Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych

    IP: *.aster.pl 19.01.12, 09:46
    Dochodzę do wniosku, że argumentacja nieudaczników jest ideowo spójna i dająca się wyszczególnić w punktach. Oto i one:
    1. Wysyłam setki, tysiące cv, ale nikt się do mnie nie odzywa.
    W zasadzie zastanowić się można, czy poza rozsyłaniem cvików czymkolwiek twórczym zajmują się ci..... jak im tam? Bezrobotni?
    2. W Polsce nie ma szans, aby bez pleców i korupcji znaleźć dobrą pracę. Pracując w Polsce można być tylko tyrającym nędzarzem.
    2a. Dobrze jest tylko złodziejom, oszustom, aferzystom, bo uczciwy człowiek do niczego w Polsce nie dojdzie i czeka go tylko bieda i wyzysk.
    3. Jestem zdolną, ambitną, kreatywną osobą, której nikt nie dał szansy i możliwości, aby się wykazać.
    Oczywiście taka osoba nie chce nawet słyszeć, że szansę musi dać sobie SAMA.
    4. Wszyscy przedsiębiorcy to oszuści, wyzyskiwacze, krwiopijcy i złodzieje.
    5. W Polsce mało kto pracuje za więcej, niż 2000 złotych na rękę.
    6. To obowiązkiem państwa jest zapewnić mi pracę i to nie byle jaką, ale odpowiadającą moim aspiracjom, kwalifikacjom i zapewnić godziwe wynagrodzenie.
    7. Do pośredniaka nawet nie chodzę, żeby dostać ofertę, bo te mają beznadziejne. Idę tam po zasiłek, potem po ubezpieczenie.
    8. W Polsce powinno się radykalnie, urzędowo podnieść płacę minimalną, bo wówczas zwykłym ludziom będzie się żyło łatwiej.
    9. Polska jest krajem trzeciego świata, tutaj nie obowiązują żadne standardy i jesteśmy na poziomie bantustanu.
    10. Rząd powinien zabrać bogaczom fortuny, znacjonalizować majątek i rozdać to wszystko biednym, bo tak wymaga społeczna sprawiedliwość.

    W/W dekalog ułożyłem na podstawie analiz jakże twórczych wypowiedzi wszelkiej maści popaprańców, którzy -jak twierdzą- dużo wiedzą, dużo potrafią, ale są bezrobotnymi darmozjadami, ponieważ..... No i właśnie o tych PONIEWAŻ jest te 10 punktów.
    Obserwuj wątek
      • Gość: corett Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.12, 11:53
        Twierdzisz, że w Polsce nie ma wyzysku, nie ma znajdowania pracy po znajomości, nie ma układzików a urzędy pracy to nie są pasożyty tylko bardzo sprawnie działające insytutucje? A może, że w Polsce nie ma aferzystów? Poprzeglądaj sobie listy Wprost najbogatszych Polaków z lat 90-tych - znajdziesz tam wielu tych, którzy potem trafili do pierdla. Może od razu powiedzmy, że w Polsce to jest prawie raj i jak ktoś chce to znajdzie pracę a pracodawca zawsze odocenia pracownika. Taaa...

        Ja dla odmiany podam, co piszą ci pożal boże, pracodawcy:
        1. młodzi chcieliby od razu dobrej, ciepłej posadki
        Ja bym nie chciał, wystarczy mi 1000-1200 na początek, pod warunkiem, że po kilku miesiąsach mógłbym liczyc ma podwyżkę (ewentualnie gdy miałbym realną perspektywe zmiany pacy na lepszą). I takich ludzi jak ja są tysiące, pokornych, pracowitych, nie oczekujących kokosów a jednak nikt nie chce dać im szansy bo w wielu pracodawcach pokotuje jakieś głupkowate przekonanie, że młodzi ludzie to jakaś patologia ("a bo kiedyś takiego zatrudniłem i się opierniczał w pracy to teraz nie będę zatrudniał młodych do końca życia")

        2. młodzi są mało mobilni
        Ja np. szukam pracy w 5 miastach (Gdansk, Sopot, Gdynia, Tczew, Wejherowo), do dwóch ostatnich mam ok. godzine drogi. Pewnie, teopretycznie mógłbym szukać w Krakowie czy Warszawie, jednak mnie zwyczajnie nie stać na dojazdy. Gdybym jednak mógł liczyć na dostanie tam w miarę dobrej posady przeprowadziłbym sie tam choćby jutro z pocałowaniem ręki.

        3. Źle wybrali studia
        Ok, ja sam żałuje, że nie poszedłem na studia techniczne no ale bez przesady - nie jestem przecież absolwentem polonistyki czy filozofii. Gdy zaczynałem pierwszy kierunek (prawo) to na bezrobocie po nim nikt specjalnie nie narzekał - owszem, niewielu absolwentów robiło wielką kariere ale np. banki czy firmy dość chętnie takich zatrudniały (np. na stanowisko referenta prawnego, w dziale windykacji itp). Zresztą gdy zaczynałem studia dopiero co weszliśmy do UE, bezrobocie gwałtownie spadało, żaden kryzys się nie zapowiadał (mnie zastał w połowie studiów, gdy na pójście na politechnike było za późno), miałem więc prawo przypuszcząc, że po tym kierunku znajdę coś, chociażby za te 2000 zł. Także wyboru studiów z jednej strony żałuje ale z drugiej przecież ciężko żebym zarzucał samemu sobie, że wieku 19 lat nie przewidziałem kryzysu, recesji i gwałtownego wzrostu bezrobocia. Gdybym był np. absolwentem filozofii to można by mowić, że jestem sam sobie winien, bo wybrałem kierunek po którym nigdzie nie ma pracy. Tak jednak nie było, po moim kierunku jakieś tam perpektywy 5, 6 lat temu były (po moim drugim kierunku zresztą też).

        4. Boją się zakładać firmy
        A dziwić im się? No pewnie, że się boją - w czasach kryzysu po założeniu firmy można skończyć z ogromnymi długami. Ja np. jestem z biednej rodziny więc gdyby coś nie wyszło z firmą to na pomoc rodzicow w spłaceniu długow nie mógłbym liczyć.

        5. Nie chcą się dokształcać (studia, kursy).
        Ja np. chcę, tylko skąd wziąć na to kasę?


        Oczywiście, że najlepiej mnie i podobnych ludzi nazwać pasożytami, leniami, nieudacznikami. Ok, tak jest najłatwiej. Tylko pamiętajcie, że im więcej nas bezrobotnych (albo pracującyh za gówn*ne pieniądze) będzie tym wy wszyscy będziecie biedniejsi. Na wysokim bezrobociu traci całe społeczeństwo - ludzie rzadziej korzystają z banków, biur podróży, szkół językowych, sklepów (poza dyskontami), rzadziej będą kupować samochody czy komputery itp wiec te instytucje będą zwalniać swoich pracowników a w najgorszym wypadku bankrutować. Im wyższe bezrobocie i większa bieda tym mniej dzieci, a mniej dzieci to mniejszy zarobek dla producentów pampersow, wózków, ubranek, mniej etatów dla nauczycieli w szkołach. Śmiejcie się z tym "nieudaczników" dopóki sami nimi nie zostaniecie.
        • Gość: robotny Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.12, 16:57
          > Ja np. szukam pracy w 5 miastach (Gdansk, Sopot, Gdynia, Tczew, Wejherowo)

          Taa a ja szukam w 14 (Bytom, Chorzów, Gliwice, Dąbrowa Górnicza, Jaworzno, Katowice, Mysłowice, Piekary Śląskie, Ruda Śląska, Siemianowice Śląskie, Sosnowiec, Świętochłowice, Tychy, Zabrze)

          Pewnie, teopretycznie mógłbym szukać w K
          > rakowie czy Warszawie, jednak mnie zwyczajnie nie stać na dojazdy.

          Dojazdy w jakim celu? CV wysyła się po przez internet a rozmów kwalifikacyjnych to aż tak dużo nie będziesz miał by przez dojazdy zbankrutować. Poza tym kto Ci każe aż w Krakowie. Bliżej masz Wrocław, Łódź czy Poznań.

          > Ok, ja sam żałuje, że nie poszedłem na studia techniczne no ale bez przesady -
          > nie jestem przecież absolwentem polonistyki czy filozofii. Gdy zaczynałem pierw
          > szy kierunek (prawo) to na bezrobocie po nim nikt specjalnie nie narzekał

          I teraz po prawie też wcale nie jest źle. Tyle, że jeśli ktoś nie dał rady dostać się na aplikację to musi być dość dobry by załapać posadę w dziale prawnym jakiejś korporacji.

          > A dziwić im się? No pewnie, że się boją - w czasach kryzysu po założeniu firmy
          > można skończyć z ogromnymi długami. Ja np. jestem z biednej rodziny więc gdyby
          > coś nie wyszło z firmą to na pomoc rodzicow w spłaceniu długow nie mógłbym licz
          > yć.

          No to powinieneś zdawać sobie sprawę jak duże ryzyko ponoszą osoby, które postanawiają zostać pracodawcą, popularnie w Polsce zwanym złodzieje, oszustem i bandytą.
          • Gość: corett Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.12, 17:20
            > Dojazdy w jakim celu? CV wysyła się po przez internet a rozmów kwalifikacyjnych
            > to aż tak dużo nie będziesz miał by przez dojazdy zbankrutować. Poza tym kto C
            > i każe aż w Krakowie. Bliżej masz Wrocław, Łódź czy Poznań.

            Tak, ale bilet do tych miast trochę kosztuje, do tego nocleg, jedzenie itp. Koszt dojazdu na dwie rozmowy kwalifikacyjne w miesiącu to 400-500 złotych.

            > No to powinieneś zdawać sobie sprawę jak duże ryzyko ponoszą osoby, które posta
            > nawiają zostać pracodawcą, popularnie w Polsce zwanym złodzieje, oszustem i ban
            > dytą.

            Nie uważam wszystkich pracodawców za złodzieji i oszustów, każdy przypadek traktuje oddzielnie. Dla mnie złodziejem jest np. ten, kto ma duże zyski ale pracownikom płaci grosze albo ten, komu działalność służy do robienia przekrętów. No i jeszcze wkurzają mnie ci, co nie robią uczciwej rekrutacji albo nie potrafią napisać porządnego i konkretnego ogłoszenia (rzygam też "oferowaniem narzędzi pracy i pracą w młodym dynamicznym zespole"). Nie twierdze, że wszyscy pracodawcy są tacy ale ci najbardziej rzucają się w oczy. Tak samo jak w oczy rzucają się leniwi pracownicy czy panienki co po tygodniu ciąży idą na L4.
            • Gość: robotny Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.12, 17:32
              > Tak, ale bilet do tych miast trochę kosztuje, do tego nocleg, jedzenie itp. Kos
              > zt dojazdu na dwie rozmowy kwalifikacyjne w miesiącu to 400-500 złotych.

              Jeździłem na rozmowy do różnych miast, ale jeszcze nigdy nie miałem potrzeby nocowania w nich.
              Jeśli już koniecznie chcesz nocować w miastach, w których masz rozmowy, to polecam hostele. Gwarantuje Ci, że jedna noc w hostelu plus bilet tam i z powrotem to nie będzie 400-500zł. No chyba, że jak nocleg to tylko w kilku gwiazdkowym hotelu a jak podroż pociągiem to tylko 1 klasa.

              Poza tym Trójmiasto to nie jest taki mały rynek by nie było w nim pracy dla prawników. Może jednak przemyśl jeszcze raz możliwość robienia aplikacji?
              • Gość: corett Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.12, 17:57
                Do tych miast co wymieniłeś ja mam 10-12 godzin jazdy pociągiem. Powrót tego samego dnia bezpośrednio po rozmowie to masakra. Teoretycznie można spać w pociągu ale wtedy można obudzić się bez portfela i komórki.
                Tak więc:
                - pociąg (ok. 150 zł w dwie strony, II klasa)
                - nocleg (hostel to gdzieś w granicach 40-50 zł)
                - jedzenie, picie, gazetka na podróż, komunikacja miejska - ok. 20-30 zł

                W sumie masz ok. 230 złotych. Przy dwóch rozmowach w miesiącu byłoby to właśnie wspomniane przeze mnie 400-500 złotych.

