Gość: szanujący się
IP: *.acn.waw.pl
25.06.04, 00:27
Gdy swego czasu zapodałem temat "od ilu godziwe zarobki", forumowicze mało
mnie nie zjedli. Pisałem m.in., że dla mnie godziwy zarobek oznacza ok 6000
zł/mc netto, a dolna kwota, dla której chciałoby mi się ruszyć cztery litery z
domu, to jakieś 3500. Czego to ja się wtedy o sobie nie naczytałem:) Śledzę to
forum (z podforami) od jakiegoś czasu i dochodzę do wniosku, że wielu
forumowiczów akceptuje sytuację, gdzie zarabia się dajmy na to 1200 zł/mc, ba,
uważają, że tyle NALEŻY zarabiać, a jak ktoś chce kilka razy więcej, to
oszołom. Ich sprawa.
Wiem, że nie należy uogólniać, na pewno są w Polsce ludzie ambitni, ceniący
się, jednak po lekturze niektórych wpisów na forum zastanawiam się, czy
większość Polaków to nie minimaliści i wszelkiej maści sfrustrowani
nieudacznicy, unieszczęśliwiający swoje rodziny. Ja np. nie potrafiłbym tyrać
tylko po to, żeby starczyło na rachunki i chlebek, pragnę mieć coś od życia. A
na to potrzebne jest więcej niż 1000 czy nawet 2000 zł/mc.