akirat Permanentne manipulacje... 10.02.12, 16:20 Tematy związane z równouprawnieniem bardzo często nacechowane są różnego rodzajami manipulacjami i podsycaniem niezdrowych emocji, zarówno w jedną jak i w druga stronę. Badacze, publicyści, dziennikarze i inne osoby, które spojrzeli by na sprawę równouprawnienia płci obiektywnie powinni zauważyć, że sedno problemu znajduję się i inności ról biologicznych i społecznych oraz docenieniu każdej z tych ról. Niezależnie od płci, ktoś musi opiekować się dzieckiem, a ktoś powinien w tym czasie zarabiać na dom. Niestety nikt za kobietę nie będzie chodzić w ciąży ani nie nakarmi dziecka piersią przez pierwsze kilka miesięcy życia. Taka sytuacja, w sposób naturalny wykształtowała, taki a nie inny, stereotyp ról życiowych, a to pociąga za sobą cała masę konsekwencji, którymi bardzo pięknie można podsycać emocje dotyczące dyskryminacji. Czytając takie artykuły jak ten całkowicie zapomina się także o fakcie dyskryminacji mężczyzn oraz nie zauważa się prób manipulacji danymi. Jakie to manipulacje... wypisanie ich proponuje komentatorom mojego posta :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: go Re: Permanentne manipulacje... IP: *.adsl2.static.versatel.nl 10.02.12, 16:29 Z całym szacunkiem sedno problemu z pewnością nie znajduje swojego uzasadnienia w rolach biologicznych czy społecznych. Takie role tworzymy my sami, tworząc tym samym stereotypy. A fakt, że tylko kobieta może dziecko urodzić i karmić piersią, automatycznie nie oznacza, iż facet może zupełnie się wyłączyć i uczepić roli społecznej tatusia, którego rola sprowadza się do przynoszenia pieniędzy do domu. Tato też może poprosić o zmniejszenie etatu. Wiadomo nie każdy mógłby sobie na to pozwolić, ale jest wielu specjalistów z silną pozycją na rynku, którzy mogliby, a i tak tego nie robią. Bo nie chcą. Bo również odwołują się do ról biologicznych czy społecznych... A przecież w innych krajach też żyją mężczyźni, i jakoś oni mogą wykazać się nieco wyższym poziomem elastyczności! Odpowiedz Link Zgłoś
zastanawiacz Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 17:37 Bardzo się dziwię pracodawcom, że hołdują takim przekonaniom i pogłębiają dysproporcje w zarobkach. Kobieta pracująca (nie ważne na jakim stanowisku) a mająca dzieci jest o wiele bardziej zorganizowana i pracę, którą wykonują wolne od macierzyństwa podfruwajki, singielki z wyboru czy też małżonki bezdzietne wykonuje w dużo krótszym czasie. To fakt naukowo dowiedziony. I nie piszę tego, żeby kogokolwiek obrazić tylko uzmysłowić co niektórym synom wiatru i kurzu (tumanom), że macierzyństwo czy "urlop" wychowawczy to ciężka harówa i codzienne wyzwanie logistyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 20:01 >Kobieta pracująca (nie ważne na jakim stanowisku) a mająca > dzieci jest o wiele bardziej zorganizowana i pracę, którą wykonują wolne od ma > cierzyństwa podfruwajki, singielki z wyboru czy też małżonki bezdzietne wykonuj > e w dużo krótszym czasie. Gdyby tak było , to istniałyby zakłady pracy zatrudniające tylko matki z małymi dziećmi. Poza tym jakie to ma znaczenie, czy takie kobiety są lepiej zorganizowane jak co jakiś czas znikają z pracy ( te z wyższym poziomem etyki) albo notorycznie ich nie ma ( te nastawione tylko na branie ). A praca leży i nie ma kto jej zrobić - tyczy się to zwłaszcza prac nastawionych na bezpośrednią obsługę klienta a takich jest obecnie większość chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
zastanawiacz Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 20:51 Takie podejście do pracy nie jest tylko domeną kobiet. Akurat w Polsce każdy kombinuje co zrobić żeby nie pracować. Ja zarówno przy pierwszej jak i drugiej ciąży pracowałam do samego rozwiązania a nawet od szefa usłyszałam " czego nie weźmiesz sobie chorobowego, tak gorąco to po co się męczysz". Leserka leży w naturze Polaka, tyle tylko, że żaden ojciec nie chce zostać np. z chorym dzieckiem w domu bo wie , że nie poleży... Odpowiedz Link Zgłoś
zergall Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 20:52 To chyba tak jest u Ciebie w domu... Odpowiedz Link Zgłoś
zastanawiacz Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 21:04 Nie czarujmy się , tak jest wszędzie. Statystyczny ojciec spędza z dzieckiem 7 minut dziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
zergall Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 21:10 Dasz linka do badań? Chętnie się zapoznam. "Mimo tak wielkiej płci naszej zalety, my rządzim światem, a nami kobiety". Ustaw chłopa do pionu, w końcu jesteś kobietą, na pewno wiesz, jak! Odpowiedz Link Zgłoś
zastanawiacz Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 22:21 media.wp.pl/kat,1022939,wid,8230665,wiadomosc.html?ticaid=1de5f&_ticrsn=3 ojcowski.kulturaonline.pl/40,sekund,dla,dziecka,tytul,artykul,12129.html, a przed telewizorem 3,5h... w GB jest jeszcze gorzej. No niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
zastanawiacz Re: Kobieta w pracy: ile kosztuje bycie kobietą 10.02.12, 22:26 wyborcza.pl/1,76842,7537002,Polaku__Idz_na_tacierzynski_.html Odpowiedz Link Zgłoś