lucusia3 Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? 26.06.12, 15:39 angelahenkel napisał(a): > Co ten Pan Archeolog za przeproszeniem pierd..i ? Na normalnych kierunkach typu > prawo, medycyna ludzie zabijają się wprost o stypendia Erasmus. Zabijają się, ci ktorych stać. Stypendium Erasmusa pozwala ewentualnie, zapewnic mieszkanie (nie wszędzie), żeby było na książki, jedzenie, bilety, pranie itp, trzeba mieć kasę. Pewnie Ty czy Pan profesor tego nie rozumiecie, bo Wam pewnie na wiele wystarcza. Ale nie wszyscy są w takiej sytuacji, zwłaszcza na "ścianie wschodniej". Tu wypływa to, co jest największym grzechem naszych wyższych uczelni - arogancja. Kolejny, to brak kultury osobistej - i studentow i wykładowców. Jedni nie pukają, gdy wchodzą do pokoju pracownika czy wysyłają maila w piątek wieczorem z pytaniem o materiały na sobotę, drudzy piszą jakieś terminy dyżurów, które informują tylko kiedy pracownik NIE BĘDZIE DOSTĘPNY na 100%. I tu jest problem, którego ministerialnie nie da się rozwiązać. Trzeba zmienić mentalność - studenci nie przychodzą "po co coś" - jak do sklepu czy fryzjera, ale "dla czegoś" - np. dla chęci zdobywanie wiedzy, a naukowcy nie robią łaski, że kogoś uczą, ani nie mają prezentować tematu z takim stopniem skomplikowania, żeby nikt nic nie zrozumiał i błysnąć swoją genialnością (powszechne zjawisko na naszych uczelniach, siegające chyba korzeniami do czasow Gogola, gdy prowadzący zajęcia maksymalnie mętnie i niezrozumiale uchodzi często za wybitnego specjalistę zajmującego sie niesłychanie ezoteryczną wiedzą) - oni dostają kasę za rozwijanie wiedzy i od strony merytorycznej i od personalnej, czyli kształcenia kolejnych pokoleń zdolnych do samodzielnej i kreatywnej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cybio Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.12, 15:41 Profesor ma racje.Jednak nie każdy student to leń i obibok! Studiowanie współczesne różni się od tego z przed 30 lat. Czym? Często koledzy i koleżanki profesora ganiają jak głupi po wyższych szkołach.Tworząc poziom 0. Masowo puszczają beznadziejnych magistrów i jeszcze lepszą kadrę osób określanych przez mnie mianem słowa doktUr. Bo do doktora jest im daleko.Karierowicze, bez etosu. Uniwersytety są sztuką dla sztuki. Nie dają jakichkolwiek podstaw do rozszerzania wiedzy i studiowania samodzielnego. Zostało tylko mniemanie o sobie. ;] Odpowiedz Link Zgłoś
jeepwdyzlu oszustwo 26.06.12, 16:04 Jaki ma być poziom studiów skoro na I rok dostaje się 40% rocznika a nie jak kiedyś 7% Na moim wydziale politechniki na I rok przyjęto 60 osób. Na drugim zostało 30, skończyło 15. Dziś na TYM samym wydziale, w tych samych budynkach - co roku przyjmuje się 400 osób, a kończy 370... Poziom selekcji jest żaden. Uczelnie to maszynki do zarabiania pieniędzy. Dlatego absolwenci są bezrobotni. Będzie tylko gorzej. Moje dziecko - wysyłam na studia za granicę. Szkoda, bo pewnie nie wróci ... jeep Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Re: oszustwo 26.06.12, 18:37 jeepwdyzlu napisał: > Jaki ma być poziom studiów skoro na I rok dostaje się 40% rocznika a nie jak ki > edyś 7% > Na moim wydziale politechniki na I rok przyjęto 60 osób. Na drugim zostało 30, > skończyło 15. > Dziś na TYM samym wydziale, w tych samych budynkach - co roku przyjmuje się 400 > osób, a kończy 370... Maszynką do robienia kasy jest również uczeń w Niemczech, ale jak trafi się przewalnik, to się go uwala na egzaminie. Jest cichy system kto ma uwalać. Tylko że w Polsce trzebaby uwalić 40% rocznika... > Poziom selekcji jest żaden. Uczelnie to maszynki do zarabiania pieniędzy. Dlate > go absolwenci są bezrobotni. Będzie tylko gorzej. > Moje dziecko - wysyłam na studia za granicę. Szkoda, bo pewnie nie wróci ... Polecam Niemcy. Dodam, że nie znałem niemieckiego kiedy tu przyjechałem. Teraz pracuję w przemyśle i widzę, że dla naszych najlepszych studentów jest tu praca, bo miejscowi się obijają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna czarno czy biało? IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.12, 16:16 Jak zwykle nic nie jest czarno-białe. Odpowiem z drugiej strony. Po części się z Panem zgadzam. Patrząc na ludzi na roku, uczących się odpowiedzi do testów na pamięć, nie czytających żadnych książek, nie wspominając już o artykułach specjalistycznych; oburzonych, że trzeba się czegoś nauczyć, ręce mi opadają. Studiuję kierunek, na który ciężko się dostać, więc wydawałoby się – teoretycznie oczywiście – że znajdziemy tu ludzi ambitnych, chętnych, poszukujących... Zwłaszcza, że po skończonych studiach „kariera” czeka nas raczej tylko naukowa. Ludzie są bierni, szkoda im pieniędzy na podręcznik, czasu na bibliotekę, 100zł na konferencję naukową. Tylko czy to czasem nie odzwierciedla przekroju całego społeczeństwa? Bulwersuje Pana, że studenci pytają o podręcznik? Może ma Pan niekonkretne wykłady i ciężko jest wywnioskować, czego Pan wymaga do zaliczenia przedmiotu. Niejednokrotnie ktoś może świetnie studiować – zgłębiać wiedzę i rozszerzać horyzonty, ale nie zdać egzaminu, bo wymagania są niesprecyzowane. Wtedy wiodący podręcznik jest czymś bardzo przydatnym zarówno dla prowadzącego jak i studenta. Oczywiście nie zwalnia to od prowadzenia ciekawych wykładów. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: czarno czy biało? 26.06.12, 20:17 I tu różnie bywa. Nie wiem, czy prowadzę ciekawe wykłady - nemo iudex in causa sua. Ale wiem, że zawsze dwukrotnie - na początku i na koniec semestru - dokładnie podaję wymagania egzaminacyjne, podręcznik (nieobowiązkowy, bo wystarczy wykład), listę zalecanych (chociaż nie obowiązkowych) lektur, listę zagadnień egzaminacyjnych; omawiam te listy, wskazując na podstawie dotychczasowych doświadczeń, z którymi zagadnieniami studenci mają najwięcej problemów, podkreślam, na co zwracam szczególną uwagę... I co? I nic. Co roku studenci zaskoczeni pytaniami, żywcem wziętymi z podanej im listy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: czarno czy biało? IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.12, 01:56 podaję wymagania egzaminacyjne, podręcznik (nieobowiązkowy, bo wystarczy wy > kład), listę zalecanych (chociaż nie obowiązkowych) lektur, listę zagadnień egz > aminacyjnych; omawiam te listy, wskazując na podstawie dotychczasowych doświadc > zeń, z którymi zagadnieniami studenci mają najwięcej problemów, podkreślam, na > co zwracam szczególną uwagę... I co? I nic. Co roku studenci zaskoczeni pytania > mi, żywcem wziętymi z podanej im listy. Po 20 latach uczenia potwierdzam - jest tak kropka w kropkę i u mnie, na każdym przedmiocie. Z każdym rokiem przybywa "studentów zaskoczonych": głupota szerzy się w straszliwym tempie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adamheW Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.ica.net 26.06.12, 16:39 ..........a moze juz tak jest z darmowymi rzeczami?! Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista problemem podstawowym jest bierność 26.06.12, 18:00 a nie brak wiedzy czy umiejętności. To można nadrobić, choć wymaga i od studenta i od wykładowcy sporo wysiłku. Problemem jest wyuczona bierność studentów, będąca efektem koszmarnego systemu edukacyjnego. Widzę to jak na dłoni, porównując naszych studentów z Erasmusowcami z innych krajów. Polscy studenci na naszej uczelni są na ogół byskotliwsi i pracowitsi od swoich kolegów z Hiszpanii, Włoch czy Francji (choć już nie z Niemiec). Obcokrajowcy, szczególnie Panowie, na ogół przyjechali tu na tanie piwo i ładne dziewczyny, co bez ogródek oznajmiają na pierwszym wykładzie. Natomiast to, co różni te dwie grupy to podejście do kursu. Nawet bardzo przeciętny student z Hiszpanii czy Włoch podchodzi po zajęciach, jak czegoś nie rozumie. Dopytuje się na egzaminie, jak pytanie jest dla niego niejasne. Przychodzi na konsultacje, by zobaczyć pracę. Dzieli się swoimi uwagami krytycznymi dotyczącymi sposobu oceniania. Czy nasi studenci boją się wykładowcy? Nie, chyba raczej chodzi o to, żeby się nie wychylać, nie wychodzić na kujona przed kolegami i "robić tak jak wszyscy". W efekcie interakcja ze studentami w Polsce jest minimalna - zachęcić ich do dyskusji na wykładzie i po nim jest niezwykle trudno. Informacje o sposobie prowadzenia kursu mam tylko dzięki obowiązkowym ankietom, ale i tak są bardzo lakoniczne. To wszystko efekt ciężkiej pracy w gimnazjum i szkole średniej, mającej na celu zabicie w młodych ludziach kreatywności, krytycznego myślenia i samodzielności. I dopasowania ich "pod testy". Mam już takich seminarzystów, którzy wręcz błagają mnie bym WYMYŚLIŁ im temat pracy dyplomowej. Nic ich nie interesuje... Odpowiedz Link Zgłoś
12345a65 Studiować? Czy aplikować wiedzę? 26.06.12, 18:03 Panie Porfesorze! Dawniej było niewielu studentów, którzy nie chcieli pracować fizycznie. Dziś studiują wszyscy, wiedząc żeby znaleźć pracę także fizyczną. Dawniej, było kilka książek w temacie, niedostępnych dla ogółu. Nauczyciel był jedyną kopalnią wiedzy. Dziś mamy internet i nauczyciel rzadko kiedy ma wiedze większą od licealisty. Dawniej nauczyciel chciał być autorytetem, etykiem, oparciem. Dziś jest frustratem, z trudem tolerującym otoczenie. Dawniej student był rozliczany z treści. Dzisiaj z formy, znajomości i układów. Mnie też jest przykro. Z mojego małego miasteczka wyszłam ze średnią 6.0. na maturze i z wielką ufnością w siłę nauki. Wymarzone studia na UJ okazały się niezapomnianą lekcją upokarzania, pogardy, demoralizacji i porażającej niekompetencji. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? 26.06.12, 20:27 Akurat pracę fizyczną znaleźć jest znacznie łatwiej niż umysłową - i nie chodzi o kopanie rowów; ale do tej pracy fizycznej (chociażby na budowie) też się trzeba przyuczyć. Niekoniecznie na studiach, wystarczy dobre technikum, a najlepiej zawodówka (oczywiście gdyby nie to, że je polikwidowano). Większość studentów po prostu nie ma odpowiednich kwalifikacji umysłowych do studiowania. Może i "nauczyciel rzadko kiedy ma wiedzę większą od licealisty" (jeżeli to twoje własne doświadczenia, to rozumiem tę średnią 6.0), ale wyższość wykładowcy nad studentem nie polega na tym, co on wie czy nie wie (a przynajmniej nie wyłącznie) - ale na tym, że w odróżnieniu od studenta potrafi się dowiedzieć. I nie chodzi o Internet, który na pewnym poziomie niewiele już może pomóc. Wiedzę do Internetu ktoś musi wprowadzić, a jeśli robią to ludzie o poziomie licealistów, to trudno liczyć na szczególnie interesujące i odkrywcze treści. Opowieści o układach i znajomościach zazwyczaj są najlepszym samousprawiedliwieniem nieudaczników. Średnia 6.0... Cóż, jeśli coś jest dobre do wszystkiego, to zazwyczaj jest do niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elenita Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.13-2.cable.virginmedia.com 27.06.12, 00:50 A przynajmniej z polskiego szóstka była niezasłużona. Zdecydowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ted Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.access.customer.infra.net 26.06.12, 19:07 jak na p. profesora to dosc pobiezna analiza, skoro uwzglednia tylko jeden czynnik sprawczy. nawet sie nie zajaknie na temat winy po stronie systemu lub kadry, ze nie wspomne o zmieniajacej sie rzeczywistosci wokol. A moze " krol jest nagi " i tylko "dzieci" to widza - np. nie widza w tym wszystkim sensu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zgred Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.acn.waw.pl 26.06.12, 20:08 angelahenkel napisał(a): > Na normalnych kierunkach typu prawo, medycyna (...) ludzie genialni stanowią spory stopień studentów. ROTLF W takim razie gdzieś "w międzyczasie" musiało się zmienić znaczenie słowa "genialny". :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.53.11.37.dynamic.jazztel.es 27.06.12, 01:02 genialna odpowiedź :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.06.12, 20:42 Żeby nie było, że nauczyciele akademiccy prezentują tylko pychę, zacznę od samokrytyki - nie jestem najwybitniejszym dydaktykiem, jakiego uczelnia widziała. Nie lubię tego, ale system mnie zmusza, więc uczę. Popracowałbym nad umiejętnościami, gdyby było dla kogo. Dlaczego uważam, że nie ma? Przykład z moich zajęć (ćwiczenia rachunkowe dla I roku, kierunek ścisły) - 15 osób zapisanych na zajęcia, 7 obecnych, 1 przygotowana w stopniu średnim, reszta wcale. Dochodzimy do zadania, którego nikt nie umie rozwiązać, bo nikt nie zna potrzebnego wzoru i definicji. Pytanie: Dlaczego nikt się nie przygotował do rozwiązania tego zadania? Odpowiedź: Bo w internecie tego nie było! Pytanie: A na wykładzie było? Odpowiedź: ... (cisza) Pytanie: Czy ktoś z państwa ma przy sobie notatki z wykładu i może sprawdzić czy na wykładzie było to zagadnienie? Średnio przygotowana studentka miała notatki (jako jedyna z obecnych), znalazła wzór i definicję. Rozwiązała zadanie. Oprócz tego, że było na wykładzie, było też w literaturze uzupełniającej do wykładu. Niestety w googlach nie było, a czego nie ma w googlach, nie ma w głowie przeciętnego studenta. Nie jest to przypadek jedyny. Więcej takich historii znam ze swoich zajęć i z opowiadań kolegów/koleżanek. Z roku na rok jest gorzej. Z tą garstką ponadprzeciętnych studentów (bywających na wykładach, słuchających wykładów, sięgających do książek i uczących się) nawet ja, przeciętny dydaktyk dogaduję się dobrze i nasza współpraca zwykle jest owocna. Ci, którzy na studiach chcą mieć to samo co w gimnazjum, zawsze się skarżą na jakość nauczania. Ciekawa zależność... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adiunkt Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 20:51 Brawo Panie Profesorze. Od 10 lat pracuję na wielkiej, warszawskiej uczelni. Studenci są bierni, leniwi i roszczeniowi. Niestety, ta postawa po skończeniu studiów, jest jak seppuku. Nas naukowców system zmienił w błaznów ciągnących za uszy bezmyślne dzieciaki które z szansy i możliwości bycia studentami wybierają trzecie piwo gratis. Odpowiedz Link Zgłoś
viscid Studiować? Czy aplikować wiedzę? 26.06.12, 21:12 Głównymi problemami polskiej edukacji są niedofinansowanie i postępująca degradacja programowa. Tak długo, jak płace nauczycielskie będą marne, tak długo nie będą nauczycielami ludzie z pasją, bo zwyczajnie im się nie będzie to opłacać. Przy niedofinansowaniu warto też wspomnieć o "zawodówkach" i technikach, tak potrzebnych, a tak obecnie nieefektywnych, wręcz bezużytecznych. Obniżanie poziomu nauczania zaś spowodowało podwyższenie wymagań pracodawców. Dlaczego byle sekretarka musi mieć wykształcenie wyższe, wszak do podstawowej obsługi komputera nie jest potrzebne 5-letnie studium! Nie dostosowujmy poziomu nauczania do poziomu nauczanych. Każdy powinien mieć dostęp do edukacji, ale nie każdy musi być zaraz magistrem, nie każdy musi mieć maturę i nie każdy musi kończyć gimnazjum! Odnośnie samego artykułu: profesor sugeruje, że wina w sporej mierze leży po stronie leniwych studentów. Niestety nie zadał pytania, dlaczego ci nasi dzisiejsi studenci tacy są. Tutaj właśnie wracamy do wątku zainteresowania: niby skąd oni mają mieć chęć do czytania, pisania, kopania czy wyjeżdżania, kiedy nikt ich tym nie zaciekawił? To właśnie nauczyciel (przede wszystkim; pomijam rolę rodziców, czynników środowiskowych itp.) powinien w uczniu zaszczepić pasję, aby mógł zgłębiać tajniki wiedzy. Dotyczy to każdego szczebla edukacji od podstawówki, przez technika i licea, na studiach kończąc. Oczywiście, można stwierdzić, że nikt studenta nie zmuszał do wyboru tego czy owego kierunku, ale student, chcąc w dzisiejszym świecie przetrwać, wybiera opcję najbardziej racjonalną we własnym mniemaniu. Dlaczego? - to wykracza poza planowane spektrum tego komentarza, ale warto się zastanowić, skąd 19-latek ma wiedzieć, co jest racjonalne, a co nie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lebowski11 Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.12, 21:53 Z całym szacunkiem, ale czy Pan zwariował? Mówi Pan (podobnie, jak wiele osób tutaj) o 20-letnich ludziach w sposób skrajnie paternalistyczny. Co to w ogóle jest za pomysł, żeby student usprawiedliwiał swoją niewiedzę i niechęć do uczenia się tym, że wykładowca nudny (żeby było jasne, uważam, że złych wykładowców trzeba zwalniać)?? Jak ktoś chce, do ciężkiej cholery, zostać prawnikiem (lekarzem, inżynierem, chemikiem etc.), to ma się nauczyć prawa karnego (dermatologii, budowy mostów, chemii organicznej etc.) choćby wykładowca był największym nudziarzem pod słońcem! Obrońcy studentów traktują ich w gruncie rzeczy jak upośledzone dzieci. Biedaczki, które muszą mieć wykłady w PowerPoincie, co by się im nadgarstek nie przemęczył od notowania, nieszczęśnicy, których trzeba uczyć, jak się uczyć, bo sami nie potrafią, niedorajdy umysłowe, które muszą być przyuczone do konkretnego zawodu, bo nabytej na studiach wiedzy nie umieją zastosować w praktyce. Ja studiując kilkanaście lat temu wykłady miałem z karteczek (o powerpoincie nikt nie słyszał), nikt mnie nie uczył, jak się uczyć i innych - tfu - "kompetencji społecznych", na uczelni była masa nudziarzy itp. - co z tego??? Wiedziałem, że chcę być dobry w swoim zawodzie i w związku z tym robiłem swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
viscid Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? 26.06.12, 22:54 Pański post odczytałem następująco: każdy jest kowalem własnego losu (i z takim stwierdzeniem mogę się zgodzić), bądź ujmując inaczej: life is hard, trzeba zapie****ać, a inni będą mi w moim bytowaniu wyłącznie przeszkodą. Otóż nie: funkcją państwa ma być upraszczanie swoim obywatelom ich życia, nie na odwrót. I trzeba jasno powiedzieć, że w tym kontekście zachowania pracowników ZUS, US czy innych instytucji państwowych to patologia. System edukacji musi przejść gruntowną reformę, aby służyć uczniom, nie nauczycielom i wykładowcom. Napisał też Pan, że "chciał być dobry w swoim zawodzie". Jednak większość studentów studiuje nie z chęci, a z przymusu: w końcu muszą kiedyś z czegoś żyć. Mój post traktował o tym, co należy zrobić, aby ludzie mieli własne pasje, które spowodują właśnie te chęci. Odnośnie warunków kiedyś i dziś: jeśli wykładowca posiada wykład w pdfie, to dlaczego nie udostępni go swoim studentom? Bo za jego czasów było trudniej i chce to zademonstrować? Nonsens. Stoi to w jawnej sprzeczności z tym, co już napisałem na temat roli państwa. Na koniec dodam, że studiuję aktualnie dwa kierunki i na obu brak zaangażowania ze strony wykładowców jest rażący - spóźniają się, albo w ogóle nie przychodzą na zajęcia (często bez jakiejkolwiek informacji), wykład stoi na miernym poziomie, a materiał obowiązujący do egzaminów nieraz jest szerszy od treści zawartej w wykładach. Dla porównania oglądałem kiedyś w Internecie wykłady z mechaniki płynów profesorów z MIT i wykładowca potrafił tam w naprawdę ciekawy sposób wytłumaczyć strukturę równania N-S, gdzie na moim wydziale profesor sprawiał wrażenie wykładającego jakąś wiedzę tajemną. Nie bez powodu w międzynarodowych rankingach uczelni (nie poruszając kwestii ich wiarygodności, ale jednak) nasze wypadają tak słabo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lebowski11 Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.dynamic.chello.pl 27.06.12, 00:26 Doprecyzuję: Nauczyciele akademiccy źle wypełniający swoje obowiązki to jedno (jest to istotny problem, który należy rozwiązywać, nie cofając się przed bardzo radykalnymi krokami; nieprzychodzenie na zajęcia, nieprzygotowanie, niewiedza to rzeczy absolutnie skandaliczne i zasługujące na potępienie, podobnie, jak np. chamskie zachowania wobec studentów. Te rzeczy się zdarzają, choć nie zgodziłbym się, że jest to problem aż tak masowy, jak wynika to z Pana doświadczeń). Zupełnie czymś innym jest nagminne usprawiedliwianie przez studentów własnych defektów błędami nauczycieli akademickich, w tym w szczególności nudnymi zajęciami. Ja rozumiem, że do jakiegoś przedmiotu może kogoś zniechęcić nędzny nauczyciel w podstawówce, ale na poziomie akademickim rozumowanie takie wydaje mi się absurdalne. Student musi chcieć zdobywać wiedzę - to jest właściwa postawa -i wówczas żaden "nudziarz" mu niestraszny. Jakby Pan potraktował lekarza rodzinnego, który nie potrafi odróżnić, czy - w prostym przypadku - wysypka na skórze to reakcja alergiczna czy objaw choroby zakaźnej i broni swojej niewiedzy stwierdzeniem, że wykładowca z dermatologii nudził, mruczał pod nosem, a na egzaminie dał wszystkim państwowe 3, jeśli tylko na egzamin przyszli trzeźwi? (Co do pdf-ów zgadzam się z Panem, że jeśli ma, to mógłby udostępnić, ale zależy to od formy tych konspektów - udostępnianie jakichś streszczonych wersji przyniosłoby, moim zdaniem, więcej szkody niż pożytku). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viscid Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.sgh.waw.pl 27.06.12, 03:19 Oczywiście, ma Pan rację, lecz problem w tym, że studenci uczą się z wewnętrznego przymusu, imperatywu, który nakazuje naukę z racji czysto ekonomicznych. Studenci faktycznie zafascynowani przedmiotem swoich studiów to dziś rzadkość (powszechność studiów w sensie społecznym ma tu niemałe znaczenie). Stąd też uważam, że już od podstaw dzieci powinny być kształcone przez pasjonatów, zdolnych "zarazić" swoich podopiecznych własnymi pasjami, poglądami, przekonaniami. Tutaj także dochodzi interes państwowy - powinno nam zależeć na wychowaniu młodych w ten sposób - tak ukształtowanemu człowiekowi żaden nudziarz nie będzie straszny. "Jakby Pan potraktował lekarza rodzinnego, który nie potrafi odróżnić, czy - w prostym przypadku - wysypka na skórze to reakcja alergiczna czy objaw choroby zakaźnej i broni swojej niewiedzy stwierdzeniem, że wykładowca z dermatologii nudził, mruczał pod nosem, a na egzaminie dał wszystkim państwowe 3, jeśli tylko na egzamin przyszli trzeźwi?" Odnośnie tego, to już nie wiem, czy pytanie jest poważne. Całkiem niedawno, lekarz na ostrym dyżurze, przy (jak się później okazało "zupełnie oczywistym") uszkodzeniu torebki stawowej w paliczku, stwierdził, że niepotrzebnie się w ogóle zgłaszałem, bo palec jest po prostu "wykręcony" (jego słowa) i muszę zwyczajnie poczekać. Czym jest wykręcenie, tego nawet Internet mi nie powiedział. Palec już do pierwotnego wyglądu nie powrócił. W takich wypadkach funkcjonariusz publiczny (w tym konkretnym wypadku lekarz) powinien ponosić osobistą odpowiedzialność za własne decyzje czy zalecenia. I on sam powinien się od takich błędnych zaleceń ubezpieczać, nie państwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lebowski11 Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.dynamic.chello.pl 27.06.12, 10:08 No to chyba doszliśmy do pewnego konsensusu; kluczowy jest zwrot "od najmłodszych lat". Na studiach - moim zdaniem - jest już na to generalnie za późno i rzeczonego imperatywu wykształcić się co do zasady (mogą być wyjątki) nie da. Chciałbym być dobrze zrozumiany - ja absolutnie nie uważam, że POTENCJAŁ intelektualny dzisiejszych studentów jest aż tak dramatycznie niższy niż dawniej, by stosowne było rozdzieranie szat nad "dzisiejszą młodzieżą". Studenci mogliby być znacznie lepsi, ale system edukacji na niższych szczeblach, warunki życia (np. szatański wynalazek, jakim są serwisy społecznościowe-to tylko lekka ironia) oraz wychowanie w rodzinie powoduje, że znaczna część studiujących to ludzie bez pasji, bez zainteresowań, bez podstawowej wiedzy, z przekonaniem o własnej wyjątkowości, pozbawieni cech (np. krytycyzm, ciekawość intelektualna) i umiejętności (np. selekcja materiału, umiejętność logicznego - np. na zasadzie analogii - myślenia, zdolność do samokształcenia) potrzebnych do sukcesu i na studiach i w zawodzie. Na studiach zawsze było tak, ze istniała grupa (powiedzmy 15 %) świetnych, grupa b. słabych (tez powiedzmy 15%) i stan średni. Otóż obawiam się, że w porównaniu z zeszłymi latami drastycznie pogorszył się poziom stanu średniego. Przykładów jest mnóstwo-część z nich była tu wspominana - począwszy od proszenia promotora o wybór tematu pracy magisterskiej (to jest dla mnie coś wręcz NIEPRAWDOPODOBNEGO) poprzez delikwentów nie czytających ani jednej książki niezwiązanej ze studiami aż po totalnie kompromitującą niewiedzę (np. nieznajomość choćby jednego teoretyka lub przywódcy komunistycznego, nieznajomość terminu "Holocaust", brak choćby skojarzeniowej wiedzy na temat słowa "liberalizm" - mówię oczywiście o naukach społecznych). I tych smutnych faktów niestety nie zmieni żadne unowocześnianie metod dydaktycznych, wprowadzanie krajowych ram kwalifikacji czy upraktycznianie studiów Odpowiedz Link Zgłoś
joly.roger Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? 26.06.12, 21:14 Gość portalu: stódent napisał(a): > a może po prostu na archeologię idą głównie ci co nigdzie indziej się nie dosta > li? Mało ich to interesuje, ale profesorowie opłacani od duszy studenta przyjmą > kazdego zeby mieć co jeść, a potem żal do gazety że niezainteresowani? Akurat kulą w płot - absolwenci archeologii są w tej chwili bardzo poszukiwani. Trzeba przebadać i to szybko teren przed każdą budową drogi. A że drogi to my jeszcze kilkadziesiąt lat budować, zanim dociągniemy do poziomu Europy, to zajęcie na jakiś czas będą mieć :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misio Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.acelerate.net 26.06.12, 21:39 A dopiero co wczoraj przeczytalam artykul o Erasmusie, gdzie wszyscy komentujacy pisali, ze studenci to lenie i na Erasmusa wyjezdzaja, zeby miec wakacje! Nietety, takze pan profesor bardzo sie myli i niepotrzebnie generalizuje. Bardzo duzo osob chce wyjechac na Erasmusa, ale czesto ich na to nie stac. Ja sama mialam szczescie, bo dostalam miejsce na uczelni w Poludniowych Wloszech, gdzie utrzymanie sie nie bylo zbyt kosztowne i w zasadzie stypendium pokrywalo zakwaterowanie i wyzywienie. Niestety, roznice cenowe w Niemczech, Francjii czy Skandynawii sa juz o wiele wieksze i bez wlasnych dochodow ani rusz. Co do muzeow, wykopalisk, wycieczek- to sprawa wyglada podobnie! Czasem uczelnia funduje wyjazdy i wtedy wszyscy sa chetni, ale jak trzeba zaplacic z wlasnej kieszeni, to przecietny student ma do wyboru - miesieczna glodowke albo wycieczke. Oczywiscie, zdarzaja sie leniwi studenci, ktorym nic sie nie chce, zdarzaja sie i tacy, ktorzy studiuja, bo im rodzice za to placa. Niestety, rzeczywistosc przecietnego zaka to przewaznie ciezka praca i godziny spedzone w bibliotece oraz, jezeli czas pozwala na studiach dziennych - dodatkowa praca. A imprezy w akademikach czy piwo w pubie? - coz, student tez czlowiek. Tylko wtedy trzeba troche poglowkowac, zeby po tym piwie starczylo do pierwszego:) Odpowiedz Link Zgłoś
thomos85 Studiować? Czy aplikować wiedzę? 26.06.12, 21:46 Problemem jest zbyt duża liczba studentów. Za komuny studia były ELITARNE a studiowało tylko około 400 000osób, teraz mamy mniej więcej 1 800 000 studentów zatem zanotowaliśmy ponad czterokrotny wzrost osób studiujących. Zatem z czysto statystycznego punktu widzenia jest rzeczą OCZYWISTĄ, że obecnie studiują osoby, które w czasach PRL nie miałyby NAJMNIEJSZYCH SZANS na podjęcie studiów ze względu na niski potencjał intelektualny. A skoro studiują słabsi ludzie (i to do tego w tak znacznej ilości) to i poziom studiów spada bo z pustego to i Salomon nie naleje. I tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przybyły Studenci są lepsi od wykładowców.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 22:24 Młodzież, studenci są świadomi swojej przyszłości, konieczności zdobycia gruntownej wiedzy. To uczelnie często nie zdają egzaminu z poziomu wykładowców. Poziomu dydaktycznego, naukowego i moralnego. Uczelnie są upartyjnione i dają pracę kolegom. Piszę to świeżo po egzaminie licencjackim. Zestaw pytań egzaminacyjnych nijak się ma do programu i toku nauczania. Słowem; po pilnym uczestnictwie w 3-letnich zajęciach nie umiałbym odpowiedzieć na 90% gdyby nie nauka własna. Bywają wykładowcy - karykatury - kompromitacja, w necie można znaleźć o nich żenujące informacje. Wybitne jednostki są szybko sprowadzane na Ziemię bo obnażają dziadostwo i stanowią zagrożenie dla pasożytów-huby. ... długo by pisać. O jakiej uczelni piszę?.. pewnie nie jednej Odpowiedz Link Zgłoś
1hultaj Choćby wszyscy skończyli Harvard 26.06.12, 22:30 to i tak będzie bezrobocie 20% Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gościu Re: Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 22:38 100denciak.pl - niech wpadnie tam i zobaczy jak im się "NIE CHCE" mega ilość kreatywnych ludzi - tylko kadra na uczelni zacofana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Zwykłe przepychanki IP: *.aster.pl 26.06.12, 23:18 Młodzi narzekają na starych, starzy na młodych, klienci na sprzedawców, sprzedawcy na klientów i studenci na wykładowców, a wykładowcy na studentów. Niektóre sforumułowania są nieprawdziwe. Szczególnie o szkołach, bo jest różnie. Przepychanie na siłę ? - nie w każdej. W zeszłym roku było parę głośnych spraw o szkołach, gdzie uczniowie dostali ultimatum rezygnujesz z matury albo nie dostaniesz zaliczenia z przedmiotu. Przykłady z narzekającymi studentami, to raczej absurdy. Przecież w szkole sprawdziany są o wiele częściej, a profesor zapomniał o przedmiotach całorocznych, gdzie egzamin jest w sesji letniej. Pytanie o podręcznik - to źle że chcą wiedzieć więcej ? Że na Erazmusa się nie pchają. Znam kierunek, gdzie się pchają. Może dlatego, że organizator informuje, zachęca i pomaga ? Poza tym jadąc trzeba język znać perfect i pozdawać na termin, a egzaminator wisi, czy ktoś wyjechał czy nie. Podobnie jak profesor, też nie rozumiem podejścia pracodawców i studentów, że studia DAJĄ zawód. Studia to nie praktyczna zawodówka. Studia dają wiedzę o danym zagadnieniu i teoretyczne podstawy do zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaz ludzie dziela sie na samouków i nieuków IP: *.satfilm.net.pl 27.06.12, 00:24 pewien psycholog powiedział: ludzie dzielą sie na samouków i nieuków. i to prawda ani szkoła ani uczelnia nic nikomu nie dadzą same. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: de Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.bynqu1.dynamic.dsl.tele.dk 27.06.12, 02:17 No i o co to bicie w dzwony? Znam takiego doktora, nauczyciela akademickiego w Lublinie. Bawi go poziom absolwentów dostających się obecnie na studia. Muszą organizować dla nich specjalne kursy wyrównawcze na pierwszych latach, żeby móc się z tymi studentami porozumieć. Komplety dla potłuczonych. Ale jego to bawi. Co go obchodzą stada tumanów poupychanych przez państwo na studiach, zamiast wrzucenia ich na rynek pracy? Kompletnie nic. Dzięki tym lemingom ów doktor obstawia różne pseudostudia i oddziały zamiejscowe uczelni na prowincji w weekendy a do tego kursy douczające i etat na uczelni. I żyje sobie, z tego ślepego pędu miasteczek i wiosek do wiedzy, jak ten pączek w maśle. Głośno opinii nie wyraża na temat schamienia i totalnej degrengolady systemu, bo jeszcze ktoś by mu fuchy zabrał.A kto się przejmuje tym, czy ktoś po takich studiach pracę dostanie. Nikt, kompletnie nikt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goscLA Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.lsanca.fios.verizon.net 27.06.12, 04:48 brak zainteresowania studiowaniem jest wina nauczycieli a nie studentow. Pan profesor wyraznie nie pasuje do rzeczywistosci. To nauczyciel wspolczesny musi wiedziec co student musi wiedziec jak dostarczyc wiedze ktora prowdzi do otryzmania pracy w zawodzie wyuczonym. Po to jest szkola.Poniewaz nauczyciel polski wie GOWNO o zyciu zwodowym inzyniera , lekarza , czy prawnika wiec GOWNIANIE uczy. Druga strona medalu to atrakcyjnosc nauczania czyli np stworzenie malych grup seminarycjnych na 20-25 osob z pelna dyskusja czy omawianiu ciekawych, pasjinujacych przypadkow. Nauczyciel musi umiec zainteresowac studenta i byc dla niego partnerem ktory wyzywa studenya na "pojedynek intelektualny. Egzamin musi byc z otwarta ksiazka.Polski profesor jest GOWNIANYM dydaktykiem ktory nie posiada atrybutow dobrego nauczyciel dlatego formuje slabych absolwentow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.mia.bellsouth.net 27.06.12, 05:25 Pracuje na uczelni w USA i musze przyznac ze polscy studenci nie sa jakims wyjatkiem. Poza tym nie czarujmy sie, wielu profesowow na polskich uczelniach reprezentuje bardzo niski poziom I nie ma co sie dziwic ze studenci maja juz dosc takich profesorow. Brak konkurencji I zatrudnianie po znajomosci zamiast na podstawie osiagniec naukowych powoduje ze poziom pracownikow naukowych I dydaktycznich jest czesto zenujacy. Polskim uczelniom potrzebne sa deals ze, bardziej drastyczne reformy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Bo studenci to w większości chłopskie dzieci. IP: *.jmdi.pl 27.06.12, 09:38 Wychowane w chłopskim przywiązaniu do jednego miejsca i pogardzie dla- nie rozumianej- pracy umysłowej, która odbierana jest jako "siedzenie za biurkiem i nic nie robienie za dużą kasę". Dzieci są więc pchane przez niewykształconych rodziców na studia, żeby zdobyły "papier" który im takie słodkie życie umożliwi (w przekonaniu ludzi ze wsi nawet zagwarantuje). Zaraz pewnie odezwie się paru inteligentów w pierwszym pokoleniu, mniej lub bardziej wybrednie skrytykuje moją wypowiedź, co tylko potwierdzi jej słuszność. Prawda w oczy kole! Odpowiedz Link Zgłoś
agata0 Re: Bo studenci to w większości chłopskie dzieci. 27.06.12, 15:03 Problemem obecnego systemu jest to, że ci ludzie się na studia dostają i je kończą. Ja jestem inteligentem w pierwszym pokoleniu :-) Ty za to brzydko generalizujesz, ale mniejsza z tym. Z mojej klasy licealnej na studia dostało się może 80% osób. Po pierwszym roku większość wyleciała. Na moim wydziale matematykę zaczęło studiować chyba 120 osób (wydaje mi się, że były to cztery pełne grupy). Po pół roku została połowa. Ostatecznie tytuł magistra uzyskało 9. I działo się tak, bo generalnie poziom intelektualny tych studentów był niski, więc uczelnie się z nimi szybko żegnały. Teraz uczelnie przyjmują o wiele więcej studentów niż te kilkanaście lat temu, a na dodatek w ich interesie jest przepychać tych ludzi do samego końca edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yesman Studiować? Czy aplikować wiedzę? IP: *.tvk.torun.pl 27.06.12, 10:02 Studiowalem biotechnologie, poniewaz uwielbiam nauki scisle a to miala byc profesja z przyszloscia. Mialem najwyzsze stopnie ze studiow, prace magisterska na tip-top. Staz odbylem w prestizowym Instytucie Karolinskim. Po studiach musialem walczyc o swoje prawa autorskie do publikacji bo padlem ofiara plagiatu. Prawa wywalczylem, ale pracy juz nie znalazlem. Doktorat 4-letni za 1000 zl w Warszawie? A co dalej po obronie? Moze, doktorat za granica? Probowalem, ale takich jak ja sa setki a miejsce jedno. Bitch, please... dzieki temu, ze bylem swietny z matematyki zdalem egzaminy na analityka-statystyka. Pracuje w duzej korporacji. Placa wysmienicie. Mimo tego wolalbym wymyslac nowe metody leczenia nowotworow, zamiast wykorzystywac swoje umiejetnosci do "pozerania" konkurencyjnych firm i okradania ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś