Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Praca po znajomości? Nie, networking.

    IP: *.opoczno.mm.pl 20.06.12, 21:46
    Następny "ekspert" odkrywa Amerykę w konserwie. Pseudonaukowy bełkot, nadanie staremu zjawisku pięknej angielskiej nazwy i już mamy temat na artykulik-okazję do wymienienia ukradkiem nazwy jakieś HR Firemki. oczywiście to nie reklama, lecz ujawnienie światu "przełomowych badań" polskich CHUMANISTÓW. Droga gazetko, weź no premiuj rzeczywistą myśl techniczną, naukową, patenty i zdolnych ludzi, a nie bełkot rodem z prywatnych zaocznych szkółek wyższych ...
      • Gość: nikt ważny Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.class96.petrotel.pl 20.06.12, 22:35
        chory kraj, w którym patologia jest traktowana jako coś oczywistego
        • mrarm Re: Praca po znajomości? Nie, networking. 20.06.12, 22:56
          Chyba nie rozumiesz zjawiska. Dla przedsiębiorstwa takie polecanie znajomych to pierwszy etap rekrutacji. Oczywiście, rekrutuje się też z zewnątrz, ale jak firma ma do wyboru 2 takie same osoby, z poleceniem i bez, to jasne, że powinna wybrać takie z polecenia - często to znajomi, i po prostu osoby bardziej godne zaufania.
          • Gość: xxx a w budżetówce nie networking tylko pociotking IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 08:17
            ...
            • Gość: maxxx Re: a w budżetówce nie networking tylko pociotking IP: 173.233.200.* 21.06.12, 16:42
              Mylisz dwa rozne zjawiska... zatrudnianie "pociotkow" to pospolity NEPOTYZM !
              • Gość: karol niestety ale u nas tylko to zjawisko jest IP: *.onlinehome-server.info 21.06.12, 18:36
                szczególnie w spółkach skarbu państwa jak KGHM, Bumar, TPSA i wszyscy przymykają oko. A to niestety kosztuje , jak na 5 osób w pokoju tylko jedna coś robi a reszta czyta gazete
                • Gość: Pollena Istotnie, rozróżnijmy dwie sprawy IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 20:50
                  To, że ojciec-właściciel hurtowni finansuje synowi jakieś tam średniej jakości studia na kierunku zarządzanie, a następnie zatrudnia go w rodzinnym interesie... zarazem licząc, iż po latach młody zajmie się kierowaniem - to jeszcze jest normalne oraz akceptowalne.

                  Podobne praktyki w spółce prawa handlowego, zwłaszcza zbudowanej na majątku byłego przedsiębiorstwa państwowego - to już jest groźny nepotyzm. Ot, taka subtelna różnica.
                  • Gość: Broomba Re: Istotnie, rozróżnijmy dwie sprawy IP: 78.8.192.* 11.07.12, 19:17
                    wzorowym przyladem NEPOTYZMU jest legnicki urzad miejski pod "przywodztwem" Imć "Opalonego" - warunek podstawowy bezwzgledne poddanstwo - wasalstwo i "komusze - sld`owska" przeszlosc wzglednie PZPR
              • mali_kali Re: a w budżetówce nie networking tylko pociotkin 23.06.12, 13:40
                Zadna pomylka. Idea networkingu, to polecanie osob, do ktorych masz zaufanie. Co w tym dziwnego, ze ufasz cioci?
                • Gość: gość Re: a w budżetówce nie networking tylko pociotkin IP: *.aster.pl 23.06.12, 14:51
                  Nic, ale wiesz, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu? Poza często takie polecenie nie jest merytoryczne. Pomagasz komuś tylko ze względu na układy i znajomości, a nie znasz tej osoby z pracy, więc jak możesz za nią ręczyć?Ciocia dobra jako człowiek, godna zaufania, ale jako pracownik może zupełnie nie sprostać zadaniom i co wtedy? To jest najgorsze jak pozbyć się takiej niewygodnej osoby, żeby nie ucierpiały kontakty rodzinne, towarzyskie. Nikt o tym nie myśli, ale to b. częste...
          • Gość: gość Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.aster.pl 21.06.12, 09:10
            Ty nie rozumiesz zjawiska. Te polecania rzadko są merytoryczne, częściej po prostu decydują koligacje rodzinne bądź towarzyskie. Wielokrotnie spotkałam się w pracy z takimi przyjęciami i rzadko te osoby były dobrymi pracownikami i potem trudno było się ich pozbyć, bo np. relacje z kolegą, z którym pan kierownik się przyjaźni od lat mogą się pogorszyć jak zwolni się jego córeczkę- pasożyta. To, że znajomi i godni zaufania, nie znaczy, że do danej pracy się nadają. Ja osobiście bałabym się załatwiać komuś pracy, że nie sprawdzi się, a ja potem będę oczami świecić- widziałam jak niektórzy koledzy, bo np. załatwili pracę dziewczynie, córce, siostrze...
            Gdyby oczywiście polecanie dotyczyło osoby, z którą ta polecająca pracowała, wie jaki jest w pracy, to tak wtedy oczywiste.
            • mrarm Re: Praca po znajomości? Nie, networking. 22.06.12, 11:23
              Tak, na pewno w firmie prywatnej, gdzie są 3 etapy rekrutacji (a polecenie staje się etapem czwartym, który przeprowadza pracownik - on decyduje, czy chce polecić swojego znajomego, a poleca się na DANE STANOWISKO, albo np. 2 stanowiska, bo pracownik uważa, że jego znajomy się tam sprawdzi) - na pewno w takiej firmie polecenia są niemerytoryczne. Mimo, że dostaję wynagrodzenie za takie (udane, zakończone zatrudnieniem) polecenie - dotychczas poleciłem 2 osoby, z czego dostała się jedna. Ja też jestem z polecenia, wczoraj pracowałem od 9 rano do północy - wiem co to odpowiedzialność.
          • Gość: maxxx Re: Mierni, bierni ale wierni? IP: 173.233.200.* 21.06.12, 16:41
            ale jak firma ma do wyboru 2 takie same osoby, z poleceniem i bez, to jasne, że powinna wybrać takie z polecenia - często to znajomi, i po prostu osoby bardziej godne zaufania.

            To, ze kto jest czyims znajomym to ma (niejako automatycznie)
            oznaczac, ze to "osoba godna zaufania"?
            Nie rozsmieszaj mnie!!!

            P.S. Sam widzialem jak (za Atlantykiem) zatrudnia sie osoby "mierne, bierne ale wierne".
            Osoby zatrudnione z czyjegos polecenia... ale pozniej okazujace sie byc
            kiepskimi pracownikami !
            • mrarm Re: Mierni, bierni ale wierni? 22.06.12, 11:56
              Tak, właśnie to może oznaczać. 2 osoby z takimi samymi kwalifikacjami - duż bezpieczniej i rosądniej jest wtedy wybrać tą poleconą. Myślisz, że ktoś poleca osoby, z którymi nie chciałby pracować? Nie sądzę.

              Oczywiście, co innego w podmiotach, które z założenia nic nie produkują - tam oczywiście połowa ludzi nie musi nic robić. Mówię np. o budżetówce - tam te zasady zupełnie się nie sprawdzają, i nie powinny. Albo jeżeli powinny być, to powinien też być PORZĄDNY, transparentny system rozliczania, coeny pracowników - widoczny dla obywateli państwa. To my ich zatrudniamy (sic!). Ja bym zwolnił od razu 1/3, nie stać mnie na tylu pracowników.
        • Gość: atuskr Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.tktelekom.pl 20.06.12, 23:25
          Idziesz na imprezkę do klubu, ze swoim najlepszym kumplem, ale wiesz, że będzie tam kilku jego kolejnych znajomych, których Ty nie znasz.
          Z kim się bawisz? Ze znajomymi Twojego kumpla czy z kimś kogo z Tobą nie łączy zupełnie nic, z kim będziesz szukał jakichkolwiek wspólnych tematów itp.
          Firma ma swoją kulturę i poszukuje osób pokrewnych sobie, a kolega pracownika ma już to coś. Ma przynajmniej podobną mentalność do niego, a jeśli on pasuje do schematu firmy, to i jego znajomi też prawdopodobnie będą.
          • Gość: gość Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.aster.pl 21.06.12, 08:59
            Bzdury. Często przyjmowane są osoby ze względu na koligacje rodzinne lub towarzyskie. Na zasadzie koledze/koleżance się nie odmawia. Niekoniecznie muszą to być osoby o zbliżonej mentalności. Poza tym tu chodzi o kompetencje. Pracowałam nieraz z takimi przyjętymi po znajomości i więcej szkody niż pożytku z tego było. Nie zawsze oczywiście, ale zdecydowanie częściej sprawdzały się osoby tzw. z ulicy. Często również o niedługim czasie okazuje się, że są dużo ciekawsi od tych "znajomków" znajomych. Czy Tobie zawsze odpowiadają koledzy Twoich kolegów? Ja często tak mam, że dziwię się jak dane osoby mogą się przyjaźnić, bo więcej ich łączy niż dzieli, ale czasem tak bywa.
            • headless_horseman Re: Praca po znajomości? Nie, networking. 21.06.12, 16:41
              Polecenie kogoś nie oznacza, że polecony/polecona nie przechodzi całego procesu rekrutacji. Otóż szanowny GOŚCIU do szanujących się firm nie przyjmuje się ludzi ze względu na koligacje, a ze względu na wiedzę i umiejętności. Uświadomcie sobie w tych Swędziworach i Pcimiach Dolnych, że polecenie przez kogoś z organizacji nie oznacza, że polecona osoba z miejsca jest przyjmowana do pracy
              • Gość: gość Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.aster.pl 21.06.12, 17:04
                Witam z Krakowa:)
                Tu raczej wygląda to tak jak opisałam czyli przyjmowanie ze względu na koligacje i takie osoby nie przechodzą całego procesu rekrutacji, wiem to z pewnego źródła czyli od samych zainteresowanych. Owszem może to iść w parze z wiedzą i umiejętnościami, tylko że to jakieś 20% reszta tych umiejętności i wiedzy nie ma. Jeśli polecana osoba na "mocne" plecy to jest przyjmowana od razu do pracy, jeśli słabsze to różnie bywa, ale i tak ma większe szanse niż osoba z ulicy, która ma wyższe kompetencje.

            • Gość: ht Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 17:34
              stary sposób to nieznajomy POlecony prezesowi a w zamian prezes załapie się jako polecony na miejejsce w radzie nadzorczej jakiejś firmy. Takie cos juz przerabiałem kilka razy
            • mrarm Re: Praca po znajomości? Nie, networking. 22.06.12, 12:12
              Bzdura. Każdy w dobrej firmie przechodzi 3 etapy rekrutacji. Polecany przechodzi ich 4 - czwartym jest właśnie osoba polecająca. Oczywiście, jeżeli jej nie ufa (moge np. nie wysłać maila z cv znajomego na specjalną skrzynkę, a powiedzieć mu, że wysłałem) - może rekrutować normalnie. Ja tam od razu bym powiedział takiej osobie, że jej nie polecę, że się raczej nie sprawdzi.
              • Gość: gość Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.aster.pl 22.06.12, 15:09
                Znam b. dobre firmy z Krakowa gdzie polecona osoba nie przechodzi przez wszystkie etapy rekrutacji tylko jest zaproszona na ostatni- czyli rozmowa z managerem projektu. Znam osobiście takie osoby, więc wiem o czym mówię. Tak jak pisałam, jedni się sprawdzają inni nie. Większość na starcie nie ma odpowiednich kwalifikacji i w normalnej rekrutacji nie przeszłaby przez wstępną rozmowę, bo słabo zna angielski i nie ma odpowiednich studiów. Może gdzieś osoba polecana przechodzi przez wszystkie etapy, ja takich przypadków nie znam. Jeśli ktoś ma załatwione, to po to, żeby właśnie nie przechodzić przez wszystkie etapy, inaczej nie miałby to sensu- bo taki kandydat nie musiałby być przez nikogo polecany, sam by sobie świetnie poradził lub headhunterzy sami by go znaleźli.
            • Gość: Jadrejko Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: 78.8.192.* 11.07.12, 19:20
              wspanialym przykładem była "oferta" pracy za gigantyczne wynagrodzenie dla synka /wybitnego speca/ naszego "PŁEMIEŁA" na cudnym lotnisku w Gdańsku.... czy to nepotyzm, kolesiostwo - układ?
          • Gość: czytelnik Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 09:16
            a po wstępnym zapoznaniu znajomych znajomych, idziemy z nimi w ustronne miejsce (różnica płci oczekiwana acz nieobligatoryjna) i nowy, cenny kontakt jest już „przypieczętowany”.
        • Gość: PL Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: 213.192.71.* 21.06.12, 17:35
          Polska jest najlepsza w networkingu ;). Kompetancje się nie liczą.
      • Gość: zz znow szumny tytul zeby kliki wyrobic? IP: *.zax.pl 20.06.12, 23:36
        "Praca po znajomości to już standard. Ma nawet swoją nazwę " na glownej, a potem: "Praca po znajomości? Nie, networking." - to sie k. zdecydujcie! Co sieci networkingowe maja z 'praca po znajomosci' wspolnego? Nic, po prostu robisz profil, czekasz az ktos sie odezwie i tyle. Inna sprawa jest kasa za polecenie znajomka w firmie w ktorej pracujesz - jesli ciezko kogos dobrego znalezc, to sie robi takie oferty, ale wtedy raczej nikt nie narzeka, ze dana prace tylko po znajomosci mozna zlapac - jesli jestes dobry, Cie wezma z pocalowaniem reki. To nie sa typowe dla budzetu ukladziki, znajomosci - kasa za prace w ktorej nic sie nie robi.
      • sselrats A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV 21.06.12, 05:23
        zamiast nauczyc sie zawierac znajomosci, ktora moga dac prace.
        • Gość: latko Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 13:09
          Gorzej. Niektórzy pilnie studiują trudne kierunki i nie ściągają, sami robią swoje projekty i sami piszą swoje prace, uczą się jezyków obcych, zamiast w klubach zdobywać znajomych.

          Takie przesadnie kompetentne debile nieprzystosowane do nowocześniej nazwanego tradycyjnego w naszym postchłopskim społeczeństwie kumoterstwa dziwią się potem że nie mogą znaleźć pracy.

          Potem emigrują i budują nowoczesność w obcych krajach. My zaś doskonalimy się w ubieraniu dziadostwa w piękne słówka, najlepiej zagraniczne.
          • Gość: Jarek Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV IP: *.ntt.co.uk 21.06.12, 14:27
            Fachowcy nigdzie na swiecie nie musza szukac pracy ani liczyc na znajomosci. To oni sa poszukiwani i dobrze oplacani. No ale jak ktos skonczyl pedagogike, lansjerstwo, marketing i inne bzdury musi lapac sie czegokolwiek i jakkolwiek.
            • Gość: latko Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 14:38
              Młodzi ludzie w większości tak myślą. Znajomość stanu faktycznego przychodzi z czasem.

              Z pewnością są kultury, w których fachowość ma spore znaczenie. Kultura polska jeszcze do grona tych kultur nie weszła. Mieliśmy nadzieję na zmianę narodowej mentalności, na przykład mieliśmy przecież egzaminy kompetencyjne dla kandydatów do służby cywilnej. Zostały ZLIKWIDOWANE. Bo zorientowano się, że przeszkadzały w przyjmowaniu do urzędów kumotrów - durny kumoter nie chce się uczyć, na przykład języków, albo zakuwać prawa administracyjnego czy czego tam potrzeba żeby służyć Państwu SPRAWNIE.
              • Gość: moe Nastepny artykuł o karierze robinej tykiem IP: *.homenett.pl 21.06.12, 15:24
                ;)
                • mrarm Re: Nastepny artykuł o karierze robinej tykiem 22.06.12, 12:14
                  Hahah. Zazdroscisz, że inni mają znajomości biznesowe, profesjonalne? Też sobie takie wyrób. Poza tym, prywatna firma może sobie zatrudniać kogo chce i w jaki chce sposób, wszyscy mają równe szanse, ale Ci polecający są po prostu lepsi - bo są "znani".. obecnym pracownikom.
              • Gość: Jarek Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV IP: *.ntt.co.uk 21.06.12, 15:26
                Nie do konca sie zrozumielismy, piszesz, ze "Kultura polska jeszcze do grona tych kultur nie weszła" moze i tak, ale ja mowie o biznesie i produkcji. Nikt nie zatrudni na stanowisko na przyklad, na stanowisko administatora sieci komputerowej kogos tylko dlatego, ze jest znajomym bo mu szybko przestanie ta siec dzialac.
                A rekrutowanie na poczatek przez poszukiwanie znajomych pracownikow jest popularne wszedzie. Pracowalem w firmie kanadyjskiej, brytyjskiej i japonskiej i zawsze wakat najpier byl oglaszany wewnetrznie.
                • Gość: latko Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 16:05
                  Istnieją funkcje, na których murzyn faktycznie musi działać sprawnie. Z pewnością należą do nich na przykład admistrator sieci i główny księgowy.

                  Bo jak oni nawalą, to firma leży i najdurniejszy nawet polski dyrektor z grubsza zdaje sobie z tego sprawę.

                  A co do wewnętrznej rekrutacji zgadzam się jak najbardziej, że dobra, ale moje doświadczenie z firm zagranicznych (zarządzanych przez Polaków), jest odwrotne - ściąga się kumpli z zewnątrz, rodzinę, "zwroty za analogiczne przysługi", a murzyni z wnętrza firmy nie awansują tylko siedzo i za nowych i na nowych robio. Firmy zagraniczne w Polsce bardzo często robią fikcyjne rekrutacje, żeby swoim zagranicznym szefom pokazać, że przestrzegają procedur, które tak naprawdę mają w d.pie. Kadry dowolnie żonglują cefałkami, te niewygodne, bo za dobre, można przecież od razu zniszczyć. Możliwość "dania komuś pracy" to bardzo dobry towar na wymianę, ostatnio, w czasie kryzysu, to wręcz rewelacyjny towar. W takich warunkach kompetencje mało kogo interesują, zwłaszcza jeżeli kadra rekrutująca dostała się na swoje stanowiska za pomocą wymiany usług albo włazid.pstwa. Tacy ludzie nigdy nie będą rekrutować osób kompetentnych, bo takie im ZAGRAŻAJĄ.
                  • Gość: gość Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV IP: *.aster.pl 21.06.12, 16:21
                    Dokładnie w 100% się zgadzam z tą wypowiedzią. Szkoda, że nie bardzo można i wypada wskazywać palcem, bo dyskusja byłby ciekawsza... Znam kilkanaście takich korporacyjnych przypadków i wygląda to tak jak opisałeś- czyli towarzystwa wzajemnej adoracji. Chodzi oczywiście o firmy zagraniczne, zarządzane przez kadrę z Polski. W normalnej rekrutacji dostają się tylko najlepsi (i to nie zawsze), w tej fikcyjnej często baaardzo przeciętni i poniżej. Chyba każdy kto pracował z zagranicznej korporacji zna takich ludzi. B. często tez kwestia awansu zależy od wewnętrznych znajomości i układzików, ale to już osobny temat.
                    • sselrats Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV 21.06.12, 16:38
                      Skoro w "normalnej" rekrutacji najlepsi nie zawsze sie dostaja to nie ma wiec roznicy pomiedzy praca po znajomosci i z rekrutacji.
                      • Gość: gość Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV IP: *.aster.pl 21.06.12, 17:11
                        Jak to nie ma? Słabsi nawet nie przechodzą wstępnej selekcji w normalnej rekrutacji, a znajomości często gwarantują im posadę. Najlepsi, zaś nie zawsze się dostają, bo etat może być przeznaczony dla znajomych królika.
                        • stolowkowy Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV 22.06.12, 03:04
                          tak wlasnie jest, przypomne jeszcze ze wszyscy sie zgadzamy ze takie chore sytuacje zdarzaja sie nie tylko w firmach zagranicznych w Polsce ale i za granica. Jak czest? W 100% bo ludzie sa wszedzie ludzmi a wazelina wszedzie jest dostepna.
          • stolowkowy Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV 22.06.12, 03:00
            no ale na szczescie w tych innych krajach tez jest pelno debili wiec pozostaje jednak ten nepotyzm.
        • Gość: on Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV IP: *.cdma.centertel.pl 21.06.12, 13:19
          Ze studiów najbardziej przydały mi się znajomości w czasie nich zawarte. Teraz to ja szukam pracowników. Przeonałem się, że znacznie bardziej efektywne jest rozesłanie "wici" wśród znajomych niż przekopywanie się przez setki CV czętst wysłanych zupełnie na oślep i weryfikowanie pozostałych.
          • Gość: Jarek Re: A ludzie caly czas wysylaja setki chorych CV IP: *.ntt.co.uk 21.06.12, 14:28
            A co studiowales?
      • Gość: tomek. Kto ma rodzinę lub dobrych znajomych przy rządowym IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 08:44
        Kto ma rodzinę lub dobrych znajomych przy rządowym korycie, temu łatwo iść przez życie.
      • Gość: dysydent. Otake Polske walczyliśmy!!!! IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 08:45
        Otake Polske walczyliśmy!!!!
      • Gość: cap metodologia IP: *.play-internet.pl 21.06.12, 09:01
        przyjmując taki tok rozumowania, można taką np Mafię nazwać "profesjonalnym działaniem w grupie"
      • Gość: Obcy [...] IP: *.amusys.pl 21.06.12, 09:31
        Treść postu jest niedostępna.
        • Gość: gość:( Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.aster.pl 21.06.12, 09:45
          Ja w ostatniej firmie też tak miałam. Dostałam się bez znajomości, ale zdecydowana większość to rodzinka i bliski krąg znajomych. Też ludzi mili, ale bez specjalnych kwalifikacji. Jednej bałaganiarze bez przerwy ginęły dokumenty albo były telefony, że coś jest nie tak, bo często się myliła. Trzeba było nieodpłatnie zostawać po godzinach, bo np. trzeba było odtwarzać dokumenty czy poprawiać raporty, wyliczenia, bo było pełno błędów. itd. Przepracowałam tam ponad rok i sama odeszłam. Szukam już pół roku pracy. Ostatnio zaczęłam odnawiać znajomości, zobaczymy co z tego wyjdzie.
          • Gość: solsorte Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: 83.95.186.* 21.06.12, 10:02
            Praca po znajomości - networking, to inaczej nazwana korrupcja. Cos za cos. Rzadko taka osoba posiada odpowiednie kwalifikacjwe. Wychodzi sie z zalozenia ze sie przyuczy do zadan na danym stanowisku. Najczesciej jest tak - zalatwilem ci prace to teraz oczekuje rewanzu.
            • Gość: JCh Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.play-internet.pl 22.06.12, 08:14
              raczej kumoterstwo , ale networking ładniej brzmi
        • kieroserownik co innego jest gorsze - kolesiostwo na rynku! 21.06.12, 12:33
          W warunkach normalnej konkurencji prywatna firma, ktora zatrudnia niekompetentnych pociotkow szybko by zbankrutowala, to oczywiste. Widze naokolo jednak setki firm, w ktorych ludzie kompletnie sie nie znaja na robocie, poczawszy o wlasciciela, na szeregowym pracowniku skonczywszy. A kreci sie to tak, ze interesy robia ze sobia kolesie, jakosc uslug czy produktow jest nieistotna. Klient dostaje beznadziejna jakosc za horendalne ceny. Konkurencja nie istnieje, bo potencjalnych konkurentow z miejsca sie "wycina". "Wycinanie" ma rozne formy, w skrajncyh formach znam nawet przypadek ciezkiego pobicia. Im mniejsza miejscowosc, tym gorzej.
        • Gość: el_komentatore Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.12, 17:54
          Własnego biznesu niestety nie rozkręcisz bez networkingu ...
      • Gość: zula Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.tvkdiana.pl 21.06.12, 10:46
        Czym innym jest polecenie osoby, która potem i tak przechodzi wszystkie etapy rekrutacji, a polecający dostaje kasę, jeśli po okresie próbnym osoba polecona zostaje zatrudniona, a czym innym przyjęcie z polecenia osoby niekompetentnej, która nie jest poddawana normalnej ocenie. To drugie to zwykłe kumoterstwo i ma niestety miejsce najczęściej w urzędach państwowych.
        • Gość: gość Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.aster.pl 21.06.12, 11:11
          Przeważanie polecona osoba idzie tylko na rozmowę, nie przechodzi przez żadne etapy rekrutacji. Nie twierdzę, że nigdy takie osoby się nie sprawdzają, ale często nie mają podstawowych kompetencji na dane stanowisko. Problem ten dotyczy nie tylko urzędów państwowych, ale również prywatnych firm, dużych korporacji. Rekrutacja na państwowe stołki od dawna jest fikcją, ale od jakiegoś czasu przeniosło się to również na prywatny sektor.
          Np. ostatnio dowiedziałam się od znajomej, która pracuje w dużej korporacji, że prawie wszyscy z jej teamu weszli "bocznymi drzwiami", nikt nie przechodził normalnej rekrutacji. Część bardziej kumatych szybko się przyuczyła, część nie, tylko 20% z nich miało odpowiednie kwalifikacje na dane stanowisko. Gdyby startowali "z ulicy", większość nie przeszłaby nawet rozmowy telefonicznej, bo słabo zna język.
          Jeśli z polecanie przyjmuje się osobę kompetentną, która ma dużą wiedzę i doświadczenie, to ja nie mam nic przeciwko temu.
          • Gość: VM Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.189.221.200.skyware.pl 21.06.12, 12:16
            Skoro jest po znajomości to już samo przez się jest niekompetentna, bo gdyby było inaczej to bez problemu przeszłaby proces rekrutacji a tak ma znacznie ułatwioną drogę
      • Gość: berta Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.12, 12:45
        Ludziom to się trochę myli sens słowa znajomości i myślą, że na piękne oczy ktoś komuś coś załatwi, tylko dlatego, że sobie pogadali na forum albo piwo wypili. Znajomości to transakcja wiązana. Owszem, Iksiński załatwi Kowalskiemu robotę, ale tylko dlatego, że Kowalski, bądź Kowalskiego znajomi albo rodzina, też mogą Iksińskiemu coś załatwić, więc dobrze się z nimi trzymać i iść im na rękę.

        I jak ktoś ma jakieś możliwości, żeby komuś coś intratnego zaoferować, tylko nie ma komu, to faktycznie takie jeżdżenie na konferencje, szkolenia, czy udzielanie się w serwisach społecznościowych może i ma sens. Tylko ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, żeby ktoś wpływowy był samotny i musiał szukać osób, które zechciałyby z jego wpływów skorzystać. Życie towarzyskie to jest raczej skutkiem wspólnych interesów niż przyczyną.
      • Gość: Syf Rodzinne urzędy państwowe. Praca po znajomości? IP: 192.193.116.* 21.06.12, 12:46
        W Urzedzie Patentowym mam znajomego i prawie cała jego rodzina tam pracuje - oczywiście po znajomosci. Jemu pracę załatwila mamusia, oprócz tego pracuje tam jego ciotka która zalatwiła pracę córeczce. Praca praktycznie bezstresowa, samego zajęcia jest kilka godzin reszta to kawka, papierosek, ploteczki itd., wynagrodzenie raczej srednie ale do tego dodatki za staż pracy, trzynastki, premie itp. Ale ktoś z ulicy to na pewno sie tam nie dostanie, wiekszość rekrutacji jest fikcyjna - niby oferty są publikowane ale na to miejsce już jest osoba "polecana".
      • Gość: nie tak do końca Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.xdsl.centertel.pl 21.06.12, 13:49
        zatrudnił mnie kilka miesięcy temu , mój kolega i przyjaciel (teraz oczywiście były) .
        firma okazała się dla mnie kompletną porażką. wyszło tak , że murzyn przyszedł do firmy , posprzątał , zrobił w miarę porządek , poukładał placówkę (bo nie był z układów lokalnych) i .... już koledze nie był potrzebny ,także uważajcie na takie znajomości. mój były kolega okazał się malwersantem ,złodziejem i oszustem , który chcą przykryć swoją indolencję zarządczą i swoich "d...włazów" , wykorzystał znajomość ze starej firmy.
        • Gość: latko Re: Praca po znajomości? Nie, networking. IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 14:16
          O właśnie! Oprócz słowa "kumoter", brakowało mi słowa "d.powłaz".
          D.powłazy zostają kumotrami, czyli mówiąc nowocześnie, są debeściakami networkingu. A kolegę ściągnięto jako "łosia" żeby posprzątał po debeściakach.

          Dawniej łosia nazywano jeleniem, wcześniej frajerem, a za peerelu pracowitego fachowca, który wykonywał zajęcie kompletnie niekompetentnego najczęściej członka (nomen omen...) Partii, nazywano czasem "murzynem". Murzyn mógł zostać maksymalnie zastępcą kogośtam - zawsze z tyłu, zawsze na każde zawołanie. Szef oczywiście zawsze był swietny w networkingu, przynależność też była przejawem bycia świetnym w networkingu. W PRL 80% kadry zarządzającej należało do PZPR. Dla tych, którzy okropnie brzydzili się tej nazwy było SD albo ORMO (dla młodych - Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej). Należąc do SD lub ORMO też można było dostać dobre zajęcie. Ci, którzy nie należeli nigdzie, mogli ewentualnie dostać się do do sitwy, przepraszam, do sieci czyli do networku, poprzez wspólne polowania, grę w brydża, picie wódki, lub inne zajęcia towarzyskie, albo przez koligacje rodzinne co było opcją oczywistą.

          Na tym forum powstało też ciekawe słówko pociotking. Bardzo mi się podoba.
      • Gość: maxxx Re: Praca po znajomości? Nie, "networking"! IP: 173.233.200.* 21.06.12, 16:36
        Od dawna "networking" (czyli zatrudnianie "po znajomosci") dziala w krajach anglosaskich.
        Tyle, ze zazwyczaj dotyczy prac i stanowisk "z gornej polki"... Choc czasem wola
        zatrudnic tez - przykladowo - gosposie, czy opiekunke do dziecka, ktora
        ma odpowiednie "znajomosci" (tzn. kto ja poleca)!
        • Gość: gość Re: Praca po znajomości? Nie, "networking"! IP: *.aster.pl 21.06.12, 17:16
          Jest też inna forma "znajomości" bardziej obiektywna- REFERENCJE od poprzednich pracodawców. Osoba przyjmowana do pracy nie jest wtedy wielką niewiadomą. Jest ktoś kto zna ją z pracy może potwierdzić jej kompetencje. To dla mnie ma sens.
      • sselrats Rekrutacja to nie zawody sportowe 21.06.12, 18:25
        Praca jest dla wybranych, niekoniecznie najlepszych.
      • Gość: Pollena Po znajomości? IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.12, 20:41
        Cytat z monologu brytyjskiego człowieka z headhunting firm (firmy łowców głów, oficjalnie 'executive search firm') Seana Arnolda:
        'We work mostly in Europe to find people to run businesses or to head up business functions like finance, marketing, personnel. We are largely looking at people who are going to be in their early 30s until their 40s, people who are in the £100,000 p.a. and more salary bracket.
        The most important reason for someone to come to a headhunter is to access the very large majority of jobs in senior management that you never see, that are never advertised in newspapers, that you don't hear of, off the golf club.'

        Czyli: bez złudzeń! Także w UK, prawdopodobieństwo, że naprawdę dobrze płatna funkcja kierownicza dostanie się człowiekowi z ulicy, po odpowiedzeniu na jakieś ogłoszenie gazetowe, na podstawie jakichś standardowych CV oraz Letter of Application - nie jest wielkie. Zawsze jednak lepiej należeć do elitarnego klubu golfowego. Albo stać się obiektem zainteresowania headhuntera...
      • Gość: zenek Pociotkizm i nepotyzm są czyms zdrowym IP: 95.108.88.* 21.06.12, 20:46
        gdy decydent jest właścicielem firmy.
        To jego brocha czy kuzynka kolegi z wojska umie pracować czy ma dwie lewe ręce - on za swoje błędne decyzje odpowiada własnym majątkiem. A może też ugrywać coś, co mu przyniesie profity w biznesie.

        Gorzej gdy taka decyzje podejmuje osoba, która w żaden sposób nie odczuwa skutków swego błędu - prezes czy kierownik (nawet w prywatnej firmie) albo dowolny pracownik w firmie państwowej.
        Wtedy za ich bonusy towarzyskie płaci właściciel (bo przecież nikt mu nie powie "szefie, zatrudniłem pociotka lewusa") albo my wszyscy jako społeczeństwo.
        I to jest jawne sku..stwo.
      • jotembi hmm... 21.06.12, 23:17
        cytuję:

        ""Pozytywne" polecanie hołduje zasadzie win to win, opierającą się na wzajemnych korzyściach."

        już nie chodzi o to że się przypadki nie zgadzają, ale jeśli w ogóle istnieje coś takiego jak "win to win" to na pewno nie oznacza "wzajemnych korzyści" :D
        autorowi chodziło zapewne o "win-win", co zresztą też akurat tutaj średnio pasuje

        gazeto, takich ludzi nawet nie ma co wysyłać na doszkalające kursy angielskiego oraz - co gorsza - polskiego
        jak się dotąd nie nauczyli to już się nie nauczą, sorry
      • 6seal6 Nepotyzm 22.06.12, 06:53
        Nie wciskajcie ludziom kitu. Praca po znajomości od zawsze miała nazwę to jest NEPOTYZM.
        nepotyzm
        1. «faworyzowanie krewnych i przyjaciół przy obsadzaniu wysokich stanowisk i rozdawaniu godności przez osoby wpływowe»
        2. «w średniowieczu i odrodzeniu: system uprzywilejowania przez papieży ich krewnych»

        PWN

        I jest to pejoratywne określenie.
        • Gość: załatwiacing Re: Nepotyzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.12, 14:21
          Za komuny była NOMENKLATURA. Zresztą mimo upływu dwóch dekad NOMENKLATUROWY NETWORKING jeszcze funkcjonuje. Pierwszymi firmami, w których osoby z owej listy dostawały zatrudnienie na początku lat 90, były korporacje (np. firmy doradcze - prywatyzacja, wyceny itd.), które potrzebowały ludzi z dużym NETWORKIEM, tj. ludzi do załatwiania spraw, które są "nie do załatwienia", najlepiej z przeszłością w służbach. Nomenklatura ma się coraz słabiej, bo jednak czas robi swoje, ale wnuki jeszcze się łapią. Często nawet nie wiedzą, komu i czemu zawdzięczają swój start, ale dużo krzyczą o swojej zaradności.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja