 11.12.11, 15:04
            Zrozumiałe u mnie jest samozadowolenie tych, którzy szybko w młodym wieku osiągneli sukces finansowy. Jednak jak im się wydaje, że wszystko osiągnęli wyłacznie dzięki sobie, to sie mylą. Musi byc jeszcze trochę szczęścia, które oczywiście musi trafić na odpowiednią osobę w odpowiednim czasie. Mówię to świadomie, jako że w życiu zawodowym wiedzie mi się w miarę dobrze i mogę na pewne sprawy popatrzeć obiektywnie, bez zazdrości. Jestem też z pokolenia starszego. Widziałem wzloty i upadki innych, zanikanie branż i zmiany zaqpotrzebowania na rynku pracy o 180 st. Obserwuję równiez obecnie ludzi zdolnych, energicznych, którzy jednak nie wstrzelili się z zawodem w odpowiedni rynek albo są doskonałymi fachowcami lecz nie radzą sobie z przeszkodami natury administaracyjno-urzędowej, prowadząc np. samodzielnie firmy. Problem leży więc nie w tym czy w tym kraju da się zrobić karierę. Bo się da. natomiast marnowany jest olbrzymi potencjał ludzki, który tutaj nie moze rozwinąć skrzydeł, natomiast w krajach rozwinietych, taki osobnik natychmiast jest dostrzegany i wykorzystywany za obopólnym zadowoleniem. ZXnajomy studiował fizykę. Był moim zdaniem geniuszem, jednak nawet nie ukończył pracy magisterskiej. Skostniałe struktóry uczelniane uważały go za odpad (zamknięty w sobie, mało kontaktowy). Po studiach pracował przez kilka lat za grosze, jako kasjer na giełdzie samochodowej. Cały czas jednak coś tam liczył, udowadniał i kombinował. Mamierzyła go uczelnia z Nowego Meksyku w USA. Zciągnęli go, choć się nawet o to nie starał. Zrobił tam błyskawiczną karierę naukową, dalej pozostając zamkniętym w sobie odludkiem. Jest obecnie profesorem. I takich ludzi w tym kraju tracimy. Życzę dobrze tym co dostając 10 tys. zł myślą, że złapali pana Boga za nogi, lecz nie tutaj leży problem.
            • Gość: zzz dokładnie -takich pań jest mnóstwo IP: 195.82.180.* 11.12.11, 20:28
              Ot właśnie - szczęście i tylko szczęście. Pani Ani (przypadkiem) była odpowiednią osobą w odpowiednim miejscu i czasie, a teraz dorabia do tego ideologię ciężkiej pracy i własnej 'zajefajności'.

              Każdy kto czyta artykuły w dziale Praca i przegląda fora o tejże tematyce natknął się prędzej czy później na taką panią Anię, której się nie udało mimo iż robiła nie wiadomo ile bezpłatnych staży, tyrała po 12 godzin wykonując pracę kilku ludzi, często przez 2-3 lata w nadziei, że jak zdobędzie doświadczenie to ktoś je w końcu doceni. I co? Później jest dramat jak się dochodzi do wniosku, że zamiast iść do przodu człowiek stoi w miejscu godząc się na wyzyk
              • Gość: gruba Re: dokładnie -takich pań jest mnóstwo IP: 91.123.169.* 11.12.11, 21:10
                Jeśli ktoś nie jest w tych 5% najlepszych studentów to rzeczywiście liczy się tylko szczęście (poza znajomościami). Te 5% szczęścia mieć nie musi bo i tak zwykle dobrze im się powodzi.

                A Pani Ania co ma 25 lat jeszcze w życiu pewnie dozna niejednej porażki, rozczarowania, wzlotów i upadków.

                No i pamiętajmy, że dobrze może się powodzić bardzo ograniczonej części społeczeństwa, pozostała większość musi na tych ludzi sukcesu zapracować. Kapitalizm.
                • olias Re: dokładnie -takich pań jest mnóstwo 11.12.11, 23:07
                  twierdzisz że b. dobry student to dobry pracownik? wątpie czy tak jest.
                  • Gość: asdf Re: dokładnie -takich pań jest mnóstwo IP: 195.82.180.* 12.12.11, 00:27
                    A dlaczego twierdzisz, że tak nie jest?
                    • Gość: www Re: dokładnie -takich pań jest mnóstwo IP: 222.128.41.* 12.12.11, 03:36
                      Po studia to nauka czegos co juz jest.. czytasz, zapamietujesz, uczysz sie rozwiazac problem z ksiazki i zdajesz...

                      Praca to problemy, ktorych nie bylo wczesniej, to samodzielnosc w mysleniu i przede wszystkim cholerny upor!!!
                      • Gość: gruba Re: dokładnie -takich pań jest mnóstwo IP: 91.123.169.* 12.12.11, 17:28
                        5% najlepszy nie w takim sensie, że mają najlepsze stopnie i średnią tylko rzeczywiście najlepszych w dziedzinie którą studiują. Niestety przy obecnym poziomie szkolnictwa wyższego dobre stopnie niewiele znaczą (chociaż Ci co mają same 3 raczej wielkimi orłami nie są).
          • Gość: Seba Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.acn.waw.pl 12.12.11, 16:03
            Przepraszam, ale zapytam, gdzie jest stwierdzone, że "studia dają pewność zatrudnienia" ?
            Zatrudnienie daje podaż/popyt na dane usługi/kwalifikacje, rynek i Państwo, które powinno w tym jakoś uczestniczyć. Studia w dzisiejszych czasach nie dają pewności zatrudnienia i proszę się tym nie łudzić... Niestety, jeśli ktoś "odbębnił studia", do tego słabe, to z dobrze płatną pracą będzie ciężko, trzeba się w czymś specjalizować, uczyć się całe życie. I jeszcze jedno, ktoś tu gdzieś mądrze napisał, że czasami trzeba się czegoś wyrzec, np. odległość do pracy jeśli jest to 500km czy 2000km, trzeba przekalkulować czy się opłaca i się przenieść.
            Pozdrawiam
            Seba
            • Gość: NIdelka Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.11, 13:14
              Kolejny post z atakiem. Skończyłam studia techniczne (tak dla jasności, bo jest nagonka na humanistów, że wybierają bez sensu kierunki, a później się dziwią, że nie mogą znaleźć pracy). Pewnie nie wszyscy, ale część, którzy wybrali dalsza edukację, obserwuje rynek i wybiera taki profil, by zdobyć wiedzę, która go interesuje (z różnych powodów). Prognozują, obserwują, wiedzą. I o to mi chodziło, pisząc "pewność zatrudnienia". Że teoria minęła się z praktyką. To, że np. ukończenie medycyny teoretycznie powinno pozwolić znaleźć pracę, bo ludzie niestety chorują i będą chorować, starzeją się w wszystkimi tego konsekwencjami itd. Wszyscy wiemy, że tak nie jest.
          • Gość: Marcin 10 tys. zł zarabia hydraulik IP: *.merinet.pl 22.12.11, 00:36
            10 tys. zł to w przeliczeniu zarabia w Niemczech zwyczajny hydraulik, a babie wydaje się, ze pana Boga za nogi złapała :)))))))))))))
          • tajemnicapanstwowa Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 24.01.12, 04:03
            znajoma miala podobny problem.

            3 lata pracowala w jednej z firm z panstwowym kapitalem. na wakacje sezonowo przyszla do pracy corka ksiegowej w trakcie studiow i po wakacjach (3 miesiace) cudownie dostala przeniesienie do innego, bardziej "elytarnego" dzialu, choc zasada bylo, ze o ile jest miejsce to zostaje sie w tym dziale na dluzszy czas by poznac dobrze cala firme.
            jakie musialo byc zdziwienie 10 osobowej zalogi, z ktorej najnizszy staz to rok, gdy po 3 miesiacach mloda siksa dostaje awans "bo ma slub za pasem".
            w miedzyczasie bezposrednia przelozona dzialu (bez zgody ktorej caly dzial nawet nie mogl pierdnac i podzielic sie informacja na temat pracy od innych dzialow z pominieciem "kapo") zaszla w ciaze.
            jak sie pozniej okazalo osoba, ktora przyszla na zastepstwo z innego dzialu zaczela dostrzegac umiejetnosci ludzi - i nagle z 10 osobowej grupy 2 dostaly sie do innych dzialow, do ktorych od lat skladaly papiery w przypadku zwolnienia sie miejsc, a 3 dostaly podwyzki za zaangazowanie sie w prace. niestety dwoje obibokow zwolnili, a wczesniej z racji dobrych relacji z pania kierownik byly to osoby nieusuwalne.

            jak wiec widzisz, ambicjonalne blokowanie ludzi i traktowanie jak wolow, by wyrobic wlasne nazwisko jest pelno, ale na kazdego przychodzi czas. wielka pani kierownik po powrocie z macierzynskiego, byla wielce zdziwiona jak to mozna bylo zwolnic takich wspanialych pracownikow, a dac awans osobom w tym samym wieku co ona i takim samym wyksztalceniu. przeciez to skandal...
      • Gość: Piotr Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 09.12.11, 11:32
        Kilka lat temu ukończyłem technikum. Chciałem iść na studia, ale musiałem sobie sam na nie zarobić. Byłem trochę zawiedzony, że nie mogłem znaleźć pracy w zawodzie w jakim ukończyłem technikum. Zaczałem studia na uczelni technicznej i pracę na pół etatu w popularnym fast-foodzie za niecałe 1000zł miesięcznie. mając już pracę wziałem kredyt i zrobiłem prawo jazdy na autobus. Praca kierowcy była lepiej płatna, wsyatrczało na wydatki związane ze studiami i na kilka szkoleń (oczywiście tych najtańszych - bo tylko na takie wystarczało), które mogą być przydatne w przyszłej pracy. Ukończyłem studia z dyplomem inżyniera (wiele osób zarzucało mi brak ambicji, że nie poszedłem na magsietrskie, ale dla mnie była to tylki wizja kolejnych 3 cieżkich semestrów godzenia studiów i nauki z pracą). Przez pół roku szukałem pracy w zawodzie w jakim się wykształciłem - niestety bezskutecznie. Na praktyki - te płatane - niestety cieżko się dostać, a na te bezpłatne nie mogłem sobie pozwolić z przyczyn finansowych (aczkolwiek jeżeli ktoś ma taką możliwość to polecam). Ostatecznie podjałem pracę jak pracownik fizyczny w dużym zakładzie przemysłowym, za pensję za którą można jakoś przeżyć w dzisiejszych czasach (ale nadal sporo poniżej średniej krajowej). Tam starałem się pokazywać co potrafię i na co mnie stać a w każdej wolnej chwili uczyłem się od specjalistów nowych rzeczy. Dziś nadal pracuje w tym samym zakładzie, ale już w dziale technicznym, z pensją ponad dwukrotnie większą niż w pierwszych dniach mojej pracy tutaj, wykonuje pracę zgodną z moim wykształceniem, a za dalsze szkolenia (nieraz bardzo drogie) płaci mi pracodawca. Mimo że nie zarabiam tych 10 tyś które padają na początku artyukułu, i nie wiem czy i kiedy będę tyle zarabiał, ale wiem, że mam dopiero 25 lat ciągle się rozwijam i będzie już tylko lepiej. I teraz to ja odrzucam oferty pracy jakie dostaje od innych pracodawców.

        Podsumowując - uważam, że jak ktoś chce to może dużo osiągnąć, mimo, że nie każdemu od razu się udaje i często wymaga to dużo wysiłku, pokory i cierpliwości. Ale jeżeli ktoś woli skończyć kilka fakultetów (często na modnych i ambitnych kierunkach - które nie zawsze są przydatne na rynku pracy) a potem biernie siedzieć i wylewać żale, że nikt mu nie chce od razu płacić po 5 tys tylko za to, że ukończył studia, że nie ma żadnej pracy więc nie ma za co się szkolić - to już jego problem.

        W poruszonej tu kwesti szkół technicznych - uważam, że warto skończyć technikum nawet mając zamiar iść na studia - bo wiedza z technikum bardzo częśto uzupełnia się z wiedzą ze studiów. Ale do takiego wniosku człowiek dochodzi dopiero po ukończeniu studiów i rozpoczęciu pracy w zawodzie.
        • Gość: samo dobro i ten pan gada z sensem IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 12:55
          ja też walczyłem przez kilka lat, ze złym systemem nauczania, z niedouczonymi, zawistnymi nauczycielami, z bezmyślną administracją na studiach, z bezmyślnymi wręcz tępymi pracodawcami i pracownikami. No i w końcu trafiłem na firmę na poziomie. Powiem wam, że na palcach można policzyć takie firmy w Polakowie.
      • Gość: Dionizos Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 212.182.127.* 09.12.11, 12:58
        Sprawa jest prosta - uczelnie powinny uczyć tego co ważne, wykładowcy powinni być praktykami. Ja nie wykorzystuje w swojej pracy nawet 5% tego czego się nauczyłem na studiach. P jaką ch....e inżynier ma tracić czas na wkuwanie wyprowadzenia jakiegoś wzoru na fizyce przez dwa lata albo malowanie kredkami na "kresce", lepiej gdyby nauczył się jakiś pożytecznych programów, pojechał na praktykę na budowę, do biura, poznał prawdziwe życie i problemy. Uczelnie nie przygotowują do prawdziwego życia i dlatego taki student myśli, że jest przygotowany i ma wymagania bo po prostu nie wie, jak wygląda rzeczywistość.
        • Gość: Kocio Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 80.50.125.* 09.12.11, 23:41
          No cóż czytając wpisy na tym forum dochodzę do wniosku że ludzie którzy czytają wypociny gazety nie analizują tekstu. Pani o ile pamiętam Ania pisze że w 2008 r zarabiała 2000 PLN brutto. Trzeba zauważyć że wówczas miała aż 22 lata i była jak by nie patrzeć licealistką, która co dopiero zaczynała studia. Tutaj pojawia się moje pytanie jakież to nadzwyczajne kwalifikacje posiadała p. Ania która bez jakiegokolwiek doświadczenia i bez wykształcenia otrzymała 2000 złotych. Zaiste musiały być one nadzwyczajne..... Od razu powiem że gdybym to ja był pracodawcą nie zaoferował bym tej pani 2000 nawet gdyby miała cudowne niebieskie oczy. Drugą zadziwiającą rzeczą jest błyskotliwa kariera tej pani która w ciągu trzech lat zdobyła tyle doświadczenia i kwalifikacji że otrzymała pensję w wysokości 10 k (dla co światlejszych wyjaśniam k =1000) złotych. Nadzwyczajne zbiegi okoliczności i niebywałe szczęście -kwalifikacjami bym tego nie nazwał raczej podejrzewał bym znajomości lub jeszcze coś.
          • Gość: aron akcyza na studia dla kobiet IP: *.paradowski.pl 10.12.11, 07:33
            powinna być akcyza na studia dla kobiet, ponieważ część kobiet idzie na studia w nadziei znalezienia niepijącego męża i jak nie znajduje to potem jest ból. Dlatego trzeba jej dać wybór albo studia albo kosmetyki wtedy wyjdzie po maturze za mąż za alkoholika i skończą się oburzeni.
            • nchyb Re: akcyza na studia dla kobiet 11.12.11, 11:56
              > powinna być akcyza na studia dla kobiet, ponieważ część kobiet idzie na studia
              > w nadziei znalezienia niepijącego męża i jak nie znajduje to potem jest ból
              a na czym opierasz swoje jakże światłe przemyślenia? Byłeś tym wybranym? To co, był jeden punkt - niepijący, a o myślącym twoja żona nie myślała?
              • Gość: samo dobro Re: akcyza na studia dla kobiet IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 12:57
                facet ma rację, takie są fakty, bardzo dobrze to ujął.
                • nchyb Re: akcyza na studia dla kobiet 11.12.11, 16:02
                  niektózy w to wierzą, ze facet ma rację, a potem ślepa rozpacz, ze żadna ich na tych studiach nie chciała, mimo że ponoć nie pili...
                  • Gość: samo dobro Re: akcyza na studia dla kobiet IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 22:19
                    człowiek nie jest taki skomplikowany, chciwość jest główną siłą napędową przeciętnego człowieka, niczym niepochamowana i niczym nieuzasadniona chciwość. Ona jest z kolei pochodną próżności. Przeciętny cżłowiek to leniwy złodziej, który robić nie chce a żołądek napełnić musi. I tak to się telepie. Oczywiście co jakiś czas w tym tłumie rodzą się ludzie wyprostowani. Lecz znakomita większość to tylko dwunożne zwierzęta.
            • Gość: student A pokaż mi niepijącego studenta! IP: *.jmdi.pl 22.12.11, 12:51
              Jeśli już bym wprowadzał "akcyzę" to dla tych, których rodzice nie są po studiach. Czyli taka odwrotność punktów za pochodzenie. Ukróciłoby to tych wszystkich doktorów z wiochy, którzy nawet nie umieją poprawnie mówić po polsku. Nic mnie tak nie wku...a, jak wykładowca robiący wsiurskie błędy językowe lub ortograficzne (!)
          • Gość: vtec Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.12.11, 12:40
            LOL dokładnie - podpisuje się rękami i nogami pod tym. Ja po 10 latach pracy doszedłem do stawki 2100 na rękę. Ale nie o tym chciałem pisać ...


            Wszystkim nabzdyczonym mgr'om (sam mam mgr żeby nie było), którzy są w poczuciu właśnie złapania Pana Boga za nogi chciałbym uświadomić, że w wieku 40 lat ich świetność zostanie wyparta przez młodszych i chętnych robić to samo za mniejsze pieniądze.

            Jeszcze jedna rzecz. Chciałbym uświadomić tym zarabiającym 10 tys. brutto, że na warunki zachodu zarabiają jak kierowca autobusu, ciężarówki, fakturzysta, przedstawiciel handlowy - więc czy się tu szczycić ?

            Argument, że trzeba było się uczyć a nie balangować też średnio trafiony. Chyba sobie nie wyobrażacie że 99% będzie znało 4 języki i będzie po 3 fakultetach to przy takim wyborze ich pensje spadną do 1200 PLN.

            ja się chciałem zapytać, dlaczego książka, litr paliwa, chleb, kiełbasa, proszek do prania jest w podobnej cenie do polskich realiów, więc marża uzyskiwana na tych towarach jest podobna w Niemczech i w Polsce. To gdzie jest różnica ?. Dlaczego sprzedawca w tesco w Niemeczech zarabia 1000 euro a dlaczego w Polsce 1000 PLN ? Powinien 4000 w Polsce
            • Gość: seb Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 13:20
              twoje ostatnie pytanie też mnie wciąż nurtuje...dlaczego litr paliwa w niemczech kosztuje niewiele wiecej niz w polsce a mimo to pracownik na stacji w DE może zarobic 1400 euro/mc. I wszystkim się to oplaca!! gdyby w polsce powiedziec ze od jutra na stacjach maja zarabiac po 6 tys. na miesiac to koncerny paliwowe chyba by sie zesraly z biadolenia jak im sie to nie oplaca!!! przeciez dla niektorych firm podwyzka minimalnej pensji do 1500 brutto czyli o 111 zl /mc to juz wizja bankrutctwa. Kolego niestety odpoiwedz jest nasze pytanie jest chyba prosta: chciwość polskich firm i szefów jest tak ogormna że nie zostaje juz dla innych. Niestety Polacy wciaż sie na to godza!:/ ale do czasu...pozdrawiam
              • Gość: Janusz Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.11, 09:52
                A wiesz dlaczego pracownicy stacji benzynowych zgodza sie nawet na obnizke pensji aby tylko dalej na nich pracowac ? Ich pensja jest dla nich tylko kieszonkowym. Zarabiaja duze pieniadze na obslugiwaniu ciezarowek, ktorych kierowcy rozliczaja sie ryczaltowo ze zuzytego paliwa paliwa.Nie bede opisywal jak to robia, poniewaz jest to zbyt znany temat - tylko skarbowki tego nie widza.
            • Gość: oko Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 80.48.187.* 11.12.11, 13:25
              Już odpowiadam, Polska, to nie zachód... W Polsce właściciel/pracodawca zarabia zawsze dużo dużo więcej od pracownika, stąd też mamy takie rozwarstwienie społeczne. Firma może przynosić takie same zyski jak na zachodzie, ale to właściciel jest głównym beneficjentem, a dlaczego tak się dzieje ?? odpowiedź jest prosta, na zachodzie brak rąk do pracy, a w Polsce jest ich wręcz nadmiar tak więc można pozwolić sobie na niskie pensje bo zawsze ktoś się znajdzie do roboty.

              Co do chwalenia się 10 tysiącami... to jednak takim ludziom powodzi się lepiej w Polsce, niż powiedzmy z identyczną pensją w UK, czy Irlandii. Bo jedzenie faktycznie kosztuje prawie tyle samo... No ale koszty życia, to nie tylko jedzenie...np: komunikacja miejska, miesięczny w warszawie 90,00zł, miesięczny w Londynie (£112.20) 582,4 zł(tylko jedna strefa!!), nie wspominając o usługach, czy też kosztach ubezpieczeń.
            • Gość: amen Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.alfanet24.pl 11.12.11, 14:29
              Gość portalu: vtec napisał(a):

              > ja się chciałem zapytać, dlaczego książka, litr paliwa, chleb, kiełbasa, prosze
              > k do prania jest w podobnej cenie do polskich realiów, więc marża uzyskiwana na
              > tych towarach jest podobna w Niemczech i w Polsce. To gdzie jest różnica ?. Dl
              > aczego sprzedawca w tesco w Niemeczech zarabia 1000 euro a dlaczego w Polsce 10
              > 00 PLN ? Powinien 4000 w Polsce

              to proste, TESCO musi więcej zarobić w Polsce na pracowniku, żeby móc więcej płacić pracownikowi w Niemczech, bo tam za marne grosze nikt pracować nie będzie
            • comrade Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 12.12.11, 14:16
              > ja się chciałem zapytać, dlaczego książka, litr paliwa, chleb, kiełbasa, prosze
              > k do prania jest w podobnej cenie do polskich realiów, więc marża uzyskiwana na
              > tych towarach jest podobna w Niemczech i w Polsce. To gdzie jest różnica ?. Dl
              > aczego sprzedawca w tesco w Niemeczech zarabia 1000 euro a dlaczego w Polsce 10
              > 00 PLN ? Powinien 4000 w Polsce

              Tu masz wyczerpującą odpowiedź na twoje pytanie.

              geopolityka.blog.onet.pl/Skad-bior-sie-roznice-w-zarobk,2,ID395668909,n
              Po przeczytaniu tego nauczysz się ignorować wszelkie brednie wypisywane na forach na ten temat.
              • Gość: cleaner Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.home.aster.pl 23.12.11, 11:42
                Wyczerpująca odpowiedź, ale raczej psychicznie. Bo tam jest większy rynek w tym rynek pracy.
              • tajemnicapanstwowa Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 24.01.12, 04:35
                pie...nie.

                cena pracy jest w Polsce nizsza, ceny towarow takie same jak nie wyzsze.
                z punktu widzenia korporacji handlowej danie wynagrodzenia takiego samego jak w Niemczech czy Anglii to zaden problem o ile rzeczywiscie cene pracy reguluje sie realnie, a nie wyzyskuje takich Polakow by dac wyzsze pensje za granica, a tak niestety jest coraz czesciej.

                problem jest w tym, ze w Polsce caly czas mamy rynek pracodawcy i niskowykwalifikowanych ludzi po 30-40 roku zycia po drugiej stornie, ktorzy wezma kazda robote nawet za 1000zl byle by utrzymac siebie i rodziny. mlodzi ludzie wstrzymaja sie z zalozeniem rodziny i beda szukac czegos za co da sie zyc, a nie tylko egzystowac.
                poki beda tacy, ktorzy wezma kazda robote, byle by byl z tego jakis grosz to pracodawcy beda tyle placic.

                skoro firma produkujaca dajmy na to armature zarabia tyle sam w Polsce co w Niemczech to powiedz mi Sherloku co ma do tego ogolna wydajnosc calej gospodarki?
                bo myslac tak jak Ty rzeczywiscie nigdy nie bedzie tu lepiej. w kazdym kraju zdarzaja sie osobniki majace przerost zadan nad kwalifikacjami z pewnoscia jednak nie jest to uzasadnieniem tego, by smiac sie im w twarz, ze chca godnie zyc i miec marzenia.

                problemem caly czas jest niestety rynek pracodawcy, a nie jakies wyymaginowane problem z wydajnoscia gospodarki, bo takiego Lidla czy Bierdonke naprawde gowno obchodzi wydajnosc polskiej gospodarki.

                przypomne tylko, ze juz dzisiaj 60-70% swiatowego PKB to uslugi, a nie fabryki jak w latach rewolucji przemyslowej... kiedys czytalem tekst, ze na cene wytworzenia samochodu sklada sie 80-90% uslug na rzecz fabryki, a 10-20% kosztow to produkcja. mimo to, taki samochod bedzie zaliczony w PKB jako wytworzony w sferze przemyslowej, a nie uslugowej.
            • Gość: Aldi Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.12, 15:47
              W Niemczech nie ma Tesco. Jest w UK, Irlandii, Polsce, Czechach, Słowacji i na Wegrzech.
          • Gość: korba Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.12.11, 21:21
            > a bez jakiegokolwiek doświadczenia i bez wykształcenia otrzymała 2000 złotych.
            Odpowiadam, aby zarabiać takie pieniądze NIE trzeba mieć wykształcenia !!
            Moją pierwszą pracą w życiu w roku 1997 było.. jeżdżenie na rowerze jako kurier.. wyciągałem 2000. Po pierwszym dniu pracy nie mogłem chodzić, dziennie przejeżdża się około 100 km i tak dzień w dzień... można ?? można, tylko trzeba chcieć, a nie marudzić, że przez 10 lat zarabia się tylko 2100, powiem więcej jak będziesz czekał, aż robota sama przyjdzie do Ciebie to nie wróżę Ci sukcesów...
            Mój kumpel ma firmę, co więcej ustawicznie szuka pracowników, do (naprawdę) ciężkiej fizycznej roboty, płaci "na akord" tzn. ile wyrobisz - tyle zarobisz, najlepsi wyciągają u niego pod 3000, średnio około 2300 - 2400, spora część pracujących u niego to ludzie obok, których intelekt nawet nie przechodził... ALE dają radę pracują ciężko.. naprawdę ciężko.
            JAk czytam takie wypowiedzi jak "Kocio" to w ogóle nie dziwię się, że gość nie jest w stanie znaleźć porządnej roboty, skoro zaczyna od wytłumaczeń w stylu "czemu to co mówi Ania nie może być prawdą" :-)) No super postawa... Ja chłopie na Twoim miejscu bym zrobił wszystko, aby się dowiedzieć cóż takiego może robić Ania i jak dorwać się do takiej roboty..
            • Gość: ssss Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 11.12.11, 21:46
              A cóż takiego może robić ,hahaha. może robić kawę myć banery hahaha. Słyszałem o takiej jednej co wyciąga jeszcze więcej, językiem.Uczyć się języków hahaha.
          • Gość: eso Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.net.autocom.pl 12.12.11, 17:52
            mimo, że zgadzam się z Twoimi tezami nie wiem jak wykoncypowałeś że 22latki chodzą do liceum...
          • Gość: UOS Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.11, 10:46
            Przecież to wychodzi ledwie 12,5 za godzinę. To właśnie jest odpowiednia stawka dla osoby wykonującej proste prace, jakie nie wymagają kwalifikacji: jakieś ulotki, praca hostessy, kelnerowanie, stanie za barem czy sprzątanie lub praca na kasie. Tyle mniej więcej to ja zarabiałam w 2000 roku jako licealistka, więc to żaden wyczyn.
          • Gość: Jacyków Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.tel.tkb.net.pl 21.12.11, 21:40
            To nie wiesz co pani się nauczyła? Ta nauka nazywa się albo donosicielstwo lub robienie loda.
          • Gość: Lola Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.11, 23:58
            Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ja zaczynajac prace zawodowa w 1998 roku majac lat 22 dostalam pensje na "dzien dobry" wlasnie 2000 PLN. Byla to praca recepcjonistki w miedzynarodowej korporacji.
      • Gość: Hahard To ma byc sukces? W sumie najwazniejsze jest... IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 12:01
        dobre samopoczucie. 10k brutto. Heh. Bóg złapany za nogi można rzec...
        • Gość: swwwssss To jest sukces w kontekscie info o oburzonych IP: *.home.aster.pl 12.12.11, 11:03
          pokazuje ze ciezko pracjac a nie narzekajac ze tej pracy nie ma mozna sie rozwjac i zarabiac. 10 k brutto to jak na polskie warunki dobre wynagrodzenie dla osoby z 3 letnim stazem zawodowym. Polsk nie sklada sie tylko z towarzystwa siedzacego w salach konferencyjnych warszawaskich biurowcow. Ogarnij sie.
      • ale_thru Jest jakimś nieporozumieniem 11.12.11, 12:04
        przeszczepiać zjawisko oburzonych w USA na grunt Polski. Tam oburzeni pojawili się w kontekście nadużyć sektora finansowego, przez który cała realna gospodarka USA ucierpiała. U nas chodzi o brak pracy oraz fatalne warunki zatrudnienia. Gazeta robi z ludzi w Polsce leni, którzy zamiast narzekać powinni się wziąć do pracy, jakiejkolwiek, bo, jak mówią eksperci Lewiatana, lepsza byle jaka praca, niż żadna. I tak mamy potem fikcyjnych samozatrudnionych, niepłacenie za nadgodziny, niewypłacanie pensji na czas, wypłacanie oficjalnie połowy pensji a resztę do ręki czy też zatrudnianie na 1/4 etatu a potem praca przez 12 godzin. Ciekawe swoją drogą, że banki nie włączą się do dyskusji, bo jak tak dalej pójdzie, nie będą mieli komu udzielać kredytów, bo młodzi ludzie nie będą mieli zdolności kredytowej.
        • Gość: inja Re: Jest jakimś nieporozumieniem IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 14:30
          Ale byle jaka praca to znaczy jaka?
          Przerzucanie kontenerów, układanie towarów na półkach, czy kasjerka w Biedronce?
          Ja już pracowałam za naniżże krajowe i też nie narzekałam ale chodzi o to, że Pracodawcy za te naniżesz krajowe mają NAJWYŻSZE wymagania. Bo za najniższą krajową trzeba ZAPIEPRZAĆ jak za 3.000 na rękę. Więc cos tu jest pomylone i proszę nie obrażać ludzi że są nierobami, bo być może jakaś część społeczeństwa takimi jest ale NIE WSZYSCY!
          • Gość: polish-crap Re: Jest jakimś nieporozumieniem IP: *.fbx.proxad.net 11.12.11, 16:49
            O co ciebie idzie. Przeciez ale_thru nic nie pisze o tym abys bral kazda prace. Pisze...i ma racje, ze ktos tu komus probuje scieme wciskac z jakimis polskimi "oburzonymi", ktorych sytuacja nijak sie ma do sytuacji tych w USA.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jest jakimś nieporozumieniem 11.12.11, 16:52
          Oczywiście. Oburzeni w Polsce to fakt medialny. W Polsce nie ma oburzonych. Była w Warszawie jedna demonstracja garstki licealistów, którą cały kraj wyśmiał. Gazeta tworzy mity, trudno powiedzieć po co. Chcemy czuć się w ten sposób częścią Zachodu?
        • Gość: ABC Re: Jest jakimś nieporozumieniem IP: *.tmodns.net 12.12.11, 05:41
          oburzeni origynalnie nie sa z USA tylko z Hiszpanii("indignados"), i jest to ruch mlodych niemajacych pracy, a wiec wydaje mi sie ze artykul opowiada o ludziach w podobnej sytuacji co absolwenci uczelni wyzszych w Hiszpanii, nie jestem pewna co ten termin oznacza w USA, ale to nie stamtad sie on wywodzi
          • Gość: polish-crap Re: Jest jakimś nieporozumieniem IP: *.fbx.proxad.net 12.12.11, 05:54
            To polactwo nazywa ten ruch w USA oburzonymi choc powinni chyba bardziej nazwac okupantami, zajmowaczami lub innym tego typu polskim idiotyzmem.
            "Occupy (Wall Street) Together - We Are The 99%" to ruch przeciwko politykierom i bangsterom i ich bezkarnosci, a nie temu, ze ktos po "studiach" nie moze znalezc pracy.
            • Gość: maja Re: Jest jakimś nieporozumieniem IP: *.dynamic.chello.pl 22.12.11, 09:39
              Właśnie!
      • zazu2 Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 11.12.11, 12:45
        Typowy problem polskiego szkolnictwa. Kiedy studiowalem i bylem chyb na trzecim roku zaczalem pracowac. Na poczatku byly to smieszne pieniadze ale chodzilo o zdobycie doswiadczenia. Szybko sie zorientowalem ze to czego moge nauczyc sie na wykladach niezbyt pokrywa sie z realnymi wymaganiami pracy w zawdzie. Wielu wykladowcow tepi studentow ktorzy pracuje bo Ci nie chodza na zajecia. Tylko ze kolejne zajecia z logiki czy anlizy matematycznej maja sie nijak do rozwiazywania realnych problemow uzytkownikow i klientow. Po studiach mozesz oczywiscie zaczac powolna kariere i piac sie latami do gory albo nauczyc sie wszystkiego od poczatku (ja na dodatkow kursy nie wydalem zlotowki, potem placil pracodawca) i wtedy kwestia dobrych zarobkow to beda miesiace. W mojej prierwszej pracy po magisterce (6 lat temu) zarabialem ok 7tys zlotych plus dodatki i sporo podrozowalem po Europie co dla mnie bylo tez bonusem.
        • chamski_post bzdury pociskasz 11.12.11, 23:40
          Po pierwsze- nie bez znaczenia jest fakt, ze studia kończyłeś 6 lat temu. Wtedy rzeczywiście absolwent z dwuletnim doświadczeniem był rarytasem. Niestety od tego czasu rynek się zmienił i obecnie pracodawcy uważają, że absolwent z doświadczeniem należy im się jak psu micha. Oczywiście posiadanie doświadczenia na start nie ma przełożenia na zarobki...

          Po drugie - uwielbiam takie gadanie o tym jakie to studia są nieżyciowe i jak to niczego konkretnego nie uczą. Ludzie studia to nie szkoła zawodowa! Jak ktoś z takim podejściem idzie na studia to nie dziwota, że później jest płacz, że 'studia mi pracy nie dały'. Jasne, że poziom studiów pozostawia wiele do życzenia ale to nie -jak nie którym się wydaje- dlatego, że 'studia nie uczą zawodu', tylko dlatego, że nie uczą rozwiązywanie problemów (charakterystycznych dla danej dziedziny nauki).

          Obecnie największym problemem uczelni jest to, że 'stoją w rozkroku'. Z jednej strony muszą przekazywać podstawy teoretyczne, przez co są krytykowane za 'nieżyciowość', z drugiej strony uginają się pod presją pracodawców i coraz częściej oferują kursy obsługi konkretnych narzędzi (bo te są wymagane na dzień dobry przez firmy) kosztem kluczowych przedmiotów. To znowuż wywołuje oburzenie 'starej szkoły' tj. specjalistów z kilkunastoletnim doświadczeniem, którzy lubią sobie ponarzekać jak to oni mieli gorzej i jak to teraz uczelnie niczego nie uczą.

          Efektem końcowym jest absolwent który nie ani wiedzy teoretycznej, ani praktycznej...

          Jeszcze w trakcie studiów przeglądałem sobie z ciekawości opisy przedmiotów na amerykańskim MIT, jeden z przedmiotów obejmował badanie na laboratoriach przez cały semestr JEDNEGO równania. Dla porównania- na polskich uczelniach to równanie przerabia się na jednym góra dwóch wykładach !

          Czy ktoś wyobraża sobie coś takiego w Polsce?

          Po trzecie- jak się chwalisz zarobkami to podawaj proszę czy brutto czy netto...

      • Gość: japi Ja rozumiem założyć właśną firmę IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.12.11, 12:49
        i zarabiać spore pieniądze w wieku do 30 to rozumiem, ale chwalić się pracą w korpo i jeszcze jechać na innych to trochę błazenada.
      • Gość: ja po studiach pani Ani - mówimy nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.11, 12:53
        G....wno prawda pani Aniu, otóż cytując panią Anię:

        "Robiłam wszystko, od kawy po mycie bannerów z folii, ale jednocześnie chłonęłam wiedzę od specjalistów. Od tamtego czasu minęły zaledwie trzy lata. Można? Można! "

        Przecież najmądrzejsza pani Aniu napisałaś, że studia, jako przygotowanie zaowodowe są wg ciebie zupełnie zbędne. Wg ciebie filozof ma programować, programista robić coś CO UMIE ale niekoniecznie programować, czyli np robić tipsy , itd....
        Jednocześnie piszesz, ze umiesz robić kawę i myć bannery, wierzę, natomiast w to, że można zdobyć super wiedzę i super stanowisko "chłonąc wiedzę od SPECJALISTÓW " w to nie wierzę.
        Przecież sama zaprzeczasz potrzebie istnienia specjalistów. Rzesza takich Ań po maturze, tak chłonie i chłonie, od ludzi przebywających obok i są najlepsze na rynku pracy, i po co tu studia ? Myślę, że celowo był ten przykład użyty przez "panią Anie" o studiach medycznych i prawniczych, bo na nich nie zdobywa się wiedzy poprzez chłonięcie czegokolwiek od obcych. Tu trzeba samemu się nauczyć. A jak panienka szlą na politologię to nie zuważyła, ze politologów nikt nie potrzebuje ? Tak jest, panie i panowie do robienia kawy i mycia bannerów są potrzebni, ale bardzo, bardzo trudno mi uwierzć że zarabiają po 10 tysięcy.


        tak więc pani Aniu SPECJALISTOM mówimy tak, paniom Aniom, które są bardzo mądre dzięki "chłonięciu wiedzy" popprzez obracanie sie w firmie obok SPECJALISTÓW mówimy nie.
        • Gość: ssss Re: pani Ani - mówimy nie IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 11.12.11, 13:02
          Takie anie w są w korpo potrzebne i nie tylko do robienia kawy, do paru "innych rzeczy" też. Pytanka dotyczy czy owe 10k płacą za parzenie kawy czy za robienie " innych rzeczy".
          • Gość: ssss1 Re: pani Ani - mówimy nie IP: *.speed.planet.nl 11.12.11, 13:23
            Nie mierz innych swoja miara.
            • Gość: ssss Re: pani Ani - mówimy nie IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 11.12.11, 13:35
              nie mierzę,ale pewnych rzeczy nie da się ukryć. to że dla niektórym kiepsko zachowywane pozory wystarczają dla zachowania dobrego mniemania o sobie, nie zmienia faktu że "pewne rzeczy "się dzieją.to że tak zwane otoczenie udaje że nie kuma to inna sprawa. w końcu obowiązuje "poprawność".
        • Gość: MM Re: pani Ani - mówimy nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 13:59
          A w którym miejscu ona zaprzeczyła potrzebie istnienia specjalistów? Stwierdziła tylko mało popularny wśród niektórych fakt, że samo ukończenie studiów nie czyni z nikogo specjalisty. Filozof, który w trakcie studiów hobbystycznie zajmował się programowaniem będzie specjalistą w przeciwieństwie do absolwenta informatyki, który nigdy nie wysilił się ponad minimum programowe.
          No ale rozumiem, że niektórym może być trudno to zrozumieć, w końcu sami zainwestowali w kilka fakultetów, studia podyplomowe i najróżniejsze kursy, ale zapomnieli jeszcze zdobyć konkretne doświadczenie.
        • olias Re: pani Ani - mówimy nie 11.12.11, 19:01
          ja to się posikałem ze śmiechu czytając jak pani Ania chlonęła wiedzę od specjalistów robiąc kawę i myjąc banery.
          Miałem juz trochę stażystów których kształciłem po kilka czy kilkanaście miesięcy by kiedyś tam też byli "specjalistami" (cokolwiek to dziś oznacza; dawniej stało za tą nazwą kilkanascie co najmniej lat pracy, dziś można byś Bruce Lee po 2-tygodniowej szkółce). W zyciu nie przypominam sobie by mi któreś z nich musiało robić kawę. Chyba że na zasadzie zwykłej, koleżeńskiej. Oni byli skierowani do mnie do przeszkolenia, mieli coś tam wchłonąć, a nie robic kawę.
          • Gość: ssss Re: pani Ani - mówimy nie IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 11.12.11, 19:13
            A skąd wiesz o jakie "banery" się rozchodzi,może z tym myciem jest tak jak z dziadkiem w pewnym kawale co to wybrał się do "agencji towarzyskiej"[to niema stać to ma świecić],robienie kawy też można różnie[loda] rozumieć. Ważne żeby sukces był[finansowy].
        • Gość: fan Re: pani Ani - mówimy nie IP: *.hsd1.ca.comcast.net 11.12.11, 22:18
          Zaklinaj rzeczywistosc, ale jest wlasnie tak jak Ania pisze. Ja do swojej pierwszej pracy poszedlem na drugim roku studiow (studiujac dziennie). Po pierwszych dwoch semestrach zorientowalem sie ze studia na polskiej uczelni (mimo ze najlepszej w kraju) sa calkowita strata czasu, ale w polskich realiach trzeba je skonczyc, zeby miec "kwit".

          W pierwszej pracy zarabialem 1100 PLN (umowa o dzielo). Zaczynalem od pracy przy drobiazgach: od funkcjonowania jako chlopiec na posylki, przez pakowanie paczek swiatecznych dla klientow. Po pol roku zaczely sie powazniejsze rzeczy jak kontakty z klientami i pomaganie im w roznych sytuacjach. Zdobylem cenne doswiadczenie, ktore pomoglo mi w case study w czasie rozmowy kwalifikacyjnej na praktyki za granica. Rekruterzy od razu widzieli, ze pracowalem wczesniej co skutecznie odroznialo mnie od swiezakow po angielskich uniwerkach. Po powrocie do PL bylo juz z gorki.

          I tak, przy odbieraniu dyplomu mialem 4 lata doswiadczenia (mgr z rocznym poslizgiem) pracy mniej lub bardziej w zawodzie i kilka naprawde dobrych ofert do wyboru. To tylko jeden z mozliwych scenariuszy. Jest kilka innych np. pomysl i wlasna firma. Da sie tylko trzeba chciec.
          • olias Re: pani Ani - mówimy nie 11.12.11, 23:15
            zgadzam się z Tobą. wariant optymalny dla "naszego" absolwenta to wyjazd za granicę. Nie, nie drwię, taka jest prawda. potem kiedy wraca tu ma już jakieś konkretne cv, zna swoją wartość i potrafi to wyartukuować. jedynym problemem jest znikomość miejsc gdzie warto składać owe cv. pamietaj że w wielu firmach zostanie odrzucony jako groźba dla "dobrze funkcjonujących układów". Niestety, my mamy tak porąbane państwo (czy społeczeństwo, nie wiem - może i to i to) że w PL spotykam się NAWET w firmach prywatnych z najbardziej prymitywnym kumoterstwem. Mam trochę kontaktów z racji swojej pracy i spotkałem już takich młodych wicek-prezesów że nie uwierzysz nawet po pijanemu.
          • Gość: Michał Re: pani Ani - mówimy nie IP: *.radom.vectranet.pl 20.12.11, 23:50
            Witam. Jak większość tu piszących mam studia "wyższe". Nie mając doświadczenia - nie wybrzydzam. No tak. Tym szczęśliwym trafem w mieście o 225 tys. ludności znalazłem staż w swoim zawodzie! Tak! Jestem na stażu w biurze rachunkowym. Musiałem zdać testy z m.in. prawa podatkowego, odbyć rozmowę po angielsku - pikuś. Ale... no zawsze musi być to ale. Staż jest roczny, dodatkowo mam nie normowane godziny pracy, biuro to zwykły prywaciarz, kiedy muszę jakąś sprawę załatwić w terenie to jadę własnym samochodem i najlepsze, że nie zwracają za paliwo :) tak więc myślałem, że dostałem super ofertę grubo się pomyliłem. Teraz proszę powiedzcie jak mam utrzymać za wynagrodzenie stażowe żonę z dzieckiem, kiedy połowę przeznaczam na wydatki paliwowe. Ehh chory kraj:/
        • Gość: ano-doe Re: pani Ani - mówimy nie IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.11, 17:51
          Gość portalu: ja po studiach napisał(a):

          > G....wno prawda pani Aniu, otóż cytując panią Anię:
          >
          > "Robiłam wszystko, od kawy po mycie bannerów z folii, ale jednocześnie chłonęła
          > m wiedzę od specjalistów. Od tamtego czasu minęły zaledwie trzy lata. Można? Mo
          > żna! "
          >
          > Przecież najmądrzejsza pani Aniu napisałaś, że studia, jako przygotowanie zaowo
          > dowe są wg ciebie zupełnie zbędne. Wg ciebie filozof ma programować, programist
          > a robić coś CO UMIE ale niekoniecznie programować, czyli np robić tipsy , itd..
          > ..


          To chyba oczywiste, że ten "list do redakcji" jest sfabrykowany?
      • kotek.filemon Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 11.12.11, 13:25
        Czy ta absolwentka politologii z 10k brutto jest na tyle interesująca, że trzeba ją puszczać już trzeci chyba raz z rzędu? Widać tylko mizerię bolandyjskiego rynku pracy, skoro nawet jeden wymyślony przykład trzeba wałkować kilka razy...
        • Gość: ja po studiach do kotka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.11, 13:41
          z socjologicznego punktu widzenia przykład wymyślonej pani Ani wydawać się może ciekawy, ale masz rację wystarczyłoby napisać, ze zarabia okolo 3 tys, to już gawiedzi by wystarczyło, ( przecież bez studiów ), ale jak zarabia 10 - to fiu,fiu, warto ją cytować. No i nie musiała się uczyć ( no prawie ), szkoda, że nie napisali czy na te 10 tys wystarczy pani Ani jeden etat, czy potrzeba troszkę więcej. Ja nie jestem tak bystra jak pani Ani lat 25 ( nie rzuciłam studiów ), na moje 10 tys muszę popracować więcej niż 40godzin w tyg, no i musiałam się uczyć na studiach, po studiach, a to męczy. Ciekawe czy chłonięcie wiedzy jest męczące ?
        • Gość: zenek Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 13:45
          No właśnie, co to ma wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem? Gdyby dali konkretny przykład np. Pani Anna Kowalska pracująca na stanowisku XXX w firmie XXX, posiada takie i takie kwalifikacje i zarabia 10k to byłby jasny przekaz. A tymi z dupy wyssanymi historiami można sobie tyłek podetrzeć. Ja też się mogę zabawić w dziennikarza GW: Pani Anna w dzień pracuje na bezpłatnym stażu, po pracy dorabia jako prostytutka zarabiając 10k miesięcznie. "Jak sie chce to można, prawda" - mówi Pani Anna.
          • Gość: eso Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.net.autocom.pl 12.12.11, 18:22
            boski koment :D
      • Gość: Doc Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 13:34
        Dokładnie.
        Albo ktoś ma potencjał intelektualny i wytrwałość aby ukończyć studia albo nie. Fakt, że aby osiągną sukces, oprócz umiejętności nabywania nowej wiedzy trzeba się angażować i twardo stąpać po ziemi. Fakt. Nawiązując do wypowiedzi Pani Anny, nie jestem w stanie zrozumieć jej porad. Jak ktoś, kto studiował POLITOLOGIĘ (i do tego jej nie ukończył) może radzić ludziom, którzy skończyli dobre studia i mają na siebie pomysł. Trudno oczekiwać, aby godzili się na mycie banerów. Oczywiście żadna prac nie hańbi - tutaj się zgadzam. Jednak do celu powadzą dwie drogi: jedna prowadzi przez zmywak, druga przez ciągły rozwój. Dojście do sukcesu pierwszą drogą jest łatwiejsze, jednak trzeba mieć szczęście. Nie każdy czyściciel banerów zostaje dobrze opłacanym specjalistą (chyba że od czyszczenia banerów). Natomiast druga droga jest bardziej wymagająca, wymaga większego nakładu pracy ale, najczęściej, ludzie którzy ją wybrali nie muszą parzyć nikomu kawy. Poprzez rozwój osiągają pułap na który ciężko zapracowali. I do tego mają dobry dyplom w CV ;)

        • Gość: gość Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.bauer.pl 14.12.11, 14:48
          Weź pod uwagę, że nawet ktoś z "potencjałem intelektualnym" musi jeść i pić. Nie każdego finansują rodzice, nie każdy może czekać na tę wymarzoną pierwszą pracę, zgodną z wykształceniem i w tym czasie żadną hańbą nie jest pójście do pracy fizycznej, tudzież innej "mniej ambitnej".
      • Gość: zenek Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 13:54
        "Pracodawca chętniej zatrudni na stanowisku programisty filozofa, którego wieloletnią pasją jest programowanie niż nabzdyczonego absolwenta informatyki, który po pół roku praktyk uważa, że powinien zarabiać w pierwszej pracy 5 tys."

        Kto w ogóle dopuszcza prostackie dywagacje jakiejś głupiutkiej panienki jako rady dla młodych ludzi. Dla pracodawcy bardzo liczą się studia kierunkowe poparte pasją i wiedzą. I tacy ludzie wygrywają na rynku pracy. Jeśli chodzi o ten konkretny przykład to pracuje w zagranicznej korporacji która zatrudnia kilkuset programistów i tam nie pracuje ANI JEDEN filozof, takie CVki po prostu nie spełniają wymogów formalnych. Pracują ludzie którzy skończyli studia kierunkowe i ich praca jest pasją.


        • Gość: Jamo_chłon Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.eimperium.pl 11.12.11, 19:15
          ...i to jest konkretna odpowiedź.
          Zapraszam panią Anie do korpo w której pracuję (duży Telecom)
          Ja pozestawiam kilka lambd 10G do Londynu, Amsterdamu i NY, zaplanuję przebudowę DWDM Span-a, poklikam jakieś śmieszne ścieżki VC12, a pani Ania może mi siedzieć na kolanach i chłonąć moją wiedzę.
          • Gość: dix Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 19:55
            "Ja pozestawiam kilka lambd 10G do Londynu..."

            Czy jak się onanizujesz to wyobrażasz sobie siebie samego zestawiającego lambdy? Czy po prostu patrzysz w lusterko?
            • Gość: Jamo_chłon Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.eimperium.pl 11.12.11, 20:13
              ...źle się wyraziłem - pani Ania może siedzieć pod biurkiem i chłonąć moją wiedzę
          • Gość: brazowypasek Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.11, 11:18
            Będę z tobą ziom szczery - w du_e mam twoje lambdy, jesteś freakiem i jarasz się jak motorniczy na widok pantografu w trolejbusie.
        • Gość: eso Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.net.autocom.pl 12.12.11, 18:24
          Zenu ale Ania WCHŁONĘŁA (wyssała?) tą widzę od specjalistów więc nie karć jej za to - mówi, co wie!
        • Gość: janka Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 193.84.25.* 21.02.12, 09:28
          Historyk wcale nie zostanie programistą tylko dlatego że ma taką pasję. Raczej - dwie pasje.
          Fik, czy to aby na pewno moje biurko....?
      • oldtime Nie ma polskich "oburzonych" 11.12.11, 13:55
        bo większość jest zadowolona z niszczenia rynku pracy umowami cywilno-prawnymi (prawdziwa umowa o pracę daje przynajmniej ochronę PIPu, a zlecenie nie); z tego, że w liceum tworzono sztuczną presję na dalszą edukację (a studia nie są dla każdego); także fakt, że wykonując tą samą pracę co odpowiednicy na zachodzie zarabiają 3 razy mniej mając podobne opłaty na życie nie stanowi problemu. Jesteśmy jednym z lepiej wykształconych i zaradnych narodów w Europie, ale cały czas wciska się nam, że Polak ma się czuć gorzej od Hiszpanów, Greków, Włochów, Francuzów itd.

        Śmieszny jest fakt, że konsumpcja obywateli i ich nadmierne zadłużanie doprowadziło do kryzysu na zachodzie, a w Polsce jest powodem do dumy, bo kreuje wyższe PKB. Przy wyższych cenach w sklepach, to chyba logiczne, że więcej wydajemy.
        • Gość: MM Re: Nie ma polskich "oburzonych" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 14:43
          > bo większość jest zadowolona z niszczenia rynku pracy umowami cywilno-prawnymi
          > (prawdziwa umowa o pracę daje przynajmniej ochronę PIPu, a zlecenie nie)

          Dlaczego niszczenie? Ja wolę pracować na zlecenie a ochrona PIP'u nie jest mi do szczęścia potrzebna. Jeżeli pracodawca nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań to się z nim rozstaję.
          • Gość: edek To może od razu cofnijmy się do XIX wieku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 19:32
            Okres pracy na umowie cywilno-prawnej nie liczy się do lat pracy. Teoretycznie pracodawca może robić co chce. A mając do wyboru zatrudnienie na umowę o pracę albo cywilno-prawną, wybierze tą drugą, bo jest dla niego korzystniejsza.
            • Gość: MM Re: To może od razu cofnijmy się do XIX wieku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 19:51
              > Okres pracy na umowie cywilno-prawnej nie liczy się do lat pracy.

              No to faktycznie tragedia, trzeba samemu zatroszczyć się o pieniądze na starość.

              Teoretycznie
              > pracodawca może robić co chce. A mając do wyboru zatrudnienie na umowę o pracę
              > albo cywilno-prawną, wybierze tą drugą, bo jest dla niego korzystniejsza.

              Właśnie teoretycznie nie może robić co chce. Jeżeli charakter pracy na umowę cywilno-prawną nosi znamiona pracy etatowej, to jest to podstawa do wstąpienia z pracodawcą na drogę sądową. Gdy ma się z pracodawcą umowę o dzieło, to on nie może nakazać pracy w określonych godzinach. Podobnie z umową zlecenie, tyle, że przy zleceniu może wymagać by wykonywać je w określonym miejscu. Tylko praca na etat pozwala pracodawcy wymagać od pracownika by pracował przez określoną ilość godzin i w kreślonym miejscu. W wypadku gdy charakter pracy wymaga podróży służbowych bądź wykonywania obowiązków po za siedzibą firmy, to musi być to zaznaczone w umowie.
              Umowy cywilno-prawne są świetnym rozwiązaniem dla pracowników, którzy wiedzą na czym to polega i odpowiadają im wszystkie pozytywne jak i negatywne skutki takiej formy zatrudnienia.
        • Gość: Piotr Re: Nie ma polskich "oburzonych" IP: *.dynamic.chello.pl 26.02.12, 00:34
          A ja bym chętnie zamienił umowę o pracę na umowę o dzieło. Wolę nie mieć ochrony pipu, za to 3tys. miesięcznie więcej w kieszeni - tyle zabiera mi zus składki, na "emeryturę" której otrzymanie jest równie prawdopodobne jak wygrana w totolotka.
      • Gość: zenek Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.hsd1.ma.comcast.net 11.12.11, 13:57
        Moze jestem troche za stary zeby sie wypowiadac bo studia skonczylem 10 lat temu. Chcialbym sie z Wami podzielic moja opinia. Studiowalem ekonomie. Studia, ktore sa uwazane za proste, latwe, przyjemne i nie przygotowujace do zycia zawodowego. W czasie studiow pracowalem jako sprzedawca komorek. Pozniej pracowalem w firmie budowlanej, upieprzony betonem przyjezdzalem na zajecia i jakos godzilem prace z nauka. Kasa byla, zaliczenia byly, doswiadczenia zawodowego nie zdobywalem, ale uczylem sie jak rozmiawiac z ludzmi, jak byc odpowiedzialny, jak rozladowywac konflikty. Sudia zakonczylem na "4+". Prace znalazlem w firmie transportowej. Po pieciu latach zarabialem 6+ tys. Jako 26 latek mialem mieszkanie, fajne samochody i nie martwilem sie o nic. Znudzilo mi sie i sie przeprowadzilem do USA. Na poczatku kryzysu (2007), znalazlem prace w korporacji z pierwszej 20 "Top 500". Po 4 latach zostalem menadzerem i dziennie wysylam $25 mln w towarze. Nie narzekam, ciezko pracuje i caly czas mysle, ze przychodzenie na zajecia w ciuchach upapranych gipsem i betonem bardzo mi pomoglo. Proponuje zacisnac zeby, nauczyc sie porozumiewac z ludzmi, zawinac dume w dyplom i schowac do kieszeni. Jestesmy panami swojego losu. Musimy nauczyc sie dzialac, nie tylko wymagac.
        • Gość: jarek Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 14:09
          Takie przykłady są o kant dupy trącił, bo 10-15 lat temu były inne realia ekonomiczne. W latach 90tych przecietny absolwent dobrej uczelni znający angielski bez problemu mógł znaleźć pracę w zagranicznej korporacji i awansować na menadżera po dwoch latach. Dzisiaj dużo lepszy absolwent może być bezrobotnym albo zapieprzać za darmo na stażu. Rynek jest po prostu zapchany absolwentami i choćbyś zjadł bęczkę soli możesz pracy nie znaleźć. I nie prawdą jest że konkretne kwalifikacje są gwarancją pracy. Nawet ktoś z doktoratem i 5 językami może być niepotrzebny, bo rynek pracy potrzebuje robotników niskowykwalifikowanych. Kwalifikacje to jedno, a czy pracodawca za nie zapłaci to drugie. Zwykłe prawo podaży i popytu.
          • Gość: To zależy Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.11, 16:02
            Nie wiesz co piszesz. 10 lat temu bezrobocie było znacznie większe niż teraz. Ludzie po studiach ( i nie po studiach) mieli większy niż teraz problem ze znalezieniem jakiegokolwiek zatrudnienia.
            Teraz przynajmniej są korporacje, centra handlowe itd. , można wyjechać za granicę nawet na zmywak, wtedy nie było nic. Ludzie z mojego pokolenia (mam 36 lat) słabo znają języki obce, bo nie przykładano wtedy aż takiej wagi do nauki języków. W chwili obecnej z mojego punktu widzenia jest duzo łatwiej.
            Na dodatek jest Internet, wiec człowiek ma bardzo szybki dostęp do informacji.
            • Gość: tuitam_online Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.11, 04:19
              Zalewasz, korporacje były i 10 lat temu. Z tym, że całkiem możliwe, że było mniej absolwentów studiów wyższych mydła i powidła.
        • kokosz11.1 Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 11.12.11, 18:12
          Brawo Zenek!
          W Polsce bylam na kierowniczym stanowisku. Poszlam na wczesniejsza emeryture, ale w/g mnie
          o wiele za wczesnie, zeby nic nie robic, wiec wyjechalam do Stanow, a tu nikt mnie nie pytal
          o wiek i wyksztalcenie, najpierw sprzatalam w hotelu. potem biura, a teraz zajmuje sie
          opieka starszych osob. Zwiedzilam przez te 9 lat Ameryke wzdluz i wszerz, na te podroze
          wydalam 18 tys,dolarow. Zyjac w Polsce tylko bym marzyla o podrozach. Zaznaczam, ze nie
          znalam angielskiego, dopiero tutaj nauczylam sie w podstawowym stopniu tzn.do porozumienia.
        • Gość: Domiszn Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.11, 18:22
          Jasne nalezy wytarzać się w betonie i będziemy w top 500.
      • Gość: br00net GW dyskredytuje ruch oburzonych IP: 178.217.248.* 11.12.11, 14:20
        Publikuje bzdurne artykuły, bzdurne wymyślone przykłady.. Pokazuje ruch jednostronnie.
        A ruch ma swoje racje, które szkodzą osobom pociągającym za sznurki, osobom które posiadają bardzo dużo i chcą jeszcze więcej posiadać.
        Nie ma co wchodzić w retorykę szanownych "opiniotwórczych" z GW, nie ma co dyskutować z ludźmi którzy za pieniądze sprzedali by własną matkę..
        • Gość: Miro&Co Re: GW dyskredytuje ruch oburzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 14:28
          Dobrze napisane, zgadzam się w 100 % ! GW robi młodym wodę z mózgu publikując takie artykuły. Realia są takie, że 90 % młodzieży gdy ukonczy studia, licea itp i wejdzie na rynek pracy to okazuje sie że są BEZROBOTNYMI !
          • Gość: MM Re: GW dyskredytuje ruch oburzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 14:46
            Realia są takie, że 90 % młodzieży gdy ukonczy studia, licea itp
            > i wejdzie na rynek pracy to okazuje sie że są BEZROBOTNYMI !

            Jesteś pewien, że to jest 90%? Możesz podać źródło tych danych? Czy może sam wymyślasz te procenty?
            • Gość: Miro&Co Re: GW dyskredytuje ruch oburzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 15:32
              Wiem to z doświadczenia. Sam pracuje w korpo (bank) i na jedno miejsce przypada średnio po 10 osób. Popatrz człowieku ile wyjechało i wyjeżdza młodych ? Gdyby w pl praca była to by nie wyjeżdzali prawda ?
          • wycofany Co to za zmyslone brednie 11.12.11, 15:09
            25 lat i zarobki 10 000?
            a studiuja bo po maturze mozna tylko pracowac w macu, jak sie ma status studenta.
            • Gość: MM Re: Co to za zmyslone brednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 15:28
              > 25 lat i zarobki 10 000?

              Jak najbardziej jest to możliwe. Sam znam takie osoby. No tyle, że oni nie spędzili studiów na imprezach, tylko zaczęli pracę już w trakcie studiów.
              • wycofany Re: Co to za zmyslone brednie 11.12.11, 18:13
                W jakim zawodzie??
                • Gość: MM Re: Co to za zmyslone brednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 18:54
                  > W jakim zawodzie??

                  Branża IT
                  • Gość: specjalista Re: Co to za zmyslone brednie IP: *.cisco.com 12.12.11, 17:09
                    Dokladnie tak. Siedze w USA od konca szkoly sredniej. Trzeba zaczac prace przed ukonczeniem studiow. Ja przez swoje studia praktycznie caly czas pracowalem, wyjac moze 9 miesiecy kiedy pobieralem zasilek. Najpierw 2 lata w obrobce skrawaniem, czyli frezarki i takie tam. Ta praca nauczyla mnie dokladnosci i rzetelnosci oraz checi wyrozniania sie. Po zasilku dostalem staz w gigancie IT i siedze tam do dzis. W momencie skonczenia studiow dostalem robote za 50% wiecej niz srednia po skonczeniu studiow. To bylo w lecie 2010. A teraz szykuje sie na posade za 6 cyfr na rok. Oczywiscie, realia sa inne i zarobki inne, ale mozna pewnie zamienic USD, ktore sa teraz coraz mniej warte, na PLN i moze wyjsc podobnie. A moglem zajsc wyzej, tylko bylem zbyt leniwy... Ale jedna rada dla wszystkich - szukanie roboty PO skonczeniu studiow jest skazane na porazke, bo wszystkie roboty sa juz zajete przez tych co szukali wczesniej.
            • Gość: TAKA Re: Co to za zmyslone brednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.11, 09:14
              No właśnie. Szanuję ludzi, którzy pracują i uczą się. To wymaga dużo samodyscypliny, organizacji i samozaparcia. Jednak zastanawiam się nad sytuacją: kończę szkołę średnią i postanawiam zarobić na te studia i swoją przyszłość, więc idę do pracy. Do jakiej? Rozdaję ulotki, wydaję frytki czy myję autobusy na zajezdni. Żadna praca nie hańbi. Nie mam doświadczenia, bo właśnie skończyłam szkołę. Równolegle studiuję kierunek, który nijak ma się z tym, czym obecnie zawodowo się zajmuję, więc kierunkowego doświadczenia nie nabywam. Jak bardzo różnię się (oprócz wieku) od osób, które skończyły studia i szukają pracy w zawodzie? Tu absolwent i tu absolwent. Nikt nie chce przyjmować absolwentów, nie ma czasu na wdrażanie, uczenie się. To proste. Ile warte jest studiowanie dzienne, a ile zaoczne? Dlaczego wszyscy twierdzą, że kończąc zaoczne studia jest większa szansa znaleźć pracę w kierunku, niż na studiach dziennych? Notabene, obecnie masa studentów dziennych również pracuje. Na studiach technicznych jest nieco gorzej z czasem, ze względu na liczne ćwiczenia, laborki itd. Czy ktoś mi może wyjaśnić różnicę? Ale bez obrzucania błotem.
              • Gość: Pelargonia Re: Co to za zmyslone brednie IP: *.compower.pl 15.12.11, 10:36
                Witam ;-) Ja pracuję na pół etatu i studiuję dziennie studia techniczne. Pracuję w zawodzie, wymaga to ode mnie dużo samozaparcia, ale mam nadzieję, że warto. Jest ciężko bo jest mało czasu ale to prawda, że na ten moment trzeba studiować i pracować. Ja myślę, że jak pracodawca zobaczy, że człowiekowi się chce, ma pomysł na siebie i kwalifikacje to zatrudni.
                Powodzenia!
                • Gość: TAKA Re: Co to za zmyslone brednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.11, 10:58
                  Ale skąd te kwalifikacje? Wciąż wszyscy o nich mówią, a przecież ktoś musi dać szansę absolwentowi bez żadnej wiedzy praktycznej, by je zdobył. Wtedy i studiowanie kierunkowe ma cel, bo te 2 rzeczy się uzupełniają. Absolwent czy to po szkole średniej czy po studiach (tu można powiedzieć, że chociaż powinien mieć rozeznanie w temacie) czy nawet studiujący, ma to do siebie, że tak cennego i wymaganego doświadczenia nie posiada i o to się cała sprawa rozbija.
                  • Gość: mm Re: Co to za zmyslone brednie IP: *.dynamic.chello.pl 23.12.11, 18:04
                    te "kwalifikacje" to sa po prostu znajomosci
      • olias Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 11.12.11, 14:53
        co właściwie jest powodem powstania tego gniota? mobilizacja młodych? wkur.ianie ich? czy to tylko taka zapchajdziura nabazgrana przez - nomen-omen kolejnego zdolnego z ustosunkowaną ciotką?
        najpierw Anna - uogólniasz. jeśli istniejesz naprawdę - stanowisz wyjątek. tacy jak Ty są. Tyle że jest was wyjątkowo malutko. Nowoczesne państwo nie może opierać się na "rekrutacji" gdzie 99% zdolnych na rynku to pociotki z dobrze usadowionych rodzin i 1% faktycznie zdolnych. oczywiście jeśli jesteś zdolna, jakoś nie piszesz co stanowi Twój sukces, Twoje osiagnięcie. Tylko to że pracujesz?
        p.s. nie, nie masz racji - pracodawca nie wybierze amatora- hobbysty zamiast programisty. Chyba że amator nosi koronkowe majteczki.
        Celem wyjaśnienia - tworzenie stron www za pomocą programu graficznego nie uważam za programowanie. za pomoca edytora tekstowego (potrafię) - też.
        inna sprawa że informatyków jest teraz na rynku przesyt i ich oczekiwania finansowe z poprzedniego okresu są śmieszne.

        Dorota - "studia wyższe, sześć podyplomówek, kończy właśnie studia doktoranckie i ma otwarty przewód doktorski" ... ponieważ jestem już od dawna "+50" a więc jakieś doświadczenie posiadam to oznajmiam Tobie głośno i wyraźnie: to nie jest człowiek który może pracować. Koniec. Na plus Twojej koleżance liczy się to że robi ten doktorat POZA uczelnią. Czyli jest tylko w minimalnym stopniu narażona na pranie mózgu. Ludzie robiący doktoraty na uczelni to osoby stracone dla społeczeństwa. Zyli i zyć będą - obok nas.

        Seweryn - 100% racji. powiem więcej - tych którzy przyłozyli rękę do likwidacji polskiego systemu szkolnictwa zawodowego należy powiesić na gałęziach drzew.
        • Gość: wetka Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 178.73.48.* 11.12.11, 15:24
          Skończyłam 4 lata temu medycynę weterynaryjną - 14 tyś. za semestr tyle wydali Pan ,Pani i moi rodzice i inni podatnicy.Po prawie sześciu latach trudnych studiów okazało się, że jestem za stara już na staż z Urzędu Pracy. Pracowałam ,więc za darmo tylko dzięki pomocy rodziców.
          Potrafiłam już wtedy wykonywać zabiegi chirurgiczne, obsługiwałam USG , lubili mnie właściciele i pacjenci.
          Ile jednak można pracować za darmo? Z CV odbijałam się od drzwi , do drzwi.
          Jedyne co mi zaproponowano , to obraźliwe 500 złotych za 10 h dziennie + bezpłatna nocka i weekendy po 5 h.
          W tym samym czasie odezwał się Urząd Pracy z propozycją pracy jako kasjerka w markecie.
          Nie gardzę pracą , jednak nie po to poświęciłam tyle pracy i czasu , by być niewolnicą.

          Dziś mam normalny tydzień pracy za 40 tysięcy funtów rocznie. 2 razy w roku wakacje, świeży kredyt na dom i samochód.
          Zaczynam myśleć o rodzinie, czuję się bezpieczna , a moje umiejętności są zauważane i doceniane.
          Zastanawiam się tylko nad rozrzutnością Polski. Tacy jak ja w innych krajach traktowani są jak dobro, w Polsce jak gorący kartofel.
          • Gość: MM Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 15:31
            Wybacz, ale jako weterynarz czego się spodziewałaś? Ludzie w tym kraju albo nie mają pieniędzy na leczenie zwierząt albo nie chcą ich wydawać, bo lepiej psa uśpić a samemu pojechać na wakacje do Egiptu.
            • Gość: ssss Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 11.12.11, 16:28
              Jak widać masz na wszystko gotową odpowiedź/receptę. to zabawne a nawet śmieszne.
              • Gość: MM Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 16:35
                > Jak widać masz na wszystko gotową odpowiedź/receptę. to zabawne a nawet śmieszn
                > e.

                To się nazywa inteligencja.
                • Gość: ssss Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 11.12.11, 16:37
                  Popadanie w mentorstwo nie koniecznie świadczy o wysokim IQ, na ogół wręcz odwrotnie.
            • Gość: xx Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.home.aster.pl 12.02.12, 23:53
              A nie przyszło Ci do głowy, że weterynarz nie musi leczyć piesków od miastowej paniusi, tylko powinien dbać o stada hodowanych w Polsce zwierząt (na mięso, na mleko itd.)? Niestety, tam są potrzebni łapówkarze ze starego układu, tylko podbijający pieczątki a młody ambitny nie jest potrzebny...
          • Gość: tr te 40k to IP: *.wifi.uit.no 11.12.11, 15:35
            brutto czy netto? bo ja, przeliczając na funty, mam w Norwegii 44k brutto, a piszę dopiero doktorat?
            • nchyb Re: te 40k to 11.12.11, 16:07

              > brutto czy netto? bo ja, przeliczając na funty, mam w Norwegii 44k brutto

              a po co przeliczasz? Wydajesz w tej Norwegii przeliczone?
        • Gość: janczar42 Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 18:38
          @olias:
          jeżeli nie zrozumiałeś istoty tego artykułu,to zrzędx dalej ale bez żadnych idiotycznych wypocin.!!!!!!!!!
          Pozostań zatem na garnuszku troskliwych rodziców albo ......powieś się,bo jesteś zwykłym pasożytem.!!!!!!!!!!!
        • Gość: heliogabal Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dolsatbelchatow.pl 11.12.11, 20:15
          > p.s. nie, nie masz racji - pracodawca nie wybierze amatora- hobbysty zamiast pr
          > ogramisty. Chyba że amator nosi koronkowe majteczki.

          akurat w IT liczą się umiejętności, nie dyplomy. Sam jestem tego przykładem, studiowałem botanikę, pracuję w IT (freelance), zaczynałem od statusu "amatora".

          > Celem wyjaśnienia - tworzenie stron www za pomocą programu graficznego nie uważ
          > am za programowanie. za pomoca edytora tekstowego (potrafię) - też.
          > inna sprawa że informatyków jest teraz na rynku przesyt i ich oczekiwania finan
          > sowe z poprzedniego okresu są śmieszne.

          Zgaduję że kolega nie z branży, bo by takich farmazonów nie pisał ;] Na samej webdeveloperce można 12k netto miesięcznie wyciągnąć, a jak ktoś siedzi w javie albo .NET to w ogóle... A robota praktycznie sama człowieka znajduje.

          Miałem w którymś tam watku pisać żeby się ludzie przekwalifikowali, bo dziwi mnie postawa kogoś kto 4-ty rok z rzędu szuka pracy, skoro w tym czasie opanował by którys z jezykow wysokiego poziomu... ale po co mi to, będzie za dużo devów to płace spadną ;]
        • Gość: SNB Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.rev.snt.net.pl 12.12.11, 10:08
          Kiedy Anna podjęła pracę? W 2008 ! Nie mam więcej pytań. Trzeba być niezłym kretynem aby w artykule stawiać za przykład młodym ludziom szukających pracy tych, którzy zaczynali w zupełnie innych realiach gospodarczych. Dla mnie autor arta jest neoliberalnym skończonym idiotą! Autorze idioto! W Polsce większość młodych, o ile znajdzie pracę, będzie charować za wypłatę w okolicach najniższej krajowej do 2 tys pln góra! Ten kraj to zagłebie montowni i marketów czyli ochłapy z zachodu z najniższymi zarobkami. Ten kraj nie dysponuje nowoczesnymi technologiami, praktycznie brak własnego dużego przemysłu, R&D... To niby gdzie ci mlodzi mają roboty za godziwe pieniądze szukać? Dawanie przykładu na podstawie jednostkowych przykładów specjalistów rzeczywiście zarabiających spore pieniądze jest poroniony. I znowu neoliberalne p...lenie że cv źle napisane, że za mało elastyczny, że na darmowe staże to nie łąska, że niedokształcony, że jak ci coś nie pasi to se firme załóż... Czemu autor idiota podaje za przykład specjalistów? Czemu nie poda np. zwykłego hydraulika, kierowcy, mechanika... Bo co, bo tutaj już nie wygląda tak różowo? Echhh....... Zielona wyspa........ Całe to pisanie o yum jak cudownie w tym kraju to chyba w celu uspokojenia opini publicznej bo oligarchia revolty się boi.......
        • Gość: bh Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.internetia.net.pl 21.12.11, 18:45
          ten głupi tekst ma za zadanie uświadomić wszystki, ze przecież każdy może zarabiać 20 000 i więcej. Ale niestety, nie ma takieggo miejsca na ziemi, gdzie tak jest. Taka kasa jest tylko dla kilku procent, a reszta niech te kilka procent POdziwia.
        • Gość: gosciu Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.11, 21:56
          Choc Masz torche racji to wydaje mi sie ze w ogolnym Anna chce powiedziec ze trzeba umiec sie sprzedac i to jest umiejetnosc ktorej sie na studiach nie ucza to sie po prostu ma lub nie. Oczywscie po filozofii czy politologii w sektorze prywatnym nie masz co szukac roboty - w sensie takim ze nie przedstawiasz zadnej wartosci (choc moze sie myle byc moze jest jakas firma prywatna ktora potrzebuje filozofa:), dziewczyna si eprzekwlifikowala i potrafila sie sprzedac). Natomiast w sektorze publicznym takie stanowiska sa juz dawno obstawione przez niedouczonych, kiepskich, wiecznie marudnych matolow z koneksjami. Wyjatek stanowi wydaje mi sie medycyna ale tutaj tez powoli sektor prywatny wypiera publiczny- co jest bardzo smutne.
          Co do studentow owszem poziom jest bardzo kiepski ale to studenci musza sobie zdac sprawe ze to oni powinni sie ksztalcic a nie inni maja ich ksztalcic. Warto sobie zdac sprawe juz przynajmniej na 2 roku studiow czym chcesz sie zajmowac, a nie leciec na specjalizacje bo moj kolega to po tym zarabia tyle i tyle kasy.
          Doktorat- strata czasu i pieniedzy. Chyba ze masz pomysl na wytworzenie energii:)
      • Gość: oburzony Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 178.73.48.* 11.12.11, 15:20
        ku..., ja tez jestem oburzony bo skonczylem wieczoruwke z maturo i tez mam 25 lat i zarabiam 2200 bruto, gdzie tu sprawiedliwosc?
      • Gość: ... Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 15:44
        Bzdura, zwłaszcza ten pierwszy liścik, jakos nie miałam parcia na kasę, szukałam pracy bez kontaktów i pracowałam za gorsze, a to na zlecenie ,zastepstwo,najpierw staż, niestety pracy nie ma bez znajomości, teraz szukam i nic. Nie patrze tylko na oferty dla osób z wyższym wykształceniem, ogolnie szukam pracy, ale cóż nie mam wymaganego doświadczenia, do sklepu też sie nie nadaje bo nie umiem obsługiwac kasy fiskalnej ( jakby to było takie trudne), nie mam statusu studentki,a przede wszystkim znajomości. Nikt nawet sie z tym nie kryje, że woli osoby z "polecenia", choć niczym sie ode mnie nie różnią. chociaż nie, przepraszam, mają znajomości
      • luni8 Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 11.12.11, 15:49
        A co ja mam powiedzieć?
        Teoretycznie należę do tych oburzonych.
        Teoretycznie bo spełniam tzw. wymagania. Skończyłem studia, długo szukałem pracy, a obecnie pracuję poniżej mojego wykształcenia i pieniędzy które chciałbym zarabiać.

        A oburzony nie jestem tylko z tego powodu że wiem że sam spieprzyłem możliwość dobrze płatnej pracy własnym lenistwem.
      • Gość: pytamsie Jakie perspektywy ma 7 mld ludzi na Ziemi ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 17:34
        NIE CHCĘ SIĘ JUŻ NIGDY URODZIĆ !!!!! Każdy pacan który pomyśli o poczęciu bachora niech się 10000x zastanowi CZY JEST GOTÓW NA WYCHOWANIE GO tak żeby nie miał zrypanej psychiki i tak żeby sobie radził w życiu, TAK ŻEBY BYŁ SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM !!! Każdy kto nie założy gumki, każdy kto zrobi niezaplanowanego dzieciaka, każdy kto zrobił zaplanowanego dzieciaka ale dla zaspokojenia rodziny,teściów,sąsiadów,swoich hormonów TO PRZEGRAŁ ŻYCIE SWOJEGO DZIECKA !!! Każdy rodzc w sumie to psychopata ,bo tylko psychopata i idiota skazuje swoje dziecko na : choroby (dziecięce,grypy,wady wrodzone,choroby cywilizacyjne itp.), cierpienie (zdrady,poniżenie,samotność itp.), starość !!! Lubie wywody tych którym się udało w życiu - WAM SIĘ UDAŁO A kilku milionom nie. Czyli robimy w mediach propagande sukcesu i pokazujemy luksusowe badziewie tak żeby motłoch dążył do tego przez napędza rynek,a zyskuje na tym tak naprawdę garstka ludzi na tej planecie. Chcecie zrobić na złość skorumpowanym politykom, chciwym bankierom, durnemu sąsiadowi, zbocznonemu księdzu, komuchom i faszystom ? To nie róbcie dzieci . NIE PRODUKUJCIE IM NIEWOLNIKÓW !!
        • Gość: goscLA Re: Jakie perspektywy ma 7 mld ludzi na Ziemi ? IP: *.lsanca.fios.verizon.net 11.12.11, 18:16
          rozbawil mnie list 'zenka' ktory mowi o swojej karierze w USA, W 2007 roku dostal rzekomo prace, czyli mial zielona karte , co najmniej, znal swietnie j. angielski i ciekawe lae wUSA nikogo nie zatrudnia na stanowisku wtym co robi po polskiej ekonomii. Zenek , jak czytasz ten post to moze podasz swoje pelne nazwisko nazwe firmy i numer telefonu do niej gdzie pracujesz, chce sprawdzic czy piszesz prawde.
      • Gość: jacek Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.13-1.cable.virginmedia.com 11.12.11, 18:10
        jakie bzdury sa w tym artykule masakra:/ sam jestem po studiach informatycznych i nie moge znalezc pracy wogle nawet nie nadaje sie do media markt czy tesco bo tam tez mnie nie chcieli chociaz pracuja osoby, ktore nie skonczyly nawet szkol srednich ale maja tkzw. kontakty. Robilem tez wszystko zeby nie wyjechac z tego kraju i co?? Po wielu probach znalezienia pracy(a jestem z malego miasta na podkarpaciu) wyjechalem za granice. Tu tez nie am rozowo coraz ciezej znalezc prace i zaczyna byc jak w polsce ze po znajomosciach. Czytam ten artykul i nikt mi nikt nie wciska kitu, ze dla pracodawcy wazny jest ktos kto cos umi niz ten co nie umi. Wlasnie na zachodzie sie przekonalem ze wystarczy tylko dobra wola ze strony pracodawcy i mozna sie wszystkiego nauczyc. Nigdy nie pracowalem w polsce chodz mam 28 lat. Na zachodzie robilem w kilku firmach i niestety dla obco krajowcow zostaje praca fizyczna kto z polakow sie wbil do biura to tylko ladne kobiety, ktore zeby utrzymac posady daja dupy wlasnym szefom(pewne i sprawdzone przypadki). Reszta zapiernicza po uszy w bagnie. Sam pracuje z ludzmi, ktorzy sa "process" a ich wyksztalcenie stanelo na tozsamej podstawowce. pozdrawiam wsyztskich normalnych a nie slizgajacych sie po znajomosciach i piszacych takie bzdurne artykuly.
        • Gość: MM Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 18:57
          Samo ukończenie studiów to trochę mało. Jeszcze wypadało by coś umieć.
        • Gość: guq Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.3-213.fix.bluewin.ch 11.12.11, 22:29
          Zupelnie przypadkiem ostatnio rekrutowalem (ok, bardziej od strony technicznego przepytywania, niż HR) tzw. "informatyka" (admina) do dużej, międzynarodowej firmy, we wspaniałym kraju, za pieniądze kompletnie nie z tej ziemii jak na polskie warunki. Firma załatwia wszelkie pozwolenia itp. Ogłoszenie zupełnie publiczne, w dzień po pierwszej publikacji skopiowało je chyba ze sto branżowych portali, CV dostaliśmy w kilka dni 50 (ciągle przychodzą ;-)).

          Doświadczenie korporacyjne ani wykształcenie wyższe *w zasadzie* nie wymagane, lokalny język też nie (angielski wystarcza), liczyły się tylko i wyłącznie twarde kompetencje linuksowe. Na dość wysokim poziomie dodam - ale mimo wszystko takie, których w większości można się nauczyć np. administrując siecią na uniwersytecie w trakcie studiów. (*)

          Zgłosiło się m.in. dwóch kandydatów z Polski, doskonałych, co najmniej jeden w circa Twoim wieku (nie wolno było spytać dokładnie ;-)). Żadna z osób z którymi zdecydowaliśmi się rozmawiać nie była narodowości lokalnej, a większość również mieszka na stałe za granicą.

          Bardzo proste pytanie: czemu Ciebie w tym gronie nie było?


          (*) BTW, kiedyś taka dodatkowa praca (za friko rzecz jasna) była honorem, o który zabijali się najlepsi. Dziś z tego co słyszałem od znajomych, jest problem, bo przychodzą tylko słabeusze, reszta roby byznes.
        • hrin Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 12.12.11, 15:45
          Jacus.
          Jak to ktos juz zauwazyl zeby dostac prace to trzeba cos umiec(nawet za granica a moze przedewszystkim za granica).
          Po drugie jezeli mieszkajac w tej anglii nie dostales sie do pracy w IT znaczy sie jestes frajer albo obibok.
          Ja sam uwazam sie za konkretnego lenia, ale po paru latach balowania i obijania sie w angli, bedac w twoim wieku stwierdzilem ze czas cos zmienic. bo sie troszeczke juz starzeje a dalej kawe robie za jakies marne 7 funtow na godzine.
          Zapisalem sie na kursy infrormatyczne ktore oprocz jakiejs wiedzy wymaganej w pracy admina/helpdesku, ucza cie jak sie zachowywac na rozmowie kwalifikacyjnej, ucza cie jak napisac CV a co bylo najwazniejsze zalatwiaja ci Praktyki( jak sie wyrozniales na zajeciach to mogles dostac praktyki z opcja pracy). Fakt ze kursy kosztuja duzo ( ja zaplacilem 6tys £) ale skoro ty jestes informatykiem to tobie bedzie duzo latwiej niz mi. Ja rzucilem studia ekonomicze dosyc dawno temu. Po tych kursach na start w tych wrunkach ekonomiczynych dostaniesz grosze i tez nie bedzie super latwo sie dostac do pracy( koncu jestes obcokrajowcem ktory nie mowi po angielsku) ale jak ci sie uda( mi to sie udalo po 6 miesiacach) to zaczniesz od 15-18k£ na rok(czyli grosze). zaleta jest taka ze 2 lata pozniej jezeli sie rozwijales to juz mozesz przeskoczyc do 25k na rok. A pozniej to juz jest tylko z gorki(zwlaszcza dla informatyka ktory zna programowani).

          Swoja droga po moim przykladzie widac ze kazdy moze to robic( fakt ze ja to lubie). Tylko troche determinacji trzeba.
          No ale jak ktos mieszka z gropa budowlancow z polski, angielski slyszy od swieta na ulicy, a kazda polska dziewczyna ktora z nim nie chce sie przespac nazywa dziwka to nic dziwnego ze mu sie nie udaje.

          Jak by ktos chcial wiecej detali na temat jak zrobic takie kursy i jakie sa wady i zalety takowych niech napisze to ladnie wyjasnie.

          • Gość: zaintersowany Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.adsl.inetia.pl 22.12.11, 22:36
            @hrin
            poproszę o więcej info na temat kursów, może być link.zresztą jeśli masz wskazówki na temat:"od czego zacząć naukę programowania w postaci choćby linków, będę wdzięczny.proszę o odpowiedź na forum lub na email:mediabooker1@tlen.pl
        • Gość: oko Oburzeni to lenie i konformiści IP: *.netline-sj.pl 12.12.11, 15:50
          Chyba nie wierzyłeś w siebie za bardzo... to jest problem. Ja po ukończeniu studiów w 2003 (również IT) znalazłem się na rynku bez doświadczenia( a Polska jeszcze nie była w EU więc nie było tak łatwo wyjechać i rozpocząć legalną pracę ). To był ciężki rok, oficjalne bezrobocie około 20%, a dodatkowo w IT nie za bardzo była robota ze względu na bańkę .COM która pękła... około 30CV wysłanych, na 4 był odzew i w jednej firmie mnie zatrudnili za 2000 brutto na umowę zlecenie (nowa umowa co miesiąc) często pracowałem po 12h dziennie, ale dużo się nauczyłem, nie wybrzydzałem zależało mi na doświadczeniu.... po roku zmiana firmy, po kolejnych miesiącach znów zmiana, i po kolejnych raz jeszcze, 3 lata po studiach już miałem 10 000 brutto :), oburzony nie jestem, bo na kogo i na co ? kiedyś były gorsze warunki i sobie poradziłem, a co dopiero teraz kiedy bezrobocie niskie a cała Europa stoi otworem... Chyba się ludziom w d... poprzewracało od oglądania telewizji... każdy chce być celebrytą z nową furą i wypasionym mieszkaniem najlepiej zaraz po studiach, a i jeśli praca to tylko na stanowisku managerskim. i wielkie zdziwienie !! dlaczego nie dają ?? dlaczego mało płacą?? ja chce być bogaty i mało robić !! TU i TERAZ!! czekać nie będę !!
        • jannicke Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 22.12.11, 20:09
          do jacek
          jesli nie znasz jezyka obcego, to nie dziwie sie, ze jedyna praca jaka znalazles byla praca fizyczna. dotyczy to wiekszosci polakow za granica, czego nie mozna powiedziac o innych obcokrajowcach. wiekszosc z nich posluguje sie jezykiem kraju, w ktorym mieszkaja i wykonuja rozne prace. reszte twojej wypowiedzi (o panienkach) zostawiam bez komentarza, szkoda czasu na to...
        • Gość: R74 Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 167.127.218.* 20.01.12, 03:38
          @jacek 11.12.11, 18:10
          Jacku, czytajac twoj post mam wielkie watpliwosci co do twojego wyksztalcenia, nie wpominajac o umiejetnosciach stricte branzowych (sic! IT). Nie chcialbym cie obrazac jednak po stylu widac, ze niedomagasz w podstawowych umiejetniosciach - chociazby ortografii, czy stylu. Mieszkam poza Polska, jednak w miejscu, w ktorym jest wielu Polakow. To prawda 80 - 90 % wykonuje prace fizyczne. Czesc z nich to moi bezposredni sasiedzi. Nie maja tutaj lekko ale nie ze wzgledu na "zlych szefow" czy bycie obcokrajowcem. Realnie biorac, brak umiejetnosci i doswiadczenia w zawodzie, na ktore jest zapotrzebowanie jest tym co decyduje o takiej sytuacji moich krajan, plus oczywiscie slabe/b slabe opanowanie jezyka. Ja naleze do tych 10% pracujacych w swoim zawodzie, zgodnym z ukonczonymi studiami i zaiteresowaniami. Dla uscislenia - branza IT. Jestem mezczyzna. Firma, dla ktorej pracuje zaoferowala kontrakt jeszcze w momencie, kiedy mieszkalem w Polsce, pomogla w przelocie i zakwaterowaniu. Wniosek chyba natury ogolnej, praca lub ubieganie o prace nie rozni sie w UK od tych w PL i zalezy w ogromnym stopniu od danej osoby a nie od czynnikow natury niezaleznej (vis moris!). PS Co do tych "znajomosci" to raczej polskie skrzywienie, wypracowane (podejrzewam) w epoce slusznie minionej. Tutaj nazywa to sie poleceniem i jest bardzo dobra metoda pozyskiwania odpowiednich kandydatow, jak czytam nie tylko w branzy IT. Mimo wszystko zycze powodzenia wszystkim "ucisnionym i niezadowolonym".
      • Gość: xx Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 18:27
        Przyjechałem do Wawy na studia jako "gołodupiec". Na studiach mieszkałem w akademiku na żwirkach (płaciłem za to 200PLN/mc). Żywiłem się głównie z promocji z marketów na Ursynowie (ser za 7PLN, albo wędliny w dniu przydatności do spożycia). Wtedy nie było to tak prosto, bo nie było ani Reala/Geanta, ani Leclerca. Na Kabatach był Hit...

        Pierwszy rok był naprawdę ciężki, ale za to udało się zdobyć średnią 4,8. Po pierwszym roku było łatwiej, bo miałem stypendium naukowe (400PLN - łał!) za co spokojnie mogłem wyżyć przez miesiąc praktycznie bez pomocy rodziców - serio.

        Na drugim roku zacząłem pracować. Pierwsze pieniądze zarobiłem na umowę o dzieło za program do billingu dla małej firmy - 1500PLN. Po prostu fenomenalne pieniądze.

        Przez kolejne lata studiów pracowałem lub uczyłem się około 16h na dobę.

        Na 4-5 roku pracowałem już na fulltime w "korporacji". Po studiach od razu dostałem umowę o pracę w tejże "korporacji".

        Następnie był własny biznes.

        Teraz mam 32 lata, mam wspaniałą żonę i wspaniałą córeczkę. Poza tym dwa mieszkania w Wawie, dom i obecnie buduję drugi.

        Obecnie zajmuję się rodziną i planuję emeryturę ;) Może nie dosłownie, ale obecnie najistotniejsi współpracownicy są wtajemniczeni, że powoli będę ograniczał aktywność, aż do całkowitego porzucenia wszystkich zajęć w ciągu 1-2 lat. Już nie potrzebuję gonić. Stabilizacja.

        Jak czytam o oburzonych to mi się śmiać chce... Jesteście g.wno warci i nikt was nie chce - taka jest prawda...
        • Gość: Bezrobotnyod3lat Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.play-internet.pl 11.12.11, 19:19
          Typowa ściema :)
        • Gość: ssss Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 11.12.11, 19:25
          Są dwie opcje,jedna lejesz wodę.Druga,założyłeś firmę a pracownikom płaciłeś na śmieciowych umowach ochłapy. Czyli tak jak przystało na pazernego dorobkiewicza.Wybór należy do ciebie,którą opcję wybierasz ????
          • Gość: xx Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 19:47
            Nawet ci się w palniku nie mieści, że można mieć kompetencje. Pracowałem głównie r&d i zatrudniałem prawie wyłącznie najlepszych absolwentów lub studentów MIMUW.

            Na śmieciowe umowy to można zatrudniać nieudaczników po politologii a nie specjalistów.

            Nie mierz innych swoją miarą.
            • Gość: ssss Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 11.12.11, 19:56
              Jasne,hahaha,naj naj naj. i obudziłeś się.
            • Gość: zenek Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 23:08
              Też pracuje w IT i powiem tak: więcej pokory, bo życie lubi czasem dać w dupsko takim megalomanom. Mozesz dziekowac Bogu, ze akurat Twoje kwalifikacje okazaly się cenne na rynku pracy, i mozesz tak jak wiekszosc ludzi w IT zarabiac przyzwoicie. Równie dobrze mogła by przyjść wojna,kryzys albo duża zmiana strukturalna w branży i zamiast w R&D to byś świnie pasł. Podziękuj też kolegom z politologii,socjologii i innych kierunków że Ci nie robili konkurencji, bo bys teraz miał 1/5 obecnej pensji.
          • hrin Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety 12.12.11, 16:09
            Gość portalu: ssss napisał(a):

            > Są dwie opcje,jedna lejesz wodę.Druga,założyłeś firmę a pracownikom płaciłeś na
            > śmieciowych umowach ochłapy. Czyli tak jak przystało na pazernego dorobkiewic
            > za.Wybór należy do ciebie,którą opcję wybierasz ????

            Hmm ciekawe ze wilu ludzi nie moze zrozumiec ze jak ktos na studiach zajmowal sie czyms innym poza imprezowaniem( ja osobiscie imprezowalem) to pozniej ma lzej.
            Jezeli Kolega tutaj na drugim roku sprzedal pierwszy program, to znaczy ze juz wtedy umial programowac i raczej nie nauczyl sie tego chodzac tylko na zajecia. Podejrzewam ze poprostu podobalo mu sie pisanie programow i byl w tym dobry( jak by nie byl to by nikt mu nie zaproponowal zrobienia programu za pieniadze, nawet znajomi).
            Wiec skoro na drugim roku juz byl dobry i ustalismy ze programowanie to jego hobby, to nic dziwnego ze mu sie udalo.
            A na dodatek jezeli byscie pracowali w IT ( najlepiej poza polska) to byscie wiedzieli ze marze w tej branzy sa olbrzymie, wiec nie trzeba nikogo za smieciowe pensje zatrudniac. Oczywiscie mozna ale nie bedzie sie mialo dobrych pracownikow a czasami lepiej zaplacic wiecej i miec mila atmosfera w pracy i zadowolonych pracownikow.
        • Gość: Hehe Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.ptr.magnet.ie 11.12.11, 19:28
          Powiedz tylko jedno - czy uwazasz ze teraz bys to powtorzyl?

          Kazdy z nas ma jakas historie - wiem doskonale ze kilku trkikow ktore zrobilem w mlodosci to bym dzisiaj nie powtorzyl - recesja wieksza konkurencja etc...

          Jesli to co piszesz to prawda tzn ze dwa domy jestes w stanie zarobic w jakies dwa lata. Jesli to praWda i masz jakis np10 informatykow to musisz miec bardzo duza marze na swoje produkty badz uslugii.
          Jak to mozliwe ze konkurencja Nie zmusi Ciebie do obmizenia marzy z biegiem czasu? :) jak wiesz marze zawsze spadaja nigdy nie rosna:)

          Nie mow ze obecni ludzie to slabeusze bo musisz byc naprawde ignorantem zeby tak myslec
          • Gość: xx Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 20:00
            W żaden sposób nie twierdzę, że ludzie to słabeusze, ale akceptuję fakt, że jedni są mądrzejsi w drudzy głupsi. W ten sposób nie mam złudzeń, że 95% populacji nie byłoby w stanie zrobić tego co ja.

            Tak jest to prawda. Tak samo jak jest prawdą, że 80% absolwentów szkół wyższych powinna się skupić na nauczeniu się zawodu, np. szycia, albo kopania rowów, a nie sileniu się na studia, ponieważ intelektualnie są po prostu za słabi.

            A co do historii, to kawalerkę w Wawie kupiłem za 100kPLN. Obecnie jest warta, przynajmniej teoretycznie, 350kPLN. Kolejne mieszkanie za 250kPLN, obecnie warte 700kPLN. To nie tak, że kupowałem to wszystko teraz, lub na górce spekulacyjnej, kiedyś było lepiej.

            A co do pytania, czy powtórzyłbym to teraz, to odpowiedź jest trudna, bo praktycznie na pewno teraz po studiach wyjechałbym do googla i tyle. Jak ja kończyłem studia były inne realia. A obecnie to googla spławiłem rok temu i nigdzie się nie wybieram.

            Co do marż to raczej jest zupełnie inny świat. Ja nie konkuruję z desperatami, co za 500PLN trzepią stronki w Joomli. Z tego nie zarobi się na życie. Ja zajmuję się r&d w dziedzinach, gdzie jest garstka ludzi, która byłaby w stanie cokolwiek sensownego na ten temat zrobić.

            I to nie jest jakaś wiedza tajemna. Po prostu znam się na swojej działce. Mam parę publikacji, pokrywam około 99% używanych technologii, kupę doświadczenia, więc o co chodzi...

            Problem w tym, że ci ludzie, którzy tak roszczeniowo podchodzą do wizji świata nie mają nawet 5% tych kompetencji. Wydaje im się, że wiedzą cokolwiek a chcą cudów. I są zdziwieni, jak dostają kopa w d.pę.
            • Gość: hehe Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.ptr.magnet.ie 11.12.11, 20:20
              Ciekawe ze mowisz o googlaku... Nie wiem czemu ludzie tak bardzo tego chca - byc jednym z 20,000 tysiecy koderow w biurowcu... Czy na prawde to spelnienie marzen?

              Ten googlak dalby Tobie dobre CV ale nie takie pieniadze co masz teraz z firmy ktora zalozyles w innych czasach - jest to nie tyle wazne z perspektywy samych pieniedzy co komfortu psychicznego ze twoja praca daje tak wymierne efekty.

              Nie mowie ze zajmujesz sie robieniem sklepow ecommerce ale fakt ze nic nie trwa wiecznie. Marze spadaja ostatecznie nawet w najwiekszych niszach - twoja tez zacznie czy chcesz tego czy nie. Ale nie w tym rzecz.

              Wlasnie buduje sobie pewne portfolio w pewnej niszy ale tez nie w tym rzecz - zastanawiam sie jak sadzisz ktora dzialka IT jest wedlug Ciebie rozwojowa na najblizsza dekade?

              Pytam sie od kilku lat wielu ludzi z branzy ktorzy robia cos ciekawszeo niz Joomle... zastanawiam sie co masz do powiedzenia.
              • Gość: xx Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 20:53
                Co do googla, to właśnie ich spławiłem, więc zdecydowanie nie jest to spełnienie moich marzeń - obecnie. Natomiast będąc na studiach miałem kompletnie inną perspektywę, więc jakbym dostał propozycję to bym się spakował i pojechał, nie zastanawiałbym się nawet sekundy - wtedy.

                A co do wizji... Od pewnego czasu, ze smutkiem, obserwuję jak moi studenci w zdecydowanej większości wyjeżdżają za granicę. Google, M$, Nvidia, Samsung... to jest naprawdę bardzo smutne.

                Co do przyszłościowych nisz, to moim zdaniem absolutny numer 1 - urządzenia mobilne. I tu jeden pies iOS, Android, M$ czy Bada :)

                Jeszcze na koniec dodam jedną ciekawą rzecz, być może nie związaną z IT, ale mającą zasadniczy wpływ na IT. Wszystko opiera się na skuteczności sprzedaży.
                • Gość: hehe Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.ptr.magnet.ie 11.12.11, 21:11
                  Fakt - na studiach tez mialem inne (inaczej mowiac - zle :) ) podejscie na rzeczywistosci - ale tak to juz jest - jesli ktos tobie nie pokaze to skad masz to wiedziec. Firmy ktore kiedys wydawaly mi sie spelnieniem marzen teraz mam do nich inne podejscie.

                  Tak myslalem ze powiesz mobile. Jasne - latencja jest jeszcze kiepska w 3G wiec wiele rzeczy / modeli biznesowych nie zostalo jeszcze odkrytych - bo zbyt wczesnie.

                  Tu zreszta jest paradoks polski uwazam - informatykom sie wydaje ze jak znaja technologie to reszta juz z gorki - paradoksalnie malo jest dobrych menedzerow produktu (IT) w PL ktorzy mogliby razem inzynierami cos konkretnego stworzyc. Szczegolnie mlodzi ludzie nie doceniaja jak trudno jest sprzedawac produkty. Mysla ze dobrzy sprzedawcy rosna na drzewach i mozna z lapanki pierwszego lepszego brac.

                  Jesli chodzi o B2B w IT to uwazam ze proporcje 50/50 koszty development / koszty sprzedazy to dobre relacje.

                  Wchodzisz na jakies ciekawe blogi fora IT? To miejsce chyba nie jest najlepsze :)
                  • Gość: xx Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 22:02
                    > Wchodzisz na jakies ciekawe blogi fora IT? To miejsce chyba nie jest najlepsze
                    > :)

                    Nie - jestem aspołeczny. Facebooka mam wyblokowanego blocksitem. Nie mam konta ani nie używam żadnego serwisu społecznościowego począwszy od linked-in a skończywszy na nk.

                    Czasem gdzieniegdzie się wypowiem, ale raczej nie spotykam się ze zrozumieniem :D ;)
                    • Gość: hehe Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.ptr.magnet.ie 11.12.11, 22:04
                      nie chodzilo mi o spolecznosciowki :)

                      tylko fora dla profesjonalistow. ale ok nie wazne... powodzenia!
        • Gość: :) Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.11, 12:25
          Rozbawiłeś mnie do łez. Możesz zapodać kolejną historyjkę?
        • Gość: muszka komuszka Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.12.11, 15:51
          > Teraz mam 32 lata, mam wspaniałą żonę i wspaniałą córeczkę. Poza tym dwa mieszkania w Wawie, dom i obecnie buduję drugi.

          Można wiedzieć, skąd do ku... nędzy, miałeś czas na 16h nauki+pracy, na budowę domów/urządzania mieszkań, i jeszcze wyrywanie dup ?!
        • Gość: R74 Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: 167.127.218.* 20.01.12, 03:47
          "A Pan jestes ham!" jesli uwazasz, ze wlasny sukces daje prawo do ponizania innych. Masz 32 lata i rodzine i pieniadze? Swietnie! Cos jednak chyba umknelo. Wiecej kultury osobistej!
        • Gość: ppoosiia Re: Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.echostar.pl 23.02.12, 09:16
          miałem stypendium naukowe (400PLN - łał!)...
          to się ciesz! siła nabywcza pieniądza znacznie spadła, a obecnie jest "stypendium rektora dla najlepszych studentów" i za 4,97 płacą mi 280zł :-)
      • Gość: olgierd Oburzeni do odzysku - piszą czytelnicy Gazety IP: *.13.11.vie.surfer.at 11.12.11, 18:29
        @Seweryn - nie jesteś żadnym nauczycielem tylko zwykłym chałturnikiem robiącym fuchy poza uczelnią, w dodatku pewnie bardzo słabą skoro tylko 5% twoich studentów wykazuje zainteresowanie wiedzą. Być może nie masz nawet czasu się przygotować do zajęć dlatego też studenci cię olewają.
      • Gość: paw_westmidlands Nie koniecznie mgr ale fach, doswiadczenie i pasja IP: *.196.74.217.threembb.co.uk 11.12.11, 18:47
        Zmienily sie czasy, studia dzisiaj nic nie gwarantuja, zwlaszcza pracy! W wiekszosci, szanse na platne i dobre zajecie w swoim zawodzie, maja nieliczni po dobrych kierunkach politechnicznych. Dzis sie liczy fach, doswiadczenie i pasja.

        cyt. Gazeta Polonijna na West&Wales
        "W teorii polski sposob myslenia o edukacji ma budowac spoleczenstwo, w ktorym najlepiej wyksztalceni i najbystrzesi dostaja najlepsza prace i wladze. Byloby fajnie, gdyby w praktyce niestwarzalo to przez przypadek spoleczenstwa w ktorym musisz studiowac przez 47 lat, zeby moc zostac kelnerka.
        Zadziwia mnie jak wiele lat Polacy spedzaja na studiowaniu. Niektorym ludziom po zakonczeniu edukacji zostaje jakies szesc miesiecy na prace, a potem musza isc na emeryture. Czy faktycznie potrzebujecie przez piec lat studiowac polska poezje, by moc potem pracowac w kiosku lub sprzedawac buty?
        Wydaje mi sie ze Polacy robia z edukacji fetysz. Ciagele slysze taki argument: "Musze miec magistra, inaczej nie znajde pracy". Ale to nie o to ma chodzic. Jesli pracodawcy daja prace migistrom, a nie ludziom doswiadczonym i posiadajacym potencjal, znaczy ze nauczono ich, iz edukacja jest wazniejsza niz wszystko inne. Kiedy obecni studenci stana sie pracodawcami, beda robic to samo". Pisze brytyjski felietonista Jamie Stokes i przyznam ze cos w tym jest...
        • kichchi Re: doświadczenie ma ale za czerwonymi firanami 11.12.11, 18:52
          albo gdzies w lesie lub kisielu
          • Gość: paw_westmidlands Re: doświadczenie ma ale za czerwonymi firanami IP: *.196.74.217.threembb.co.uk 11.12.11, 19:10
            Rozwin smialo swoja mysl, co Ci chodzi po glowie? Moze np. sponsoring mlodych studentek? ;)

            P.S. Sorry, przywalilem pieknego byka w tytule, "niekoniecznie" piszemy razem!
          • Gość: ... Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 19:26
            Sorki, ale tak jest, jak czytam to, że ktoś miał tak cięzko na studiach, że zywił się praktycznie przeterminowaną zywnością, ciężko pracował i uczył się po kilka h na dobę i teraz ma full zycie i kupę kasy, to sorry, ale chyba niektórych wyobraźnia ponosi. Biedactwa po przejściach, którym udało się oszukac los i swoją ciężką pracą, wypisują posty na forum, jacy to są super. Wysoka średnia na studiach nic nie daje ( przerobione na własnym przykładzie), do pracy też nie chceili przyjąć bo studia dzienne i człowiek jest niedyspozycyjny ( przekonanie, że nauka jest najważniejsza i tylko to cos daje poszło w las), praktyki studenckie guzik warte. Po studiach szukanie pracy, zerowy odzew, bo brak doświadczenia, więc staż - czekanie pół roku, ofert stażowych w zawodzie i innych brak ( np oferta stażu: w punkcie ksero, ciekawe co sie człowiek po tym może nauczyc, lub staż w sklepie mięsnym- jak sie to ma do studiów i ewentualnego doświadczenia?). Dopytywanie się i walka o miejsce stażowe, bo już byli ludzie gotowi na to stanowisko po znajomości z gotowymi badaniami lekarskimi i z wypisaną na daną osobę umową?Jak wytłumaczyć?ale się udało,bo pracodawca chciał sam wybrać stażyste bez znajomości ( ilu jest takich?), po stażu praca na zastępstwo, potem prawie rok bezrobocia i mnóstwa wysłanych cv, chodzenia po firmach, instytucjach ( w niektórych przypadkach powiedziano wprost, że już mają swoich kandydatów z kilkuletnim wyprzedzeniem), w końcu się udało i praca na zlecenie, obiecano umowę o pracę i firma bankrutuje i człowiek znowu bez pracy. Tak to wygląda, a nie jakies bajki, że kto sie uczy i stara, to ma pracę. Potrafię robic wiele rzeczy, tylko co z tego skoro wymogi dotyczą lat doświadczenia, bo ktoś sobie tak wymyślił, a nie co faktycznie ludzie potrafią robić. Poza tym każda firma ma swój specyficzny charakter, więc i tak się wdraża pracownika, przyucza się. Dla mnie artykuł jest śmieszny, pani w urzędzie ukrywa wykształcenie a ma 6 podyplomówek - śmiechu warte, ciekawe kto wymyślił tego typu bzdury
            • Gość: xx Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 20:35
              Istotą twojego problemu jest brak zrozumienia. Nie wnikam, czy przyczyną jest słabość intelektualna, blokada poznawcza, czy wyparcia, ale może mimo wszystko warto spróbować zrozumieć?

              Po pierwsze, to ja studiowałem na najlepszej uczelni w kraju, jeden z najbardziej prestiżowych kierunków. Po drugie, nigdzie nie sugerowałem, że średnia 4.8 jakkolwiek gwarantuje jakąkolwiek pracę - to jest bzdura. Natomiast faktem jest, że dzięki stypendium naukowemu mogłem się samodzielnie utrzymać w Wawie.

              Po trzecie, ja nie twierdzę, że mam full kasy. Po prostu dojrzałem do tego, że są istotniejsze sprawy niż gonienie za chajsem i mam tą satysfakcję, że mogę podjąć tą decyzję, że rodzina o spokój są ważniejsze niż zapierdzielanie po 16h dziennie - a wiem coś o tym.

              A po czwarte - nie dbam o to, czy ktoś mi wierzy, czy nie. Wy "pokrzywdzeni" to jesteście mocni na forum. Tylko jak przychodzi koleś i pada pytanie, czy do streamingu video po słabym łączu nadaje się lepiej TCP czy UDP, to mina "Panda" i kierunek drzwi... I później żale na forum.
              • Gość: MM Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 20:44
                Tylko jak przychodzi koleś i pada pytanie, czy do st
                > reamingu video po słabym łączu nadaje się lepiej TCP czy UDP, to mina "Panda" i
                > kierunek drzwi... I później żale na forum.

                Bo o tym to pan profesor może raz wspomniał na wykładzie i nawet nie wymagał na egzaminie, więc nikt nie zapamiętał. A niestety wciąż wśród wielu panuje przekonanie, że studia są jak gimnazjum, w którym to nauczyciel podyktuje wszystko co trzeba wiedzieć i już samodzielne zaglądanie do książek bądź szukanie informacji w branżowych czasopismach czy internecie jest niepotrzebne.
                • Gość: xx Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.11, 20:56
                  > Bo o tym to pan profesor może raz wspomniał na wykładzie i nawet nie wymagał na
                  > egzaminie, więc nikt nie zapamiętał. A niestety wciąż wśród wielu panuje przek
                  > onanie, że studia są jak gimnazjum, w którym to nauczyciel podyktuje wszystko c
                  > o trzeba wiedzieć i już samodzielne zaglądanie do książek bądź szukanie informa
                  > cji w branżowych czasopismach czy internecie jest niepotrzebne.

                  No i teraz pytanie do wszystkich politologów skrzywdzonych przez los...

                  Jakby na to pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej jakiś politolog odpowiedział UDP i wyjaśnił dlaczego, a jego konkurent, informatyk, z trzema fakultetami, dyplomami i cholera wie czym jeszcze, odpowiedział TCP - to który zostałby przyjęty?

                  Ogarniacie to?
                  • vranix Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą 22.12.11, 10:38
                    politolog.

                    UDP nie zapewnia korekcji błędów transmisji, zatem nie ma obciążenia łącza zwrotnymi pakietami.

                    To napisałem ja - nie informatyk, prosto z głowy czyli z niczego hihihi...
              • Gość: ssss Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 11.12.11, 20:59
                Wy "pokrzywdzeni" to
                > jesteście mocni na forum.

                Masz rację,tylko nie zapominaj że Ty też jesteś mocny na forum,a jak w realu ???hahaha.
              • Gość: ... Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.11, 10:00
                Nie wyrzucaj komuś "słabości intelektualnej", jesli kogoś nie znasz. Przeczytaj sobie swój post, do którego nawiązywała moja wypowiedź , to zrozumiesz, dlaczego jest taka, a nie inna. Widoczne wywyższanie się, co to nie ja, chociażby "Po pierwsze, to ja studiowałem na najlepszej uczelni w kraju, jeden z najbardziej prestiżowych kierunków", te Twoje wypowiedzi o domu, że masz jeden, teraz budujesz drugi, po co to?Czy to nie jest przechwalanie się i ten wstęp, jaki to byłeś biedny i, że za 400 zł, w tym 200 zł na akademik, mogłes sie samodzielnie utrzymac w Warszawie. Na koniec jeszcze udowodnienie, że ludzie mają postawę roszczeniową i są głupi, tylko ciekawe, czy Ty po studiach znałeś odpowiedzi na swoje pytania, czy zawdzięczasz je wyłącznie temu, że w tym pracujesz, masz doświadczenie, a nie tylko teorie.Nie można miec pretensji do absolwentów, że znają tylko suche fakty,teorie, skoro nikt nie daje szansy zdobycia doświadczenia, gdybyś dokładnie wczytał się w moją poprzednią wypowiedź, wiedziałbyś co mam na myśli, a nie odbierał tego, jako swoiste żale nieuka i lenia.
                • Gość: xx Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.adsl.inetia.pl 12.12.11, 17:36
                  Zupełnie źle odczytujesz moje intencje.

                  Chciałem napisać tylko, że nigdy, przenigdy nie oczekiwałem, że cokolwiek mi się należy. Po prostu zasuwałem od świtu do zmierzchu dążąc do celu. Ja tu nie będę się silił na moralizowanie, ale do wszystkiego doszedłem pracą, pracą i jeszcze raz pracą.

                  To jest zasadnicza różnica!

                  Jak czytam wypowiedzi osób, które jakkolwiek sugerują, że po studiach im się należy praca, albo przychodzą na rozmowę kwalifikacyjną i umiejąc dokładnie nic oczekują złotych gór to ogarnia mnie po prostu śmiech.

                  A co do głupoty innych, to ja bardzo przepraszam, ale jak nazwać osobę, która po liceum ze średnią 3.5 idzie na studia zaoczne, na pedagogikę w Sieradzu... No przepraszam bardzo, ale przyznasz, że najbardziej błyskotliwa decyzja to nie jest, prawda?
                  • Gość: ... Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.11, 10:02
                    To jakie ktoś podejmuje decyzje życiowe to jego sprawa, jak dla mnie powinno sie ograniczyc dostęp do studiów, powiedzmy od średniej 4,2 -4, 5i od razu byłoby mniej absolwentów. Ja nie mam postawy roszczeniowej i nigdy nie wychodziłam z założenia, że mi się należy, co jest widoczne w moich wypowiedziach, gdzie opisałam historie jak walczyłam i nadal ( bezowocnie) walczę o pracę. Wydaje mi się, że ten cały artykuł jest źle skonstruowany, młodzi ludzie, którzy kończą naukę, chcą pracować, a ich oburzenie nie wynika z wysokich roszczeń finansowych, tylko braku mozliwościu ruchu, zdobycia doświadczenia, pokazania siebie, swoich umiejętności , czyli dostania pracy, po prostu szansy zaistnienia na rynku pracy, bo jak wcześniej opisałam ( na swoim przykładzie) bez znajomości jest bardzo ciężko. Może jak dawnej zaczynałeś było łatwiej, teraz firmy nie chcą zatrudniać studentów, a jak już to pewnie do kserowania i biegania po zakupy, a najwięcej w sklepach, więc jak zdobyc doświadczenie?Przypomniało mi się stanowisko , na które aplikowałam polegające własnie na tego typu zajęciach, na zlecenie i pół etatu, a liczba chętnych, chyba z 50 cv z groszem w przeciągu 2 h, więc jak tu sie wykazac?
                    • Gość: xx Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.11, 15:02
                      > [...] a liczba chętnych, chyba z 50 cv z groszem w przeciągu 2 h, wi
                      > ęc jak tu sie wykazac?

                      Przeczytaj co piszą mądrzejsi od Ciebie.

                      Zastanów się, z czego wynika ta ilość chętnych.

                      Zastanów się, jaka jest struktura zatrudnienia i jak to się ma do struktury wykształcenia.

                      Fakty są takie, że mamy gigantyczną nadprodukcję ludzie z "wyższym" wykształceniem. Zmiany w strukturze zatrudnienia nie idą wraz ze zmianami w wykształceniu. Tu nie ma co płakać - takie są fakty.

                      W ten sposób człowiek kończący studia ma dwa wyjścia, walić głową w mur i użalać się nad złym światem lub realnie ocenić sytuację i szukać JAKIEJKOLWIEK pracy, czyli przysłowiowego kopania rowów.
                    • Gość: v Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.teleatlas.com 13.12.11, 16:36
                      Srednia w liceum mialem na poziomie 3,5. Wiec nie w tym rzecz, dla niektorych oceny sa malo wazne. Poszedlem na politechnike i pracowalem juz na studiach, dodam dziennych. Przed dyplomam mialem juz dobra posade za dobre pieniadze. Wystarczy tylko chciec i podejmowac dobre decyzje. I nikt mi nie wmowi ze trzeba miec znajomosci bo ich nie mam, a na dodatek pracuje w miescie oddalonym o 500km od mojej rodzinnej miejscowosci. Mobilnosc i umiejetnosc radzenia sobie to klucz do sukcesu.
                  • Gość: soso Re: Żal, że takie kłamstwa niektórzy piszą IP: *.opera-mini.net 13.12.11, 18:45
                    to ja troszke inaczej- co powiesz xx na to, że studiowałem badziewiasty kierunek ot zeby mieć mgr, pochodzę z wioski, pracowałem w irlandii na zmywaku od czasu do czasu awansując na mopa, za oszczędzoną kase z beznadziejnej pracy i po sprzedaniu przez starych pola postawilem za ta kase dom weselny i mam taka kase, ze ty o wielki specu IT mozesz zapomniec bo wierz mi kilkanascie tys czystego zysku (netto) w kieszeni z 1 imprezy w weekend w sezonie i pozostałe złocisze z wynajmów pod konferencje i szkolenia firmowe to norma, która juz tylko sumuje sie w coraz wieksze ruloniki. I tak mozesz mi zarzucic, ze twoj intelekt ogarnia wieksze wyzwania, ze ty jestes taki och , że ech nie nadąza. tylko, ze ja w krótszym czasie dorobilem sie solidnej kasy w prosty i niezbyt wymagajacy sposob i nie musialem sobie flakow wyprowac, a ty musiales. i gdzie tu logika. wkurzaja mnie takie łośki co nabzdyczaja sie jacy to oni nie sa i w ogole. ja wolalbym szczerze wygrac w totka i miec kase i juz. ale nie ty musisz przypisac do tego gleboka historie o twoim ja. dla mnie jestes zwyklym wyrobnikiem i tyle. bo sztuka to zarobic i sie nie narobic. a jezeli ty potrzebujesz dopisywac do zarabiania pieniedzy pewna historie meczenstwa wlasnego to proponuje postudiowac psychologie (ktora ja zreszta skonczylem i to o zgrozo zaocznie) to moze wtedy odnajdziesz przyczyne takiego mzachowania

                    powiem wam szczerze drodzy oburzeni, ze w pewnej sprawie jestem z wami zgodny ( w pewnej bo pozostalych nie znam i mnie nie interesuja)- jak w kraju gdzie jeden robi jak osiol za 1000 miesiecznie, gdzie drugi ciezko sie uczyl przez wiele lat, a zarabia mniej lub tyle co ja "obibok", a przy tych dwóch istnieje trzeci który nic sie nie uczyl bo skonczyl historie lub politologie, ciezko nie pracuje bo i po co za to zajmuje sie rzadzeniem nie bedac specjalista, kompletnie sie na niczym nie znajac, naklada jedynie kolejne obciązenia na tych dwoch pierwszych i powiedzcie mi jak zyc w takim kraju.

                    na przyszlosc zastanowcie sie czy warto zakreslac cokolwiek na swistku zwanym karta wyborcza-wrzucenie pustej kartki jest forma sprzeciwu, a wybierajac kandydatow spytajcie osobiscie lub przez posrednikow -CO PAN/I POTRAFI, NA CZYM SIE ZNA i nie przyjmujcie odpowiedzi na poziomie :"zarzadzac".

                    ja tez mialem pewien okres w swoim zyciu gdy idealizowalem zmiany zachodzace w kraju i smialem sie z bazarowych byzmezmenow co na lezance sprzedawali ciuchy zza zachodniej granicy. i wiecie co? sam dzis taki jestem, bo w tym kraju nic sie nie zmienilo, bo czy komuna czy kapitalizm polskie wydania tych ustrojow zawsze wygrzebuja z nich co najgorsze jednym slowem zawsze bylo jest i bedzie do d-u-p-y
        • Gość: atv74 Re: Nie koniecznie mgr ale fach, doswiadczenie i IP: *.ip.netia.com.pl 15.02.12, 11:28
          Mam firmę od 8 lat. Zatrudniam 60 osób. Dwunastu z nich to inżynierowie budowlani. Gdy ich zatrudniałem wierzyłem im na słowo że mają dyplom. Do dziś nie widziałem dyplomów czterech z nich(jakieś 4 lata). Zatrudniałem ich ze względu na ich wiedzę praktyczną i doświadczenie. Doświadczenie zdobyte w około 2-3 lat po studiach. Dodam również że nie są to kierownicy budów czy tym podobne. Ludzie Ci tworzą zgrany zespół projektowo sprzedażowy itp. Wynagrodzenie na rękę około 3000PLN. Naprawdę ich dyplom mnie kompletnie nie interesowały. Znali swoją pracę i wiedzą co robić. Sam mam wykształcenie wyższe ale studiowałem (imprezy są OK) osiem lat. Do dziś nie odebrałem dyplomu. Chcę tylko powiedzieć, że jak ktoś mówi iż nie idzie wyżyć za 1000EUR i protestuje na ulicy to niech protestuje dalej. Inni są w tym samym czasie w pracy i zarabiają
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja