Gość: Monika
IP: *.toya.net.pl
18.06.04, 04:36
Mam 20 lat.Jestem studentka.Mam dobre auto, wlasny dom, pewna sumke na
kontach.I mimo, ze mam ladny tylek - dorobilam sie tego wlasna glowa.Pierwsza
firme mialam na spolke ze swoim chlopakiem juz w wieku 17 lat.I nie pisze o
tym by sie chwalic ale w troche innym celu... Dziwi mnie caly czas to
narzekanie i jeczenie tych wszystkich bezrobotnych, samotnych matek, biednych
studentow itp.
Od ponad 2 miesiecy szukam kilku osob ktorym jestem w stanie zaoferowac za
okolo 2-3 tygodnie pracy wynagrodzenie ktore jest ...no...no przekracza kilka
razy srednia krajowa.:) Ojciec nauczyl mnie podstawowej zasady - pracownik
powinien miec tak wysokie wynagrodzenie aby miec tak duzego bodzca do pracy
by tylko ona byla dla niego najwazniejsza. I tej zasady zawsze sie trzymam -
nie oszukuje pracownikow, nie wykorzystuje, postepuje zawsze zgodnie z
umowami...
I wiecie co ? Nie moge znalezc odpowiednich osob! Umowieni nie przychodza na
spotkania lub sie spozniaja... Klamia w banalnych rzeczach o sobie i sa
zdziwieni gdy przylapani na klamstwie slysza ode mnie "panu juz dziekuje bo
gdy sciemnia pan w tak prostej sprawie to bedzie pan klamal i w
wazniejszych"... Czesc idiotow (sorki za slowo) ktorzy nie sa z mojego miasta
chcialo nawet abym im zwrocila za podroz!:)... Gdy mowie, ze czas jej rzecza
wazna i po pewnej dacie juz moja oferta jest nieaktualna - to mowia,
ze "teraz nie mam czasu i moge przyjsc na rozmowe za tydzien"...
Moze ja jestem z innej bajki ale gdy kiedys chcialam miec psa a rodzice
powiedzieli TAK ALE JAK SAMA SOBIE NA NIEGO ZAROBISZ - to "zapieprzalam" cale
wakacje przy zbieraniu truskawek, czeresni, malin...Wstawalam o 5 rano i
roznosilam ulotki. I do glowy by mi nie przyszlo mowic potencjalnemu
pracodawcy, ze nie mam w danej chwili na cos czasu czy pytac "odda mi pan za
bilet autobusowy?".
Nie chce by mnie zrozumiano ale uwazam wiekszosc narzekajacych
i "poszukujacych pracy" za nierobow, niegramotnych debili i leni. Nigdy nic
nie osiagna i beda zawsze narzekac, ze ktos inny cos ma i ze go na cos stac a
jedynym dorobkiem zyciowym bedzie stadko dzieci - zrobionych w
czasie ... "poszukiwania" pracy.