Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca rezydentów i pilotów: pobyt w raju czy up...

    IP: *.adsl.net.t-com.hr 16.08.12, 11:59
    Widac, ze artykul pisal ktos, kto nie ma pojecia o pracy w turystyce. Rezydent ma gorzej, bo.. tu pada seria obowiazkow. Jakby pilot ich nie mial. Bylam rezydentem, jestem pilotem, trudnosc pracy jest zblizona. Osobisie wydaje mi sie, ze rezydent ma prosciej. Pracuje w konkretnym regionie, ma jakies znajomosci, dobrze zna okolice nie musi zmieniac co dzien miejsca noclegu, potrafilam podczas jednej wycieczki byc w 6 krajch, z 6 walutami, granice, mialam chorego turyste i co dzien szukanie specjalisty.
    Mysle, ze turysci bardzo rzadko sobie zdaja sprawe z tego, jak trudna jest to praca. Oczekuja od nas wiedzy, uprzejmosci, animowania i ciaglego trzymania pod kontrola wycieczki. To jest naprawd turdne.
    Obserwuj wątek
      • Gość: małmazja Re: Praca rezydentów i pilotów: pobyt w raju czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.12, 22:47
        Ile osób, tyle punktów widzenia. Nie byłam nigdy pilotem ani rezydentem, ale jako turysta spotkałam się z jednymi i drugimi. To z pewnością nie są łatwe i przyjemne zawody, co nie zmienia faktu, że często wykonują je kompletnie nieodpowiednie osoby, i to już od lat. Jestem typem turysty zdyscyplinowanego i mało marudnego. Jeśli "czas wolny" kończy się o 18:00, stoję przed autokarem kwadrans wcześniej. Mimo to, negatywnych wspomnień związanych z pilotami mam sporo. Niektóre z czasem zaczęły mnie śmieszyć. Na przykład jedna z pilotek (notabene nie znająca ŻADNEGO języka obcego, choć wycieczka wiodła przez Czechy i Austrię do Włoch) uporczywie wciskała mnie z córką znajomej do pokoju z małżeńskim łóżkiem (dziwnym trafem, dla naszej wycieczki zarezerwowano pokoje z podwójnymi łóżkami zamiast "dwójek"...), motywując to tym, że... przecież siostrzyczki (???) mogą spać razem. Zostałam też kiedyś pozostawiona sama sobie w Luksemburgu, choć zgłosiłam (innej, skądinąd bardzo sympatycznej) pilotce, że oddalam się na moment do łazienki. Poinformowała mnie, że grupa idzie do pobliskiego słynnego Radia Luksemburg, droga jest prosta i mam za chwilę dołączyć. Kiedy tam dotarłam, okazało się, że radio jest w trakcie zmieniania siedziby, a grupa z Polski była, ale oczywiście w tych warunkach natychmiast sobie poszła - i nikt nie zostawił informacji, dokąd idą, ani gdzie czeka autokar. Ważna informacja: nie był to jeszcze czas telefonów komórkowych! Tylko dobroci jednego z pracowników radia, który swoim samochodem obwiózł mnie po okolicy, zawdzięczam, że znalazłam grupę i dotarłam z nią do kraju...
      • tanczacy.z.myslami Rezydenci w raju, piloci w piekle :) 17.08.12, 09:22
        "Rezydent (...) Odpowiada za odebranie turystów z lotniska lub dworca i bezpieczne przetransportowanie do hoteli. Na miejscu musi przekazać im podstawowe informacje o zakwaterowaniu, posiłkach i możliwościach spędzania wolnego czasu. Przez cały pobyt sprawuje całodobową opiekę na urlopowiczami, w razie potrzeby zapewnia im pomoc medyczną i likwidację szkody w razie zaginięcia bagażu. Doradza przy organizacji planu zwiedzania, podpowiada w sprawach organizacyjnych, np. gdzie można wynająć samochód, znaleźć bankomat lub sklep. Tłumaczy, jak działa lokalna komunikacja i jakie panują obyczaje w danym kraju. Pełni rolę tłumacza i negocjatora"

        A pilot robi to samo ale najczęściej codziennie w innym miejscu, bo przemieszcza się z grupą. To kto ma łatwiej a kto trudniej?!
      • tanczacy.z.myslami "turysta na wakacjach nie jest drobiazgowy" :) 17.08.12, 09:29
        Podczas spotkań szkoleniowych wszyscy mówili, że turysta na wakacjach nie jest drobiazgowy, bo cieszy się słońcem i urlopem, a większość jego próśb da się załatwić od ręki.

        Bo to są turyści w wersji demo. :)
        Wszyscy znani mi piloci i rezydenci (a trochę ich znam) twierdzili, że z nikim tak się nie użerali na wyjazdach jak z prawnikami, lekarzami, wykładowcami i tym podobnymi, po których przecież można by oczekiwać kulturalnego i spokojnego rozwiązywania ewentualnych kwestii spornych...
      • Gość: Bella Praca rezydentów i pilotów: pobyt w raju czy up... IP: *.Red-95-125-42.staticIP.rima-tde.net 18.08.12, 19:03
        Mnie zaskoczyła informacja o zarobkach rezydentów... 100 - 300 zł??? Kto to pisał!!! Nigdy nie porównywałabym pracy pilota i rezydenta. Może branża ta sama ale są spore różnice w charakterze pracy, chociaż laikowi może się wydawać, że to dla nas jest zabawa i czysta przyjemność.
        Piloci otrzymują od 35e w górkę ( ale nie oszałamiającą), a rezydenci często ok 700e na kontraktach cypryjskich a najniższą krajową na umowach o pracę ( jeżeli mają cholerne szczęście!!!) jak nie mają szczęścia to umowy czasowe a po sezonie na zieloną trawkę!!!
        Ok, można dodać do tego prowizje za wycieczki rozliczane na kierunku ale nie czarujmy się są to kwoty nie powalające na kolana. Prowizje są od 1,6% do kilku procent od wycieczki. Czyli łatwo sobie policzyć, że jeżeli wycieczka kosztuje 100e to rezydent z tego ma całe 1,6 do powiedzmy 6 euro maksymalnie!!!!

        Jeżeli rozważamy czy ta praca faktycznie jest tak atrakcyjna weźmy pod uwagę, że:
        Na kontraktach cypryjskich rezydenci nie mają odprowadzanych żadnych świadczeń. Ubezpieczenie zdrowotne mają takie jak każdy z turystów. Pracują 6 dni w tygodni ale zawsze mają telefon alarmowy. Więc jak ktoś dzwoni w dzień wolny to i tak pracują. Jeszcze da się wytrzymać jak mają mniejszy kierunek i na jednego przypada 80-120 turystów tygodniowo i powiedzmy ok 7-8 hoteli.
        Jednak jak na jednego rezydenta przypada 250 os tygodniowo w 12 - 14 hotelach to jest już nie ciekawie.

        Dodatkowo należy wziąć pod uwagę fakt, że w sezonie tour operatorzy średniej wielkości potrzebują np. 80 rezydentów a zimą ok 10. A co z resztę??? Kogo to obchodzi!!! Trzeba sobie radzić.

        Kolejna kwestia to życie osobiste. Zmieniając kraj zamieszkania co 4 - 6 miesięcy i regularnie zaczynając od zera bardzo ciężko sobie poukładać życie szczęśliwie. Pracodawcy nie chętnie dają możliwość rezydentowi pozostania na dłużej na jednym kierunku bo w końcu rezydent ma być oddany pracy i nie jest to na rękę dla pracodawcy by miał inne zobowiązania, które będą go odciągały od obowiązków.

        Za to na 100% jest to praca, która jest świetną szkołą życia. Uczy postępowania w każdych, nawet niewyobrażalnie ciężkich warunkach. Laik myśli, że rezydent cały sezon w sumie jest na płatnym urlopie, a w rzeczywistości rezydent często nie ma w sezonie czasu na wyjście na plażę chociaż raz.

        Jak widzę do tego komentarz, że niby rezydentka była tylko od sprzedawania wycieczek to mnie krew zalewa ale mam świadomość, że to tylko czysta ignorancja i egocentryzm osoby, która to pisała i myśli, że tylko ona jest na kierunku.



      • landora Praca rezydentów i pilotów: pobyt w raju czy up... 22.08.12, 11:47
        "Na miejscu musi przekazać im podstawowe informacje o zakwaterowaniu, posiłkach i możliwościach spędzania wolnego czasu" - czytaj: "próbować wcisnąć wycieczki fakultatywne".
        Jeszcze nie spotkałam rezydenta, który serio opiekowałby się swoją grupą - wszyscy tylko wciskają wycieczki i znikają w niebycie. Ja potrafię się sama dogadać z obsługą hotelu, ale co mają powiedzieć ci, którzy nie znają angielskiego?
      • Gość: Kaśka Praca rezydentów i pilotów: pobyt w raju czy up... IP: *.cityconnect.pl 22.08.12, 14:25
        Również pracuję jako pilot i rezydent. Muszę się zgodzić z komentarzami kolegów po fachu, że turyści najczęściej nie mają bladego pojęcia jak w rzeczywistości wygląda ta praca. Swoje wnioski wyciągają na podstawie jednorazowych sytuacji (lub określonych sytuacji), z którymi mieli styczność. To naturalne, że notoryczny brak rezydenta w hotelu turysta wytłumaczy sobie jego lenistwem, źle wykonywaną pracą lub partactwem. Turysta nie wie (i po prawdzie nie ma obowiązku wiedzieć), że rezydent ma pod opieką kilka do kilkunastu hoteli nierzadko oddalonych od siebie o kilkanaście (czasem kilkadziesiąt) kilometrów oraz setki turystów. Jednak obowiązkiem turysty jest przeczytanie warunków uczestnictwa i opisów wszelakich (katalog biura, oferta, umowa), gdzie niezbędne informacje są wyszczególnione. Na spotkaniach organizacyjnych rezydenci przypominają o godzinach dyżurów, telefonie alarmowym, możliwościach kontaktu z rezydentem. Więc nie ma takiej możliwości, żeby turysta pozostał bez opieki rezydenta. Turyści czesto mylą pojęcie opieki rezydenta z prywatną niańką i tłumaczem. To generuje wiele problemów.
        Już po moim pierwszym sezonie z turystami zrozumiałam, że w tej pracy najwięcej problemów generuje nie biuro/organizator, nie pośrednicy, hotelarze, granice, celnicy etc. lecz sami turyści. A zwłaszcza POLSCY TURYŚCI. Na prawdę rzadko zdarzają się osoby miłe, kulturalne i obyte lub chociaż ze świadomością, że inny kraj i naród oznacza inne zwyczaje, kulturę, zachowania, których w Polsce nie uświadczysz. Polski turysta jest roszczeniowy i wiecznie niezadowolony.
        Najsmutniejsze jest, że wszyscy myślą o rezydentach i pilotach jako o osobach, które tylko zgarniają kasę za wycieczki itp. A w rzeczywistości można to porównać do napiwków kelnerskich. Podstawowa pensja nie jest wysoka, a od wycieczek rezydent ma wyłącznie prowizje (znów - niezbyt wysokie). Polski turysta chce wydać jak najmniej i uważa, że każdy po drodze chce go oskubać z pieniędzy. Często słyszałam żale np. lokalnych kierowców autobusów (np. na wycieczkach jednodniowych), że Polacy nie zostawiają napiwków za jego pracę. A jest to utartym zwyczajem w wielu miejscach. Ba! Niejednokrotnie Polacy są też bardzo bezczelni - potrafią dać napiwek w złotówkach (np. 1-2 złote w kraju z walutą euro czy jakąkolwiek inną zresztą...)!!!

        Należałoby apelować do turystów, żeby się czasem zastanowili i zainteresowali. Praca pilota i rezydenta nie jest łatwa, ale przez turystów bywa niemożliwa do zniesienia. Trzeba mieć predyspozycje i trzeba to lubić. Jednak nawet jak się ma pasję i kocha się taką pracę, to żadem człowiek przy zdrowych zmysłach nie zniesie turysty, który zaczyna go wyzywać od najgorszych (wulgaryzmy z rynsztoka), bo np. na obiad nie dają zupy.

        Deregulacja zawodu, moim zdaniem, doprowadzi do pogorszenia się sytuacji. Niestety osoby, które nie nadają się do tej pracy oraz nieprzygotowane (a czego uczą na kursach) będą wykonywać ten zawód. Będzie tylko więcej skarg, pretensji, a stawki za dzień pracy pilota/ew.rezydenta spadną drastycznie...
        • Gość: kazik Re: Praca rezydentów i pilotów: pobyt w raju czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.12, 15:43
          Kaśka jesteś żałosna. Faktycznie, jakby nie było turystów to miałabyś w swojej pracy raj. Pensja za bycie pilotem lub rezydentem byłaby na koncie a Ty nie musiałabyś nic robić. Nie lubisz ludzi (turystów) i nie potrafisz rozwiązywać problemów to nie podejmuj się tej roboty. Ja też w swojej pracy napotykam przeszkody i spotykam różnych ludzi ale za to mi płacą, żebym sobie z tym radził.
        • Gość: Zawiedziony Re: Praca rezydentów i pilotów: pobyt w raju czy IP: *.109.242.87.tellas.gr 31.03.14, 09:04
          ..i w tym jest problem...piloci ,rezydenci...natrafiłem na pilota wycieczek w Grecji,konkretnie w Atenach ( Małgorzata Girek-Margarita Papadatou,ta sama osoba) Nie uprzejma ,opryskliwa,złośliwa ,mało kompetentna i wyrafinowana. Myśli,że jak ma męża Greka może sobie pozwolić na wszystko.Ma oklepaną historyjkę o Atenach i zabytkach ...za plecami obgaduje i krytykuje turystów,co nie jest zbyt smaczne . Bardzo się skarży na zarobki i podejście turystów do niej i wykonywanego zawodu...A co najgorsze podkrada innym pilotom prace i zlecenia...słyszałem wiele skarg .A turyści nie muszą znać waszej pracy,płacą pieniądzem za dobrą usługę a wy z tego żyjecie...
          Więc jeśli nie podoba się wam praca pilota i wykonywanie usług tego typu ,proponuje zmianę pracy...
      • alaudin Praca rezydentów i pilotów: pobyt w raju czy up... 22.08.12, 17:52
        Co by nie tylko narzekać - i piloci i rezydenci, to ludzie, a więc istoty ułomne, ale ja chyba miałam szczęście, bo zawsze trafiałam na sympatyczne i pomocne rezydentki - i to nie tylko do czasu wykupienia wycieczek fakultatywnych. Zdarzyło mi się, ze potrzebowałam skorzystać ze wsparcia Pani Rezydent o porze wczesnej nieprzyzwoicie i dostałam pomoc bez jednego złego słowa. (choć to ja zawaliłam coś przez własne gapiostwo)
        Dzięki wielkie dla wszystkich rzetelnych i życzliwych Rezydentów i Pilotów jakich spotkałam na swojej drodze.
      • Gość: MichałWianek No bez przesady... IP: *.236.114.86.dynamic.ttnet.com.tr 25.08.12, 19:57
        Biedni piloci, biedni rezydenci... no żesz bez przesady. Właśnie siedzę z piwem w Marmaris w Turcji po ciężko przeharowanym "pilockim" tygodniu, ale nie zamierzam wylewać żalów nad swoją złą dolą. Wręcz przeciwnie; po wycieczce odstawiłem zadowolonych turystów do hoteli i jest mi raczej dobrze. Praca lekka nie jest, ale która właściwie jest?

        Wszyscy narzekają, jak to się z turystami źle pracuje; a prawda jest taka, że większość jest fajna, kulturalna i naprawdę zainteresowana krajem, do którego przyjeżdża. Oczywiście zdarzają się kwiatki, ale nie dajmy drzewom przesłonić nam lasu.

        Robota pilota nie jest dla każdego i problem polega na tym, że biorą się za nią ludzie, którzy chcą za darmo pojechać na wakacje, a może nawet zarobić. A trzeba pamiętać, że to praca i to taka, którą trzeba lubić.

        Pozdrawiam spod tureckich palm
      • Gość: Ludmila Krym Praca rezydentów i pilotów: pobyt w raju czy up... IP: 193.25.121.* 26.08.12, 14:44
        ''Polski turysta chce wydać jak najmniej i uważa, że każdy po drodze chce go oskubać z pieniędzy. Często słyszałam żale np. lokalnych kierowców autobusów (np. na wycieczkach jednodniowych), że Polacy nie zostawiają napiwków za jego pracę. A jest to utartym zwyczajem w wielu miejscach. Ba! Niejednokrotnie Polacy są też bardzo bezczelni - potrafią dać napiwek w złotówkach (np. 1-2 złote w kraju z walutą euro czy jakąkolwiek inną zresztą...)!!! ''

        Zgadzam sie- zalosne to jest. Czesto nie zostawiaja napiwkow ani kierowcy, ani przewodnikowi nie tylko po jednodniowej wycieczce, ale nawet po calej objazdowce! Dzisiaj jednak uroczyscie dali napiwek za TYGODNIOWA objazdowke od calej grupy - az 20 euro od 32 osob!!!! A potem dwie osoby podeszly i powiedzialyi, ze oczekiwaly bardziej radosnej reakcji!!! Oczekiwali chyba ze przewodnik ich za to po nogach calowac bedzie!
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka