Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mobbing - czy dręczy Cię szef?

    10.03.02, 17:01
    Mobbing to dręczenie, gnębienie, upokarzanie ludzi w miejscu pracy. Czasem są
    to po prostu chamskie odzywki szefa, czasem sposoby bardzo wyrafinowane. Na
    Zachodzie zaczęto badać to zjawisko kilkanaście lat temu. Dręczenie zwykle
    nasila się w czasach recesji - strach przed bezrobociem powoduje, że pracownicy
    zniosą wszystko.
    Jak wygląda mobbing po polsku?
    Obserwuj wątek
        • Gość: zzz Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.chello.pl 10.03.02, 20:15
          Dręczył. Przy gościach: jesteś chyba nienormalna, trzeba mieć choć trochę
          inteligencji Niepłacenie za nadgodziny i zebranie o należny urlop na porządku
          dziennym. Podwyżka? Chyba żartujesz, wiesz ile dziewczyn chciałoby pracować
          tutaj za połowę tego, co ty dostajesz? Na początku oczywiście molestował mnie
          seksualnie, aż po miesiącu przeszło mu i wtedy zaczął traktować mnie jak
          śmiecia albo powietrze. Po trzech miesiącach schudłam 10 kg. Miał wahania
          nastroju, nigdy nie można było czuć się bezpiecznie, bo nie wiadomo co mu
          przyjdzie do głowy. Już tam nie pracuję. Odeszłam wyczerpana psychicznie.
          • Gość: Jurek A. Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.powder-blue-tang.dialup.pol.co.uk 10.03.02, 22:45
            Od lat mieszkam w Anglii. Nie spotkalem sie z terminem "mobbing". Z kontekstu
            wypowiedzi wynika, ze chodzi tu tzw. "bullying" tzn. nie ustepujace albo nie
            majace konca sadystyczne traktowanie kogos poprzez ciagle przyczepianie sie do
            niego, ublizanie, ponizanie go, bezlitosne dreczenie i nie dawanie spokoju bez
            jakiejkolwiek przyczyny. Zachowania te czeste sa szkolach o nie rzadko
            doprowadzaja do samobojsw wsrod nastolatkow.
            • Gość: irene3 Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.03.02, 23:26
              Jestem, nie, nie jestem ofiarą mobbingu w pracy, ponieważ kontroluję sytuację.
              Moja dyrektora wobec mnie stosuje tak klasyczną formę mobbingu, że muszę to
              opisać. Wszyscy, których szefowie dręczą mają jedno na pocieszenie - szef
              dręczy tylko tych wobec, których czuje się gorszy - to wyniki wielu badań
              zachodnich ekspertów. Ja wykorzystuję swoją wiedzę o mobbingu do tego, by z
              postawy szefowej czerpać korzyści - można tak.
              • Gość: zeki Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 195.116.242.* 11.03.02, 17:29
                Ja strasznie chciałabymw iedzieć jak sobie z tym radzić .Jestem nowym
                pracownikiem firmy i już po 1,5m-ca wiem doskonale co to znaczy mobbing.
                Zatrudnili mnie znając moje doświadczenie i umiejętności .Zrezygnowałam z pracy
                w W-wie bo chciałam mieszkać blisko domu w K-wie. Zatrudnili mnie i po 1 m-cu
                moja szefowa stwierdziła że mam niedostateczny zasób wiedzy w zakresie Media
                (na rozmowie kwalifikacyjnej mówiłam że nie mam w tym pkt. doświadczenia ) i
                dlatego musi mi obniżyć pensje o ponad 25%.W tej sytuacji nie mam wyjścia nie
                mam innej pracy muszę się na to zgodzić .Co robić.........
                • Gość: Joanna Re: zeki !!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 13:15
                  Masz u mowę na okres próbny ?? wiele od tego zależy. A tak w ogóle przeczytaj
                  jeszcze raz swoją umowę, punkt po punkcie, możesz tam znaleźć paragraf
                  dotyczący Twoich zarobków. Jeżeli masz umowę na dłużej niż miesiąc to nie może
                  Ci zmienić zarobków po miesiącu pracy...
              • Gość: mona Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.vline.pl / 217.98.54.* 02.10.03, 16:07
                zazdroszczę Ci! ale co wówczas gdy pracownik z którym pracujesz nie chce ci
                przekazać wiedzy, której ty niestety nie masz? byłam wyzywana od
                bezwartościowej i inne gorsze, wszystkiego co mogłam nauczyłam się sama, ale to
                co powinni mi przekazać inni było dla mnie nieosiągalne. Pewnie że staruch
                ciągle powtarzała, że nie wyobraża sobie żyć z emerytury ( brakowało jej kilku
                miesięcy ) i dlatego bała się bym nie okazała się dobra i postawiła na swoim.
                Po wyczerpaniu wszystkich możliwości uzyskania pomocy ( żałuję tylko, że nie
                poszłam do naczelnika )nie pozostało mi nic innego jak zwolnić się. Niestety
                nie wytrzymywałam tego psychicznie a pracowałam na zastępstwo więc nie miałam
                pewności, że zagrzeję tam miejsce. Z resztą kobieta ta robiła wszystko by inni
                mieli o mnie złe zdanie. Pracę miałam dobrą bo w Urzędzie Skarbowym, ciężko
                sobie na nią zapracowałam ( stażem ) i co z tego. Jestem bezrobotna.
            • Gość: max Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.chello.pl 11.03.02, 09:39
              Mobbing w Polsce niejedną ma twarz.Niekoniecznie przełożony musi dreczyć
              poprzez wyzwiska,ubliżanie czy inne takie.Może na przykład nie mówić nic!Znam z
              autopsji takiego człowieka.Cały dzień chodził,obserwował,po czym chodził do
              głównego szefa i opowiadał niestworzone rzeczy na temat działu prowadzonego pod
              moją komendą.I jak to w przysłowiu kropla drąży skałę tak i on w końcu dołek
              podemną wykopał.Szkoda tylko że ja o tym dowiedziałem się dopiero po zwolnieniu
              mnie ze stanowiska.Nawet był do tego stopnia szczery że na koniec oznajmił że
              od początku mu "nie leżałem". I jak takiemu nie dać w m.....!
              • Gość: Kejuw Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.biz.mindspring.com 11.03.02, 22:11
                Max !
                Slusznie poruszasz sprawe szefa i glownego szefa. Znam podobna sytuacje;
                Twoj szef donosi na Ciebie do glownego szefa. Ale w tym wypadku od poczatku
                bylo jasne co jest grane. Nie ma na to obrony w sytuacji gdy szef Twego
                szefa jest glupi tzn. daje sie wodzic za nos przez Twego szefa.
                Glownego szefa nie interesuje Twa sytuacja tylko stabilna sytuacja w firmie
                ktora on ( glowny szef ) utrzymuje poprzez ciagle uleganie szarej eminencji
                ( Twoj szef).
                Jaka rada dla nas wszystkich?
                - po pierwsze: podczas procesu interview starajmy sie wyczuc naszego szefa
                - po drugie: w wypadku gdy juz dostalismy sie w obroty owego szefa nie walczyc
                z nim tylko szukac spokojnie innej pracy
                - po trzecie: nie mowic nikomu nic zlego o swym szefie bo z mety owa szara
                eminencja sie o tym dowie i dostarczy to mu dodatkowych argumentow do
                zniszczenia Ciebie
                - po czwarte: malo prawdopodobne ale mozliwe jest i to ze glowny szef
                zostanie wykopany a wiec jego szara eminencja wyleci za nim i uklady sie
                uzdrowia.
              • Gość: x Re: do Jurka IP: 213.77.115.* 05.08.03, 20:19
                Gość portalu: Joanna napisał(a):

                > Mobbing to coś podobnego do bullyingu, z jedną różnicą : stosuje się go w
                > miejscu pracy, a nie w szkole czy na podwórku. Przynajmniej tak przyjęto w
                > Polsce.

                Przyjęto nie tylko w Polsce, my dopiero korzystamy z innej (zagranicznej)
                literatury, badań.
          • Gość: Max Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 212.76.36.* 11.03.02, 23:17
            Konkrety,konkrety !
            Co można tak naprawdę zrobic, zeby przystopowac takiego gnoja-paranoika z lasu ?
            A jak jeszcze jest obcokrajowcem, z kręgu "kultury" germanskiej,ma w dupie
            Kodeks Pracy i jakiekolwiek POLSKIE(normalne!) zwyczaje (o ile o zwyczajach mozna mowic...)- moze ktos wypracowal jakies metody ,prawne lub psychologiczne ?
            Czy wreszcie wyksztalceni i inteligentni ludzie w tym kraju pomysla o tym,
            co sie dzieje, jak juz nie mozna robic kasy a trzeba prawie walczyc o przetrwanie ?! Dawac sobie pluc w twarz za wszelka cene ?
            • atropos Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 12.07.03, 23:51
              Gość portalu: Max napisał(a):

              > A jak jeszcze jest obcokrajowcem, z kręgu "kultury" germanskiej,ma w dupie
              > Kodeks Pracy i jakiekolwiek POLSKIE(normalne!) zwyczaje (o ile o zwyczajach
              moz
              > na mowic...)-

              mój szef jest z kręgu tej "kultury"; wyzwiska od "smoluchów" są normą, kłamie,
              szczuje jednych na drugich, mamy mu oddawać nasze pensje za ostatni rok, bo go
              okradliśmy, zapomniał zdaje się o wydawanych co miesiąc kilkudziesięciu
              tysiącach (to prawda) na rozrywki, w tym wymagające kochanki. Szkoda gadać...
          • Gość: zzz Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.bojanowo.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 10:21
            Nie wiem kim jestes, ale wiem co czujesz, gnoił mnie przez 10 latt przy pomocy
            swojej zony , mściwej i pamiEtliwej baby. Pracuję w szkole średniej. Żadne
            racje, prosby odgrywanie się , nie dawało rezultatu. W tym roku idę na
            emeryturę, mogłam poczuć się bezpiecznie. Nareszcie się odegrałam. Czy czuję
            ulgę , otóż żadną. Mam wielkie poczucie wyrządzonej mi krzywdy.
          • Gość: Amilkar Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.jgora.dialog.net.pl 16.03.02, 14:37
            Myslę, że w mobbingu nalezymy do swiatowej czołówki. Przyczyną jest panujący u
            nas XIX wieczny kapitalizm. Często w firmach pracuje się po kilkanaście godzin
            dziennie bez dodatkowego wynagrodzenia w kiepskich warunkach, będąc poniżanymi
            przez szefów. Instytucje majace czuwać nad przestrzeganiem przepisów, zwłaszcza
            służby BHP i Państwowa Inspekcja Pracy są w komitywie z pracodawcami. Szefami
            często są ludzie niskich lotów, bez kultury osobistej i wykształcenia. Jedyna
            rada to szukać nowej pracy.
            • Gość: Hanna Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 02.04.02, 09:44
              Gość portalu: Amilkar napisał(a):

              > Myslę, że w mobbingu nalezymy do swiatowej czołówki. Przyczyną jest panujący u
              > nas XIX wieczny kapitalizm. Często w firmach pracuje się po kilkanaście godzin
              > dziennie bez dodatkowego wynagrodzenia w kiepskich warunkach, będąc poniżanymi
              > przez szefów. Instytucje majace czuwać nad przestrzeganiem przepisów, zwłaszcza
              > służby BHP i Państwowa Inspekcja Pracy są w komitywie z pracodawcami. Szefami
              > często są ludzie niskich lotów, bez kultury osobistej i wykształcenia. Jedyna
              > rada to szukać nowej pracy.

              Mogę podać przykład potwierdzający te słowa. Mój brat pracował w "przecudownej"
              firmie Shell jako "podjazdowy" za głodową, moim zdaniem, pensję 600 zł za około
              200 h/m-c w godzinach od 5 rano do 23 (w różnych godzinach). Szefostwo zmuszało
              jego i resztę podjazdowych do promocji (czyli wciskania ludziom za wszelką cenę)
              o wiele droższego paliwa. Jeżeli nie sprzedałeś jakiejś koszmarnie dużej ilości
              tego paliwa, to "cięli ci" pensję. Poza tym ciągle dokładali mojemu bratu
              obowiązków, bez podwyższania zarobków. Złego słowa nie można było powiedzieć, bo
              na twoje miejsce czyhało jakieś 300 chętnych osób. W końcu bez żadnej konkretnej
              przyczyny dali mojemu bratu wypowiedzenie dnia 1 września, gdy przyszedł
              normalnie, zgodnie z grafikiem na wrzesień do pracy (umowę miał do końca czerwca
              nstępnego roku). Na jego miejscu pracował już kolejny wyrobnik. Shell to koncern
              wykorzystujący beznadziejną sytuację na polskim rynku pracy.
            • Gość: wera Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 15:09
              Otóż to! ja pracuje w takiej dokładnie atmosferze. Jesteśmy niewolnikami, za
              800-1000 zlotych pracujemy od siódmej do dwudziestej, nierzadko dlużej. Z
              wyzszym wyksztalceniem, kulturą osobistą . i co z tego. Pracujemy tak na tą jak
              i inne firmy naszego szefa, bo dla pieniędzy starczających na chleb jesteśmy
              jego własnością. Można nam powiedziec słowa ociekające jadem. Biedny przyjmie
              wszystko. Da się upodlić, zniszczyć, milczy jak owieczka i zaciska zęby myśląc
              o dzieciach, które czekają na prezent od Mikołaja. Mam żal do Państwa i chcę z
              niego wyjechać żeby zachować ostatki szacunku do Polski, jakie mi jeszcze
              zostały.
          • Gość: ja Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.kalisz.mm.pl 15.03.03, 21:27
            moj szef przeszkadza mi w pracy. Stoi nade mna - nie moge sie skupic. Szelesci
            kanapkami. Zionie czosnkiem. Gada bzdury i kaze sie z nich smiac. Zgrywa sie na
            cwaniaczka i mysli ze wszyscy go uwielbiaja. Jest nudny, powtarza sie. Dzwoni
            do mnie na komorke zeby zapytac czy przyjde do pracy, chociaz wie ze przeciez
            przyjde. nie szczedzi swinskich dowcipow. Obgaduje innych. Prawi mi komplementy
            (w sposob nieszczery). Komentuje moj stroj, fryzure, makijaz. Wypytuje o zycie
            prywatne. Placi niewiele.
        • beata_ Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 10.03.02, 20:24
          Gość portalu: Johann napisał(a):

          > Wygląda na przykład w ten sposób, że właśnie zostałem zwolniony z pracy, żeby
          > zrobić miejsce dla znajomka nowego szefa, który "nastał" przed kilkoma
          > tygodniami. Oczywiście oficjalny powód zwolnienia to oszczędności w firmie.

          To jeszcze nie mobbing - szybko i bez bólu (no nie, przesadziłam - bezbolesne to
          nie było, za to wredne jak diabli). Chyba, że zanim cię wylali pomęczyli trochę,
          żeby sprawdzić ile wytrzymasz.
          Od blisko dwóch lat znoszę paskudne zachowanie szefa, idiotyczne uwagi i złośliwe
          przytyki i nic - zaciskam zęby i nie bronię się, bo nie mam jak. Żebym nie wiem
          jak dokładnie wypełniała polecenia, zawsze coś jest nie tak. A dlaczego? Dlatego,
          że rozwala mi najdokładniej przygotowane plany. Znam swoje obowiązki, terminy -
          układam sobie dzień i tydzień tak, żeby ze wszystkim zdążyć na czas, niczego nie
          zaniedbać i wszystko jest ok. Do momentu, kiedy mój szef uzna, że coś za dobrze
          to idzie i czas na show. Padają wtedy polecenia dodatkowe, których wykonanie
          zabiera więcej czasu niż wydanie, których wynik do niczego w danym momencie nie
          jest potrzebny, ale do wykonania NATYCHMIAST i co? Ano to, że wszystkie moje
          plany biorą w łeb, siedzę po godzinach (za nic) żeby wyrobić się z tym, co
          terminowe i zaplanowane, nie wyrabiam się oczywiście (coś tam zostanie odłożone)
          i powód do komentarza gotowy! Mało tego, okazuje sie że szef ma rację - nie
          wyrabiam się, albo 'nie wypełniam obowiązków'. Świetny sposób, żeby wybić
          pracownikowi z głowy jakiekolwiek protesty, albo nie daj Boże rozmowy o podwyżce.
          Odkąd odkryłam ten system, mam ochotę prysnąć stamtąd, ale nie mam dokąd. Nie mam
          ani chwili, żeby zająć się poszukiwaniem nowej pracy. W końcu potrzeba nieco
          czasu, żeby przejrzeć gazetę, zadzwonić, przygotować papiery. Nie mówiąc o
          umówieniu się na ewentualne interview i pójściu na nie...W godzinach pracy jest
          to niemożliwe i nie w porządku, po pracy jest już za późno - w domu bywam ok. 20,
          mimo że teoretycznie pracuję do 17, spotkać się mogę w weekend tylko - w związku
          z tym nie robię nic. Gonię resztkami sił, ale wytrzymuję - bo muszę.
          A na koniec kwiatuszek - na żartobliwe pytanie z mojej strony (w momencie
          'odprężenia', bo i takie bywają), po mojej wyjątkowo udanej akcji ratowniczej w
          sytuacji podbramkowej, "I co byście beze mnie zrobili?" - usłyszałam równie
          'żartobliwe' : "Jak to co, zatrudnilibyśmy sobie młodszą!"
          No comments
          • Gość: x_mate Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.33.69.* 10.03.02, 20:39
            beata_ napisał(a):

            > Gość portalu: Johann napisał(a):
            >
            > > Wygląda na przykład w ten sposób, że właśnie zostałem zwolniony z pracy, ż
            > eby
            > > zrobić miejsce dla znajomka nowego szefa, który "nastał" przed kilkoma
            > > tygodniami. Oczywiście oficjalny powód zwolnienia to oszczędności w firmie
            > .
            >
            > To jeszcze nie mobbing - szybko i bez bólu (no nie, przesadziłam - bezbolesne t
            > o
            > nie było, za to wredne jak diabli). Chyba, że zanim cię wylali pomęczyli trochę
            > ,
            > żeby sprawdzić ile wytrzymasz.
            > Od blisko dwóch lat znoszę paskudne zachowanie szefa, idiotyczne uwagi i złośli
            > we
            > przytyki i nic - zaciskam zęby i nie bronię się, bo nie mam jak. Żebym nie wiem
            >
            > jak dokładnie wypełniała polecenia, zawsze coś jest nie tak. A dlaczego? Dlateg
            > o,
            > że rozwala mi najdokładniej przygotowane plany. Znam swoje obowiązki, terminy -
            >
            > układam sobie dzień i tydzień tak, żeby ze wszystkim zdążyć na czas, niczego ni
            > e
            > zaniedbać i wszystko jest ok. Do momentu, kiedy mój szef uzna, że coś za dobrze
            >
            > to idzie i czas na show. Padają wtedy polecenia dodatkowe, których wykonanie
            > zabiera więcej czasu niż wydanie, których wynik do niczego w danym momencie nie
            >
            > jest potrzebny, ale do wykonania NATYCHMIAST i co? Ano to, że wszystkie moje
            > plany biorą w łeb, siedzę po godzinach (za nic) żeby wyrobić się z tym, co
            > terminowe i zaplanowane, nie wyrabiam się oczywiście (coś tam zostanie odłożone
            > )
            > i powód do komentarza gotowy! Mało tego, okazuje sie że szef ma rację - nie
            > wyrabiam się, albo 'nie wypełniam obowiązków'. Świetny sposób, żeby wybić
            > pracownikowi z głowy jakiekolwiek protesty, albo nie daj Boże rozmowy o podwyżc
            > e.
            > Odkąd odkryłam ten system, mam ochotę prysnąć stamtąd, ale nie mam dokąd. Nie m
            > am
            > ani chwili, żeby zająć się poszukiwaniem nowej pracy. W końcu potrzeba nieco
            > czasu, żeby przejrzeć gazetę, zadzwonić, przygotować papiery. Nie mówiąc o
            > umówieniu się na ewentualne interview i pójściu na nie...W godzinach pracy jest
            >
            > to niemożliwe i nie w porządku, po pracy jest już za późno - w domu bywam ok. 2
            > 0,
            > mimo że teoretycznie pracuję do 17, spotkać się mogę w weekend tylko - w związk
            > u
            > z tym nie robię nic. Gonię resztkami sił, ale wytrzymuję - bo muszę.
            > A na koniec kwiatuszek - na żartobliwe pytanie z mojej strony (w momencie
            > 'odprężenia', bo i takie bywają), po mojej wyjątkowo udanej akcji ratowniczej w
            >
            > sytuacji podbramkowej, "I co byście beze mnie zrobili?" - usłyszałam równie
            > 'żartobliwe' : "Jak to co, zatrudnilibyśmy sobie młodszą!"
            > No comments

            ****************

            a ja jestem w niedziele w pracy (w sobote tez bylem), bede w biurze do 23 ciej,
            szef w poniedzialek op(cenzura) minie jak trzeba... i tak do srody kiedy oddamy
            konkurs - jestem architektem.... :-)

            Nie jest chyba Tobie tak najgorzej!

            x_mate
          • Gość: zdzisio Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pse.pl 11.03.02, 15:56
            Mam ponad 14 lat stażu pracy w różnych firmach i na różnych stanowiskach, także
            członków Rad Nadzorczych. Jakie wnioski, to dla tych wątpiących, mobing jest w
            polsce tak powszechny jak płyta kompaktowa. Wynika to z następujących przyczyn:
            - ogólny brak przygotowania do trudnej sztuki zarządzania ludźmi, robią mnie
            szefem a zatem muszę pokazać, że nim jestem a najłatwiej przez strach (często
            zwykłe chamstwo), nawiązanie przyjaznych relacji jest bowiem ogromnie trudne i
            łatwo przejść granicę za którą pracownicy wejdą szefowi na głowę.
            - układy - o awansowaniu na dane stanowisko nie decydują umiejętności
            merytoryczne i kierownicze (jeszcze raz sztuka kierowania ludźmi lecz kryteria
            znajomości i polityczne (kolesie z jednej partii)i jak taka osoba może nie
            stosować mobingu kiedy często jest głupsza i wie o wiele mniej niż jej
            podwładni?
            • Gość: Dagna Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 18:58
              Pracowałam w instytucjach finansowych.Mobbing to norma. Niszczy się człowieka
              jak potrzebne jest miejsce dla znajomego, albo jest się lepszym od szefa i coś
              chce się zrobić dla firmy i pośrednio dla kraju, aby dało się jakoś żyć i nie
              myślało negatywnie o tym co nas otacza. W bardzo ważnej firmie słyszałam
              często, że jestem głupia bo mi się chce pracować i dlatego się nie nadaję do
              pracy w tej firmie. Mój szef ciągle powtarzał, że mu się nie chce pracować bo
              poprzednio pracował w Big Five i tak mu dali w kość, że musi on teraz sobie
              odpocząć, a ja ciągle miałam nowe pomysły ( to było ważne , bo firma ta
              zarządzała pieniędzmi wielu z nas ). Zeby mnie łatwiej było wykopać ściągnął do
              pracy znajomą, znajomej.Teraz było pewne, że wylecę, bo pracy nie było dla
              dwóch osób. Oczywiście zachowywał do końca pozory, bo zgrywał kultularnego
              faceta z klasą, takiego, którego wszyscy lubią, (kazał nam z koleżanką udawać
              na zewnątrz, że pracy jest naprawdę dużo). Ponieważ pracę traciło się
              praktycznie z dnia na dzień ( tak skonstruowane były umowy), poprosiłam go by
              przynajmniej powiedział mi wcześniej, bo nie jestem z Warszawy i jestem w
              bardzo ciężkiej sytuacji finansowej (chociaż z miesiąc ). Obiecał, słowa nie
              dotrzymał. Jego znajoma pojechała na urlop, wcześniej odegrałą komedię jak
              bardzo się boi redukcji (nową umowę miałą już w kieszeni ), a ja intuicyjnie
              czułam, że jest to mój koniec. Cały miesiąc prosiłam go,żeby mi powiedział
              prawdę i przyniósł nową umowę jeśli wszystko jest w porządku. A on nic tylko,
              że wszystko w porządku i wbijał nos w podłogę. Zaczęłam siwieć, stres z powodu
              niepewności był potworny ( wcześniej widziałam to u innych ludzi w tej samej
              pracy, często u silnych mężczyzn ). Na mnie nie działają leki uspokajające.
              Omal nie dostałam zawału. I guzik. Ostatniego dnia dowiedziałam się, że to
              koniec. Byłąm załamana, a ten typ martwił się tylko o swój stołek i o to czy
              nie nagadam na niego prezesowi( w końcu nie miałam nic do stracenia ). To od
              prezesa dowiedziałam się, że moja koleżanka ( znajoma szefa) na osobistą prośbę
              mego szefa dowiedziała się wcześniej o decyzji w sprawie swego dalszego losu,
              bo się biedna tak strasznie denerwowała. Zamurowało mnie, ale to ja straciłam
              pracę, a z dołka finansowego do dzisiaj nie wyszłam. Szczególnie uderzyło to
              moich chorych rodziców, od których pożyczyłam pieniądze, by znaleźć pracę w
              Warszawie.
              Jako osoba z ogłoszenia, bez pleców - wytrzymałam rok ( mimo bardzo dużej
              wiedzy teoretycznej i praktycznej i pełnego zaangażowania w pracę ). Nie byłam
              jedyną osobą, która to przeszła.
              • Gość: arekt Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 20.03.02, 11:04
                Cześć. Jestem Prezesem Zarządu w szwedzkiej firmie, gdzie nigdy nie zaobserwowałem zjawiska, które jest tak
                często przez Was opisywane. Sam również nie stosuję takich praktyk, bo nie prowadzi to do polepszenia
                atmosfery w pracy czyli działa w sumie przeciw firmie. Zesteresowany pracownik nie jest wydajny, a stres
                czyni go bardziej podatnym na choroby itp. Moja rada dla ludzi których dotykają takie praktyki - spróbować działać
                podobnymi metodami przeciwko tym, którzy je stosują. Spróbujcie stworzyć wspólny front przeciwko takim
                kanaliom. Wiem, że jest to tylko hasło, ale kiedyś wreszcie trzeba zacząć walczyć.
            • Gość: wera Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 15:21
              zdzisiu zgadzam sie z tobą w 100 % !
              Pracuje w firmie, gdzie układ jest podstawową zasada zarządzania. Szefowie
              niczego nie czytają, jak czytają , to na głos. O zarządzaniu zasobami ludzkimi
              nie wiedzą nic. Maja naczelna zasadę, że pracowników należy kopać stale po
              d...pach, bo inaczej rozkradną firmę i bedą leżeć na zielonej trawce do gory
              brzuchami. Pracownicy często powielają obowiązki i niepotrzebnie trzy osoby
              robia to samo. Przydział obowiązków jest powierzchowny. Brak ścislego
              rozdziału, normalnego egzekwowania sciśle przydzielonych obowiązkow. Kiedy juz
              nie wiadomo, co trzeba robic, zmotywowaniem do pracy jest wyzwisko, show na
              oczach wszystkich, targanie papierów, grożenie zwolnieniem, karą pieniężną
              itd. Jednym slowem - paranoja.
        • Gość: Marianna Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 172.16.0.* 10.03.02, 21:48
          Dręczy.Zatrudnia nas ponad obowiązujący czas,także w soboty,a "jak nam się nie
          podoba,to proszę zmienić zawód".Nie mamy prawa zachorować,nie wolno nam się
          zdenerwować,ba! w ogóle okazać emocji,bo zdradzamy nieumiejętność panowania nad
          sobą,czyli mamy problemy z komunikacją interpersonalną,czyli nie nadajemy się
          do pracy,czyli...Czy szef wygadujący takie rzeczy, do tego często publicznie,
          nawet w obecności uczniów,sam zna i stosuje zasady komunikacji interpersonalnej?
          Jesteśmy nauczycielami.Wszyscy z wyższym wykształceniem i wieloma innymi
          kwalifikacjami.Dla naszych szefów(także jednegozastępcy)jesteśmy nikim,
          śmieciami,którym dosłownie można powiedzieć wszystko!O jeszcze innych, rażących
          przejawach mobingu w naszej placówce długo i nie tu by mówić.
          • Gość: Janusz Re: to nie to IP: *.oho.com.pl 11.03.02, 22:29
            Boże! Jak można być takim debilnym kretynem. Idioto, gdyby wszyscy chcieli być
            szefami to kto by pracował na te ich zas......e pensje. Też doświadczyłem
            mobbingu na własnej skórze. I to w sposób tak haniebny, że słysząc taką
            argumentację nóż mi się w kieszeni otwiera. Niech Cię szlag trafi.
            • Gość: karol Januszku debilku IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 09:45
              Gość portalu: Janusz napisał(a):

              > Boże! Jak można być takim debilnym kretynem. Idioto, gdyby wszyscy chcieli być
              > szefami to kto by pracował na te ich zas......e pensje. Też doświadczyłem
              > mobbingu na własnej skórze. I to w sposób tak haniebny, że słysząc taką
              > argumentację nóż mi się w kieszeni otwiera. Niech Cię szlag trafi.


              O to najbardziej lubię: pracownicy pracują na pensję szefa ! I naprawde jakiś
              osioł dał ci pracę? e.... chyba w administracji państwowej

                • odyseusz Re: Januszku debilku 16.03.02, 12:17
                  A ja znam trochę panów z UKS - tylko,. że z innego miasta - gdy kontrolowali
                  naszą firmę to stosowali klasyczny mobbing wobec nas - MOBBBING podlany
                  zwyczajjnym chamstwem- do moejgo kumpla PAN INSPEKTOR powiedział. że go wsadzi
                  do więżienia - a płacimy podatki i zatrudniamy mn oswto pracowników - nie
                  widziałem u Was żadnej donbrej woli - tak więc jak słyszę o fachowcach z UKS-u
                  to nóż mi się w kieszeni otwiera - inna epoka, groźby, itp. Nie interesuje ich
                  przyszłość firmy - mogą j ą rozłożyć z rozkoszą - tylko kasa Wam w głowie, nic
                  więcj
            • Gość: karol Re: to nie to IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 09:46
              Gość portalu: toAll napisał(a):

              > szkoda że nie siedzisz przy sąsiednim biurku,
              > zrobił bym sobie z tojej gęby fajną popielniczkę..
              >
              > Ciekaw czy dobrze się kiepuje pety na twoich zębach..
              >
              > twoich napisałęm specjalnie z małej litery rybi fiucie
              >

              Ja bym ci nie pozwolił palić w pracy robolu...

            • Gość: ktosik Re: to nie to IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 09:48
              Gość portalu: toAll napisał(a):

              > szkoda że nie siedzisz przy sąsiednim biurku,
              > zrobił bym sobie z tojej gęby fajną popielniczkę..
              >
              > Ciekaw czy dobrze się kiepuje pety na twoich zębach..
              >
              > twoich napisałęm specjalnie z małej litery rybi fiucie


              Czytam te teksty i pusty smiech mnie ogarnia. Gdybym byla szefem w trybie
              natychmiastowym pozbylabym sie takich pracownikow:)) sami nieszczesliwi,
              wspaniali, wyksztalceni, dyspozycyjni. Nauczyciele pracujacy "po godzinach i w
              soboty" / bo drogi Panie nauczyciel ma 18 godzin dydaktycznych czyli lekcyjnych
              ale pracowac musi 40 godzin/ i jak rozumiem to sa Panskim zdaniem te nadgodziny?
              Czlowiek, ktory uzywa takiego slownictwa jak wyzej to dres a nie kulturalny
              czlowiek. Moze zamiatanie ulic to odpowiednie zajecie bo nie ma sie do czynienia
              z innymi ludzmi ale na pewno nie praca w szanujacej sie instytucji. Gdyby kazdy
              szef byl takim kretynem i draniem jak to Panstwo opisujecie a Wy takimi
              geniuszami to wowczas Wy bylibyscie szefami:))
              Radze zajrzec w ciagu dnia na chaty wielu portali. Ludzie sa w pracy a codziennie
              siedzia tam po 8-10 godzin. I pewnie szef, ktory ich na tym zlapie i zrobi
              awanture to dran bez sumienia?
              Najpierw wszyscy popatrzcie na siebie czy przypadkiem nie wmawiacie sobie, ze
              jestescie w porzadku a potem krytykujcie. Mnie jakos nigdy zaden szef ani szefowa
              nie dreczyli, nikt mnie nie zwalnial z pracy, nikt nie straszyl.
              >

              • Gość: nawiedz Re: to nie to IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 21:43
                Nie wiesz co mówisz. Dziewięć lat w firmie prywatnej.
                Zawsze poza godzinami i zawsze na pełnych obrotach.
                Wiara ze to co robisz jest dobre. Było! Zwiększenie zysków
                dziesięciokrotnie. Zwiększenie zasięgu działania 10-kr.
                Utworzenie swietnego systemu dystrybucji. Byłam po jego
                stronie bo był czlowiekiem. Dziś recesja. Dyskredytuje mnie przy
                podwładnych. Jest manipulowany. Rozumiem to. I pewnie zostanę
                szefem bo wkurz mnie jego niekompetencja. I brak kontroli,
                i uległość wpływom tych co stosują mobbing bez względu na swoją
                pozycję w firmie. Ale Ty jesteś nawiedzony tak jak ja byłam
                kiedyś, Nie przebudz sie tak jak ja, tego życze
              • Gość: Kaj Re: to nie to IP: 213.241.45.* 29.03.02, 14:02
                Jezu, ludzie czy wyscie powariowali?
                Nastapil klasyczny podzial na frakcje "za" i frakcje "przeciw". Przeciez to nie
                o to chodzi. Jako pracownik "mobbingowany" moge przyjmowac do wiadomosci, ze
                tak nie jest wszedzie, z kolei jako pracownik, ktory tego nie doswiadcza nie
                musze poddawac w watpliwosc istnienia tego zjawiska. Fakt, ze nasz kochany
                Narod ma wrodzona sklonnosc do uzalania sie nad soba, ale to nie znaczy, ze
                mobbing nie istnieje.
                Tak poza tym - jesli chodzi o nauczycieli to oni zawsze pracuja po godzinach i
                zawsze dostaja za to psie pieniadze (mowie o szkolach panstwowych). Moja matka
                jest nauczycielka w jednym z warszawskich liceow. Gdyby chciala spelniac
                wszystkie polecenia Kuratorium Oswiaty, wypelniac te wszystkie druczki
                dotyczace tzw. "samoksztalcenia", pisac 10 recenzji tygodniowo na temat
                ksiazek, ktore przeczytala i filmow, na ktorych byla w kinie (kiedy miala to
                zrobic do ciezkiej cholery?!!) musialaby przestac przygotowywac sie do zajec.
                To jest dopiero MOBBING przez duze M. I to nie narzucony przez szefa tylko
                przez samo Ministerstwo. Ha!
        • Gość: GREGOR Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.216.77.* 11.03.02, 14:53
          Zabieram głos, bo moja pierwsza po studiach praca wiązała się z doświadczeniem
          mobbingu. Pracowałem w branży: opieka nad dzieckiem. Byłem wychowawcą w
          świetlicy. Byłem świeżo po studiach, bez doświadczenia, a szefowa powierzyła mi
          prowadzenie świetlicy, w której byłem zupełnie sam (dyrekcja mieściła się w
          innej części miasta), z ilością wychowanków dwu - trzy - krotnie przekraczającą
          dopuszczalne normy. Przez rok nikt się nie interesował moją pracą, zaś kiedy
          spotykałem panią dyrektor, miałem wrażenie, ze odnosi się do mnie z wyższością
          (może dlatego, że podjąłem studia podyplomowe?) i pobłażaniem. W ogóle
          w "dyrekcji" panowała b. nieprzychylna i napięta atmosfera, a konflikty były
          tak silne, że trzeba było superwizora z zewnątrz, bo nikt sobie z tym nie umiał
          poradzić. Po roku mojej pracy zmienił się dyrektor, który, widząc mnie po raz
          pierwszy, powiedział, że nie da mi pełnego etatu, bo "doszły go słuchy, że źle
          pracuję". (popełniałem błędy, ale myślę, że wynikało to z organizacji pracy -
          każdy by popełnił - a nie z mojej winy). Nie "dałem się", powołując się na
          Kartę Nauczyciela, wywalczyłem sobie cały etat. Jednak pan dyrektor tak długo
          uprzykrzał mi życie, okazywał swoją nieprzychylność, dążył do udowodnienia mi,
          że źle pracuję, czekał na potknięcie, by udowodnić mi niekompetencję, że po 2,5
          latach pracy nie wytrzymałem i zwolniłem się sam. Pracuję teraz w innym
          mieście, w innej branży i w pracy, w której jest b.dobra atmosfera. Pieniądze
          są mniejsze, ale nie boli mnie żołądek, gdy mam rozmawiać ze swoim dyrektorem.
          W ogóle jestem traktowany z szacunkiem. Piszę to, by "wyrzucić to z siebie", a
          także, by powiedzieć, że praca, w której jest źle, nie jest jedyną na świecie i
          trzeba mieć nadzieję, że można znaleźć inną! Chcę też powiedzieć, że
          równocześnie z pracą w tej świetlicy pracowałem przez pewien czas w szkole, w
          której miałem świetnego Dyrektora, wspaniałego Człowieka, który pozostanie dla
          mnie autorytetem - jako znakomity szef. Także myślę, że często jest tak, że za
          złą pracę pracownika odpowiedzialny jest poprostu szef, który nie umie być
          autorytetem dla pracownika i kompensuje sobie tę nieumiejętność okazywaniem
          władzy. Na koniec dodam, że ten szef ze świetlicy miał też pewnie dobre
          intencje, nie wszystko było Jego winą - moją też, i trzeba Mu to przyznać.
          Dziękuję za możliwość wypowiedzenia się! Pozdrawiam! GREGOR Ps: To, co wyżej
          napisałem, to tylko moja opinia o sprawie, dla kogoś innego mogło to wyglądać
          całkiem inaczej!
        • Gość: Danzig Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 21:02
          Przez ponad rok miałem za szefa psychopatę, który znęcał się nad większością
          grupy, za wyjątkiem jednego chłopak, który był donosicielem. Wyzwiska, groźby i
          ośmieszanie były na porządku dziennym. Za karę zmuszał ludzi do wypisywania
          urlopu z datą wsteczną. Jeden z nas po czterech miesiącach stracił w ten sposób
          cały urlop. Niestety na takich ludzi nie ma rady. Jedyny sposób to odejść, ale
          nie jest to takie proste gdy ma się na utrzymaniu żonę w ciąży i małe dziecko.
        • Gość: Avensis Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 217.153.6.* 12.03.02, 10:20
          czy mobbing "subtelny" tez moze wykonczyc czlowieka? oczywiscie!!! moj szef
          wypytuje mnie o moje zdrowie jesli zauwazy, ze mam katar. potem wypomina mi -
          "wiecznie jestes chora" choc nie chodze na zwolnienia bo wtedy na ogol sie
          obraza. obrabia tylki swoch podwladnych w taki sposob, ze czasem chce sie
          zapasc ze wstydu pod ziemie, bo musze tego wszystkiego jako sekretarka
          wysluchiwac. pisze mi tysiace karteczek jak dziecku z instrukcja co mam zrobic.
          czasem czuje sie tak jakbym nie miala matury - nie mowiac o studiach
          wyzszych...ale szczytem wszystkiego bylo to, gdy przy innym waznym dyrektorze
          powiedzial do mnie: "sluchaj tu ktos wyplul gume do zucia na podloge (w jego
          gabinecie !), posprzataj to. niestety jestem skazana na ta prace, ale zanim
          znajde cos innego to chyba sie wykoncze psychicznie.
          • Gość: nawiedz Re:Avensis IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 21:59
            Sorry,
            Może czuje to samo co Ty a może nie, ale znam takie
            sytuacje. Podpisuje umowe z kluczowym kontrahentem
            i mam wszystko obstukane. On sie gubi i zeby nadrobic
            tyły opowiada żarty o kobietach. Kontahent nie odbiera
            tego jako słabość. To polecenie zebrania gumy do zucia
            z podłogi.
        • Gość: mirek skąd sie bierze dręczenie IP: 217.153.27.* 14.03.02, 11:06
          Nie zawsze, ale często powodem dręczenia może być niesymetryczność kodeksu
          pracy. Otóż pracownik może, z zachowaniem okresu wypowiedzenia, zwolnić się z
          jakiegokolwiek powodu. Pracodawca praktycznie może zwolnić pracownika tylko za
          porozumieniem stron - jeżeli zgodzi się pracownik, dyscyplinarnie (zupełnie
          odrębny temat) i z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy, co wiąże sie z
          dodatkowymi kosztami odprawy. Zwolnienie pracownika, bo po prostu się nie
          nadaje, źle układa się współpraca itp, w przypadku odwołania się pracownika do
          sądu pracy (pracownika, w przeciwieństwie do pracodawcy, nic to nie kosztuje,
          nawet w przypadku przegrania) na ogół kończy się przegraną pracodawcy. Sądy
          pracy są straszliwie pro-pracownicze - wiem to z praktyki. Więc co robi
          pracodawca, chcący pozbyć się praconika, który nie spełnia jego wymagań, ale
          nie kwalifikuje się do zolnienia dysyplinarnego? Stara się doprowadzić do
          sytuacji, w której zwolni się sam. Nie pochwalam, nie zamierzam stosować, tylko
          tłumaczę, co powoduje niektóre sytuacje. I do czego prowadzi kodeks pracy, ta
          święta krowa związków zawodowych.
          • Gość: Janusz Re: skąd sie bierze dręczenie IP: *.oho.com.pl 16.03.02, 10:28
            To nie prawda, że sądy pracy są pro-pracownicze. Zostałem w chamski sposób
            wywalony z pracy za "wykonywanie prywatnych rozmów telefonicznych" w sytuacji
            gdy pracodawca nawet nie potrafił przedstawić bilingu z rozmów. Sąd przeszedł
            nad tym do porządku dziennego. Pomijam fakt, że zarzuty były idiotyczne i
            absolutnie bezpodstawne. Więc proszę mi nie mówić o sądach. Musiałem zgodzić
            się na zmianę treści świadectwa pracy bo jak długo można chodzić z art. 5c kp.
            a walczyłem o przywrócenie do pracy. Od tej chwili minął rok. A ta firma to
            Spółdzielnia Mieszkaniowa "DIAMENT" z Piekar Śląskich na czele z jej debilnym
            szefem. Pozdrawiam.
          • Gość: Mum Re: skąd sie bierze dręczenie IP: *.pressmedia.com.pl 19.03.02, 19:44
            Gość portalu: mirek napisał(a):

            > Zwolnienie pracownika, bo po prostu się nie
            > nadaje, źle układa się współpraca itp, w przypadku odwołania się pracownika do
            > sądu pracy (pracownika, w przeciwieństwie do pracodawcy, nic to nie kosztuje,
            > nawet w przypadku przegrania) na ogół kończy się przegraną pracodawcy. Sądy
            > pracy są straszliwie pro-pracownicze - wiem to z praktyki.

            Nie zawsze. Pracownika można bez problemu zwolnić, jeżeli na to miejsce jest
            lepszy według pracodawcy kandydat, nie podam daty, ale "Rzeczpospolita" pisała o
            tym niedawno. A z mojej praktyki wcale nie wynika pro-pracowniczość sądów pracy.
            Mój były pracodawca zwolnił trzech pracowników, bo po prostu już ich nie
            potrzebował, w uzasadnieniu napisał, ze za niską jakość pracy, oczywiście
            wcześniej nikt im nie mówił, że coś jest źle, bo było ok. Jedna osoba odwołała
            się do SP z żądaniem przywrócenia do pracy. I nic nie wywalczyła. Podobnych
            przypadków było kilka. Zależy gdzie jest ten sąd.
            • Gość: Pendragon Re: skąd sie bierze dręczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.03, 10:59
              Wyobrazcie sobie taką sytuację. Wasz pracodawca zwalnia Was pod jakimś tam
              pretekstem a wy nie zgadzając się z decyzją pracodawcy zgłaszacie sprawę do Sądu
              Pracy o przywrócenie do pracy. Sprawę wygrywacie i zostajecie przywróceni. Innyi
              słowy znacząco podważyliście decyzję Waszego pracodawcy. Czy chcielibyście
              pracować nadal w tej firmie mając wciaż świadomość że jesteście w niej niemile
              widziani? Czy taka atmosfera pracy by Wam się podobała? Chyba niebardzo , nie ?
        • Gość: adam Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 2.3.STABLE* 17.03.02, 17:07
          przeczytałem tylko parę listów i ... jestem zdumiony..., tak wszyscy i wszedzie
          stosują mobbing, jest powszechny, znam go od kilkunastu lat, widziałem osoby
          pozbawiane szans, wykańczanych dla zasady, sportu, to jest normalka i
          przygnębiające, potrafi taki pozbawić woli, podstępny, złośliwy, kiepski szef,
        • Gość: PAWEL CITIBANK IP: 212.76.37.* 18.03.02, 01:54
          PRACOWALEM W CITI I BYLEM MOLESTOWANY SEKSUALNIE A POTEM PSYCHICZNIE PRZEZ MOJA
          SZEFOWA PANIA ANETE POPLAWSKA. NIKT TEMU NIE POTRAFIL ZARADZIC WYWALILA MNIE Z
          PRACY Z POMOCA DYREKTORA KADR PANA STANISLAWA WOJNICKIEGO KTORY JAK SIE OKAZUJE
          JEST TLUMACZEM I NA PYTANIE SADU NIE POTRAFI ODROZNIC ZAJMOWANEGO STANOWISKA OD
          WYUCZONEGO ZAWODU I TAKA OSOBA ZAJMUJE STANOWISKO DYREKTORA KADR W BANKU
          HANDLOWYM OBECNIE - PORAZKA DLA TEJ FIRMY. WIEM COS NA TEMAT JEGO SPOSOBU
          TRAKTOWANIA LUDZI I SPOSOBU ICH ZWALNIANIA - DLACZEGO JESZCZE TYM WSZYSTKIM NIE
          ZAINTERESOWAL SIE PROKURATOR TO SIE DZIWIE ?????
          • Gość: mAMAL Re: CITIBANK IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.02, 23:50
            Gość portalu: PAWEL napisał(a):

            > PRACOWALEM W CITI I BYLEM MOLESTOWANY SEKSUALNIE A POTEM PSYCHICZNIE PRZEZ MOJA
            >
            > SZEFOWA PANIA ANETE POPLAWSKA. NIKT TEMU NIE POTRAFIL ZARADZIC WYWALILA MNIE Z
            > PRACY Z POMOCA DYREKTORA KADR PANA STANISLAWA WOJNICKIEGO KTORY JAK SIE OKAZUJE
            >
            > JEST TLUMACZEM I NA PYTANIE SADU NIE POTRAFI ODROZNIC ZAJMOWANEGO STANOWISKA OD
            >
            > WYUCZONEGO ZAWODU I TAKA OSOBA ZAJMUJE STANOWISKO DYREKTORA KADR W BANKU
            > HANDLOWYM OBECNIE - PORAZKA DLA TEJ FIRMY. WIEM COS NA TEMAT JEGO SPOSOBU
            > TRAKTOWANIA LUDZI I SPOSOBU ICH ZWALNIANIA - DLACZEGO JESZCZE TYM WSZYSTKIM NIE
            >
            > ZAINTERESOWAL SIE PROKURATOR TO SIE DZIWIE ?????

            cO SIE DZIWISZ. pewnie prokurator bierze lapowki.
          • Gość: Yaris Re: CITIBANK IP: 195.136.95.* 08.07.02, 12:33
            uwaga citibank. podobno pracuje tam niejaka Ewa Majcher Ziemacka, w poprzednich
            firmach skutecznie wykonczyla pare osob, doprowadzila do zalaman nerwowych i
            powaznych problemow, jako dyr. HR. ciekawe co teraz robi. to wyjatkowa suka.
        • Gość: jacek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 192.168.1.* 20.03.02, 12:39
          Wiem o co Ci chodzi. Pracuję w znanej w Polsce, małej firmie, w branży
          filmowej. Nastał nam nowy szef, który błyskawicznie awansował. Mnie i
          współpracownikom grozi właściwie to samo. W tej chwili facet próbuje
          przeforsować kandydaturę znajomka na jakieś stanowisko. Najgorsze jest to, że
          jest kompletnym burakiem - nie mówi nam dzień dobry, podnosi na nas głos na
          spotkaniach, nie wie co to motywacja pracowników. We wszystkim co robimy szuka
          tylko czegoś do czego można się przyczepić i podciągnąć to pod nie wypełnianie
          obowiązków służbowych. Jestem bardzo dobrym fachowcem w tym co robię i wiem, że
          często nie ma racji. Powiem jedno: szukam nowej pracy.
      • brunokoch Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 10.03.02, 20:52
        To żenujące, że w momencie gdy trwa potężna recesja, bezrobocie nie rośnie a
        eksploduje, ludzie żyją bez podwyżek, Szanowna Redakcja urządza dyskusje
        pt. „Czy dręczy cię szef?”. Oczywiście, że dręczy. Jasne (ostatecznie kogo nie
        dręczy, ostatecznie kto nie odpowie na hasło typu 'czy na szosie jesteś
        agresywny'?) - i co z tego? Dam się zmolestować jak belgijskie niemowlę, bo NIE
        MA DOKĄD UCIEKAĆ! Co to kurwa za wydumana tematyka? Banalna, nic nie wnosząca
        gazetowa 'akcja'? Panowie dziennikarze, ludność nie kupuje już tak chętnie
        waszego periodyku (patrz wyniki na www.agora.pl), bo zajmuje ją dociąganie do
        pierwszego, wkładanie do garnka, odkładanie na OC i tego typu przyziemna
        działalność. Nie ma pracy, skurwysynom na stołkach jest łatwiej niż kiedyś.
        Mobbing? Wirtualny problem dla wirtualnej rzeczywistości.
        Oczywiście już żałuję, że się odezwałem, bo jakiś palant z GW bedzie się teraz
        mógł chwalić odzewem, oddźwiękiem i Bóg wie czym jeszcze. To zabawne, ale
        kiedyś lubiłem tą gazetę. Przestałem - od banału dostaję wysypki.
        • Gość: wisia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 217.97.175.* 10.03.02, 21:11
          Nie masz racji Bruno ... to nie jest wydumany problem. Przede wszystkim dlatego
          właśnie, że nie mają ludzie dokąd uciekać!!!

          Reprezentowałam ostatnio parę osób w sądzie pracy... właśnie z powodu mobbingu.
          Rzecz nie jest do udowodnienia łatwa, a w przypadku "postawienia się" kończy
          się wypowiedzeniem. Na szczęście mobbing stosuje określona grupa pracodawców...
          tępych, mało inteligentnych facetów, którym na dodatek szkoda pieniędzy na
          prawników. Niestety, przywrócenie do pracy nie wchodziło w grę, kończyło się na
          odszkodowaniach, ale zostawało poczucie krzywdy i bezradności. Poza tym sprawy
          w sądzie pracy trwają miesiącami... Mówisz, że możesz być poddawany mobbingowi
          jak belgijskie niemowle molestowaniu? To znaczy, że nie wiesz o czym mówisz...
          • brunokoch Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 10.03.02, 21:28
            To znaczy tyle, że w moim specyficznym zawodzie nie dostanę dziś w Warszawie
            pracy. Czyli nigdzie indziej też nie. I dlatego muszę tolerować kilku, z
            którymi normalnie nie wdawałbym się w rozmowę. Jeśli - co uchowaj Boże - dam im
            poznać, że o naszym pieknym fachu mają pojęcie blade, to mnie bez obcyndalania
            wyrzucą. Na zbity ryj. Potem przyjdzie komornik, pan z wydziału kredytów, a mój
            5- letni synek ma jeszcze nieskomplikowaną percepcję. Nie zrozumie.
            I dlatego uważam, że pisanie 'reportaży' (Michał B., Anna W., przecież to
            wygląda jak robota agenta z Cosmo ;))) o mobbingu sensu nie ma. Mogą mnie moi
            tłuści szefowie gwałcić w kiblu: nawet nie pisnę. A już mowy nie ma, żebym
            poszedł do jakichś antymobbingowców. Jest jak jest, tako dzieje się
            społeczeństwu. Pomysł na tekstoakcję jest w tej sytuacji obrzydliwy.

            Kurwa, znów się odezwałem. A tam już niezmobbingowany raczki zaciera. Będzie
            premia...


            • Gość: ma Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 212.244.106.* 11.03.02, 06:56
              W pelni cie popieram.Pracuje w swoim nietypowym zawodzie,siedze cicho,choc czasami mam
              ochote wyc.To,co sie dzieje w pracy wola o pomste do nieba.Praca co drugi dzien ale po 18
              godzin.Czasami trzeba przyjsc z wolnego dnia.Na koniec miesiaca jak juz od 10miesiecy
              obowiazkowe obciecie zarobkow o 12-17%.Lista zwolnien w szufladzie u dyrekcji.Czy dlugo jeszcze
              wytrzymam.Mam syna,musze pracowac.Psychicznie jestem juz wrakiem.Pozdrawiam.ma
          • Gość: Jasiek Re: Odejscie? IP: *.gt.pl 11.03.02, 13:04
            Co do sadow pracy:

            Czy mobbing moze byc argumentem przy rozwiazywaniu umowy bez wypowiedzenia z
            winy pracowdawcy - art 55 par. 11 kodeksu pracy?

            Jesli tak to jak potem to udowodnic w sadzie? Sczegolnie, jesli nie jest to
            mobbing agresywny (bez ublizania, molestowania i wynajdywania bezsensownej
            pracy na 5 minut przed koncem?) a nawet pracodawcy moga byc nieswiadomi tego,
            ze drecza pracownikow przez swoje problemy przyniesione gdzies z zewnatrz?
            Czy wystarczy, ze bedzie zeznawal wiecej niz jeden pracownik?
            • Gość: Luke Re: Odejscie? IP: *.zab.zigzag.pl 20.03.02, 12:37
              Bylem w takiej sytuacji i znalazlem ten paragraf w kodeksie pracy i nie
              zasiegnawszy niczyjej opinii, po prostu poszedlem z rozwiazaniem umowy do
              dyrektora, ktory jak sie okazalo nie wiedzial nawet o mozliwosci rozwiazania
              umowy bez wypowiedzenia, mimo ze byla to znana firma doradztwa personalnego i
              oczywiscie mnie wysmial, jednak nie byl to szczery smiech bo juz po chwili
              dotarlo do niego ze nie jest w milej sytuacji - podarl wiec moje wypowiedzenie
              i wyrzucil do kosza (myslalem ze mnie jeszcze pobije), na co ja powiedzialem ze
              juz i tak poszlo poleconym do Zarzadu. Mniejsza zreszta o przebieg tej rozmowy,
              w kazdym razie zwrocono sie do mnie z prosba o rozwiazanie tej umowy za
              porozumieniem stron, z zachowaniem prawa do wyplaty za teoretyczny okres
              wypowiedzenia. Pozniej jednak ich wycofali sie z wyplaty tych pieniedzy ale
              umowe oczywiscie i tak rozwiazalem za porozumieniem by nie miec negatywnego
              swiadectwa pracy ani nie zaszkodzic calkiem temu biednemu i jakze
              zakompleksionemu dyrektorowi. Zalezalo mi poprostu by juz sie nie ogladac go na
              oczy, bo wiem jak wygladalyby te ostatnie dni w pracy podczas wypowiedzenia.
              Jaki mialoby to prawny przebieg gdyby nie zaproponowali mi porozumienia, nie
              wiem, ale jedyne co ryzykowalem gdyby zwrocili sie do sadu pracy to ze
              musialbym ja zwrocic im pieniadze za teoretyczny okres wypowiedzenia - dalbym
              za to wiele wiecej gdybym musial!
        • makary1 Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 10.03.02, 22:12
          Ty popierdolony jesteś bruno! Osiemdziesiąt procent ludzi jeszcze ma pracę i
          wśród nich jest wielu takich, którym życie wali się na łeb z powodu jakiegoś
          kutasa, który wyładowuje na nich swoje kompleksy impotenta. Zysk, zysk, zysk, a
          człowiek to gówno? Pracowałem kilka lat pod "kierownictwem" kogoś takiego i
          wiem co to oznacza. Trzymała mnie wtedy przy życiu tylko pewność, że kiedyś
          odchodząc będę mógł mu powiedzieć, że mam go w dupie. I zrobiłem to. Teraz mam
          swoją firemkę i dbam o tych kilka osób jak o swoje dzieci. Nie zarabiają u mnie
          może tyle ile by chcieli, ale - jak mówią - dobrze im się pracuje. Nie
          wypracowują może dla mnie tyle, ile ja bym chciał, ale przynajmniej mogę
          patrzeć w lustro przy goleniu. Może jestem porypanym "socjalistą", ale od
          sześciu lat wspólnie z nimi jakoś nam się udaje. Recesja, słonko nie ma z tym
          nic wspólnego.
          Przepraszam pozostałych za słownik, ale czasem trzeba walnąć w mordę.
        • Gość: kasia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.altkom.katowice.pl 11.03.02, 11:12
          Problem nie jest banalny i choc wydaje sie to bezsensowne trzeba o nim mówić.
          Pewnie nie zmieni to sytuacji, ale problemem przemilczanym na pewno nikt sie
          nie zajmie. Masz racje, ze ludzie sa zdeterminowani, zagrożeni bezrobociem i
          bieda i w zwiazku z tym zniosa wiele. Ale mobbing jest patologia, tak jak
          molestowanie seksualne czy pedofilia i mowic o nim trzeba. Dobrze, ze GW
          podejmuje trudne tematy. Czasem przynosi to efekty (np. akcja "Rodzic po
          ludzku")
          Pozdrawiam wszystkie ofiary mobbingu - trzymajcie sie!

        • Gość: Lena Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.25.61.* 11.03.02, 12:06
          Absolutnie nie masz racji. Ja znam wyniki badań dotyczących mobbingu i wiem, że
          nie jest to niestety wirtualny problem. Nie sądzę, że zachowanie opisane przez
          ludzi na tym forum sprzyja poprawie ich wyników a ponad to , co tu ukrywać,
          jest po prostu chamskie. Nie mam nic przeciwko cieżkiej pracy, jeżeli trzeba to
          długo czy w weekend. Ale wszystko ma swoje granice i etyka i dobre wychowanie
          obowiązują również przełożonych.
      • Gość: szef Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 20:59
        Mnie szef nie dręczy, ba sama nim jestem.Czasem dręczą mnie pracownicy, którzy
        wykazuja minimum zaangażowania w pracy, zdaje im się ,że sa tu jakby za karę.
        Sama wykonuję wiele czynności, nie zlecam nikomu czegoś, co nie mieści się w
        ich obowiązkach, nikt nie pracuje po godzinach, jeżeli czasem ( bardzo rzadko,
        bo nieustannie sie kontroluję, by nie powiedzieć czegoś przykrego )wymsknie mi
        się jakaś uwaga - natychmiast przepraszam i sytuację wyjaśniam. Mimo mojego
        naprawdę bardzo ludzkiego i w pełni zgodnego a przepisami prawa postępowania ,
        wiem ,że jestem krytykowana, że wiele moich decyzji sie nie podoba, że każde
        moje posunięcie jest komentowane " bo każdy wie lepiej". A jednak to ja tylko
        ponosze konsekwencje swoich posunięć, ja pracuję 24 godziny na dobę , bez sobót
        i niedziel, ja mam nieprzespane noce...
        Mimo,że na obraz firmy ma wpływ postępowanie wszystkich pracowników, to ja za
        błędy wszystkich odpowiadam.
        Być może są firmy, w których szef jest wszechwładny, okrutny i podły. ALE NIE
        JEST TO REGUŁĄ. A pracownicy często sami pewne sytuacje prowokują , nie starają
        się nawet spróbowac zrozumieć drugą stronę. Życie szefa nie jest łatwe.
        Mogłabym wiele napisać na temat swoich pracowników, którzy tak jak szefowie
        są dobrzy i źli...i też czasami swojego szefa dręczą.
        Piszcie sobie ile chcecie o podłych, wrednych szefach, o dręczeniu i
        molestowaniu...
        A ja życzę, by każdy z was kiedyś przekonał się jak wygląda sprawa z tej
        drugiej strony.
        Nie myślcie, że generalnie bronię wszystkich szefów. Wiadomo, że to po prostu
        ludzie i jak to ludzie, są mądrzy i głupi, źli i dobrzy...
        Ja bronię szefów takich jak ja...
        • Gość: ala Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 11:16
          Gość portalu: szef napisał(a):

          > Mnie szef nie dręczy, ba sama nim jestem.Czasem dręczą mnie pracownicy, którzy
          > wykazuja minimum zaangażowania w pracy, zdaje im się ,że sa tu jakby za karę.
          > Sama wykonuję wiele czynności, nie zlecam nikomu czegoś, co nie mieści się w
          > ich obowiązkach, nikt nie pracuje po godzinach, jeżeli czasem ( bardzo rzadko,
          > bo nieustannie sie kontroluję, by nie powiedzieć czegoś przykrego )wymsknie mi
          > się jakaś uwaga - natychmiast przepraszam i sytuację wyjaśniam. Mimo mojego
          > naprawdę bardzo ludzkiego i w pełni zgodnego a przepisami prawa postępowania ,
          > wiem ,że jestem krytykowana, że wiele moich decyzji sie nie podoba, że każde
          > moje posunięcie jest komentowane " bo każdy wie lepiej". A jednak to ja tylko
          > ponosze konsekwencje swoich posunięć, ja pracuję 24 godziny na dobę , bez sobót
          >
          > i niedziel, ja mam nieprzespane noce...
          > Mimo,że na obraz firmy ma wpływ postępowanie wszystkich pracowników, to ja za
          > błędy wszystkich odpowiadam.
          > Być może są firmy, w których szef jest wszechwładny, okrutny i podły. ALE NIE
          > JEST TO REGUŁĄ. A pracownicy często sami pewne sytuacje prowokują , nie starają
          >
          > się nawet spróbowac zrozumieć drugą stronę. Życie szefa nie jest łatwe.
          > Mogłabym wiele napisać na temat swoich pracowników, którzy tak jak szefowie
          > są dobrzy i źli...i też czasami swojego szefa dręczą.
          > Piszcie sobie ile chcecie o podłych, wrednych szefach, o dręczeniu i
          > molestowaniu...
          > A ja życzę, by każdy z was kiedyś przekonał się jak wygląda sprawa z tej
          > drugiej strony.
          > Nie myślcie, że generalnie bronię wszystkich szefów. Wiadomo, że to po prostu
          > ludzie i jak to ludzie, są mądrzy i głupi, źli i dobrzy...
          > Ja bronię szefów takich jak ja...

          W pełni Cię popieram sama jestem w takiej samej sytuacji. Za firmę generalnie
          odpowiadam ja, zaś jeżeli chodzi o pracowników to kontrola jest wyższą formą
          zaufania.
          • Gość: jacek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.ctt.cz 19.03.02, 13:56
            Gość portalu: ala napisał(a):

            > Gość portalu: szef napisał(a):
            >
            > > Mnie szef nie dręczy, ba sama nim jestem.Czasem dręczą mnie pracownicy, kt
            > órzy
            > > wykazuja minimum zaangażowania w pracy, zdaje im się ,że sa tu jakby za ka
            > rę.
            > > Sama wykonuję wiele czynności, nie zlecam nikomu czegoś, co nie mieści się
            > w
            > > ich obowiązkach, nikt nie pracuje po godzinach, jeżeli czasem ( bardzo rza
            > dko,
            > > bo nieustannie sie kontroluję, by nie powiedzieć czegoś przykrego )wymskni
            > e mi
            > > się jakaś uwaga - natychmiast przepraszam i sytuację wyjaśniam. Mimo mojeg
            > o
            > > naprawdę bardzo ludzkiego i w pełni zgodnego a przepisami prawa postępowan
            > ia ,
            > > wiem ,że jestem krytykowana, że wiele moich decyzji sie nie podoba, że każ
            > de
            > > moje posunięcie jest komentowane " bo każdy wie lepiej". A jednak to ja ty
            > lko
            > > ponosze konsekwencje swoich posunięć, ja pracuję 24 godziny na dobę , bez
            > sobót
            > >
            > > i niedziel, ja mam nieprzespane noce...
            > > Mimo,że na obraz firmy ma wpływ postępowanie wszystkich pracowników, to ja
            > za
            > > błędy wszystkich odpowiadam.
            > > Być może są firmy, w których szef jest wszechwładny, okrutny i podły. ALE
            > NIE
            > > JEST TO REGUŁĄ. A pracownicy często sami pewne sytuacje prowokują , nie st
            > arają
            > >
            > > się nawet spróbowac zrozumieć drugą stronę. Życie szefa nie jest łatwe.
            > > Mogłabym wiele napisać na temat swoich pracowników, którzy tak jak szefowi
            > e
            > > są dobrzy i źli...i też czasami swojego szefa dręczą.
            > > Piszcie sobie ile chcecie o podłych, wrednych szefach, o dręczeniu i
            > > molestowaniu...
            > > A ja życzę, by każdy z was kiedyś przekonał się jak wygląda sprawa z tej
            > > drugiej strony.
            > > Nie myślcie, że generalnie bronię wszystkich szefów. Wiadomo, że to po pr
            > ostu
            > > ludzie i jak to ludzie, są mądrzy i głupi, źli i dobrzy...
            > > Ja bronię szefów takich jak ja...
            >
            > W pełni Cię popieram sama jestem w takiej samej sytuacji. Za firmę generalnie
            > odpowiadam ja, zaś jeżeli chodzi o pracowników to kontrola jest wyższą formą
            > zaufania.

            Zgadzam sie z Wami...tez jestem szefem :), ale tych 24-y godzin, to lekka
            przesada, musze sie zmiescic do 12-u godzin dziennie, jesli nie , to zle swiadczy
            o organizacji pracy, Alu zastanow sie...pozdrawiam. :))

        • Gość: Kika Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 19:59
          O przepraszam! Byłam po obu stronach barykady. Byłam szefem. Fakt nie jest
          lekko zwłaszcza jak ktoś ma pracę w d... Pracowałam też jako podwładna. Moim
          szefem była osoba duchowna. To dopiero była jazda. Nie donosiłam, waliłam
          prawdę prosto w oczy (główna wada) zero służalczej postawy - to moje grzechy
          główne. Szef wchodził do pokoju, widział mnie i wychodził bez słowa. Albo ja
          zgłaszam projekt on na to z panią to ja wogóle nie mam o czym rozmawiać itp. W
          końcu dostawałam najgorsze zlecenia. Odeszłam chudsza o parę kilogramów i
          bardziej znerwicowana. Teraz mam nową spokojną nudną i niskopłatną pracę, ale
          jaki mam spokój!... Czego i innym życzę.
        • Gość: k. pirat Re: szef IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 22:36
          Nie piszemy o tym. Ja tez jestem szefem. I mam szefa. Nie o tym ze trzeba
          mieć posłuch czyli charyzme. Nie o tym ze niektórym ludziom nie
          chce sie pracować. Tu sa ludzie, którzy oddają częsc życia dla
          pracy, bo widzą ze to ma sens. I trafiają na mur. Ty jesteś szefem.
          Trafiasz na mur. Zastanów się dlaczego. Ja wiem, trafiłam na mobbing
          mojego szefa. Był manipulowany. Ale uwierzył. To zaszkodziło firmie.

          Mi też.
        • Gość: szogun Totalne draństwo IP: *.radix.eu.org 11.03.02, 21:08

          Pracuję w dużej firmie, o specyficznej, budżetowej strukturze organizacyjnej.
          I aktualnie, z pełną odpowiedzialnością, po trwającej permanentnie - od dwóch
          miesięcy - sytuacji w moim życiu moge powiedzieć, że jestem ofiarą mobbingu.
          Powód - dla którego to ja stałam się kolejną ofiarą mojego pracodawcy był
          bardzo błahy, powiedziałabym nawet, że w ogóle nie było takiego powodu.
          A dokładniejsze opowiedzenie mojej historii (choć wiem że nie tu i teraz na to
          miejsce) mogłoby stanowić scenariusz dla dobrego filmu.
          Pracownik z wyższym wykształceniem, kompetentny, zaangażowany i w pełni
          (powiedziałabym maksymalnie) oddany sprawie i generalnie - pracy.
          Osiem godzin przepracowywane z 10 minutową przerwą na posiłek, praktycznie -
          nie wynurzający nosa z za drzwi swojego pokoju.
          Przenoszenie dokumentacji do domu i kolejne kilkugodzinne (bardzo często
          codziennie) poświęcanie prywatnego czasu powierzonym obowiązkom.
          Weekendy na wsi, spędzane przy laptopie i właściwie kontynuacji tego, co od
          poniedziałku do piątku.
          Co za to?
          Mało, bo:
          Pensja początkowo odbiegająca od naniższej płacy, potem podwyżka, ale i tak w
          efekcie -płaca niższa do płacy osoby na podobnym stanowisku, niezaangażowanej,
          traktującej robotę jako zło konieczne.

          Dużo, bo:
          Ocena pracy - wysoka - najwyższa - pracownik najlepszy niemalże w każdym w
          względzie.

          Co znosilam?
          Przede wszystkim przymus związany z wykorzystywaniem mojego czasu pracy (bardzo
          istotnego zjawiska w kontekscie liczby zadań) - niejednokrotnie nawet
          trzygodzinne "przetrzymywanie" w pokoju, bo ponoc przyjemnie spędzać czas z
          taka osobą jak ja.

          Ale..........
          drobna rzecz - dotycząca mojego prywatnego życia w którą nie angażuje mojego
          przełożonego powoduje, że :
          Odbiera to jako zamach na jego honor, godnosc, a moze i uczucia
          Dzień pózniej pozbawia mnie wszystkiego - stanowiska pracy, otoczenia.........
          Wystawia ocene przecietną, ogranicza wszelkie kontakty z innymi komórkami firmy

          I do dziś próbuje wykazać, iż moja osoba nie ma żadnego znaczenia dla
          organizacji pracy............

          jesli chcesz nawiązać ze mną kontakt, czekam na odpowiedź na forum
          • hirvi1 Re: Totalne draństwo 16.10.02, 15:55
            Gość portalu: szogun napisał(a):

            >
            > Pracuję w dużej firmie, o specyficznej, budżetowej strukturze organizacyjnej.
            > I aktualnie, z pełną odpowiedzialnością, po trwającej permanentnie - od dwóch
            > miesięcy - sytuacji w moim życiu moge powiedzieć, że jestem ofiarą mobbingu.
            > Powód - dla którego to ja stałam się kolejną ofiarą mojego pracodawcy był
            > bardzo błahy, powiedziałabym nawet, że w ogóle nie było takiego powodu.
            > A dokładniejsze opowiedzenie mojej historii (choć wiem że nie tu i teraz na
            to
            > miejsce) mogłoby stanowić scenariusz dla dobrego filmu.
            > Pracownik z wyższym wykształceniem, kompetentny, zaangażowany i w pełni
            > (powiedziałabym maksymalnie) oddany sprawie i generalnie - pracy.
            > Osiem godzin przepracowywane z 10 minutową przerwą na posiłek, praktycznie -
            > nie wynurzający nosa z za drzwi swojego pokoju.
            > Przenoszenie dokumentacji do domu i kolejne kilkugodzinne (bardzo często
            > codziennie) poświęcanie prywatnego czasu powierzonym obowiązkom.
            > Weekendy na wsi, spędzane przy laptopie i właściwie kontynuacji tego, co od
            > poniedziałku do piątku.
            > Co za to?
            > Mało, bo:
            > Pensja początkowo odbiegająca od naniższej płacy, potem podwyżka, ale i tak w
            > efekcie -płaca niższa do płacy osoby na podobnym stanowisku,
            niezaangażowanej,
            > traktującej robotę jako zło konieczne.
            >
            > Dużo, bo:
            > Ocena pracy - wysoka - najwyższa - pracownik najlepszy niemalże w każdym w
            > względzie.
            >
            > Co znosilam?
            > Przede wszystkim przymus związany z wykorzystywaniem mojego czasu pracy
            (bardzo
            >
            > istotnego zjawiska w kontekscie liczby zadań) - niejednokrotnie nawet
            > trzygodzinne "przetrzymywanie" w pokoju, bo ponoc przyjemnie spędzać czas z
            > taka osobą jak ja.
            >
            > Ale..........
            > drobna rzecz - dotycząca mojego prywatnego życia w którą nie angażuje mojego
            > przełożonego powoduje, że :
            > Odbiera to jako zamach na jego honor, godnosc, a moze i uczucia
            > Dzień pózniej pozbawia mnie wszystkiego - stanowiska pracy,
            otoczenia.........
            > Wystawia ocene przecietną, ogranicza wszelkie kontakty z innymi komórkami
            firmy
            >
            > I do dziś próbuje wykazać, iż moja osoba nie ma żadnego znaczenia dla
            > organizacji pracy............
            >
            > jesli chcesz nawiązać ze mną kontakt, czekam na odpowiedź na forum


            Witaj. Akurat pracuję dla jednej z telewizji nad programem poswieconym
            mobbingow. Chętnie porozmawiałbym z Tobą. Kontakt - telete@wp.pl
          • Gość: Michael Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 00:51
            Dokladnie, zwlaszcza, ze to szef rozdaje karty i w kazdej chwili moze dac
            wypowiedzenie pod byle pretekstem. nawet jesli jest bezprawne to i tak pozbywa
            sie pracownika na kilka lat z firmy, bo tyle to trwa w sadzie pracy. A jesli w
            dodatku jest to szef firmy budzetowej to nawet koszty procesu i odszkodowan go
            nie dotykaja, bo placi firma a nie on osobiscie. Wystarczy tylko, zeby byl
            odpowiednio bezczelny, no i mial poparcie polityczne - wtedy moze robic
            wszystko, co najwyzej przeniosa go na inne stanowisko dyrektorskie
        • Gość: Słońce Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 21:44
          Dręczył, dlatego odeszłam. Bardzo chciałam dostać tę pracę, ale po trzech
          miesiącach powiedziałam bye bye - nie byłam w stanie znieść tego, że byłam
          nieustannie poniżana, a moje kompetencje zawodowe były dyskredytowane. Dodam
          tylko, że szef nie był wykształcony tak jak ja, a do tego nie znał żadnego
          języka;-))
          Dodam, że była to praca w jednej z ogólnoplskich gazet. Zrozumiałam, że
          dziennikarstwo to zawód nie dla mnie, teraz dopiero wiem, czego chcę od życia
          tak więc można powiedzieć że to doświadczenie było mi bardzo potrzebne.
          Trudno mi będzie jednak o wszystkim zapomnieć. Gdybym go spotkała, obawiałabym
          się swojej reakcji..
          • Gość: mała Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 00:50

            Wiem jak to jest. Ponad rok pracowałam w kadrach w jednym z urzędów
            państwowych. Moja bezpośrednia przełożona od początku mówiła, że to dyrektorka
            mnie chciała, a nie ona. Była po administracji, a ja po prawie. Samo to było
            już wystarczającym powodem nieporozumień. Ciągle się bała, że będę lepsza od
            niej. Dręczyła mnie każdego dnia, liczyła ile minut spędzam w ubikacji, o
            przerwie śniadaniowej mogłam tylko pomyśleć. Dawała mi do roboty nagłupsze z
            możliwych rzeczy. W ogóle czułam się upokorzona. Ale i tak zyskałam sobie w
            urzędzie wielu znajomych, pomagałam im w wielu sprawach ( także prywatnych ).
            Wiele się nauczyłam, ale tylko dzięki temu, że sama szukałam sobie czegoś
            ciekawego do roboty ( np. tłumaczenia, bo okazało się, że tylko ja w urzędzie
            znam biegle jęz. angielski ). Teraz jestem na aplikacji sądowej i jest o niebo
            lepiej.
          • Gość: Orwell Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.02, 16:26
            Znam ten bol...
            2 lata temu odszedlem z pracy, bo zaciagnalem kredyt mieszkaniowy i
            potrzebowalem pracy lepiej platnej. Jestem informatykiem, wiec taka bez
            problemu sie znalazla. Dostalem kilka tysiaczkow do reki, nawet nie
            przejmowalem sie tym, ze musze pracowac po 10 godzin dziennie. Warto bylo.
            Mniej wiecej pol roku pozniej moj szef odszedl (zaslabl w pracy, zabralo go
            pogotowie, a potem zdecydowal sie odejsc ze wzgledu na stan zdrowia),
            zatrudniono innego. I tak zaczal sie nasz koszmar. Nowy szef nie mial pojecia
            ani o informatyce, ani nawet o komputerach jako takich. Byl natomiast szwagrem
            jednego z czlonkow zarzadu. Zaczal od tego, ze zlikwidowal polgodzinne przerwy
            na lunch. Z kazdego opuszczenia stanowiska pracy, niezaleznie od tego, czy sie
            szlo do wc czy np. wyslac fax do klienta, trzeba bylo sie gesto tlumaczyc,
            wysluchujac komentarzy typu: bez przerwy tylko lazicie jak te krowy! mysla, ze
            jak sa inzynierkami, to moga sobie tylko lazic! i tym podobnych. Pozniej
            wprowadzil "statystyki" - jego gabinet mial przeszklone scianki, wiec po
            odslonieciu zaluzji mogl nas widziec i zapisywal sobie kto, o ktorej godzinie i
            na jak dlugo odchodzi od biurka albo rozmawia przez telefon. Potem wywieszal te
            swoje zapiski na tablicy i czerwonym markerem stawial minusy tym osobom, ktore
            odchodzily od biurka najczesciej (a np. kiedy byly jakies rozmowy z klientami,
            przy biurku spedzalem dziennie ok. pol godziny, inni podobnie). Za 5 minusow
            byla nagana z wpisem do akt, redukcja premii, nie mowiac juz o potwornej
            awanturze.
            Ale najgorsze przyszlo, kiedy szef gdzies uslyszal, ze programista moze na
            przyklad napisac wirus komputerowy. Ktoregos dnia wezwal nas wszystkich do
            siebie i powiedzial, ze on wie, ze my jestesmy sabotazystami, ze awarie
            sprzetu, ktore sie zdarzaja, nie sa przypadkowe, ze kazdy z nas mysli tylko o
            zniszczeniu danych i programow firmy i ze wobec tego on nas wszystkich bedzie
            mial na oku. Pech chcial, ze tego samego dnia padl modem w jednym z komputerow.
            I zaczelo sie - dochodzenie, awantura, oskarzenie o sabotaz, o niszczenie
            mienia firmy. Ja bylem ostatnia osoba, ktora przy tymze komputerze siedziala.
            Nie bede tu przytaczac, co uslyszalem, ale przy braku podstaw do oficjalnego
            oskarzenia mnie o sabotaz, szef zakonczyl awanture slowami: ja cie zniszcze, ty
            pier... inzynierku, bo rzygam jak patrze na takich jak ty! Zaczely sie
            wyzwiska, awantury, szef wieksza czesc dnia zaczal spedzac przy moim
            komputerze, zeby patrzec mi na rece. Nie wytrzymalem, zlozylem wypowiedzenie,
            ale na porozumienie stron nie wyrazil zgody i musialem jeszcze miesiac
            odpracowac. Jednego z kolegow szef posadzil na ten czas przy mnie i kazal
            mu "patrzec, czy przypadkiem jakiegos swinstwa (w domysle: wirusa) po sobie nie
            pozostawie". Nie pozostawilem, choc rece mnie swierzbialy.
            Teraz pracuje w innej firmie, za nieco mniej, ale w lepszej atmosferze.
            Spotykam sie czasem z kolegami z tamtej firmy i wiem, ze moje odejscie szef
            odreagowal, doprowadzajac do tego, ze odeszly jeszcze dwie osoby. Jedna z nich
            byl kolega, ktory patrzyl mi na rece... a podpadl tym, ze przez ten miesiac,
            kiedy patrzyl mi na rece, z oczywistych wzgledow nic nie robil. Mial mniej
            szczescia niz ja. Zwolnili go dyscyplinarnie za uchylanie sie od wypelniania
            obowiazkow sluzbowych...
            Pozdrawiam
          • arthuros Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 03.01.04, 15:05
            Gość portalu: Słońce napisał(a):

            > Dręczył, dlatego odeszłam. Bardzo chciałam dostać tę pracę, ale po trzech
            > miesiącach powiedziałam bye bye - nie byłam w stanie znieść tego, że byłam
            > nieustannie poniżana, a moje kompetencje zawodowe były dyskredytowane. Dodam
            > tylko, że szef nie był wykształcony tak jak ja, a do tego nie znał żadnego
            > języka;-))
            > Dodam, że była to praca w jednej z ogólnoplskich gazet. Zrozumiałam, że
            > dziennikarstwo to zawód nie dla mnie, teraz dopiero wiem, czego chcę od
            życia
            > tak więc można powiedzieć że to doświadczenie było mi bardzo potrzebne.
            > Trudno mi będzie jednak o wszystkim zapomnieć. Gdybym go spotkała,
            obawiałabym
            > się swojej reakcji..
            TYLKO SIE KURWA NIE POWIEŚ
        • Gość: nowinho Mobbing - pytanie o pomoc??? IP: 62.121.73.* 13.03.02, 09:37
          Witam, interesuje mnie tematyka mobbingu i zastanawiam się nad pisaniem pracy
          magisterskiej na ten temat...I tu moja prośba.
          Jeśli jesteś osobą, która osobiście spotkała się z tym problemem ( ze strony
          przełożonego, współpracowników ) i możesz poświęcić mi odrobinkę czasu na
          opisanie swojej sytuacji, ewentualne wypełnienie anonimowej ankiety w
          późniejszym czasie bardzo proszę o kontakt na adres:

          nowinho@poczta.gazeta.pl

          Interesuje mnie jedynie jak wyglądała podobna sytuacja, z jakimi technikami
          terroru psychicznego spotkaliście się.

          Za wszelki odzew na moją prośbę z góry serdecznie dziękuję.

        • Gość: XYZ Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 217.17.41.* 13.03.02, 16:55
          Niejaki "ktosik" widać nie ma bladego pojęcia o pracy nauczyciela. Powtarza
          właśnie mobbingowe:masz pracować 40godz.i niech ci się głupi nauczycielu nie
          zdaje, że 18,bo jak ci się tak zdaje, to już ja ci pokaże,że jest inaczej.
          Dokładnie tak myśli wieeeluuuu szefów szkół.Wiem coś o tym.
        • Gość: jaris Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 192.168.0.* 14.03.02, 09:19
          To nie jest tylko nieróbstwo podwładnego. To jest w ogóle "polnische wirtschaft", łącznie z
          umiejętnościami tych szefów. Zadziwiająco dużo naszych praktyk w zakresie tzw. zarządzania
          zasobami ludzkimi" przypomina Ludowe Wojsko Polskie, ogólny bajzel i chamstwo panujące w tej
          zasłużonej instytucji.
      • Gość: Andrzej Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 195.136.52.* 10.03.02, 22:43
        Jestem "szefem" niewielkiej prywatnej firmy.
        Nigdy nie dopuściłbym do żadnych objawów mobbingu w pracy.
        Jeżeli ktoś ma problemy z własną osobowoscią, to niech rozwiązuje je
        we własnym otoczeniu. Wyżywanie się na innych ludziach z powodów osobistych
        problemów jest czymś okropnym, aczkolwiek spotykamy się już z tym będąc
        uczniami szkoły podstawowej. Nasze "panie" często reagują bardzo dziwnie i
        niezrozumiale w zalezności od własnych stanów depresyjnych.
        Chciałbym jednak zwrócic uwagę na fakt, że czasami podwładni (szczególnie
        odmiennej płci) próbują zdobyć wpływ na swoich przełożonych w niezbyt "czysty"
        sposób. Oczywiście, to czy im się to uda zależy tylko od nas samych.
        Ale człowiek jest tylko człowiekiem i każdy z nas ma chwile słabości i
        zagubienia.
        • Gość: Frank Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 217.11.141.* 11.03.02, 07:33
          W zasadzie opinia Andrzeja jest doskonałym podsumowaniem całej dyskusji. Jestem
          przekonany, że każda osoba, która zbrała głos ma w jakimś stopniu rację, także
          ci, co, używając mocnych słów, pisali o swojej trudnej sytuacji życiowej.
          Tak sie składa, że przez wiele lata byłem najmnikiem i spotykałem różnych
          współpracowników i szefów. Jedni byli super, inni do bani, moje stosunki z nimi
          były różne, to zależało od bardzo wielu czynników, głównie z zakresu kontaktów
          międzyludzkich.
          Teraz mam własna firme, ktora na razie moge jeszcze prowadzic sam, ale pewnie
          nadejdzie czas, że bede musial pomyslec o pracownikach i co wtedy?! Czy problem
          mobbingu, czy jak inaczej nazwac to zjawisko, sie pojawi? Niestety chyba tak, a
          dlaczego tak uważam?
          Moim zdaniem mobbing to kolejna nazwa określajaca działania ludzi w grupie,
          zalety i wady chrakteru ujawnajace sie w stresowych sytuacjach, związane ze
          slabosciami i emocjami (np. zazdrość). Dotyczy to nie tylko szefów, ale i
          pracowników, a nawet dzieci w szkole, czy przedszkolu. Kapitalizm do rodzaj
          dżungli, gdzie każdy walczy o przetrwanie, tyle że metody walki sa różne.
          Może nie jest to najlpsze określenie, ale mnie ono pasuje: albo my ich, albo
          oni nas. Najsilniejsi wygrywają, nie konieczni muszą być to prostaki i chamy,
          których jest bardzo dużo. Teraz najcenniejsza jest silna psychika.
          • Gość: Ela Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.76.133.* 11.03.02, 08:49
            Nie wiem czy spotyka mnie mobbing. Szefopstwo nic złe go mi nie robi, nie
            ubliża , nie poniża. Jednak są dni, że boję się zasnąć wieczorem, aby się
            obudzić rano do pracy. Pochodzę z małego miasta, ale z dużą fabryką. Pomimo, że
            skończyłam bardzo dobrą uczelnię nie modłam znależć żadnej pracy. Byli tacy co
            mówili, ze mam zbyt dobre wykształcenie. Inni, że gdybym była mężczyzną to by o
            mnie pomyśleli (jestem inżynierem o rzadkiej u kobiet specjalności). Nie miałam
            znajomości żeby znaleźć pracę. W końcu po półtorarocznych staraniach udało mi
            się znależć wymarzoną pracę w naszej fabryce. Nawet na odpowiedznim stanowisku.
            Szłam do pracy z wielkimi nadziejami, że będę pracować i będę potrzebna.
            Pracuję już w tej firmie prawie dwa lata i nic nie robię (no prawie nic,
            dostałam kilka nieinżynierskich prac podczas całego okresu pracy). Nikt się mną
            nie interesuje. Dostałam pokój gdzie siedzę sama i nawet nie mam się do kogo
            odezwać. Na początku starałam się być ambitna i sama organizować sobie coś do
            pracy. Na szefostwie nie robiło to jednak wrażenia. Teraz, po dwóch latach
            brakuje mi już pomysłów. Czuję się niepotrzebna. Współpracownicy mówią mi, że
            szefostwo się mnie boi. Nie chcą żebym dużo umiała, bo jestem zagrożeniem dla
            ich stołków. Chętnie odeszłabym, ale nie mogę nic znaleźć. Mąż nie utrzyma
            rodziny ze swojej pensji. Nie wiem co mam robić. Czasami chciałabym nie
            istnieć. Jestem w sytuacji bez wyjścia. Wiem, że muszę czekać na lepsze czasy.
            Tylko kiedy one przyjdą i czy coś zmienią?
          • Gość: Bohun Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.complex.com.pl 11.03.02, 09:15
            Mobbing czyli znęcanie się psychiczne nad drugim człowiekiem jest stare jak
            świat.Nie pojawiło się ono z nastaniem kapitalizmu i bezrobocia.
            Ono było od czasu gdy człowiek zaczął tworzyć stada.
            Jest to forma zdobycia przewagi nad drugim człowiekiem w każdy sposób.
            Jeżeli druga strona jest lepsza,inteligentniejsza i ma swoje zdanie natychmiast
            jest potencjalną ofiarą.Nawet walka z jednym szefem nic nie pomoże gdyż on
            spotyka się po pracy z resztą /dyrektorów i prezesów/ na wódce gdzie w swojej
            gupocie obciąża cię wszystkim co najgorsze.Oni żyją w ciągłym stresie.
            Mają po 100 000 zł na miesiąc i więcej i boją się tego stracić w ciągu jednego
            dnia.I wrócić do dziadostwa jakim byli jeszcze rok lub dwa temu.
            Taki człowiek jest dla nich odskocznią mogą się poznęcać nad drugim bez żadnych
            konsekwęcji.Prawo pracy u nas nie istnieje.Dyskusje w sejmie są śmieszne po co
            dyskutować o czymś czego nie ma lub się wogóle tego nie stosuje.Jedyną formą
            walki jest ucieczka zanim cię całkiem wykończą psychicznie.Nawet jak to się
            często zdaża donieść na szefa po ucieczce nic nie da bo wtedy on staje się
            twoją ofiarą i będziesz miał duże problemy z dostaniem następnej pracy.
            Dla pocieszenia .Nie zauważyliście że tacy szefowie bardzo szybko kończą.
            Albo są wy.... z pracy.Albo idą bardzo szybko do Pana Religi.Oni dużo bardziej
            cierpią niż wy.Zapytajcie się ich sąsiadów jakie oni mają życie rodzinne.
            I najbliższy sklep monopolowy kto jest jego najlepszym klijentem.
            Wyciszce się jeżeli wierzcie w Boga chodżcie do kościoła,jeżeli nie niestety
            musicie pujść do psychiatry po poradę.Inaczej zrujnujecie sobie zdrowie życie
            rodzinne.Zapamiętajcie jeżeli jeden w domu ma nerwicę to po pewnym czsie
            wszyscy ją mają.Narazie dość mojego gadulstwa.Jak to się mówi wyłumaczysz
            jednemu drugiemu w końcu i ty zrozumiesz.
          • Gość: Agnieszk Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.dip.bcc-ip.net 16.03.02, 18:58
            Wydaje mi sie,ze problem polego na tym,ze wielu
            szefow(nawet tych od kioskow z marchewka i pania
            sprzedajaca)uwaza sie za Boga-co najmniej.Sama wiem,bo
            takich znam osobiscie.A w tle leza wlasne
            slabosci,problemy i niewiara w siebie samego.Na kim to
            wszystko mozna odbic?Na pewno nie na zonie-bo bedzie
            zadac rozwodu.Najlatwiej na pracowniku(jesli sie go
            ma)-ma rodzine do utrzymania-wiec nie pisnie slowa,a na
            adwokata nie ma pieniedzy,bo tyle szef mu nie da
            zarobic,he,he.


            >






            >
        • Gość: aaa Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 10:19
          mylisz się mówiąc ze mobling występuje juz od szkoły podstawowej, to niestety
          pojawia się już w przedszkolu, bo jak inaczej nazwac odzywki wychowawczyni do 5-
          latka typu:
          ciesze się jak jesteś chory, albo
          matka cie kocha jak śpisz
          ?
          kazdy kto ma władze ją wykorzystuje, zeby popastwić się na bliżnim za swoje
          nieudane zycie, a przemoc psychiczna jest najbardziej bezpieczna dla tyrana,
          brak dowodów, ofiara nie ma siły zeby się bronić, często po takiej odzywce
          brakuje jej słów, tylkko łzy stają w oczach, co chyba jest powodem do dumy dla
          szefa, wreszcie zrobił coś dobrze. moja szefowa na domiar złego jest
          praktykującą katoliczką co wcale jej nie przeszkadza w znencaniu się nad
          kobietami od niej zależnymi, co ciekawe facetowi nie jest w stanie nic
          dosrac....
      • Gość: Bidula Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.nat.wsp.zgora.pl 11.03.02, 09:24
        Mobbing? alez oczywiscie. Moja szefowa np. traktowala mnie jak "cygana" z
        przyslowia "Kowal zawinil". Polegalo to na tym, ze ktos np. zle wypelnil
        delegacje, mnie zbieralo sie za to, a osoba ktora zawinila zostala "ladnie"
        poproszona o poprawne wypelnienie. Pewnego dnia, gdy trzy razy dostalam "bure"
        za czyjes bledy po prostu zlozylam wypowiedzenie z pracy.
      • Gość: karol Mobbing - czy dręczy Cię PRACOWNIK? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 09:40
        1. Są podli i głupi szefowie to poza dyskusją !
        2. 80 % winy za wyrafinowany mobbing ponosi kodeks pracy. Przykład w firmie
        pracuje ok 100 osób 20% jest chronione przez prawo związkowe - lewusy i
        nieroby. Trzeba zredukowac zatrdnienie o ok 30% "starych" i przyjąc ok 15%
        nowej technologi(krwi). Wszystko po to by firma się rozwijała. I co zdaniem
        obrońców uciśnionych pracowników ma zrobic Szef? Do zwolnienia jest wiekszośc
        chronionych przez prawo związkowe - firma nie jest w stanie ich dalej dzwigać!
        Juz dziś planuje się glebienie i gnębienie niechcianych by sami odeszli.
        Pytam: Kto jest winny?
        • Gość: Malini Re: Mobbing - czy dręczy Cię PRACOWNIK? IP: *.brpo.gov.pl 18.03.02, 11:28
          Gość portalu: karol napisał(a):

          > 1. Są podli i głupi szefowie to poza dyskusją !
          > 2. 80 % winy za wyrafinowany mobbing ponosi kodeks pracy. Przykład w firmie
          > pracuje ok 100 osób 20% jest chronione przez prawo związkowe - lewusy i
          > nieroby. Trzeba zredukowac zatrdnienie o ok 30% "starych" i przyjąc ok 15%
          > nowej technologi(krwi). Wszystko po to by firma się rozwijała. I co zdaniem
          > obrońców uciśnionych pracowników ma zrobic Szef? Do zwolnienia jest wiekszośc
          > chronionych przez prawo związkowe - firma nie jest w stanie ich dalej dzwigać!
          > Juz dziś planuje się glebienie i gnębienie niechcianych by sami odeszli.
          > Pytam: Kto jest winny?

          Bzdura.Należę do osób, które określiłeś "nową krwią" i chylę czoła przed "starymi
          pracownikami".Nie muszą udowadniać za wszelką cenę, że są świetni, bo 20-30 lat w
          danej firmie i bycie w niej nadal mimo zwolnień stanowi dowód ich umiejętności.
          Takie hasła przypomnają obecne starania rządu o zakazanie pracy osobom na
          emeryturze bez oglądania się na to ,czy robią to dobrze czy źle. A związkowcy?
          Widać że nie masz pojęcia o "równości broni", albo jesteś (chciałbyś być) szefem,
          który uznaje zamordzyzm. Jak ten związkowiec "się leni"? Mówi rano - "jestem w
          OPZZ i dzisiaj nic nie będę robić"? Jak go chroni prawo związkowe?Że trzeba
          konsultować zwolnienie członka związku zawodowego z pracy z komisją zakładową?To
          uważasz jest "pozwolenie na lenistwo bez konsekwencji"? Miałeś z tym wogóle do
          czynienia czy tylko tak chciałeś coś pogadać bez sensu?
      • Gość: MiMi Ojejej!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.03.02, 10:28
        Nawet nie wiecie jak bardzo mnie męczy i dręczy! Jestem młodą w sumie jeszcze
        nastolatką (19, no prawie 20!) i chyba nie jestem już gówniarą. Za to, około 7-
        8 razy dziennie słyszę od NIEGO, że nią jestem, że jestem osobą, która
        zatrzymuję wszystko w firmie, że nic nie robię i w ogóle, że jestem do dupy!
        Nie rozumiem dlaczego on tak uważa. Jestem osobą młodą, ale to nie znaczy, że
        jestem głupia i niekompetentna. Facet nie tylko mnie się czepia. Czepia się
        każdego, kto z nim nie śpi! Z dwóch kobiet (w jego wieku), które są na wysokich
        stanowiskach w firmie, na ogólnym spotkaniu potrafi zrobić dwie małe pchełki,
        które mają łzy w oczach. Nie rozumiem! W każdej firmie tak jest?
        No i świeża wiadomość: w piątek (dzień kobiet) szef pdszedł do mnie z kwaitkiem
        i mówi: "W sumie to święto Cię nie obchodzi, ale masz, gówniaro!". koniec...
      • Gość: Sławek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 10:34
        Częściej ofiarami mobbingu padają chyba kobiety. Są molestowane w miejscu
        pracy, poniżane z racji swojego wyglądu, itd... Szef uważa kobietę za słabszą i
        głupszą, szefowa jest cholernie zazdrosna o wiele rzeczy...
        Jestem mężczyzną ale miałem również zdrowo kopniętego szefa.
        Najlepsze w tym wszystkim jest to, że był marnym biznesmenem i stopniowo
        doprowadzał firmę do ruiny. Miałem wątpliwą przyjemność być jego księgowym. Nie
        reagował na moje sugestie, raporty, itd... Sam wiedział lepiej, a jak zaliczył
        wtopę to odbijało się na mnie. Poniżanie, ubliżanie, wulgaryzmy - "rzecz
        normalna".
        Pracowałem tam na umowę - zlecenie, cały czas obiecywał umowę o pracę i mnie
        zwodził. Kiedy wygasła umowa-zlecenia mówi: "napisz Pan CV i list motywacyjny,
        to Pana przyjmę na stałe". Myślę sobie "pomerdało mu się w główce na całego..."

        Ale co tam napisałem... Poczekałem dwa miesiące - pracując "na czarno" bez
        żadnej umowy i dałem sobie spokój. Nawet nie poinformowałem gościa o mojej
        rezygnacji. Po prostu na drugi dzień nie poszedłem do pracy... Telefonów też
        nie odbierałem. Wyobrażam sobie jak toczył pianę z pyska; to była moja mała
        zemsta.
        Chociaż z drugiej strony - czy na tego typu chamach cokolwiek robi wrażenie ?
        Powiedzcie sami.
        Aktualnie zarabiam blisko 2x tyle co poprzednio, a mój szef jest moim kumplem :)

        Mówię Wam ludziska: Szef się na Was wozi. Macie gównianą pensję. Pracujecie bez
        umowy lub wciskają Wam umowy zlecenia, o dzieło czy inny chłam. NAJWYŻSZY CZAS
        ABY ZMIENIĆ PRACĘ.
        Nie dajcie się różnym niedouczonym i zakompleksionym palantom czy innym chamom
        tego świata.

        Pozdroofka
        • slonce+ Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 11.03.02, 23:38
          Masz rację trzeba wiać, ale nie ma gdzie. Podobno zaczynają powstawć związki
          zawodowe, nie jestem za tym, nigdy nie należałam do związków, nie korzystałam z
          żadnych przywilejów, ale może jakiś wspólny bunt może temu zapobiec. Coś trzeba
          robić. Tak nie może być dalej.
      • Gość: Sławek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 10:35
        Częściej ofiarami mobbingu padają chyba kobiety. Są molestowane w miejscu
        pracy, poniżane z racji swojego wyglądu, itd... Szef uważa kobietę za słabszą i
        głupszą, szefowa jest cholernie zazdrosna o wiele rzeczy...
        Jestem mężczyzną ale miałem również zdrowo kopniętego szefa.
        Najlepsze w tym wszystkim jest to, że był marnym biznesmenem i stopniowo
        doprowadzał firmę do ruiny. Miałem wątpliwą przyjemność być jego księgowym. Nie
        reagował na moje sugestie, raporty, itd... Sam wiedział lepiej, a jak zaliczył
        wtopę to odbijało się na mnie. Poniżanie, ubliżanie, wulgaryzmy - "rzecz
        normalna".
        Pracowałem tam na umowę - zlecenie, cały czas obiecywał umowę o pracę i mnie
        zwodził. Kiedy wygasła umowa-zlecenia mówi: "napisz Pan CV i list motywacyjny,
        to Pana przyjmę na stałe". Myślę sobie "pomerdało mu się w główce na całego..."

        Ale co tam napisałem... Poczekałem dwa miesiące - pracując "na czarno" bez
        żadnej umowy i dałem sobie spokój. Nawet nie poinformowałem gościa o mojej
        rezygnacji. Po prostu na drugi dzień nie poszedłem do pracy... Telefonów też
        nie odbierałem. Wyobrażam sobie jak toczył pianę z pyska; to była moja mała
        zemsta.
        Chociaż z drugiej strony - czy na tego typu chamach cokolwiek robi wrażenie ?
        Powiedzcie sami.
        Aktualnie zarabiam blisko 2x tyle co poprzednio, a mój szef jest moim kumplem :)

        Mówię Wam ludziska: Szef się na Was wozi. Macie gównianą pensję. Pracujecie bez
        umowy lub wciskają Wam umowy zlecenia, o dzieło czy inny chłam. NAJWYŻSZY CZAS
        ABY ZMIENIĆ PRACĘ. Szkoda zdrowia i uciekających lat.
        Nie dajcie się różnym niedouczonym i zakompleksionym palantom czy innym chamom
        tego świata.

        Pozdroofka
      • Gość: Sławek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 10:36
        Częściej ofiarami mobbingu padają chyba kobiety. Są molestowane w miejscu
        pracy, poniżane z racji swojego wyglądu, itd... Szef uważa kobietę za słabszą i
        głupszą, szefowa jest cholernie zazdrosna o wiele rzeczy...
        Jestem mężczyzną ale miałem również zdrowo kopniętego szefa.
        Najlepsze w tym wszystkim jest to, że był marnym biznesmenem i stopniowo
        doprowadzał firmę do ruiny. Miałem wątpliwą przyjemność być jego księgowym. Nie
        reagował na moje sugestie, raporty, itd... Sam wiedział lepiej, a jak zaliczył
        wtopę to odbijało się na mnie. Poniżanie, ubliżanie, wulgaryzmy - "rzecz
        normalna".
        Pracowałem tam na umowę - zlecenie, cały czas obiecywał umowę o pracę i mnie
        zwodził. Kiedy wygasła umowa-zlecenia mówi: "napisz Pan CV i list motywacyjny,
        to Pana przyjmę na stałe". Myślę sobie "pomerdało mu się w główce na całego..."

        Ale co tam napisałem... Poczekałem dwa miesiące - pracując "na czarno" bez
        żadnej umowy i dałem sobie spokój. Nawet nie poinformowałem gościa o mojej
        rezygnacji. Po prostu na drugi dzień nie poszedłem do pracy... Telefonów też
        nie odbierałem. Wyobrażam sobie jak toczył pianę z pyska; to była moja mała
        zemsta.
        Chociaż z drugiej strony - czy na tego typu chamach cokolwiek robi wrażenie ?
        Powiedzcie sami.
        Aktualnie zarabiam blisko 2x tyle co poprzednio, a mój szef jest moim kumplem :)

        Mówię Wam ludziska: Szef się na Was wozi. Macie gównianą pensję. Pracujecie bez
        umowy lub wciskają Wam umowy zlecenia, o dzieło czy inny chłam. NAJWYŻSZY CZAS
        ABY ZMIENIĆ PRACĘ. Szkoda zdrowia i uciekających lat.
        Nie dajcie się różnym niedouczonym i zakompleksionym palantom czy innym chamom
        tego świata.

        Pozdroofka
      • Gość: Ziutka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 10:45
        Byłam i szefem i podwładną w dużej firmie. Dręczyłam i byłam dręczona.
        Niestety, wielu podwładnych wkładało max. wysiłku by w cwany sposób spęfzic
        dzien i życie w pracy nie plamiąc sie pracą, był to punkt honoru duzej grupy!!!
        Miło spędzić dzień (śniadanie 1, II i przegryzka, wcześniej zakupy tegoż, kawa,
        telefony prywatne, zakupy rózne inne pod tytułem sprawy zakładowe, załatwianie
        spraw własnych, makijaż lub naprawa samochodu itp.) a dzień ich miał tylko na
        to wszystko 8 godzin oraz
        łatwo, przyjemnie zorganizowany rok na bazie socjalnej firmy np. krótkie tanie
        wycieczki opłacane przez zakład, a przed i po wycieczce chorobowe 1-2 tygodnie.
        Pracownika nie było miesiąc. I tak ze trzy razy w roku plus urlop plus
        rzeczywiste choroby. Trzy miesiace ponad program nieobecnosci pracownika
        (jednego) to moje wszystkie popołudnia i wieczory + soboty czasem niedziele w
        pracy. A tak kilku? Ich powroty do pracy nie po to by wykonac samodzielne
        zadania, ale aby wywołać zdjęcia z podróży, za darmo (z tel. służb.)
        opowiedziec całej rodzinie w kraju i za granicą o wrazeniach, przygotować
        nastepny wyjazd. Nawet delikatne prośby i wskazania jak jaka, może nawet nie
        praca ale czynność prosta tego pracownika jest ważna, bywało powodowało
        niesnaski i taka osoba, nie włączona w rytm pracy wolała odwołać sie do
        solidarności innych, tak samo postępujacych, związków itp. niż zadanie wykonać.
        Jedna taka owca powodowała, że i pozostali choćby dla równowagi i tak pojętej
        sprawiedliwości robili lub usiłowali robić to samo. To tylko przykład. A moi
        przełożeni? W tej firmie żadnen nie traktował pracy poważnie swojej, a tym
        bardziej pracowników, mieli albo układy prywatne, albo ochronę (radny,
        zwiazkowiec) i nie dość, że kradli pracę średniego szczebla to jeszcze dawali
        przykład, jak broń boże nie splamić sie osobiście jakąkolwiek pracą i jak mozna
        miło, fajnie spędzić czas na zewnatrz firmy na jej rachunek, lub w niej
        odpoczywać po trudach piastowania stanowiska. A robotę ktoś musiał zrobić (nie
        był to urząd).
        Dałam sobie spokój, juz tam nie pracuję i mam dzika safysfakcję, bo
        i "podróżnicy" i "szefowie" męczą się sami ze sobą o wiele bardziej okrutnie
        niż ze mną, bo wtedy nawet przekazanie zadania do wykonania, zlecenie pracy
        było dręczeniem wg nich czy domaganie się , nawet nie decyzji z zakresu
        kompetencji szefów lecz złożenia przez nich podpisu na przygotowanych
        terminowych "papierach", które musiały wyjśc z firmy. Pracując, nie miałam
        często czasu (musiałam miec) sprawdzic swoją pocztę a co dopiero wchodzić, ot
        tak, w internet a na pisanie jakichkolwiek postów na forum nie było mowy. Z
        potrzeby pracy nauczyłam sie szybkiego czytania i tak bywały zaległości w
        opanowaniu słuzbowej dokuemntacji.
        Tyle o dręczeniu. Wg mnie i dla szefów i dla podwładnych, niestety, udręką jest
        wykonywanie jakielkolwiek pracy za otrzymywaną kasę. Co nie zmienia faktu, że
        bezpośredni mój szef był złodziejem (kradł wszystko od milionowej zakładowej
        kasy, po materiały biurowe, naszą kawę, ścierki sprzątającym, duperele
        reklamowe, jak nie ukradł to się żle czuł i zaczynał codzienne od rana, musiał
        cos skubnąć), idiotą, tępym i niekompetentnym sadystą z przerostem ambicji,
        niszczył wszystko dookoła co było mu równe stanowiskiem i poniżej, natomiast
        bez żenady właził w dupę wszystkim wyżej, wygryzając przy okacji tego który go
        zatrudnił, ale ten często kazał mu przy gościach z zewnątrz i z za granicy,
        zbierać śmieci na placu zakładowym i robił to. I tyle na razie. Nazwanie
        problemu po imieniu niczego nie zmieni dopóki w naszej mentalnosci będzie praca
        ostatnim zajęciem do wykonania w pracy.
      • Gość: MB Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.186.69.* 11.03.02, 10:45
        Dręczył i to niejeden. Byłam w trudnej sytuacji rodzinnej, a to była idealna
        pożywka dla dręczycieli. Byłam samotna matką z dwójką dzieci i miałam trudności
        ze znalezieniem pracy. Kiedy juz ja otrzymałam to szef obrał sobie mnie za
        ofiarę. Słyszałam kąśliwe uwagi na temat wykształcenia, wyglądu, poziomu
        inteligencji - w jednej z firm - dużej agencji reklamowej której szef szczycił
        się doktoratem najpierw dostawałam jako humanista wielkie media plany do obliczeń
        ( z czym na szczęście radziłam sobie świetnie) a gdy juz zabrakło powodów do
        czepiania się poczęstował mnie komplementem typu: pani jest psychicznie chorą
        idiotką i ma pani 60 IQ! (dodam że mam wykształcenie wyższe i dobrą znajomość
        dwóch języków obcych )Mam na tyle silną psychikę i poczucie własnej wartości jako
        pracownika , że pomyslałam sobie : zobaczymy. Wykorzystałam nabyte umiejętności i
        zatrudniłam się w innej firmie ( musiałam zdawać jeszcze dodatkowe egzaminy)
        gdzie były potrzebne obliczenia i to w duzych ilosciach. Potem znalazłam pracę w
        swoim zawodzie. Dziś pracuję w instytucji samorządowej gdzie na początku moja
        szefowa próbowała mnie zastraszyć, ale moje zimna krew jak również rachunek
        sumienia ( nie jestem święta) pomogły mi narazie przetrwać.Ostatnio widziałam jak
        rozpisywała konkurs na stanowisko pracy w naszym referacie..a ponadto zrobiła się
        dla mnie uprzedzająco dobra....Mam jedno lekarstwo na wszystkie moje
        dolegliwości : Zasypać się pracą! A gdy jej nie dają -wyszukiwać cokolwiek byle
        nie myśleć o swojej krzywdzie i nie użalać sie nad sobą. Próbować się
        dokształcać .Wierzyć w siebie i w to że jedna osoba nie może nas pogrążyć. ZnGdy
        to współpracownik - to zawsze można się odgryźć. Jeśli to szef który ma nad sobą
        zwierzchnika - to zostaje nam zwierzchnik...Jeśli nie ma takiego to ....zostaje
        nam własna inwencja, najlepiej grono życzliwych osób. Pamiętajmy, że wszyscy
        jesteśmy ludźmi a szefowie to nie bogowie. Trudno znaleźć rozwiązanie na
        wszystkie sytuacje, a pomysł ze stowarzyszeniami antymobbingowymi to moim zdaniem
        dobre rozwiązanie - udręczeni nie będą się czuli samotnie, pozostaje pytanie czy
        te organizacje są skuteczne ?
      • Gość: Sławek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 10:57
        Częściej ofiarami mobbingu padają chyba kobiety. Są molestowane w miejscu
        pracy, poniżane z racji takiego czy siakiego wyglądu, itd... Szef uważa kobietę
        za słabszą i głupszą, szefowa jest cholernie zazdrosna o wiele rzeczy...
        Jestem mężczyzną ale miałem również zdrowo kopniętego szefa.
        Najlepsze w tym wszystkim jest to, że był marnym biznesmenem i stopniowo
        doprowadzał firmę do ruiny. Miałem wątpliwą przyjemność być jego księgowym. Nie
        reagował na moje sugestie, raporty, itd... Sam wiedział lepiej, a jak zaliczył
        wtopę to odbijało się na mnie. Poniżanie, ubliżanie, wulgaryzmy - "rzecz
        normalna".
        Pracowałem tam na umowę - zlecenie, cały czas obiecywał umowę o pracę i mnie
        zwodził. Kiedy wygasła kolejna umowa-zlecenia mówi: "napisz Pan CV i list
        motywacyjny, to Pana przyjmę na stałe". Myślę sobie "pomerdało mu się w główce
        na całego..."

        Ale co tam, napisałem... Poczekałem dwa miesiące - pracując "na czarno" bez
        żadnej umowy i dałem sobie spokój. Nawet nie poinformowałem gościa o mojej
        rezygnacji. Po prostu na drugi dzień nie poszedłem do pracy... Telefonów też
        nie odbierałem. Wyobrażam sobie jak toczył pianę z pyska; to była moja mała
        zemsta.
        Chociaż z drugiej strony - czy na tego typu chamach cokolwiek robi wrażenie ?
        Powiedzcie sami.
        Aktualnie zarabiam blisko 2x tyle co poprzednio, a mój szef jest moim kumplem :)

        Mówię Wam ludziska: Szef się na Was wozi. Macie gównianą pensję. Pracujecie bez
        umowy lub wciskają Wam umowy zlecenia, o dzieło czy inny chłam. NAJWYŻSZY CZAS
        ABY ZMIENIĆ PRACĘ. Szkoda zdrowia i uciekających lat.
        Nie dajcie się różnym niedouczonym i zakompleksionym palantom czy innym chamom
        tego świata ;)

        Pozdroofka
      • Gość: Alek Re: Mobbing - czy dręczy Cie PRACOWNIK ? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.03.02, 11:14
        Od 1,5 roku jestem szefem oddziału jednej z najwiekszych firm handlowych w
        branży budowlanej w Polsce, mam 26 lat. Nie skończyłem prestiżowej uczelni, nie
        znam języków, nie mam żadnych certyfikatów ze specjalistycznych szkoleń, jestem
        normalnym facetem, i .... szanuję swoją pracę.
        Zacząłem pracować w tej firmie jako fakturzysta, potem handlowiec, aż do
        momentu kiedy zostałem kierownikiem. Nie ukrywam, że po części był to splot
        pewnych sprzyjających okoliczności, ale przede wszystkim to moja praca,
        ciężka, po godzinach i bardzo często na 10 min. przed wyjściem miałem "na raz"
        odwalić robotę za trzech(jak to napisała poprzedniczka, pytając czy to mobbing).
        Wiem, że są szefowie różni, sam miałem do czynienia z szefową, która starała
        się mnie "wykończyć" psychicznie, ale nie miała powodu mnie zwolnić i.... w tej
        chwili już nie pracuje ( jak to napisał słusznie jeden z poprzedników, tacy
        szefowie nie utrzymują się długo).
        Cała ta pisanina jest po to, abyście Państwo uświadomili sobie jedno... Byłem
        podwładnym, jestem szefem... być może kiedyś znowu będę podwładnym, ale jednego
        się nauczyłem, że nie należy "wojować" z szefem, udowadniać mu że jego decyzje
        są nie słuszne , głupie, czy pokazywać mu iż ma się go gdzieś....To nie
        rozwiąże problemu. Głupota nie omija także kadry kierowniczej. Są dwa wyjścia:
        albo dostosować się do sytuacji, czyli postępować wg uwag szefa i "przeczekać"
        go, albo poszukać innej pracy. Gdy pracujesz dobrze,sumiennie, dajesz z
        siebie "coś" dla firmy ( anie tylko 8 odbębnionych godzin ) zawsze ktoś to
        zauważy i dostaniesz szansę.
        20 marca mam sprawe w sądzie pracy, zwolniłem pracownika, dostał 3 miesięczną
        odprawę itp. Przez 10 miesięcy męczyłem go i dręczyłem, ponieważ prosiłem go o
        porządek, odpowiedzialność i troszeczkę własnej inwencji (pracował na
        magazynie). Prawnik z mojej firmy, już mi zakomunikował, że prawdopodobnie
        przywrócą go do pracy..... bo sądy pracy "mają taką tendencję".
        Życzę wszystkim dobrych szefów, i spójrzcie czasem w lustro, patrząc sobie
        głęboko w oczy i powiedźcie " Jestem wspaniałeym PRACOWNIKIEM". Tak jest ....?
        • Gość: Monika Re: Mobbing - czy dręczy Cie PRACOWNIK ? IP: *.bln.tli.de 11.03.02, 12:21
          Od trzech lat pracuje na wlasny rachunek. Wczesniej pracowalam w panstwowej
          firmie i podobnie jak moj poprzednik od referenta stalam sie dyrektorem.
          Naturalnie kosztowalo mnie to duzo pracy, a i tak czulam sie po prostu glupio,
          gdy zaproponowano mi dyrektorskie stanowisko. Czulam sie za mloda, jeszcze nie
          doswiadczona. I wtedy przekonalam sie co to znaczy byc szefem. Wytrzymalam trzy
          miesiace. Wczesniej pracowalam przez piec lat jako podwladna. Odeszlam z pracy.
          Zajelam sie tylko soba. Bylam sobie szefem i pracownikiem. Niestety nadszedl
          czas, gdy musialam zatrudnic ludzi do pracy. I koszmar zaczal sie od nowa.
          Roszczenia, roszczenia i jeszcze raz roszczenia. I szantaz oczywiscie na
          porzadku dziennym. Jak nie dostane wiecej to zachoruje. Praca wykonywana z
          laska i gigantyczne rachunki telefoniczne. Od pierwszego dnia pracy traktowanie
          mnie jak wroga. Bo ja jestem szefem. Bo ja chce zarobic kase. Biedni ludzie.
          Wykonczyli mnie. Teraz mam znowu wlasna firme. Nic nie poradze na to, ze moja
          rozrywka sa wciaz nowe idee, pomysly na zycie, a nie picie wodki w weekend.
          Zaczelam od nowa, ale nie w Polsce. I lubie moich pracownikow, a oni lubia
          mnie. Pracuja dla mnie, a ja dla nich. Bawimy sie razem na swiatecznych
          imprezach i zalezy NAM (nie tylko mi) na tym, aby firma istniala i wiodlo sie
          jej dobrze. Byc szefem w Polsce bylo dla mnie przeklenstwem. Pracownikiem bylo
          lepiej. Pozdrawiam wszystkie "zdrowe" szefowe.
          • Gość: karol Re: Mobbing - czy dręczy Cie PRACOWNIK ? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 14:46
            popieram, też mam swoja firme i podwładnych z doświadczenia wiem że tylko 30%
            wytrzymuje moje mobbingowanie: Zakaz prywatnych telefonów wychodzących i
            przychodzacych(nie dotyczy spraw ważnych), Zakaz lewych zwolnień, Zakaz (o
            zgrozo) wynoszenia z firmy: dyskietek, papieru, długopisów..................
            Taki jestem straszny !!!!!!!!!!!!!!!!!!! No i na dokładkę nie pozwalam na
            przerwe na papierosa co 20 minut. Trzeba by na mnie wymyślic jakis
            przepis.Wiekszość pracowników (kobiety) PŁACZE - ale odchodząc z firmy (90% na
            lepsze stanowiska)Lewusów wywalam w 5 minut bez formalności - wolę sąd niż
            udawanie pracy w okresie wypowiedzenia. STRASZNY jestem ()
        • mreck Re: Mobbing - czy dręczy Cie PRACOWNIK ? 11.03.02, 12:24
          chyba w magazynie?
          26? krótko żyjesz. Ale to nie przytyk. Pamiętaj, mądrzy ludzie nie pchają się
          do władzy. Każda władza potrafi zdeprawować człowieka, nawet władza jaką ma
          brygadzista nad swoja brygadą. Z punktu widzenia szefa jest tak: pracownicy
          potulnie zrobią co im sie każe. Nie odezwą sie, nie zaprotestują, bo po co się
          narażać? I ja ich rozumiem. Nie ma sensu wojować. w tej wojnie jest jeden
          zwycięzca. Należy odejść. Jeżeli jednak zdecydujecie sie na walkę, to tylko "na
          śmierć i życie" bez gwarancji nawet jesli macie dowody na przestępstwo szefa.
          • Gość: Alek Re: mreck- Mobbing - czy dręczy Cie PRACOWNIK ? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.03.02, 13:31
            Jasne "w magazynie". Krótko żyje? Ok, ale co to znaczy ? Można mieć 50 lat
            i ....? Mój poprzednik miał 50 lat, musiał odejść - brak wyników, zostawił mi
            odział który po 5 latach pod "jego panoawaniem" był pod kreską kilkaset tysięcy
            i ciągnął się w ogonie 35 oddziałów. Teraz jesteśmy na 3 miejscu, zatrudnienie
            ma 10 osób zamiast 5, średnia wieku pracowników 25 lat i jeden magazynier 48
            lat. Wszyscy jesteśmy na "TY", rozmawiamy, handlujemy....zresztą to nie istotne.
            Pchać się do władzy??? Pomyliłeś pojęcia... Wiadomo,że za stanowiskiem
            kierowniczym kryje się wyższa pensja, premie, prowizje, a chyba każdy człowiek
            chciałby zarabiać więcej.
            Poza tym, jak świat światem, ludzie dzielą się na kierowników i kierowanych.
            Jeden jest urodzonym przywódcą, drugi woli robić po cichu swoje. Ja lubię
            kierować i dobrze mi to wychodzi, nigdzie nie musiałem się pchać w życiu.
            Niestety, tak jak moja poprzedniczka Monika, każdego dnia spotykam się z jej
            problemami, i tak jak sugerujesz, choć zastrzegasz się, że to nie przytyk, mój
            młody wiek też nie jest tu bez znaczenia, w końcu w branży jestem "gówniarzem".
            Na szczęśćie nie wiek świadczy o człowieku, ajego wyniki.
            Moja rada dla wszystkich pracowników, którzy czują się szykanowani... Zanim
            weźniecie się "za bary" z szefem, spróbujcie porozmawiać z nim... Diabeł
            najczęściej tkwi w szczegółach.

            Pozdrawiam

            soobool@box43.gnet.pl
        • Gość: eric Re: Mobbing - czy dręczy Cie PRACOWNIK ? IP: 195.216.121.* 11.03.02, 13:01
          Zwykły konflikt interesów. Szef chce jak najwięcej osiągnąć jak najmniejszym
          kosztem, pracownik chce jak najwięcej dostać jak najmniejszym kosztem. Dziwne
          gdyby nie dochodziło do konfliktów. A jak do tego dodać stres, różne sytuacje i
          charktery ludzkie to wyjdzie bardzo niebezpieczna mieszanka wybuchowa.
          Co ciekawe, zauważyłem, że większość narzekających na szefów to kobiety.
          Zupełnie jak z listów w "Wysokich obcasach": skończyłam świetną uczelnie, znam
          dwa języki, mam kurs szycia na maszynie, byłam w aisecu i nie mogę znaleźć
          pracy!!! albo mój kierownik nie zna angielskiego, skończył tylko liceum a mówi
          mi, że coś źle robię pewnie tylko dlatego że jestem kobietą i nie chciałam z
          nim spać. A co wy myślicie?? Że jak się skończy kurs szydełkowania to znaczy,
          że jest się lepszym pracownikiem?? Jak taka kobieta w pracy ma o wszystko i do
          wszystkich pretensję to nic dziwnego, że szef ich nie lubi!! Drugi gatunek to
          faceci co nic nie robią a rżną warzniaków i cwaniaków. Takich też nikt nie
          lubi.
          Wszystkim którzy nie zaliczają się do w/w grup osób a czują się poniżane w
          pracy jedna rada:
          Do wszystkiego podchodzić na luzie, głupi komentarz wystarczy skwitować lekkim
          uśmiechem lub ironicznym komentarzem. To powinno wystarczyć. Tacy ludzie mają
          satysfakcję jak widzą, że po rozmowie z nimi płaczesz w rogu albo obgryzasz
          paznokcie przed monitorem. Boją się takich i czują przed nimi respekt, którzy
          się nie uginają, są silniejsi i wiedzą o tym. Grunt to być twardym, nie dać się
          zastraszyć i to wszystko!!
          • bartkowa Re: Mobbing - czy dręczy Cie PRACOWNIK ? 11.03.02, 17:05
            Wszystko jest kwestia kultury osobistej. Zdarzaja sie chamscy i psychopatyczni
            szefowie, zdarzaja sie tacy pracownicy - i wspolpracownicy. Ale przed
            ponizaniem ze strony szefa trudniej sie bronic.
            Z drugiej strony, sama wiem, jak polscy pracownicy potrafia za cel postawic
            sobie nic nie robienie - moje kolezanki w pracy caly czas jedza, pija, sluchaja
            muzyki albo pala, i dziwia sie, ze szef narzeka, ze sa nieefektywne i ze
            moglyby nieco ograniczyc posilki. Czyni to w bardzo kulturalny i zartobliwy
            sposob, ale do nich dotarlby chyba tylko zakaz...
            Kultura pracy w Polsce jest bardzo niska. Wspolczuje gleboko szefom, ktorzy
            musza uzerac sie z niekompetentymi i aroganckimi pracownikami, straszacymi
            sadem pracy, zwolnieniem itd. W takiej sytuacji jedynym batem na pracownika
            jest zachecanie go, by sam z pracy zrezygnowal.
            Wspolczuje pracownikom, ktorzy mimo tego, ze sa w porzadku wzgledem szefa i
            firmy, sa narazeni na podle zachowanie szefa. Szef mojego meza, gdy ten zostal
            zwolniony z pracy, puscil plotke, ze na odchodne zepsul system komputerowy...
            zwolnil mojego meza, bo szef nie mial studiow, a moj maz wlasnie sie obronil...
            W mojej poprzedniej pracy mialam szefowa, na mysl o ktorej ludziom wlosy sie
            jezyly deba na glowie. Nigdy nie bylo wiadomo, o co tym razem sie przyczepi.
            Probowalam z nia rozmawiac po ludzku, czasami sie udawalo, ale czasem potrafila
            robic awanture z niczego, z wycieczkami personalnymi. Np. w podrozy sluzbowej
            poprosila mnie o zatelefonowanie do jej asystentki i przekazanie jej, co ma
            zrobic. Tak tez uczynilam, przekazujac, ze pani prezes prosi o to i o tamto.
            Jaka byla awantura, ze jestem niesamodzielna i nie potrafie brac
            odpowiedzialnosci za swoje slowa! Probowalam polemizowac, ze przekazywalam
            polecenie sluzbowe, a jej asystentka w zaden sposob mi nie podlega, ale to nic
            nie dalo. Wysluchalam, i zmienilam temat. Nie wolno sie przejmowac.
            Teraz mam wspanialego szefa, i kazdemu takiego szefa zycze. Cecha
            charakterystyczna - mozna z nim normalnie porozmawiac i wspolnie rozwiazac
            problem. Moje podejscie do pracy jest takie: ja i firma na jednym wozku
            jedziemy. On tez nie stara sie dawac do zrozumienia, ze mozna myslec inaczej.
        • co_ty Re: Desiderata 15.03.02, 19:50
          Fragment Desideraty: "Wykonuj z sercem swą pracę jakkolwiek byłaby skromna - ją
          jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu". Jestem i pracownikiem i szefem
          (taki średni kierownik). Pracuję z różnymi osobami, także takimi, które nie
          szanują swojej pracy (i siebie) jako pracownicy i jako szefowie. Miejsce pracy
          jest jednym z trudniejszych miejsc, w jakich przebywam. Staram się być dobrym
          pracownikiem i dobrym szefem. Nie zawsze mi się to udaje. Moim pracownikom i
          szefom też. Jestem przekonany, że każdy z nas przynosi do pracy całego siebie -
          jeśli nie ma o sobie dobrego mniemania, jeśli potrzebuje różnych "protez", by
          się poczuć dobrze, to będzie przykrym dla innych współpracownikiem - a w roli
          szefa ma przewagę i jego "wstrętność" jest wzmocniona autorytetem instytucji,
          jaką reprezentuje. brrr...
        • Gość: Aga Re: Mobbing - czy dręczy Cie PRACOWNIK ? IP: 212.191.201.* 18.03.02, 15:31
          Ja się z tym zgadzam, ALE ja mogłam spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć "Jestem
          doskonałym pracownikiem" i co z tego. W mojej pracy ważniejsze od efektów,
          kompetencji, lojalności wobec firmy, było dobre samopoczucie mojej szefowej -
          zakompleksionej, niekompetentnej kobiety przed 40-tką z wyglądem i
          zachowaniem "panienki" - kochanki szefa. Ona nie mogła pozwolić sobie na
          bycie "gorszą". I nie mów mi, że mam najpierw przyjrzeć się sobie. To naprawdę
          bardzo obiektyne spojrzenie. Już rok tam nie pracuję, wciąż się leczę. Nie
          spałam, schudłam 8 kilogramów, cały czas na lekach uspakajających, prawie
          straciłam rodzinę i przyjaciół. W porę pomogli mi inni ludzie.
      • Gość: isaurapl Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.241.40.* 11.03.02, 12:37
        Przeczytalam kilka wypowiedzi - chyba jeszcze tego nie doswiadczyliscie. Moja
        szefowa czepia sie mnie na kazdym kroku - zauwazyli to juz koledzy i kolezanki
        w pracy (ich to troche smieszy, bo nie moga pojac, o co chodzi). Kiedys np.
        uslyszalam, ze na moim stanowisku nie mam prawa do przerwy w pracy, a
        kazdorazowe opuszczenie stanowiska laczy sie z sankcjami. Nie waha sie przed
        klamstwem, a poniewaz jest szefowa (a ja podwladna) to moze powiedziec i
        napisac o mnie wszystko - co zreszta robi. Gdy spoznilam sie do pracy o 6
        minut, napisala natychmiast notatke sluzbowa do moich akt, ze ... bylo to 20
        minut. Takich przykladow moge podac setki, w rezultacie zas czuje sie jak
        wiezien - steroryzowany i upodlony, ewentualnie niewolnik. Wciaz mi grozi i
        straszy, jak to ona mowi "ostrzega" i "uprzedza", a poniewaz te wladze ma, wiec
        sie jej boje. Klamstwem i podstepem zmusila mnie do zmiany stanowiska. Kiedy ze
        mna rozmawia, nie mowi normalnie, tylko syczy i cedzi slowa przez zacisniete
        nienawiscia zeby. Spojrzenie, ktorym mnie obdarza, zabiloby Bazyliszka.
        I co szanowne forum na to?
        Pozdrawiam, Isaura
        • Gość: A-1005 Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 192.168.3.* 11.03.02, 13:07
          PRAWIE.Może nie szef, bo niema do pracownikówtakiego dostępu,ale inni po
          drodze.Ludzie nie wiecie jak dobić i zdołować może współpracownik,z którym się
          pracuje.Nasz tzw. PRZODOWY /kop. odkrywk./jak ma kaprys to sie robi co on
          chce, w koncu bierze dodatek za to.Mozna łopatować całą zmianę, bieważne czy
          to noc ,dzień czy święta.Jest taki typ wrednych ludzi--tzw. przydypasów. Od
          niego zależy czy się dostanie urlop czy nie. Sztygar ma najmniej do gadania.
          Ale jak go niema to jeden wielki luksus.I praca jakoś lepiej idzie i ten
          luksus dla MÓZGU.
        • Gość: Rosana Re: Mobbing - do Isaury IP: *.chello.pl 11.03.02, 15:14
          Isauro, nie przejmuj się, role mogą się jeszcze odwrócic. Moja koleżanka była
          okropnie dręczona przez swoją szefową, w ciągu paru miesięcy bardzo schudła,
          nie mogła spać przez nią, do pracy szła z gulą w żołądku. W końcu nie
          wytrzymała, i po kolejnym upokorzeniu na oczach klienta i kolejnych łzach,
          zebrała się w sobie i złożyła wymówienie. Przez kilka miesięcy była bezrobotna,
          w końcu dostała się do Państwowej Inspekcji Pracy. Nie muszę ci chyba mówić,
          jak musiała się czuć jej była szefowa (firma prywatna)gdy się o tym
          dowiedziała? I jak jej w dupcię właziła gdy przypadkiem spotkały się u
          fryzjera? Tak więc głowa do góry, zwykle takie historie kończą się happy-endem
          i wszystko się w życiu może zdarzyć.