                Ja nie narzekam na siłę tylko zwyczajnie przedstawiam ci prosty rachunek ekonomiczny.

                A co do pracy dla prawników to nie mówię, że jej nie ma. Ogłoszeń jest sporo, ale skoro na każde dostają po 300-400 odpowiedzi to szansa na dostanie pracy jest minimalna (szczególnie, że często w tych ogłoszeniach jest poszukiwany absolwent prawa, finansów, ekonomii lub admnistracji więc rywalizują ze sobą absolwenci 4 kierunków z kilku uczelni).
                • Gość: mr Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.net-serwis.pl 19.01.12, 20:41
                  > A co do pracy dla prawników to nie mówię, że jej nie ma. Ogłoszeń jest sporo, a
                  > le skoro na każde dostają po 300-400 odpowiedzi to szansa na dostanie pracy jes
                  > t minimalna (szczególnie, że często w tych ogłoszeniach jest poszukiwany absolw
                  > ent prawa, finansów, ekonomii lub admnistracji więc rywalizują ze sobą absolwen
                  > ci 4 kierunków z kilku uczelni).

                  To zmień branże.

                  Pójdź na budowę do remontówki, albo na hydraulika.
                  Jak masz gadane, nauczysz sie fachu a za kilka lat zrobisz uprawnienia to nie będziesz mógł się od klientów odpędzić.

                  Ja często korzystam z takich usług. Mam dobrą i cholernie drogą ekipę.
                  Nie zdarzyło mi się żeby mieli krótszy termin niż za 6 mc (ostatnio sprawdzałem wczoraj).
                  Ale robią w terminie, nie oszukują na fakturach i generalnie daje klucze plany od architekta i "będzie pan zadowolny".
                  I wierz mi, nie zarabiają średniej krajowej...

                  Nie rozumiem skąd pęd do pracy biurowej,
                  • Gość: corett Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.12, 21:37
                    A można w ogóle zostać hydraulikiem bez kończenia zawodówki i przy kompletnym braku zainteresowania tą dziedziną? Ja trochę myślałem o IT, bo panuje przekonanie, że tam jest najwięcej samouków. Jednak jak przeglądam ogłoszenia to widzę, że jednak niezbędne jest wyższe wykształcenie informatyczne. Czyli niby można się tego samemu nauczyć jednak do pracy tak czy owak musi być papierek.
                    • Gość: m Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.net-serwis.pl 19.01.12, 23:50

                      > A można w ogóle zostać hydraulikiem bez kończenia zawodówki
                      > i przy kompletnym braku zainteresowania tą dziedziną?
                      usługi typu wymiana zlewu / pomalowanie ścian to każdy może robić
                      uprawnień w budownictwie to jest oczywiście mnóstwo, ale nie wydaje mi się żeby do ich zdobywania było konieczne wykrztałcenie kierunkowe
                      ja widzę tylko, że dobrzy goście w tej branży zyją jak królowie, częściowo dla tego że łatwo sie wybić jak jesteś odpowiedzialny, nie pijesz, dobrze robisz robotę.
                      to nie jest taka zła robota, na studiach również na budowach pracowałem - w lato to nawet sympatycznie

                      > Ja trochę myślałem o IT, bo panuje przekonan
                      > ie, że tam jest najwięcej samouków. Jednak jak przeglądam ogłoszenia to widzę,
                      moja branża,
                      ja wymagam ścisłego wykształcenia i to porządnego ale nie koniecznie inf.
                      jakiś trudny politechniczny kierunek wystarczy
                      lub doświadczenie
                      lub referencje - CV tak z połowy moich ludzi to zobaczyłem pierwszy raz jak pisałem do ofert

                      teraz jest moda w branży żeby brać ludzi nie technicznych do projektów: jako analityków, testerów, wsparcie projektowe.
                      W przypadku paści typu SAP ;) możesz nawet zostać wdrożeniowcem. (jak będziesz dobry, wyrobisz sobie markę i znajdziesz niszę kasa niesamowita)
                      Ja tego nie czuje. Ale możesz spróbować dostać sie do firmy IT w ten sposób.
                      pochodż po firmach IT, jako gość co umie minutki robić (kwitów informatycy nienawidzą)
                      odrób wcześniej pracę domową - zobacz czym sie firma zajmuje zrozum co robią i od strony biznesowej i cokolwiek od technologicznej, dla kogo, branże, obszary biznesowe, procesy, jakie systemy, srodowiska, platformy, naucz sie skrótów, moze masz znajomych tam.
                      na linked.in uderz do PMów i Analityków, że dostaną niewolnika do projektu, w zamian za naukę - do robienia notatek. wyślij im próbki swoich dokumentów. pogooglaj. firmy i klienci sie chwalą, mnóstwo dokumetacji jest dostępnych w necie, sporo firm jedzie na open source tam to już google powie Ci wszystko.
                      napisz jakiś program "hello world": może rozczulisz determinacją pracodawcę.
                      ale nie uderzaj w programowanie tylko dookoła, poczytaj o prowadzeniu projektów inf.

                      I nie obiecuj sobie za dużo, ja bym zielonego prawnika do firmy nie wziął
                      nawet cwanego, dużo szybciej przeszkolę kogoś po polibudzie.
                      ale firm IT jest mnóstwo.

            • Gość: mr Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.net-serwis.pl 19.01.12, 20:31
              > Dla mnie złodziejem jest np. ten, kto ma duże zyski ale pracow
              > nikom płaci grosze albo ten
              Jasiu,

              Po pierwsze to nie wiesz ile właściciel ma zysków.

              Po drugie nie wiesz jak długo na te zyski pracował i ile w to włożył swojej pracy.
              Ile miał strat po drodze.

              Spróbuj zrozumieć człowieka.
              Założenie i utrzymanie swojej firmy to jest niewyobrażalna harówa i stres.
              Jeżeli po kilku latach firma się stabilizuje można odpocząć (czytaj pracować 40-50h tygodniowo, wolny weekend, jakiś urlop) to właściciel też chce trochę pożyć.
              Chce też zrekompensować rodzinie, że przez ileś tam lat go nie widzieli lub słyszeli tylko warczenie, że zmęczony. No i jadą na dwa tygodnie na Seszele. Straszne burżujstowo ...

              M.
              • najlepszygeorge Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych 28.03.12, 15:22
                Bo w wyborażeniu wielu ten kto prowadzi działalność gospodarczą to co 3 miesiące kupuje nowe auto i co chwila jeździ na zagraniczne wakacje, bo przecież skoro właściciel to zarabia przynajmniej 30 tys. pln miesięcznie. oczywiście, takiego mietka nie interesuje już to, że prowadząc działalność właściciel ryzykuje swoje pieniędze, które musiał gdzieś wcześniej zarobić czy pożyczyć.
          • Gość: gość Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.waldex.3s.pl 28.03.12, 09:20
            Nie rozśmieszaj mnie. Mieszkam na Śląsku, więc szukanie pracy w tych wymienionych miastach to żaden wyczyn, bo wszędzie dojedziesz komunikacją miejską. Będziesz się targować z kimś kto nie mieszka w aglomeracji złożonej z tylu miast?
            A aplikacja kosztuje ty.... i to dużo. Nie chodzi o to, że się na aplikacje ktoś nie dostanie, bo dostaje się tera właściwi każdy, tylko o pieniądze.
            Ale żałosny jesteś ze swoimi radami.
        • Gość: gen Ciosek Nieudacznictwo bezrobotnych, uciekinierow z kraju IP: *.zone5.bethere.co.uk 19.01.12, 18:15
          > Śmie
          > jcie się z tym "nieudaczników" dopóki sami nimi nie zostaniecie.#

          Ale to naturalne, poki kogos rzeczywistosc nie potraktuje z buta, to bedzie czesto swiecie przekonany, ze jego szczescie i znalezienie sie w dobrym miejscu i czasie to wynik jego osobistej blyskotliwosci, inteligencji i "zaradnosci".

          Sprobuj przypomniec sobie powszechna, a takze swoja wlasna opinie o tych, ktorzy mieli dyplom magistra a wyjezdzali za granice na zmywak, na budowe, gdy Ty miales zaczac studia.
          To co teraz czytasz o bezrobotnych to light w porownaniu do tego co mozna wtedy bylo przeczytac o - a fe!- emigrantach an forach, czasami uslyszec na ulicy.
          Ze nieudacznicy, ze okradaja Polske, bo wykorzystali jej "krwawice" nie placac za studia, ze ponizaja sie, ze maja nie wracac, ze sie nie cenia itp itd.

          Ci "nieudacznicy" starali sie wczesneij rozpaczliwie o prace w PL i brneli w bezrobociu duzo wyzszym niz obecne (16-20% wtedy).
          Malo tego- nieliczni "szczesliwcy" zdobywali prace nie za 1500-2000zl jak teraz, tylko 750-1000 bo tyle wtedy placono (nie wszystko podrozalo 2-krotnie - 10-letnie vw Polo kosztuje tyle samo ile wtedy ksoztowalo 10-letnie Polo)

          Mialem taka znajoma co byla obrazona zwlaszcza tego elelmentu ze "emigranci powinni sie wstydzic, ze wyuczyli sie za pieniadze podatnikow a potem uciekli soie na zachod".
          Minelo kilka lat i wiecie co sie stalo? Sama przyleciala do UK pol roku temu, rok po tym jak sama stracila prace w Polsce. Gdy jej przypomnialem jej opinie o emigrantach stwierdzila tylko krotko "poszerzyly mi sie horyzonty".

          Zycze wszystkim poszerzania horyzontow wczesniej, niz zycie ich do tego zmusi.
      • Gość: tibarngirl Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.12, 12:09
        1. Wysyłam setki, tysiące cv, ale nikt się do mnie nie odzywa.
        > W zasadzie zastanowić się można, czy poza rozsyłaniem cvików czymkolwiek twórcz
        > ym zajmują się ci..... jak im tam? Bezrobotni?

        Sprawdzone na sobie. Jeśli na każde ogłoszenie mają po 700chętnych [często bywały takie przypadki, rekruterzy otwarcie mówili mi, że zaproszono mnie na rozmowę tylko dlatego, że akurat się im moje CV wylosowało], to naprawdę można siedzieć i miesiąc wysyłać CV bez żadnej odpowiedzi zwrotnej. Na niektórych portalach są podane liczby aplikujących na dane ogłoszenie... nie wspomnę o przypadkach, kiedy ktoś chce wyciągnąć dane osobowe a nie zatrudniać.
        Czym zajmują się bezrobotni? Prowadzą dom, zajmują się swoim hobby... tylko po co o tym pisać, skoro najczęściej nie ma to się w żaden sposób do pracy, o którą się bezrobotny ubiega?
        Poza tym, to już nawet jest opisywane, gdy nie masz pracy i nie możesz jej znaleźć przez długi czas, to włączają się człowiekowi różne mechanizmy, sprawiające, że mimo iż ma on te 8h do swojej dyspozycji, to wcale nie wykorzystuje ich tak, jak myśli to ktoś, kto pracę ma i wzdycha do tych 8h wolnego. Pewnie masz na myśli dokształcanie się, kursy? Jeśli kogoś mimo bezrobocia stać, to pewnie że tak, ale jak ma to zrobić, gdy w UP nie ma żadnych kursów, a jego nie stać by wybulić 1000 zyli na jakiś?
        Jestem zdolną, ambitną, kreatywną osobą, której nikt nie dał szansy i możliw
        > ości, aby się wykazać.
        > Oczywiście taka osoba nie chce nawet słyszeć, że szansę musi dać sobie SAMA.

        Czyli jak? założyć własną firmę, oczywiście? Mamy zostać krajem jednoosobowych działalności gospodarczych? Czy może jakiś pewnik o tym, że źle piszemy CV, czy źle się uśmiechamy na rozmowach? W przypadku tego i poprzedniego punktu jakoś za dużo jest bezrobotnych, by zakładać, że winę za zaistniały stan rzeczy ponosi malkontenctwo, brzydkie CV czy mały staż pracy. Ok, ja mam mały, mimo że już ze 2 lata będzie w tym roku jak szukam
      • Gość: corett Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.12, 12:37
        W ogóle to ciekawe, że np. bezrobotnych nazywa się "nieudacznikami" a tych co pracę maja "zaradnymi". Tak naprawdę jedyną różnicą pomiędzy np. mną a tymi młodymi, którzy gdzieś się załapali do pracy jest fakt, że oni mieli znajomości lub szczęście, że ktoś dał im szansę (pomijam tu np. lekarzy czy informatyków, którzy pracę mają ze względu na wykształcenie, takich zawodów jest w Polsce z 7, 8 max). Tak naprawdę wśród pracowników jest bardzo wielu nieudaczników jednak w wyniku szczęśliwego splotu okoliczności oni mają pracę a wielu zdolniejszych, bardziej ambitnych i pracowitszych jest na bezrobociu.
        • Gość: robotny Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.12, 17:10
          > Skoncz politologie i poszukaj pracy, tez bedziesz "zawodowym bezrobotnym".

          To może jednak warto było się zastanowić nad wyborem studiów zanim na nie się poszło. A nie później narzekać, że politologów nikt nie chce zatrudniać. No nie chcą bo i niby gdzie? W jakim dziale firmy można umieścić politologa? Księgowość? Odpada bo się na tym nie zna. IT? Również nie dla politologa. Administracja? Jest już cała masa chętnych po prawie i administracji. Marketing? To samo co z administracją tyle, że tutaj chętni kończyli zarządzanie i marketing. Projektowanie? Produkcja? Też nie bo tam potrzeba inżynierów.
          Nawet w kancelarii sejmu nie jest potrzebny politolog. Asystentem posła czy ministra też wcale nie musi być politolog. Niestety, ale politologia, podobnie jak filozofia, jest tą dziedziną nauki, którą można sobie studiować dla samego studiowania, ale myślenie, że później będzie praca jest co najmniej naiwne i niegodne osoby z wyższym wykształceniem.
          • Gość: corett Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.12, 17:41
            Fakt, nie wiem czego oczekiwali absolwenci filozofii czy politologii skoro nawet nie ma takich zawodów jak politolog czy filozof. U mnie wybór studiów wyglądał tak, że dość poważnie się nad nimi zastanawiałem, czytałem też fora dyskusyjne czy różne opinie ludzi. W liceum byłem w klasie mat-inf, jednak przedmioty politechniczne w ogóle mnie nie pociągały. Przedmioty humanistyczne w stylu socjologii, politologii czy filozofii odpadały bo już wtedy wiedziałem, że to wylęgarnia bezrobotnych. Zostało tylko prawo i przedmioty ekonomiczne. Zdecydowałem się na to pierwsze, potem zrobiłem jeszcze licencjat z tego drugiego. Nie sądzę, że popełniłem drastyczny błąd w wyborze studiów (tak jak np. ludzie z politologii), to raczej rynek pracy zmienił się na dużo gorszy. Myślę, że gdybym studia skończył w latach 2005-07 gdzieś bym się załapał, zarabiałbym w granicach co najmniej 2-2,5K netto. Nie wiem teraz co mam robić, na krótko może załapie się do jakiegoś marketu ale w dłuższej perspektywie obawiam się, że nigdy nie znajdę pracy.
      • Gość: . Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.12, 18:27
        Dobra, odpowiem Ci z perspektywy osoby "robotnej" i to takiej która sama sobie ją znajduję (wolny zawód). Mimo tego, że zarabiam przeciętnie kilka razy średnią krajową (oczywiście w niektórych miesiącach jeszcze więcej, w niektórych nic), to świetnie rozumiem tych jak to opisałeś "nieudaczników", zwłaszcza że nigdy nie wiadomo czy na skutek jakiegoś zrządzania losu sam nie będę się do nich kiedyś zaliczał.Ale po kolei.

        Ad 1. Jeżeli nie masz kasy z pensji, ani odłożonych spooorych oszczęsności to lista "twórczych" rzeczy którymi możesz się zajmować jest raczej ograniczona.
        A setki i tysiące CV na jedno ogłoszenie?? A ile jest ogłoszeń w których podana jest oferowana stawka (standard za granicą), tak aby kandydat mógł nie wysyłać aplikacji na stanowisko które go i tak nie interesuje?
        Ad 2. Sformułowanie "nie ma szans" jest przesadzone, ALE coraz częściej znalezienie dobrej pracy bez pleców i korupcji jest niemożliwe. Nie chodzi o 10% które będzie miało szczęście, ale o te 90% któremu tego szczęścia zabraknie.
        Ad 2a. Procent takich którzy do czegoś dojdą jest niewielki, i cały czas spada.
        Ad 3. W przypadku specjalistów bardzo często nie ma takiej możliwości, raz z tego powodu że nabiera się długo doświadczenia (a jakoś trzeba w tym czasie przeżyć), a dwa im bardziej zaawansowane technologie tym większy trzeba mieć kapitał na start. Wyobrażasz sobie biotechnologa, który wyłoży 1 mld euro na stworzenie sobie "miejsca pracy"?
        Ad 4. Nie, ale niestety działa negatywna selekcja. Ten który wyciśnie więcej z ludzi ma niższe koszty i "podgryza" tego który działa uczciwie, eliminując go z rynku. Efekt jest taki, że wszyscy muszą równać w dół ze standardami, czy im się to podoba, czy nie. To jest biznes, a nie filantropia.
        Ad. 5. Mediana płac w Polsce wynosi ok. 2700 brutto, czyli ok. 2000 netto. Do tego dołóż większość umów cywilno-prawnych, to wyjdzie z tego że ok. 60% zarabia mniej niż te 2 tys. na rękę. Czy te 40% to jest "mało kto" - trudno powiedzieć. Tak czy inaczej przy dzisiejszych cenach mieszkań nawet zarobek 2 tys zł (zakładając że pracuje zarówno ojciec jak i matka, czyli 4 tys zł razem) nie zapewnia możliwości kupna lub wynajęcia mieszkania, zakupu żarcia i podstawowych artykułów niezbędnych do przeżycia na podstawowym poziomie, opieki nad dzieckiem, itp. dla 4 osobowej rodziny (2+2), co jest niezbędnym minimum (poczytaj "ojca liberalizmu" - Smith'a, to jest jego definicja minimalnej płacy).

        Ad 6. Nie - obowiązkiem państwa jest zapewnienie egzekwowania prawa oraz respektowania umów (sądownictwo), a także stworzenie "sieci bezpieczeństwa" dla tych którzy tracą pracę, w taki sposób aby zarówno zabezpieczyć ich przed stoczeniem się w biedę, ale równocześnie nie powodować ich demoralizacji i uzależnienia się od świadczeń płaconych przez państwo. Poza tym obowiązkiem państwa jest stworzenie warunków do prowadzenia biznesu i ułatwianie tego, a nie tworzenie barier do rozpoczęcia działania "na swoim" (wysoki stały zus, bezkarność aparatu skarbowego, nieprzejrzyste, skomplikowane, uznaniowe regulacje prawne, brak równości praw organów państwa i przedsiębiorcy).
        Z żadnych z tych zadań państwo się nie wywiązuje.
        Ad 7. W pełni się z tym zgadzam. Ostatnio nawet Minister Pracy (czyli zwierzchnik urzędów pracy) sam przyznał takiemu poglądowi całkowitą rację.
        Ad 8. Mam mieszane uczucia, ale to może być słuszny kierunek. W tej chwili zaniżone koszty pracy powodują, że bardzo często nieopłacalne jest inwestowanie w automatyzację i podnoszenie wydajności pracy. Po prostu taniej jest stosować "ludzkie roboty". W ten sposób wydajność pracy zawsze będzie u nas niska. A niska wydajność, to i w konsekwencji niskie płace. I tak powstaje "zaklęty" krąg. Być może podniesienie płacy minimalnej w takiej sytuacji nie jest złym pomysłem, chociaż trzeba sobie zdawać z tego sprawę, że spowoduje to przejściowy wzrost bezrobocia.
        Ad 9. Bez przesady z trzecim światem, ale do cywilizowanych krajów duuużo nam brakuje. Winna jest nasza mentalność (np. typowo polska przypadłość niepłacenia w terminie), ale przede wszystkim dysfunkcjonalne sądownictwo. Co z tego, że istnieje jakiś przepis (choćby i zaimplementowany z dyrektyw UE), jak jest w praktyce fikcją, bo nie da się go wyegzekwować?
        Ad 10. Rząd powinien zadbać o to, aby bogacze nie omijali podatków, a koszt utrzymania państwa nie spadał na barki tych którzy nie mają jak przed obciążeniami uciec (za mała wiedza, zbyt duże koszty stałe, brak możliwości manewru) - w szczególności na najmniej zarabiających na umowach o pracę łupionych podatkami, zusami, itp. I tyle wystarczy.
        • Gość: XXL Normalnie zgłupiałem. IP: *.bb.sky.com 19.01.12, 21:40
          Posty w tym wątku są pisane jakoś inaczej niż w innych dyskusjach. Ludzie się nie wyzywają, nie obrażają i nie podają jednozdaniowych prawd objawionych, tylko odpisują merytorycznie, w rozbudowany sposób uzasadniają swoje tezy, trwa spokojna, rzeczowa dyskusja. No i ja nie wiem, kto ma racje, bo jak czytam te posty to myślę, że ten ma racje, czytam dalej i widzę, że ten drugi też ma rację, i mi się zdaje, że każdy ma rację i już nic nie wiem.
          Będę sobie musiał to wszystko gruntownie przemyśleć na piwie, a panom dyskutantom gratuluje mądrości i kultury i wróżę duże sukcesy w przyszłości, nawet jeśli niektórzy obecnie są jeszcze bez pracy.
      • Gość: ANTY-SOCJALISTA Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.12, 10:09
        Nieudacznicy są wszędzie. Tak samo, jak wybitnie zaradni i przedsiębiorczy ludzie. Nie należy się nimi przejmować i zajmować, bo oni i tak będą. Wszędzie. W każdym kraju. Polska jest średnio w skali świata bogatym państwem. Mamy PKB i średnią pensję prawie idealnie wstrzeliwującą się w połowę listy światowej. Żyje się tu przeciętnie. Zachodni sąsiedzi są 3 razy bogatsi, ale są też jednym z najbogatszych państw na świecie. Problemy, które ci nieudacznicy wypisują są w każdym państwie. Nie należy im pomagać, lecz pozwolić poczuć trochę głodu, żeby się w końcu wzięli do roboty.

        Są 3 główne przyczyny bezrobocia:
        - podatek dochodowy,
        - płaca minimalna,
        - zasiłki dla bezrobotnych.

        Jeżeli będziemy nagradzać jakimikolwiek pieniędzmi bezrobotnych, to zawsze znajdzie się niemały tłum takowych, którzy wolą ten ochłap dostać za darmo, niż pracować za trochę więcej.
        • Gość: yy Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.12, 13:02
          Gość portalu: ANTY-SOCJALISTA napisał(a):
          > Są 3 główne przyczyny bezrobocia:
          > - podatek dochodowy,
          > - płaca minimalna,
          > - zasiłki dla bezrobotnych.
          A tak poza kopiuj+wklej, to jeszcze umiesz robić coś więcej?
          Podatek dochodowy jest również w krajach o bardzo niskim bezrobociu. Poza tym płaci się go, jak sama nazwa wskazuje, od zysku, więc płacą go firmy, które sobie radzą. Oczywiście stopa podatkowa, która nie zniechęca do prowadzenia legalnej działalności (krzywa Laffera).
          Płaca minimalna faktycznie może źle wpływać na rynek pracy, ale..., litości, nie ta na poziomie, który obowiązuje w Polsce, bo to faktycznie jest minimum (1112 zł), by przetrwać biologicznie do następnego miesiąca i to, gdy mieszka się przyklejonym do rodziny. Jeżeli ta wysokość, jest twoim zdaniem (ale ty przecież nie masz swojego zdania, tylko wklejasz myśli swojego guru, de facto absolwenta twojego ulubionego uniwersyteckiego kierunku, tj. filozofii), jednym z najważniejszych powodów bezrobocia w Polsce, to oznacza to tyle, że nasza gospodarka jest bardzo słaba, bo miesięczny koszt 1810 zł za pracownika, blokuje ich działalność i konkurencyjność...
          Jeżeli już, to blokadą, dla sektora MSP, jest klin podatkowy.
          Co do zasiłków dla bezrobotnych... Sprawdź, ile wynoszą, ile czasu się je otrzymuje, ile osób z zarejestrowanych ma do nich uprawnienia. Zajmie ci to więcej czasu niż kopiuj+wklej z guru.
          Przyczyną bezrobocia jest brak powstawania nowych miejsc pracy, geniuszu. Przyczyn jest wiel
          Zła koniunktura,
          Po prostu słaba gospodarka.
          Niektóre firmy zwyczajnie mogą nie potrzebować więcej pracowników, nawet gdyby pensja minimalna wynosiła 500 zł.
          Brak kapitału - banki w Polsce wolą pożyczać zadłużającemu się państwu, które emituje obligacje, udzielać kredyty hipoteczne, konsumpcyjne itd. a ryzyko biznesowe jest u nas wyższe niż w większości krajów UE.
          Bałagan prawny, brak sprawnego wymiaru sprawiedliwości - patrz egzekucja zaległych płatności, szczególnie w przypadku małych firm, korupcja, dzięki której standardy biznesowe, ale również i jakość usług (produktów) równają w dół, dzięki której wiele osób (z małym kapitałem) zwyczajnie obawia się po raz pierwszy w życiu otworzyć firmę, szara strefa, która również zaniża standardy i psuje rynek.
          Daj sobie spokój z ekonomią, skoro nawet nie mogłeś przewidzieć, że mistrz zbliżający się do wieku emerytalnego, będzie chciał przejść na emeryturę. Właściciel firmy, w której pracujesz zrobił tobie i sobie krzywdę, powierzając ci stanowisko kierownicze. Weź się lepiej za maszyny, bo z wklejki z guru to jednak trochę za mało.
            • Gość: yy Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.12, 15:19
              Anty-socjalista jest znany z tego, że hejtuje absolwentów filozofii, ale jedyny ratunek dla gospodarki widzi w rządach abslowenta owego kierunku.
              Również uważam, że wybranie takiego kierunku studiów jest porażką pod kątem zawodowym, ale jakoś nie widzę problemów, by ubliżać ludziom z tego powodu.
              Ale czego spodziewać się więcej od kogoś, kto zgłupiał tylko dlatego, że ukończył studia i znalazł pracę w kraju leżącym w środku Europy. Czego spodziewać się od kogoś, kto uważa, że w Afryce jest bieda, bo nie ma surowców. Przecież to "wykształciuch", tj. współczesny analfabeta. Facet być może jest dobry w swoim zawodzie. Niestety pracodawca go pokarał i zrobił kierownikiem, a gość kompletnie się do tego nie nadaje, bo ma naturę narcyza i zwyczajnie nie lubi ludzi. Do tego jest mitomanem patologicznym kłamczuchem. Najbardziej żenujące są zagrywki ze zmianą nicków, gdy próbuje gadać bez emocji, ale już w drugim, trzecim poście wyłazi z niego frustracja.
        • Gość: sart Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.12, 13:25
          > Nieudacznicy są wszędzie. Tak samo, jak wybitnie zaradni i przedsiębiorczy ludz
          > ie. Nie należy się nimi przejmować i zajmować, bo oni i tak będą. Wszędzie. W k
          > ażdym kraju.

          Czy ty naprawdę jesteś tak naiwny i myślisz, że sukces na rynku pracy w tym kraju zależy od zaradności? Przecież karierę robią tu często cwaniaczki, kombinatorzy, złodzieje albo po prostu po znajomości lub w wyniku powiązań rodzinnych. Poprzeglądaj sobie chociażby listy najbogatszych "Wprost" z lat 90-tych - znajdziesz tam wielu aferzystów, mafiosów, nawet jednego mordercę na zlecenie. Wielu bogatych ludzi majątek odziedziczyło (oczywiście nie jest negatywne ale nie świadczy przecież o zaradności!). Jest też spora grupa nieuczciwych lokalnych bogaczy (albo co najmniej średnio zamożnych) - ile to się słyszy jak właściciel firmy budowlanej czy sklepu albo w ogóle nie płacił pracownikom albo płacił, ale mniej niż w umowie i pomijał nadgodziny?

          Oczywiście nie mam na myśli tego, że w Polsce nie ma zaradnych, przedsiębiorczych ludzi bo są (że wspomnę p. Romana Kluskę). Chodzi mi po prostu o to, że nie można twierdzić iż ten, kto odniósł sukces na rynku pracy to automatycznie człowiek zaradny. No chyba, że za zaradnego uznamy każdego cwaniaka, oszusta i dziedzica majątku.

          Z kolei brak sukcesu na rynku pracy to często efekt braku dobrych perspektyw, braku sprzyjających okoliczności, czasem po prostu braku siły przebicia, znajomości, samo bycie z biednej rodziny na starcie dużo utrudnia. Nie oznacza to od razu, że taki człowiek to leń, który chciałby tylko brać zasiłki.

          > Są 3 główne przyczyny bezrobocia:
          > - podatek dochodowy,
          > - płaca minimalna,
          > - zasiłki dla bezrobotnych.
          > Jeżeli będziemy nagradzać jakimikolwiek pieniędzmi bezrobotnych, to zawsze znaj
          > dzie się niemały tłum takowych, którzy wolą ten ochłap dostać za darmo, niż pra
          > cować za trochę więcej.

          Bullshit. Podatek dochodowy istnieje na całym świecie i w krajach z 5 i 25% bezrobociem. Zasiłek dla bezrobotnych ciężko jest dostać bo kryteria są dość ostre i dlatego dostają go głównie ci, którzy mają długi staż pracy a nagle zostali zwolnieni. Wzrost płacy minimalnej rzadko idzie w parze ze wzrostem bezrobocia. Obniżenie pm np. o 200-300 zł (ok. 25%) nie spowoduje wzrostu zatrudnienia o 25% albo chociażby o 5%, po prostu, jedynie obniżenie pensji pracownikom z taką płacą.
          • najlepszygeorge Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych 28.03.12, 15:31
            " Są 3 główne przyczyny bezrobocia:
            > - podatek dochodowy,
            > - płaca minimalna,
            > - zasiłki dla bezrobotnych.
            > Jeżeli będziemy nagradzać jakimikolwiek pieniędzmi bezrobotnych, to zawsze znaj
            > dzie się niemały tłum takowych, którzy wolą ten ochłap dostać za darmo, niż pra
            > cować za trochę więcej. "

            To zależy od sytuacji danego cżłowieka. Łatwo jest być liberałem jak się ma pieniądze.
            Poza tym, upraszczasz, bo w Polsce nie płaci się bezrobotnym, a jedynie bezrobotnym przysługuje zasiłek dla bezrobotnych, którego wysokość jest symboliczna i nie pozwala na przeżycie na średnim poziomie. Żeby dostać ten zasiłek trzeba przepracować odpowiedni czas i odprowadzić składki, czyli de facto to pracujący sami sobie finansują zasiłek i nikt im nic nie daje.

            Większość ludzi jednak chce pracować, ale za godziwą zapłatę. Mało kto marzy o zasiłku, bo jak pisałem w naszym kraju zasiłek jest symboliczny.
            • Gość: yy Re: Słuchając ględzenia zawodowych bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.12, 16:55
              najlepszygeorge, anty-socjalista nie jest liberałem! Błagam... Ludzie, nie piszcie takich rzeczy i nie dorabiajcie liberałom gęby oszołoma. Mało tego, że liberałowie nie mają na kogo głosować w Polsce, to jeszcze myśl liberalna jest zawłaszczana przez ludzi, którzy ją kompromitują w takim stopniu, że jej przeciwnicy nie muszą już nic robić... Ten człek to połączenie trolla, frustrata, narcyza i osoby kompletnie niedojrzałej emocjonalnie i życiowo. Jego nick już sporo wyjaśnia. Liberał napisałby, że jest liberałem, kapitalistą, wolnorynkowcem itp. Ponieważ ów nie ma bladego pojęcia o wolnym rynku, przedsiębiorczości, a jedynie jara się tym, że ma pracę - uwaga! - na etacie (jak ma gorszy dzień, to potrafi w amoku pisania nasmarować, że jest - uwaga! - pracodawcą), to używa nicka anty-socjalista. De facto pisownia z błędem i raczej wskazująca na to, że jest: anty i socjalistą ;) On po prostu jest anty, bo to sedno jego życia. Negacja, bo tak łatwiej. Negacja, bo on ma być w centrum uwagi, a reszta to motłoch.
              Koleś wypisuje takie bzdety, że Adam Smith się w grobie przewraca...
              Jego zdaniem, gdybyś dostał podwyżkę np. o %%, to o tyle samo w tej samej sekundzie wzrosną ceny w całej gospodarce i inflacja zje twoją podwyżkę, więc siła nabywcza twojej nowej pensji nie wzrośnie nawet na sekundę :) Jego zdaniem w Afryce jest bieda i bezrobocie, bo - uwaga! - nie ma tam surowców :) Przecież takie rzeczy może wypisywać jedynie analfabeta. Takich ludzi nazywa się właśnie "wykształciuchami". Zjawisko socjologiczne obserwowane po roku 2000. Owi jak czegoś nie kumają, to albo obśmieją albo zanegują. Nie będą pytać, szukać argumentów, bo już wszystko wiedzą.
              Jakiś czas tamu narzekał na forum, że z jego firmy odchodzi na emeryturę mistrz, a on, jako kierownik, nie może znaleźć następcy. Dowód na to, że kierownikiem może zostać ktoś, kto nie widzi związku ze zbliżaniem się pracownika do wieku emerytalnego a ryzykiem jego przejścia na emeryturę. Kondolencje dla pracodawcy, który musi teraz spinać się znalezieniem specjalisty na to miejsce, bo troll-kierownik zamiast szukać następcy lub wdrażać kogoś mniej doświadczonego od kilu lat spędza większość czasu na forum "praca".
              W Polsce już tak jest, że pracodawcy mianowanie na kierownika traktują jako ekwiwalent podwyżki i nagrody za dobre wywiązywanie się z dotychczasowych obowiązków. Tymczasem ludzi, którzy maja zdolności, kompetencje, predyspozycje, by być kierownikami jest garstka. Podobnie sprawa wygląda w służbie zdrowia, gdzie dobrych lekarzy robi się dyrektorami szpitali...
              Anty-socjalista ma podobny problem w sprawach damsko-męskich. Bardzo często w jego postach trafisz na porównania biznesu i małżeństwa. Jego życie musi być naprawdę smutne. Ten facet wszędzie widzi walkę o żarcie, rywalizację itd. Każdy jest podejrzany. Każdy to kombinator. Kiedyś pisał o tym, żeby zlikwidować przeglądy samochodów, bo przecież badanie można kupić. Podobnie w innych sprawach (tablice rejestracyjne) itp. To ma pokazywać go jako libertyna, a de facto pokazuje, że ma mentalność gimbusa odurzonego jakimś pseudolibertyńskim bełkotem. Ciekawe, czy troll chodzi do lekarza. Przecież to może być oszust, który kupił sobie dyplom i pieczątkę. Wszędzie pełno oszustów i "nieudaczników". Nawet kandydatka na żonę, to może być oszustka, bo przecież metrykę mogła kupić. Na szczęście pozostaje mu forum, które wypełnia cały wolny czas i zastępuję żonę :)
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka