Gość: D. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 12:32 Doznałem dzis szoku gdy do naszej firmy przyszła mamusia z synem tak na oko 25-26 lat zapytac o prace dla synka. Przecież to paranoja jak dorosły człowiek moze byc tak niesamodzielny... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kasiek444 Re: Doznałem dzis szoku... 22.06.04, 12:46 Albo Mamuśka nadopiekuńcza i wie lepiej, co dla synka dobre... Odpowiedz Link Zgłoś
altu Re: Doznałem dzis szoku... 22.06.04, 16:20 to niestety, wg mnie, jest upośledzenie.. dzieci, ktore nigdy nie dorosną, bo zawsze mamusia lub tatus przyjdzie im z pomocą ;( ** dobrze, ze moi rodzice nie wtrącali sie w moją edukacje, a potem wybor pracy... ** dziekuje im za to:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isia Re: Doznałem dzis szoku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 16:25 ja też kiedyś odebrałam telefon od mamusi, która szukała pracy dla córki "bo córka właśnie kończy studia, a ja tak bym chciała żeby ona pracowała w zagranicznej firmie, takiej jak wasza" Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: Doznałem dzis szoku... 22.06.04, 17:05 To sobie wyobraź takiego synka ale juz bez mamusi i będziesz miał niezły obraz sporej części społeczeństwa. To jest dopiero przykre... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg Re: Doznałem dzis szoku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 17:53 Będzie tego z ok. 48% bo baby żyją dłużej.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan Re: Doznałem dzis szoku... IP: 217.11.142.* 22.06.04, 17:38 Pracowałem kiedys w firmie w ktorej zatrudniono chloptasia ktory choc byl tuz na studiach w Polsce ale szkole srednia i ichnią podstawówke skonczyl w Stanach. W sumie ktos tam zachwycil sie ta szkołą średnią. W koncu szkoła o Oregonie to nie to samo w Ozimku czy Zaganiu no nie? Kiedys do naszej pracy wparowala jego matka zainteresowana jak jej synek sobie radzi, gadala z moim szefem [pracowalismy we wspolnym dziale] i w pewnym momencie w rozmowie w 4 oczy zarzadala zeby jego syna awansowac, na pewno dac mu ciekawsze zajecie, bo on "konczyl mature w Stanach i nie moze zajmowac sie byle czym". Gosc oglednie mowiac byl cienki, zeby nie powiedziec beznadziejny wiec nawet z glupim wysylaniem faksow sobie nie radzil. Cos tam palnela ze jej "syn nie powinien czekac i marnowac swoj talent" a na riposte ze kogos w takim razie trzeba by bylo zwolnic i dlaczego milibysmy to zrobic zaczela przebakiwac cos o polskim piekielku itp. Po okresie probnym nie przedluzyl umowy, firma tez nie miala na to ochoty. Nie wiem co sie z nim dalej dzialo. Wiem ze na koniec byly juz jawne żale na polskie pieklo i bezinteresowna zawisc co to zdolnym i prężnym orlom skrzydelka podcina, bo on toby w Stanach nie taka kariere robil a tam musial meczyc sie z nami a mysmy glupki sie na nim nie poznali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vp Re: Doznałem dzis szoku... IP: 195.117.30.* 22.06.04, 18:59 > Doznałem dzis szoku gdy do naszej firmy przyszła mamusia z synem tak na oko > 25-26 lat zapytac o prace dla synka. > Przecież to paranoja jak dorosły człowiek moze byc tak niesamodzielny... Mnie jakie rzeczy nie szokują, zaledwie dziwią. Zdziwiło mnie, gdy parę lat temu na naszą uczelnie przyszła mamusia z synkiem maturzystą pobrać jakieś formularze, przy okzazji pozwiedzali uczelnię (o tu jest ubikacja), a podczas egzaminów kilka takich nadopiekuńczych mamuś czekało na swoich synków, ciekawe że córek to nie dotyczyło :-)). Ręce opadają. Ale to rodzice, w tym przypadku matki odpowiadają za taki stan rzeczy. Teraz pracuję w firmie, ktora od czasu do czasu poszukuje pracowników i za każdym razem zdarza się kilka telefonów od mamuś, pytających o pracę w imieniu swoich dzieci (zazwyczaj synów absolwentów - on proszę pani skończył studia...). Często też mężowie dzwonią o pracę dla swoich żon. Zawsze jest tłumaczenie, że osoba zainteresowana akurat załatwia jakieś bardzo ważne sprawy. Przede wszystkim pytanie brzmi "a na czym polega ta praca" choć nazwa stanowiska chyba nie powinna budzić podobnych wątpliwości. No i gdy w skrócie wyjaśniamy "na czym polega ta praca" i prosimy aby osoba poszukująca sama się zgłosiła, to prawie zawsze druga strona stwierdza, że taka praca to nie dla niego/niej. Nie dziwi mnie brak samodzielności, ale postawa tej drugiej osoby - matki, męża która najwyraźniej jest przekonana że to objaw miłości, starania i przekonania "przecież tak trzeba". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johnny English Sam to przerabiałem :( IP: *.kabel.telenet.be 22.06.04, 21:07 > Doznałem dzis szoku gdy do naszej firmy przyszła mamusia > z synem tak na oko 25-26 lat zapytac o prace dla synka. > Przecież to paranoja jak dorosły człowiek moze byc tak niesamodzielny... To nie niesamodzielny człowiek, tylko samodzielna mamusia. Sam miałem podobnie, po prostu nieraz już nie wiedziałem co robić, żeby mama ze mną nie lazła na poważne spotkania, albo nie chciała za mnie załatwiać poważnych spraw. Mimo najszczerszych moich wysiłków nieraz udawało się jej np. zdobyć numer telefonu i zadzwonić "w moim imieniu". Miałem wtedy 30 lat! RATUNKU!!! Na szczęście teraz mieszkam w innym kraju i nie mam już z tym problemów. Odpowiedz Link Zgłoś