Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      3 lata po zakończeniu studiów - bilans

    21.02.12, 13:30
    W lipcu 2009 roku obroniłam sie na filologii angielskiej. Studia dzienne, państwowe, na uniwersytecie z tradycjami, to tak uprzedzając złośliwe komentarze:)

    - od początku V roku niemal nieprzerwanie dorabiam sobie jako lektorka angielskiego
    - mam ponad półroczne doświadczenie w pracy biurowej za granicą
    - teraz pracuję juz 9 miesiąc w centrum outsorcingowym - generalnie z samej pracy jestem bardzo zadowolona, właśnie mniej więcej coś takiego chciałam robić (jak ognia unikałam 'wsiąknięcia' w zawód nauczyciela w państwowej szkole). Atmosfera w pracy nieciekawa, ale to kewstia pecha, że trafiłam akurat do takiego a nie innego zespołu. Płaca to 2000 na rękę, z możliwością 'wydeptywania' małych podwyżek co rok/pół roku. Minusem jest to że muszę dojeżdżać codziennie 40 km w jedną stronę:/
    - w soboty od rana do wczesnego popołudnia dorabiam w szkole językowej, czyli miesięcznie mam o 100-400 zł więcej
    - niedawno zrobiłam certyfikat B1 z niemieckiego, mam plany doszlifować ten język do conajmniej B2 w ciagu maksymalnie kolejnego roku lub dwóch, a potem rozpocząc naukę jeszcze jednego języka
    - mieszkam w mieście, w którym studiowałam; jeśli chodzi o koszty zycia i rozrywek jest ono stosunkowo tanie w porównaniu z innymi większymi miastami w Polsce (np wynajmuje schludne mieszkanie dwupokojowe razem z narzeczonym za 1200 miesięcznie z absolutnie wszystkimi opłatami)

    Czytam to forum, a także wiele innych i często słyszę że pracować za 2 tys na rękę czy niewiele więcej to frajerstwo. Inni piszą, że marzą o takiej pensji. A co wy myślicie, biorąc pod uwagę moje wykształcenie i doświadczenie?
      • Gość: corett Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.12, 17:41
        organza26 napisała:
        > Czytam to forum, a także wiele innych i często słyszę że pracować za 2 tys na r
        > ękę czy niewiele więcej to frajerstwo. Inni piszą, że marzą o takiej pensji. A
        > co wy myślicie, biorąc pod uwagę moje wykształcenie i doświadczenie?

        Jeżeli się uczysz niemieckiego to wiesz, że na taką pensję Niemcy mówią Scheiße. ;)

        A tak zupełnie serio - jeżeli twój narzeczony zarabia co najmniej tyle co ty to raczej żyjecie na w miarę dobrym poziomie, bez dziadowania. Nie musicie liczyć się z każdym groszem, możemy trochę poodkładać, stać was na dobre ubrania czy gadżety, utrzymanie samochodu, wakacje itp. Trochę gorzej by sytuacja wyglądała po pojawieniu się dziecka ale też by nie było tragicznie.
        • Gość: ktos Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 18:36
          Ja mysle, ze jak 3 lata po studiach to mało. Moja pierwsza praca zaraz po studiach była za 3000 brutto (na rękę około 2150 zł). Po 3 latach moim targetem jest 4 na rękę...
          • organza26 Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans 21.02.12, 19:10
            A można wiedzieć jaka branża i jaki region Polski mniej więcej? Jeśli Warszawa, to sorry...

            Informatyków i inżynierów telekomunikacji to i w mojej firmie przyjmują za 3500-4000 zaraz po studiach.
            • Gość: ktoś Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 20:18
              Dolny Śląsk, branża RTV, firma produkcyjna.
              • organza26 Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans 21.02.12, 20:55
                Sorry, ale jak na inżyniera to i te 2150 to nic spektakularnego:P
                • Gość: ktoś Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 22:01
                  A skąd wniosek, że stanowisko inżynierskie? W firmach produkcyjnych pracują także specjaliści, technicy, operatorzy i masa innych...
          • Gość: corett Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.12, 20:32
            Gość portalu: ktos napisał(a):

            >Moja pierwsza praca zaraz po studi
            > ach była za 3000 brutto (na rękę około 2150 zł).

            To fajnie mistrzu, ale teraz prawie nikt takiej kasy w pierwszej pracy nie płaci (może poza branżą informatyczną czy elektroniczną). Przecież np. początkujący lekarz, nauczyciel czy policjant zarabiają mniej. Wypadałoby oceniać według realiów i w odniesieniu do całego społeczeństwa a nie przez pryzmat własnego przypadku, który z różnych względów mógł byc specyficzny. Bo równie dobrze taki Bill Gates mógłby powiedzieć, że on tych twoich 3000 zł by w ogóle z ulicy nie podniósł.
        • organza26 Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans 21.02.12, 19:23
          Jak pracowałam za 1200-1600 za miesiąc niecały rok temu to wtedy też mi się wydawało, że 2000/msc to życie na poziomie jak na młodego człowieka.

          Teraz w praniu okazuje się, że wcale tak nie jest. Owszem mam samochód, ale go dostałam od rodziny. Utrzymanie go kosztuje mnie obecnie ok 800zł/msc - gaz na dojazdy + spłata kredytu na założenie owego gazu. Na jakieś skromne tygodniowe wakacje uda się nam wykroić coś z budżetu. Natomiast ubieram się nadal praktycznie tylko na wyprzedażach, poluję na chemiczno/kosmetyczne promocje tak jak dawniej, gadżetów nie kupuję bo mnie nie stać, nic nie odkładam, bo nie mam z czego, mało tego pod koniec miesiąca często już nie mam nic i wtedy M. robi zakupy (zarabia nieco więcej ode mnie).

          Stąd też się bierze moje pytanie, jeszcze rok temu 2000 tys na rękę to bylo moje marzenie (fakt, że byłam wtedy finansowo-pracowo zdesperowana), teraz jak już to mam, to okazuje się, że naprawdę żadnego szału nie ma...
          • brown_aurelia Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans 21.02.12, 20:07
            bo 2 tys na rękę to nie jest wiele.
            dla studenta, która ma finansowe wsparcie rodziny, taka kasa to "kupa szmalu", ale jeśli się ma jeszcze kilka innych zobowiązań, np. jakiś kredyt, to te 2 tys ledwo na życie starcza.
          • Gość: corett Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.12, 20:21
            Zarabiacie wspólnie ok. 5000 netto i tak wam ciężko? Skoro 1200 idzie na mieszkanie, 800 na samochód to zostaje 3000 na zaledwie 2 osoby. Albo nabraliście mnóstwa kredytów albo tą kasę przepijacie. Mój ojciec w swoich najlepszych latach tyle zarabiał i spokojnie starczało kasy dla 4 osobowej rodziny, kupiło się nowe meble, komputer, działkę, pralkę itp. A większość czasu żyło się za znacznie mniej i nigdy szczególnej biedy nie widziałem.
            • organza26 Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans 21.02.12, 20:52
              Hola hola, nie wliczaj w moje wyliczanki pieniędzy narzeczonego, fakt, że zarabia więcej, ale niestety jego rodzina jest w trudnej sytuacji finansowej i on ją wspomaga a na siebie wydaje niewiele - to jego sprawa i nie chcę o tym dyskutować na forum. Generalnie mamy bardzo 'dużą rozdzielność majątkową' co wyszło dość mocno z mojej inicjatywy i tego też nie chcę omawiać.

              Poza tym zauważ, że po uiszczeniu stałych opłat + gaz do samochodu + komórka (60zł!), na życie zostaje mi 540 zł... Nie liczyłam tego tak naprawdę wcześniej i jeszcze się dziwiłam gdzie pieniądze się rozchodzą... LOL

              >Mój ojciec w swoich najlepszych latach
              > tyle zarabiał i spokojnie starczało kasy

              Hę?! Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy 2000 zł dzisiaj i 10 lat temu???
              • Gość: corett Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.12, 21:03
                Skoro twój narzeczony dużo wydaje na rodzinę to wiele wyjaśnia. Skąd jednak mogłem to wiedzieć? Myślałem po prostu, że macie takie same wydatki jak większość młodych par a nie jeszcze jakieś nadzwyczajne.
          • Gość: 01 Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: *.dynamic.chello.pl 23.02.12, 22:14
            > Utrzymanie go kosztuje mnie obecnie ok 800zł/msc - gaz na
            > dojazdy + spłata kredytu na założenie owego gazu.

            Praca za 2 tys., dojazdy za 800 zł + raty kredytu (ile niby?), godzina drogi w jedną stronę (czyli dodatkowe 2 h stracone dziennie)? Jest super, stać cię na spłacanie kredytu zaciągniętego, żeby móc dojechać do pracy, pomyśl co by było gdyby dojazdy kosztowały 2 tys., a pensja byłaby 800 złotych - nie byłoby Cię stać, żeby pracować.
            • organza26 Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans 23.02.12, 23:56
              Czytaj proszę ze zrozumieniem. Samochód W CAŁOŚCI kosztuje mnie 800 zł miesięcznie a i to tylko do czerwca, kiedy skończę spłacać kredyt. Wtedy będę wydawała 400 zł na dojazdy.

      • Gość: rocznik '84 Re: moj bilans IP: *.krawarkon.pl 21.02.12, 22:04
        1) powiniennem sie obronic w 2008 ale prof. ku**s na uczelni mnie olewal i mi nie pozwolil "zgodnie rocznikowo skonczyc", takze moglbym sie rownac z Toba pod wzgledem wejscia w swiat "pracy" profesjonalnej - pierwszej z dyplomem, zgodnej z wyksztalceniem, etc., gdyby mi sie to udalo (2009 rok).

        2) niestety nawet to sie nie udalo... watpliwej jakosci praktyki + ciezka sytuacja w kraju dla mlodych po studiach spowodowaly, ze znalezienie 1 pracy zajelo mi prawie rok, a wiec kolejny rok w plecy (2009). do tej pory uwazam, ze gdybym napisal glupia opisowa prace mgr a nie porywal sie na cos "cool" to zdazylbym znalezc cos jeszcze w roku 2008 - zanim na dobre sie kryzys zaczal. np moi koledzy ze studiow, ktorzy sie obronili w sesji jesiennej 2008 znalezli bez problemu prace. nie musieli jezdzic po calej PL na rozmowy kwalifikacyjne, wysylac 200-500 CV. a tez zaczynali "od zera".

        3) w koncu po wielu trudach udalo sie znalezc pierwsza "profesjonalna" prace. korporacja. korposyf, korpolagr i co kto innego wymysli. tylko taka, co przyszla z zachodu a nie z polskich korzeni. 3000 brutto PLN w stolicy a po 3 miesiacach - 3500 brutto. i tak juz zostalo od 1.5 roku. smieszna kasa jak na planowanie zycia ale ja jestem dalej singlem, wiec moze dlatego sie nie postawilem ? nie mam co liczyc tutaj na podwyzke mimo, ze w czyms tam sie wyszkolilem i czuje sie ekspertem. ostatnio uslyszalem, ze firma chce z nas mlodych ("Juniorow") zrobic ekspertow z eksperckimi pensjami dopiero za 6-8 lat. a ja tyle nie mam zamiaru czekac, bo widze, ze moge tutaj przespac cale zycie. o pracy w korporacji moge mysle juz ksiazke napisac. te firmy celowo nie inwestuja w ciebie, bo dobrze wiedza, ze jestes tylko "zasobem ludzkim", ktorym mozna nieudolnie zarzadzac ale jak sie postawi, to na jego miejsce zawsze sie znajdzie kolejny. czuje sie jak trybik w wielkim systemie, ktory niewiele moze. gdy odkryje jakis blad i zglaszam to przelozonym, ci nie licza sie z moim slowem i olewaja mnie. czuje sie jak smiec. moja praca nie jest ambitna. naprawde nie trzeba bylo konczyc studiow technicznych, aby wykonywac ta prace w tej technicznej branzy. mysle, ze kazdy by sie mogl przyuczyc do tego. ostatnio nawet sie cofam - wklepuje dane do excela. wczesniej prowadzilem zycie na walizkach latajac na delegacje zagraniczne. jest to niebezpieczne dla kogos, kto jest sam. zaczynasz wpadac w takie zycie, ktore uniemozliwia ci poznawanie innych osob, stale przebywanie w miejsach staje sie niemozliwe, bo "musisz leciec". byc moze gdybym mial zone, dziewczyne, to bym tak nie narzekal no ale wlasnie... ja mam juz prawie 28 lat - i tez chce u licha kogos znalezc, w kims sie zakochac z wzajemnoscia. a ta praca tylko poglebia frustracje. w ogole w pracy wiekszosc ludzi chodzi w biurze niezadowolona :) jestem ciekaw, czy tak jest w kazdej warszawskiej korporacji, czy moze gdzies jest normalnie, gdzie jest jeszcze czas na wspolne wyjscia na kregle, do pubow, imprezy ?

        4) tak, czy siak daje sobie czas do poczatku wakacji (a moze w sumie do konca, zeby wybrac wiekszosc urlopu jaki sie da i przynajmniej wypoczac zdala od tego syfu korporacyjnego), jesli nic sie nie zmieni (nie znajde w tym miescie kogos, dzieki ktoremu bede mial ochote tu zostac troche dluzej, nie zaczne robic czegos bardziej ambitniejszego w pracy) bede mial juz 2 z kawalkiem lat doswiadczenia to uciekam stad. mysle, ze zagranica (UK / DE / BE...), tam chociaz na 30-letnich singli nie patrzy sie krzywo i unika zapraszania ich na imprezy z parami. noi docenia sie inzynierow (kasa 3 - 5 razy wieksza), a takze panuje wyzsza kultura pracy (nikt ci nie mowi, ze "pakuj sie. jutro lecisz na 2-4 tygodnie") oraz nie odbija pileczki do innego MENADZERA (nie wiem, jak wy, ale ja jeszcze nigdy nie poznalem dobrego menadzera - polaka i dziwi mnie to parcie w polsce na to stanowisko - mnie by bylo wstyd oszukiwac swoich podwladnych, klamac im w oczy, obiecywac cuda, byleby swoje slupki i % podciagnac), jesli prosisz o zgodne z kodeksem pracy nalezne nadgodziny, bo projekt jest prowadzony nieudolnie i tyle w nim pracy, ze trzeba do niego 10 osob, a nie 1-2. (obym sie nie mylil).
        • Gość: Lady_Q Re: moj bilans IP: *.kredytbank.pl 22.02.12, 08:47
          To i ja się wyspowiadam:) Obroniłam się w czerwcu 2009 - dzienne prawo na UAM.
          Po prawie miałam epizod z aplikacją, po roku się on zakończył.

          Pierwszą pracę dostałam w korporacji z polecenia - na zastępstwo, za 2 000 brutto:D Branża - ubezpieczenia. Zastępstwo zaczęło się w marcu 2010, skończyło z końcem czerwca 2010...

          Następnej pracy szukałam pół roku... Też dostałam ją z polecenia, znów na zastępstwo, za 2 500 brutto... Zaczęłam pracę w styczniu 2011, też ubezpieczenia, korporacja. W kwietniu dostałam propozycję pracy NIE Z POLECENIA, w banku, za 3 000 brutto, umowa na rok - przyjęłam tą propozycję, niestety warunki pracy okazały się tak fatalne, że po 5 dniach rozwiązałam umowę o pracę, za porozumieniem stron i wróciłam do korporacji - w międzyczasie znalazł się etat, tak więc z zastępstwa wróciłam na okres próbny - 3 miesiące. Na okresie próbnym bardzo się starałam, miałam świetne wyniki, po okresie próbnym dostałam kolejną umowę na czas określony, do kwietnia 2012, dalej za 2 500 brutto...

          W międzyczasie szukałam już innej pracy, bo za 2 500 brutto nie da się żyć, szczególnie jak samego czynszu za mieszkanie płaci się 400 PLN i drugie 400 PLN za gaz do samochodu... A czasem wartałoby coś zjeść;) Tak więc innej pracy szukałam od października 2011, bez efektów... Byłam na 4 rozmowach, z żadnej nic nie wyszło... W ubiegłą środę zostałam zwolniona, bo jestem 'za mało nastawiona na cele' :D Oczywiście prawdziwym powodem zwolnienia jest to, że przychodzi pracownik, który się świetnie zna na tym, czym ja się zajmuję, a ja się znam na tym trochę gorzej:)

          Bilans w skrócie: PORAŻKA :)

          Na szczęście widzę światełko w tunelu - mam okazję spróbować znaleźć pracę w Zatoce Perskiej - w marcu wyjeżdżam szukać tam szczęścia. Nie mam nic do stracenia.

          W Polsce raczej nic dobrego mnie już nie czeka :(
          • Gość: rocznik '84 Re: moj bilans IP: *.krawarkon.pl 22.02.12, 15:24
            chyba Cie kojarze... jakis czas temu (1 - 2 lata ?) tutaj pisalas ;)

            ja to nie wiem, czy jest dobry pomysl tam jechac - chyba tylko do UAE (ZEA), bo z tego co wiem, mozna tam polezec na plazy w stroju kapielowym i nikt za to nie gani. natomiast w reszcie tych krajow jest zakaz i mozna miec nieprzyjemnosci. ale zalezy co kto lubi.

            Powodzenia!!
            • Gość: Lady_Q Re: moj bilans IP: *.cable.net-inotel.pl 22.02.12, 16:47
              Pisałam tutaj jakieś pół roku temu:)

              Jeśli chodzi o Kuwejt, to byłam tam 15 razy, byłam też w Katarze i w Emiratach, także wiem dokładnie co mnie czeka (swoją drogą to nie czeka mnie nic strasznego:) - i chcę tam pojechać.

              Rynek pracy w Polsce mnie przeraża - bez znajomości ani rusz... Bez znajomości albo niewyobrażalnego szczęścia:) W korporacji, w której pracuję obecnie zatrudnione są całe rodziny:D Oczywiście w innych działach, żeby nie było...:D

              Nie mam zbyt dużych oczekiwań, chciałabym jedynie w miarę spokojnie żyć pracując na etacie - niestety w Polsce są to gigantyczne wymagania i nie zapowiada się, żeby miało się to szybko zmienić :(

              A mój bilans po trzech latach od skończenia studiów to katastrofa, zobaczę co będzie po trzech latach emigracji:)
              • Gość: trawaa Re: moj bilans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.12, 07:30
                też pamiętam, powodzenia!
      • Gość: gosciu Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: 109.95.239.* 23.02.12, 07:59
        Hmmm, 3,5 roku po studiach licencjackich (marketing;P ), praca jako kierownik projektów jeszcze w ich trakcie za ok. 3,5tys na reke. Teraz samodzielne stanowisko eksperckie, ok. 8 tys + komfort trzasniecia drzwiami w kazdym momencie jak cos mi nie przypasuje i utrzymywanie z dzialanosci freelancerskiej (bez wiekszych problemow 10-12 tys).

        Troche trolluje, wiem, ale wniosek: jak sie ma glowe na karku + naprawde chce to sie da.
        • Gość: justyna do gościu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 14:14
          a jaka to działalność freelancerska daje w Polsce zarobki rzędu 10-12 tys.?
          Serio pytam, bo może się przekwalifikuję.
      • Gość: Enzio Auditore mój bilans po 4 latach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 12:24
        1) rocznik 84, studia skończone w terminie (filmoznawstwo UJ)

        2) pracowałem jeszcze w czasie studiów (m.in onet)

        3) dyplom odebrałem dyplom w tym samym tygodniu gdy upadł bank lehman brothers

        4) od października 2008 zarejestrowany w UP, od tego samego października 3 miesięczny staż w pewnym portalu internetowym (oczywiście za darmo)/ po trzech miesiącach powiedzieli mi że się nie nadaję

        5) od lutego 2009 zaczynam 2 letnie studia podyplomowe, pierwszy semestr opłacam sobie sam, resztę UP/ przez głupie przepisy nie mogę podjąć pracy na umowa zleceni/dzieło bo będę musiał oddać pieniądze za studia (12 tyś)

        6) wracam do domu z KrK i znowu mieszkam z rodzicami, na zajęcia jeżdżę co dwa tygodnie

        7)po skończeniu studiów zostaję przyjęty na Spis powszechny 2011r. - za 3 miesiące chodzenia po domach 1700 zł./ podyplomowe oprócz dużej ilości wiedzy nie przydają sie bo branżę z nimi związaną ogarnia kryzys

        8) od lipca 2011r. jestem znowu bezrobotny, na kilkaset wysłanych CV, dostaje odpowiedź RAZ - z biura ogłoszeń Naszego Dziennika, bardzo dziękują za zainteresowanie ale nie,


        zatem niech nikt nie pisze ze zarabia 2000 i mu mało bo jest to bardzo wkurw...
        rząd nic nie robi aby polepszyć sytuację, VAT w górę, POdatki w górę, składki rentowe w górę,
        wiek emerytalny w górę

        odpowiedzcie sobie w duchu, czy sami nie jesteśmy sobie winni za ten stan rzeczy, że głosowaliśmy na Platformę Obłudników, partię od ciepłej wody w kranie, tylko dlatego że nie były to kaczory

        zbliża się dzień gniewu
        www.facebook.com/pages/Dzie%C5%84-Gniewu/323636367673586?ref=ts
        • Gość: do_Organzy26 Re: mój bilans po 4 latach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 14:01
          Organza a co zrobisz kiedy outsourcing się wyniesie z Polski? Ja bym szkołami publicznymi tak nie pogardzała...
          • organza26 Re: mój bilans po 4 latach 23.02.12, 15:02
            Outsorcing już się z Polski wynosi, Rumunia, Turcja, Indie już dzisiaj są o wiele tańsze. Potrwa to jednak parę lat i mam nadzieję, że do tego czasu będę miała już 2-3 języki dobrze ogarnięte.

            Tuż po tym jak podpisałam umowę z obecnym prawcodawcą, dzwonili do mnie z kilku szkół. Gdyby nie umowa to poszłabym tam z pocałowaniem ręki:)

            Dodam, że tuż przed podpisaniem mijał właśnie 8 miesiąc mojego bezrobocia po powrociez zagranicy, byłam zdesperowana i czułam się jak smieć. Tzn pracowałam na pełen etat w telemarketingu, ale na śmieciową umowę i za grosze, ot, aby się utrzymać. Jak się dowiedziałam, że jednak dostałam pracę po tych 8 miesiącach beznadziei i tracenia godności, nie wspominając już o jakimkolwiek poczuciu własnej wartości, to zaczęłam ryczeć jak bóbr...:)

            • billy.the.kid Re: mój bilans po 4 latach 23.02.12, 15:54
              nie mozecie do q... nędzy pisać po polsku??????
            • Gość: do_Organzy26 Re: mój bilans po 4 latach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 16:43
              No tak ale gdzie będziesz szukać pracy ze znajomością 2-3 jezyków? Na jakich stanowiskach? Wydaję mi się, że ludzi ze znajomością tylko języków obcych szukają właśnie firmy outsourcingowe, a mówimy o sytuacji, kiedy ich nie będzie ... Może lepiej jakieś studia podyplomowe np. z rachunkowości ? Albo postawić na nauczanie jeśli się w tym odnajdujesz.

              P.S Dzwonili do Ciebie ze szkół publicznych czy językowych?
              • organza26 Re: mój bilans po 4 latach 24.02.12, 00:04
                Dzwonili ze szkół publicznych, bo tam się ubiegałam o pracę.

                O ile nie jesteś nauczycielką, a podejrzewam, że nie to chyba należysz do osób, które mają pracę nauczyciela za super zajęcie. Ot luźna praca, za którą zgarnia się okrągłą sumkę co miesiąc. Uwierz mi, że tak nie jest.

                Gdybym poszła do szkoły musiałabym dojeżdżać podobnie długo, albo nawet dłużej - wszystkie etaty w większych miastach i niedaleko nich są pozajmowane - przynajmniej w moim województwie. Do pracy przyjmują (o ile przyjmują) w większości szkoły w małych miasteczkach i na wsiach.
        • Gość: podatnik Re: mój bilans po 4 latach IP: *.uznam.net.pl 23.02.12, 19:40
          > rząd nic nie robi aby polepszyć sytuację, VAT w górę, POdatki w górę, składki r
          > entowe w górę,
          > wiek emerytalny w górę

          A co to jest jak nie polepszanie sytuacji emerytów i rencistów? Między wieloma innymi.

          >
          > odpowiedzcie sobie w duchu, czy sami nie jesteśmy sobie winni za ten stan rzecz
          > y, że głosowaliśmy na Platformę Obłudników, partię od ciepłej wody w kranie, ty
          > lko dlatego że nie były to kaczory

          Jesteśmy winni za ten stan rzeczy, bo od dwudziestu lat głosujemy na wszystkich, którzy obiecują przywileje, emeryturki, dopłatki rolne, becikowe i "że się należy". I nikt nie myśli skąd na to wszystko brać. A żródło jest tylko jedno: praca ludzka. Więc jak już dobre rządy kaczorków nadawały przywilejów, to teraz czas to spłacić. Większymi podatkami, VATem itd. Czy to takie trudne do zrozumienia?

          Będziesz zapieprzał do śmierci za grosze, bo państwo polskie postanowiło zakonserwować miliony małorolnych i dać im socjal, darmowe leczenie i emeryturki, bo państwo polskie postanowiło zainwestować w rozwój duchowy narodu, do czego potrzeba setek nowych kościołów i etatów dla katechetów, bo państwo polskie postawnowiło być dobre dla ludzi i dać im wczesne emerytury. I ty na to zapracujesz. Zdziwiony?
          • Gość: Enzio Auditore Re: mój bilans po 4 latach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.12, 10:06
            tylko że za kaczora miałem pracę a za donka nie - twój argument jest błedny POdatniku, tak po za tym odkładam pieniadze na emeryturę na zagranicznym koncie numerycznym, a ty dalej oddawaj pieniadze rostowkiemu
            Z okazji 100 dni Donka

            Lista zasług Donka jest długa i każdy powinien mieć szanse ją zobaczyć:
            2011:

            podwyżka podatku VAT
            podwyżka podatku CIT
            podwyżka AKCYZY
            podwyżka podatku od ciężarówek
            podwyżka opłaty klimatycznej
            podwyżka składki rentowej
            podwyżka wieku emerytalnego
            podwyżka podatku gruntowego
            podwyżka opłaty targowej
            podatek od miedzi
            akcyza na węgiel
            likwidacja dopłat za leki na receptę
            likwidacja ulg (jak na internet, rodzinne, na edukacje i kursy, przedsiębiorcze)

            2010:

            -wprowadzenie e-myta
            -podatek pielęgnacyjny, 1 % dochodów brutto,
            -podniesienie opłaty rejestracyjnej dla samochodów,
            -anulowanie budów połowy autostrad
            -totalny chaos z pociągami
            -likwidacja ulg na obowiązkowe biokomponenty do paliwa,
            -umorzenie miliardowych długów Rosji za gaz (bez powodu, w ramach przyjaźni polsko radzieckiej)
            -likwidacja ulg na internet,
            -zamrożenie składek do OFE,
            -ogołocenie Funduszu Rezerwy Demograficznej
            -zatrudnienie ponad 100 tysięcy nowych, zbędnych urzędników
            -"kreatywna księgowość", czyli liczenie szarej strefy (to jeszcze niepewne)
            -ustawa o zabieraniu dzieci pod BYLE pozorem na wzór Szwecji
            -portret prezydenta w każdej ambasadzie (ostatnio było tak za Gierka)
            -spotkanie ambasadorów Polski z całego świata z Sikorskim i Ławrowem (byle służby specjalne Rosji, obecnie sprawy zagraniczne) w celu wyznaczenia "wskazówek".
            -obłożenie VATem (najwyższym) kursów kształcących i szkoleń, w tym na prawo jazdy.
            -ustawa, mówiąca, że jeśli jest ryzyko, że dług przekroczy 55 % wartości PKB, VAT AUTOMATYCZNIE będzie podwyższany, czyli w 2012 VAT 25 %, najwyższy w Europie
            -Pożyczka z EBI 2 miliardów Euro. Najwyższa pożyczka, jakiej Europejski Bank Inwestycyjny udzielił od 2004.
            -brak JAKICHKOLWIEK uzgodnień w sprawie gazociągu z Rosji do Niemiec. W efekcie, Polscy rybacy jako jedyni nie dostają odszkodowań (Szwedzi i Estończycy dostają równowartość 150 tys złotych każdy).
            -zablokowanie możliwości wpływania do portów w CAŁEJ POLSCE statków o zanurzeniu większym niż 7-8m. Statki te kierowane są do Niemiec.

            -Umowa na gaz z Rosja, o której Unia Europejska wyraziła się, ze jest skrajnie niekorzystna dla Polski, a w kraju "uzgadniaczom" grozi za nią obecnie Trybunał Stanu.

            Za TEN SAM gaz z Rosji Niemcy płacą 20 % mniej, Anglicy 50 % mniej !!!

            + najciekawsze propozycje w roku bieżącym:
            -emerytury 67 dla kobiet,
            -acta,
            -pożyczki bankrutom.

            Źródło: www.prawda2.info

            można dodać:
            - absurdy prawne
            - nie wymigowane koszty stadionów w tym fuszerek, dróg i autostrad
            - dane podaje z gusu że przeciętna pensia wynosi prawie 3400 zł brutto, a nie powie że większość społeczeństwa ma tą najniższą z najniższą - jak za to legalnie kupić film, programy, muzykę i żyć, a założyć rodzinnę czy mieszkanie mieć.....
            - spada ilość urodzeń dzieci, najwięcej jest na emigracji m.in Brytania, warunki i lepszy start nawet na zmywaku można się dorobić...
            - oficjalnie jest na 40 mln, a po ostatnich danych spisu powszechnego ok 36 mln - myślę, że jest lekkie okłamanie,
            - nie potrzebna ilość osób zasiadających w sejmie wystraszyło by 200 i ten senat....i likwidacja powiatów, kolejny absurd post komunistów i kolesiów
            - wzrost kosztów utrzymania, manipulowanie danymi przez gus i ministra finansów w tym rząd
            - dziwne umowy z rządem Izraelem, ratyfikacja pomocy dla krajów z wysokim długiem
            - ciągła prywatyzacja, sprzedaż ze bezcen
            - gnębienie lokalnych przedsiębiorców
            - ten rząd o poprzednie jest winny, dużego matactwa, dziwnych ustaw, afer, sprzedaży majątku (likwidacja), ważnych przedsiębiorstw o zasięgu makro i mikro ekonomicznym i strategicznym........
            - rozbrajanie armii i likwidacja tego co się jeszcze da
            można by tak dodawać, ale większość lemingów nie wierzy w to i cieszy się kolorową beztroską w swoim TV (ogłupiaczu), czuję że wogle te euro 2012 się nie odbędzie, jeśli tak to zejdzie na dalszy plan, a większość obudzi się w ręką w nocniku lub delikatnie mówiąć0 jak Zabłocki na mydle....
            (super copypsta)
            • sundry Re: mój bilans po 4 latach 25.02.12, 09:40
              Gość portalu: Enzio Auditore napisał(a):

              > tylko że za kaczora miałem pracę a za donka nie

              Jesteś pewny, że za twoją stratę pracy odpowiada rząd, a nie kryzys? Sam pisałeś o upadku Lehman Brothers.
            • Gość: gen Ciosek Re: mój bilans po 4 latach IP: *.zone5.bethere.co.uk 25.02.12, 10:35
              > tylko że za kaczora miałem pracę a za donka nie - twój argument jest błedny

              Za to za komuny wszyscy mieli prace- moj argument jest swietny. Niemniej jak Twoj w kazdym razie.
      • Gość: pluton Re: 3 lata po zakończeniu studiów - bilans IP: 88.87.54.* 23.02.12, 17:04
        Myślę że Twoje niskie zarobki to kara boża za uprawianie seksu przedmałżeńskiego.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja